Dodaj do ulubionych

Pluton na dsc

14.03.05, 19:46
Taki tranzyt czeka mnie za ok. 3-4 lata. Będzie tym ciekawiej, że mniej
więcej w tym czasie zarówno Księżyc progresywny, jak i tranzytujący Saturn
wrócą do swoich urodzeniowych pozycji. Bać się tego aspektu? Jedyne, co w tym
momencie mi przychodzi na myśl, to prawdopodobny rozpad jakiegoś związku
partnerskiego, o ile takowy do tego czasu zaistnieje. Czy ktos z Was
doświadczył Plutona na descendencie i pamięta, jak to się przejawiało?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Pluton na dsc 16.03.05, 04:53
      mmk7 napisała:

      > Jedyne, co w tym
      > momencie mi przychodzi na myśl, to prawdopodobny rozpad jakiegoś związku
      > partnerskiego, o ile takowy do tego czasu zaistnieje.

      A moze wprost przeciwnie? Pluton pokazuje co nam w zyciu jest niepotrzebne,
      wiec moze Tobie niepotrzebne jest zycie w pojedynke?

      Pluton to tez przemiana, to smierc jednego by bylo miejsce na narodziny nowego.
      Niezeleznie od tego,co bedzie w warstwie wydarzeniowej pobyt Plutona w 7 domu
      zmieni Twoje nastawienie do partnerstwa.

      Descendent to nie tylko zwiazki partnerskie. To takze umowy, w tym kontrakty
      zawodowe. Spojrz na aspekty jakie bedzie robil Ci Pluton w 7 domu - jakie domy
      polaczy z domem 7 (poprzez posadowienie i wladztwo): w tych dziedzinach
      bedzie "umarl krol, niech zyje krol".
    • pyza-pyzaczek Re: Pluton na dsc 16.03.05, 11:31
      mmk7 napisała:

      > Taki tranzyt czeka mnie za ok. 3-4 lata. Będzie tym ciekawiej, że mniej
      > więcej w tym czasie zarówno Księżyc progresywny, jak i tranzytujący Saturn
      > wrócą do swoich urodzeniowych pozycji. Bać się tego aspektu? Jedyne, co w tym
      > momencie mi przychodzi na myśl, to prawdopodobny rozpad jakiegoś związku
      > partnerskiego, o ile takowy do tego czasu zaistnieje. Czy ktos z Was
      > doświadczył Plutona na descendencie i pamięta, jak to się przejawiało?




      Tranzyty plutona mają bardzo duży wpływ na moje zycie, (plutoniczna jestem,
      łącznie z oczami winkpodobno.
      kiedy pluton zbliżał sie do mojego DSC (21'15" w skorpionie) w moim życiu
      zdażyło sie wiele traumatycznych rzeczy:

      śmierc mojego taty (ścisła koniunkcja z neptunem , orba 6 st z VIDomu do DSC,
      kwadrat do saturna i marsa)
      po śmierci taty, musiałam skończyc studia, pośc szybko do pracy, brak pieniedzy
      (a był to przełom zmian społecznych, 1989-1990 - okrągły stół, galopująca
      inflacja, potęzne zmiany społeczne i gospodarcze, w tym wszystkim ja, sama, bez
      finansów, niedokończone studia, opieka nad chorą i niezaradną zyciowo mamą.
      Wtedy swiat zwalił mi sie na głowę, czułam sie jakbym leciała gdzieś w dól a za
      plecami żadnego, żadnego oparcia. - ale czując na sobie cieżar
      odpowiedzialności nie tylko za siebie - podołałam.

      śmierc mojej mamy dwa lata poźniej (ścisła kon z DSC i 6 st kon z neptunem oraz
      kwadrat do saturna i marsa)
      Umarła nagle na moich rękach, widziałam jak uchodzi z niej zycie i nie mogłam
      nić zrobić - straszne uczucie. Nie byłam na to przygotowana.hm..
      poczułam kompletna życiowa pustkę, mimo iż zawsze przy mnie był mój
      mężczyzna......ale to nie to samo. Przetrwałam. musiałam swojemu życiu nadac
      nowy sens, kształt, wytyczyc cele...i żyć dalej. Choć nie jest to łatwe mając
      dwadzieścia parę lat.

      8 miesięcy poźniej zalegalizowałam wreście smilesmile swój długoletni związek
      wychodząc za mąż za mężczyzne mojego życiasmile (2 st kon z VId (pluton był z
      retro - nie odpuszczając mi)

      i poczęłam (znowu ścisła kon z DSC, trygon do urodzeniowej wenus w rybkach, nad
      którą tranzytowała właśnie wenus z ksieżycemwink) a nastepnie urodziłam moje
      pierworodne dziecko (kon 2 st.z DSC ale juz z VII domusmile

      moje drugie dziecko urodziłam kiedy pluton przebywał w moim skorpioniastym VII
      domusmilesmile

      jaki to wpływ miało to na moje życie?
      ogromny, na mój charakter, stosunek do siebie i ludzi, podejście do życia......

      przeszłam przez traume śmierci - pożegnanie na zawsze mi bliskich osób. Bóg
      pozwolił mi, że to ja miałam zaszczyt być przy śmierci moich rodziców, trzymac
      ich na rękach i pomóc im pożegnać się z życiem). Wtedy to było dla mnie jak
      przekleństwo - dziś z perspetywy 15 lat i tego co potem przyszło mi doświadczyć
      w życiu - to jest DAR, zaszczyt i wyróżnienie.
      dzis mam swoja rodzinę - trwały związek na całe życie, dzieci, za które jestem
      odpowiedzialna. to czego doświadczyłam i doświadczam w życiu ( z powodu
      tranzytów plutona być może teżsmile...teraz też mam tranzyt pluto tylko nad
      ksieżycem od 2 lat.....ale to już zgoła inna historiawinkwink, spowodowało że
      jestem silna, wyrozumiała i tolerancyjna dla siebie i innych, ale jednocześnie
      nie odpuszczam - staram sie prowadzić swoje sprawy do końca , nie odpuszczam
      sobie równiez relacji z ludzmi (związki trudne, wypracowane, wyprostowane
      wzajemne relacje bardziej doceniam i lepiej smakują),
      w myśl zasady - DOPUKI WALCZYSZ - JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!.

      ufffff..........troche przydługie i być może nieco nudne.........ale akurat w
      moim przypadku nie da sie powiedzieć tego w dwóch słowach.
      w poza tym jestem gadatliwa baranica i jużsmile))))))))))))
      pozdrawiam wiosennie PYZAsmile

      ps: ale ogólnie bardzo lubie tego plutona - to mój gwiezdny idolsmile daje ogromne
      emocje i głębięsmile


      • romy_sznajder Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 15:21
        Pyza! Dreszcze przechodzą, jak się to czyta.
        Mam w horoskopie Plutona w ścisłej koniunkcji z Księżycem, wciąż rozgryzam ten
        aspekt, bo... mam go od zawsze.
        Napisz coś o trazycie Plutona przez Księżyc, jak to odczuwasz?
        • pyza-pyzaczek Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 17:05
          romy_sznajder napisała:

          > Pyza! Dreszcze przechodzą, jak się to czyta.
          > Mam w horoskopie Plutona w ścisłej koniunkcji z Księżycem, wciąż rozgryzam
          ten
          > aspekt, bo... mam go od zawsze.
          > Napisz coś o trazycie Plutona przez Księżyc, jak to odczuwasz?


          eeeeeeeeeee......nie dramatyzujsmile))))))
          ja tam sobie chwalę ten tranzyt...
          taka erotycznie-seksualnie-emocjonalna jazda że ehsmile))))
          ten tranzyt pluto odbywa sie przez księżyc z strzelcu w 8domuwink wiec pewnie
          dlatego a jeszcze do tego aspektu podpięta jest również urodzeniowa wenus w
          rybkach (kwadrat) i słonce w baranie (trygon)więc tranzyt działa
          wielowątkowo....

          jak widzisz to zależy w jakim domu i znaku masz ten aspekt.

          ps; do tego co napisałam w poprzednim poscie.
          pluton w jakiś sposób mnie zniszczył ale i pozwolił mi sie odrodzic, wypełnic
          moje życie. ktoś kiedyś ładnie powiedział: "dostałam od życia nie to co
          chciałam tylko to czego było mi trzeba". może to na pierwszy rzut oka okrutne,
          ale zycie jest czasem okrutne, potem, z perspetywy czasu, nasze doświadczenia,
          nawet na te najbardziej dramatyczne, dają nam pełnię zycia, pozwalają docenić
          jego smak, cieszyć małymi sukcesami i znosić nawet największe porażki, w myśl
          zasady - co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
          pozdrawiam

          ale mi sie dziś zebrało na sentymenty...ehsmile

          • romy_sznajder Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 20:00
            > eeeeeeeeeee......nie dramatyzujsmile))))))

            hmmmm. może to podkład dziękowy [Tom Waits]??

            > jak widzisz to zależy w jakim domu i znaku masz ten aspekt.

            czwarty dom, w wadze. trygon z saturnem [ścisły] i merkurym.

            bez aspektów z wenus, więc z seksu niciwink
            dałaś mi do myślenia.
            thx
            • mmk7 Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 20:42
              Tranzyt? Ja mam taką koniunkcję natalnie. Plutoniczne doświadczenia zapewnione
              na całe życie uncertain
              • mmk7 Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 20:44
                mmk7 napisała:

                > Tranzyt? Ja mam taką koniunkcję natalnie. Plutoniczne doświadczenia
                zapewnione
                > na całe życie uncertain

                Moment, nie doczytałam... romy_sznajder, też masz to natalnie! Drugi raz
                trafiam na taką osobę. A w jakim stopniu Wagi, jeśli można zapytać?
                • romy_sznajder Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 21:15
                  Księżyc 0'59
                  Pluton 1'48
                  • mmk7 Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 16.03.05, 21:48
                    To daleko od moich, myślałam, że możemy mieć tę koniunkcję w koniunkcji smile U
                    mnie Księżyc 15'15, Pluton 16'26. Też próbuję rozpracować ten układ i jego
                    oddziaływanie - a nie ułatwia mi ono życia, bo zarówno Księżyc, jak i Pluton
                    są w kwadracie do mojego Słońca. Jak odbierasz wpływ tej koniunkcji na swoje
                    życie? Jestem ciekawa, czy mamy podobne odczucia i doświadczenia.
                    • romy_sznajder Re: Pyzo: Pluton kon. Księzyc... 17.03.05, 14:36
                      ta koniunkcja jest u mnie w tzw. wielkim trygonie z Saturnem i Merkurym. Saturn
                      z Merkurym tworzą co prawda aspekt z orbem pięciu stopni, ale ten układ jest tu
                      mniej ważny. I ja mam wrażenie, że większy, mniej ciekawy wpływ wywiera na mnie
                      trygon tej koniunkcji do Satutna niż sama ta koniunkcja.
                      Oczuwiście, daje mi to pewną obsesyjność. Ambiwalentność. Postawę wszystko albo
                      nic. Duże napięcie w odborze ludzi, zwłaszcza siebie. Albo czuje się ze sobą
                      świetnie, albo paskudnie. Ludzi też tak odbieram. Albo akceptuję i od razu daję
                      duży kredyt zaufania, albo mi coś nie gra i wolę nie miec nic wspólnego. Tylko,
                      że po mnie tego nie widać i ja sama nie lubie w sobie tego rozszczepienia.
                      Prawdopodobnie wzmaga intuicję, już niezłą - przez inne wskaźniki.
                      Pewne "obycie" ze sprawami na pograniczu życia i smierci. Nie fascynację
                      głupotami, np. satanizmem. I nie ma to nic wspólnego z religią. Raczej
                      świadomością, że jesteśmy więcej niż ciałem.
                      A z dugiej strony [potężna Wenus] tym ciałem jestem zainteresowana. I umiem sie
                      odbudować, zregenerować. Wciąż badam ten wpływ, uczę się jak go zaprząc do
                      działania, ale kilka epizodów w moim życiu pozwala mi wierzyć w taką zdolność
                      do regeneracji. Podniosłam sie po kilku chorobach, m.in. straszliwych
                      problemach ze stawami. Nie ma po tym śladu.
                      Ale żeby się regenerować, trzeba ulec zniszczeniu - i te tendencje trochę
                      destrukcyjne też przypisuję Plutonowi.
                      Takiego plutona fajnie mieć, to pewne. Zastanawiam się ostatnio, jak ta
                      koniunkcja współgra z Saturnem.
                      Czy ten trygon odpowiada za różne bloki? Za odwieczne alergie?
                      Jak zaprząc plutona do poradzenia sobie z tym? To są moje ostatnie mysli. I to
                      jest to co mi robi ta koniunckcja. Przeświadczenie, że człowiek sam sobie
                      powinien, bo da radę, poradzić z ograniczeniami, problemami. Przepracować. I
                      podchodzę do tego bardzo intuicyjnie, księżycem, nie merkurym.
                      Pozdrawiam, mmk7
                      • mmk7 Pluton kon. Księzyc... 18.03.05, 01:25
                        romy_sznajder napisała:

                        > trygon tej koniunkcji do Satutna niż sama ta koniunkcja.
                        > Oczuwiście, daje mi to pewną obsesyjność. Ambiwalentność. Postawę wszystko
                        albo
                        > nic. Duże napięcie w odborze ludzi, zwłaszcza siebie. Albo czuje się ze sobą
                        > świetnie, albo paskudnie. Ludzi też tak odbieram. Albo akceptuję i od razu
                        daję
                        > duży kredyt zaufania, albo mi coś nie gra i wolę nie miec nic wspólnego.

                        U mnie to są chyba główne cechy charakteru. U mnie ta koniunkcja znajduje się w
                        domu V i angażuję się bardzo silnie zarówno w swoje pasje, jak i znajomości
                        oraz sprawy uczuciowe. Intensywność i skrajności - tak mozna scharakteryzować
                        moją emocjonalność. Czasem bywa tak, że ktoś nie jest w stanie tego znieść i
                        woli się odsunąć; bardzo mi to w życiu przeszkadza, bo nie chcę odstraszać
                        ludzi, ale jeszcze nie umiem nad tym panować. Obsesyjność - owszem; u mnie w
                        formie ciągłego zadręczania się negatywnymi myślami, głownie na swój temat.
                        Wynika to prawdopodobnie z kwadratu wspomnianej koniunkcji ze Słońcem w Raku w
                        domu I. Ktoś mi kiedyś powiedział, że ja tak naprawdę lubię się zamartwiać. Ale
                        to nie to, że lubię - po prostu nie umiem przestać, to jest cos w rodzaj
                        przymusu.


                        Tylko,
                        >
                        > że po mnie tego nie widać i ja sama nie lubie w sobie tego rozszczepienia.
                        > Prawdopodobnie wzmaga intuicję, już niezłą - przez inne wskaźniki.
                        > Pewne "obycie" ze sprawami na pograniczu życia i smierci. Nie fascynację
                        > głupotami, np. satanizmem. I nie ma to nic wspólnego z religią. Raczej
                        > świadomością, że jesteśmy więcej niż ciałem.

                        Trudno mi powiedzieć, czy mam intuicję - potrafię czasem "wyczuć" co się może
                        wydarzyć i jaki obrót mogą przybrać sprawy, natomiast nie mam tego odnośnie
                        rzeczywistości tu i teraz - nie potrafię np. rozszyfrować z jaką osobą mam do
                        czynienia. Satanizm ani inne takie "mroczne" sprawy również mnie nie
                        interesują. Religia też mnie nie przekonuje, choć też mam odczucie, że człowiek
                        nie jest tylko ciałem i na śmierci ciała wszystko się nie kończy.

                        > A z dugiej strony [potężna Wenus] tym ciałem jestem zainteresowana. I umiem
                        sie
                        > Takiego plutona fajnie mieć, to pewne. Zastanawiam się ostatnio, jak ta
                        > koniunkcja współgra z Saturnem.
                        > Czy ten trygon odpowiada za różne bloki? Za odwieczne alergie?
                        > Jak zaprząc plutona do poradzenia sobie z tym? To są moje ostatnie mysli. I
                        to
                        > jest to co mi robi ta koniunckcja. Przeświadczenie, że człowiek sam sobie
                        > powinien, bo da radę, poradzić z ograniczeniami, problemami. Przepracować. I
                        > podchodzę do tego bardzo intuicyjnie, księżycem, nie merkurym.

                        Niestety, ja mam wrażenie, że ta koniunkcja przysparza mi głównie problemów -
                        może dlatego, że jest nieharmonijnie aspektowana. To tak, jakby to Pluton
                        rządził mną, a nie ja nim. Może właśnie tego mam się nauczyć - okiełznać
                        Plutona, by działał na moją korzyść?
                        Pozdrawiam



                        • romy_sznajder Re: Pluton kon. Księzyc... 18.03.05, 01:38
                          > rządził mną, a nie ja nim. Może właśnie tego mam się nauczyć - okiełznać
                          > Plutona, by działał na moją korzyść?

                          otóż własnie. to jest moja potrzeba. Tylko zastanawiam się nad jednym.
                          Wskazanie przez światło czyni plutona dominującym, z drugiej strony pluton sam
                          z siebie działa jak wzmacniacz, katalizator.
                          Czy przez wzajemne wzmocnienie te planety nie szaleją za bardzo?
                          bo intuicyjnie czuję, że tak jest. Ze ten księżyc zrobił się za silny.
                          Mmk7, mając Słońce w Raku - już masz drugi wskaźnik intuicji.
                          Tylko, że intuicja to nie jasnowidzenie, tylko coś jakby procesor.

                          BTW, '78 rocznik?
                          • mmk7 Re: Pluton kon. Księzyc... 18.03.05, 09:16
                            > otóż własnie. to jest moja potrzeba. Tylko zastanawiam się nad jednym.
                            > Wskazanie przez światło czyni plutona dominującym, z drugiej strony pluton
                            sam
                            > z siebie działa jak wzmacniacz, katalizator.
                            > Czy przez wzajemne wzmocnienie te planety nie szaleją za bardzo?
                            > bo intuicyjnie czuję, że tak jest. Ze ten księżyc zrobił się za silny.

                            Właśnie - koleżanka stwierdziła, że mieć Plutona na Ksieżycu to jakby mieć
                            kilka Księżyców w koniunkcji - intensywność emocji, która może stać się
                            nadmierna, gdy się nad nią nie zapanuje.

                            > BTW, '78 rocznik?

                            Nie, '79 smile
                            • romy_sznajder Re: Pluton kon. Księzyc... 18.03.05, 13:08
                              > Właśnie - koleżanka stwierdziła, że mieć Plutona na Ksieżycu to jakby mieć
                              > kilka Księżyców w koniunkcji - intensywność emocji, która może stać się
                              > nadmierna, gdy się nad nią nie zapanuje.

                              Mmk! Potwierdzasz moje przeczucia! Ja się z taką teorią nie spotkałam
                              [ze strony fachowców]. Miałam to za jakieś świry, przesadne skupienie na sobie.
                              A Ty mi to potwierdzasz!
                              Nie byłam pewna, czy się nie rozczulam przesadnie nad tym Księżycem, a teraz
                              zrobię tak: skoro już wiem, że księżyc jest za silny i daje mi ten niepotrzebny
                              bagaż emocji, to ja z czystym sumieniem będze pracowac nad tym, żeby się nie
                              rozczulać nadmiernie. Pomijając sprawy, które na to zasługują, np. krzywda
                              zwierzaków.
                              Przy okazji - nie moge czytać, ani oglądac migawek ze schronisk, albo relacji o
                              ludziach, którzy swoim zwierzętom robią krzywdę. Śni mi się to potem przez
                              kilka dni. I zawsze myślałam, że to wina wychowania na rosyjskich, przesadnie
                              chwytających za serce bajkach ["Biały Bim, Czarne Ucho"]. Spowodowało to mój
                              frontalny atak [Pluton] na twórców tych animacji, że robią dzieciom po prostu
                              krzywdę. A to wina mojego Księżyca...
      • potrek do Pyzy-Pyzaczka :) 17.03.05, 08:27
        Ja też jestem po koniuncji Plutona z Des w Strzelcu. Ale des mam w trygonie do
        Marsa natalnego. Żadnych traumatycznych przejść w związkach nie miałem po za
        tym że miałem plany wejścia w spółke-biznes.
        Twój post (pyza) bardzo mi się podobał zwłaszcza zakończenie smile- teraz to mój
        Idol smile. Nie był wcale długi a pokazał głebie uczyć i manifestacje Plutona
        trazytującego Natalny Księżyc w 8-domu także śmierci a nie tylko seksu i czyjś
        pieniędzy smile. Mówi się że Pluton oczyszcza.Twój post taki oczyszczający dla
        mnie był .Podobało mi się także to że potrafiłaś na ruinach postawić swój
        własny zamek-Rodzina-Księżyc.
        Pozdrawiam potrek.

        • pyza-pyzaczek Re: do Pyzy-Pyzaczka :) 17.03.05, 10:57
          małe wyjaśnienie:
          ja mam DSC w 21' w skorpionie - być może dlatego tako mnie ten pluto
          doświadczył i to było ....ee....naście lat temusmile
          natomiast księżyc mam w strzelcu, ale za to w VIII domu - domu skorpiona i być
          może dlatego ten obecny tranzyt jest taki dla mnie.....mmmmmm...erotycznywinkbyć
          może poprzez dodatkowe powiązania jakie opisywałam wyzej w poprzednim poscie.
          ale wokół pieniędzy też mi sie dzieje....straty....i odbudowa.

          co ciekawe....ostatnio zaobserwowałam,że przyciągam plutoniastych do mojego
          DSC..i co dziwne, jak wpadną w moja orbęsmile to już na długo.....wink
          • potrek Re: do Pyzy-Pyzaczka :) 17.03.05, 23:38
            pyza-pyzaczek napisała ja mam DSC w 21' w skorpionie - być może dlatego tako
            mnie ten pluto
            > doświadczył i to było ....ee....naście lat temusmile
            > natomiast księżyc mam w strzelcu, ale za to w VIII domu - domu skorpiona i być
            >
            > może dlatego ten obecny tranzyt jest taki dla mnie.....mmmmmm...erotyczny

            Ja pisałem pod kontem tranzytu Plutona przez twój Księżyc-Rodzina i 8 dom.O tym
            jak wspominałas śmierć Ojca oraz Matki- i dla mnie to jest aspekt oczyszczający
            tak smutnych chwil twego zycia. Sexu w tym watku nie rozpatrywałem ( twój post)
            choć napewno przy tym tranzycie przez 8d a sądze że włada nim w twoim
            horoskopie Jowisz to jak napiałaś-
            może dlatego ten obecny tranzyt jest taki dla mnie.....mmmmmm...erotyczny
            To takie połączenie Jowisz-Pluton-Księzyc już tak ma smileplus 8 -Skorion-
            Pluton smilesmilesmileTen tranzyt dodaje takż seksapilu że faceci nie przechodzą koło
            ciebie obojętniesmile
            Pozdrawiam potrek
            • pyza-pyzaczek Re: do Pyzy-Pyzaczka :) 18.03.05, 03:03
              potrek napisał:

              > > To takie połączenie Jowisz-Pluton-Księzyc już tak ma smileplus 8 -Skorion-
              > Pluton smilesmilesmileTen tranzyt dodaje takż seksapilu że faceci nie przechodzą koło
              > ciebie obojętniesmile
              > Pozdrawiam potrek

              kurczesmile)) skąd wiesz?
              prorok czy jasnowidzsmile?
              dobra jest 3.00 w nocy a ja przy pracy przy kompie...mam prawo miec głupawkęsmile
              pozdrawiam.

      • astrei Re: Pluton na dsc 17.03.05, 09:34
        Wcale nie nudne, bardzo cikeawie to opisałaś.
        Czytałam z zapartym tchem.
      • janina62 Re: Pluton na dsc 17.03.05, 11:31
        poznałam osobę skorpionowa z natury która po identycznych przeżyciach nie
        pozostała jednak w tak świetnej kondycji zwłaszcza zdrowotnej;choroby od astmy
        po typowo kobiece skończyły się operacją...współmałżonek nie wytrzymał
        napięć,popadł w uzależnienie a dzieci "rozpłynęły" sie każde w swoja stronę
        muszę jednak dodać że tranzyt Plutona w skorpionie po Dsc tworzył kinkunksowy
        układ z silnym Marsem w Baranie...róznie" ta nić czarna sie przędzie..."
    • darkoholik Re: Pluton na dsc 17.03.05, 03:18
      Tranzyty do planet osobistych są lekcjami. Jedne lekcje wolimy bardziej, a
      innych nie lubimy. Na każdej jednak coś skorzystamy. Biorąc pod uwagę fakt, że
      nasze urodzeniowe planetarium jest zespołem bardzo dobrych nauczycieli (o
      jakich dziś w szkołach bardzo trudno - czego efekty widać już dziś, a za parę
      lat porobimy się w gacie ze wstydusmile)- nie należy się bać żadnego tranzytu...
      W końcu jedynka z matmy jest do poprawieniasmile
      Dobrą rzeczą jest tzw. przygotowanie się do danego tranzytu. Trudności znosimy
      wtedy łatwiej, bo jesteśmy na ich ewentualne pojawienie się nastawieni. Jeżeli
      tranzyt nas zaskakuje, to możemy mieć więcej kłopotow. Ty skarbeńku chcesz się
      przygotować do przejścia Plutona przez descendent. Proszę bardzo:
      1. siądź wygodnie w fotelu i pomyśl o wszystkich związkach, jakie udało Ci się
      utworzyć, umowach, kontraktach oraz jawnych wrogach,
      2. wpuść do świadomości wiadomość, że po tranzycie Plutona nic nie będzie już
      takie samo, bo pozostawi Cię na kupie gruzu,
      3. usiądź na gruzie i płacz albo przejdź do punktu 4.,
      4. zacznij budować nowy 7 dom z nową świadomością,
      5. odpręż się i wyluzuj, bo to się zdaży dopiero za parę latsmile
      • darkoholik Re: Pluton na dsc 17.03.05, 11:54
        Chciałem sprostować: to się zdarzy a nie zdaży. Tak to jest jak się pisze posty
        głęboką nocą!!!smile
      • wasza_bogini Re: Pluton na dsc 17.03.05, 13:23
        darkoholik napisał:

        > Tranzyty do planet osobistych są lekcjami. Jedne lekcje wolimy bardziej, a
        > innych nie lubimy.

        a moglbys cos napisac o plutonie na sloncu. obecnie koniunkcja 0.
        i o kwadracie urana do nat slonca i ksiezyca?
        dzieki
        • romy_sznajder Re: Pluton na dsc 17.03.05, 23:43
          Bogini, teraz tak masz? sory, że nie sprawdzam, pewnie pisałaś....
          ale pluton jest wyzwalaczem. uwalniaczem. i nowym początkiem. może stąd
          zastanawiasz się nad pisaniem? bo zainteresowania przemocą są oczywiste?
      • potrek Re: Pluton na dsc 18.03.05, 00:26
        darkoholik napisał1. siądź wygodnie w fotelu i pomyśl o wszystkich związkach,
        jakie udało Ci się
        > utworzyć, umowach, kontraktach oraz jawnych wrogach,
        > 2. wpuść do świadomości wiadomość, że po tranzycie Plutona nic nie będzie już
        > takie samo, bo pozostawi Cię na kupie gruzu,
        > 3. usiądź na gruzie i płacz albo przejdź do punktu 4.,
        > 4. zacznij budować nowy 7 dom z nową świadomością,
        > 5. odpręż się i wyluzuj, bo to się zdaży dopiero za parę latsmile

        To co piszesz nie jest zgodne z natura Plutona.Wręcz straszysz ludzi mniej
        obeznanych z Astrologią- punkt 3 -twego wywodu.
        On owszem niszczy to co nas samych niszczy od wewnatrz. Jeżeli zwiazki opierają
        sie na zdrowych zasadach Wenus która włada 7 domem
        to taki tranzyt moze przejść niezaówarzalny dla właściciela radixu.
        Pluton niszczy to co nie ma i tak szans powodzenia w dalszej prespektywie
        czasowej- to co nie zdrowe. Dlatego ja go nazywam odkurzczem rzeczy zbednych
        w naszym życiu by móc samemu nauczyć się sprostać wyzwaniom które nam dajesmile
        Lekcje to raczej nam daje Saturn bo to pierwszo planowy nauczyciel na eliptyce.
        Pozdrawiam potrek
    • darkoholik Re: Pluton na dsc 17.03.05, 03:32
      Zapomniałem dodać: mam koniunkcję Urana z Plutonem w 7 domu. Uran w koniunkcji
      z descendentem. Całość w Pannie. Czy to łatwe do zniesienia? Trudne, ale teraz
      staje się coraz bardziej zabawne. Nie da się cieszyć śmiercią kogoś bliskiego,
      ale inne wydarzenia mogą nas wprawić w dobry nastrój lub nawet przyprawić o
      atak śmiechu!
      I tak mi się dzieje z tą siódmodomową koniunkcją. Ciągle młyn w sprawach tego
      domu...
      Pozdrawiam
      Grzesiek
    • paulia Re: Pluton na dsc 17.03.05, 11:22
      Witam Wszystkich
      Ja wlasnie mam tranzyt, wlasciwie juz jego koniec, kwadratura plutona do natalnego ksiezyca, ktory jest
      w 7 domu . Wszystko zaczelo sie dokladnie rok temu. Pierwsze przejscie w polowie marca, ni stad ni z
      owad systuacja w moim zwiazku przestala mi zupelnie odpowiadac. Caly moj zwiazek
      do byla farsa, ale nie o tym chce mowic. Dusilam sie, podswiadomie szukalam wyjscia z tej nie wesolej
      dla mnie sytuacji. Kochalam tego czlowieka do szalenstwa, ale on nie byl dla mnie dobry. Cos we
      wnetrzu mnie pchalo, zeby to wszystko zakonczyc, ale nie bylam jeszcze gotowa. Drugie uderzenie
      plutona bylo miesiac pozniej w kwietniu. To byla juz swiadoma decyzja o zerwaniu. Bolalo strasznie, do
      tej pory jeszcze boli jak o tym wspominam, ale to byla trafna decyzja i jej nie zaluje. Zyc mi sie nie
      chcialo przez pare miesiecy, ale teraz jest juz dobrze. Jestem jak nowo narodzona. Duzo naczylam sie o
      sobie i swoich emocjach. To byla dobra lekcja. Trzecie przejscie bylo w grudniu. Zastanawialam sie, co
      sie moze zdarzyc. Wszystko mi sie ukladalo, nowy zwiazek, przede wszystkim swietne samopoczucie.
      Jednym slowem bylam szczescliwa. I znow zabolalo!! Znow ten sam facet, ktoremu pozwolilam sie
      zranic, ale znow sie czegos nowego nauczylam. Mam jeszcze 2 tranzyty w lecie, ale jak sadze to bedzie
      ostatecznie wymiatanie brudow z mojego zycia.
      Moze to co pisze nie jest wlasciwie na temat, ale wydaje mi sie, ze tranzyty Plutona maja to do siebie,
      ze niszcza pewne rzeczy w zyciu, ale zawsze mamy ta pewnosc, ze dostaniemy cos lepszego, ze nasze
      zycie zostanie posprzatane i pozbawione tego co nie jest dla nas dobre, co jest nie potrzebne.
      Pozdrwawiam serdecznie
      Paulina
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka