Dodaj do ulubionych

Esperanto i łacina

18.12.06, 19:36
Co łączy dwa tytułowe języki? Na przykład to, że jeden jest tzw. martwy a
drugi sztuczny. Dla mnie łączy je jeszcze to, że korci mnie, żeby obu się
nauczyć, ale jak dotąd nie udaje mi się za to zabrać. Może dlatego, że nawet
gdybym je nawet poznał choćby w podstawowym zakresie, to i tak nie mógłbym w
żadnym z tych języków z nikim znajomym pogadać. Ale i tak oba mnie w jakiś
sposób ciekawią. Zazdroszczę tym wszystkim, którzy mieli łacinę w szkolę. Mówi
się, że łacina jest matką języków i jej opanowanie ułatwia naukę większości
języków europejskich. Ale nie tylko w tym tkwi jej urok. Kiedyś łacina była
językiem ludzi wykształconych. Może i dziś przydałby się taki wyróżnik? :-))
Obserwuj wątek
    • moooni Re: Esperanto i łacina 19.12.06, 18:34
      roman_j napisał:

      > Co łączy dwa tytułowe języki? Na przykład to, że jeden jest tzw. martwy a
      > drugi sztuczny. Dla mnie łączy je jeszcze to, że korci mnie, żeby obu się
      > nauczyć, ale jak dotąd nie udaje mi się za to zabrać. Może dlatego, że nawet
      > gdybym je nawet poznał choćby w podstawowym zakresie, to i tak nie mógłbym w
      > żadnym z tych języków z nikim znajomym pogadać. Ale i tak oba mnie w jakiś
      > sposób ciekawią. Zazdroszczę tym wszystkim, którzy mieli łacinę w szkolę. Mówi
      > się, że łacina jest matką języków i jej opanowanie ułatwia naukę większości
      > języków europejskich. Ale nie tylko w tym tkwi jej urok. Kiedyś łacina była
      > językiem ludzi wykształconych. Może i dziś przydałby się taki wyróżnik? :-))

      A wiesz, że brytyjscy lekarze nie znają łaciny?
      Nie mają o niej zielonego pojęcia.
      Gdy jakiś czas temu potrzebowałam pomocy lekarskiej i przedstawiłam mądrej pani
      doktor mój wypis ze szpitala, to popatrzyła i powiedziała: no ładne, ale ja
      tego nie rozumiem. A łacina miała być językiem medycyny... Bleeeh. Rzygać mi
      się chce tą Anglią :(
      • roman_j Re: Esperanto i łacina 19.12.06, 20:17
        No to mnie zaskoczyłaś. Podobno Anglicy nie chcą się uczyć języków obcych, bo
        uważają, że to inni powinni się uczyć angielskiego, ale myślałem, że
        przynajmniej łaciny w medycynie używają. A tu taka siurpryza. :-))
        Ale za to Finowie ratują honor Europy. Czytałem, że łacina jest w Finlandii
        popularna, jak w żadnym innym kraju Europy (nie licząc Watykanu). Funkcjonuje
        tam nawet radio nadające audycje po łacinie. Może ja dla odmiany wyemigruję do
        Finlandii. Sauny, lasy, święty Mikołaj. Same przyjemności. Może nawet, żeby się
        szybciej zasymilować, zmienię nawet nazwisko na Romanen, a imię na Jane, żeby
        inicjałów nie zmieniać. ;-))
    • ernest_pinch Re: Esperanto i łacina 19.12.06, 22:09
      Za czasow RON znajomosc laciny byla podobno powszechna. Do dzis nurtuje mnie,
      czy "panowie bracia" znali ja w stylu plynnej wymowy, czy tez tylko wtracali
      jakies zwroty, np. typu ucznia "znajacego" niemiecki, ktory mowi: "dostałem
      cwaje". :D
      A w czasie najazdu szwedzkiego okazalo sie, ze szwedzcy oficerowie w tym
      wzgledzie byli bardzo slabi (co nie przeszkadzalo im miec w tym czasie jedna z
      najsilniejszych armii na swiecie). Nie pomne juz, ale nawet chyba z samego
      Arwida Wittenberga nasmiewano sie w tym wzgledzie ze do poliglotow nie nalezy.
      Łeeee, chyba megalomania dawnej Rzplitej przeze mnie przemawia... ;)
      • roman_j Re: Esperanto i łacina 20.12.06, 07:32
        Pisząc o powszechnej znajomości łaciny za czasów RON miałeś chyba na myśli tylko
        kler i ludzi, którzy w tym czasie odebrali jakieś wykształcenie. A to, o ile
        wiem, nie było wcale tak powszechne wśród szlacheckiej braci. Bardziej liczyła
        się umiejętność machania szabelką, więc wielu nawet zamożnych przedstawicieli
        stanu szlacheckiego nie dość, że łaciny nie znało, to nawet podpisać się nie
        umiało. O niższych warstwach nie wspomnę, bo analfabetyzm był powszechny. Nawet
        jeszcze w XIX w. ksiądz odczytywał swoim parafianom treści aktów stanu cywilnego
        (po polsku lub w języku zaborcy) i w ich imieniu je podpisywał. A i sam
        księżulo czasem dość twórczo podchodził na przykład do kwestii ortografii, o
        czym mogłem się naocznie przekonać w płockim archiwum. :-))
        • ernest_pinch Re: Esperanto i łacina 20.12.06, 08:12
          Pewnie i tak.:) W glowie gdzies przewinelo mi sie zdanie "z Jasienicy" o tym ze
          znajomosc laciny byla powszechna (oczywiscie wsrod szlachty). Ale to zdanie bylo
          zapewne "naciagane". Moze niewiedza to metoda na rzady w tym kraju ;) Bo Batory
          na 100% nie znal polskiego. W sejmie przemawial bodajze po lacinie. Skoro nie
          wszyscy czaili co mowi, przyklepywali ustawy. Z dobrym skutkiem dla Polski ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka