Dodaj do ulubionych

ks. Jan Twardowski [*]

20.01.06, 20:10
i Tobie ks.Janie życzyMY dobrej drogi....
Autor: aniouek1 Data: 19.01.06, 08:15
-------------------------------------------------------------------------
Ks. Jan Twardowski wędruje już od wczoraj ścieżką po drugiej stronie rzeki
zapomnienia...
Dziekuję, że zostajesz z nami swoimi cudnymi myślami, uczuciami - co trafnie,
poetycko lekko otulone w literkowe stroje...z łatwością stawały się... wciąż
od nowa stają.... moje i nie tylko moje...dodając nadziei i wiary na
spotkania TAM...na drugim brzegu rzeki zapomnienia ...w pełni istnienia
Raduj się ks.Janie spotkaniami i ...czekaj na nas, tak ...jak my czekamy na
Twoje wiersze...głodni i spragnieni prawdziwej, wciąż od nowa żywej poezji...
Dziekujemy za już, prosimy o więcej...mów do nas i do naszych dusz...szeptem
teraz już starczy Twoich myśli serduszkowych przenikanie ks.Janie...szeptem
do nas mów...
Obserwuj wątek
    • aniouek1 Zmarł ks. Jan Twardowski 20.01.06, 20:19
      Ks. Jan Twardowski - wybitny poeta i kapłan - zmarł w środę po godz. 19. Miał
      90 lat. Był jednym z najchętniej czytanych przez Polaków współczesnych poetów.
      • aniouek1 3 lutego pogrzeb ks. Twardowskiego 20.01.06, 20:20
        Pogrzeb księdza Jana Twardowskiego odbędzie się 3 lutego - dowiedziała się
        Informacyjna Agencja Radiowa. Zdecydował o tym Prymas Polski, kardynał Józef
        Glemp.
        Główne uroczystości odbędą się w południe 3 lutego w Bazylice św. Krzyża. Mszy
        żałobnej będzie przewodniczył Prymas Polski. Homilię wygłosi metropolita
        lubelski, arcybiskup Józef Życiński.

        W przeddzień uroczystości jest planowane wystawienie ciała zmarłego w Kościele
        sióstr Wizytek. Tam też odbędzie się koncert ku czci księdza Twardowskiego, a
        artyści będą recytować jego wiersze.Decyzją Prymasa, ciało księdza
        Twardowskiego spocznie w katakumbach Świątyni Opatrzności Bożej, gdzie mają być
        w przyszłości chowani najwybitniejsi Polacy.

        Ksiądz Jan Twardowski zmarł przedwczoraj (18 stycznia) w szpitalu na Banacha
        w Warszawie. Miał 90 lat. Jego wiersze przetłumaczono na wiele języków :
        albański, angielski, białoruski, czeski, esperanto, fiński, flamandzki,
        francuski, hebrajski, macedoński, niemiecki, rosyjski, słowacki, szwedzki,
        ukraiński, węgierski i włoski
        • aniouek1 Pogrzeb ks.Twardowskiego - 3 lutego 20.01.06, 20:22
          Pogrzeb ks. Jana Twardowskiego odbędzie się 3 lutego w Warszawie - powiedział
          w piątek PAP kanclerz warszawskiej Kurii Metropolitalnej, ks. Grzegorz
          Kalwarczyk.
          Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice św. Krzyża.

          Ks. Twardowski zmarł w środę 18 stycznia. Miał 90 lat."Ciało księdza
          Twardowskiego zostanie złożone w Świątyni Opatrzności Bożej w krypcie dla
          zasłużonych Polaków" - powiedział PAP ks. Kalwarczyk.

          Dzień wcześniej, 2 lutego w południe, zwłoki ks. Twardowskiego zostaną
          wystawione w warszawskim kościele Wizytek, którego rektorem ks. Twardowski był
          od 1959 r.

          "O godz. 17 odbędzie się tam msza, którą odprawi prawdopodobnie duszpasterz
          środowisk twórczych, ks. Wiesław Niewęgłowski" - powiedział ks. Kalwarczyk.
          Następnie zaplanowano spotkanie z aktorami, którzy przypomną wybrane wiersze
          ks. Twardowskiego.

          "Siostry Wizytki obiecały, że nie zamkną kościoła w nocy z 2 na 3 lutego" -
          dodał ks. Kalwarczyk. 3 lutego o godz. 10 rano rozpocznie się tam msza, którą
          będzie koncelebrować grupa księży uczących w szkołach noszących imię ks.
          Twardowskiego. Następnie ciało księdza-poety zostanie przeniesione do Bazyliki
          św. Krzyża, gdzie w południe mszę świętą żałobną odprawi prymas Polski,
          kardynał Józef Glemp.

          "Ks. Twardowski zapisał w swoim testamencie prośbę, aby w nekrologach nie
          nazywać go poetą" - podkreślił ks. Kalwarczyk dodając, że ks. Twardowski
          zażyczył sobie również, aby zamiast kwiatów na jego grób złożyć ofiarę na rzecz
          Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie (które ukończył i w którym następnie
          wykładał).

          "Ksiądz Twardowski zapisał także, żeby rozdać pozostałe po nim drobne
          przedmioty jego przyjaciołom lub złożyć je w izbie pamięci jego imienia, jeśli
          ktoś zechce taką założyć" - powiedział ks. Kalwarczyk.

          Ks. Twardowski był jednym z najchętniej czytanych przez Polaków współczesnych
          poetów. Wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest pozyskanie
          ludzkiego serca. Czytelnicy stojący w kilometrowych kolejkach po autograf
          księdza podkreślali, że lektura jego poezji pomaga im pogodzić się ze światem
          i odzyskać spokój.
      • aniouek1 Abp Życiński: ks.Twardowski był współczesnym.... 10.02.06, 20:09
        Abp Życiński: ks. Twardowski był współczesnym prorokiem
        2006-02-03

        Współczesnym prorokiem, który niósł przesłanie nadziei, nazwał ks. Jana
        Twardowskiego abp Józef Życiński podczas Mszy pogrzebowej 3 lutego w Warszawie.

        Drodzy Siostry i Bracia!

        Żegnany przez nas ks. Jan żył dla Pana Ewangelią błogosławieństw, którym
        nadawał postać poetycką i umierał dla Pana ufając Mu jak dziecko i w godzinach
        konania pisząc swój ostatni wiersz. A w stronę dzisiejszego dnia wybiegał
        refleksją wiele lat temu, gdy w wierszu "Powróć mi, Panie, z dawnych lat"
        wdzięczną pamięcią wspominał słoneczne dni dzieciństwa i "Kochanowskiego
        przekład psalmów spalony z Wilczą w czas powstania". W jego poetyckich
        wersetach zespalały się wtedy śnieg i szept, mszał i trumna, gdy przywoływał:

        Ten śnieg co mi na oczy spadł,
        i to com szeptał bezrozumny -
        a potem jak najcięższy mszał
        postaw z kielichem mi na trumnie.

        Stoimy dziś przy tej trumnie, na której położony został mszał, postawiony
        kielich. O tym, że trumna nie stanowi bynajmniej zgrzytu w pięknie i sensie
        świata, pisał sam ks. Jan, gdy przedstawiał śmierć jako ciekawostkę, po której
        trzeba iść dalej. Wyraził to w wierszu "Nie bój się", pisząc:

        serce jak stary Werter zdolne do cierpienia
        a miłość daje to czego nie daje
        więcej niż myślisz bo jest cała Stamtąd
        a śmierć to ciekawostka że trzeba iść dalej

        Był dla nas wszystkich świętym człowiekiem Stamtąd. I w perspektywie jego życia
        śmierć stanowiła dla niego jedynie epizodyczną ciekawostkę. Nawet w którejś ze
        swych homilii sugerował, aby zamiast "umarł" mówić "wymknął się naszym
        oczom", "wrócił tam, skąd przyszedł". I cała jego twórczość była świadectwem
        wartości Stamtąd. Podczas rocznicy śmierci Jana Lechonia, przedstawiał poezję
        jako głos z innego świata i wzywał do postawy, w której będziemy otwierać się
        na głosy Stamtąd, aby nasze życie na ziemi uczynić piękniejszym.
        W tym poszukiwaniu innego świata pomagało mu zarówno piękno poezji, jak i
        poczucie wspólnoty Kościoła. W dzień swych 90. urodzin wyrażał skryte
        pragnienie bycia świadkiem Bożego piękna, mówiąc: "ośmielę się powiedzieć, że
        zawsze chciałem, aby - poza wierszami - zostało po mnie coś kojarzącego się z
        Kościołem". Spełnił to pragnienie ukazując nam chrześcijaństwo ewangelicznego
        piękna, prostoty, dziecięcej ufności. Tej ufności uczył i czuł się zobowiązany
        aby jej nauczyć, bo jak mówił: wyświęcony byłem w czasie stalinowskim. Były to
        czasy ponure. Tamte czasy stalinowskie były ponure, więc ludziom trzeba było
        nadziei i uśmiechu. I dlatego w swoich wierszach starał się konsekwentnie uczyć
        dziecięcej ufności naznaczonej optymizmem. A przychodziło mu to być może
        łatwiej, bo jego urodziny przypadały zawsze w Dzień Dziecka. Urodził się 1
        czerwca 1915 r. I tą dziecięca wiarą ufną, pełną szacunku dla człowieka,
        promieniował i oddziaływał na nas wszystkich.
        W swej fascynacji prostotą i pięknem wyrażał miłość do Boga, do człowieka, do
        Kościoła. Znamienne jest dla jego stylu, że nigdy nie włączał autorytetu
        Ewangelii w taktyczne rozgrywki polityków; daleki od niego był świat partyjnych
        rozgrywek. Nigdy nie straszył; ani spiskiem żydowsko-masońskim, ani
        apokaliptyczną wizją przyszłości, w której wszystko jest zdradzone lub
        sprzedane. Być może w tym właśnie tkwi tajemnica siły jego oddziaływania, że
        Ewangelię błogosławieństw kierowaną do bezbronnych i bezsilnych, do szukających
        nadziei i dobroci, stawiał wyżej niż proste hasła kolejnych ideologów, czy
        wizje kolejnych utopii politycznych. Kierował swoje przesłanie nadziei do
        bezdomnych, którzy odnajdywali dzięki jego poezji swą tożsamość, współcześni
        ubodzy tęskniący za wartościami, potrzebujący świadectwa wiary żywej, radosnej
        i prostej z zainteresowaniem sięgali po jego wiersze, słuchali jego homilii.
        Prostotę cenił wysoko zarówno w wizji Bożego świata i w dziecięcej wierze w to,
        iż w niebie jest jednak więcej Łazarzy niż aniołów. Wyrażał ją w ufnym
        przekonaniu, że do Boga idzie się przez świat, dzieląc troski świata. Dlatego
        też pisał "trzeba mieć ciało, by odnaleźć duszę"("Tylko"). Dziecięca ufność
        towarzyszyła mu nawet w godzinie konania. Szepcząc: "Jezu, ufam Tobie"
        podyktował wtedy czuwającym przy nim następujące słowa: "Zamiast śmierci/racz z
        uśmiechem/przyjąć Panie/ pod Twe stopy/życie moje/jak różaniec". Oddać pod
        stopy Chrystusa całe życie, złączyć tajemnicę Światła i Bólu w jedną całość z
        uśmiechem dziecka, wrócić do świata Stamtąd. Nawet w godzinie ostatecznego
        powrotu towarzyszyła mu więc modlitwa, poezja, ufność jako jego język ojczysty.
        A wcześniej, w kwietniu 1999 r. społeczność akademicka KUL przyznając ks.
        Janowi doktorat honoris causa wyrażała "uznanie dla jego twórczości
        poetyckiej, ... która niesie radość chrześcijańskiej nadziei, uczy głębi
        spojrzenia na świat i jest wielkim hymnem na cześć Stwórcy i stworzenia".

        Tego przesłania nadziei i radości potrzeba szczególnie w naszych
        doświadczeniach dotkniętych przez ból, rozczarowanie, czasem rozpacz. Jak
        szukać źródeł życiowego optymizmu, gdzie odnajdywał go ks. Jan? Określił je w
        wierszu "Powrót":

        Odejść od świata - zanurzyć się w Bogu
        a potem znowu być tutaj z powrotem
        aby powiedzieć - Już widzę odwrotnie
        to co nieważne takie ważne teraz
        [...]
        Odejść od świata - zanurzyć się w Bogu
        i znowu potem powrócić na ziemię

        Sytuacja krzyża, sytuacja rozdarcia między niebem a ziemią nie dla wszystkich
        jest sytuacją poetycką. A on potrafił zanurzyć się w Bogu, by przychodzić do
        nas z przesłaniem nadziei odnalezionej w Bogu. Mamy tutaj poetycką drogę
        człowieka zafascynowanego Ewangelią, który wnosi w swe środowisko codzienną
        tęsknotę za wartościami Stamtąd. Powracając z Bożego świata do prozy
        codzienności, może potem dzielić swoje szczęście i optymizm z czytelnikami
        wierszy. O tym szczęściu jeszcze niedawno napisał na łamach
        kwartalnika "Pastores", adresowanego do księży, więc znanemu niewielkiemu
        gronu, zacytuję jego słowa o życiu kapłańskim. Ksiądz Jan pisze pod jesień
        życia "Jestem księdzem szczęśliwym, miałem dobrych proboszczów, jakoś
        wytrwałem, nie miałem żadnych romansów, żadnych ucieczek. Mam za co Bogu
        dziękować". Tego typu wyznania rozczarują łowców sensacji. Nie niosą one
        upragnionych newsów; ukazują świat niezbyt interesujący dla mediów. Przyciągają
        jednak tych wszystkich, którzy noszą w duszy tęsknotę za Ewangelią
        błogosławieństw i całym sercem poszukują wartości niosących sens i piękno.
        Tej postawy uczył całym życiem i całym sercem. Gdy po raz pierwszy trafił do
        szpitala z powodu problemów kardiologicznych w napisanym wówczas wierszu
        oferował swe serce:

        biedakom do wynajęcia
        od zaraz i na zawsze (Do Pani Doktor)

        I tej deklaracji dotrzymał w swoim stylu i w swej delikatności. Kilka miesięcy
        przed śmiercią wyrażał swe poetyckie "credo" mówiąc: "brak mi takich wierszy,
        które mówią, że można spojrzeć na cierpienie, na miłość, na śmierć - właśnie
        poprzez Ewangelię. I to jest moja stała tęsknota, żeby coś na ten temat pisać".
        Realizował tę tęsknotę w swych wierszach i w swoich homiliach. Ukazywał nam
        konsekwentnie jak to, co prozaiczne, przenika się z poezją uśmiechniętego Boga.
        Tę ostatnią najgłębiej potrafią odczytywać święci. Nie należy ich szukać
        wyłącznie na kartach pamiętników i zniszczonych ksiąg; święci podkreślał ks.
        Jan, żyją wśród nas. W rocznicę śmierci Teresy Strzembosz powiedział: "Nieraz
        narzekamy, że świat jest niedobry, że świat poszarzał jak odwrócone od słońca
        płótno, że więcej wątrób niż serc. Tymczasem - nic o tym nie wiedząc - często
        spotykamy się ze świętymi, którzy tak blisko nas przechodzą, że nieraz
        szturchają nas łokciem". Żeby w tym, który szturcha łokciem dostrzec świętego
        trzeba było finezji i głębi życia ks. Jana.

        c.d.n.
        • aniouek1 c.d: Abp Życiński: ks.Twardowski był współczesnym. 10.02.06, 20:11
          W całym jego życiu mogliśmy podziwiać duchowe piękno Ewangelii błogosławionych,
          którzy nie chcieli być ludźmi sukcesu za wszelką cenę, nie stwarzali
          reklamowego szumu, nie skupiali uwagi na sobie. O ich szczęściu pisał przed
          laty podczas pobytu w domu rekolekcyjnym w Laskach:

          Szczęściem jest - własnym światłem więcej już nie świecić,
          tylko Boga pokochać. Światłem Boga płonąć -
          I na koniec z radości, nie mówiąc nikomu -
          własną duszę odnaleźć właśnie w leśnym domu (Dom rekolekcyjny)

          W leśnym domu w Laskach odnajdywał w modlitwie to, co najważniejsze znikając,
          aby było widać Boże światło. W jego odnajdywaniu szczęścia duszy w Bożym domu
          nie było narcyzmu. Dominowało tam zadziwienie i zafascynowanie pięknem
          niewidzialnego Boga. Był człowiekiem wielkiego zafascynowania Bogiem. W jednej
          z homilii sam podkreślał, że fascynacja Jezusem stanowi centrum jego
          kapłaństwa, w którym jedynym prawdziwym problemem jest to, by dać się porwać
          Bożej miłości. Takimi problemami żył. Okazywał tę fascynację przybliżając nam
          Boga uśmiechu, który jest miłością i ma poczucie humoru.
          Równocześnie jednak sam wnosił w chrześcijańską ascezę ciepło serca, które
          rozumie, współczuje i kocha. Jak wtedy, gdy modląc się do wielkiego Jana od
          Krzyża prosił klasyka mistyki: "rzuć mi malwę i nazwij «Janem od Biedronki»".
          Swą prostotą, wrażliwością i pokorą serca uczył humanizmu chrześcijańskiego
          ukazując wzruszająco, jak wiele piękna można odnaleźć w pożegnaniu wiejskiej
          parafii albo w spotkaniu z uczniami w szkole dla niepełnosprawnych.
          Dzięki temu otwarciu na Bożą rzeczywistość możemy odnajdywać w prozie życia
          fascynujące ślady świętości Boga, piękno odkrywane w prozaicznych sytuacjach.
          Umacniane pokojem serca tam, gdzie ktoś inny by dramatyzował, rozdzierał szaty,
          rzucał gromy. Jest to równocześnie Piękno, które jednało z Bogiem wiele osób
          krytycznych i wymagających, pozwalało odkrywać świat, którego kontemplację
          utrudnia nam reklamowy slogan czy medialny szum. Tylko raz znalazłem w
          zapiskach Mai Berezowskiej wzmiankę o pokucie. Było to w dedykacji dla ks. Jana
          przedstawiającej patronkę znanej rysowniczki - pokutującą św. Marię Egipską.
          Natomiast w zapiskach duchowych Anny Kamieńskiej można znaleźć znamienne
          świadectwo, jak ks. Jan czuwał przy jej umierającym mężu. Pani Anna
          napisała: "Janek leżał na łożu śmierci już nieprzytomny. Ks. Jan Twardowski
          modlił się przy nim półgłosem. Gdy ksiądz wyszedł, Janek obudził się jeszcze i
          powiedział nagle wyraźnie: Ksiądz się modlił? Jestem szczęśliwy". I dalej
          Anna: "Teraz, gdy rozpamiętuję ten moment, słowa te wydają mi się tak bardzo
          istotne. To było wyznanie wiary". I może czasem tylko tyle potrzeba i jeszcze
          cała męka konania, aby człowiek został zbawiony.
          To dzięki niemu słowa "zbawienie", "życie wieczne" pojawiały się w wielu
          środowiskach. Pamiętam jak z wielką radością mi opowiadał, jak sprawował Mszę
          św. w kościele w Brwinowie dla Iwaszkiewiczów z racji 50-lecia ich małżeństwa.
          I z zadumą mi mówił: "W dzień ślubu sceptycy mi mówili, że będzie dobrze, jeśli
          to małżeństwo przetrwa kilka miesięcy, a w zeszłym tygodniu dziękowaliśmy razem
          za 50 lat wspólnej drogi". A pani Anna Kamieńska dopisała jeszcze w swoich
          notatkach: "Obrzęd złotych godów w tym samym kościele, gdzie brali ślub w 1922
          roku, oboje przystąpili do Komunii św. Spowiadał ks. Twardowski".
          To była jego służba. Człowiekowi i Bogu, sensowi i pięknu. I właśnie w tej
          służbie, w swym przesłaniu nadziei wypełnionej Bogiem, ks. Jan jawi się niczym
          współczesny prorok Eliasz, albo może raczej Jan Chrzciciel, patron naszego
          poety. Tu w sercu Warszawy obok kościoła sióstr wizytek miał swoją duchową
          pustynię i tutaj spotykał te rzesze, które przed wiekami przyszłyby nad Jordan
          prowadzone tęsknotą przez łaskę. Tutaj uczył ascezy, w której łagodność wobec
          innych łączył z wymaganiami wobec siebie. Duszpasterska posługa u Sióstr
          Wizytek zjednoczyła nas w wakacje 33 lata temu. Poczucie sztafety pokoleń
          zwiększa to, że ks. Jan miał wtedy dokładnie tyle lat, ile ja mam teraz.
          Oczyma niemal neoprezbitera patrzyłem z podziwem, jak o 6. rano przychodził
          codziennie do kościoła wizytek i siadał w pustym konfesjonale, czekając na
          penitentów, a potem o 3. po południu przychodził znów do kościoła, by klęcząc
          przed tabernakulum wyrazić swą wierną pamięć w godzinie konania Jezusa. To była
          duchowość św. Jana od Malwy.
          W jego stylu życia było wiele z duchowości św. Jana Chrzciciela. Modlił się w
          jednym z wierszów o przeźroczystość. I potrafił znikać nie koncentrując uwagi
          na sobie. Znikać jak ewangeliczny prorok Adwentu, aby Chrystusa było widać
          pełniej i wyraźniej. Zniknął i wymknął się naszym oczom. Serca nasze będą
          jednak jeszcze długo pałać. Gdy dzień się nachyli, a smutek się zmiesza z
          zadumą, przetrwa w nas pamięć dyskretnej poezji Janowego Emaus, poezji pisanej
          jego dyskretnym uśmiechem. Jest to poezja płynąca z serca, które harmonijnie
          złączyło miłość Boga z miłością do ludzi; ukazując jak piękne potrafi być
          chrześcijaństwo, jeśli go nie zniekształcamy naszymi dekoracjami na naszą
          prywatną miarę. Siła oddziaływania tego piękna wyraża się w konsekwentnej
          postawie, która każe nam znikać, po to, aby Chrystusa było lepiej widać.
          Te tajemnice dyskretnego znikania podsumował przed laty spacerując wśród grobów
          na Powązkach. Napisał wtedy:

          można odejść na zawsze
          by stale być blisko

          Był świadomy, iż fizyczna rozłąka nie oznacza bynajmniej ani zapomnienia, ani
          zerwania duchowej więzi. Mówił o tym podczas Mszy świętej za Janusza
          Korczaka: "Była wojna. Tytus spalił świątynię. Był pożar. Paliły się książki
          Boga, ale tylko papier się palił. Litery pofrunęły i żyją".
          Twoje wiersze, drogi księże Janie, żyją również własnym życiem. Pofrunęły,
          dotarły do wielu miejscowości i żyją w sercach. Nie tylko w sercach i pamięci
          naszego pokolenia. Ufamy, że także u następnych pokoleń będą umacniać nadzieję
          i kształtować zaufanie do uśmiechniętego Boga, który jest miłością i pięknem i
          sensem. Zwłaszcza u wychowanków tych szkół, które przyjęły Twoje imię jako
          patrona. Ufamy, że "rzeka pamięci nie wpadnie do rzeki zapomnienia", lecz
          płynący czas okaże się wierną rzeką.
          A dziś jeszcze pragniemy podziękować tym wszystkim, którzy solidarnie okazywali
          więź i pomoc. Przede wszystkim lekarzom z Centralnego Szpitala Klinicznego
          Akademii Medycznej Banacha w Warszawie, głównie z oddziału kardiologicznego.
          Tym wszystkim, którzy w ostatnie lata i miesiące spieszyli z pomocą. Siostrom
          wizytkom, które od lat nagrywały i przepisywały twoje homilie i dzięki temu
          uchroniły je dla następnych pokoleń, i mogą do nas dotrzeć. Tym, którzy wiernie
          gromadzili się wczoraj i dziś przy twojej trumnie. Widząc ich zapewne
          przepraszałbyś i krępowałbyś się, że są tu i Prymas i Nuncjusz, premier rządu
          Rzeczpospolitej, minister kultury, przedstawiciele Kościoła ewangelicko-
          reformowanego i tylu innych wybitnych, znanych twórców kultury, dla których
          pozostajesz duchowo bliski.
          Dziękujemy za to wszystko i kończąc dziękujemy dziś Bogu, że tyle świateł
          pozapalał w zmęczonych ludzkich sercach dzięki twojej posłudze słowa, piękna i
          sensu. Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro, pragniemy podziękować za Twe
          świadectwo wartości, pisane kapłańskim sercem: wiernym, konsekwentnym,
          wrażliwym na ludzkie biedy. Niech w niebieskiej ojczyźnie docenią poetów
          proporcjonalnie do tego, jak my cenimy Twe wiersze. Niech świat Bożych
          paradoksów płynących z ewangelii błogosławieństw pozwoli Ci zachować tam ten
          sam uśmiech, którym Bóg uśmiecha się w twej poezji. I w ramach tych paradoksów
          odchodząc pozostań z nami, Janie, gdy trzeba iść dalej. Pozostań z nami na
          zawsze. Na zawsze. By stale być blisko. Amen.
      • aniouek1 Premier: ks. Twardowski był przewodnikiem 10.02.06, 20:16
        Premier: ks.Twardowski był przewodnikiem duchowym dla wierzących i niewierzących
        2006-02-03

        - Ks. Jan Twardowski był przewodnikiem duchowym dla wierzących i niewierzących -
        powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz przemawiając na zakończenie Mszy
        pogrzebowej księdza - poety.
        Premier zauważył, że nie jest łatwo mówić o ks. Twardowskim w sposób, który był
        mu najbliższy, a on nawet o śmierci potrafił pisać pogodnie, życzliwie, czyli
        tak samo jak o ludziach pisał i o całym świecie.
        Zwrócił przy tym uwagę, że mimo bardzo dużej popularności ks. Jan pozostawał
        skromnym człowiekiem. "Jego wiersze kazały tysiącom ludzi stanąć na chwilę
        i zastanowić się.
        Zastanowić się nad sensem własnego życia. Mimo to napisał o sobie:

        sam nic nie czyniłem dobrego,
        ani mniej, ani więcej,
        to tylko anioł rozdawał czasami przez moje ręce"

        - cytował słowa zmarłego K. Marcinkiewicz.

        "Księże Janie, nie ceniłeś pochwał, ceniłeś ludzi, którzy kochają. Pozwól sobie
        dzisiaj powiedzieć, że jesteś i byłeś przewodnikiem duchowym dla wielu ludzi
        wierzących i niewierzących. (...) Twoje wiersze to ręka podana w pomocnym
        geście wszystkim, którzy pragną szlachetnego życia i pokornej miłości" - mówił
        premier.

        - Księże Janie jesteś kochany, także za to, że zostawiłeś nam siebie w swoich
        wierszach - zakończył.
    • kendo Re: ks. Jan Twardowski [*] 20.01.06, 20:19
      lubie Jego wiersze,
      [*]
      • majenka3 Re: ks. Jan Twardowski [*] 20.01.06, 20:23
        i nic nowego już nie powstanie...
        [*]
        • aniouek1 POWSTANIE!!!!! .......wciąż powstaje... 20.01.06, 20:37
          w nas...wciąż odradza się na nowo i od nowa i całkiem nowa poezja k. Jana...
          dajmy jej szansę tylko znaleź w nas żyzną glebę do zasiewania, kiełkowania,
          wsrastania i obradzania w wielokrotnych odradzaniach po wsze czasy...
    • aniouek1 Bryll: Ks. Twardowski uczył mnie... 20.01.06, 20:24
      Bryll: Ks. Twardowski uczył mnie obserwowania świata

      Ernest Bryll wspomina zmarłego w środę ks. Jana Twardowskiego jako jednego
      z najwybitniejszych polskich poetów. "Można się było od niego uczyć takiego
      prostego, ale bardzo przenikliwego obserwowania świata" - wspomina Bryll.
      "Poezja księdza Twardowskiego towarzyszyła mi od czasu studiów. Nie zawsze się
      nią zachwycałem. Ale im byłem starszy, im więcej rozumiałem ze świata, tym
      bardziej te wiersze do mnie trafiały. Zrozumiałem po latach dojrzewania, że to
      jeden z największych polskich poetów i właśnie dlatego tak wspaniały, że
      odrębny, nie przystający do żadnych nurtów literackich" - powiedział poeta.

      Bryll poznał ks. Twardowskiego w ostatnich latach życia
      autora "Niecodziennika"."Był bardzo prostym i skromnym człowiekiem. W rozmowie
      czasem można było odnieść wrażenie, że to taki prosty księżulo z wiejskiej
      parafii. Jednocześnie miał wielką wiedzę, nie tylko o literaturze, ale także
      o przyrodzie. To on nauczył mnie odróżniać klony od jaworów, wprowadził mnie
      też w świat ptaków. Umiał je nazwać, wiedział, które odlatują do ciepłych
      krajów, gdzie zimują, rozpoznawał je po głosie" - wspominał Bryll.
    • aniouek1 Prezydent: Ks. Twardowski pomagał nam... 20.01.06, 20:25
      Prezydent: Ks. Twardowski pomagał nam zrozumieć sens życia

      "Pomagał nam zrozumieć sens życia - teraz pomaga nam zrozumieć sens śmierci" -
      napisał prezydent Lech Kaczyński w liście do mediów, wystosowanym po śmierci
      ks. Jana Twardowskiego, który zmarł w środę wieczorem w Warszawie.
      "Z bólem przyjąłem wiadomość o śmierci księdza Jana Twardowskiego. Sam określał
      siebie »księdzem piszącym wiersze«. Był poetą, którego wiersze ze wzruszeniem
      i uśmiechem czytały pokolenia Polaków. (...). W sercach nas wszystkich
      pozostaną dobre rady, szacunek dla maluczkich i ten niezapomniany zachwyt nad
      światem" - napisał Lech Kaczyński.

      Prezydent przypomniał, że Jan Twardowski, zanim wstąpił do seminarium, walczył
      w Armii Krajowej. Brał też udział w Powstaniu Warszawskim."Mimo trudnych
      doświadczeń, pełen był pogody ducha, która udzielała się każdemu. Jak pisał
      w wierszu »Żeby się obudzić« - »crying...)i chyba dlatego umieramy, żeby nas było
      widać i nie widać«. Nie wolno nam się smucić, choć żal przychodzi sam - jak
      nieproszony gość" - napisał prezydent.
    • aniouek1 Ks.prof.Jan Sochoń:..ksiądz Twardowski stał się... 20.01.06, 20:28
      Ks. prof. Jan Sochoń o ks. Twardowskim

      Ksiądz profesor Jan Sochoń powiedział w "Sygnałach Dnia", że ksiądz Jan
      Twardowski stał się symbolem poety, łączącego w swojej twórczości Boga ze
      sprawami ludzkimi.
      Jeden z najbardziej znanych w Polsce kapłanów i poetów zmarł wczoraj wieczorem
      w wieku 90 lat.

      Ksiądz profesor Sochoń podkreślił, że ksiądz Twardowski ze swojej poezji
      uczynił miejsce porozumienia pomiędzy Stwórcą a człowiekiem. Dodał, że jego
      wiersze dotykają najbardziej ludzkich spraw, także tej trudniejszej strony
      ludzkiego życia. Ksiądz Jan Sochoń przypomniał słowa Księdza Twardowskiego,
      który podkreślał, iż cierpienie to "pomost, łączący nas z Jezusem
      Chrystusem."Gość "Sygnałów Dnia" zaznaczył, że twórczość księdza Twardowskiego
      zachęca do wysiłku duchowego a przez to stajemy się lepszymi ludźmi.
    • aniouek1 ..opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i ... 20.01.06, 20:30
      Zmarł ksiądz Jan Twardowski - kapłan i poeta. Miał 90 lat. W swoich książkach
      prostym językiem opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i pisaniu wierszy.
      Niektóre aforyzmy, fragmenty wierszy weszły już do języka potocznego: "Spieszmy
      się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.."., czy "Kochamy wciąż za mało i zawsze
      za późno". Najbardziej znane tomiki wierszy ks. Twardowskiego to: "Nie
      przyszedłem pana nawracać", "Miłość za Bóg zapłać" i "Miłość miłości szuka".

      Urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. Uczęszczając do gimnazjum im.
      Tadeusza Czackiego w latach 1933-1935 współredagował międzyszkolne pismo
      młodzieży gimnazjalnej "Kuźnia Młodych". Na łamach gazetki miał miejsce jego
      debiut poetycki i prozatorski. Młodzieńcze wiersze - tomik "Powrót Andersena"
      (1937) - wydano w nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy.W 1937 roku rozpoczął naukę
      na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Studia przerwane wojną
      ukończył w 1947 roku. W czasie wojny był żołnierzem AK, uczestniczył w
      Powstaniu Warszawskim. W 1945 roku podjął naukę na pierwszym, tajnym kursie
      Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył w 1948 roku i 4 lipca przyjął
      święcenia kapłańskie.

      W 1959 roku został rektorem warszawskiego kościoła sióstr wizytek, stanowisko
      to sprawował aż do śmierci. W tym samym roku ukazał się jego pierwszy tom
      zatytułowany "Wiersze", wydany przez Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu.
      Wiersze ks. Twardowskiego zyskały popularność nie tylko w kraju, ale również za
      granicą, doczekały się przekładów na wiele języków.

      Sam ks. Twardowski mawiał, że epoka dojrzałej liryki rozpoczęła się u niego po
      45. roku życia. Tomik "Znaki ufności" (1969) zaskarbił księdzu pierwszych
      wielbicieli i zyskał przychylne opinie krytyków. W sumie ukazało się ponad 20
      tomików wierszy ks. Twardowskiego, m.in. "Niebieskie okulary" (1980), "Który
      stwarzasz jagody" (1983), "Na osiołku" (1986), "Nie przyszedłem pana nawracać"
      (1986), "Sumienie ruszyło" (1989), "Niecodziennik" (1991), "Nie martw się"
      (1992).

      Ks. Twardowski wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest
      pozyskanie ludzkiego serca. Po popularności jego poezji można sądzić, że udała
      mu się ta sztuka. Tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach, na spotkania z
      autorem przychodziły tłumy.

      Krytycy wielokrotnie próbowali opisać poetykę ks. Twardowskiego, zdefiniować
      tajemnicę, która tak pociąga czytelników. Pisano o "franciszkanizmie" ks.
      Twardowskiego, związku przyrody i mistyki w jego wierszach, swobodnej i
      bezpośredniej relacji z Bogiem i światem. Czytelnicy stojący w kilometrowych
      kolejkach po autograf zgodnie uznawali, że lektura poezji ks. Twardowskiego
      pomaga im pogodzić się ze światem, odzyskać spokój.

      Życie księdza-poety było związane z warszawskim klasztorem wizytek, gdzie od
      lat pełnił funkcję rektora. Był bardzo skromny, najwięcej o jego życiu można
      się dowiedzieć z wierszy. Wiadomo, że jedną z jego ulubionych lektur były pisma
      chrześcijańskich mistyków: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św.
      Franciszka Salezego.

      W maju ubiegłego roku, na swoje 90. urodziny, ks. Twardowski podsumował swoje
      doświadczenie obserwowania świata przez niemal cały wiek w książce "Budzić
      nadzieję. Abecadło dziewięćdziesięciolatka", będącej zbiorem wierszy i rozważań
      księdza-poety.
    • aniouek1 Trznadel: Śmierć Twardowskiego zamyka epokę 20.01.06, 20:32
      Trznadel: Śmierć Twardowskiego zamyka epokę w polskiej poezji

      Literaturoznawca i krytyk literacki prof. Jacek Trznadel powiedział, że śmierć
      ks. Jana Twardowskiego, który zmarł w środę w Warszawie, zamyka pewną
      epokę w historii polskiej poezji.
      "Ks. Twardowski był bodaj ostatnim z tych polskich poetów, którzy debiutowali
      w dwudziestoleciu międzywojennym i którzy doprowadzili swoją poezję do
      wybitnego kształtu. Jeżeli uchodził za liryka religijnego, to nie dlatego, że
      był księdzem, ale ze względu na treść wierszy, która kierowała czytelnika ku
      metafizyce. Religijność ks. Twardowskiego wiązała się z głębokim ukochaniem
      życia" - powiedział PAP Trznadel.

      "Gdy myślę o poezji Jana Twardowskiego, przychodzi mi na myśl porównanie
      z innym poetą, który też był kapłanem, mianowicie z księdzem Baką, z XVII
      wieku, autorem +Uwag o śmierci niechybnej+. Baka pisał konceptualne wiersze
      właściwie na jeden temat - o śmierci, która wisi nad każdym człowiekiem,
      przecina każde życie. Twardowski też był w pewnym sensie monotematyczny, ale
      skupił się na pięknie życia. Kruchość naszej egzystencji, dla Twardowskiego,
      tylko wzmagała jej piękno. Mawiał, że życie należy umieć cenić" - wspominał
      Trznadel.Według niego, pisanie wierszy, które mogą pomagać ludziom, Twardowski
      traktował jako posługę kapłańską. "Znalazła ona zresztą bardzo szeroki odzew.
      Ustanowił pewnego rodzaju jedność między poetą a czytelnikami, których miał
      tłumy. Był jednym z nielicznych współczesnych poetów, którzy rzeczywiście
      zyskali szerokie grono odbiorców" - zaznaczył krytyk.

      "Odwiedzałem go często w jego malutkim pokoiku, do którego wchodziło się po
      wąskich schodach koło kościoła wizytek, jak do bocianiego gniazda. Mieszkał
      w bardzo spartańskich warunkach. Twardowski zrealizował to, co opisał Norwid -
      »dopełnił« swoje życie, zrealizował się w swojej poezji. Zawsze podziwiałem
      jego prostotę, entuzjazm dla życia" - powiedział Trznadel.
    • aniouek1 Hartwig: ...Ceniłam w nim tę iskrę żartu... 20.01.06, 20:33
      Julia Hartwig o śmierci ks. Twardowskiego: Ceniłam w nim tę iskrę żartu
      Poetka i eseistka Julia Hartwig powiedziała w środę PAP, na wieść o śmierci ks.
      Jana Twardowskiego, że bardzo ceniła "tę iskrę żartu" w jego twórczości.
      Ks. Jan Twardowski zmarł w środę wieczorem w Warszawie w wieku 90 lat.

      "Jego wiersze cieszyły się ogromną popularnością. A to dlatego, że pisał takie
      franciszkańskie wiersze - proste, z ufnością, żartobliwe, ze zmysłem humoru" -
      oceniła Hartwig.Poetka przyznała, że znała go osobiście, ale nie była z nim
      w "bliskich stosunkach". "Wiem jedno - był księdzem-poetą, poetą- księdzem" -
      powiedziała PAP Julia Hartwig.
    • aniouek1 "Przepisałam »Znaki ufności«" 20.01.06, 20:58
      TYGODNIK POWSZECHNY: Kultura

      Za wszystko
      Księdzu Janowi Twardowskiemu na 90-lecie

      "Przepisałam »Znaki ufności«" - pod takim tytułem ukazał się w lipcu 1976 roku
      na łamach "Tygodnika Powszechnego" list czytelniczki z Łodzi. Czytelniczka
      bardzo chciała mieć książkę księdza Twardowskiego, a ponieważ jej kupno okazało
      się niemożliwe, pożyczyła ją i przepisała, wykorzystując w tym celu pobyt w
      szpitalu. "To dla mnie najbardziej autentyczna poezja, jaką kiedykolwiek
      spotkałam" - tłumaczyła. A że książkę następnie komuś podarowała, więc
      postanowiła przepisać ją jeszcze raz...

      Dziś, gdy tomy Jana Twardowskiego zajmują długą półkę w każdej niemal
      księgarni, ta anegdota z peerelowskiej epoki reglamentacji dóbr zarówno
      materialnych, jak i duchowych, epoki przydziału papieru, ograniczania nakładów
      i centralnego sterowania planami wydawniczymi brzmi egzotycznie. Jedno wszak
      się nie zmieniło: przywiązanie czytelników do dzieła poety, który 1 czerwca
      obchodził dziewięćdziesiąte urodziny.

      ***

      Bibliografia jego publikacji liczy dziś sto kilkadziesiąt pozycji, ale
      zdecydowana większość z nich ukazała się w ostatnim piętnastoleciu i
      najczęściej są to wybory w rozmaitych układach. “Znaki ufności”, wydane w 1970
      r. przez Znak, były dopiero trzecią książką Jana Twardowskiego: po
      debiutanckim “Powrocie Andersena” (1937) i “Wierszach” (1959). W 1979 roku
      pojawiły się “Poezje wybrane” (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza), w 1980 -
      “Niebieskie okulary” (Znak). Oba zbiory, podobnie jak “Znaki...” i “Zeszyt w
      kratkę. Rozmowy z dziećmi i nie tylko z dziećmi” (1973), sprzedawano spod lady.

      Paradoksalnie jednak peerelowski czas ograniczeń wydawniczych, dotykających
      zwłaszcza tematyki religijnej, był czasem, gdy poezja księdza Twardowskiego
      dostrzeżona została i doceniona przez krytyków. Pisali o niej - by wymienić
      tylko niektóre nazwiska - Anna Kamieńska, Zbigniew Bieńkowski, Jerzy
      Kwiatkowski, Julian Rogoziński... Ukuto wiele trafnych formuł, które do dziś
      służyć mogą za klucz do tej twórczości.

      “Gdyby święty Franciszek był współczesnym poetą, pisałby tak jak Jan
      Twardowski” - zauważała Kamieńska (już zresztą w 1959 r. Józefa Hennelowa swoją
      recenzję z “Wierszy” zatytułowała: “W szkole św. Franciszka”wink. Jerzy
      Kwiatkowski pisał o “aureoli na wieszaku”, o uroku “mądrej i świętej
      dziecinady”, o sacrum, które - “zderzone ze świeckością, uzwyczajnione,
      ucodziennione, ba, uhumorystycznione” - staje się dla współczesnego nieufnego
      odbiorcy bardziej wierzytelne, wyszedłszy zaś zwycięsko z tej próby, “zaczyna w
      świeckości promieniować, prześwietlać ją sobą, zmieniać jej status”.

      Bronisław Maj podkreślał uwrażliwienie poety na konkret, na “zmysłową, a nie
      pojęciową postać świata”, na najmniejszy choćby szczegół żywej natury, na
      bogactwo i zmienność form bytu wymykające się “biednej logicznej głowie”. I
      dodawał: “Wiersze Twardowskiego wprowadzają nas od razu w istotę, serce rzeczy:
      oglądamy z bliska, uczestniczymy w konkretnym zjawisku i nagle,
      niepostrzeżenie, odnajdujemy się w centrum uniwersalnego problemu, który się w
      tym szczególnym zjawisku objawił”.

      Oddajmy na koniec głos Annie Kamieńskiej, której Jan Twardowski dedykował
      najsłynniejszy bodaj ze swych wierszy, “Spieszmy się kochać ludzi...”. “Bóg
      jest dla Jana Twardowskiego »odwrotną stroną rozpaczy«. Nie znaczy to jednak,
      że nie ma w tym świecie poetyckim miejsca na cierpienie, ból i smutek - pisała
      poetka w szkicu “Pomiędzy gołębiem a ornitologią” (1971). - Czytając, wiemy, że
      tu chodzi o nas. Poezja ta pełna jest odkryć psychologicznych, wiedzy o
      człowieku. Wie o naszych radościach i smutkach, miłości i zmęczeniu, tęsknocie
      po umarłych i wszelkich kręgach samotności, wie o czekaniu i zwątpieniu, o
      rozstaniach i niestałości. Zdawałoby się, że ta poezja wie o nas wszystko. I
      byłaby w tej wiedzy może nieznośna, gdyby nie humor prześwietlający wszystko
      swoim uśmiechem, czasem autoironiczny, będący jak i łza niespodziewaną zawsze
      furtką”.

      ***

      Te cytaty choć po części tłumaczą fenomen niezwykłej popularności poezji
      księdza Jana Twardowskiego. Wskazują, jak wiele można w niej znaleźć: prostą i
      czystą formę poetycką, ewangeliczne i franciszkańskie przesłanie, humor i żart,
      wreszcie - zwykłą dobroć. Ale też - wsparcie w chwilach zwątpienia, lekcję
      zawierzenia. Jak w napisanym dziesięć lat temu wierszu “Za wszystko”:

      Za wszystko dziękuję
      za spokój i trwogę
      za to, że nie rozumiem
      i odejść nie mogę
      za to, że nas łączą niepoznane ręce
      za jedną jeszcze jesień, by pokochać więcej
      uratuje, otworzy parasol nade mną
      posłuszeństwo, co prowadzi w ciemność

      -------
      Tomasz Fiałkowski /2005-06-12
    • aniouek1 Biografia: Ks. Jan Twardowski - 1915-2006 20.01.06, 21:04
      Jan Twardowski, ksiądz, poeta, przedstawiciel współczesnej liryki religijnej
      urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie, zmarł 18 stycznia 2006 r.

      Uczęszczając do gimnazjum im. Tadeusza Czackiego w latach 1933 – 1935
      współredagował międzyszkolne pismo młodzieży gimnazjalnej „Kuźnia Młodych”,
      jako redaktor działu literackiego. Na łamach gazetki miał miejsce jego debiut
      poetycki i prozatorski.

      W 1936 roku złożył egzamin maturalny, a od 1937 roku rozpoczął naukę na
      wydziale polonistyki w Uniwersytecie Warszawskim. Studia przerwane wojną
      ukończył w 1947 roku pracą magisterską „Godzina myśli. Juliusza Słowackiego”
      pisaną pod kierunkiem prof. Wacława Borowego. Uczestniczył w Powstaniu
      Warszawskim w szeregach AK. Ukończył Seminarium Duchowne w Warszawie w 1948
      roku i 4 lipca przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1948-52 był wikarym w
      Żbikowie, koło Pruszkowa, w latach 1953-59, w trzech kościołach warszawskich
      (kościół św. Stanisława Kostki, Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i Wszystkich
      Świętych). Od 1 sierpnia 1959 do chwili obecnej jest rektorem kościoła Sióstr
      Wizytek w Warszawie. Wiersze Twardowskiego są popularne nie tylko w kraju, ale
      również za granicą, doczekały się przekładu na wiele języków. Twardowski był
      laureatem wielu nagród i odznaczeń.
      • aniouek1 Wybrana bibliografia: 20.01.06, 21:06
        1937 — Twardowski wydaje pierwszy tomik wierszy „Powrót Andersena” (Warszawa,
        F. Hoesick) — wznowienie wydane w 1999 roku przez Ludową Spółdzielnię
        Wydawniczą,

        1959 — wydany zostaje tom „Wiersze” (Poznań, wyd. Pallottium) — do wydania tej
        pozycji przyczynił się Jerzy Zawieyski,

        1970 — nakładem Znaku (Kraków) ukazują się „Znaki ufności” — wznowienie 1971
        i 1995 (Znak, Kraków) oraz w 2000 roku łącznie ze zbiorem „niebieskie okulary”.
        Od tego roku wiersze Twardowskiego są tłumaczone na wiele języków : albański,
        angielski, białoruski, czeski, esperanto, fiński, flamandzki, francuski,
        hebrajski, macedoński, niemiecki, rosyjski, słowacki, szwedzki, ukraiński,
        węgierski i włoski,

        1973 — zostaje wydana proza dla dzieci „Zeszyt w kratkę. Rozmowy z dziećmi
        i nie tylko z dziećmi” (Kraków, Znak) — wydanie drugie poszerzone 1978 (Kraków,
        Znak).

        1982 — wydanie „Rachunku dla dorosłego” (Warszawa, LSW, wznowienie 1999)

        1985 — nakładem (maszynopis powielony) Biblioteki Literackiej „Wiedza” —
        Uniwersytet Warszawski zostaje wydany tom „Rwane prosto z krzaka” (w 1996 roku
        tomik wydany przez PIW, Warszawa).

        1986 — nakładem WAW ukazuje się tom „Nie przyszedłem pana nawracać. Wiersze
        1937 — 1985”,

        1988 — wydanie przez Znak (Kraków) „Polskiej litanii” oraz nakładem WAW
        (Warszawa) komentarzy ewangelicznych „Zapisane w brulionie”. W tym samym roku
        nagranie : „Utworów wybranych” w wykonaniu autora. Poezja i proza (Edycja
        Paulińska, Rzym) — dwie kasety,

        1997 — nakładem Parnasu (Poznań) ukazała się książka „Po wszystkie dni” —
        wiersze i proza (tematyka eucharystyczna) — książka została wydana alfabetem
        Braille'a (Laski); „Biedroneczko leć do nieba. Lekcja literatury z Heleną
        Zaworską” (Kraków, WL),

        1999 — ukazują się dwa tomy „Miłość miłości szuka. Wiersze 1937 — 1998”, które
        opracowała A. Iwanowska (Warszawa, Poznań : PIW, Księgarnia św.
        Wojciecha); „Rozmowa z księdzem Twardowskim” autorstwa Heleny Zaworskiej
        (Kraków, WL),

        2000 — Wydawnictwo Literackie (Kraków) wydaje wiersze i prozę „Elementarz
        księdza Twardowskiego dla najmłodszego, średniaka i starszego” (opracowała
        A. Iwanowska) — w latach 2000 — 2001 16 dodruków. Książka zajęła I miejsce
        w ogłoszonym przez „Rzeczpospolitą” plebiscycie na najważniejsze książki —
        wydarzenia roku 2000 oraz została ogłoszona Książką roku 2000 przez „Magazyn
        Literacki”;

        2001 — „Przezroczystość. Wybór wierszy” — opracowanie A. Sulikowski (Kraków,
        Znak); Andrzej Sulikowski „’Serce czyste...’. Świat poetycki ks. Jana
        Twardowskiego” (Lublin, Gaudium);

        2002 – „Utwory zebrane” t.1-10 (Kraków, Wydawnictwo M); „Łaską zdumiony. Moje
        szczęśliwe wspomnienia” - (Warszawa, Pax)

        2004 – „Zaufałem drodze. Wiersze zebrane 1932-2004” (Warszawa, Ludowa
        Spółdzielnia Wydawnicza we współpracy z Domem Wydawniczym Bellona); „Stale być
        blisko. Pamięć o ludziach” – opracowanie Aleksandra Iwanowska (Kraków,
        Wydawnictwo Literackie)
        • aniouek1 Książki i.....rozmaitości 20.01.06, 21:09
          Książki
          • Elementarz księdza Twardowskiego dla najmłodszego, średniaka i starszego
          • Utwory zebrane - tom 1. Zeszyty w kratkę
          • Utwory zebrane - tom 2. Patyki i patyczki
          • Utwory zebrane - tom 3. Dwa osiołki
          • Utwory zebrane - tom 4. Powrót Andersena - wiersze 1959
          • Utwory zebrane - tom 5. Znaki ufności - wiersze rozproszone (1960-1978)
          • Utwory zebrane - tom 6. Poezje wybrane - Niebieskie okulary
          • Utwory zebrane - tom 7
          • Stale być blisko. Pamięć o ludziach
          • Zaufałem drodze. Wiersze zebrane 1932-2004


          Fragmenty
          • Utwory zebrane - tom 5. Znaki ufności - wiersze rozproszone (1960-1978)
          • Utwory zebrane. Tom 6
          • Utwory zebrane, tom 7
          • Kilka wierszy


          Inne
          • Ksiądz Jan Twardowski - o sobie
          • Utwory zebrane - tom 4. Powrót Andersena - wiersze 1959 - spis treści
          • Utwory zebrane. Tom 5 - spis treści
          --------------------------------------
          czytelnia.onet.pl/2,1088569,rozne.html
          • aniouek1 ....podpowiadałki ;) 20.01.06, 21:14
            Ks. Jan Twardowski
            Elementarz księdza Twardowskiego dla najmłodszego, średniaka i starszego
            W książce znalazły się teksty dotychczas nie publikowane - fragmenty wystąpień,
            homilii, rozmów i anegdot ze spotkań autorskich, jak również wiersze i teksty
            zebrane z publikacji czasopiśmiennych i książkowych. Teksty zostały ułożone
            wokół tematów: dzieciństwo, dojrzewanie, młodość, doświadczenie, lęk, wiara,
            miłość, rodzina, kapłaństwo, przemijanie. Jest to pełen humoru i ciepła
            przewodnik po życiu, z przesłaniem na przyszłość.

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 1. Zeszyty w kratkę
            Ksiądz stara się odpowiedzieć na podstawowe pytania człowieka: o sens życia i
            śmierci, o miłość, cierpienie i wiarę. Ze zrozumieniem patrzy na ludzkie
            słabości, nikogo nie ocenia, nie potępia. Ukazuje źródła nadziei, jakie wciąż
            warto odkrywać.

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 2. Patyki i patyczki
            Zbiór krótkich nauk dla dzieci wyjaśniających im kim jest Bóg i jakie miejsce
            powinien zajmować w życiu każdego chrześcijanina. Prosty i obrazowym językiem
            mówi o zwyczajnym świecie: o tajemnicach drzew i kwiatów, świętach, wakacjach
            czy klasówce z religii.

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 3. Dwa osiołki
            Ks. Twardowski, jak sam wiele razy podkreślał, dużo zawdzięczał dzieciom.
            Zarówno tym, które uczył religii, jak też tym , do których głosił homilie, z
            którymi się spotykał, rozmawiał. Dlatego wszystko, co wciąż do nich pisze,
            wyrasta z osobistych doświadczeń, a autentycznego przeżycia. Na trzeci tom
            utworów zebranych złożyły się utwory pisane prozą.

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 7

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 4. Powrót Andersena - wiersze 1959

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 5. Znaki ufności - wiersze rozproszone (1960-1978)

            Ks. Jan Twardowski
            Utwory zebrane - tom 6. Poezje wybrane - Niebieskie okulary

            Ks. Jan Twardowski
            Stale być blisko. Pamięć o ludziach
            W swej nowej książce ksiądz Twardowski ukazuje sylwetki ludzi, którzy odeszli,
            uczy nas, jak o nich pamiętać ciepło i z miłością, jak wydobywać z ich życia
            to, co najlepsze.

            Ks. Jan Twardowski
            Zaufałem drodze. Wiersze zebrane 1932-2004

            Ks. Jan Twardowski
            Śmierć na śmierć nie umiera.
            Myśli wybrane Ks. Jana Twardowskiego
      • aniouek1 M. Jakubowski: Jan Twardowski 22.01.06, 21:50
        JAN TWARDOWSKI (ur. 1915, w Warszawie) to zjawisko w poezji polskiej tak
        niezwykłe jak w muzyce Chopin. Przemawia do czytelnika językiem zaskakującym
        dosadnością, celnością, prostotą. Oszałamia sposobem widzenia świata,
        niepospolitą oczywistością paradoksalnych obserwacji i nieoczekiwanych
        wniosków. Unika patosu, zwłaszcza podejmując tematy sacrum. Jest wierny swej
        postawie: myślę jak uklęknąć i nie zadrzeć nosa do góry... Taki jest na co
        dzień. W wierszu do samego siebie powiada: Żebym pisząc wiersze /.../ nie
        polował na piękne słowa /.../ nie udowadniał
    • aniouek1 * 20.01.06, 21:16
      • aniouek1 Ksiądz Jan Twardowski - o sobie 22.01.06, 18:02
        fragmenty wywiadów i wypowiedzi

        • aniouek1 O poezji 22.01.06, 18:03
          "Zdarzało się, że recenzenci omawiając moje wiersze pisali o dialektyce,
          antynomiach, Pascalu, Heraklicie, Heglu- mówi ksiądz Twardowski - Przeraziłem
          się. Otworzyłem tom moich wierszy i przeczytałem : "Polna myszka siedzi sobie,
          konfesjonał ząbkiem skrobie", "kto bibułę buchnie, temu łapa
          spuchnie", "siostra Konsolata, bo kąsa i lata" - i uspokoiłem się."

          "Pisałem przez cały czas dla siebie i nagle okazało się, że jest to potrzebne i
          ciekawe dla innych" (Rzeczpospolita, Poeta świętych i grzeszników, 20.04.2000)

          "Dlaczego pisze się wiersze - dlatego, że temu kto je pisze wydaje się, że ma
          coś bardzo ważnego do przekazania, osobistego do powiedzenia, tak ważnego, że
          trzeba to ocalić i zapisać" (...) jestem księdzem szczęśliwym, więc i wiersze
          moje nie mogą być nieszczęśliwe (...) Piszę językiem niedzisiejszej poezji i
          niedzisiejszej krytyki literackiej. Lubię wiersze serdecznie niemodne i
          szczęśliwie spóźnione. Tęsknię za humorem, który uczy pokory, pozwala śmiać się
          z samego siebie, ratuje od patosu, tak bliskiego dawnym wierszom religijnym,
          pozwala spojrzeć z uśmiechem nawet na dramat (...) człowiek stary, piszący
          wiersze otwiera drogę młodszym, którzy przyjdą po nim i będą pisać lepiej i
          mądrzej" (Rzeczpospolita, Zastąpić zmęczone słowa nowymi, Jan Twardowski
          24.04.1999)

          Ważne jest dla mnie, że poprzez swoje wiersze dotarłem do pewnych osób, do
          których z pewnością nigdy w życiu bym nie trafił. Dzięki pisaniu poznałem
          mnóstwo ludzi, z którymi nigdy bym się nie spotkał nie zaprzyjaźnił. Byłoby to
          pewnie niemożliwe, gdybym mówił tylko językiem "kościelnym" (...) Dla mnie
          pisanie wierszy to przede wszystkim szukanie przyjaciela, nawiązywanie kontaktu
          z drugim człowiekiem (...) Myślę też, że więcej ludzi pozyskałem sobie
          wierszami niż kazaniami. Język wiersza jest intymniejszy mówi o przeżyciach,
          uczuciach, wzruszeniach. Dlatego wiersze są dla ludzi wrażliwych, których nie
          można lekceważyć (...) Poezja kształtuje i budzi (...) Moje wiersze pogodnie
          patrzą na świat, chwalą Pana Boga, mówią o miłości, nadziei. Wyrażają ludzkie
          uczucia, które są bliskie wszystkim (Zgoda na świat, Milena Kindziuk)

          "Wiersze, dobre wiersze są, muszą być poszukiwaniem tajemnicy, a więc muszą
          dotykać tematu Boga, ludzkiego życia i śmierci. Jak Modlitwa. (...)W
          poszukiwaniu rzeczy istotnych pomaga mi wiara. Moje wiersze są jedynie próbą
          pisania wierszy. (Magazyn Literacki nr 4/99, Wiersze, które niosą nadzieję,
          rozmowa z Marią Jentys)
        • aniouek1 O popularności 22.01.06, 18:04
          "To naprawdę czytają moje wiersze?"

          "Przesada z tą moją popularnością. Tak się po prostu złożyło, że moje wiersze
          są wydawane dopiero od kilkunastu lat. Przez długi czas atmosfera była dla mnie
          jako autora nieprzychylna, bo wiersze religijne niechętnie publikowano. (...)
          Największą popularność zyskał tom "Nie przyszedłem Pana nawracać. Wiersze 1937 -
          1985" opublikowany przez WAW w nakładzie 50 tys. Egzemplarzy. Później moje
          wiersze ukazywały się w różnych wydawnictwach, w rozmaitych wyborach. Sam nie
          wiem dlaczego (...) Jestem wzruszony, że czytają mnie ludzie młodzi, jestem
          wzruszony tym, że mogłem czytać swoje wiersze w Teatrze Narodowym w Warszawie
          zaraz po takich wybitnych poetach jak Różewicz, Herbert czy Miłosz (...)
          Widocznie wytworzyła się atmosfera życzliwa dla tego rodzaju wierszy" (Magazyn
          Literacki nr 4/99,Wiersze, które niosą nadzieję, rozmowa z Marią Jentys).
    • aniouek1 SPIŻARNIA ZASIEWALNIA tzn.spotkania u ks.Jana 20.01.06, 21:20
      poetycko filozoficzne i po prostu...zachwyceniowe

      NA ZDROWIE Szufludkowie! ...duchowe i nie tylko wink
      • aniouek1 List do Matki Boskiej 20.01.06, 21:58
        W pierwszych słowach donoszę nic się nie zmieniło
        żółta pliszka się cieszy swoim czarnym dziobem
        łosoś wraca do rzeki w której się urodził
        mrówki się oblizują jak na nie przystało
        sarna leczy się ślazem więc mniej pokasłuje
        las tak rzeczywisty że zdaje się zjawą
        pszczoła nie zna Szopena ale jest muzyką
        śmierć jak zwykle niziutko układa na ziemi
        świętym można tu zostać nawet na podwórku
        rzucając kurom ziarno staroświecką modą
        znów najpiękniejszy w Polsce jest lipiec nad wodą
        a piękno jest najbliżej gdy czas się oddala
        żadna ryba nie traci nawet jednej łuski
        sroka z wąskim ogonem powtarza dowcipy
        rzeczy mają własną po umarłych pamięć
        więc pamięta mą matkę czajniczek rozbity
        dla słowika w czerwcu każda noc za mała
        ponieważ wierzy w miłość nie boi się ciała
        śpiewa że serce całe a już nieśmiertelne
        bocian dalej podnosi tylko lewą nogę

        piszę list bo Cię przecież zobaczyć nie mogę
        myślę jednak że chyba czasem Ciebie słyszę
        bo skąd się nagle bierze ten szept kiedy zasnę

        Jan Twardowski
        • mala20033 Re: List do Matki Boskiej 20.01.06, 23:00
          Pokoj Jego Duszy
      • aniouek1 Do Jezusa umęczonego organami 22.01.06, 19:50

        Panie Jezu chyba nie lubisz jak Cię męczą organami
        w kościołach
        dość masz muzyki Bacha----
        może chciałbyś posłuchać
        jak skrzypi w Biblii na czarnych nogach hebrajska litera
        jak spowiadający mruczą w samo ucho sumienia
        boli rosnąca aureola nad świętym
        płaczą uciekające spojrzenia----
        ciekną buty po deszczu na posadzce
        ziewa babcia nad litanią
        skacze szczygieł śniegu po tramwajowych przystankach
        piszczy nad świecą w lichtarzu
        jedna płonąca zapałka

        Nawet w skrzypcach nie słyszymy strun tylko pudło


        Jan Twardowski
      • aniouek1 Do Jezusa z warszawskiej katedry 25.01.06, 17:39
        Jezu z warszawskiej katedry,
        Jezu czarny i srebrny---
        cierpiący -
      • aniouek1 Do moich uczniów 29.01.06, 08:46
        Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
        ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
        com wam uczył lat kilka, stracił nerwy swoje,
        i wam niechaj poświęcę kilka wspomnień świetych.

        Jurku, z buzią otwartą, dorosły głuptasie-
        gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie -
        czy ci znów dokuczają na pauzie i w klasie -
        i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.

        Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi,
        z noskiem co się tak uparł, że został króciutki -
        za oknem wiatr czerwcowy z pannami ładnymi -
        a tobie kto daruje choć uśmiech malutki.

        Pamiętasz tamta lekcję, gdym o niebie mówi,
        te łzy co w okularach na religii stają -
        właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
        co wołali na dworze - nikt nas nie chce nająć.

        Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami -
        grubasku i jąkało - osowiały, niemy -
        Zosiu coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe
        szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy.

        Wojtku wiecznie płaczący i ty coś po sznurze
        drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie -
        Pawełku z wodą w głowie i ty niewdzięczniku
        coś mi żaby położył na szkolnym dzienniku.

        Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką -
        ze srebrem betlejemskim co w pudełkach świeci -
        z barankiem wielkanocnym. - Bez was świeczki gasną -
        i nie ma życ dla kogo.

        Ten od głupich dzieci.


        Jan Twardowski
      • aniouek1 Żaden anioł nie pomógł 03.02.07, 21:37
        Gdy umierał na krzyżu
        cud się nie zdarzył
        żaden anioł nie pomógł
        deszcz nie obmył głowy
        piorun się zagapił gdzie indziej uderzył
        zaradna Matka Boska
        z cudem nie zdążyła
        wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma
        cud chce jak najlepiej
        a utrudnia wiarę

        1993
        ________________________________________________________
        ...a ja...ja naiwnie wierzę, że mnie cud się zdarzy i ufną wciąż mam nadzieję,
        że ...mnie darowany będzie ...cud...
    • aniouek1 Re: ks. Jan Twardowski [*] 31.01.07, 14:16
      to już przeszło rok jak ks.Jan poszedł na drugi brzeg...już przeszło rok jak
      dla nas wierszy nie pisze. Może teraz...recytuje je Panu Bogu?
    • megxx Re: ks. Jan Twardowski [*]wspomnienie 10.01.08, 08:58
      Słowa przetrwały i pamięć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka