gajasirocco 19.07.06, 08:45 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060719/publicystyka/publicystyka_a_2.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gajasirocco "Świat stanął na głowie"-D. Kuttab z Jerozolimy 19.07.06, 08:48 "W tej sytuacji niewinni Palestyńczycy i Libańczycy tkwią uwięzieni w konflikcie, w którym dokonała się całkowita zmiana ról: byli "terroryści" atakują cele militarne, armia izraelska atakuje cywilów i niszczy infrastrukturę, kraje arabskie milczą, a nawet oponują, gdy arabski ruch partyzancki wykazuje się odwagą i odnosi sukcesy w walcem z izraelskim prześladowcą. Nastały naprawdę dziwne czasy." Odpowiedz Link
gajasirocco Re: "Świat stanął na głowie"-www.panet... 07.08.06, 20:45 www.panet.co.il/ysc.php?ac=showarticle&article_id=35616&category_id=1 Odpowiedz Link
sunday Hajfa i Safed to cele militarne...? 08.08.06, 16:35 > byli "terroryści" atakują cele militarne Aha, Hajfa, Safed i inne izraelskie miasta to cele militarne? No tak, w końcu izraelskie dzieci mogą dorosnąć i zostac żołnierzami... Odpowiedz Link
gajasirocco "Godziny policyjne, godziny bombardowań" 07.08.06, 20:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46524099&a=46532401&s=1 Odpowiedz Link
gajasirocco "Wojna bez zwycięzców"dr Adam Hosin Trybuna 8-08 08.08.06, 07:56 Wojna bez zwycięzców Prawie cztery tygodnie temu, rozpoczynając ofensywę zbrojną przeciwko Libanowi, Izrael stawiał sobie za cel zniszczenie Hezbollahu i jego bojowników. Największych strat doznały jednak ludność cywilna i infrastruktura Libanu. Mimo tych tragedii dotychczas społeczność międzynarodowa faktycznie pozostaje bierna. Jej postawa zyskała już nazwę „dyplomacji przedłużającej działania wojenne”. Uznano ją jako w istocie przyzwolenie, by Izrael nasilał konflikt. Tymczasem nadal nie widać zwycięzców. Opór stawiany przez bojowników Hezbollahu sprawił, że Izrael już nie stawia sobie za cel zniszczenie tego ugrupowania, dążąc jedynie do osłabienia jego zdolności militarnych i uniemożliwienia mu ostrzeliwania północy Izraela katiuszami. Ten cel nie został jeszcze osiągnięty i bojownicy codziennie ostrzeliwują północny Izrael. Dlatego dowództwo izraelskie chce zająć przygraniczny pas Libanu, aby przekształcić go w strefę buforową, którą obsadziłyby następnie siły wielonarodowe. Jednakże rozmieszczenie sił międzynarodowych na tym obszarze wymaga zgody Libanu, Hezbollahu, Syrii i Iranu. Siły te bowiem muszą wystąpić jako gwarant bezpieczeństwa dla obu stron a nie tylko jednej, bo wówczas byłyby traktowane przez bojowników Hezbollahu jako siły wrogie i szybko stałyby się celem ich ataków. Ponadto aby ewentualny rozejm był długotrwały, musi się wiązać z rozwiązaniem kwestii palestyńskiej i wszystkich ziem okupowanych przez Izrael. Syria, będąca sojusznikiem Hezbollahu, jest jednym z najważniejszych graczy w regionie i dlatego trzeba z nią rozmawiać przedstawiając plan rozwiązania problemu wzgórz Golan okupowanych przez Izrael od 1967 r. Jeśli światu i stronom konfliktu zależy na osiągnięciu trwałego pokoju w tym zapalnym regionie świata, to nie można przyjąć rozwiązań połowicznych i krótkotrwałych. Konieczne jest zbudowanie trwałego pokoju na zasadzie poszanowania praw narodów Bliskiego Wschodu do samostanowienia. Nikt nie ma bowiem prawa do zapewnienia interesów własnego narodu na gruzach innych krajów i kosztem innych narodów. dr Adam Hosin pisarz, politolog, tłumacz - sirocco.turystyka.net krajearabskie.prv.pl Odpowiedz Link
gajasirocco "Straty niewspółmierne" Nasz Dziennik 8-08 08.08.06, 09:09 Straty niewspółmierne Świat oskarża Izrael o niewspółmierną i nieproporcjonalną reakcję, w której rany odnoszą tysiące cywilów. Przypomina się, że bezpośrednim pretekstem do zaatakowania Libanu i rozpoczęcia fali przemocy przez Izrael było porwanie 12 czerwca dwóch żołnierzy izraelskich i ostrzał rakietowy terytorium tego kraju. Tymczasem w ciągu czterech tygodni działań wojennych Hezbollah stracił 59 bojowników - podała AFP. Straty ludzkie po obu stronach, jakkolwiek zawsze tragiczne, są nieporównywalne. W ciągu 26 dni wojny liczba zabitych w Libanie wyniosła 997 ofiar, a w Izraelu ponad dziesięciokrotnie mniej - 94 osoby - podała AFP. Co najmniej jedna trzecia ofiar libańskich to dzieci do lat 12. Ofiarami konfliktu stało się również czterech międzynarodowych obserwatorów sił ONZ. Rany odniosło 3322 Libańczyków. Francuska agencja podkreśla, że przytoczone dane nie uwzględniają ofiar, które nadal znajdują się pod zwaliskami zburzonych domów. Według wstępnych obliczeń, zaginęło 75 Libańczyków. Prawie 916 tys. mieszkańców Libanu zmuszonych zostało do opuszczenia miejsc zamieszkania. Z kraju wyjechało 220 tys. osób, w tym około 100 tys. z obcym lub podwójnym obywatelstwem. Straty materialne strony libańskiej ocenia się na 2,5 miliarda dolarów. Izraelskie lotnictwo zniszczyło 70 mostów, trasy komunikacyjne, lotnisko w stolicy, porty morskie Bejrutu i trzech innych miast, setki sklepów i przedsiębiorstw. WM Odpowiedz Link
gajasirocco "Bociany powstrzymają naloty na Liban?"8-08 08.08.06, 14:10 fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/Bociany_mog%B1_powstrzyma%E6_naloty_na_Liban,778585,2943 Odpowiedz Link
survey06 Re: "Bociany powstrzymają naloty na Liban?"8-08 08.08.06, 17:58 Polskie młode bociany (link poniżej) jeszcze nie opuściły rodzinnych gniazd. Myślę, że do czasu ich odlotu i przelotu (miejmy nadzieję bezpiecznego) wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego w drodze do Afryki, zostanie zawarte zawieszenie broni. www.bociany.ec.pl/ Odpowiedz Link
gajasirocco "Świat jużprzywykł"-Z.Słomkowski Trybuna 9-08 09.08.06, 09:34 Świat już przywykł Trzy śmiertelne ofiary rakiet, kilka domów zrównanych z ziemią przez bomby, dwoje dzieci rannych odłamkami pocisku artyleryjskiego – takie informacje codziennie nadchodzą od końca czerwca ze Strefy Gazy. Od czterech tygodni cierpienia Palestyńczyków na tym obszarze przyćmiła wojna w Libanie, a w mediach śmierć w Gazie już prawie się nie liczy. Po prostu świat przywykł, że Palestyńczycy codziennie giną. Ponad dwumiesięczna izraelska ofensywa w Strefie Gazy rozpoczęła się po uprowadzeniu przez radykałów palestyńskich izraelskiego kaprala. Powietrzny, a następnie lądowy atak miał wymusić uwolnienie jeńca, bowiem zabiegi mediatorów przedłużały się. Przewlekła operacja izraelska jednak nic nie rozwiązała. Jedyny jej rezultat to śmierć ponad 180 Palestyńczyków, zniszczenie wielu domów, elektrowni i mostów. Ponad 700 tys. Palestyńczyków brakuje wody (bez elektryczności nie można jej pompować), paliwa (co uniemożliwia nawet transport chorych), żywności. Już miesiąc temu jerozolimski Caritas alarmował: – Nie ma mleka, mięsa, sera i innych produktów, które trzeba przechowywać w chłodniach. Nie wiemy co robić. Żadne alarmy nie mają jednak znaczenia. Ta część świata, która nazywa siebie cywilizowanym, milczy. A potem najpewniej będzie się oburzać, gdy cierpiący stracą cierpliwość i podejmą odwet dostępnymi im środkami. Odpowiedz Link
gajasirocco "Dyplomaci wciąż radzą"Nasz Dziennik 9-08 09.08.06, 09:57 Dyplomaci wciąż radzą W Radzie Bezpieczeństwa ONZ po raz kolejny odłożono głosowanie nad rezolucją w sprawie zakończenia konfliktu Izraela z Hezbollahem. Z nieoficjalnych informacji Agencji Reutera wynika, że głosowanie odbędzie się najwcześniej dzisiaj. Wczoraj trwały intensywne konsultacje w sprawie ostatecznej treści dokumentu. Wcześniej sugerowano, że do głosowania nad amerykańsko-francuskim projektem dokumentu w RB ONZ dojdzie w Nowym Jorku w poniedziałek lub we wtorek. Wczoraj odbywały się konsultacje w sprawie rezolucji m.in. z przedstawicielami Ligi Arabskiej. Liga domagała się, by w tekście znalazło się żądanie natychmiastowego opuszczenia ziem Libanu przez wojska Izraela. Po uchwaleniu rezolucji ONZ wzywającej do przerwania ognia na pograniczu libańsko-izraelskim planuje się przyjęcie drugiego takiego dokumentu o wysłaniu do południowego Libanu sił międzynarodowych mających pilnować przestrzegania rozejmu. Francuska dyplomacja, licząca na przychylne przyjęcie projektu rezolucji, opracowanego wspólnie z Amerykanami, znalazła się obecnie w martwym punkcie po odrzuceniu go przez Liban. Powodem sprzeciwu Bejrutu był brak zapowiedzi wycofania się wojsk izraelskich z jego terytorium po wstrzymaniu działań wojskowych. Francuski minister spraw zagranicznych Philippe Douste-Blazy, który w czasie pobytu w Bejrucie 31 lipca mówił o "dużej zbieżności" między libańskim i francuskim planem wyjścia z obecnego impasu, zaapelował w poniedziałek do Libanu i pozostałych krajów arabskich "o wykazanie ducha odpowiedzialności". Zdaniem Braha Mikaila z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (IRIS) w Paryżu, "Francja znalazła się w kleszczach między chęcią ukazania swojej odrębności w stosunku do USA, bycia czynnym aktorem związanym z Libanem i własnymi koncepcjami wyjścia z kryzysu". W ostatnich dniach minister Philippe Douste-Blazy przeprowadzał konsultacje z Katarem, Egiptem, Jordanią, Arabią Saudyjską i Iranem, a jednocześnie z amerykańską sekretarz stanu Condoleezzą Rice. W Bejrucie uważa się jednak, że mimo solidaryzowania się przez Francję z Libanem projekt rezolucji niewiele odbiega od amerykańskiej oceny sytuacji na Bliskim Wschodzie i służy interesom Izraela. Według amerykańskiej agencji Associated Press, udział w misji wojskowej ONZ w Libanie rozważa co najmniej 30 państw. Według niej, co najmniej połowa z nich chciałaby włączenia swych wojsk do międzynarodowych sił stabilizacyjnych w południowym Libanie. Oprócz nich 9 krajów zgłasza gotowość zapewnienia wsparcia. Sześć pozostaje niezdecydowanych co do swej roli w siłach pokojowych. Wśród państw, które deklarują wysłanie żołnierzy na Bliski Wschód, są m.in.: Australia, Francja, Indonezja, Malezja. Władze Polski zamierzają utrzymać stacjonujący tam obecnie kontyngent wsparcia technicznego, liczący około 200 żołnierzy. Szef unijnej dyplomacji Javier Solana zapowiedział wczoraj, że wezwie wszystkie kraje Unii Europejskiej do udziału w międzynarodowych siłach pokojowych ONZ w Libanie. Rosja zaapelowała wczoraj o pilne przyjęcie przez ONZ rezolucji o "humanitarnym zawieszeniu broni" w Libanie, jeśli nadal będą utrzymywać się rozbieżności w sprawie obecnego projektu rezolucji. Franciszek L. Ćwik, Caen Odpowiedz Link
gajasirocco Shalom???????????? 10.08.06, 06:14 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=46664270&a=46672126 Odpowiedz Link
gajasirocco "Hezbollah odrzuca projekt rezolucji ONZ" 10.08.06, 06:40 fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/%22Nieuczciwy_i_niesprawiedliwy%22_projekt_rezolucji_ONZ,779985,2943 Odpowiedz Link
gajasirocco Re: Świat stanął na głowie 20.08.06, 11:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=47163256&a=47167009 Odpowiedz Link
gajasirocco Jak odwrócić uwagę od fiaska w Libanie i Iraku?NDz 21.08.06, 15:49 Jak odwrócić uwagę od fiaska w Libanie i Iraku? Prowokacja jest starą metodą służb specjalnych używaną do odwracania uwagi publiczności od niepowodzeń władz. Rosjanie włożyli w nią wiele myśli twórczej i wyprodukowali między innymi znany tekst "Protokołów Mędrców Syjonu" w Petersburgu, za pomocą Żydów zatrudnionych w tak zwanej Ochranie. Autorzy żydowscy opisali jakoby plan żydowskiej działalności w celu zdominowania świata, w gruncie rzeczy oparty na tradycyjnych naukach Talmudu o wyższości Żydów nad nie-Żydami. W amerykańskiej i angielskiej tradycji istnieje operacja "żądło", czyli "sting", która polega na kontrolowanym - przez służby specjalne lub policję - sprowokowaniu potencjalnego przestępstwa lub aktu terroru w celu niedopuszczenia do dokonania takiego aktu w sposób niespodziewany dla władz. Naturalnie te same metody władze mogą stosować w celu odwrócenia uwagi od takich zdarzeń, jak fiasko w Libanie i w Iraku, tak żeby usunąć te niepowodzenia w cień, lub wręcz żeby obrócić je na korzyść np. rządu Busha. Rewelacje brytyjskie, nagłośnione przedwcześnie przez Amerykanów podaniem wiadomości o zagrożeniu dziesięciu samolotów przez grupę terrorystów, być może powiązanych z Al-Kaidą, zrobiły na niektórych wrażenie prowokacji. Według nich, miała ona na celu nie tylko odwrócenie uwagi od fiaska w Libanie i Iraku, ale również zwiększenie poparcia publicznego dla "wojny przeciwko terrorowi", a zwłaszcza dla neokonserwatystów w partii republikańskiej w zbliżających się wyborach w USA. Dodatkowe korzyści stanowi duże zmniejszenie ilości paliwa zużywanego przez transport lotniczy oraz zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza nad Anglią, które to zanieczyszczenie pochodzi głównie ze spalin lotniczych. Jennifer Quinn z Associated Press doniosła 10 sierpnia 2006 r. o przedwczesnym przecieku z przesłuchań grupy spiskowców dotyczącym planów spowodowania eksplozji jednocześnie w 10 samolotach nad Atlantykiem. Przeciek ten był jakoby wymuszony przez Amerykanów w celu rozgłoszenia informacji o następnym zamachu Al-Kaidy. Eksplozje miało spowodować zmieszanie na pokładzie samolotów płynów, takich jak woda utleniona, które stanowiły mieszankę wybuchową, do której zapłonu spiskowcy mieli się posłużyć takimi przedmiotami, jak aparaty fotograficzne do użytku jednorazowego. Wiadomości te przekazali dwaj amerykańscy agenci służb bezpieczeństwa pod warunkiem zachowania w tajemnicy ich tożsamości. Natomiast policja brytyjska wykryła w Anglii przynajmniej jedną taśmę wideo zachęcającą do samobójczego ataku, jak i plan jednoczesnego ataku, w kilku miejscach, w tym samym czasie, w sposób podobny do taktyki używanej przez terrorystów z Al-Kaidy. Brytyjczycy zatrzymali 24 ludzi na podstawie donosu z Pakistanu, gdzie władze kilka dni wcześniej aresztowały 3 osoby. Podejrzani byli obywatelami brytyjskimi, muzułmanami pochodzącymi z Pakistanu. Niektórzy z niedoszłych terrorystów w ciągu ostatnich tygodni używali internetu w celu ustalenia rozkładu lotów samolotów do USA w różnych terminach. Niektórzy z nich niedawno przybyli do Pakistanu z Anglii. Amerykański wywiad pochwalił Wielką Brytanię za niedopuszczenie do katastrofy. "Ten spisek wstrząsnąłby światem, gdyby miał miejsce" - powiedział Mark Mershon, zastępca dyrektora FBI, w wywiadzie dla Associated Press w Nowym Jorku. Zagrożenie terrorem podniesiono do najwyższego stopnia i setki lotów zostało skreślonych. Udręczeni pasażerowie stali w kolejkach godzinami, a śmietniki na lotniskach były przepełnione skonfiskowanymi z podręcznych bagaży butelkami rozmaitych płynów. Żołnierze obrony terytorialnej w Kalifornii, Nowym Jorku i w Massachusetts pilnowali porządku. Michael Chertoff, Żyd, minister od bezpieczeństwa wewnętrznego USA, powiedział: "Chcemy upewnić się, że nie ma dodatkowych zagrożeń i podejmiemy kroki zapobiegawcze, żeby inni nie naśladowali tego procederu mieszania w ostatniej chwili płynów wybuchowych". Wielu sceptyków uważa, że w tej chwili głównie chodzi o odwrócenie uwagi od fiaska w Libanie i w Iraku oraz o zwiększenie poparcia dla Busha w "wojnie przeciwko terrorowi" oraz poparcia dla projektów neokonserwatystów w jego rządzie, mających na celu przemodelowanie Bliskiego Wschodu, zarówno na korzyść Izraela, jak i przemysłu zbrojeniowego, dla którego fiasko wojskowe w Libanie i Iraku jest źródłem miliardowych dochodów. prof. Iwo Cyprian Pogonowski Blacksburg, USA Odpowiedz Link
survey06 Re: Jak odwrócić uwagę od fiaska w Libanie i Irak 21.08.06, 16:18 > Dodatkowe korzyści stanowi duże zmniejszenie ilości paliwa > zużywanego przez transport lotniczy oraz zmniejszenie zanieczyszczenia > powietrza nad Anglią, które to zanieczyszczenie pochodzi głównie ze spalin > lotniczych. To stwierdzenie Pogonowskiego jest tak odkrywcze samo w sobie, że mozna je śmiało przyrównać do wynalezienia cepa i wpływu tego wynalazku na zwiekszenie zasobów żywności w znakomitej większości krajow afrykańskich. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: Jak odwrócić uwagę od fiaska w Libanie i Irak 21.08.06, 17:23 Chyba nie lubisz pan profesora????? A ja wrzucam na forum całą prasę o krajach arabskich, którą zauważę-od prawicy do lewicy- więc pojawia się Trybuna i Nasz Dziennik, GW i Wprost, Polityka i Fakt... Odpowiedz Link
gajasirocco "Jak przygotowywano inwazję" Trybuna 22-08 22.08.06, 06:35 Jak przygotowywano inwazję W tygodniku „The New Yorker” ukazał się – sprawnie wytłumiony przez większość mediów USA – artykuł Seymoura Hersha stwierdzający, że atak na Liban był ukartowany już przed kilku miesiącami. Politycy i dowódcy izraelscy przyjeżdżali do Waszyngtonu przedstawiając plany i sondując, jak długo USA pozwolą bombardować. Hersh ma świetną reputację: wykrył masakrę w My Lai podczas wojny wietnamskiej, pierwszy pisał o torturach w więzieniu bagdadzkim Abu Ghraib. Powołuje się na informacje od byłych i obecnych polityków oraz konsultantów rządowych. Końcowe szczegóły wojny uzgodniono podczas wizyty premiera Olmerta w Białym Domu 23 maja. Wówczas, jak pisał „Jerusalem Post” powołując się na przedstawicieli sił zbrojnych Izraela, „Amerykanie byli zainteresowani równoczesnym atakiem Izraela na Syrię”. Olmert się nie zgodził – niektórzy żydowscy dowódcy określili te nalegania jako szalone. Hersh pisze w związku z tym: „Atak izraelski był traktowany jako model większego ataku – na Iran”. Zniszczenie Hezbollahu miało bowiem zabezpieczyć Amerykanów przed atakiem z jego strony, gdy samoloty USA zaczną bombardować cele irańskie. Czekano tylko na pretekst, którym stało się porwanie dwu izraelskich żołnierzy przez partyzantów. W amerykańskich mediach przypomina się, że na takie akcje jak atak i zniszczenie Libanu (mówi się, że kraj cofnął się o 25 lat) w odwecie za porwanie dwóch żołnierzy Izrael nie mógłby sobie pozwolić bez osłony dyplomatycznej i wsparcia finansowego USA. W latach 2001 – 2005 siedmiomilionowy Izrael otrzymał amerykańską pomoc wojskową wartości 10,5 mld dol. Odpowiedz Link
gajasirocco O tym,jak się w polskiej szkole hoduje uprzedzenia 09.09.06, 00:02 O tym, jak się w polskiej szkole hoduje uprzedzenia wobec islamu Bogusław R. Zagórski, Instytut Ibn Chalduna, Collegium Civitas niedziela, 2006-09-03 10:19:08 Rozpoczyna się nowy rok szkolny i zaopatrzyłem swą córkę, pierwszoroczną gimnazjalistkę, w komplet podręczników. Przejrzałem je z zaciekawieniem i pobudziło mnie to do paru refleksji. Weźmy do ręki książkę Jacka Królikowskiego pod tytułem Żyję wśród innych. Część I: Wiedza o społeczeństwie. Podręcznik z ćwiczeniami dla gimnazjum (1). Na str. 125 można przeczytać o tym, czym są stereotypy i jak powstają uprzedzenia: „...obce grupy wydają się mniej sympatyczne, a obowiązujące w nich zasady niezrozumiałe... Takie właśnie uproszczone opinie na temat innych grup nazywa się stereotypami. Zgodnie ze stereotypem wszyscy przedstawiciele danego narodu posiadają przypisywaną im cechę. ...Przedstawiciele różnych narodów... mogą odwrócić się od siebie. Ta druga postawa bywa podyktowana niechęcią do odmienności albo strachem, że inne narody mogą zagrozić mojemu. Tak czy inaczej prowadzi ona do zamykania się na kontakty z innymi. To z kolei sprzyja powstawaniu uprzedzeń, czyli negatywnych stereotypów.” Opis modelowy, bardzo poprawny metodologicznie i o zrozumiałym przesłaniu: stereotypy, a zwłaszcza te negatywne, czyli uprzedzenia, wynikają głównie z niewiedzy, są czymś niedobrym i należy się ich wystrzegać. Więc popatrzmy dalej, jak się to sprawdza w praktyce. W tym samym podręczniku o islamie w Polsce nie ma mowy. Dowiadujemy się, że wśród żyjących w Polsce mniejszości są Ukraińcy, Niemcy, prawosławni, ewangelicy, inni. Na str. 59 wspomina się wprawdzie o potomkach Tatarów, którzy mają meczety (co to takiego?) na Białostocczyźnie, a na str. 58 jest niepodpisane zdjęcie meczetu w Kruszynianach (zgaduj-zgadula co to za budowla i skąd ona?); konia z rzędem temu niepoinformowanemu, kto by się domyślił, czy i jak ten obrazek może ewentualnie ilustrować i łączyć się z parowyrazową wzmianką na stronie sąsiedniej oraz jakiego ci Tatarzy są wyznania. Wygląda na to, że chyba jakiegoś tatarskiego? O tym ani słowa. Terminy islam lub muzułmanin w ogóle nie pojawiają się w książce. Może źle się kojarzą (np. w języku mediów głównie z wojną i terrorem) i dlatego lepiej nie mówić, że w Polsce też są muzułmanie, żeby nie wywoływać uprzedzeń i strachu? Zobaczmy, czy podręcznik do historii powie nam coś o więcej o islamie. Otwieramy Przez wieki. Podręcznik do historii dla klasy pierwszej gimnazjum obejmujący okres starożytności i średniowiecza (2) i na str. 98-102 znajdujemy rozdział Arabowie i kultura islamu. Bardzo syntetyczny rozdział zawiera najbardziej podstawowe informacje dotyczące sytuacji na Półwyspie Arabskim przed islamem oraz początków islamu. Dowiadujemy się m.in., że mieszkali tam Beduini – nie wiadomo czemu pisani dużą literą, bo nigdy nie było takiego plemienia i takiej nazwy własnej (przestarzała ortografia). Pojawił się tam archanioł Gabriel (błędna, przeniesiona terminologia – w islamie po prostu anioł), który nakazał wiarę w jednego, prawdziwego Boga (Allacha). Znów przestarzała ortografia – ten arabski wyraz, używany zarówno przez chrześcijan, jak i muzułmanów, oznaczający po prostu Boga, należy pisać przez samo h, jeżeli już ktoś widzi potrzebę posługiwania się egzotycznym terminem zamiast dobrze zrozumiałym wyrazem polskim. Nową religję (oryginalna pisownia – niechlujna korekta), islam, wyznają muzułmanie, zwani też mahometanami – otóż od dawna już nikt poważny nie nazywa muzułmanów tym terminem przestarzałym, a przez samych wyznawców islamu uważanym za obraźliwy. Data ucieczki Mahometa do Medyny została uznana za pierwszy rok ery muzułmańskiej – bezsens logiczny i językowy, wynikający ze zbyt dużego skrótu myślowego, bo jak data może zostać uznana za rok? Dalej znów pojawiają się mahometanie. Książka uczy, że islam nakazywał prowadzenie świętej wojny o wiarę i nawracanie niewiernych – czym więc tak naprawdę różnił się od chrześcijaństwa, niosącego równie uniwersalne przesłanie? O tym ani słowa, jako też nic nie ma o wspólnych tradycjach żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskich – zamiast tego pojawia się jakaś plemienna, agresywna religia z plemiennym bożkiem o egzotycznym imieniu. Do tego dowiadujemy się, że Arabowie chętnie uczestniczyli w podbojach, gdyż 4/5 łupów zachowywał wojownik. Jedyny w całym rozdziale cytat z arabsko- muzułmańskiego piśmiennictwa klasycznego to nauczanie Al-Ghazalego o korzyściach duchowych wynikających z wojny świętej. Ciekawe zresztą, skąd ta wojna święta, czyli łacińska guerra sancta, termin w islamie nieznany? Obrazek podpisany Koran przedstawia wprawdzie bardzo ładny rękopis muzułmański – niestety jednak, wcale nie jest to Koran, nie jest nawet spisany po arabsku, a ponadto zdjęcie jest odwrócone w lustrze. Dla ścisłości dodajmy, że uczeń dowiaduje się o wspaniałym rozwoju otwartej kultury arabskiej i jaki wywarła ona wpływ na kulturę europejską – szkoda tylko, że tak bardzo skrótowo, ale wziąwszy pod uwagę objętość podręcznika (240 str.), jego zakres chronologiczny (starożytność i średniowiecze, a de facto również prehistorię, choć niewspomnianą w tytule książki) oraz poziom niewyrobionego jeszcze odbiorcy, naprawdę nie można narzekać. Gdyby tylko nie te beznadziejne błędy. Następnie w króciutkim rozdziale o imperium osmańskim (str. 201-203) aż dwukrotnie mówi się o fanatycznych wojskach tureckich, co najwyraźniej ma stanowić ich wyjątkową cechę dystynktywną, wynikająca z religii muzułmańskiej. Wojska te zdobyły Konstantynopol i Turcy zmienili nazwę miasta na Istambuł. Szkoda tylko, że to nieprawda: Turcy nazwali miasto Istanbul, a po polsku od paruset lat nazywa się ono Stambuł. Nazwa Istambuł wydaje się być szczególną kreacją językową w stylu dzisiejszych biur podróży, które też przeważnie nie wiedzą, że np. Köln to Kolonia, a Regensburg to po polsku Ratyzbona. Dalej trafiamy do Indii (str. 220-221), gdzie nad Indusem (czyżby?) powstało państwo Wielkiego Mogoła, a dynastia Mogołów wywodziła się od Czyngis-chana (ale czytelnik nie dowie się, że to było jedno z najpotężniejszych w historii państw muzułmańskich), i nad tymże Indusem (Indie, Indus, zbyt łatwe skojarzenie – są tam chyba jeszcze inne wielkie rzeki?) spotkały się tak odmienne tradycje, jak muzułmańska, hinduska i perska (czyżby perska w tym czasie nie była muzułmańska?). Do tego ilustracja: indyjska rzeźba nazwana bogini Hindu (złe tłumaczenie z angielskiego: Hindu goddess, powinno być: hinduska bogini, gdyż bogini Hindu nie ma, to byt nieistniejący); raczej niereprezentatywna dla tekstu o państwie Mogołów. W sumie zamieszanie terminologiczne, brak istotnych informacji, pomieszanie wiadomości prawdziwych z błędami rzeczowymi, karykaturalnie zniekształcony obraz religii islamu i dziejów ludów muzułmańskich. Stereotyp świata islamu, głęboko zakorzeniony w starych publikacjach, został przez niedbałą kompilację i (najwyraźniej) pod wpływem aktualnych problemów politycznych, a zwłaszcza złych obyczajów medialnych, przeniesiony do podręczników szkolnych. Zatruty produkt serwuje się w naszych szkołach z całym przekonaniem, bo czy – szczerze mówiąc – sami nauczyciele wiedzą dużo więcej na ten temat i mogą ten obraz skorygować? Przypomina się w tym kontekście stary wierszyk: Kiedy Kara Mustafa, wielki wódz krzyżaków..., i zaraz potem: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. 1) Autor: Jacek Królikowski. Podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego na podstawie recenzji rzeczoznawców: dr. Jacka Kowalskiego (recenzja dydaktyczna), dr. Andrzeja Waśkiewicza (recenzja merytoryczna), prof. dr. hab. Konstantego Adama Wojtaszczyka (recenzja merytoryczna), dr El Odpowiedz Link
gajasirocco O tym,jak się w polskiej szkole hoduje uprzedzenia 09.09.06, 00:05 c.d.(ucięło)- z Arabia.pl 1) Autor: Jacek Królikowski. Podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego na podstawie recenzji rzeczoznawców: dr. Jacka Kowalskiego (recenzja dydaktyczna), dr. Andrzeja Waśkiewicza (recenzja merytoryczna), prof. dr. hab. Konstantego Adama Wojtaszczyka (recenzja merytoryczna), dr Elżbiety Świderskiej (recenzja językowa). Wydawnictwo JUKA, Warszawa 2004. 2) Autorzy: Danuta Musiał, Krystyna Polacka, Stanisław Roszak. Podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego na podstawie recenzji rzeczoznawców: dr. hab. Lesława Morawieckiego (z rekomendacji Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie), prof. dr. hab. Janusza Rulki (z rekomendacji Akademii Bydgoskiej), prof. dr. hab. Adama Suchońskiego (z rekomendacji Uniwersytetu Opolskiego), dr. hab. Dariusza Rotta (z rekomendacji Uniwersytetu Śląskiego). Wydanie II (sic!). Wydawnictwo Rożak, Straszyn k. Gdańska 2005. Odpowiedz Link
gajasirocco Re: Świat stanął na głowie 09.09.06, 08:51 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3606039.html Odpowiedz Link
gajasirocco "Wirus al Kaidy"Mark Danner z Arturem Domasławskim 18.09.06, 11:30 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3621684.html Odpowiedz Link
gajasirocco "Dar dla Al-Kaidy" Trybuna 25-09 25.09.06, 10:17 Dar dla Al-Kaidy Spóźnione wnioski W końcu eksperci z administracji USA przyznali to, co na całym świecie skonstatowano wcześniej: wojna w Iraku zrodziła nowe pokolenie radykałów islamskich, a od czasu ataków z 11 września zagrożenie terrorystyczne wzrosło. Tak brzmi konkluzja cytowanego przez „New York Times” raportu amerykańskich agencji wywiadowczych. Raport podkreśla, że radykalny ruch islamski rozprzestrzenił się z wąskiej grupy tajnych agentów Al-Kaidy i stowarzyszonych z nią ugrupowań i objął nową klasę „samowytwarzających się komórek inspirowanych przez kierownictwo Al-Kaidy, ale nieposiadających bezpośrednich powiązań z Osamą bin Ladenem ani jego głównymi współpracownikami”. Każdy dzień przynosi fakty potwierdzające te wnioski. Mamy zagrożenie w Pradze czeskiej i pogróżki talibów wobec Polski. Najbardziej cierpią jednak Irakijczycy. W sobotę i niedzielę w zamachach zginęło 80 Irakijczyków. Ugrupowanie zbrojne Ansar Al-Sunna, związane z Al-Kaidą, poinformowało, że ścięło pod Bagdadem 10 indyjskich i pakistańskich szyitów przybyłych z Iranu. Być może jest to zemsta za aresztowanie przywódcy tej grupy szejka Muntasira Hamuda Ileiwi al-Dżuburika. Inne ugrupowanie związane z Al-Kaidą zaprezentowało w internecie film wideo ukazujący bezczeszczone ciała dwóch żołnierzy amerykańskich Odpowiedz Link