Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja

17.06.05, 22:57
List Magdaleny Środy do dyrektora Filharmonii Narodowej w Łodzi
czerwiec 2005 r.

Pan Zbigniew Lasocki
Dyrektor Naczelny
Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina


W związku z otrzymaniem skargi dotyczącej ogłoszenia, jakie znalazło się na
tablicy informacyjnej w Filharmonii Łódzkiej, pragnę zwrócić Pana uwagę na
fakt, ze zgodnie z polskim prawem zakazane jest formułowanie ofert pracy w
sposób dyskryminujący.

Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (Dz.U. z 1998 r., nr 21, poz.
94 z późn. zm.), wdrożyła do prawodawstwa polskiego normy dotyczące rynku
pracy zawarte w dyrektywach prawa wspólnotowego. Kodeks pracy stanowi, że
kobiety i mężczyźni mają być równo traktowani w zakresie nawiązania i
rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu
do szkoleń w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych m. in. bez względu na
wiek (art. 18(3a) § 1. k.p.). Ponadto ustawa ta w art. 18(3a) § 2 i 3 k.p. -
który Pan złamał - definiuje i wprowadza zakaz dyskryminacji pośredniej oraz
wprowadza zakaz dyskryminacji bezpośredniej, jako naruszającej zasadę równego
traktowania kobiet i mężczyzn.

Z kolei ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i
instytucjach rynku pracy w dziale "Odpowiedzialność za wykroczenia przeciwko
przepisom ustawy" mówi w art. 123, który również został przez Pana złamany,
iż "kto ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, pochodzenie
etniczne, narodowość, orientację seksualną, przekonania polityczne i wyznanie
religijne lub ze względu na przynależność związkową odmówi zatrudnienia
kandydata na wolnym miejscu zatrudnienia lub miejscu przygotowania
zawodowego, podlega karze grzywny nie niższej niż 3 000 zł."

W związku z powyższym pragnę zasugerować Panu Dyrektorowi zmianę zarówno
treści ogłoszenia, jak i rzeczywiste (w całym procesie rekrutacji i
zatrudniania) nieograniczanie podjęcia ww. pracy tylko do osób, które nie
ukończyły 32 roku życia. Jest to bowiem niedopuszczalne w świetle
obowiązujących przepisów, które pozwoliłam sobie wyżej przytoczyć.

Obserwuj wątek
    • Gość: POSTĘP Re: Dyskryminacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 22:59
      Niedawno natknąłem się w podróży na jednego z dawnych kolegów gimnazjalnych.
      Ongiś żyliśmy z sobą w ścisłej przyjaźni. Nic tedy dziwnego, że po
      jedenastoletniej prawie rozłące przywitanie było serdeczne. "Jak się masz?...
      gdzie przebywasz?... co porabiasz?... dokąd jedziesz?... Aleś zmężniał,
      spoważniał... nawet nie przypuszczałem, iż się tutaj spotkamy". Takie i tym
      podobne pytania i wykrzykniki krzyżowały się wzajemnie. Mieliśmy przed sobą
      spory kawał wspólnej podróży, więc dosyć było czasu do zobopólnych wynurzeń.

      Przypomnieliśmy sobie dawne szkolne czasy, opowiedzieli przeżycia wojenne,
      przeszli wreszcie do najświeższych zmian i wypadków. Już nie wiem w jaki
      sposób, dość, że rozmowa skierowała się na temat religijny. Otóż mój kolega w
      szczerości serca wyznał, iż na Kościół, na prawdy wiary, na przykazania
      zapatruje się krytycznie, a owej "naiwno-prostaczej" wiary studenta dawno się
      pozbył.

      – Żyjemy w wieku XX – mówił – w wieku ogólnego postępu; człowiek inteligentny
      powinien z tym postępem iść naprzód, bo w przeciwnym razie można go słusznie
      nazwać zacofańcem.

      – Mój drogi, zapytałem znienacka, może byś mi raczył wytłumaczyć to
      słowo "postęp". Co chcesz właśnie tym wyrazem oznaczyć?

      – Postęp... postęp – odparł nieco zmieszany moim pytaniem – postęp to wyraz dla
      każdego jasny i zrozumiały.

      – No, ale każdy może go po swojemu rozumieć: jeden da mu prawdziwe, inny
      niedokładne, a inny jeszcze wręcz fałszywe znaczenie.

      – Ja w postępie widzę zastosowanie się do prądów i przekonań naszych.

      – Nie zgodzilibyśmy się na tym punkcie.

      – Dlaczego? – zapytał mój kolega gorączkowo.

      – Z tej prostej przyczyny, że nie wszystko co nowoczesne to uznania godne. Od
      najdawniejszych czasów do dziś dnia fałsz i prawda, mądrość i głupota mają
      prawo obywatelstwa na świecie. Nie było wieku, któryby miał monopol
      nieomylności. Stąd też i w obecnym wieku są prądy zgubne i zapatrywania
      niedorzeczne. Dziwię się bardzo, że właśnie tę bezmyślną czołobitność przed
      wszystkim co nowe śmiesz nazywać postępem.

      – W takim razie co ty widzisz w postępie? Dla ciebie postęp to pewnie
      zaskorupienie się w ciemności, nieuctwie, to lęk przed kulturą, wstręt do
      wszelkich zmian i ulepszeń.

      – Przenigdy, mój drogi, ja ci dowiodę, że jestem pod tym względem bardziej niż
      ty postępowym. Moim zdaniem postęp jest (jak samo słowo wskazuje) posuwaniem
      się naprzód, jest doskonaleniem się, jest wzrostem jakiegoś dobra. A ponieważ
      są dobra materialne, umysłowe i moralne, stąd i potrójny zazwyczaj rozróżniamy
      postęp. Jeśli w jakim narodzie lub społeczeństwie wzrasta dobrobyt, wzrastają
      udogodnienia życiowe, mówimy wtenczas o postępie materialnym; jeśli rozwijają
      się nauki i sztuki, nazywamy to postępem umysłowym; jeśli łagodnieją,
      uszlachetniają się obyczaje, wzrasta religijność, prawość charakterów, poczucie
      obowiązku, mamy przed sobą przykład postępu moralnego.

      Te trzy kierunki są z sobą dość luźno związane tak, że z postępem materialnym
      może iść w parze upadek moralny i umysłowy, lub na odwrót. Tak np. państwo
      rzymskie w II-gim wieku po Chrystusie okazuje większy postęp materialny niż w I-
      szym w. przed Chrystusem, ale w obyczajach i literaturze nastąpiło pokaźne
      cofnięcie się.

      Oto pojęcie, jakie mam o postępie. I jestem przekonany, że ani Kościół ani w
      ogóle religia nie stoi prawdziwemu postępowi na zawadzie, owszem, wspiera go i
      utrwala. Ale niestety płaszczykiem postępu nauczyli się ludzie różne rzeczy
      okrywać.

      Wygaduje ktoś na Kościół, ostrzy język na duchowieństwie, poprawia Pismo św. –
      Ot mówią o nim: "To człowiek postępowy".

      Ów drwi z pobożności, nie uczęszcza na nabożeństwa, nie przestrzega postów
      nakazanych – ma się rozumieć: także postępowy.

      Inny czyta niemoralne książki, chodzi do żydowskich kino-teatrów na brudne
      widowiska, broni ślubów cywilnych i rozwodów – idzie – powiadają – z duchem
      czasu, z postępem.

      Inny jeszcze w życiu nie bardzo krępuje się przykazaniami i moralnością
      chrześcijańską – postępowy, któżby temu zaprzeczył.

      Oto co wielu widzi w postępie, a co i tyś poniekąd zawarł w słowach dopiero
      wspomnianych, że "postęp" to przystosowanie się do prądów i przekonań
      nowoczesnych.

      Burzyć wszystko co dawne, pomiatać tym co święte i czcigodne, wyłamywać się
      spod praw sumienia, deptać zdrowy rozsądek, odbierać człowiekowi to, co go
      uszlachetnia, zaniedbywać swe obowiązki wobec Stwórcy, przytakiwać pustym
      frazesom, powtarzać za drugimi różne głupstwa – to nie postęp, to najzwyklejsze
      pod słońcem zacofanie.

      – Zarzucasz mi – odciął się mój kolega – czego wcale nie mówiłem.

      – Nie mówiłeś tego otwarcie, ale do podobnych wniosków prowadzi twoje
      zapatrywanie na postęp. Bo jeśli postęp będzie tylko płaszczeniem się przed
      wszystkimi zapatrywaniami naszych czasów, a właściwie przed zapatrywaniami
      różnych pół i ćwierćmędrków, to wówczas z pojęciem postępu da się połączyć
      każda niedorzeczność i każdy wybryk.

      Mój towarzysz jakoś stracił ochotę do dalszej rozmowy o postępie. Po chwili
      milczenia zaczęliśmy o... pogodzie.

      • Gość: jozue Re: Dyskryminacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:05
        szybko piszesz :) ale nie na temat.
        • Gość: zozo Re: Dyskryminacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:09
          postep jest stenotypista czy to postepowe?

          A tak na temat to zgadzam sie Dr Sroda, wystarczy otworzyc gazete i znajdziemy
          szukam sekretarki -kobiety konkurs na szefa (faceta)tylko jak za to sie zabrac?!

    • Gość: doczesnosc Re: Dyskryminacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:34
      1. Dostępna dla naszego doświadczenia doczesność ukazuje się nam zewsząd jako
      coś niedokończonego, jako coś, co wymaga dopełnienia w rzeczywistym życiu
      przyszłym, w którym dopiero nabędzie wartości. Doczesność ze swej istoty jest
      tylko przedsionkiem, wstępem; można ją zrozumieć tylko w związku z życiem
      przyszłym, które po niej następuje.

      Niedokończone jest poznanie ludzkie. Z natury ma człowiek wrodzone pragnienie
      wiedzy, lecz ocean poznawalnego jest nieskończony; nigdzie duch ludzki nie może
      dostrzec jakiegoś punktu, na którym by się oparł i spokój znalazł. Im więcej
      postępuje wiedza ludzka, tym bardziej jest niedokończona, gdyż każda znaleziona
      odpowiedź rodzi tuzin nowych pytań. Tak się przedstawia istota doczesności.
      Czyżby duchowi ludzkiemu nie było przeznaczone, by wreszcie pokój znalazł?

      Niedokończone jest ludzkie chcenie. Wola jest na to, aby w jakiejś istocie
      trwały znalazła spokój, któryby zapełnił jej nieskończoną próżnię. A gdzież i
      kiedyż serce ludzkie w doczesności podobny spokój znalazło? Życie doczesne
      istnieje tylko po to, by ogień miłości rozżarzyć, straszną sprężynę
      pożądliwości naciągnąć. Wola ludzka lata od jednej rzeczy do drugiej.
      Wszystkiego człowiek chce i na wszystkim się zawodzi i niezaspokojony, w
      gorzkiej boleści staje nad brzegiem grobu!

      2. Niedokończona jest też ludzika praca i walka życiowa. Gdyby wysiłki jakiegoś
      szczęśliwca zostały uwieńczone wszelkim pożądanym skutkiem; gdyby mu się udało
      urzeczywistnić wielkie jakieś dzieło, niezwykłe przedsięwzięcie, założyć jakieś
      olbrzymie państwo, jakiego jeszcze świat nie widział, – czyż to wszystko nie
      pękłoby tutaj jak bańka mydlana, by innym majakom zrobić miejsce?

      Wszystko tu jest zabawką dziecięcą, która długo żadnego człowieka zaspokoić nie
      może. Nawet najszlachetniejsze wysiłki, jakież by miały znaczenie, gdyby się
      wszystko ze śmiercią kończyło. Każdy widzi, że nauka materialistów jest
      pomysłem mizernym, który musi pociągnąć za sobą zupełne odrętwienie i paraliż
      ducha, leniwe i tępe życie z dnia na dzień, a wreszcie zwątpienie i rozpacz. Bo
      i po cóż pracować, jeżeli moja praca ma pozostać bez wyższego celu i bez
      wyższych widoków, jeżeli po krótkim czasie w wieczną nicość się obrócę?

      Jak może w ogóle mieć wartość życie, które tak dla poszczególnego człowieka,
      jak i dla ogółu ludzi składa się z marzeń i zawodów, z wysiłków i trosk, z walk
      i boleści? A ponieważ to życie ziemskie nie ma wartości godnej człowieka,
      byłoby najlepiej zakończyć je co prędzej, aby jak najrychlej przejść do
      zbawczej nicości.

      Jakże całkiem inaczej przedstawia się życie ziemskie w świetle nauki o życiu
      przyszłym! Jakże zwątpiałych podnosi na duchu to pełne pociechy
      przeświadczenie, że żaden trud, żadne wierne spełnienie obowiązków nie ginie;
      że wszystko, rzecz najdrobniejsza nawet, w odblasku wieczności posiada wysoką
      wartość.

      3. Niedokończony jest wreszcie cały porządek prawny i wymiar sprawiedliwości.
      Pierwsza bowiem zasada sprawiedliwości wymaga, ażeby dobro było wynagrodzone,
      zło – ukarane. W piersiach swych nosi człowiek to niezłomne przeświadczenie, że
      za czyny moralne nie tylko przed sądem ludzkim, nie tylko przed sądem własnego
      rozumu jest odpowiedzialny, lecz więcej jeszcze przed jakąś absolutną potęgą,
      która nad człowiekiem stoi i wszystkich ludzi, dobrych i złych, przed swój
      trybunał pociągnie, by ich sądzić, według zasad niezmiennej sprawiedliwości. I
      gdzież jest ten trybunał?

      Czyż doczesność skończona w sobie nie byłaby szyderstwem ze sprawiedliwości?
      Wprawdzie i tu już na ziemi niektórzy ludzie dobrzy bywają wynagrodzeni, lecz
      całe mnóstwo innych dobrze czyniących pozostaje bez nagrody. Wprawdzie
      niejednego złodzieja i mordercę dosięga i tu już sprawiedliwość, lecz wyroki
      karzące dotykają czasem i niewinnych, większość zaś złych czynów ukrywa się
      bezkarnie. Zapewne, spokój nieskalanego sumienia jest szacownym dobrem, lecz
      jest on tylko pokrzepieniem na drodze do przyszłej ojczyzny, nie zaś
      spoczynkiem w ojczyźnie; daje on siłę do wytrwania, ale nie ostateczne
      zaspokojenie.

      Ani sercu ludzkiemu, ani odwiecznej sprawiedliwości stosunki doczesne nie
      czynią zadość. Dobro ulega, występek triumfuje. Tysiące tysięcy niewinnych, w
      ciągu wieków, zostało zamęczonych na śmierć przez ograniczoną sprawiedliwość
      ludzką; umarli oni bez czci, naznaczeni w oczach potomnych piętnem hańby, ich
      zaś oskarżyciele i prześladowcy żyli i umarli otoczeni szacunkiem i chwałą.
      Gdzież byłaby sprawiedliwość, gdyby się w życiu przyszłym dla tych niewinnych
      męczenników nie znajdowało niebo, a dla tych tyranów piekło?

      Gdyby zamiast tysięcy jeden tylko nicpoń był szczęśliwy, a zamiast milionów
      jeden tylko sprawiedliwy nieszczęśliwym, to istnienie życia przyszłego byłoby
      już udowodnione; jest ono konieczne, by dokonać wyrównania, którego się
      sprawiedliwość domaga.

      4. Życie doczesne pod każdym względem jest czymś niedokończonym; jest jakimś
      wspaniałym portalem, przed którym stoi; jest początkiem czegoś; jakimś
      obszernym dworcem kolejowym z poplątanymi szynami, które gdzieś w oddali giną
      dla oka naszego; jest nieustannym wsiadaniem do wagonu nowoprzybyłych
      podróżnych. Cel, koniec, rozwiązanie życia nie leży na ziemskim widnokręgu.
      Cały doczesny byt, odpowiednio do swej istoty, jest środkiem do czegoś, co w
      doczesności nie istnieje; jest pięciem się do czegoś nieznanego. Jak podziemne
      zwierzątko, które nie posiada odpowiedniego organu dla światła dziennego,
      dotyka korzeni drzew o wspaniałych konarach, nie mając o nich żadnego
      wyobrażenia, podobnie my ludzie krótkowidzący patrzymy się na zawikłane
      stosunki doczesności.

      A czyżby to, co się nam zdaje wskutek ograniczonego stanowiska naszego,
      niedokończonym, miało mieć zakończenie? Miałożby nie być poza portalem
      wspaniałego wnętrza? Czyżby dworzec kolejowy ze swymi żelaznymi szynami nie
      dlatego zbudowano, żeby nas do rzeczywistego doprowadzić celu, jakkolwiek
      czekając na dworcu, celu tego widzieć nie możemy? Czyżby przyroda mogła chcieć,
      by wędrowcy bez przestanku wchodzili do podróżnego wagonu życia, nie mając
      nigdy dojechać do pewnego celu? A my, co oglądamy tu na ziemi korzenie wyższego
      świata, mieliżbyśmy się tego świata wyrzec, ponieważ nie mamy dlań
      odpowiedniego organu, dopóki tu w ciele jesteśmy?

      Może kto pomyśleć, że choć w teraźniejszym stanie świata i życia widać wszędzie
      niedokończenie, to właśnie przyszły rozwój ziemi i jej stosunków sprowadzi
      takie wykończenie, które odpowie obecnemu rozwojowi. Lecz do jakiegoż to
      wykończenia spieszy ziemia w swoim olbrzymim rozwoju?

      Jak najświetniejszy fajerwerk kończy się kupką popiołu, tak rozwój świata
      zakończy się – i to z fizycznej konieczności rozkładem, zniszczeniem i
      popiołem. Czyżby w takiej przyszłości, w takim wykończeniu miał spoczywać
      ostateczny cel i sens rozwoju świata?

      Nie! jak fajerwerk spełnia swój cel nie przez popiół, w który się w końcu
      zamienia, ale przez uciechę, którą widzom sprawia swoim światłem, w górę
      strzelającym; tak i doczesność ma swój cel nie w końcowym stanie ziemi. Ten cel
      nie leży ani w obecnej ani w przyszłej doczesności, on zapuszcza swe korzenie w
      krainę wieczności, by tam znaleźć swoje wykończenie, a zarazem wyjaśnienie.
      Życie jest walką ciągle niedokończoną, ostateczny jej wynik nastąpi w świecie
      przyszłym.

      5. Są i tacy, którzy twierdzą, że jest wprawdzie życie przyszłe, ale tylko jako
      nagroda dla dobrych, żadną zaś miarą jako kara dla złych; dla nich bowiem
      wystarczającą karą ma być unicestwienie przy śmierci. I to jest fałszem. Bóg
      przeznaczył mię w każdym razie do szczęścia. Obdarował mię życiem nie pytając o
      moje zezwolenie; bo On Panem, ja – stworzeniem. Mógł mi życia nie dawać, gdyby
      mię chciał uczynić od siebie niezależnym. Życie moje co do swej istoty od Boga
      pochodzi i dla Niego jest przeznaczone. Bóg z istoty
      • Gość: doczesnosc cd. Re: Dyskryminacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:36
        Gdyby człowiek nie otrzymał życia od Boga, oczywiście byłby go nie nadużył. Ale
        otrzymał je nie na to, żeby go nadużywać, ale żeby go dobrze używać, a przez to
        wysłużyć sobie wiecznie szczęśliwe życie. Grzeszy człowiek, jeśli zbrodniczo
        życia nadużywa. Po grzechu następuje kara. A czy za rozmyślną, dobrowolną
        zbrodnię unicestwienie jest dostateczną karą?

        Unicestwienie trwa mgnienie oka, nie miałby tedy zbrodniarz czasu ani na
        wyznanie winy, ani na odcierpienie kary. Zresztą przed unicestwieniem każdy
        łotr tym bardziej tęskniłby do niego, im mocniejsze ma postanowienie trwać
        statecznie aż do końca w swoim rzemiośle. Kto mimo zgryzot nie wzdryga się żyć
        jak zwierzę, ten się chętnie pogodzi z tą myślą, że skończy, jak zwierzę. Nie,
        unicestwienie nie jest żadną karą.

        Bóg dał człowiekowi ludzką naturę z jej właściwościami; człowiek grzesząc
        nadużywa tej natury, musi więc w tej swojej naturze karę ponosić. Przez grzech
        odwrócił się od Boga, stawiając wyżej używanie rzeczy stworzonych ponad wolę
        Bożą. Za karę utraci Boga, a tę utratę czuć będzie jako karę; za grzeszne
        używanie czekają go męczarnie. Jakżeby się to stało, gdyby śmierć unicestwiała
        grzesznika? Czyż jednakowe unicestwienie dla wszystkich złych ludzi byłoby
        sprawiedliwą karą? Przecież ich występki tak co do liczby, jak co do ciężkości
        tak są rozmaite!

        Śmierć więc nie przyniesie z sobą wcale unicestwienia; zakończy tylko stanowczo
        czas doświadczeń. Na którą stronę drzewo wtedy upadnie, na tej leżeć będzie. Są
        dusze, które bez żadnej winy, a więc bez ciężaru kary przestępują próg życia
        pozagrobowego; są dusze, które swoje uchybienia i zaległą pokutę wyrównać muszą
        przez czasową karę w czyśćcu; są wreszcie grzesznicy, którzy się sami na zawsze
        od Boga odłączyli, których przeto sprawiedliwość Boża wieczną karą dotknąć
        musi.

        6. Wszystko to zostanie ostatecznie rozstrzygnięte po śmierci na sądzie; próba
        się już skończyła. Człowiek, jako jestestwo naturalne, dlatego był przez ciało
        i zmysły ze światem związany, żeby mógł być próbie poddany. Śmierć targa te
        nici, rozrywa duszę od ciała; "człowiek" jako jestestwo naturalne już nie
        istnieje, stanął u kresu swojego zawodu doczesnego. Dusza zaś może najwyżej
        czekać na tę chwilę, w której wszechpotężne słowo Stwórcy złączy ją napowrót z
        tymże ciałem ludzkim, dla którego jest przeznaczona, by je ożywiała przez całą
        istotę swoją i wszystkie swoje władze.

        Jeżeli tak jest, to życie doczesne posiada nieskończenie wysoką wartość; daje
        nam rzeczy skończone, przemijające, które jednak wyrastają na nieskończone i
        nieprzemijające; jest ono jakby wspaniałą bramą, przez którą człowiek przy
        śmierci wchodzi do pałaców Boga. "Pójdzie człowiek do domu wieczności swej"
        (1). W świetle tej wieczności, ziemskie szczęście i ziemskie cierpienie,
        okazuje się nieskończenie małym; godzi się człowiek z myślą, że tu na ziemi nie
        jest rozdzielane według osobistej zasługi czy winy.


        • Gość: jozue Re: Dyskryminacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:46
          pseudofilozoficzny belkot.
          Boga nie ma !
          • Gość: więcej pokory Re: Dyskryminacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:48
            Współczesny świat, nie radząc sobie z wieloma istotnymi problemami, ucieka od
            nich w niebezpieczny kanał tematów zastępczych. W pakiecie problemów trudnych
            do rozwiązania znajduje się wiele kwestii dotyczących małżeństwa, rodziny czy
            społeczeństwa. Omijając zderzenie się z nimi, wykorzystuje się ku temu coraz
            większe możliwości komunikacji i coraz łatwiejszy dostęp do informacji, a więc
            skuteczniejszą możliwość wpływania na opinię publiczną i w znacznym stopniu
            oddziaływania na nią.

            Wśród tematów zastępczych świata współczesnego wiele dotyczy albo ma
            bezpośredni związek z rodziną: emancypacja kobiety, partnerstwo w rodzinie,
            problem zbyt wczesnej inicjacji seksualnej, problem molestowania dzieci czy
            przemocy w rodzinie. Chociaż są to problemy ogromnej wagi indywidualnej czy
            społecznej, jeśli wyrwie się je z właściwego kontekstu, stają się tematami
            zastępczymi.

            W praktycznym rozwiązywaniu problemów tzw. zastępczych najczęściej nie chodzi
            o osoby bezpośrednio nimi dotknięte czy zainteresowane, lecz o coś zgoła
            innego. Rozpatrywane problemy są tylko pretekstem do dochodzenia czy
            załatwiania całkiem innych kwestii.

            W związku z tym rodzą się pytania: czy w podnoszeniu kwestii emancypacji kobiet
            chodzi o prawdziwą godność każdej kobiety czy też o promowanie pewnych
            środowisk czy wzorców kobiecych (np. kobiet pragnących się wyzwolić od pełni
            swego rozwoju, jakie stwarza im macierzyństwo)? Czy w podnoszonej kwestii
            partnerstwa w rodzinie chodzi o cementowanie rodziny w jej tradycyjnym modelu
            przełożeństwa i posłuszeństwa motywowanego miłością (por. myślenie kategoriami
            wspólnoty) czy raczej o rozchwianie rodziny: autorytetu rodziców,
            fundamentalnych więzów, atmosfery, systemu wartości, by stała się bardziej
            chłonna na zewnętrzne oddziaływanie licznych prądów, narzucających się drogą
            choćby medialną ( myślenie kategoriami hotelowymi)? Czy w podnoszonej kwestii
            molestowania dzieci czy przemocy w rodzinie chodzi tak naprawdę o poszanowanie
            godności dziecka jako osoby ludzkiej, realizującej swą godność w miłości tj.
            relacji ) do rodziców, do rodzeństwa, do pozostałych członków rodziny, do
            szerszej wspólnoty, czy raczej o podsycanie walki egoizmów („nie licz się z
            nikim”), czyli niesubordynacji („nie pozwól sobą kierować”), do nieufności
            („pamiętaj każdy to twój wróg”), do przedmiotowego traktowania drugiego
            człowieka („używaj i wykorzystuj, ile się tylko da”)?

            W świecie współczesnym problematyka rodziny wydaje się kluczowa dla
            wszystkich areopagów, którym bliski jest problem przyszłości – tej
            najbliższej, „na jutro”, i tej dalszej, „na następne pokolenia” i tej
            najdalszej przyszłości samej „cywilizacji”. Wypływa to bowiem z faktu, iż
            sytuacja wydatnie wpływa na kształtowanie sumienia człowieka, jak i odsłania
            przed człowiekiem potrzebę ludzkiej mądrości retrospektywnej i progresywnej.



    • Gość: postęp Re: Dyskryminacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 23:55
      Uwaga na „ postęp i rozwój”!

      To, co sprzyjało funkcjonowaniu sumienia i Prawa Naturalnego – zaczyna znikać
      dla współczesnego człowieka, dlatego przypomnijmy co należy. Poczucie
      sprawiedliwości jest nam potrzebne, aby odczuwać niepokój przy pełnym stole,
      gdy inni głodują. Potrzeba umiarkowania powinna obronić nasze gospodarstwa
      wiejskie przed mirażem złotodajnych ferm i realnym bankructwem. Dar
      roztropności powinien nas ostrzec przed watahami zagranicznych oszustów i
      lichwiarzy. Cnota męstwa przyda nam się bardzo, gdy nie znający granic wiatr
      przywieje nam z zagranicy pyłki genetycznie zmodyfikowanych roślin, a
      właściciele pól eksperymentalnych będą nas ciągać po sądach za rzekomą kradzież.

      Ale Polska, dzięki swojej rzekomej zaściankowości, dzięki swojemu bogactwu
      wiary i zdrowej ziemi ojczystej - nie musi bać się grozy powszechnej śmierci
      ciała i duszy, jeżeli tylko oddali hypnotyzerów spod znaku ideologii,
      zwalczającej Boga w umyśle i sercu człowieka. Bodźcem do tej walki niech będzie
      dla nas dobro innych narodów, znajdujących się w znacznie gorszej sytuacji.
      Bądźmy dla nich – jako naród i jako państwo – wzorem cywilizacji łacińskiej,
      znanej z harmonii ufnej modlitwy i rzetelnej pracy – chociażby w pocie czoła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka