Dodaj do ulubionych

Zgorzelec-Görlitz:)

16.08.04, 22:45
Czy naprawde jest tak zle?Mieszkamy w Brd ,ale w zupelnie innej czesci.Byc
moze przeprowadzimy sie do Görlitz.Tytuly watkow niezbyt optymistycznie
nastrajaja.Napiszcie prosze cos wiecej-moze bardziej na plus:)
Obserwuj wątek
    • neandertalski Re: Zgorzelec-Görlitz:) 23.08.04, 11:00
      czemu zaraz źle? Jest jak jest, trochę tak jak wszędzie, nie ma co za bardzo
      marudzić ale też i co się za bardzo jarać. W sumie chyba jak na pogranicze
      polsko niemieckie, to nie ma drugiego takiego miasta, Frankfurt wg mnie raczej
      się nie umywa. Ogólnie bieda jest i po stronie niemieckiej i po polskiej, tylko
      niemców stać na fundowanie sobie takiego miasta a nas trochę mniej. Podziwiam,
      jeżeli macie możliwość dostania pracy w Goerlitz, bo w pracę w Zgorzelcu to
      chyba jeszcze trudniej uwierzyć.
      Ogólnie jak przeczytasz całe to forum a nie tylko tytuły to chyba sama sobie
      wyrobisz zdanie. Bo tak bardziej na plus to nie wiem co możnaby napisać? Zbyt
      ogólnie bez sensu a szczegółowo to nie wiem o co Ci chodzi? Dzieje tu się dużo
      rzeczy, mimo wszystko i to stety czy niestety jest bardzo ciekawe miejsce. Choć
      czasami przydałaby się odrobina dobrej woli nie tylko między polakami i
      niemcami ale między samymi polakami, bo to jest chyba jednak nasz największy
      problem, mamy na wymówkę do większości spraw niemców, którym ekonomicznie nie
      dorastamy i długio nie dorośniemy do pięt ale sami też mamy problem z
      porozumieniem się w języku polskim. Dla mnie np największym kuriozum jest
      dający się wyczuć konflikt między mdkiem i eurooperą, w takim zaścianku
      intelktualnym jak Zgorzelec to prostu śmieszne. Ale to pewnie dłuższa opowieść
      i musiałby się wypowiedzieć ktoś kto się na tym bardziej zna, ja tego po prostu
      nie rozumiem.
      • fettinia Re: Zgorzelec-Görlitz:) 13.09.04, 20:21
        Sorry,ze dopiero teraz odpisuje:))Dzieki za odpowiedz-mamy dylemat maly,a
        Görlitz miesci sie w naszych planach.Czy wiesz jak wyglada system szkolnictwa?Z
        tego co wiem nieco rozni sie od tego ,ktory mamy tu.Gdybys byl tak uprzejmy i
        napisal bede wdzieczna:)Chodzi mi o szkoly powyzej 5 klasy:)
        • neandertalski Re: Zgorzelec-Görlitz:) 17.09.04, 13:33
          nie bardzo wiem tylko o jakie szkolnictwo Ci chodzi. W Zgorzelcu czy Goerlitz?
          W Zgorzelcu wiadomo są podstawówki, gimnazja, no i kilka szkół średnich, jest
          ekonom, ogólniak, technikum o profilach czasami jak dla mnie dosyć egzotycznych
          ale ogólnie można tu zdobyć polskie średnie wykształcenie, z tym że na poziomie
          dosyć średnim. Tutejsze szkoły nie są specjalnie wybitne ale też i bez
          obciachu, jak ktoś jest niegłupi to mu wystarczy aby pójść dalej.
          Co do niemców to nie wiem jaki tam jest system nauczania ale w Goerlitz jest
          też kilka szkól, odpowiedników naszych szkół średnich i gimnazjów, spróbować
          musisz poszukać coś w sieci może na oficjalnych stronach miasta? Jest tu też
          jakaś wyższa uczelnia, kiedyś nazywało się to Ingenierschule ale teraz ma zdaje
          się status Hochschule, pewnie mają swoją stronę w internecie. Goerlitz to nie
          takie znowu małe miasteczko. Niedaleko w Zittau funkcjonuje też Hochschule
          gdzie w sunmie prawie sami obcokrajowcy się dokształcają, dużo polaków, to w
          końcu niemieckie zadupie i raczej ludzie stąd, zwlaszcza młodzi znikają. Aha w
          Goerlitz jest też tzw Annengimnasium, które podbieralo swego czasu co lepszych
          uczniów z Polski. Tu wiele dzieciaków próbuje chodzić do niemieckiej szkoły i
          ma takie możliwości, jednak bariery językowe są dla nich czasami trudne do
          przeskoczenia. Bariery kulturowe też się zdarzają, nie czarujmy się polsko
          niemieckie pojednanie to jeszcze termin bardzo mętny i musi dużo wody w rzece
          upłynąć aby coś się zmieniło naprawdę a nie tylko w oficjalnie głoszonych
          wystąpieniach i petycjach.
      • pieregierulka Re: Zgorzelec-Görlitz:) 21.10.04, 03:33
        "Dla mnie np największym kuriozum jest
        dający się wyczuć konflikt między mdkiem i eurooperą"

        No więc tak: mdk, czyli Miejski Dom Kultury jest placówką finansowaną przez
        Miasto, Euroopera natomiast nie. MDK ma kilka (naście?) etatów, w ramach
        których robi rzeczy porównywalne z Eurooperą. Od niedawna możliwości jego
        wzrosły (zlikwidowano w Urzędzie Miasta wydział Kultury i funkcję tą przejął
        mdk). Czy wzrosła od tej pory jakość działań Domu Kultury? Nie zauważyłem
        istotnych zmian, może ktoś inny się wypowie. No, może organizacja tegorocznych
        Jakubów, które stały na wysokim, europejskim poziomie i zadyma z interwencją
        policji przy polsko-niemieckiej imprezie Ulica 2. To takie dwa ostatnie sukcesy
        tej placówki. A Euroopera? wiem, że świętowała uroczyście swoje 10lecie, kto
        był, ten wie.Konkurencji tu raczej być nie powinno, bo i potencjał nierówny i
        nielogiczne, żeby dwie, jedyne w zasadzie placówki kulturalne miasta były w
        konflikcie. Moim zdaniem, brak w Zgorzelcu modelu, wg którego działalność
        kulturalna mogłaby sięgnąć poziomu europejskiego, aby być partnerem dla
        Goerlitz (poziom Jakubów to był oczywiście żart). Obciążenia mentalne minionej
        epoki nie pozwalają starszym działaczom się przestawić, młodzi nie chcą się
        angażować, bo wielokrotnie przegrywają z tymi "zasłużonymi". Przykładem do
        naśladowania mogłyby być niektóre działania podejmowane w Goerlitz, ale tu
        znowu grają kompleksy, uprzedzenia i brak otwarcia się na rzeczywistą
        współpracę polsko-niemiecką. Czy jest zatem jakis sposób na zmianę tej
        sytuacji? Pewnie jest, ale potrzeba dużego impulsu, Euroopera mogłaby, moim
        zdaniem, po zgorzeleckiej stronie próbować coś zmieniać (zrobiła w końcu
        niemało), ale wydaje się, że nie w obecnej swojej postaci.
        • neandertalski Re: Zgorzelec-Görlitz:) 22.10.04, 09:25
          powoli, powoli. Przede wszystkim mówienie o partnerstwie kulturalnym z Niemcami
          jest o tyle śmieszne, ze ta kultura po ich stronie to przecież zwykla
          sponsorowana fikcja. Kupa forsy pompowana w projekt kultur europastadt, jest
          poza wszelką konkurencją. W rzeczywistości to miasto przecież jest martwe, tam
          nie ma żadnego życia kulturalnego, bo nie ma ludzi. Za tą kasę którą oni
          dostają mogą sobie ściągać po prostu kogo chcą. Do czego tu się porównywać?
          Co do mdk to nie wiem za bardzo do kogo pijesz, do Szałeckiego? Ja akurat znam
          trochę ludzi z mdku i widze jak działa tzw kółko muzyczne. Wg mnie są co
          najmniej godni zauważenia, ilość organizowanych przez nich koncertów młodych
          zespołów, nie znanych nikomu najczęściej, we mnie wzbudza szacunek. Nawet
          jeżeli czasami kończą się koncerty różnie, młodzi mają różne pomysły, ale z
          tego się wyrasta, warto nie zapominać kim był wół za czasów cielęcia, ja
          przynajmniej doskonale pamiętam. Nie wiem jak to było z zadymą o której mówisz
          więc się nie wypowiadam, sam zresztą nie podajesz szczegółów.
          Poza tym dają możliwość grania tym którzy chcą, to dużo. Podobnie działalność
          Mańka w dkfie wg mnie jest najbardziej imponująca, jego cotygodniowe seansy są
          czymś czego bardzo brakowałoby w weekend. Trochę zbyt łatwo wylewasz dziecko
          razem z kąpielą. MDK ma różne oblicza. Zresztą osatja np jako taka jest chyba w
          ogóle jedyną stałą imprezą w naszym mieście mogącą kandydować do miana
          kulturalnej.
          Co do Jakubów, nie zauważyłem z kolei aby impreza w tym roku jakoś znacząco
          różniła się poziomem od roku ubiegłego. Takie jarmarki mają charakter ludyczny
          przede wszystkim i w ogóle mówienie o nich w ramach tzw imprez kulturalnych
          wydaje mi się co najmniej niepoważne.
          Wspominasz o zasłużonych działaczach minionej epoki, no cóż moim zdaniem jako
          sympatyk Euroopery powinieneś uważać aby sobie samemu nie strzelić gola takimi
          podjazdami.
          I może się mylę ale ostatnie zdanie Twojego wpisu sprawia wrażenie, ze
          Euroopera niby jest pospolitym ruszeniem i jest z tego dumna ale z drugiej
          strony te mdkowskie etaty po prostu kogoś w oczy kłują.
          I proszę nie mów o tej rzeczywistej współpracy polsko niemieckiej bo mam
          zajady :-)
          • max_ania Re: Zgorzelec-Görlitz:) 22.10.04, 21:40
            "Co do mdk to nie wiem za bardzo do kogo pijesz, do Szałeckiego? "

            Jego zasługi dla kultury rodzimej sa nieocenione i choc imprezy są adresowane
            do szerokiej rzeszy - mało kto się nimi interesuje :( To już starszy pan, nie
            wiem czy jeszcze robi na te swoje pół etatu... Ale wypromował wielu zdolnych
            ludzi, praca z nim to przyjemność. Organizowanie osatja czy Nadnyskich
            Międzynarodowych Spotkań Literackich przynosiło zawsze mnóstwo satysfakcji i
            dawało mozliwość poznania wielu wartościowych twórców - naszych i
            zagramanicznych. Co mogę powiedzieć... Mam nadzieję, że szykuje godnego siebie
            nastepcę, tyle, że z nowym duchem czasów - bo delikatne zdmuchnięcie kurzu
            przydałoby się ;) Żal, bo na imprezy kulturalne prócz garstki zainteresowanych
            nikt nie przychodził. Poeci, pisarze odwalili kursy po szkołach ale młodziezy
            pasowało, ze sie lekacja upiekła a za daleko było pójsć do MDK, by po południu
            posłuchać o czym gadają. A referaty, odczyty, konkursy ciekawe bywają... Ponoć
            za sprawa Krysi impreza młodnieje, dużo świeżego narybku, wielu młodych
            twórców, którzy w necie są tez promowani, do Zgorzelca przyjeżdża - własnie na
            NMSL - czy nie jest to jakaś reklama dla miasta? Żal, że większość ekscytuje
            się Fajkowską, która Nikosowi interes prowadzi (swoją drogą festiwal mu się
            udał jak żadna dotychczasowa jego impreza ;) a imprezy szłeckiego traktowane
            były i są po macoszemu.

            A Makena pamięta ktoś jeszcze??? Jakie zespoły, kapele do nas ściągał na
            koncerty??? Obawiam się, że klimat już nie do powtórzenia :(

            Zresztą osatja np jako taka jest chyba w
            >
            > ogóle jedyną stałą imprezą w naszym mieście mogącą kandydować do miana
            > kulturalnej.

            I Nadnyskie Spotkania Literackie (obecnie już Miedzynarodowe) również. Bez
            dwóch zdań.

            Dodam, jako były współorganizator, kilka uwag. Uzyskanie sponsora na tego typu
            imprezy graniczy z cudem. To są kwestie nieporównywalne (my a sąsiedzi).
            Kopalnia, elektrownia, miały takie imprezy tam, gdzie poeta ma małe miasteczka -
            czyli w dupie. Kilka osób prywatnych, kilka małych firm - starczało na
            zakwaterowanie dla gości, skromne nagrody dla twórców. MDK nie miał i zapewne
            nie ma kokosów do dyspozycji. A jednak dzieje się. Wbrew wszystkiemu komuś się
            jeszcze chce. I należy się z tego cieszyć...

            pozdrawiam
            anka

            • neandertalski Re: Zgorzelec-Görlitz:) 25.10.04, 12:49
              w pełni się z Tobą zgadzam. I zaskoczyłem się bardzo, gdy informacje o obecnych
              spotkaniach nadnyskich usłyszałem w samochodzie z radia BIS. To się chwali, że
              ktoś młodym daje okazję się gdzieś spróbować z innymi. Co do Szałeckiego,
              wspomniałem o nim bo byłem świadkiem kiedyś pewnej w sumie dosyć niefajnej
              sytuacji, a jako że w zasadzie uważam się za sympatyka tak euroopery jak i
              mdku, chyba mogę się pokusić o obiektywizm i pewne nasuwające się spostrzeżenia.
              Maken cały czas tu mieszka, jednak chyba imprezy organizuje bardziej w Polsce,
              tak mi się wydaje. I zgadzam się z Tobą, ze dawnego klimatu tych koncertów
              raczej się już nie da powtórzyć, świat się jednak zmienił. Może i na lepsze?
              Nie wiem, z pewnością jest inaczej. Nłodzi działają w mdku i próbują jak mogą
              wykuć sobie swoją drogę do gwiazd, czasami to dla nich jedyny pomysł na
              marzenia, więc i traktują to zwykle bardzo poważnie, kiedyś mimo wszystko
              ludzie robili więcej rzeczy dla jaj, czy dla zabawy, teraz czasy są trochę
              bardziej brutalne, niestety.
              Kopalnia czy elektrownia, sponsoruje trochę to i owo ale też nie ma co się
              spodziewać, jakiegoś większego mecenatu, niestety. To w sumie smutne ale wydaje
              mi się, ze jedynym źródłem pieniędzy może być polsko-niemieckie pogranicze, ale
              tu też zdaje się formalności jest kupę i raczej nikomu nie chce się w ogóle
              brać za czerpanie z tego źródełka. Niemcy, są bardziej normalni, stąd pewnie
              czesto wyciągają do nas rękę do współpracy, bo widzą w tym pomysł na
              wyciągnięcie grosza z unijnych funduszy. Jednak z podaniem im ręki bywa różnie,
              szkoda trochę, bo myślę, ze z ich kasą i naszą polską fantazją ułańską możnaby
              zdziałać wiele, jednak chyba granica między nami jest zbyt głęboka by to mogło
              się udać.
              Prawda jest smutna, podam przykład jednego wyjazdu uczniów, razem polskich i
              niemieckich na jeden dzień w okolice Karpacza. Impreza, jak impreza, wzajemne
              pogadanki, wiadomo. Na pożegnanie jednak jedna z niemieckich nauczycielek
              wzdycha, żeby się nie martwić bo niewyszukane warunki bytowania w sumie może i
              nie byly takie złe, po prostu może dzięki takim jak te wyjazdom ich (czyli
              niemiecka) młodzież doceni to jaki mają u siebie dobrobyt.
              Tym sposobem w końcu odkryty został powód dla którego europa postanowiła się z
              nami zjednoczyć. Po prostu, oni mają już wszystko, stać więc ich i na to aby
              wziąć taką Polskę i patrząc na to jak tu jest przerąbane, utwierdzać się w
              przekonaniu jak to jednak mają w sumie całkiem nieźle. To chyba jedyna droga do
              szczęścia gdy posiadane dobra własne przestają cieszyć.
              I nie ma co się dziwić, podobnie przecież my traktujemy Ukraińców czy
              Białorusinów, musimy więc w końcu przyjąć do wiadomości, ze sami też potrafimy
              wzbudzać podobne uczucia wśród stojących od nas wyżej na drabinie dobrobytu.
          • pieregierulka Re: Zgorzelec-Görlitz:) 12.11.04, 20:20
            ..no, nie mogę nieodpowiedzieć, bo samego faktu, że ktoś się interesuje
            zgorzelecko-gerlitzką kulturą nie można przecenić. Pomijając ocenę tego, co się
            w tej dziedzinie dzieje w Zgorzelcu, mam całkiem inne widzenie możliwości
            współpracy z Niemcami. Taka możliwość istnieje, tylko nie bardzo wiem, kto ma
            to nasze miasto reprezentować. Jestem realistą i nie do końca sympatykiem
            Euroopery ani DK, ale przyznasz, że siły i możliwości trochę nierówne...
            Jakuby, w założeniu, nie miały być odpustem a Mańkowi powinni już dać jakąś
            nagrodę. Mam swoją koncepcję współpracy z goerlitz i myślę, że jest ona realna.
            Ocena zgorzeleckiej kultury, podobnie zresztą, jak i współpracy z Niemcami
            bierze się z oficjalnego obrazu. I ten obraz, przyznaję, nie jest dobry. Myślę,
            że jest troche ludzi, którzy mają jakąś wizję, którędy to powinno pójść.
            Dlaczego wobec tego nie próbują, tylko przyglądają się i czekają? Znam ludzi,
            którzy tą współpracę realizują, tylko że bardziej prywatnie, niż
            instytucjonalnie, bo do tego musi być odpowiedni klimat. Kiedyś ktoś wymyślił
            takie hasło: "wyciągnijmy przez Nysę rękę wyprostowaną, a nie zgiętą" ;)))
            I to by było na tyle.
            • neandertalski Re: Zgorzelec-Görlitz:) 16.11.04, 09:48
              a moim zdaniem właśnie błąd tkwi w myśleniu o jakiejś instytucjonalnej
              współpracy. Instytucje są po to aby wspomagać relacje międzyludzkie a nie
              odwrotnie. Wg mnie właśnie takie szukanie bratania się instytucjami to
              nieszczęśliwe myślenie pozostałe po komunizmie. Za komuny, np brałem udział w
              czymś takim jak Orkiestra Przyjaźni i była to farsa, w ogóle nie wiedzieliśmy
              nawet jak mają na imię Niemcy z którymi razem graliśmy ani wcale nie ciągnęło
              nas do tego aby się z nimi poznać, co dopiero zaprzyjaźnić. Jedyna atrakcją tej
              farsy było to, ze można było raz w tygodniu przekroczyć granicę do "zakazanego
              miasta".
              Prawda jest taka, ze nas z Niemcami nic nie łączy co by sprawiało, ze
              moglibyśmy robić coś razem, globalnie. Podobnie jak mieszkańców Zgorzelca nic
              nie łączy na tyle aby zrobić coś razem i aby miało to jakiś kształt. A jeżeli
              mieszkańcy Zgorzelca sami ze sobą nie potrafią nic zrobić to niby jakim cudem
              miałoby się to udać z Niemcami? Przy takich dodatkowych barierach językowych,
              ekonomicznych, kulturowych, historycznych??? Jakoś nie bardzo w to wierzę.
              Pozostają małe własne kontakty, które każdy może nawiązać jeśli tylko chce i ma
              płaszczyznę na której może tego dokonać, ja np poznałem kilku kolekcjonerów z
              Goerlitz dzięki temu, że kupuję kartki na ebayu. No i są to różne
              doświadczenia, np na początku niejaki Pan Jeschke z antykwariatu na
              Bruderstrasse potraktował mnie jak polskiego przygłupa ale później było już
              lepiej, z kolei z innym poznanym Niemcem, mieszkającym teraz zresztą obok mostu
              co jakiś czas wymieniamy się tym i owym. Ostatnio np zapodałem mu informację o
              pomniku leżącym w krzakach w dawnym Jaegerwaldchenie, zainteresował się bo
              pomnik dotyczy 19 Inf. Regimentu z naszego miasta. Obiecał zapodać zdjęcia
              niejakiemu Panu Kretchmar, który zdaje właśnie pisze książkę na temat tej
              jednostki wojskowej i może zaciekawi go to i jakoś uda się mu sprawić, ze
              pomnik ten - czy raczej postument, uniknie ostatecznej destrukcji. Kiedyś tą
              kolumienką probowałem zainteresować Eurooperę ale mi się nie udało niestety,
              szkoda bo są na niej też polskie nazwiska, pewnie z Wielkopolski.
              Ja widzę tylką taką drogę w nawiązywania kontaktów polsko niemieckich, gdy ktoś
              robi coś konkretnie a nie ogólnie wszyscy wyrażają gorące chęci i otwartość z
              której nic nie wynika bo nikt nie wie co my właściwie niby moglibyśmy razem
              począć. I tu nie chodzi o żaden klimat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka