Dodaj do ulubionych

Solidarne państwo...

06.04.07, 20:37
Właśnie zamknąłem drzwi za jakąś kobietą, która przyszła po prośbie. Średnio
raz 2-3 razy na miesiąc ktoś ktoś przychodzi po prośbie. I każdy przeprasza,
że żyje i tłumaczy mi, dlaczego potrzebuje mojego wsparcia. I za każdym razem
zastanawiam się, jak to jest, że niby żyjemy w państwie solidarnym, w którym
dziesiątki tysięcy emerytów od ust sobie odejmuje, żeby wysłać swój wdowi
grosz Ojcu Dyrektorowi, który za to buduje swoje medialne imperium (ostatnio
podobno nawet plażę prywatną chce otworzyć), a z drugiej strony ludzie chodzą
po blokach i dziadują o parę złotych. Jak to jest, że w tym samym mieście
kobieta przychodzi i szepcze mi, że nie ma pieniędzy na wykupienie w aptece
mleka dla swojego dziecka, a jednocześnie czytam, że to samo miasto organizuje
koncert, którego gwiazda ma dostać 1 mln złotych zaliczki, a bilety mają
kosztować 200 zł. Czy tylko mnie to dziwi?
Obserwuj wątek
    • podly.krzys Re: Solidarne państwo... 06.04.07, 21:56
      Nie tylko ciebie. Chociaż akurat mnie to nie bardzo.
      Twój tok myślenia doprowadza do wniosku:
      Jeżeli mieszkam w domu a ktoś inny nie ma domu
      ani nawet mieszkania, należy mu oddać pokój albo i dwa.
      To samo dotyczy się miasta i jego obywateli.
      Potrzebom ludzkim nie ma granic. Gdyby miasto miało to finansować
      to miałbyć polną drogę zamiast Jachowicza a Wisła co roku zalewałaby Radziwie.
      Jest jeszcze jedno. W obecnej sytuacji nie uwierzę w to, że ktoś nie może
      znaleźć pracy. Tylko trzeba chcieć. I tu dotykamy sedna sprawy.
      Jeżeli Ty dasz 5zł i jeszcze 50 innych codziennie to miesięcznie
      uzbiera się ok 5000 zł. I jeszcze nie trzeba od tego płacić podatku.
      To jest dopiero biznes.
      • roman_j Re: Solidarne państwo... 06.04.07, 22:11
        podly.krzys napisał:

        > Nie tylko ciebie. Chociaż akurat mnie to nie bardzo.
        > Twój tok myślenia doprowadza do wniosku:
        > Jeżeli mieszkam w domu a ktoś inny nie ma domu
        > ani nawet mieszkania, należy mu oddać pokój albo i dwa.

        Źle zinterpretowałeś mój tok myślenia. Pokoju bym nie oddał, podobnie jak nie
        daje pieniędzy. Odsyłam tych ludzi do MOPS-u, która to instytucja jest powołana
        do tego, żeby pomagała takim ludziom. To zadanie gminy, w którym ja nie
        zamierzam jej wyręczać, zwłaszcza, że chyba biedna nie jest, skoro ją stać na
        to, żeby 6 milionów rocznie wydawać na imprezy.
        • podly.krzys Re: Solidarne państwo... 07.04.07, 13:14
          roman_j napisał:

          > do tego, żeby pomagała takim ludziom. To zadanie gminy, w którym ja nie
          > zamierzam jej wyręczać, zwłaszcza, że chyba biedna nie jest, skoro ją stać na
          > to, żeby 6 milionów rocznie wydawać na imprezy.
          >

          Nie wiem czy dobrze zrozumiałem.
          Jeżeli Płock ma ca. 100 000 mieszkańców i miasto
          wydaje 6 mln zł na imprezy czyli ok 60 zł na mieszkańca.
          Sugerujesz, że miasto ma nie wydawać tych 60 zł na teatr i koncerty
          tylko przekazać je na cele tzw. "dobroczynne"?
    • ernest_pinch Re: Solidarne państwo... 06.04.07, 22:33
      Od pewnego czasu nie daje. Nie wysluchuje historyjek o potrzebie kupnie mleka
      albo o ciezkiej sytuacji i tym podobne bzdety. Zaspokojanie swej wrazliwosci
      dokonuje w inny sposob (i wcale nie jest to grosik na Ojca Dyrektora) ;)
      Dlaczego nie wierze w historie? Sklonily mnie do tego:
      1. kobieta przy furtce opowiada mi jakas "bajke"; wiec mowie: ok, czy moge
      zobaczyc pani dowod osobisty? W tym momencie nastepuje bluzganie "patrz, qrwa
      dowod mu bede nosila, zebym zgubila jeszcze moze.."
      2. jakis niedogolony i zapyzialy typ mowi ze nie ma pracy itd., zaproponowalem
      zeby pograbil trawnik przed domem, wzruszyl ramionami i poszedl
      3. jakos ci proszacy nie wygladaja na anemicznych,a twierdza ze "gloduja"
      Ale jest jedna sprawa z ktora sobie "nie radze". Kiedys przyszla kobieta z
      dzieckiem, taki maly aniolek z umorusana buzia, a "mamusia" to widac ze
      degeneratka. I co tu poczac? Bezczelnie zeruje, wykorzystujac do tego nic
      niewinne dziecko, dla ktorego przeciez jest autorytetem i jedyna poznana miłoscią...
      • roman_j Re: Solidarne państwo... 07.04.07, 12:33
        Z tym dowodem, to jest dobry pomysł. Jak następnym razem ktoś przyjdzie, to
        poproszę o dowód osobisty. Jak pokaże i pozwoli spisać personalia, to wspomogę
        groszem, ale potem napiszę do opieki społecznej, że takiej to a takiej osobie
        nie starcza pieniędzy na to i na to i dlatego proszę, żeby się szanowna opieka
        swoja podopieczną czy swoim podopiecznym lepiej zajmowała tak, żeby ta osoba nie
        musiała po blokach chodzić i żebrać. :-))
        • ernest_pinch Re: Solidarne państwo... 07.04.07, 12:59
          Ano dokladnie. Czlowiek uczciwy nie ma nic do ukrycia, bo i tak juz przelamal
          bariere wstydu i upokorzenia. "Naciagacz" przelamal wstyd, ale woli byc
          "anonimowy". Ale jak powiedzialem kiedys swej matce o metodzie,jak ktos
          zadzwonil, to uslyszalem "daj spokoj". Tak jak ja bylbym nieetyczny, ze "smiem"
          weryfikowac.
          Kiedys, jak mieszkalem na Skarpie, chodzila taka dziewczynka z prosba o
          jedzenie. Matka dala jej tam cos, a sasiadka przepytala o dane osobowe. Dziecko
          twierdzilo ze "mamusia i tatus sa chorzy". "Somsiadka" poszla wiec do opieki na
          wywiad i sie dowiedziala, ze owszem rodzina jest pod opieka, ale nie ma tak zeby
          dzieci byly glodne, a tatus i mamusia po prostu sa alkoholikami.
          Rece opadaja, do czego takie badziewie zmusza swoje dzieci. Jakie to upokarzajace.
    • gazelka74 Re: Solidarne państwo... 06.04.07, 23:34
      U Ciebie też była?
      U mnie dzisiaj była z wersją z lekami dla dziecka
      Strasznie obrotna kobitka.
      A plecak z pumy miała (nie wiem czy zauważyłeś)

      Niestety w erze oszustów i złodziei nikomu nic nie daję, przeganiam i jeszcze
      nie pozwalam pukać do sąsiadów.
      • roman_j Re: Solidarne państwo... 07.04.07, 12:30
        Plecakowi się nie przyglądałem. Nie wiem nawet, czy go miała. Ale zauważyłem, że
        była bardzo dobrze ubrana. Nawet jeśli dostała ubranie z opieki społecznej, to
        nie wierzę, że nie daliby jej pieniędzy na wykupienie mleka dla dziecka. :-))
        • mortuus Re: Solidarne państwo... 11.04.07, 15:07
          Hmmm...

          Ktoś biedny ma problemy z pójściem do MOPSU/Caritas/czegoś podobnego, bo mu
          wstyd. Po domach chodzi bezczelny. Żyjemy w XXI wieku, w państwie socjalnym i na
          ulicach nie leżą głodni ludzie. Jest tyle różnych organizacji dobroczynnych, że
          dziennie talerz zupy i parę pajd chleba się dostanie. Podpisuje się pod wersją:
          chodzący po domach to bezczelni wyłudzacze.

          Aha, jeszcze lepsi są ludzie, którzy zbierają na ulicy na operację. Super.
          Faktycznie, to jest pomysł na uzbieranie na operację. Poza tym często są to
          operacje, które są w Polsce na rachunek NFZ.

          A na WOŚP dałem w tym roku ze studenckiej kieszeni 100 zł. Bo wiem, że tam ma to
          sens i tym dzieciom warto pomóc.
          • roman_j Re: Solidarne państwo... 11.04.07, 15:33
            mortuus napisał:

            > Aha, jeszcze lepsi są ludzie, którzy zbierają na ulicy na operację. Super.

            No jeśli już, to nie na operację, ale na łapówkę. :-))

            > A na WOŚP dałem w tym roku ze studenckiej kieszeni 100 zł. Bo wiem, że tam ma
            > to sens i tym dzieciom warto pomóc.

            Nie tylko sens to ma, ale ma się też pewność, że te pieniądze trafią na ten cel,
            na jaki są zbierane i nikt się przy tym nie upasie. :-))
    • roman_j Które państwo jest rzeczywiście solidarne? 12.04.07, 21:44
      Zdziwicie, się może, że odpowiedź brzmi... Finlandia. Tutaj można o tym przeczytać:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4052257.html

      A ponieważ nie wiem, czy za jakiś czas ten artykuł nie trafi do archiwum, więc
      wkleję odpowiedni fragment:

      "(...) Czym różnimy się od Finów?
      - W Polsce uważa się, że ci, którzy są najlepsi, powinni mieć najwięcej. Masz
      mało - znaczy: źle się spisujesz, brakuje ci kwalifikacji. Idziesz na margines,
      a państwo daje tyle, żebyś przeżył. Natomiast model skandynawski mówi: wszyscy
      mają żyć godnie. Czyli nie gorzej niż inni.
      W Finlandii jest społeczny konsensus w sprawie wysokich podatków. Ludzie
      zgodzili się oddawać państwu dużo w zamian za wysoką jakość świadczeń. Dlatego
      jeśli tam ktoś znalazł się w złej sytuacji finansowej, przesyła do odpowiedniego
      urzędu e-maila z zaświadczeniem o obecnym dochodzie i dostaje wyrównanie do
      poziomu gwarantowanego przez państwo."
      • podly.krzys Re: Które państwo jest rzeczywiście solidarne? 12.04.07, 22:05
        roman_j napisał:

        > "(...) Czym różnimy się od Finów?
        > - W Polsce uważa się, że ci, którzy są najlepsi, powinni mieć najwięcej. Masz
        > mało - znaczy: źle się spisujesz, brakuje ci kwalifikacji. Idziesz na margines,

        Drobna uwaga: W Polsce uważa się, że ci co są najlepsi mają za dobrze
        i wcale nie powinni mieć najwięcej tylko trzeba ich udupić.
        "Skoro znalezłem się na marginesie to dlaczego inni mają mieć lepiej."
        • roman_j Re: Które państwo jest rzeczywiście solidarne? 12.04.07, 22:17
          podly.krzys napisał:

          > Drobna uwaga: W Polsce uważa się, że ci co są najlepsi mają za dobrze
          > i wcale nie powinni mieć najwięcej tylko trzeba ich udupić.
          > "Skoro znalezłem się na marginesie to dlaczego inni mają mieć lepiej."

          No cóż. Ja zacytowałem punkt widzenia tych lepiej sytuowanych, a Ty ludzi z
          drugiego bieguna. Nie da się jednak ukryć, że wspólnym mianownikiem tych dwóch
          opinii jest wzajemna niechęć i uprzedzenia, czyli polska mentalność. Dlatego u
          nas nie da się zbudować drugiej Finlandii. A szkoda. :-))
          • mortuus Re: Które państwo jest rzeczywiście solidarne? 12.04.07, 22:49
            Romku, ale mówisz raczej o czyichś chwilowych kłopotach, z których Finowie chcą
            przy pomocy państwa wyjść.
            Komuna natomiast w naszym kraju wykształciła miliony ludzi, których największym
            marzeniem obecnie jest dostać rentę/zasiłek/emeryturę/dopłatę. Jeżeli byśmy
            ogłosili: teraz wszyscy dostaną dopłatę na godziwe życie, po pół roku okazałoby
            się, że oprócz Romka nie ma komu pracować ;) Wszyscy poszliby na bezrobocie i
            ogłosiliby "złą sytuacją ekonomiczną". A Romek płaciłby 95 proc. podatku
            dochodowego, żeby cały ten biznes utrzymać.
            • roman_j Re: Które państwo jest rzeczywiście solidarne? 13.04.07, 10:58
              mortuus napisał:

              > Romku, ale mówisz raczej o czyichś chwilowych kłopotach, z których Finowie
              > chcą przy pomocy państwa wyjść.

              Nie wiem, czy chwilowych, czy dłuższych. Myślę, że przy dłuższych także można
              liczyć na pomoc państwa. I to jest ta zasadnicza różnica, że tam na państwo
              można liczyć. Ale też państwo ma z czego pomagać, bo obywatele godzą się płacić
              na jego rzecz wysokie podatki wiedząc, że jeśli im zdarzy się popaść w
              niedostatek, to nie zostaną dzięki temu zepchnięci na margines i wykluczeni poza
              nawias społeczeństwa. :-))

              > Komuna natomiast w naszym kraju wykształciła miliony ludzi, których
              > największym marzeniem obecnie jest dostać rentę/zasiłek/emeryturę/dopłatę.

              A czego jest to wynikiem? Przecież Szwecja i Finlandia to państwa tzw.
              opiekuńcze, z którymi pod tym względem nawet ta wspomniana przez Ciebie "komuna"
              nie może się równać. A mimo to jakoś nie załamuje się tamtejszy system opieki
              społecznej. Gdzie tkwi różnica? Pewnie w mentalności. Ale także w mentalności
              tych dobrze sytuowanych, którzy w Polsce chcą tylko jednego: mniejszych podatków
              i większych zarobków. U nas każdy chce mieć jak najwięcej. Nikt się chyba nie
              przyzna publicznie, że ma tyle, że więcej mu nie potrzeba. Nawet jeśli ktoś jak
              na polskie warunki zarabia przyzwoicie, to chce jeszcze więcej. :-))

              > Jeżeli byśmy ogłosili: teraz wszyscy dostaną dopłatę na godziwe życie, po pół
              > roku okazałoby się, że oprócz Romka nie ma komu pracować ;) Wszyscy poszliby
              > na bezrobocie i ogłosiliby "złą sytuacją ekonomiczną". A Romek płaciłby 95
              > proc. podatku dochodowego, żeby cały ten biznes utrzymać.

              A Ty byś poszedł na to? A jeśli nie, to dlaczego zakładasz, że ludzie, którzy
              teraz pracują, porzuciliby pracę na rzecz siedzenia w domu na dupie w zamian za
              zasiłek od państwa? To jest założenie błędne, bo praca jest nie tylko źródłem
              pieniędzy, ale poczucia własnej wartości. Poza tym praca zwykle daje szanse na
              większe dochody niż państwowy zasiłek mający zapewnić minimum godnej egzystencji.
              Wiesz dlaczego ludzie marzą o jakiejś państwowej rencinie lub zasiłku? Otóż nie
              dlatego, że są leniwi i wolą się obijać zamiast pracować. Nie przeczę, że tacy
              też są. Ale przede wszystkim to jest skutek doświadczenia ogromnego bezrobocia
              strukturalnego, doświadczenia wynikającej z tego biedy i braku poczucia
              bezpieczeństwa. Kiedy nie masz pracy lub udaje Ci się pracować tylko dorywczo,
              wtedy renta od państwa czy zasiłek daje Ci to poczucie bezpieczeństwa, że nie
              będziesz przymierać głodem, nie zaczniesz kraść czy żebrać. Ty patrzysz na tę
              sytuację z punktu widzenia człowieka dobre zarabiającego, który takie zjawiska
              jak bieda czy bezrobocie zna tylko z gazet. I reprezentujesz tę część
              społeczeństwa, która uważa się za oskubywaną przez państwo z pieniędzy. Jeszcze
              jesteś na studiach, a już marzy Ci się duża kasa, prawda? :-)) Każdy by pewnie
              chciał tak popracować sobie do 30-35 roku życia za wielkie pieniądze, dorobić
              się majątku, a potem korzystać z życia, prawda? Ale nie wszyscy tak mogą, bo im
              więcej Ty wyciągniesz z gospodarki w stosunku do PKB i do swojego wkładu weń,
              tym mniej zostanie do podziału dla innych, tych mniej przedsiębiorczych, choć
              może nawet bardziej pracowitych. I będzie jak w USA, gdzie dochodzi do sytuacji,
              że nie można się utrzymać z pracy własnych rąk nawet pracując całe dnie na kilku
              etatach. A potem można takich ludzi nazwać nieudacznikami, odesłać na margines
              społeczny w ogóle nie przyjmując do wiadomości, że nieprawdą jest, że każdy może
              być milionerem. To jest utopia i oszustwo jeszcze większe niż socjalizm. Tylko,
              że ta utopia mocno się trzyma, bo napędza świat w jakim żyjemy. Wszyscy marzą,
              że uda im się powtórzyć sukces Billa Gatesa lub George'a Sorosa. Ale mało kto ma
              odwagę spojrzeć w oczy bolesnej prawdzie, że na świecie jest miejsce tylko dla
              kilku takich Gatesów lub Sorosów, a cała reszta do końca życia będzie na nich
              zasuwać. I żadne wolnorynkowe zaklęcia tego nie zmienią. :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka