podly.krzys
12.10.06, 23:00
To co opiszę będzie chyba wodą na młyn dla romana_j.
A bardziej konkretnie...
W dniu dzisiejszym wracam ci ja sobie do domu z Podolszyc. W zwyczaju mam zjeżdzać z Piłsudskiego w ul. Jesienną (przy sklepie meblowym VOX). Jest tam taka fajna "zawracajka". Miejsce cokolwiek niebezpieczne w godzinach szczytu. Ponieważ wyjeżdzając z zawracajki trzeba przekroczyć wszystkie trzy pasy ruchu na Piłsudskiego, staram się zachować tzw. szczególną ostrożność. Dzisiaj ta ostrożność została zakłucona przez....
... prezydenta M. Milewskiego (chyba on tak się nazywa).
Wyjeżdzam ci ja sobie z danej zawracajki, a tu nagle wielka morda tego człeka na mnie z plakatu wyborczego zerka. I to nie bokiem. En face! Tak mnie ten brak kultury zeźlił, że aż moja 12 miesięczna córka przycichła (co jej się rzadko zdarza), tak mięchem rzucałem.
Nigdy nie wierzyłem opiniom, że jakiś plakat potrafi spowodować wypadek, tym bardziej wyborczy. Na szczęście wypadku nie miałem, ale niesmak pozostał. I wniosek: nie zwracajcie uwagi na polityków, zwłąszcza na drodze.
A to wszystko z takiego głupiego powodu.