Dodaj do ulubionych

WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH i ZADUSZKI

03.11.03, 08:37
/.../

W rajskim ogródecku gruski polatujom
Święci Pańscy rzeźbiom, a Święte malujom,
raduje się cało Niebiesko Kraina
bo jom przyozdobił Ksiądz Nitka z Pasina

Wanda Czubernatowa
Obserwuj wątek
    • aniouek1 Ludkowie, czemu tak smutaskowe struny trącacie 03.11.03, 08:47
      w dni te minione?

      Czyżby żyć nie znaczy umierać?
      Czymże jest śmierć, która nie umiera?

      WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH to dla mnie dzień imienin wielu, więc ...czymże się smucić?
      Czy tym, że są ŚWIĘCI?

      ZADUSZKI - spotkania, niemal z dłonią w dłoni, więc... czymże się smucić?
      Czy tym, że "niemal"?

      Przeszły, minęły, za rok znów powrócą. Może porozmawiajmy o nich tak...od duszy
      głębi...
    • aniouek1 Spójrzcie za siebie na cmentarne alejki.. 03.11.03, 08:50
      na zgromadzenia wokół mogił różnych...
      Duchy sprawiają, że spotykają sie żywi, którzy mówią "bliscy" o sobie, choć jak
      rok długi tylko tu, w te dni ..podają sobie ręce...
    • skrzat11 odeszła Stasia Zawiszanka 05.11.03, 17:02
      Albo raczej niezwykła Stasia Zawiszanka.
      Aktorka - naturalnie!, poetka - Oczywiście!, śpiewała też piosenki Ordonki tak,
      że Hanka Ordonówna zapewne w piosenkarskim niebie była zachwycona!
      Ale nade wszystko odszedł bardzo niebanalny człowiek.

      Obdarzona była jedynym w swoim rodzaju poczuciem humoru i piekielna
      inteligencją, szybko stała sie więc jedna z najbarwniejszych postaci Krakowa.
      Nie zważając na swój wiek, choroby, nieszczęścia skłonna była zawsze do pomocy
      innym, do nawiązywania nowych spotkań towarzyskich, do olśnień sztuką, do
      zachwytu nad światem i ludźmi. Nosiła ekstrawaganckie stroje i pracowała
      pilnie - i z sukcesem! - na własna legendę.

      Była ozdoba krakowskich salonów. Postacią z Prousta i Tołstoja zarazem. Nie
      była bynajmniej aniołem. Słynęła z ciętego dowcipu i kąśliwego języka. Biada
      temu, kto się jej naraził, w kim poczuła obłudę lub humbug artystyczny. Pokorna
      była tylko wobec Szutki, tej prawdziwej. Wszystko jedno, czy to była poezja,
      malarstwo czy teatr - obcując z wyzynami trudu artystycznego Stasia stawała się
      nagle cicha i wzruszona. Nie mogła żyć bez sztuki, nie umiała, nie chciała.
      Niezwykłe szaty, które nosiła, fryzury, które z pewnościa nie uszłyby nikomu
      innemu, sposób bycia niespotykany i zmysłowy. Niepokorna wciąż i wciąż
      zbuntowana. Przeci chorobie, starości, zmęczeniu i siermiężności życia.

      Całą soba chłonęła świat. Jego zmysłową powłokę, jego piekno i zakazane uroki.
      Zawsze gotowa była runąć w szaleństwo demonów sztuki i erotyki. Zachłanność,
      z jaką żyła powodowała wokół Stasi jakieś dziwne ciśnienie i zawirowanie.
      Nie sposób było przejść obok obojętnie. Zmuszała do zajęcia postawy wokół
      swojej osoby: fascynacji lub odrzucenia. Do ostatnich chwil walczyła o siebie,
      o swój wizerunek, o swoją legendę. Wygrała. Znalazła się wśród rzadkiej
      kategorii istnień ludzkich, o których zapomnieć nie sposób. W miarę upływu
      czasu rosną one w naszej pamięci, wzbogacając szarzyznę zwyczajności życia jak
      wielobarwne motyle.

      Dziesięć lat temu w pieknym wierszu "Tren dla Felliniego" pisała:

      /.../ - ludzie!
      przywdziejmy żałobę!
      kolorową -
      bajecznie zdobioną -
      wypuśćmy ptaki z klatek -
      otwórzmy pojemniki motylom -
      zapalmy wszystkie światła -
      rozżarzmy neony -
      zawieśmy barwne flagi - /.../
      chóry śpiewajcie -
      muzycy tchnijcie życie w instrumenty -
      dzwońcie wszystkie dzwony świata - /.../
      ludzie!
      ubierajcie oszalałe kostiumy -
      malujcie twarze -
      nałóżcie wesołe maski -
      gondolierzy nućcie pieśni - /.../
      róbmy wszystko na co nas stać
      do ostatniego tchu
      na cześć tego który uruchomił wyobraźnię świata -
      spełnił najwyszukańsze marzenia -
      nie płakać!
      La strada którą idzie w niesmiertelność
      jest przybrana lampionami
      żywych
      serc!

      Czy mam powtarzać, Stasiu, że byłaś jasnym światłem?
      Jak smutno, że to światło zgasło.

      Józef Opalski /Dz.P. z 05.11.03/

      ---------------
      Piękna postać. Piękne pożegnanie.
      Może tu zostanie na dłużej?
      • skrzat11 prośba o płomień świecy 05.11.03, 17:06
        Pogrzeb Stanisławy Zawiszanki odbędzie się w piątek, 7 listopada br. o godzinie
        11.40 na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
        Jeśli ktoś może tam być w tym czasie i może zapalić świecę, to proszę o jeden
        płomień ode mnie... ja nie mogę tam wówczas być sad
        • aniouek1 Re: prośba o płomień świecy 06.11.03, 17:33
          skrzat11 napisała:

          > Jeśli ktoś może tam być w tym czasie i może zapalić świecę, to proszę o jeden
          > płomień ode mnie... ja nie mogę tam wówczas być sad

          ja też nie będę... też nie mogę sad
          Przykro w Krakowie bez Stasi, ale... tam gdzie teraz jest pewno bardziej
          interesująco...
    • nict1 zastanawiałem się dlaczego 13.11.03, 11:00
      ludzie nie lubią mówić o śmierci choć ciągle narzekają na życie.
      I wiecie co?
      Nic nie wymyśliłem ponad to, że najwyraźniej to życie wcale nie jest takie złe,
      a śmierci nie znamy to się jej boimy.
      Jak jest to jest, a że zawsze może być gorzej, to już lepiej niech będzie jak
      jest.
      • kendo Re: zastanawiałem się dlaczego 13.11.03, 13:03
        nict1 napisał:

        > ludzie nie lubią mówić o śmierci choć ciągle narzekają na życie.

        znam ludzi ,ktorzy mowili o smierci.
        To starzy ,chorzy ludzie,ktorzy czuja swoj koniec ,
        zaczynaja z bliskimi mowic o "innym zyciu tam po drugiej stronie"

        > I wiecie co?
        ze ,zaczynaja wyrazac swoje pragnienie,jakby chcieli byc pochowani,
        kogo sobie zycza przy "swej mogile"
        stwierdzaja,ze sie nie boja smierci,ze juz na nich przyszedl czas,
        ze nazyli sie na tym padole ziemskim....
        wiecie,to moj Tata,tak mowil przed dwoma laty,,,,,

        > Nic nie wymyśliłem ponad to, że najwyraźniej to życie wcale nie jest takie
        złe,
        mowia,ze jestesmy "kowalami wlasnego szczescia"
        >
        > a śmierci nie znamy to się jej boimy.
        > Jak jest to jest, a że zawsze może być gorzej, to już lepiej niech będzie jak
        > jest.
    • aniouek1 dlaczego ludzie placzą 26.04.04, 22:33
      kiosk.onet.pl/1,2,8,5595215,16834143,992224,0,forum.html
    • aniouek1 Re: WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH i ZADUSZKI 26.04.04, 22:38
      Co się dzieje z człowiekiem po śmierci ??? Czy ktoś to wie???

      kiosk.onet.pl/1,2,8,5603097,16858695,992224,0,forum.html
    • aniouek1 Nie wszystko w nas umiera 01.11.04, 11:52
      www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/religia/zaduszki
      • aniouek1 1 listopada 01.11.04, 11:58
        info.onet.pl/1002423,11,item.html
      • aniouek1 Cmentarz. Mistyka miejsca 01.11.04, 12:01
        kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1198197&KAT=240
      • aniouek1 Bezmyślna obojętność. Problemy z pogrzebem dzieci 01.11.04, 13:36
        tygodnik.onet.pl/1546,1197177,dzial.html
        Co Wy na to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka