Dodaj do ulubionych

progresje prymarne

23.04.05, 02:36
Jak Waszym zdaniem manifestują się ścisłe aspekty w progresjach prymarnych.
Czy i jak odczuwamy je w naszym życiu? Jak długo odczuwamy działanie takiego
aspektu? Wiem, ze zdania wśród astrologów są podzielono. Zdaniem jednych nie
nie są to istotne układy, inni zaś twierdzą, ze inicjuja bardzo wazne
wydarzenia/ stany w naszym życiu, często ważniejsze i dłużej trwające niż
tranzyty.Jak można interpretować progresywną wenus w koniunkcji z marsem?
Obserwuj wątek
    • lilit123 Re: progresje prymarne 23.04.05, 17:19
      Wracam ponownie do tego wątku.Jakiś czas temu bardzo intensywnie odczuwałam
      progresywną wenus w baranie(z 7mego domu) w koniunkcji z moim natalnym ksieżycem
      w baranie w 8 domu. Ten aspekt towarzyszył bardzo ważnym relacjom w moim życiu i
      trwał około 2 lat. Od jesieni 2004 jestem pod wpływem progresywnej wenus na moim
      natalnym marsie, również w 8 domu i nie odczuwam jakichkolwiek zmian, ani
      stanów, które ten aspekt mogłyby symbolizować.Dodam , ze ten mars jest w byku w
      koniunkcji 3 stopniowej z saturnem, stąd moze to ma równiez jakieś znaczenie.
      Jednak ścisła koniunkca progresywnej wenus, która idzie z 7mego domu, dotyczy
      ściśle marsa. do saturna jeszcze nie doszła. Nie wiem, co mam myśleć o tej
      progresji. nie jestem w stanie rozpoznać jej działania w moim życiu. Czy
      progresje są istotnie tak ważne.
      Będę wdzęczna za Wasza opinie.
    • anahella Re: progresje prymarne 23.04.05, 22:39
      Chodzi o progresje prymarne? W prymarnych ruch planet jest prawie niewidoczny,
      Prze prawie 40 lat mojego zycia moj Ksiezyc przesunal sie ciutke ponad stopien,
      ascendent przesuwa sie okolo stopnia na rok.

      Moze chodzi Ci o dyrekcje? W nazewnictwie panuje balagan, wiec wyjasnie co ja
      nazywam progresjami a co dyrekcjami:

      progresje dla mnie to metoda syboliczna oparta o rzeczywisty ruch planet po
      ekliptyce, z tym ze jakis okres zycia przenosimy na horoskop inaczej.

      progresje prymarne - 1 rok zycia = 1 godzina w horoskopie
      progresje sekundarne - 1 rok zycia = 1 dzien w horokopie

      dyrekcje - metoda jeszcze bardziej symboliczna, bo przesuwa sie wszystkie
      planety o okreslona wartosc:

      dyrekcje symboliczne - 1 rok = jeden stopien
      dyrekcje luku solarnego - 1 rok = ciut mniej niz stopien, bo Slonce idzie po
      ekliptyce 365 dnia z kawalkiem, a na kole jest 360 stopni

      jest jeszcze mnostwo innych metod, jak progresje lunarne, i innego rodzaju
      dyrekcje, ale ja ich w tej chwili w glowie nie mam.
      • lilit123 Re: progresje prymarne 24.04.05, 00:27
        Dziękuję za wyjaśnienie. Wydaje mi się, ze chodzi o metodę liczenia 1 rok =
        jeden stopień. Czy są to zatem dyrekcje prymarne? (wyliczane za pomoca
        przesuwanego do przodu łuku słonecznego), które w pewnym sensie maja odniesienie
        realne i ukazują przebieg zewnętrzny, stąd można w ich przypadku mówić,że
        wyznaczaja pewne wydarzenia, tendencje w naszym życiu. A Progresje sekundarne (1
        dzień=1 rok)mówią raczej o rozwoju wewnętrznym właściela horoskopu?
        Czy w Waszym życiu czujecie wpływ dyrekcji prymarnych?
        • anahella Re: progresje prymarne 24.04.05, 02:24
          Mi sie wydaje ze kazda metoda prognozowania jest dobra, pod warunkiem ze
          dziala. Jezeli jest podklad (progresje sekundarne) to sa i wydarzenia
          (tranzyty).

          Dyrekcji uzywa Lewin i sluza mu one do progrnozowania wydarzen.
          • lilit123 Re: progresje prymarne 24.04.05, 17:07
            Do tej pory odczuwałam działanie dyrekcji prymarnych, ale w tej chwili, tak jak
            wspomniałam wcześniej, nie widze dzialania mojej ostatniej dyrekcji - wenus na
            natalnym marsie, stąd zastanawiam się nad interpretacją działania progresji i
            dyrekcji. Moja znajoma podczas działania dyrekcji prymarnej wenus na natalnym
            słońcu przezyła, jak dotychczas, najwazniejszy związek w swoim życiu, zakochała
            się, zaszła w ciążę i zamieszkała razem ze swoim partnerem. Co prawda skutek
            działania tego aspektu odczuła z rocznym opóżnieniem, ale jest to, jak mi
            wiadomo, dopuszczalne w dyrekcjach prymarnych.Osobiście spotkałam sie ze
            szkołą, według której działania większości tranzytów nie musza oznacząc
            wydarzeń znaczących i przełomowych, a dyrekcje i progresje tak. Jednak jak
            analizuję swoje aspekty, to widzę , ze interpretacja działania dyrekcji
            prymarnych i progresji sekundarnych nie jest łatwa i oczywista.
            • basia_1972 Re: progresje prymarne 25.04.05, 13:34
              Jeżeli odczuwałaś wcześniej dyrekcje prymarne to znaczy, że metoda dyrekcji
              prymarnych jest dla Ciebie odpowiednia. Prawdopodobnie odczujesz również tę
              koniunkcję Wenus i Marsa, ale z pewnym opóźnieniem (to przez Saturna, który ze
              swej natury wszystko opóźnia). Warto podkreślić, że kiedy planeta aspektująca
              tworzy aspekt z planetą natalną, uaktywnia cały układ a nie tylko połączenie
              aspektowe tych dwóch planet (w Twoim przypadku Wenus dochodząc do koniunkcji z
              Marsem, pobudza do działania, uzewnętrznienia, natalną koniunkcję Marsa i
              Saturna). W takim przypadku powinnaś jeszcze raz dokładnie przypomnieć sobie
              znaczenie urodzeniowej koniunkcji Marsa z Saturnem w znaku i domu, bo to
              właśnie teraz może ona dać o sobie znać, a następnie skonfrontować tę radiksową
              konstelację z Wenus. Wenus nada tej urodzeniowej koniunkcji wenusowy ton
              (zależy on od położenia, siły i aspektów urodzeniowej Wenus, jak również
              dodatkowych, jeśli takowe istnieją, aspektów prymarnych planet do tej koninkcji
              Marsowo/Saturnowej, a przede wszystkim od tranzytów, które całemu temu układowi
              pozwalają eksplodować w określonym czasie - według mnie Wenus może nieco ją
              złagodzić, w przypadku harmonijnych aspektów i położenia, albo dodać drapieżnej
              kobiecości, w przypadku układów nieharmonijnych).
              To tak według mnie. U mnie też niedługo zaistnieje masa aspektów prymarnych,
              których do tej pory u mnie nie było, także sama jestem ciekawa jak to bedzie
              wyglądać i czy w ogóle je odczuję. Wiem, że progresje sekundarne działają.
              Przeżyłam kilka lat temu silne ich oddziaływanie, szczególnie Słońca, ale
              dyrekcje to coś nowego i jestem ich ciekawa.
              p.s. Czy mogłabyś napisać, jak u Ciebie objawiały się do tej pory dyrekcje? To
              tak dla informacji i zaspokojenia ciekawości... Z góry dziekuję smile
              • lilit123 Re: progresje prymarne 25.04.05, 18:24
                Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
                Generalnie w mojej ocenie stany, wydarzenia, zmiany wywoływane przez dyrekcje/
                progresje mogą być bardzo znaczące, dużo bardziej niż to, co wywołują tranzyty.
                Dobrze pamiętam to, czego doswiadczałam pod wpływem dyrekcji wenus na natalnym
                ksiezycu w 8 domu ( w 8 domu mam księżyc w baranie, marsa i saturna w byku w
                odległości 3 stopni). Przeżyłam w tym czasie dwa bardzo poważne i intensywne
                związki, w które byłam bnardzo zaangażowana i tarktowałam je bardzo serio.
                Jednocześnie każdy z nich, z innego powodu, był trudny w realizacji. Myśle, ze
                ta trudność spowodowana była , z jednej strony 8domowym charakterem związków,
                ale również innymi astrologicznymi okolicznościami. Moja urodzeniowa wenus
                jest w luźnej opozycji do plutona. Dodatkowo, w moim przypadku, sprawdza się
                teoria, ze to co dzieje się pod wpływem księzyce jest bardzo tymczasowe, nie
                jest trwałe, choć moze być bardzo intensywne, i działa jak przypływy i odpływy,
                które przecież księzyc wywołuje.Dodatkowo pod koniec trwania drugiego związku
                przeżyłam pierwsze przejście kwadratury tranzytującego plutona do natalnego
                słońca i wszystko w moim zyciu, od tego mommentu, stało sie dramatyczne. Mój
                partner poznał mnie mając ostatnie przejście kwadratury tranzytującego plutona
                do wenus. Czy te wszystkie układy można traktować jak przykre zbiegi
                okoliczności? w moim odczuciu są one, w dużej mierze, odzwierciedleniem
                dyrekcji, która uruchamia układ w 8 domu, ale równiez nawiązują do innych
                urodzeniowych aspektów.
                stad równiez teraz trochę boję się , co ta dyrekcja wenus na marsie stojącym
                tak blisko saturna może wywołac.Na szczęście przezyłam już kwadraturę plutona
                do słońca i liżę rany.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka