Dodaj do ulubionych

Astrologia a Kościól

13.04.05, 19:00
Nikt tego tematu nie porusza na forum. O ile wiem, Kościół nie akceptuje
astrologii. Uważa ją za nieskuteczną. Interesuje mnie, czy można coś
powiedzieć o zbliżającym się konklawe i wyborze papieża, posługując się
astrologią? Znajomy ksiądz powiedział, że wybór papieża jest dziełem Ducha
Św., więc jakiekolwiek spekulacje astrologiczne będą nieprawdziwe. Czy w
obliczu Kościoła i jego spraw astrologia musi zawodzić? Czy możliwe jest, iż
Kościół jest ponad astrologią?
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:08
      a dlaczego?
      Kościół to tylko instytucja, religia jest ideologią.
      Kupujesz to, albo nie.

      A kościół nie tyle nie uważa astrologii za nieskuteczną, co wrzuca ją do
      jednego worka np. z sektami. Zabrania wiernym takich praktyk i traktuje jako
      cięzki grzech.
    • sarna34 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:12
      Notowania kardynała Josepha Ratzingera idą w górę i gdyby został papieżem

      czy będzie kontynuatorem myśli Jana Pawła II], choć w twardszym wydaniu.
      Kontynuowałby zapewne dość konserwatywną linię w sprawie m.in. bioetyki,
      seksualności, ekumenizmu, która cechowała zwłaszcza ostatnie lata pontyfikatu
      Jana Pawła II. „Postępowcy” nie mieliby też co liczyć na dalszą emancypację
      świeckich, a zwłaszcza kobiet w Kościele czy też na złagodzenie krytyki
      liberalnej demokracji. Pewnie trwałby przy celibacie.
      Krytycy wytykają, że to Ratzinger (szef Kongregacji Doktryny Wiary od 1981 r.
      do śmierci Papieża) przeforsował ponowny zakaz wygłaszana kazań przez
      świeckich, stał za dokumentem "Dominus Iesus" (2000 r.), który zdaniem wielu
      zahamował dialog ekumeniczny, i to m.in. wskutek jego uporczywych nacisków
      Watykan zrezygnował z międzyreligijnych modlitw na wzór spotkań w Asyżu w
      latach 80. Ratzinger uchodzi też wreszcie za rzecznika centralizacji Kościoła.
      Taki papież wzbudza strach i niechęć. Czy astrologia może coś podpowiedzieć?
      • romy_sznajder Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:13
        znasz horoskop Ratzingera?
        • sarna34 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:24
          > znasz horoskop Ratzingera?

          urodzil się 16 kwietnia 1927 r. w Marktl am Inn (Niemcy)- godziny nie znam.
          • romy_sznajder Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:37
            nawet nie mam takiej miejscowości w Uraniisad
            Brakuje osi bardzo, wiadomo tyle, że Jowisz jest teraz w okolicach
            urodzeniowego Księżyca, a Saturn minął w lipcu urodzeniowego Plutona....
            Niedużo.
            Urodziny lada dzień. Do koniunkcji Słońca i Słońca brakuje półtora stopnia.
            • sarna34 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:47
              Wiem, że to gdzieś w Bawarii.
              • all2 Re: Astrologia a Kościól 16.04.05, 01:24
                MaRKTL 12E51 48N15
                • all2 sorry za capslock nt 16.04.05, 01:27


          • manole Joseph Ratzinger 18.04.05, 01:30
            sarna34 napisała:

            > > znasz horoskop Ratzingera?
            >
            > urodzil się 16 kwietnia 1927 r. w Marktl am Inn (Niemcy)- godziny nie znam.

            Joseph Ratzinger
            ur. 16.04.1927, godz. 4:14 MET.
            Marklt, 12E51, 48N15
            (Zrodlo: Grazia Bordoni, za: Birth Certifcate)

            ASC=19,11 Ryb
            MC=25,17 Strzelca
            SL=25,08 Barana
            KS=14,02 Wagi

            Pozdrawiam
            Piotr Piotrowski

            • panto Re: Joseph Ratzinger 18.04.05, 14:35
              Fiu, fiu – Pluton szura po MC. Spotkałem się kiedyś w sieci z rektyfikacją
              horoskopu Hitlera, gdzie ktoś ustawiał MC na położenie Plutona w dniu, gdy
              Hitler został kanclerzem III rzeszy. Innymi słowy: Pluton w tym horoskopie
              wchodził na MC w dniu objęcia władzy przez Hitlera. W sumie, gdy uwzględni się
              rozumienie Plutona w krajach niemieckojęzycznych, taki zabieg rektyfikacyjny
              wydaje się uprawniony.

              No właśnie, co do tego „rozumienia” Plutona, to ostatnio doszedłem do wniosku,
              że inaczej do niego podchodzą Niemcy, a inaczej Amerykanie. W krajach
              niemieckojęzycznych często pojawia się odwołanie do władzy i mas, a w tym drugim
              przypadku pojawiają się odwołania do głębokich transformacji. Innymi słowy:
              znaczenie jest podobne, ale na inne rzeczy położony jest nacisk. Co Pan na to?

              Pozdrawiam
              Pantomas
              • manole Re: Joseph Ratzinger 18.04.05, 23:25
                panto napisał:

                > Fiu, fiu – Pluton szura po MC.

                PP. To jest najbardziej interesujace, zwazywszy na fakt, ze niemal kazdy z
                wybieranych kardynalow na papieza mial wtedy w swoim horoskopie jakis tranzyt
                przez MC, np. w XX wieku:
                Pius XI - T Chirona kon MC
                Pius XII - T Jowisza kon Slonce (wladca MC)
                Jan XXIII - T Jowisza kon MC
                Pawel VI - T Chirona kon MC
                Jan Pawel I - T Plutona kon MC (nie skonczylo sie to dla niego najlepiej)
                Jan Pawel II - T Jowisza kon MC

                Oczywiscie, nie chce przez to powiedziec, ze Ratzinger bedzie papiezem.

                Spotkałem się kiedyś w sieci z rektyfikacj
                > ą
                > horoskopu Hitlera, gdzie ktoś ustawiał MC na położenie Plutona w dniu, gdy
                > Hitler został kanclerzem III rzeszy. Innymi słowy: Pluton w tym horoskopie
                > wchodził na MC w dniu objęcia władzy przez Hitlera.

                PP. Nie wydaje mi sie to zasadne. Jesli przyjmiemy godz. 18:30 (ktora sie uwaza
                za oficjalna), wtedy latwo zauwazyc, ze w latach 1940-1945 niemal bez przerwy
                Pluton przechadzal mu sie po MC. To pewnie wystarczylo na gruntowna masowa
                transformacje.

                W sumie, gdy uwzględni się
                > rozumienie Plutona w krajach niemieckojęzycznych, taki zabieg rektyfikacyjny
                > wydaje się uprawniony.

                PP. Chyba nie. To, co najbardziej zmienilo Niemcy, to nie tyle dojscie do wladzy
                Hitlera, ile jego skutki, a wiec wojna. Chociaz problem jest pewnie bardziej
                zlozony. W kazdym razie zostawilbym horoskop Hitlera tak jak jest.


                >
                > No właśnie, co do tego „rozumienia” Plutona, to ostatnio doszedłem
                > do wniosku,
                > że inaczej do niego podchodzą Niemcy, a inaczej Amerykanie. W krajach
                > niemieckojęzycznych często pojawia się odwołanie do władzy i mas, a w tym drugi
                > m
                > przypadku pojawiają się odwołania do głębokich transformacji. Innymi słowy:
                > znaczenie jest podobne, ale na inne rzeczy położony jest nacisk. Co Pan na to?

                PP. Nie wiem. Nie zauwazylem takich drastycznych roznic. Jesli jednak Amerykanie
                kladliby wiekszy nacisk na "transformacje" Plutona, a Niemcy na jego "masowy"
                charakter, to chyba tylko dlatego, ze amerykanska astrologia w duzej mierze
                ufundowana jest na rudhyaryzmie, a europejska, w szczegolnosci niemiecka,
                odwoluje sie do bardziej klasycznych znaczen. Niemniej, nie widze sprzecznosci
                pomiedzy Plutonem "transformujacym", a Plutonem "masowym". Globalna
                transformacja moze sie dokonac tylko na masowa skale.
                Panu jednak chodzilo chyba o roznice w "amerykanskim" i "niemieckim"
                doswiadczeniu Plutona. Nie ulega watpliwosci, ze za Hitlera Niemcy mogli sie
                przekonac o takim wlasnie "masowo-wladczym" charakterze Plutona, ale Amerykanie
                w 2001 roku, kiedy Pluton przechodzil przez ascendent USA, tez poznali podobny
                "smak" tej planety.

                Piotr Piotrowski


                >
                > Pozdrawiam
                > Pantomas
                >
    • panto Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:15
      sarna34 napisała:
      > Nikt tego tematu nie porusza na forum.

      Jak to nie, a to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=21884327


      > O ile wiem, Kościół nie akceptuje astrologii. Uważa ją za nieskuteczną.

      Nie, nie, tak nie jest. Kościół nie uważa astrologii za nieskuteczną, tylko za
      sprzeczną z pierwszym przykazaniem: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede
      mną." Polecam Ci przesłuchanie tej audycji, która znajduje się pod ww. linkiem.


      > Czy w obliczu Kościoła i jego spraw astrologia musi zawodzić?

      Nie, nie, znowu błąd. Z astrologią jest jak z prezerwatywą: zawodzić raczej nie
      zawodzi, ale przez kościół katolicki nie jest dozwolona.


      > Czy możliwe jest, iż Kościół jest ponad astrologią?

      Kościół jak kościół, ale zbawienie, czy rozwój duchowy na pewno stoją ponad
      astrologią. Astrologia jest jedynie narzędziem, jest niczym termometr, który
      jest w stanie wskazać gorączkę, natomiast nie jest w stanie tej gorączki
      wyleczyć. Zupełnie inaczej ma się z rozwojem duchowym, tudzież z wiarą w Boga.

      Pewnie będzie okazja, że się w tym wątku jeszcze wypowiem, więc do przeczytania…

      Pozdro
      Panto
      • ametysta Re: Astrologia a Kościól 14.04.05, 22:01
        panto, bardzo dobrze to ująłeś, można by jeszcze dodać, że Kościół obawiał się astrologii.
        cezonia
    • all2 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:38
      sarna34 napisała:

      > Nikt tego tematu nie porusza na forum. O ile wiem, Kościół nie akceptuje
      > astrologii.

      Ostatnio temat poruszył Panto w wątku o JPII.

      Uważa ją za nieskuteczną. Interesuje mnie, czy można coś
      > powiedzieć o zbliżającym się konklawe i wyborze papieża, posługując się
      > astrologią? Znajomy ksiądz powiedział, że wybór papieża jest dziełem Ducha
      > Św., więc jakiekolwiek spekulacje astrologiczne będą nieprawdziwe. Czy w
      > obliczu Kościoła i jego spraw astrologia musi zawodzić? Czy możliwe jest, iż
      > Kościół jest ponad astrologią?

      Poniekąd ksiądz miał rację, z tym że to co powiedział, IMHO dotyczy nie tylko
      Kościoła, wszystkiego innego też. Punktem wyjścia dla tego toku myślenia jest
      wiara w istnienie boskiego Planu, którego nie znamy i poznać przed czasem nie
      możemy. Nie sposób powiedzieć, kto zostanie nowym papieżem, bo nie wiemy, jaki
      jest ten plan dotyczący losów Kościoła. A jak wiadomo, los instytucji odbity
      jest przeważnie w horoskopie jej przywódcy. Zeby wybrać "ten właściwy"
      horoskop, musielibyśmy wiedzieć, do czego ów papież ma Kościół doprowadzić -
      jakie będzie zadanie kolejnego pontyfikatu.

      Możemy oczywiście oglądać horoskopy kardynałów i spekulować, w czyim horoskopie
      szykuje się największa zmiana, awans itp. Ale takie spekulacje bywają zawodne.
      Zdarza się, że ktoś zostaje wybrany na przywódcę jakiegoś państwa czy
      instytucji na nieszczególnych tranzytach. Trudności widoczne w horoskopie
      przywódcy dobrze wówczas odbijają problemy instytucji - podobne przyciąga
      podobne. Czyli powiedzmy, minister lub senator, który na tym stanowisku radził
      sobie doskonale i przeżywał dni chwały, okazuje się fatalnym prezydentem i
      awans staje się dla niego faktycznym upadkiem. Leci wtedy w dół razem z
      instytucją, której przewodzi.

      Moim zdaniem właśnie to zjawisko dało się ostatnio zauważyć podczas wyborów
      prezydenckich w USA. Bush wygrał nie dlatego, że miał lepsze tranzyty - bo nie
      miał - tylko dlatego, że widocznie jego horoskop bardziej pasował do realizacji
      przeznaczenia USA niż horoskop Kerry'ego. I tu astrolog przeważnie się potyka.
      Pułapka polega na tym, że podświadomie szukając wygrywającego kandydata
      stawiamy na jego świetność, adekwatność itp i może nawet znajdujemy takiego,
      który do pełnienia danej funkcji najlepiej by się w danym okresie nadawał.
      Tylko że co z tego, skoro nie wiemy, do czego ten przywódca tak naprawdę jest
      potrzebny w Ogólnym Planie Wszystkiego. Tu się potwierdza, że astrologia
      bardziej jest techniką diagnostyczną niż wróżebną.

      Moim zdaniem dotyczy to nie tylko spraw Kościoła - wszystkich innych w równym
      stopniu, i to właśnie jest główny powód niechęci Kościoła do astrologii. Ale
      widocznie w Watykanie nie słyszeli jeszcze o astrologii humanistycznej wink
      • panto Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 19:52
        all2 napisała:
        > Ale widocznie w Watykanie nie słyszeli jeszcze
        > o astrologii humanistycznej wink

        smile

        Pozdro
        Panto
        • luciferes Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 22:45
          He he he
          to ja wam powiem: Murzyn albo Niemiec! Na kogo stawiacie?
          Ratzinger jest Niemcem i jest konserwą, chyba wybraliby go po to, by Kościół
          siegnął dna i mógł się od niego odbić. A potem będzie Murzyn i będzie koniec
          świata. A może odwrotnie, nie pamiętam. Tyle przepowiednia i wcale nie moja,
          ale słyszana od najmłodszych lat. I właściwie mam to w nosie, kto papieżem
          zostanie. Logicznie myśląc to Niemiec, na Murzyna nieco za wcześnie.
          Może jednak ktoś się odważy i wypowie PRZED wyborem?
          • all2 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 22:54
            Nie, nie. Najpierw Murzyn, a potem Piotr Rzymianin smile
          • all2 Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 22:56
            luciferes napisał:

            > Może jednak ktoś się odważy i wypowie PRZED wyborem?

            Myślisz, że ktoś się tak poświęci żeby obejrzeć horoskopy WSZYSTKICH kardynałów?
            • luciferes Re: Astrologia a Kościól 13.04.05, 23:46
              Myślę, że wielu jest takich, którzy uważnie przyglądają się horoskopom
              faworytów, oficjalnych i cichych.
              Myślisz, że ktoś może brać pod uwagę horoskop Glempa?? albo kogoś innego, kto
              się nie liczy w wyścigu?
              Wojtyła był brany pod uwagę, choć początkowo szanse miał mizerne.
              a przepowiednie są różne jak widać smile
              • all2 Re: Astrologia a Kościól 14.04.05, 00:56
                luciferes napisał:

                > Myślisz, że ktoś może brać pod uwagę horoskop Glempa??

                big_grinDDD

                Ale Murzyna obejrzałam. Choć nie wiem, czy tego, co trzeba wink
                • luciferes Re: Do All2 15.04.05, 01:09
                  Którego Murzyna?
                  Potrek napisał o Latynosie, fakt, że kandydaci stamtąd są wymieniani jako
                  prawdopodobni, a biorąc pod uwagę przepowiednię można ją nagiąć do tego że to
                  egzotyczny obcokrajowiec i kolor skóry też ma zazwyczaj ciemniejszy. Może robić
                  za Murzynasmile
                  Dla mnie Murzyn to niekoniecznie asfalt, ale powinien przynajmniej urodzić się
                  w Afryce smile
                  Myślę, że Weres ma swój typ, i co by o nim (Weresie) nie mówić, to jest to
                  facet politycznie i socjologicznie oblatany, na astrologii się wyznaje i bardzo
                  chciałbym wiedzieć na kogo stawia.
                  Ratzinger teraz najwyżej stoi, ale właśnie ci, którzy są pewniakami potem nie
                  zostają wybrani, słyszałem że potwierdza się zgodność przewidywań z wyborem
                  tylko w 4%, to prawda? badał może ktoś? Jeśli tak, to staruszek nie powinien -
                  statystycznie rzecz biorąc - zasiąść na białym stołku. Zaś poważnie liczących
                  się Niemców jest chyba tylko 2, Ratzinger i - nawet nie Niemiec, bo Austriak -
                  Schonen coś tam, w tej chwili nie pomnę smile
                  A znowuż Piotrów Rzymianinów chyba jest najwięcej, choć prawdopodobieństwo
                  trafienia i tak jest o wiele większe niż w naszym rodzimym totolotku. Polak
                  potrafi, toteż nie zdziwiłbym się, gdyby jakiś obrotny rodak zaczął przyjmować
                  zakłady. Może ja? bom Luciferes przecież!
                  • all2 Re: Do Lucifera 16.04.05, 01:47
                    Oglądałam Arinzego (1932-11-01, Eziowelle, Nigeria, 6E55 6N09). Pod wieloma względami pasuje jak ulał, tranzyty też ma niezłe. Ale nie wiem jak na tym tle wyglądają inni, więc niczego tu nie przepowiadam smile
                    Jedno tylko trzeba wziąć pod uwagę: śmierć papieża i wybór następnego oznacza duże zmiany nie tylko dla następcy. Będą pewnie znaczne przetasowania w układach sił, liczne awanse i równie liczne dyskretne usunięcia na boczny tor tych, którzy byli dotychczas eksponowani. Więc nie tylko ten jeden, który zostanie wybrany, powinien mieć teraz ruch w horoskopie.
                    Nie mam pojęcia, na kogo stawia Weres smile)) Jest tu na forum Artur Swięch, ale wątpię, czy powie. Też bym była ciekawa.
                    Co do Ratzingera, jakoś mi się nie wydaje - on chyba osiągnął swój szczebel kompetencji, to jest w tej chwili właściwy człowiek na właściwym miejscu, a na papieża brakuje mu charyzmy i dobrych kontaktów z Trzecim Swiatem, sądzę że to będzie ważne kryterium przy wyborze. Ale to tylko takie gdybanie, nie jestem zbyt mocna w temacie Watykanu ani w ogóle astrologii politycznej i mogę tu sobie tylko pozwalać jak Malinowska w sklepie. Ale jeśli zaczniesz przyjmować zakłady, to postawię na Arinzego, bo niby dlaczego nie wink
                  • panto Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 17.04.05, 15:36
                    luciferes napisał:
                    > Dla mnie Murzyn to niekoniecznie asfalt, [...]

                    Czyżbyś był rasistą, czy jedynie lubujesz się w używaniu rasistowskich sformułowań?

                    Panto
                    • luciferes Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 18.04.05, 07:26
                      niewiele wiemy...
                      ...to zróbmy wysiłek i dowiedzmy się, co znaczy moje Imię....
                      Panto, to jest dyskusyjne forum astrologiczne i nie widzę potrzeby tłumaczenia
                      się z moich nieastrologicznych poglądów i sformułowań. Dlatego nie potwierdzę i
                      nie zaprzeczę.
                      Jak kto sobie wytłumaczy, tak będzie rozumiał.
                      • anahella Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 18.04.05, 09:23
                        luciferes napisał:

                        > to jest dyskusyjne forum astrologiczne i nie widzę potrzeby tłumaczenia
                        > się z moich nieastrologicznych poglądów i sformułowań.

                        Mam prosbe: nie uzywaj na tym forum sformulowania "asfalt" w odniesieniu do
                        czarnoskorych. Niewazne czy dyskusja jest o kandydacie na papieza czy
                        bezrobotnym, starajacym sie o prace zamiatacza ulic.
                        W regulaminie portalu jest zakaz postaw rasistowskich, i my tez mu podlegamy.
                        Ze nie wspomne o trzymaniu poziomu wypowiedzi.
                        • luciferes Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 18.04.05, 10:34
                          Prośba Twoja zostanie spełniona, jeśli odbierasz - Ty i inni - tak negatywnie
                          to sformułowanie. Ja tego tak nie odbieram, ale nie każdy musi myślec tak jak
                          ja.
                          Zaś poziom wypowiedzi jaki jest, każdy widzi, w zależności od tematu i tonu -
                          luźniejszy bądź poważniejszy. Jeśli ktoś nie umie tego odczytać - trudno,
                          widocznie nie umiem używać znaczników, że nie wspomnę o możliwościach percepcji
                          odbiorcy. W TYM kontekście nie widzę nic rasistowskiego, i jak napisałem
                          wcześniej - tłumaczyć się z tego nikomu nie bedę.
                          Ten temat (niefortunnego określenia) ze swojej strony uważam za zakończony.
                      • panto Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 18.04.05, 13:59
                        luciferes napisał:
                        > ...to zróbmy wysiłek i dowiedzmy się, co znaczy moje Imię....

                        Wiem to już od czasów licealnych, gdy uważałem się za lucyferianina, a
                        deklarując to na różnego rodzaju prywatkach zaraz potem tłumaczyłem wystraszonym
                        dziewczętom, że to przecież jest ten, który niesie światło, a one robiły takie
                        piękne „oh!”.

                        A tak na marginesie: Gdy chodzę na spacery, to od jakiegoś czasu zastanawiam
                        się, co by inni z tu obecnych pomyśleli, gdybym przywłaszczył sobie nicka np.
                        Jahwe, albo Chrystus?

                        Panto
                        • luciferes Re: Do L, o którym tak niewiele wiemy... 18.04.05, 20:32
                          Właśnie to "och"... smile
                          A powiedz mi dlaczego mógłbyś podporządkować się temu, co o Tobie myślą inni?
                          Czy to takie ważne dla Ciebie? Stworzyc swój wizerunek takim, jakim chcieliby
                          Cię widzieć inni?
                          Poza tym, nie byłbyś pierwszym, który sobie obrał taki nick - gdzieś się z tym
                          spotkałem.
                          Dlaczego piszesz "przywłaszczył"? Wszystkie imiona są znane od początku, nic
                          nowego nie wymyślisz, to już jest, to już istnieje od początku Stworzenia. My,
                          ludzie obieramy sobie imię patronackie; rozumując w ten sposób każda nazwa jest
                          przywłaszczeniem. Ja wybrałem takie.
                          Czyżbym znowu pobudził czyjeś emocje?
                          • panto Re: Tomasz Apostoł do Lucyfera 18.04.05, 21:41
                            > Dlaczego piszesz "przywłaszczył”? […]
                            > My, ludzie obieramy sobie imię patronackie;
                            > rozumując w ten sposób każda nazwa jest
                            > przywłaszczeniem.

                            Początkowo moje rozumowanie było takie: jest coś takiego jak imiona własne, a
                            wśród nich są imiona takie jak: Jahwe, Chrystus, Lucyfer, no i tych imion nie
                            należy używać, bo to jest jak imię i nazwisko z numerem telefonu i adresem
                            włącznie; czyli, że jest to coś, co jednoznacznie wskazuje i powinno wskazywać
                            tylko i wyłącznie na jedną osobę. Ale przed chwilą tak sobie pomyślałem, że
                            Michael, to również imię anioła, a jego używanie jako nick internetowy jakoś
                            mnie nie razi. Tak więc przyznaję Ci rację i z tej perspektywy teraz uważam
                            używanie takiego nicka jak najbardziej za uprawnione.

                            Choć z drugiej strony: jakoś w głowie mi się to nie mieści, że w któryś
                            wiosenny wieczór siadam i za swojego „internetowego patrona” obieram sobie
                            Lucyfera. Oczywiście zwalam to na „możliwości mojej percepcji”, która ostatnio
                            jakaś taka prochrześcijańska się stała (co chwilę podkreślam, że na szczęście
                            jęła taką być przed śmiercią papieża).

                            Pisząc „tak niewiele o Tobie wiemy” to właśnie miałem na myśli, że trudno mi
                            jest sobie wyobrazić (a w tej właśnie chwili mogę nawet stwierdzić, że jest to
                            wręcz niemożliwe), że mógłbym takiego nicka sobie obrać. A więc, skoro trudno
                            mi jest sobie to wyobrazić, to wydajesz mi się jakiś zupełnie ode mnie inny i
                            zupełnie mi obcy, co w ostatecznym rozrachunku prowadzi do sformułowania: „tak
                            niewiele o Tobie wiem” (co niekoniecznie musi być tożsame ze
                            sformułowaniem: „nie mogę Ci wiele dać”wink.

                            No, ale to jeszcze nie wszystkie powody, dla których napisałem „tak niewiele o
                            Tobie wiemy”, ale o tym może innym razem, jak zdążymy się bliżej zapoznać. Na
                            imię mam Tomasz, a mój patron, gdy już dotknął ran zmartwychwstałego Chrystusa,
                            wyruszył na wschód do Persji i Indii, by nawrócić Trzech Magów i uczynić ich
                            biskupami kościoła katolickiego.

                            Pozdro
                            Panto
                            • luciferes Re: Lucifer do Apostoła 18.04.05, 22:20
                              Mnie się wydaje, że takie sformułowania jak "należy" lub "nie należy" są czymś
                              wdrukowanym ludziom przez zwyczaje, kulturę, religię itd. panujące na ich
                              obszarze kulturowym, przez innych ludzi, w jakimś określonym celu.
                              Ja zaś jestem Skorpionem zbuntowanym i niczego nie przyjmuję tylko dlatego, że
                              ktoś inny twierdzi, że tak ma być. Chciałbym sam poznać i zrozumieć dlaczego
                              coś powinienem robić tak a nie inaczej; jeśli zaś poznam i uznam, że ktoś
                              wiedział lepiej i to tak faktycznie jest (działa) jak ten ktoś mówił - wtedy
                              przyznaję jemu rację i uznaję, że to ja się myliłem. Przyznaję, że
                              niejednokrotnie byłem "potępiany" za ten sposób myślenia, ale niczego to nie
                              zmieniło, szukam dalej i chyba nie spocznę dopóki żyć będę.
                              To tylko mała cząstka tego, dlaczego Lucifera obrałem za patrona. Mnie się
                              on "źle" nie kojarzy, podchodzę do tego inaczej niż głosi oficjalna
                              katechetyczna doktryna.
                              I napisałem Ci dlaczego ten papież był moim papieżem.
                              No i w tym dualnym świecie nie byłoby Boga (rządu) bez Lucyfera (opozycji) smile
                              Chyba znowu komuś się narażę...
                              • panto Re: Dziewczynka do Apostoła i Lucyfera 19.04.05, 01:08
                                > No i w tym dualnym świecie nie byłoby Boga (rządu) bez Lucyfera (opozycji) smile

                                Więc na tych licealnych prywatkach, na których w ramach zadziwiania dziewcząt
                                przedstawiałem się jako lucyferianin z krwi i kości, a one robiły takie piękne
                                „och!”, dochodziliśmy do miejsca, w którym nastawał czas na dysputy
                                filozoficzne. Wtedy zwykle wyciągałem ten wspomniany przez Ciebie paradoks, a
                                żeby w mych ustach brzmiał poważniej powoływałem się na słowa naszego wieszcza
                                narodowego Adama Mickiewicza, który w II części Dziadów pisał:

                                GUŚLARZ:
                                Czego potrzebujesz, duszeczko,
                                Żeby się dostać do nieba?
                                Czy prosisz o chwałę Boga?
                                Czyli o przysmaczek słodki?
                                Są tu pączki, ciasta, mleczko
                                I owoce, i jagodki.
                                Czego potrzebujesz, duszeczko;
                                Żeby się dostać do nieba?

                                ANIOŁEK:
                                Nic nam, nic nam nie potrzeba.
                                Zbytkiem słodyczy na ziemi
                                Jesteśmy nieszczęśliwemi.
                                Ach, ja w mojem życiu całem
                                Nic gorzkiego nie doznałem.
                                Pieszczoty, łakotki, swawole,
                                A co zrobię, wszystko caca.
                                Śpiewać, skakać, wybiec w pole,
                                Urwać kwiatków dla Rozalki,
                                Oto była moja praca,
                                A jej praca – stroić lalki.
                                Przylatujemy na Dziady
                                Nie dla modłów i biesiady,
                                Niepotrzebna msza ofiarna;
                                Nie o pączki, mleczka, chrusty,
                                Prosim gorczycy dwa ziarna;
                                A ta usługa tak marna
                                Stanie za wszystkie odpusty.
                                Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
                                Że według bożego rozkazu:
                                Kto nie doznał goryczy ni razu,
                                Ten nie dozna słodyczy w niebie.

                                CHÓR:
                                Bo słuchajmy i zważmy u siebie,
                                Że według bożego rozkazu:
                                Kto nie doznał goryczy ni razu,
                                Ten nie dozna słodyczy w niebie.


                                No i gdy już to kończyłem recytować, to przedstawiałem im Lucyfera jako
                                „Chrystusa”, który dobrowolnie wziął na siebie obowiązek bycia tym złym, abyśmy
                                na zasadzie opozycji mogli dowiedzieć się, czym jest dobro.

                                Przyznam Ci się szczerze, że do dzisiaj trudno mi jest w jakiś przekonywający
                                mnie sposób odrzucić to wnioskowanie. Rozum go chłonie, ale serce nie chce. Bo
                                jak wytłumaczyć tej dziewczynce z Osetii:

                                www.astrolabium.pl/blog/dziewczynka.jpg
                                że jej zło musiało się przytrafić, by kiedyś wiedziała, czym jest dobro? Zresztą
                                to wszystko zahacza o teodyceę, z którą już niebawem będę musiał się zmierzyć.

                                Pozdo
                                Panto

                                PS. Czy pozwolisz, że, gdy już jakiś kontrargument na to wnioskowanie znajdę, to
                                wtedy na tym forum znienacka Cię przytakuję, by kwestie obierania sobie Lucyfera
                                za patrona powtórnie przedyskutować?
                                • all2 Re: Dziewczynka do Apostoła i Lucyfera 19.04.05, 02:13
                                  Panto, Ty to naprawdę recytowałeś? surprised
                                  • panto Re: Dziewczynka do Apostoła i Lucyfera 19.04.05, 02:15
                                    all2 napisała:
                                    > Panto, Ty to naprawdę recytowałeś? surprised

                                    No tak - ja recytowałem a one mdlały. Proste, nie?

                                    Pozdro
                                    Panto
                                • luciferes Re: Dziewczynka do Apostoła i Lucyfera 19.04.05, 13:07
                                  A cóż ja mam do powiedzenia? smile
                                  - będziesz chciał to sobie " przyatakujesz". To Twoja decyzja. Ja zaś mogę
                                  polemizować lub nie i to moja decyzja.
                                  Ale pewnie nie, bo będę daleko stąd, na pustkowiu, aby móc spokojnie przemyśleć
                                  wszystko to, co zebrało się przez zimę smile
                                  Rolę Lucyfera jako Chrystusa biorącego na siebie zło, abyśmy mogli dowiedzieć
                                  się co to jest dobro od dawna rozważam i nie tylko rozumiem umysłem ale i duszą.
                                  Natomiast tłumaczenie - kmukolwiek - że musi mu się przytrafić zło, by wiedział
                                  czym jest dobro do niczego nie prowadzi, choćby dlatego, że każdy ma swój
                                  indywidualny wymiar doświadczeń i taki ma "program", który sobie "wyznaczył".
                                  Ja - Ty - inni - nie możemy wytłumaczyć tego nikomu, możemy jedynie mniemać, że
                                  taka jest nasza rola, że takie jest nasze powołanie, że ten ktoś dzięki nam
                                  przebudzi się. Najczęściej jesteśmy w błędzie, to są nasze wyobrażenia, nasze
                                  iluzje. Nawet jeśli ktoś się "przebudzi", to nie dzięki nam, tylko dzięki sobie
                                  samemu. My jedynie możemy być etapem na czyjejś drodze, drogowskazem, ale to,
                                  czy ktoś pójdzie drogą wskazywaną przez nas czy nie - nie od nas zależy.
                                  A konklawe... Jowisz się cofa, chyba jeszcze nie czas na szok...nie
                                  wiem...Ratzinger jest wskroś konserwatywny, może Kościół zostać przy tej linii
                                  na razie. No i byłaby przeciwaga dla Polski - dla polskiego papieża, trwa teraz
                                  ekonomiczna ekspansja Niemców. przedtem zaatakowali nas militarnie, teraz -
                                  gospodarczo. Jest też Austriak.
                                  No i przepowiednia...smile choć za nic nie pamiętam, który ma byc najpierw smile
                                  • j.wojak w kwestii gospodarczej 19.04.05, 16:04
                                    luciferes napisał:

                                    > trwa teraz
                                    > ekonomiczna ekspansja Niemców. przedtem zaatakowali nas militarnie, teraz -
                                    > gospodarczo.
                                    Brzmi jak slogan populistów. Czyż ostanie informacje nie mówią o wzroście
                                    eksportu, o naszym "ataku" żywnością (jadłem ostatnio w Niemczech polskie
                                    wędliny), usługami i niższymi podatkami dla firm?
                                    Nie przesadzaj.

                                    • luciferes Re: w kwestii gospodarczej 19.04.05, 19:14
                                      Astrologia bierze pod uwagę także to co się dzieje na świecie. Guzik mnie
                                      obchodzi, jak to brzmi, ale taka jest prawda, kto tego nie widzi, to jego
                                      sprawa. Każda informacja zawiera w sobie kilka poziomów i od czytającego
                                      zależy, co z niej wybierze dla siebie. Na warsztatach astrologicznych - i to 2
                                      lata temu omawialiśmy i tą kwestię. Ma to ścisły związaek z " horoskopem
                                      Westerplatte". Kto ma odczytać i zrozumieć to odczyta i zrozumie, dla reszty
                                      to co napisałem będzie tylko populizmem i bzdurą. Ja swoje wiem, i kurczę -
                                      sprawdziło się to, co omawialiśmy wtedy.
                                      Habemus Papam. Mamy Niemca.
                                      Nie mam nic przeciwko narodowości, rasie, wyznaniu, liczy się człowiek i jego
                                      sumienie, ale fakty pozostają faktami jest Joseph Ratzinger. I tyle.
              • potrek Re: Astrologia a Kościól 14.04.05, 00:59
                Papierz był żegnany w dniu zaćmienia obrączkowego którego cień podążał przez
                Ameryke Południową. To jest taki znak z nieba - palec Boży smile. I ja bym z
                Ameryki Południowej stawiał na kandydata na głowe Kościoła katolickiego. Mimo
                że w prasie mają oni niskie notowania.Ale czas-Kronos pokarze kto miał racje smile
                Pozdrawiam potrek
    • j.wojak Re: Astrologia a Kościól 14.04.05, 08:53
      Jak już pisałem- wygląda na to, że często wg ludzi kościoła astrologia jest
      nienaukowa- ale... działa ! Przy czym jest im potrzebna wypowiedź naukowców o
      nienaukowości astrologii, potem im dziękują i serwują opowieść o "diabelskim
      darze"- jasnowidzeniu. Innym razem zatrzymują sie na twierdzeniu, że nie działa,
      bo nie może działać.
      Zobacz np. tutaj: "Pseudonauka zwana astrologią":
      www.opoka.org.pl/varia/sekty/astrologia_1.html
      albo "Zodiak? Nie ,dziękuję!":
      www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/zodiak_nie.html

      Jacek
      • dorisn Re: Astrologia a Kościól 15.04.05, 11:25
        O związkach astrologii z Kościołem głośno było przed wiekami. Ciekawy wątek
        jest na stronie www.astrologia.pl

        "Placidus (1603 - 1668) - stworzył system domów na zamówienie papieża Grzegorza
        VIII. Rzecz działa się po wydarzeniach roku 1631, kiedy to ambitny astrolog
        sporządził równie chybioną, co szeroko rozkolportowaną przepowiednię o śmierci
        papieża Urbana VIII. Spowodowała ona zebranie się konklawe w celu obioru nowego
        papieża, mimo że dotychczasowy cieszył się jak najlepszym zdrowiem. W
        odpowiedzi rozwścieczony papież Urban VIII wydał pierwszą bullę potępiającą
        astrologię, co zapoczątkowało trwającą nieprzerwanie do dzisiaj bezpardonową
        wojnę Kościoła Katolickiego przeciwko astrologii (a efektem ubocznym było m.in.
        relegowanie astrologii z uniwersytetów).
        System ten został stworzony w celu dostarczenia Kościołowi argumentu
        przeciwko kopernikańskiej teorii heliocentrycznej, szybko jednak został użyty
        bezpośrednio przeciwko astrologom i astrologii jako takiej. W tym celu Kościół
        sfinansował sporządzenie, wydrukowanie w masowym nakładzie i rozpowszechnienie
        tablic tego systemu domów. System ten jest systemem z celowo wbudowanymi
        błędami w położeniach krawędzi (wierzchołków) domów; równolegle jednak promując
        ten system wypromowano i utrwalono (poprzez specyficzny dobór metodologii
        sporządzenia tablic) taki sposób używania domów, który powoduje, że nie można
        pod względem skuteczności działania odróżnić systemu Placidusa od innych
        systemów domów."
        • queenmaya Re: Astrologia a Kościól 15.04.05, 17:12
          Co światlejsi astrolodzy znają tę historyjkę o Placidusie i potrafią wyciągnąć z
          niej praktyczne wnioski.
          Ale w Polsce zdecydowana większość stosuje system placidusa. W większości
          programów jest on ustawiony jako domyślny i trzeba grzebać w ustawieniach, żeby
          to zmienić.
          Ciekawa jestem bardzo, kto stosuje ten system, a jeśli nie ten, to który?
          Od razu spieszę donieść, że ja używam Kocha, bo w nim najlepiej mi się sprawdza
          położenie Saturna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka