Dodaj do ulubionych

Nieudane związki?

21.03.04, 08:22
Ładnie proszę o zastanowienue się nad poniższym tematem, bo odkąd zapoznaję
się z Astrologią, intryguje mnie szalenie (przedtem nie dziwiło).
Dot.Zgodności znaków (a raczej teoretycznego braku zgodności)
Silne i dobre związki/moje fascynacje, to 2*Panna, raz Koziorożec.
Dziwne dla Bliźniaka(?).
Panny zdecydowanie imponują mi, i wytrącają (przynajmniej na jakiś czaswink z
równowagi.

Może to silnie obsadzony Byk i Panna tak działa? Bo działa na pewno.

To powyżej do pominięcia, ale czy trafiliście w praktyce na podobną sytuację?
Z czego może wynikać?
Proszę o pomoc, bo zadumam się naśmierćwink.
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Nieudane związki? 22.03.04, 01:27
      Ja mysle tak: Slonce - wiadomo jest wazne. Ale w zwiazkach najwazniejsze sa
      aspeky swiatel. Wiec jezeli nie ma uklady Ksiezyc1 - Slonce2 lub na odwrot to
      trudno o porozumienie. Zauwazylam ze czasem jest latwiej dogadac sie ludziom z
      nieharmonijnymi aspektami Slonce/Ksiezyc niz z tylko harmonijnymi aspektami
      Slonc. Oczywiscie najmocniejsza jest koniunkcja. Trwalosc zwiazku to uklady
      Saturna. Nieharmonijne - trudno a harmonijne - latwiej jest ciagnac wspolny
      wozek. Oczywiscie mowie o aspektach ze swiatlami lub jowiszem.

      Lois Sargent w skrypcie, ktory wpadl mi kiedys w rece pisala jeszcze o innej
      metodzie prognozowania trwalosci zwiazku. Tu chodzilo o wladcow Slonc,
      Ascendentow i Descententow. I tak np. Jezeli osoba A ma ascendnet w znaku,
      ktorym wlada ta sama planeta co Ascendent lub Descendent osoby B to jest ok.
      Podobnie ma sie z wladcami Slonc, co podwaza w tym momencie zasade, ze
      kwadratura Slonc nie sprzyja zwiazkowi (mam na mysli Panne i Bliznieta)

      inny przyklad: Wladcy Slonc sa w tym samym znaku. Np. osoba A - Strzelec i
      osoba B - Ryby. jezeli w horoskopie ktoregos partnera Jowisz lub Neptun
      znajduja sie w tym samym znaku to pomaga. Ale tu bym byla troche na dystans i
      albo nalezaloby brac starych wladcow pod uwage, albo tylko znaki rzadzone przez
      planety osobiste, to taki Neptun to siedzi w znaku i siedzi.

      Bardziej bym sie sklaniala raczej do wzajemnych aspektow wladcow Swiatel.
    • pantomass Re: Nieudane związki? 22.03.04, 03:04
      Witaj Muszko

      Abyś mogła sobie jeszcze nad tym pomyśleć podaję Ci główne warunki, jakie są
      niezbędne do wzajemnego przyciągania się dwóch osób. Warunki te odnoszą się
      oczywiście do horoskopu porównawczego.

      Horoskop porównawczy dobrego związku partnerskiego powinien posiadać:

      1. Wzajemne aspekty między Światłami. Najlepiej jak Księżyc mężczyzny jest w
      koniunkcji do Słońca kobiety. Aspekty te mówią o wzajemnym zrozumieniu, o
      zrozumieniu "dusz".

      2. Wzajemne aspekty między Wenus i Marsem. Najlepiej jak Wenus mężczyzny z
      Marsem kobiety. Aspekty te dają silną namiętność. No, Wenus z Wenus, to raczej
      takie sobie, ale Mars z Marsem silny pociąg seksualny. Mars z Wenus silny
      pociąg seksualny przepełniony namiętnością.

      3. Jakaś planeta osobista partnera powinna wypadać na VII dom. Na przykład Mars
      mężczyzny w VII domu kobiety na ogół prowadzi do małżeństwa.

      4. Planety partnera powinny aspektować osie. Uczucie płynie wtedy od
      właściciela planety do właściciela osi. Taki Księżyc będzie bardzo opiekował
      się czyimś Ascendentem smile.

      Leszek Szuman twierdzi, że co najmniej dwa z tych czterech punktów powinny być
      spełnione, abyśmy mogli dobrze wyrokować o losach związku. Ja do tego dodaję
      jeszcze piąty:

      5. Brak negatywnych aspektów od Saturna do planet osobistych. Owszem jakiś
      trygon Saturna się przydaje, bo daje trwałość związku; ale taka opozycja
      Saturna do Księżyca na ogół doprowadza do kryzysu własnej wartości u
      właściciela Księżyca. Mars kaleczony przez Saturna może w pewnym momencie
      zachować się bardzo nieobliczalnie może dojść do rękoczynów.

      To jest pięć najważniejszych punktów. Owszem, jeżeli ich nie ma to możemy
      szukać tak zwanych substytutów.

      6. Substytut punktu 1 i 2 Aspekty między Światłami a Wenus i Marsem. Trzeba
      uważać tylko na Księżyc do Marsa, bo to raczej maleficzny aspekt. Ale taki Mars
      kobiety ze Słońcem mężczyzny jest bardzo ok. Ponoć Wenus kobiety ze Słońcem
      mężczyzny również jest w porządku.

      7. Substytut punktu 3 i 4. Planety partnera powinny wypadać na nasz V lub I
      dom. Dom V wiadomo – romans, dom I bardzo mocna stymulacja, która często
      prowadzi do naszego rozwoju.

      Jeżeli patrzysz w czyjś horoskop porównawczy i tam nie mam żadnego z tych
      punktów, a jednak istnieje jakaś silna relacja między dwojgiem ludzi, to od
      razu zobacz, co się dzieje w horoskopie takiej osoby, która przychodzi do
      Ciebie. Na ogół okazuje się, że na przykład Satrun przechodzi przez jej VII
      dom, dzięki czemu wiadomo, że poczucie osoby o wadze tego związku jest
      poczuciem czysto subiektywnym, że jej się po prostu coś tylko wydaje.
      • all2 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 09:52
        Ja wiem że to w większości klasyka itp, ale trochę się jednak subiektywnie
        poczepiam smile

        pantomass napisał:

        > 2. Wzajemne aspekty między Wenus i Marsem. Najlepiej jak Wenus mężczyzny z
        > Marsem kobiety. Aspekty te dają silną namiętność. No, Wenus z Wenus, to
        raczej
        > takie sobie, ale Mars z Marsem silny pociąg seksualny. Mars z Wenus silny
        > pociąg seksualny przepełniony namiętnością.

        Moim zdaniem te aspekty są mocno przereklamowane. Sprawiają owszem że ludzie
        wydają się sobie atrakcyjni, ale do silnej namiętności droga jeszcze daleka, a
        jeśli w ogóle ma tu jakaś namiętność zaistnieć, to potrzebna jest obudowa. Do
        tego te aspekty działają w związku tylko na krótką metę, nie wystarczą na długo.
        Uważam że mocniej i trwalej działają aspekty Marsa i Wenus ze światłami.

        > 3. Jakaś planeta osobista partnera powinna wypadać na VII dom. Na przykład
        Mars
        >
        > mężczyzny w VII domu kobiety na ogół prowadzi do małżeństwa.

        hmmm. Nie mówię nie, ale ten Mars w siódmym może mieć różne oblicza. Lepiej
        mieć w siódmym światło partnera smile A że prowadzi do małżeństwa to już za daleko
        idący wniosek.

        > 4. Planety partnera powinny aspektować osie. Uczucie płynie wtedy od
        > właściciela planety do właściciela osi. Taki Księżyc będzie bardzo opiekował
        > się czyimś Ascendentem smile.

        Tu zgoda - Księżyc-Asc działa bez pudła smile

        > 5. Brak negatywnych aspektów od Saturna do planet osobistych. Owszem jakiś
        > trygon Saturna się przydaje, bo daje trwałość związku; ale taka opozycja
        > Saturna do Księżyca na ogół doprowadza do kryzysu własnej wartości u
        > właściciela Księżyca. Mars kaleczony przez Saturna może w pewnym momencie
        > zachować się bardzo nieobliczalnie może dojść do rękoczynów.

        Dodam tylko że przy aspektach Saturn-Księżyc układ sił wcale nie jest tak
        oczywisty i kryzys wartości oraz poczucie krzywdy mogą jednakowo dotknąć obie
        strony, choć to Księżyc częściej będzie przyjmował pozycję skrzywdzonego
        niewiniątka. Ale jeśli się niszczą to wzajemnie, nigdy jednostronnie.

        > 6. Substytut punktu 1 i 2 Aspekty między Światłami a Wenus i Marsem. Trzeba
        > uważać tylko na Księżyc do Marsa, bo to raczej maleficzny aspekt. Ale taki
        Mars
        >
        > kobiety ze Słońcem mężczyzny jest bardzo ok. Ponoć Wenus kobiety ze Słońcem
        > mężczyzny również jest w porządku.

        Jeśli kobieta z dużą ilością silnych, ekstrawertycznych energii atakuje na
        przykład Marsem w Baranie męskie Słońce w Raku w mocno wodnym horoskopie, to
        może być bardzo różnie. Przy Wenus i Słońcu jest jednak łatwiej.

        To tylko tak na marginesie smile
        pozdr
        • pantomass Re: Nieudane związki? 22.03.04, 10:27
          Witaj All

          Chciałbym Ci powiedzieć najdelikatniej jak to tylko możliwe, że się za bardzo
          czepiasz i nie szanujesz tradycji, co może zaprowadzić Cię na bezdroża,
          wertepy, manowce...

          Znalazłem w Twoim tekście kilka rzeczy, które chciałbym skomentować:


          > Moim zdaniem te aspekty (Marsa do Wenus) są mocno przereklamowane.

          A ja chcę Ci powiedzieć tylko tyle, że sam tego nie wymyśliłem. Leszek Szuman,
          który był wybitnym polskim znawcą astrologii porównawczej napisał:
          "Koniunkcja i opozycja Wenus do Marsa, to dwa aspekty tworzące najbardziej
          silny i trwały most od człowieka do człowieka, od mężczyzny do kobiety." Nie
          zapominajmy, że jak umarł zostawił po sobie 5000 horoskopów, które był
          dokładnie opisane i pokatalogowane, więc nie wyciągnął sobie tego z rękawa.


          > A że (Mars w VII domu) prowadzi do małżeństwa to już za daleko idący wniosek.

          Leszek Szuman napisał "Opozycja Marsu do Ascendentu prowadzi prawie zawsze do
          małżeństwa."


          > (Saturn kaleczący Księżyc) Ale jeśli się niszczą to wzajemnie,
          > nigdy jednostronnie.

          Tu się bardzo mylisz. Naprawdę. Gdybyś nie użyła słówka 'nigdy', to jeszcze by
          uszło, ale skoro go użyłaś to nie ma to tamto, po prostu się mylisz.


          To było również na marginesie i nie chcę się wdawać w dyskusjie smile
          • all2 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 12:49
            Pantomass, zejdź no na chwilę z tej katedry i podejdź do płota smile

            > Chciałbym Ci powiedzieć najdelikatniej jak to tylko możliwe, że się za bardzo
            > czepiasz i nie szanujesz tradycji, co może zaprowadzić Cię na bezdroża,
            > wertepy, manowce...

            Wiem, wiem. Ostrzeżenie spóźnione. Nie musisz być taki delikatny. Już dawno tam
            jestem, na tych manowcach i wertepach smile))

            > > Moim zdaniem te aspekty (Marsa do Wenus) są mocno przereklamowane.
            >
            > A ja chcę Ci powiedzieć tylko tyle, że sam tego nie wymyśliłem. Leszek
            Szuman,
            > który był wybitnym polskim znawcą astrologii porównawczej napisał:
            > "Koniunkcja i opozycja Wenus do Marsa, to dwa aspekty tworzące najbardziej
            > silny i trwały most od człowieka do człowieka, od mężczyzny do kobiety." Nie
            > zapominajmy, że jak umarł zostawił po sobie 5000 horoskopów, które był
            > dokładnie opisane i pokatalogowane, więc nie wyciągnął sobie tego z rękawa.

            Nie wiem, czy zauważyłeś, że oprócz Leszka Szumana istnieją na świecie jeszcze
            inni autorzy.
            Po drugie, każdy astrolog uważa za najważniejsze to co sam uważa za
            najważniejsze. Być może Szuman jako przedwojenny Skorpion był zdania, że
            jedynym mostem łączącym kobietę z mężczyzną może być most hormonalny smile
            Po trzecie, przyciąganie aspektów Mars-Wenus działa właśnie na poziomie
            hormonów - bez związku z innymi poziomami osobowości, opisanymi np przez
            światła. A hormony mają to do siebie że ich przyciąganie wyczerpuje się dość
            szybko. Dlatego napisałam, że moim zdaniem aspekty tych dwóch planet do świateł
            są korzystniejsze - pociąg bardziej wtedy harmonizuje z całością osobowości.

            A jakie jest Twoje własne zdanie na temat siły działania tych aspektów, na
            podstawie obserwacji - siebie i innych?

            > Leszek Szuman napisał "Opozycja Marsu do Ascendentu prowadzi prawie zawsze do
            > małżeństwa."

            Tak sobie liczę, ilu to ludzi na świecie ma opozycję Marsa do mojego ascendentu
            i ilu z nich znam... Aha, i jaką orbę mam stosować? smile


            > > (Saturn kaleczący Księżyc) Ale jeśli się niszczą to wzajemnie,
            > > nigdy jednostronnie.
            >
            > Tu się bardzo mylisz. Naprawdę. Gdybyś nie użyła słówka 'nigdy', to jeszcze
            by
            > uszło, ale skoro go użyłaś to nie ma to tamto, po prostu się mylisz.

            To widocznie kwestia światopoglądowa smile Uważam otóż, że świat jest tak
            skonstruowany, że oddziaływania jednostronne po prostu NIE ISTNIEJA - a już
            szczególnie przy aspektach porównawczych. A już szczególnie przy aspektach
            porównawczych Saturna i Księżyca smile
            tu napisałam szerzej jak to widzę

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=8447294&a=8514865

            > To było również na marginesie i nie chcę się wdawać w dyskusjie smile

            Rozumiem. Kłaniam się nisko i pokornie znikam smile))
            • pantomass Re: Nieudane związki? 22.03.04, 15:40
              Droga All

              Pozwól, że wyjaśnię iż nie jestem na katedrze. Mało tego, wcale się tak nie
              czuję. Musisz wybaczyć Pantomasowi, że jego styl literacki troszkę trąca
              mentorstwem. No cóż, tak już jakoś poukładało się mu w tych palcach, a może
              nawet w głowie, że w ten sposób wyraża swoje myśli. Jednym to się bardzo
              podoba, innym mniej, a jeszcze innych – mam tego zupełną świadomość – może
              doprowadzać do szału.

              Co do rzeczy, o których piszesz, to może masz rację. Nie ma co kruszyć kopii o
              coś, za co żadne z nas nie dało by sobie ręki uciąć. Jednak mam jedną małą
              dygresję, która dotyczy twojego postu o Saturnie, do którego mnie odesłałaś.

              Zgadzam się z Tobą, że to kwestia światopoglądowa. Chcąc to dokładniej
              dookreślić doszedłem do wniosku, że chodzi tu po prostu o różnicę między
              astrologią klasyczną a humanistyczną. Pragnę już teraz podkreślić, że nie
              stwierdzam, że któraś z tych astrologii jest lepsza lub gorsza. Jedyne co mogę
              powiedzieć, to tyle, że są to dwie astrologie opierające się na różnych
              założeniach. Każda z tych astrologii przyciąga różny typ umysłowości. Gdybyśmy
              chcieli sięgnąć jeszcze dalej doszlibyśmy do światopoglądu wyznawanego przez te
              umysłowości, a dokładniej mówiąc do opowiedzenia się za determinizmem lub
              brakiem determinizmu.

              W 1937 roku ukazał się w Polskim Roczniku Astrologicznym tekst z okazji
              dziesięciolecia astrologii w Polsce Odrodzonej. Między innymi możemy tam
              przeczytać:

              "W ślad za zanikiem wiary w astrologię, a więc wiary w przeznaczenie, wśród
              szlachty polskiej osiadła – niczym hałaśliwa przekupka na targowisku – 'wolna'
              wola, popisująca się osławionym liberum veto i warcholstwem wszelkiego rodzaju.
              Upadek Polski przypieczętowały niedołęstwo monarchów i społeczna anarchia.
              Finis astrologiae – finis Poloniae!"

              Wybacz, ża przytoczyłem ten fragment, ale tak mi się spodobał, że chciałem go
              gdzieś umieścić. Nie bardzo mając ku temu sposobność, tak jakoś mi wyszło, że
              tu go umieściłem.

              Ale do rzeczy. Zanim dojdę do tego, o co mi chodzi, pozwól jeszcze, że Ci
              przypomnę, że cały czas wypowiadam się na temat postu, do którego mnie
              odesłałaś. No, to teraz możemy już podążać dalej. Aha, pozwól, że wplotę rzecz
              jeszcze jedną i tym samym upiekę nie dwie, lecz trzy pieczenie na jednym ogniu.

              Otóż na ostatnim spotkaniu naszej grupy dyskusyjnej Anahella powiedziała mi, że
              nie czyta moich postów do końca, gdyż są zbyt długie. Zresztą tak sobie myślę,
              że nikt ich do końca nie czyta. Nie pozostaje mi więc nic innego jak pisać w
              nadziei, że przyszłe pokolenia docenią wczesne pisma Pantoamsa, które miały
              zabarwienie humorystyczno-mentorskie. Wracając do Anahelli, to tak sobie
              pomyślałem, że jeżeli ona nie czyta tych moich postów, to na pewno nie dojdzie
              to tego momentu. A właśnie tutaj pojawi się smakowity kąsek na jej temat.
              Uwaga... Czy jesteś gotowa? Otóż na ostatnim naszym spotkaniu Anahella chciała
              tańczyć na rurze. Naprawdę. Powiedziała to, sam to słyszałem wink No, może jak
              teraz ktoś jej o tym powie, to przynajmniej pożytek z tego postu będzie taki,
              że moje następne posty zacznie czytać w całości.

              Dobra, to teraz już na serio wracajmy do Twojego postu o Saturnie. Zaczęliśmy
              mówić o różnicy światopoglądów, potem o astrologii klasycznej i humanistycznej,
              które przyciągają różne typy umysłowości, a ta różnica polega na przyjęciu lub
              odrzuceniu determinizmu. Ja jestem zdeklarowanym deterministą. Nie twierdzę, że
              wyznaję go w tak zwanym 'twardym' odcieniu, bo dopuszczam istnienie wolnej
              woli, która moim zdaniem nie jest taka 'wolna' jak nam się zwykle wydaje. To
              jest pierwsze założenie mojego światopoglądu. Teraz następne.

              Jeżeli chodzi o interpretację planet, to odróżniam planety osobiste od
              społecznych. Idzie za tym twierdzenie, że planeta Saturn w żaden sposób nie
              może być włączona w obręb naszej osobowości. W związku z tym Twoje
              twierdzenie "Saturn to też podświadome wzorce emocjonalnej obrony" nie może być
              przeze mnie przyjęte. Myślę, że Twoje podejście jest bliskie astrologii
              humanistycznej, która nie dopuszcza istnienia fatum, a przez to całą
              odpowiedzialność za życiowe powodzenie ceduje na człowieka. Oczywiście
              pamiętaj, o czym mówiłem na początku. Nie twierdzę, że jedna z tych astrologii
              jest gorsza lub lepsza od drugiej.

              Pozwól, że teraz powiem Ci jak w obrębie 'mojej' astrologii widzę maleficzny
              aspekt między Księżycem a Saturnem, który pojawia się w horoskopie porównawczym.

              Księżyc to sposób reagowania na otoczenie, sposób wyrażania emocji, umiejętność
              dostosowywania się do zmiany. Księżyc jest czymś bardzo pierwotnym i
              nieuświadamialnym w naszym zachowaniu. Do tego momentu się zgadzamy. Teraz
              Saturn. Otóż dla Ciebie jest 'podświadomym wzorcem zachowania'. A skoro jest
              podświadomy, to należy do nas, wchodzi w skład czegoś, co roboczo możemy nazwać
              osobowością. Idąc dalej tym tokiem rozumowania i jednocześnie mając na uwadze
              zdobycze psychoanalizy – która przecież dociera do podświadomości, bo na tym
              opiera się jej psychoterapeutyczne założenie – możemy dojść do wniosku, że
              te 'podświadome wzorce zachowania' można jakoś zmienić, choćby ich zmiana miała
              trwać przez lata. I tu jest znaczący rozdźwięk, jaki pojawia się między nami, a
              tym samym – jak podejrzewam – między astrologią humanistyczną a klasyczną.

              Dla mnie przez Saturna wyraża się fatum, które moim zdaniem jest zanurzone w
              tym świecie. Spotkałem się z nim w wielu horoskopach. A to Słońce w VI domu
              było kaleczone kwadraturą od Saturna w Rybach, co spowodowało, że właścicielka
              tego układu przez nieudaną operację miała krótszą nogę. A to Księżyc w
              koniunkcji z Saturnem, który przez liczne młodsze rodzeństwo zmusił
              właścicielkę tego horoskopu do emocjonalnej samowystarczalności, która potem
              przerodziła się w wieczną samotność. A to wreszcie Saturn w IV domu Karola
              Wojtyły, który spowodował, że jak miał osiem lat umarła mu matka.

              Posłuchaj jak sam o tym mówi:

              "Moje lata dziecięce i chłopięce zostały naznaczone utratą osób najbliższych.
              Naprzód matki, która nie doczekała się dnia mojej pierwszej Komunii Świętej.
              Ona chciała mieć synów: lekarza i księdza; mój brat był lekarzem, a ja mimo
              wszystko zostałem księdzem. Siostry, która urodziła się na kilka lat przed moim
              przyjściem na świat nie znałem, zmarła bowiem wkrótce po urodzeniu."

              "Mój brat, Edmund, zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się jako
              młody lekarz ostrym wypadkiem szkarlatyny, co wówczas (1932 rok) przy
              nieznajomości antybiotyków było zakażeniem śmiertelnym. Są to wydarzenia, które
              na głęboko wyryły się w mojej pamięci - śmierć brata chyba nawet głębiej niż
              matki, zarówno na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z
              uwagi na moją większą już wówczas dojrzałość. Liczyłem w chwili jego śmierci
              dwanaście lat".

              "Kiedy skończyłem 20 lat, utraciłem już wszystkich, których kochałem." (dotyczy
              śmierci jego ojca)

              Czy teraz mnie rozumiesz? Czy rozumiesz, dlaczego nie mogę przyjąć, że Saturn
              wchodzi w skład naszej osobowości? Dlaczego nie mogę się zgodzić, że są to
              nasze „podświadome wzorce zachowania? Gdybym się na to zgodził, to tym samym
              bym stwierdził, że zarówno krósza noga tej Pani, jak i śmierć rodziny Karola
              Wojtyły, była w jakiś sposób od Nich zależna. Nie chcę, żebyś się ze mną
              zgadzała. Pragnę tylko abyś tylko na chwilę popatrzyła moimi oczami.

              Wróćmy do twardych aspektów między Księżycem a Saturnem w astrologii
              porównawczej. Poznałem kiedyś taki przypadek. On miał Księżyc w Rybach w
              pierwszym domu. Był bardzo wrażliwy i lubił okazywać uczucia. Jej Saturn był w
              opozycji do Jego Księżyca, co powodowało, że nie tolerowała jego ekspresji
              emocjonalnej. Ona tego nie czuła, bo przecież Saturn nie czuje. On przeżywał to
              bardzo, nawet zaczął siwieć. I nie mógł zmienić czegoś, co jest tak bardzo
              pierwotn
              • pantomass Re: Nieudane związki? 22.03.04, 15:47
                Ciąg dalszy...

                [Nie ma co Pantomas napisał tak długi post, że aż mu go ucięło wink ]

                Wróćmy do twardych aspektów między Księżycem a Saturnem w astrologii
                porównawczej. Poznałem kiedyś taki przypadek. On miał Księżyc w Rybach w
                pierwszym domu. Był bardzo wrażliwy i lubił okazywać uczucia. Jej Saturn był w
                opozycji do Jego Księżyca, co powodowało, że nie tolerowała jego ekspresji
                emocjonalnej. Ona tego nie czuła, bo przecież Saturn nie czuje. On przeżywał to
                bardzo, nawet zaczął siwieć. I nie mógł zmienić czegoś, co jest tak bardzo
                pierwotne jak Księżyc. Ona nie bardzo wiedziała, o co mu chodzi, bo Go nie
                rozumiała.

                Myślę, że przez jej Saturna zrealizowało się Jego przeznaczenie, którym było
                pisane mu z góry przeżycie największego zawodu miłosnego swego życia. To nie
                była ani Jej, ani Jego wina. To było tylko coś, takie małe 'coś', z czym miał
                się zmierzyć, czego musiał się nauczyć, co musiał przeżyć, aby wypełnił się
                los, który był mu zapisany w gwiazdach. I to On cierpiał, nie Ona...

                Piszący najdłuższy post swego życia...

                Pantomas

                PS. A z tym tańcem na rurze, to niech to będzie nasza słodka tajemnica wink
                • pantomass Poprawka 23.03.04, 02:39
                  Chtba mam złą godzinę urodzin Papieża.
              • dori7 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 22:47
                pantomass napisał:

                Otóż na ostatnim naszym spotkaniu Anahella chciała
                > tańczyć na rurze. Naprawdę. Powiedziała to, sam to słyszałem wink > .

                Hmmm... Ale niestety, taniec i tak nie bylby kompletny, gdyz niektorzy mieli
                tak przyciasne i przykuse kurteczki, ze za Chiny nie mogliby do Anahelli
                dolaczyc, powiewajac malowniczo polami i podrygujac w rytm przebojow weselnych,
                gdyz szwy by im poszly tongue_out

                To tak przy okazji wyciagania wstydliwych szczegolow piatkowego sabatu tongue_out
                • pantomass Re: Nieudane związki? 23.03.04, 00:35
                  Witaj Dori smile

                  Teraz już wiem, że przynajmniej Ty czytasz moje posty do końca smile

                  Tak się tym zmartwiłem, że twierdzisz, iż moja ulubiona taneczno-wiosenna
                  kurteczka jest na mnie przykusa sad Tak bardzo ją lubię...

                  A co powiesz na temat mojej bransoletki?
                  • dori7 Re: Nieudane związki? 23.03.04, 13:21
                    pantomass napisał:

                    > Witaj Dori smile
                    >
                    > Teraz już wiem, że przynajmniej Ty czytasz moje posty do końca smile

                    Ale nie wiesz, czy od poczatku tongue_out

                    > Tak się tym zmartwiłem, że twierdzisz, iż moja ulubiona taneczno-wiosenna
                    > kurteczka jest na mnie przykusa sad Tak bardzo ją lubię...
                    >
                    > A co powiesz na temat mojej bransoletki?

                    Meska zarozumialosc. Co prawda Jowisz uparcie mi tranzytuje VII dom, ale poki
                    co jeszcze nie wpadlam w desperacje i nie gapie sie wszystkim osobnikom plci
                    przeciwnej na rece tongue_out Zreszta, co ja jestem, merkurialny blizniak?! Oboje z
                    Anahella tak szybko machacie rekami, jak mowicie, ze chocby ktores z Was mialo
                    wokol nadgarstka syczaca anakonde, to pewnie bym nie zauwazyla, zwyczajnie nie
                    nadazam tongue_out

                    oburzona tongue_out
                    dori
              • all2 Re: Nieudane związki? 23.03.04, 14:09
                Witaj Pantomasie

                ) Pozwól, że wyjaśnię iż nie jestem na katedrze.

                Wiem, że masz poczucie humoru - noś swoją katedrę z godnością wink Chcę Cię
                również zapewnić, że jestem drugą osobą, która czyta Twoje posty od początku do
                końca smile)

                ) Zgadzam się z Tobą, że to kwestia światopoglądowa. Chcąc to dokładniej
                ) dookreślić doszedłem do wniosku, że chodzi tu po prostu o różnicę między
                ) astrologią klasyczną a humanistyczną. Pragnę już teraz podkreślić, że nie
                ) stwierdzam, że któraś z tych astrologii jest lepsza lub gorsza. Jedyne co
                mogę
                ) powiedzieć, to tyle, że są to dwie astrologie opierające się na różnych
                ) założeniach. Każda z tych astrologii przyciąga różny typ umysłowości.
                Gdybyśmy
                ) chcieli sięgnąć jeszcze dalej doszlibyśmy do światopoglądu wyznawanego przez
                te
                )
                ) umysłowości, a dokładniej mówiąc do opowiedzenia się za determinizmem lub
                ) brakiem determinizmu.

                Zgadzam się, że jest to różnica między typami umysłowości i podejścia. Z
                determinizmem lub jego brakiem byłabym jednak ostrożniejsza. Ponieważ jednak
                jak dobrze wiesz filozofowie głowią się nad tym od tysięcy lat, to myślę że
                możemy sobie tu odpuścić ten temat i nie roztrząsać go, bo i tak zapewne nic
                nowego nie wymyślimy.

                Jeśli chodzi o astrologię klasyczną i humanistyczną, ja je widzę nie jako dwa
                różne zjawiska, lecz jako dwa oblicza tego samego zjawiska - powiedzmy in i
                jang smile Dopiero razem tworzą one całość, jednocześnie są wzajemnie wykluczające
                i dopełniające. Pasuje mi tu reguła Heisenberga - im dokładniej określasz
                moment pędu cząstki, tym mniej dokładnie możesz określić jej położenie. Myślę,
                że podobnie jest z interpretacjami w astrologii klasycznej i tzw.
                humanistycznej - w im bardziej dokładny i zdeterminowany sposób potrafisz
                określić konkretne wydarzenie, tym mniej miejsca zostawiasz na dynamiczny
                proces który odbywa się w psychice zainteresowanego, i odwrotnie, gdy pytasz o
                przebieg procesu, wydarzenia giną z oczu. Pozostaje jeszcze tylko taka kwestia,
                na ile prognozując wydarzenia sam determinujesz ich wystąpienie - inaczej
                mówiąc, na ile Ty sam (astrolog) działasz jako owo "fatum".

                ) Upadek Polski przypieczętowały niedołęstwo monarchów i społeczna anarchia.
                ) Finis astrologiae – finis Poloniae!"
                )
                ) Wybacz, ża przytoczyłem ten fragment, ale tak mi się spodobał, że chciałem go
                ) gdzieś umieścić. Nie bardzo mając ku temu sposobność, tak jakoś mi wyszło, że
                ) tu go umieściłem.

                Rozumiem Twoją potrzebę porządku smile))
                A tak na marginesie - pytam bardzo poważnie - czy przypadkiem nie masz Saturna
                położonego na osi 2-8 dom? O ile oczywiście zechcesz się tą informacją
                podzielić.

                ) Jeżeli chodzi o interpretację planet, to odróżniam planety osobiste od
                ) społecznych. Idzie za tym twierdzenie, że planeta Saturn w żaden sposób nie
                ) może być włączona w obręb naszej osobowości.

                Jak już wyjaśniłam wyżej, nie zamierzam prowadzić tu sporów światopoglądowych
                bo nie widzę takiej potrzeby. Ale interesują mnie niektóre praktyczne
                implikacje tego, co piszesz, i tu mam do Ciebie kilka pytań.

                1.Skoro Saturn pozostaje poza obrębem osobowości i przejawia się w życiu
                wyłącznie w postaci dosięgającego nas z zewnątrz "fatum", to która z planet
                osobistych odpowiada wg Ciebie za takie cechy jak samodyscyplina, zmiejętność
                samoograniczenia, konsekwencja, determinacja, wola i umiejętność przetrwania?
                Są to niewątpliwie cechy nad którymi można pracować i je w sobie rozwijać.
                Gdzie ich szukać, skoro Saturn znajduje się całkowicie poza obrębem psychiki?

                2. Rozumiem że wykluczasz z osobowości również Jowisza, jako drugą planetę
                społeczną. Pytania jak wyżej - gdzie szukać religijności, ducha
                sprawiedliwości, hojności czy cech, które ogólnie określa się
                mianem "jowialność"?

                3. Jak interpretujesz położenia planet w Strzelcu czy Koziorożcu? Czym
                zabarwiona jest tam ekspresja Słońca czy Księżyca, skoro Saturnem ani Jowiszem
                zabarwione być nie mogą, bo te planety działają wyłącznie jako fatum? Jakie
                więc cechy osobowości będą dawały te położenia?

                4. Co z aspektami Saturna czy Jowisza do planet osobistych? Działają wyłącznie
                w postaci wydarzeń, nijak nie wpływając na osobowość?

                //Księżyc to sposób reagowania na otoczenie, sposób wyrażania emocji,
                umiejętność dostosowywania się do zmiany. Księżyc jest czymś bardzo pierwotnym
                i nieuświadamialnym w naszym zachowaniu. Do tego momentu się zgadzamy. Teraz
                Saturn. Otóż dla Ciebie jest 'podświadomym wzorcem zachowania'. A skoro jest
                //podświadomy, to należy do nas, wchodzi w skład czegoś, co roboczo możemy
                nazwać osobowością. Idąc dalej tym tokiem rozumowania i jednocześnie mając na
                uwadze zdobycze psychoanalizy – która przecież dociera do podświadomości, bo na
                tym opiera się jej psychoterapeutyczne założenie – możemy dojść do wniosku, że
                //te 'podświadome wzorce zachowania' można jakoś zmienić, choćby ich zmiana
                miała trwać przez lata. I tu jest znaczący rozdźwięk, jaki pojawia się między
                nami, a tym samym – jak podejrzewam – między astrologią humanistyczną a
                klasyczną.
                Dla mnie przez Saturna wyraża się fatum, które moim zdaniem jest zanurzone w
                //tym świecie. Spotkałem się z nim w wielu horoskopach.

                Ja patrzę na to wg zasady: czego nie zmieścisz w sobie i nie wyrazisz sam, to
                cię dopadnie z zewnątrz. W dzieciństwie wszystkie planety działają jako fatum,
                nawet Księżyc, Mars czy Wenus - dziecko niczym nie potrafi sterować świadomie,
                nie ma na nic wpływu, wszystko odbiera jako przychodzące z zewnątrz. Z czasem
                zyskujemy samoświadomość, która z biegiem lat powinna się coraz bardziej
                rozszerzać. W moim pojęciu jest to coraz większe internalizowanie energii
                opisywanych przez planety. Dla Saturna tym progiem dojrzałości jest zamknięcie
                pierwszego cyklu i już w trakcie drugiego możemy zacząć przekształcać
                to "fatum" w świadome działania i własny rozwój. I owszem, możemy pewne wzorce
                przepracować, a tym samym "fatum" odmienić. Weźmy klasyczną żonę alkoholika,
                która może uznać swój los za fatum, może się przeciwko niemu zbuntować i
                odejść, ale nie zmieniać nic we własnych wzorcach i wkrótce wplątać się w
                następny podobny związek, a może też przejść terapię i działając bardziej
                świadomie uwolnić się od tego ciążącego nad nią "fatum". Nie wiem, do jakiego
                stopnia możemy sami decydować - być może gdzieś jest ten próg którego już nie
                przekroczymy - ale dla mnie granicą na pewno nie jest Mars.

                O Saturnie i Księżycu:

                //Myślę, że przez jej Saturna zrealizowało się Jego przeznaczenie, którym było
                pisane mu z góry przeżycie największego zawodu miłosnego swego życia. To nie
                była ani Jej, ani Jego wina. To było tylko coś, takie małe 'coś', z czym miał
                się zmierzyć, czego musiał się nauczyć, co musiał przeżyć, aby wypełnił się
                //los, który był mu zapisany w gwiazdach. I to On cierpiał, nie Ona...

                Być może jego przeznaczeniem było spotkać taką osobę, przeżyć to doświadczenie -
                ale sam piszesz: "nauczyć się czegoś". Czego ten mężczyzna może się nauczyć
                traktując nieszczęśliwy kształt swego związku z żoną jako fatum, z którym nic
                się nie da zrobić - ma tak być i już?

                Nie potrafię zrozumieć Twojego poglądu o jednostronności wpływu w takich
                relacjach. Związek to system naczyń połączonych - jeśli jedna osoba czuje się w
                nim nieszczęśliwa, to jak druga może się czuć szczęśliwa? Jeśli jedna ustawia
                się na pozycji ofiary, to tym samym ustawia drugą na pozycji kata - uważasz, że
                ten "kat" czuje się dobrze, że przymusowe wpisanie w tę rolę nie jest niszczące?
                Jeśli związek jest niszczący to zawsze dla obu stron - tu będę się upierać. W
                każdej sytuacji biorą udział dwie osoby i wspólnie ją stwarzają.
                Układ Saturn kon Księżyc poznałam niestety dobrze - właśnie od strony Saturna.

                Co do tego, że Saturn nic nie czuje i nie ma nic wspólnego z wzorcami obrony.
                Proponuję Ci proste doświadczenie. Spróbuj zaatakować dowolną osobę w to
                • pantomass Re: Nieudane związki? 26.03.04, 02:27
                  Witaj All

                  Cały czas pamiętam o Twoim poscie, ale w tej chwili nie bardzo mogę przysiąść,
                  aby odpowiedzieć, na Twoje 4 pytania, które są pytaniami bardzo dobrymi, a
                  odpowiedź na nie wymaga zastanowienia.
                  • all2 Re: Nieudane związki? 26.03.04, 03:00
                    Czekam z zainteresowaniem smile
                    a.
        • all2 Re: Nieudane związki? 23.03.04, 14:22
          Tym razem mi się nie zmieściło smile)

          Nie potrafię zrozumieć Twojego poglądu o jednostronności wpływu w takich
          relacjach. Związek to system naczyń połączonych - jeśli jedna osoba czuje się w
          nim nieszczęśliwa, to jak druga może się czuć szczęśliwa? Jeśli jedna ustawia
          się na pozycji ofiary, to tym samym ustawia drugą na pozycji kata - uważasz, że
          ten "kat" czuje się dobrze, że przymusowe wpisanie w tę rolę nie jest niszczące?
          Jeśli związek jest niszczący to zawsze dla obu stron - tu będę się upierać. W
          każdej sytuacji biorą udział dwie osoby i wspólnie ją stwarzają.
          Układ Saturn kon Księżyc poznałam niestety dobrze - właśnie od strony Saturna.

          Co do tego, że Saturn nic nie czuje i nie ma nic wspólnego z wzorcami obrony.
          Proponuję Ci proste doświadczenie. Spróbuj zaatakować dowolną osobę w to
          miejsce, gdzie ma Saturna, i zobacz, co się będzie działo. Przy Saturnie w
          czwartym domu zacznij kpić z rodziny tego kogoś. Przy Saturnie w trzecim - z
          jego wykształcenia czy inteligencji. I tak dalej. Tylko nie wybieraj zbyt
          bliskiego znajomego bo możesz go stracić na zawsze. Saturn pokazuje
          najwrażliwsze miejsce w osobowości właściciela - tam jeszcze łatwiej zranić niż
          przy Księżycu.

          Ufff... smile)

          Piszący najdłuższy post swego życia...
          Pantomas

          Nie trać nadziei - wszystko jeszcze przed Tobą wink

          PS. A z tym tańcem na rurze, to niech to będzie nasza słodka tajemnica wink

          Chyba się wydało smile)) A swoją drogą, czy ta herbata na pewno była tylko z
          cytryną? smile))
          • mmk7 Re: Nieudane związki? 26.03.04, 18:28
            > Nie potrafię zrozumieć Twojego poglądu o jednostronności wpływu w takich
            > relacjach. Związek to system naczyń połączonych - jeśli jedna osoba czuje się
            w
            >
            > nim nieszczęśliwa, to jak druga może się czuć szczęśliwa? Jeśli jedna ustawia
            > się na pozycji ofiary, to tym samym ustawia drugą na pozycji kata - uważasz,
            że
            >
            > ten "kat" czuje się dobrze, że przymusowe wpisanie w tę rolę nie jest
            niszczące
            > ?
            > Jeśli związek jest niszczący to zawsze dla obu stron - tu będę się upierać. W
            > każdej sytuacji biorą udział dwie osoby i wspólnie ją stwarzają.

            O właśnie - też tego nie rozumiem. Tak jakby ustawiać tę osobę w roli jakiegoś
            egzekutora losu, który dobrze się czuje z tym, że niszczy czyjeś poczucie
            własnej wartości i rani czyjeś uczucia.A może ta osoba z Saturnem przeżywa to
            tak samo czy nawet bardziej, tylko np. nie jest w stanie tego uzewnętrznić?
            Poza tym nieco mnie przeraża, Pantomasie, to co piszesz na temat tego
            saturnicznego fatum, którego nie można zmienić. Owszem, na okoliczności
            życiowe, rodzinne itp. mamy niewielki wpływ, ale na przykład na związki
            międzyludzkie (zaznaczam, to moja subiektywna opinia) chyba można jakoś
            świadomie wpłynąć. Wydaje mi się, że wzajemne porozumienie i dostosowanie jest
            jednak możliwe, jeśli założymy, że partnerzy są osobami świadomymi i myślącymi.
            Osobiście, gdybym kiedyś trafiła na osobę, której mój Saturn coś tam źle
            aspektuje, na pewno nie chciałabym, by ten ktoś odbierał mnie jako kata smile

            A co ma np. zrobić ktoś, kto ma urodzeniową kwadraturę Mars-Saturn i w wielu
            przypadkach koniunkcja lub opozycja w/w Marsa z czyjąś Wenus będzie również
            oznaczała porównawczą kwadraturę z Saturnem? Brak szans na udany związek?
            • savanna Re: Nieudane związki? 26.03.04, 18:51
              znam blisko (od 10 lat) malzenstwo z wzajemnymi opozycjami: Saturn - Mars i
              Slonce - Saturn - udane, zgodne, zadnych wrzaskow, wiekszych konfliktow, ani
              tym bardziej rekoczynow (saturn/mars) smile
      • mucha102 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 10:15
        No to jednak indywidualnie rozpatrywać trzeba.
        DZiękuję Wam bardzo smile
        Anahello,
        Studiując położenie świateł,przyszło mi na myśl, że z powodu emancypacji
        kobiet wink, mogło się trochę pozmieniać.

        Kiedyś główną rolą kobiety było wspieranie swego męża w jego karierze, a w
        takimukładzie koniunkcja słońc mogła przynieść rewelacyjne efekty!!
        Czy się kochali, czy nie (a wogóle kto potrafi zdefiniować jednoznacznie słowo
        miłość?) Ona, realizując jego ambicje, realizowała też swoje.

        Obecnie, gdy obydwoje małżonkowie realizują się "odrębnie", przy koniunkcji
        Słońc może czasem boleć (dla czego On/Ona, nie ja?), szczególnie jak trafi na
        ambitne znaki.

        A księżyce... Pokrewne dusze, mogą działać zupełnie na innej arenie, ale się
        psychicznie wspierać.

        To taka luźna, nie wiem, czy sensowna,uwaga - ale za zmianą stosunków
        społeczych z pewnością idzie zmiana wzajemnych oczekiwań co do nich.

        Swoją drogą, chętnie zobaczyłabym kontaktowy horoskop Marii i Piotra Curie,
        może macie?

        Pozdrawiam, i przystępuję do nanalizy np. Waszych uwag (a jest tego sporo, tyle
        rozwodów ostatnio...sad.

      • anahella Re: Nieudane związki? 22.03.04, 17:05
        pantomass napisał:

        > 3. Jakaś planeta osobista partnera powinna wypadać na VII dom. Na przykład Mars
        > mężczyzny w VII domu kobiety na ogół prowadzi do małżeństwa.

        albo prowadzi do rozbicia jej malzenstwa z innym mezczyznawink


        > 5. Brak negatywnych aspektów od Saturna do planet osobistych.

        Saturn jest zawsze w zwiazkach obecny. I najczesniej cos nieharmonijnie aspektuje. Oczywiscie Ty piszesz o modelu idealnym, ja o zyciu.
        • dori7 Re: Nieudane związki? 24.03.04, 02:20
          anahella napisała:

          > Saturn jest zawsze w zwiazkach obecny. I najczesniej cos nieharmonijnie
          aspektuje

          A co zrobic, jesli Saturn jest piekny i trygoniasty, a kwadraturuje Jowisz, i
          to w duzych ilosciach? Czy to oznacza po prostu brak legalizacji zwiazku?
          • anahella Re: Nieudane związki? 24.03.04, 19:56
            dori7 napisała:

            > A co zrobic, jesli Saturn jest piekny i trygoniasty, a kwadraturuje Jowisz, i
            > to w duzych ilosciach? Czy to oznacza po prostu brak legalizacji zwiazku?

            Niekoniecznie. Ja w ogole jestem przeciwniczka prognozowania z ukladu
            statycznego (czyli z radixu). Przy samym radiksie czy porownaniu mozna sobie
            tylko pogdybac. Trzeba zobaczyc co sie bedzie dzialo przy tanzytach ciezkich
            planet i progresjach. Radix to tylko poczatek czegos. Co zrobimy z tym bagazem
            to inna sprawa.Oczywiscie sa ludzie, ktorzy wydaja sie prognozowac z radiksu i
            dobrze im to wychodzi. Ale to tylko pozory - oni po prostu maja w glowie
            efemerydy i kombinuja "a jak bedzie niebo wygladac za 15 lat" - czyli biora pod
            uwage dynamike horoskopu podstawowego.


            Jowisz w kwadracie do planet osobistych w porownawczym wskazuje przede wszytkim
            na roznice w swiatopogladach. To moze byc para wychowywana w roznych religiach,
            w roznych regionach kraju, jezeli oboje sa mocno zwiazani ze swoja mala
            ojczyzna. To rowniez moze byc odmienny stosunek do obcokrajowcow (kosmopolita i
            ksenofob np.) ale takze do kwestii emigracji, czy w ogole podrozy
            zagranicznych. To tez moze byc roznica w stosunku do prawa. Jedno powie "dura
            lex sed lex" a drugie "przepisy sa po to zeby je omijac".
      • dori7 Tak a propos kalsycznych regul: 26.03.04, 20:01
        pantomass napisał:

        > Horoskop porównawczy dobrego związku partnerskiego powinien posiadać:

        No to prosze - moj poprzedni zwiazek (zdechl po 3 latach w barzdo bolesnych i
        dlugotrwalych okolicznosciach):

        > 1. Wzajemne aspekty między Światłami. Najlepiej jak Księżyc mężczyzny jest w
        > koniunkcji do Słońca kobiety. Aspekty te mówią o wzajemnym zrozumieniu, o
        > zrozumieniu "dusz".

        Sa - trygon ksiezycow w wodzie

        > 2. Wzajemne aspekty między Wenus i Marsem.

        Nie ma, ale sa aspekty ze swiatlami ksiezyc moj trygon jego wenus, trygon jego
        ksiezyc moj mars

        > 3. Jakaś planeta osobista partnera powinna wypadać na VII dom. Na przykład
        Mars mężczyzny w VII domu kobiety na ogół prowadzi do małżeństwa.

        Prosze bardzo - moj ksiezyc w jego 7 domu, jego slonce i merkury w moim 7; jego
        wenus w moim 5, moj neptun w jego 5, plus moje slonce i merkury w jegi 1

        > 4. Planety partnera powinny aspektować osie. Uczucie płynie wtedy od
        > właściciela planety do właściciela osi. Taki Księżyc będzie bardzo opiekował
        > się czyimś Ascendentem smile.

        Slicznosciowo - osie wypadaja co do stopienka na sloncach (moej slonce jego
        asc, jego slonce moj desc)

        > Leszek Szuman twierdzi, że co najmniej dwa z tych czterech punktów powinny
        być
        > spełnione, abyśmy mogli dobrze wyrokować o losach związku.

        Spelnione sa WSZYSTKIE punkty, i to wrecz idealnie... I co?

        Jedyne maleficzne uklady to akurat takie, o jakich pisales:

        > Mars kaleczony przez Saturna może w pewnym momencie
        > zachować się bardzo nieobliczalnie może dojść do rękoczynów.

        Jego saturn w kwadraturze do mojego Marsa, moj saturn+jowisz kwadratura do jego
        wenus. I kwadrat jego Urana do mjego merkurego. o dziwo zadnych wybuchow
        wscieklosci z mojej strony nie bylo, nawet mnie to zastanowilo, w sumie jestem
        dosyc choleryczna, a tego mojego marsa mam w kwadraturze do plutona w 8 i
        klasyczne napady wscieklicy od czasu do czasu, a tu potulnie jak ten baranek :>
        swoja droga, ciekawie ma sie to powiedzenie do astrologii :>

        Ale nawet te kwadratury nei pwoinny zaszkodzic takiemu niesamowitemu ukladowi.
        A wzielo i zdechlo, i nie zmartwychwstanie. Kto znajdzie w samym porownawczym
        przyzcyny rozpadu tego zwiazku, ma moje wieczyste uznanie i wielka szarlotke na
        dokladke :>
        • pantomass Re: Tak a propos kalsycznych regul: 26.03.04, 20:26
          Witaj Dori

          Połasiłem się na tę szarlotkę, dlatego proszę Cię o przesłanie dokładnych
          danych swoich i partnera, a także informacji o tym, kiedy ten związek się
          zaczął i skończył.

          Dodam tylko, że już teraz po tym co napisałaś widać, że nie jest to bardzo
          dobry horoskop porównawczy. Czekam na dane, możesz je przesłać na moją prywatną
          skrzynkę pocztową. Moja analiza, jeżeli się zgodzisz, może pojawić się na tym
          forum.
          • dori7 Re: Tak a propos kalsycznych regul: 26.03.04, 21:09
            pantomass napisał:

            > Połasiłem się na tę szarlotkę,

            No i wyszla prawdziwa natura :> potwierdzajac niniejszym moja zyciowa
            obserwacja, ze osobniki plci meskiej dziela sie na tych, ktorzy zrobia wszystko
            dla szarlotki, i takich, ktorzy tez zrobia wszystko, ale najpierw badawczo sie
            upewnia, czy bedzie z ta pyszna biala warstwa :>
          • dori7 Re: Tak a propos kalsycznych regul: 26.03.04, 23:27
            pantomass napisał:

            > Dodam tylko, że już teraz po tym co napisałaś widać, że nie jest to bardzo
            > dobry horoskop porównawczy.

            Moglbys rozwinac?
            • pantomass Re: Tak a propos kalsycznych regul: 27.03.04, 02:30
              Droga Dori

              Ja należę do tej kategorii, która pyta się o bitą śmietanę. To, że akurat
              Ciebie się nie zapytałem, wynika z jednej rzeczy. Otóż ostatnio dałaś mi się
              poznać z tak uroczej strony, iż nie śmiałbym wątpić w to, że Twoja szarlotka
              będzie z pyszną śmietanką wink Ale wracam do rozwinięcia mej myśli, dzięki
              której będę mógł zwinąć nie jednego chapsa pysznej szarloteczki z bitą śmietaną.

              Przystępując do interpretacji horoskopu należy mieć na uwadze siłę aspektów.
              Nie każdy bowiem aspekt jest sobie równy. Reguła ta dotyczy zarówno różnicy w
              sile występującej w obrębie tego samego aspektu, w który zaangażowane są różne
              planety (np. Słońce koniunkcja Księżyc lub Słońce koniunkcja Merkury); lecz
              również odnosi się do samego podziału na aspekty (koniunkcja, opozycja,
              trygon). Dalsza część odnosić się będzie tylko do próby systematyzacji tej
              drugiej kategorii.

              Zacznijmy od trzech podstawowych aspektów: koniunkcja, opozycja, trygon. Są to
              trzy najbardziej podstawowe i pierwotne aspekty, których siłę możemy
              wywnioskować, z symboliki liczb, z pomocą których doszliśmy do ich utworzenia.
              Rozważania teoretyczne pozwalają nam powiedzieć to, co następuje:

              1. Koniunkcja – ZESPALANIE
              Najsilniejszy aspekt, którego odległość kątową oraz siłę możemy uzyskać dzieląc
              całość przez jeden. Przy założeniu, że całość to 100% możemy stwierdzić, że
              działanie koniunkcji jest najsilniejsze.

              2. Opozycja – UZUPEŁNIANIE
              Opozycję uzyskujemy dzieląc całość na połowę. Skoro koniunkcja działa z siłą
              stu procentową, to opozycji powinniśmy nadać siłę o połowę mniejszą, czyli 50%.

              3. Trygon – POMAGANIE
              Trygon jest jedną trzecią całości. A więc jego oddziaływaniu możemy nadać siłę
              33%. W tym wszystkim jest teraz ważne, aby sobie uświadomić, iż z tego wynika,
              że dopiero 3 trygony są w stanie mieć siłę porównywalną do siły koniunkcji.

              Teraz już konkretnie w odpowiedzi na Twoje pytanie. Niech tlący się na
              horyzoncie przyszłości obraz szarlotki, wiedzie mnie przez gąszcz mych myśli,
              aby w końcu dojść do miejsca, gdzie nastąpi materializacja wyobrażenia, które
              zaowocuje pyszną szarlotką z bitą śmietaną. A więc naprzód Pantomasie!

              1. Trygon Księżyców, trygon Księżyca do Wenus oraz trygon Księżyca do Marsa, to
              bardzo słabe aspekty. Owszem dopiero jako trzy możemy im dać siłę koniunkcji.
              Ale moim zdaniem nie są one w stanie przebić na przykład koniunkcji Ascendenu
              kobiety z Wenus mężczyzny. To jeden z najsilniejszy aspektów partnerskich,
              jakie widziałem.

              2. Planety w VII domu. Tak do bardzo ważne, ale nie zapominaj, że oprócz tego
              wszystkiego VII dom jest domem partnerstwa. Na samym VII domu nie można budować
              małżeństwa. Gdzieś napisałem, że jak jakaś planeta osobista partnera wypada na
              czyjś VII dom, to właściciel VII domy zwróci na tę osobę uwagę. Nic więcej, nic
              mniej. Owszem to bardzo ważne, działa to na zasadzie dopełnienia, ale to równie
              dobrze może dotyczyć przyjaciela, wspólnika z pracy, etc.

              3. Planety na osiach. Pamiętaj, że mówiąc o osiach trzeba pamiętać, że
              najbardziej wrażliwymi punktami osi są Ascendent i MC. Dsc i Ic są również
              ważne, ale ich znaczenie jest drugorzędne. W przypadku, kiedy Twoje Słońce
              wypada na jego Ascendencie, jest to aspekt raczej występujący między partnerami
              niż kochankami. Słońce będzie mobilizowało właściciela Ascendentu, będzie dla
              niego swoistego rodzaju akumulatorem. Nic więcej, nic mniej. Co innego, gdyby
              jego Ascendent wypadał na Twoim Marsie. O, wtedy tak – wtedy Twój ideał
              mężczyzny, który jest reprezentowany przez Marsa, byłby zgodny z jego
              zewnętrznym zachowaniem.

              4. Co do kwadratur, to w tym przypadku są one bardzo silne. Zwróć uwagę, że
              jego Saturn jest w kwadraturze do Twojego Marsa (Twój ideał mężczyzny), a Twój
              Saturn w kwadraturze do jego Wenus (jego ideał kobiety). Czy widzisz to
              dokładnie? Zwróć również uwagę, że w Twoim horoskopie występuje bardzo silna
              koniunkcja między Saturnem a Jowiszem. Skoro to jest jedyna koniunkcja Twego
              horoskopu, to można to potraktować jako jego dominantę. I to ten ważny punkt
              Twojego horoskopu stoi w kwadraturze z jego Wenus.

              5. Podsumowanie. Myślę, że zbyt wielką wagę przyłożyłaś do tych trygonów.
              Owszem są ważne, ale to tylko trygony. Nie da się ukryć, że coś tam was jednak
              połączyło, i że byliście ze sobą przez trzy lata. Z tego, co tu widzę, to
              większość aspektów miała wymiar raczej partnerski niż taki, jaki możemy
              zobaczyć między namiętnymi kochankami. W związku z tym nie ma się co dziwić, że
              tak szybko doszły do głosu owe kwadratury.

              Kiedy mam podjechać na tę szarlotkę?

              Łasuch
              Pantomas
              • dori7 Re: Tak a propos kalsycznych regul: 27.03.04, 13:34
                pantomass napisał:

                > Kiedy mam podjechać na tę szarlotkę?

                Chyba musisz sie jeszcze troche postarac :>
                • pantomass Re: Tak a propos kalsycznych regul: 27.03.04, 16:34
                  Wiedzałem, że tak będzie, najpierw obiecują, uwodzą, zapewniają, proponują, a
                  potem gdy przyjdzie co do czego, to ...

                  Ach, te Kobiety...

                  wink
                  • dori7 do Pantomasa 29.03.04, 10:57
                    pantomass napisał:

                    > Wiedzałem, że tak będzie, najpierw obiecują, uwodzą, zapewniają, proponują, a
                    > potem gdy przyjdzie co do czego, to ...

                    Drogi Pantomasie,

                    Niezwykle zdziwiona Twoim oburzeniem, musze chyba Cie uswiadomic, ze pominales
                    fakt zasadniczy, kompromitujac swoja dobra slawe astrologa i dajac sie poznac
                    swaitu jako czlowiek, ktory najwyrazniej nie czytal "Trzech muszkieterow".
                    Zapomniales wziac pod uwage, iz masz do czynienia z osobistoscia spod znaku
                    Lwa, a tym samym zglaszajac sie do wypelnienia misji, dostapiles nie lada
                    zaszczytu. Oczywistym jest wiec, iz powierzone Ci zadanie powinienes wypelnic z
                    pelnym zaangazowaniem, emanujac bezinteresownym poswieceniem i uwielbieniem.
                    Potraktowanie zadania w sposob na wpol lekcewazacy, a potem natretne
                    dopominanie sie o nagrode, jest rownoznaczne z obraza majestatu.

                    Licze, ze po lekturze tego postu zrozumiesz swoj blad i rzucajac w kat wszystko
                    inne - bo jakiez zadania moga byc wazniejsze?! - popedzisz ratowac swoje dobre
                    imie z nadzieja, ze niedopatrzenia da sie naprawic, jesli czlowiek jest
                    dostatecznie zdesperowany i gotow na wszystko, aby to osiagnac. Zostanie dana
                    Ci jeszcze jedna szansa, gdyz blad Twoj wynika najwyrazniej nie ze zlej woli,
                    lecz jest spowodowany ogolnym zgnusnieniem, ta plaga wspolczesnego swiata,
                    ktora niestety dosiegla rowniez i kwiat naszej mlodziezy.

                    Pozdrawiajac majestatycznie z wyzyn swego solarnego tronu -
                    Dori

                    smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                    • aarvedui Re: do Pantomasa 31.03.04, 21:42
                      ROTFL ROTFL ROTFL ROTFL ROTFL
            • savanna Re: Tak a propos kalsycznych regul: 27.03.04, 09:18
              Dori, mowie Ci, nie trzeba bylo wspominac, ze ten zwiazek sie rozpadl .... smile))
          • wasza_bogini a jesli 01.04.04, 14:07
            jego mars ( w koniunkcji 6stopniowej z jego wenus) jest w koniunkcji z moim
            descendentem?
            jego ksiezyc w koniunkcji z moim sloncem?
            • dori7 Re: a jesli 01.04.04, 14:37
              wasza_bogini napisała:

              > jego mars ( w koniunkcji 6stopniowej z jego wenus) jest w koniunkcji z moim
              > descendentem?
              > jego ksiezyc w koniunkcji z moim sloncem?

              Jak to co, tylko sie cieszyc smile
              • wasza_bogini Re: a jesli 02.04.04, 14:03
                ale mars jest w 6 domu, a nie w 7.
    • all2 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 09:30
      mucha102 napisała:

      > Ładnie proszę o zastanowienue się nad poniższym tematem, bo odkąd zapoznaję
      > się z Astrologią, intryguje mnie szalenie (przedtem nie dziwiło).
      > Dot.Zgodności znaków (a raczej teoretycznego braku zgodności)
      > Silne i dobre związki/moje fascynacje, to 2*Panna, raz Koziorożec.
      > Dziwne dla Bliźniaka(?).
      > Panny zdecydowanie imponują mi, i wytrącają (przynajmniej na jakiś czaswink z
      > równowagi.
      >
      > Może to silnie obsadzony Byk i Panna tak działa? Bo działa na pewno.

      Tak. To częsta sytuacja - niezależnie od położenia Słońca, jeśli ktoś ma
      obsadzone dwa znaki jakiegoś żywiołu, szczególnie planetami osobistymi, to
      będzie się dobrze czuł z osobami, które mają obsadzony trzeci znak tegoż
      żywiołu. Razem daje to przecież wielki trygon, a wspólnota żywiołu - poczucie
      porozumienia i wspólnej płaszczyzny.
      Skoro masz Słońce w Bliźniętach i piszesz o mocno obsadzonym Byku, to zapewne
      masz tam Merkurego i Wenus. Merkury jest władcą Twojego Słońca, a Wenus to
      Wenus smile te dwie planety w dużym stopniu decydują o tym, z jakimi osobami
      dobrze się czujesz i rozumiesz - Panna i Koziorożec tworzą do nich trygony.
      Co do Panny, dodatkowo działa wspólny władca Słońca - orientacja mentalna.
      Jeśli jeszcze masz coś w Pannie, to możesz tym czymś trafiać w pobliże Słońca
      drugiej strony.
      Tu mam pytanie do Ciebie, czy w przypadkach o których piszesz, aspekty były
      ścisłe, czy wystarczał trygon znaków?

      > To powyżej do pominięcia, ale czy trafiliście w praktyce na podobną sytuację?
      > Z czego może wynikać?
      > Proszę o pomoc, bo zadumam się naśmierćwink.

      Tak, ja to obserwuję u między innymi u siebie - u mnie jednak ten trzeci znak
      trygonu nie daje bliskich związków, ale sympatie, wybór ludzi na znajomych. To
      już specyfika horoskopu, domów itp.
      • mucha102 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 10:30
        Za długo pisałam poprzednią odpowiedź..
        All, Słońce trygon do mego Księżyca, Wenus, Saturna i MC, I jeszcze koniunkcja
        Księzycy.

        Ale w przypadku Panny innej, było Słońce w koniunkcji do Jowisza (Urana,
        Plutona + wezeł księzycowy południowy smile

        Merkury akurat w Bliźniaku, Ale Księżyc, Wenus z Saturnem Razem w koniunkcji w
        Byku.
        Pewnie to.
        Dzięki za " oddemonizowanie" koniunkcji Wenus-Mars wink.
        Jako posiadaczka "minutowej" koniunkcji tych planet... sama rozumieszsmile
        Pozdrawiam. smile i lecę przeanalizować na spokojnie...
        • all2 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 11:59
          mucha102 napisała:

          > Za długo pisałam poprzednią odpowiedź..
          > All, Słońce trygon do mego Księżyca, Wenus, Saturna i MC, I jeszcze
          koniunkcja
          > Księzycy.

          Masz odpowiedź - lepszej nie trzeba.

          > Ale w przypadku Panny innej, było Słońce w koniunkcji do Jowisza (Urana,
          > Plutona + wezeł księzycowy południowy smile

          Ten układ pachnie już trochę inaczej - a czy Twoje planety w Pannie mieszczą
          się w obrębie trygonu do planet w Byku?


          > Merkury akurat w Bliźniaku, Ale Księżyc, Wenus z Saturnem Razem w koniunkcji
          w
          > Byku.
          > Pewnie to.

          Skoro masz koniunkcję Księżyc Wenus Saturn to każdy związek osobisty musi
          (Pantomass nie krzycz wink Ci się do niej jakoś podłączać - inaczej
          najprawdopodobniej nie będzie żadnego związku. To jest u Ciebie kluczowy punkt.

          > Dzięki za " oddemonizowanie" koniunkcji Wenus-Mars wink.
          > Jako posiadaczka "minutowej" koniunkcji tych planet... sama rozumieszsmile
          > Pozdrawiam. smile i lecę przeanalizować na spokojnie...

          Uważaj, ja pisałam o tym aspekcie porównawczo, w radiksie to trochę inna
          sprawa wink

          Przy okazji - jasnym się stało, dlaczego odpowiadam na wszystkie Twoje
          posty smile))

          pozdrawiam
          a.
          • mucha102 Re: Nieudane związki? 22.03.04, 14:37
            all2 napisała:


            > > Dzięki za " oddemonizowanie" koniunkcji Wenus-Mars wink.
            > > Jako posiadaczka "minutowej" koniunkcji tych planet... sama rozumieszsmile
            > > Pozdrawiam. smile i lecę przeanalizować na spokojnie...
            >
            > Uważaj, ja pisałam o tym aspekcie porównawczo, w radiksie to trochę inna
            > sprawa wink

            Porównawczo, chodziło mi o radixową koniunkcję Wenus - Saturn i co niesie ze
            sobą ew. partnerska opozycja Marsa wink

            A te moje planety w Pannie i Byka Mają się do siebie od Trygonu do bikwintylu.

            All, to pewnie ta miłość do Saturnasmile)
            Mało jeszcze faceta znam, ale czuję, że sporo dobrego to jemu zawdzięczam smile
            Morze jeszcze nauki przede mnąsmile

            Dla zaintrygowanych małżeństwem Curie:
            Ona: 7.11.1867 Warszawa
            On: 15.06.1859 Paryż

            Spotkali się 23.01.1894, a pobrali 26.07.1895(
            www.zimazradiem.pl/pary5.asp )

            Pozdrawiam!
            -
            • all2 Re: Nieudane związki? 23.03.04, 19:07
              mucha102 napisała:

              > Porównawczo, chodziło mi o radixową koniunkcję Wenus - Saturn i co niesie ze
              > sobą ew. partnerska opozycja Marsa wink

              hmmm... lekkie przepychanki? wzorzec przyciągania-odpychania?

              > A te moje planety w Pannie i Byka Mają się do siebie od Trygonu do bikwintylu.

              jeśli razem tworzą stellium to całość liczy się jako trygon do stellium w Pannie

              > All, to pewnie ta miłość do Saturnasmile)

              a nie smile)) mój Jowisz jest na Twoim stellium, między innymi

              > Mało jeszcze faceta znam, ale czuję, że sporo dobrego to jemu zawdzięczam smile
              > Morze jeszcze nauki przede mnąsmile

              miłego pływania smile
              • mucha102 Re: Nieudane związki? 24.03.04, 07:05
                all2 napisała:

                > > A te moje planety w Pannie i Byka Mają się do siebie od Trygonu do bikwint
                > ylu.
                >
                > jeśli razem tworzą stellium to całość liczy się jako trygon do stellium w
                Pannie
                Ja jeszcze w kwestii formalnej (bo sumienie mnie gryziewink
                Nie liczę ich stosunku jako "trygonu", ponieważ:
                1. Panny "trójca" pozostaje w trygonie, i owszem, do MC.
                2. Byka "trójca" pozostaje w koniunkcji do MC,
                I tylko na tej zasadzie można by ew. zaliczyć, ale z wielkim ,).
                W każdym razie astro nie przewiduje tu aspektu smile.
                smile) Ulżyło mi. Prawda zatrzymywana tylko dla siebie waży okrótnie!
                Pozdrawiamsmile
    • rencle Re: Nieudane związki? 23.03.04, 00:15
      z tego co zauwazylam faktycznie aspekty mars wenus wydaja sie przereklamowane
      zwlaszcza jesli chodzi o polaczenie wenus kobiety z marsem mezczyzny ,natomiast
      aspekty swiatel z osiami jeszcze mnie nie zawiodly.Wogole wenus i mars maja w
      sobie cos nietrwalego i nie sa decydujace.ktos napisal,ze Saturn dziala z
      zewnatrz i tylko ksiezyc odbiera i cierpi..absolutnie sie z tym pogladem nie
      zgadzam. aspekty dzialaja w obie strony.

    • rafojata Re: Nieudane związki? 23.03.04, 07:11
      Za nami swieża kłótnia- kto był górą????
      Mój Mars w kwadraturze do jego Słońca i moje Słońce w kwadraturze do jego księżyca.
      A tak właściwie to zastanawiam się co my jeszcze (6 rok) razem ze sobą robimy, poza tym, że wychowujemy wspólne dzidzi i ot po prostu się kochamysmilesmilesmile
      Według mnie zasady tradycyjnej astrologii są czasem absurdalne.
      • aarvedui Re: Nieudane związki? 31.03.04, 22:08
        ludzie są ze sobą,bo tak naprawdę się nie lubią
        jeden dla drugiego stanowi wyzwanie
        to częste przypadki.
        wszelkie twarde aspekty mars saturn kwadratury
        np slonce wenus
        to wyzwania.jeden czlowiek dla drugiego stanowi wyzwanie,i postanawia go zdobyc.
        albo wywoluje podswiadomy lek(sat) i proboje przyciagnac i oswoic czynnik
        wywolujacy lek(np sile marsa drugiej osoby),manipulacja podswiadoma,etc..
        kwadratury sa waznym wskaznikiem przyciagania,zwlaszcza dla osob o pewnym
        temperamencie(ukladzie radiksa)
        • beznicka Re: Nieudane związki? 12.04.04, 20:06
          Ciekawy wątek smile Moim zdaniem związek mogą bardzo skomplikować nieharmonijne
          aspekty Neptuna do planet osobistych. Partnerzy mydlą sobie oczy, nie mają
          jasnego obrazu związku, nie wiedzą co druga osoba o nich myśli i co oni sami
          myślą o tej osobie. Mogą stwarzać sobie jakieś iluzje i się rozczarować, moga
          powstać niedomówienia, które trudno wyjaśnić - krótko mówiąc, nie wiedzą "na
          czym stoją".Mogą sobie wręcz wymyślić, że się w kimś zakochali czy ktoś się
          zakochał w nich, co może nie mieć nic wspólnego z prawdą. Tym gorzej, jeśli
          któryś z partnerów już urodzeniowo ma nie najlepiej ustawionego Neptuna.
          • pantomass Neptun porównawczy... 14.04.04, 18:36
            Słońce w koniunkcj z Neptunem

            Louis Haines Sargent - Pragnienie siły łączy się z potrzebą pokuty i ucieczki.
            Jeżeli Jest przewaga dobrych aspektów łączących dwa horoskopy, ten układ będzie
            wskazywał na duchową więź, wiele inspiracji, zrozumienia, sympatii, umiejętność
            wczuwania się w położenie partnera i niezwykłą wrażliwość wzajemną. Między
            partnerami istnieje psychiczna więź lub stymulowanie zainteresowań
            okultystycznych; Między partnerami przeciwnej płci aspekt ten wywołuje
            szacunek, romantyczność, poświęcenie, idealizm, tolerancję i oddanie. W tym
            związku jest dużo współczucia a czasem litości. Przywiązanie jest subtelne, ale
            stwarza silne więzy. Niemniej jednak jeżeli horoskopy dają dużo nieharmonijnych
            aspektów, Słońce w koniunkcji z Neptunem, nawet dając sympatię, powoduje
            uwodzicielskość i skłonność do kłamstw. Neptun może dawać obietnice, których
            nie dotrzymuje. Neptun będzie zawsze dla Słońca w jakiś sposób nieuchwytny lub
            niezgłębiony, nawet jeżeli porównawczy horoskop prezentuje się korzystnie.

            Leszek Szuman - Aspekt ten daje rozczarowanie. Widuje się okłamywanie samego
            siebie. Czasami zdarza się, że kontakty duchowe partnerów oparte są na
            wzniosłych ideałach. Występuje wtedy przeidealizowanie partnera, stawianie go
            na piedestał.


            Księżyc w opozycji lub kwadraturze do Neptuna

            Louis Haines Sargent - W tym wypadku istnieje nadmierna wrażliwość na nastroje
            i uczucia partnera, co daje zbyt emocjonalne reakcje powodujące lekkie
            zamieszanie, Neptun może powodować zamęt i wprawia Księżyc w zakłopotanie. On
            czasem sprowadza nieporozumienia, których nie można wyjaśnić. Neptun zawsze
            wydaje się Księżycowi trochę tajemniczy, a w niektórych wypadkach Księżyc
            podejrzewa partnera o oszustwo. Jeżeli oboje mają słabą wolę i dość luźne
            zasady, to będą mieli na siebie wzajemnie niekorzystny wpływ. Neptun może
            zwodzić partnera i z czasem być przyczyną jego zmartwień a nawet poważnych
            kłopotów. Dla małżeństwa nie są to korzystne aspekty.

            Leszek Szuman - Dysonanse na tle rozczarowania, pomyłek i fałszywej oceny
            sytuacji. U obojga niejasne motywy postępowania.
            • dzokejka Re: Neptun porównawczy... 14.04.04, 22:20
              a jak to jest w przypadku koniunkcji Ksiezyc-Neptun?
              • rencle Re: Neptun porównawczy... 15.04.04, 13:46
                Znam taki zwiazek (z koniunkcja ksiezyca m,z neptunem kobiety)niesamowicie duzo
                w nim litosci ,ona pelni role jego psychoterapeutki.Rozumieja sie wspaniale
                chociaz facet ma problemy z uzaleznieniem.
                • dzokejka Ksiezyc i Neptun 15.04.04, 21:21
                  troche mnie wcielo, jak to przeczytalam, bo to tak, jakbym czytala o sobie;
                  dobrze sie rozumiemy, czasem jestem psychoterapeutka i facet ma problemy z
                  alkoholem, ale moj jest Ksiezyc a Neptun jego, czyli powinno byc na odwrot?
                  • rencle Re: Ksiezyc i Neptun 15.04.04, 22:13
                    Nie musi,w tym przypadku to nawet bardziej typowe-twoj ksiezyc poniekad jestes
                    jego karmicielka.Tylko uwazaj neptun potrafi czasem tak zamydlic oczy
                    szczegolnie jesli dodatkowo jest okaleczony np.z merkurym.Partner z neptunem
                    moze miec jakies nieczyste intencje.To bardzo ciekawy aspekt ale musi byc
                    rzeczywiscie super usadowiony zeby przyniosl cos dobrego.
                    • beznicka Re: Ksiezyc i Neptun 15.04.04, 23:20
                      Przeczytałam powyższe interpretacje i wszystko się zgadza smile "Przerabiałam"
                      bardzo dziwną znajomość z kimś, kto miał Słońce w koniunkcji z moim Neptunem,
                      a jego Neptun był w kwadraturze do mojego Merkurego. Ciągle zastanawiałam się,
                      z kim tak naprawdę mam do czynienia i wydawało mi się, że nigdy w życiu tego
                      człowieka nie zrozumiem, a z drugiej strony nigdy nie przestanę próbować
                      zrozumieć. Do tej pory zachodzę w głowę kim i jaki w rzeczywistości był, mimo
                      że już niemal się nie widujemy. A skoro ja na niego działałam moim Neptunem, te
                      odczucia mogły być obopólne.
    • karolina201 Re: Nieudane związki? 16.04.04, 12:16
      A co sądzicie o opozycji Słońca do Neptuna i Venus do Neptuna Czy to też sa
      złe rokowania dla związku?
      • rencle Re: Nieudane związki? 16.04.04, 12:50
        Czy to jest koniunkcja?To zalezy jesli jej wlascicielka jest kobieta nie bedzie
        ona ufala partnerowi z neptunem ,bedzie watpila w jego obietnice.Jednoczesnie
        bedzie oczarowana facetem,ale bedzie miala jakies takie dziwne uczucie
        niedosytu.Szczegolnie jesli chodzi o zwykle przyziemne sprawy.Kobieta bedzie
        probowala ta swoja wenus okazac mu uczucia,tropic jego ukryte zachcianki ale on
        tym swoim neptunem jakby to okreslic ..bedzie je rozpuszczal,rozwiewal niczym
        mgla.Trudne bardziej dla kobiety,bo jak bedziesz nu probowala wytlumaczyc o co
        ci chodzi i tak tego nie zrozumie.
        • karolina201 Re: Nieudane związki? 16.04.04, 13:16
          Na astro w horoskopie kontaktowym przeczytałam , że jest to opozycja ?
          Ale własciwie to jestem zbyt dużym laikiem , zeby własciwie to zinterpretować
          urodziłam się 27.06.1984 w Nysie ( godz. 16.min 45 )Neptun 2 dom w Strzelcu
          Czy możesz to zinterpretować ?
          • rencle Re: Nieudane związki? 16.04.04, 22:46
            Faktycznie,masz opozycje,ale zle cie zrozumialam myslalam ze chodzi ci o
            porownawczy.
    • mucha102 Re: Nieudane związki? 20.04.04, 16:28
      No proszę, wystarczy szukać odpowiednio długo i się znajdzie smile
      Idealne związki inaczej:
      www.gwiazdy.com.pl/32_98/2.htm
      • savanna Re: Nieudane związki? 20.04.04, 18:12
        Dla mnie bomba - szczegolnie ustalanie ojcostwa metoda astrologiczna smile))).
        • mucha102 Re: Nieudane związki? 20.04.04, 18:40
          No tak sad(.
          Wychodzi, że zdradziłam męża conajmniej dwukrotnie smile
          • mucha102 Re: Nieudane związki? 20.04.04, 18:57
            mucha102 napisała:

            > No tak sad(.
            > Wychodzi, że zdradziłam męża conajmniej dwukrotnie smile

            Tj. znaki się zgadzają, ale stopnie nijak!
            • neptus Re: Nieudane związki? 21.04.04, 00:05
              Mars/Wenus to fajny aspekt na zwrócenie uwagi partnerów. Coś ich musi do siebie
              przyciągnąć, zainteresować, a raczej rzadko tym czymś jest Saturn.
              Hormony powinny zaszaleć na początek ale na dłuższą metę nie wystarczą. Do
              zainteresowania całkowicie wystarczy odpowiedni tranzyt.
              Co do Leszka Szumana, to...
              Z pewnością był to świetny astrolog ale chyba nie stosował tego wszystkiego, co
              nawypisywał, bo napisał sporo takich rzeczy, ze mnie smiech pusty ogarniał,
              kiedy to czytałam.
              Różnica m. astrologią starą i nową jest najbardziej chyba widoczna w związkach.
              Dawniej kobieta miała rodzić dzieci i służyć mężowi, a on miał zapewnić
              rodzinie byt. Dzisiaj wszystko się wymieszało, kobiety chcą mieć satysfakcję z
              seksu, a mężczyźni chcą gotować i bawić dzieci. Pantomasie, zanika płeć! (W
              każdym razie w tym, czego obie strony oczekują od związku).
              Dlaczego nikt tu nie wspomniał, ze synastria to nie wszystko, nawet razem z
              dynamiką?
              Swoje związki mamy we własnych horoskopach. Przyciągamy to, co zakodowane mamy
              we wzorcach prywatnej podświadomości. Np. posiadaczka twardego aspektu Neptuna
              z Saturnem przyciąga facetów, którzy jej nie rozumieją albo ją opuszczają -
              sama go do tego doprowadza, nawet, jeśli narwie się na nią sam anioł.
      • dori7 Re: Nieudane związki? 20.04.04, 23:52
        heh, wyszlo na to, ze znam cale stada swoich "partnerow z przeznaczenia" plci
        obojga tongue_outP
        • dori7 Re: Nieudane związki? 20.04.04, 23:54
          A swoja droga Harklay robila te badania na podstawie ankiet dla Harlequina tongue_outP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka