Dodaj do ulubionych

Tranzyty po descendencie

21.08.05, 11:31
a może napiszecie, jak poszczególne planety mieszały, lub pomagały w życiu
uczuciowym lecąc przez descendent?
Obserwuj wątek
    • eevvaa Re: Tranzyty po descendencie 21.08.05, 13:08

      chętnie poczytam - Uran sobie poszedł, a teraz sam Neptun został i nie mam
      więcej planet na descendzie oprócz tranzytu księżyca raz w miesiącu.
      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • zeta23 Re: Tranzyty po descendencie 21.08.05, 13:13
      czupakabra27 napisała:

      > a może napiszecie, jak poszczególne planety mieszały, lub pomagały w życiu
      > uczuciowym lecąc przez descendent?



      Czyż to nie jest ten wątek pt. "Rozstanie"? Bo po co sie powtarzać?smile)
      • czupakabra27 Re: Tranzyty po descendencie 21.08.05, 17:20
        o nie, nie, nie, to nie jest to samosmile rozstania można podciągnąć pod
        "mieszanie" ale przecież chodzi też o pozytywne wpływy np. jakich ludzi
        poznajemy i jacy wyjatkowo na nas działają, kiedy na desc siedzi jakaś planeta.
        Myślałam też trochę o innych związkach uczuciowych np. bardziej przyjacielskich
        niż miłosnych. poza tym to mają być rzeczy z życia, a nie formułki książkowe.
        temat "Rozstanie" jest bardzo szczegółowy, a ten przekrojowy. jak nikt nie
        będzie miał nic do napisania, to temat nawyżej pokryje kurzwink

        pzdr serdecznie
    • mrgodot Re: Tranzyty po descendencie 21.08.05, 22:17
      Uran - przeszedł i prawie juz poszedł. Rozstałam się rzeczywiście, ale
      fizycznie tylko z jedna osobą. Cała reszta to było uwolnienie. Ten sam Uran
      postawił jednocześnie na mojej drodze mnóstwo innych osób i tak jak, mi chodził
      po tym Dsc, tak te osoby wchodziły w moje życie. A samo życie przypominało
      huśtawkę, takie koło fortuny. Ciągle coś się działo i byłam tym na tyle
      oszołomiona, że nie patrzyłam co się dzieje wokół. Teraz, kiedy Uran już sie
      przesunął widzę, że część z tych osób, które nagle weszły w moje życie była
      tylko na chwilę - teraz wyjeżdżają, odchodzą z zupełnie niezależnych od nich i
      ode mnie powodów. Ale z całą uczciwością muszę przyznać, że to była dla mnie
      ważna chwila i bardzo mi to pomogło. Ten Uran na Dsc mnie obudził.
      • czupakabra27 Uran król niespodzianek 21.08.05, 22:50
        hmmmm, ten Uran na dsc to dziwny czarodziej. z tego co znalałam na forum, raczej
        prowadzi do rozpadu skostniałych form i tak jak napisałaś mrgodot, do
        uwolnienia. w moim przypadku, lipcowy przelot tej planety przez mój desc
        zaowocował oświadczynami, które przyjęłam. widzę już jak kilka osób kiwa głową z
        żalem nade mną, bo Uran bardziej od rozstań niż trwałych związków, ale dla mnie
        przez to wydarzenie też rozpadła się pewna wizja świata i powstała nowa.o tak
        wiele lepsza, że trudno mi w to uwierzyćsmile
    • scorpio80 Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 01:50
      Ja nie bede oryginalny .. o tak - Uran to mi taka niespodzianke przyniosl, ze do
      niedawna jeszcze bylem w szoku .. Otoz mojej bylej uran szedl po dsc i mnie
      zostawila .. Nie przezylem wiekszego szoku, bo wydawalo mi sie, ze miedzy nami
      jest niemalze idealnie .. i w ciagu tygodnia-dwóch zaczelo sie psuc nie wiadomo
      dlaczego i pach koniec. Z pozytywnych posuniec urana w tym wypadku jest to, ze
      aby zabic czas i zajac moje teskniace serce zaczalem glebiej interesowac sie
      astrologia.. To, ze tranzyt urana spieprzyl mi zwiazek oczywiscie dowiedzialem
      sie po czasie, bo wczesniej nie wiedzialem co to tranzytsmile Ach, gdybym wczesniej
      o tym wiedzial...
      pozdrawiam
    • anahella Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 02:15
      Kazdy cykl Marsa przez moj Descendent odbijal sie na moim zyciu zawodowym,
      nalezy tu polaczyc kwadrature Descendentu i Saturna z MC i Sloncem tamze.
      Najczesciej polegalo to na tym, ze skladalam wymowienie, a jezeli nie mialam
      nagranej nowej pracy, to chodzily mi po glowie mysli "trzasnac drzwiami i nie
      pojawic sie tam nigdy wiecej". Poki co nie trzasnelam drzwiami, ale wszytko
      przede mnawink

      Tranzyt Jowisza w opozycji do pelni (Ksiezyc na Asc, Slonce + Jowisz na Dsc)
      zaowocowal nowym zwiazkiem.

      Dwa lata przed Jowiszem jechal mi przez Dsc Saturn (to nawrot tej planety).
      Pewien pan, z ktorym wczesniej laczyla mnie bliska zazylosc co jakis czas (mimo
      rozstania kilka lat wczesniej) skladal mi propozycje malzenstwa. Wtedy dostal
      ostatecznego kosza, i wiecej sie z glupimi pomyslami nie wyrywal.

      Ale nie to bylo najwazniejsze przy tranzycie Saturna: zdalam na studia bez
      zadnego przygotowaniasmile Bylam 9 lat po maturze, i zapisalam sie na egzaminy
      tylko po to by duchowo wspierac mlodszego kolegesmile Jakiez bylo moje zdziwienie
      gdy na liscie wynikow zobaczylam moje nazwisko na gorze listy, a jego... jako
      pierwsze pod kreska dzielaca przyjetych od nieprzyjetych. Dodam, ze nazwiska
      byly poukladane wedlug liczby otrzymanych na egzaminach punktow.

      Dostalam tez dosc znaczacy awans w pracy i wreszcze poczulam sie pewnie w
      zawodzie, ktory dopiero wchodzil na polski rynek pracy.
      • czupakabra27 Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 11:23
        > Kazdy cykl Marsa przez moj Descendent odbijal sie na moim zyciu zawodowym,
        > nalezy tu polaczyc kwadrature Descendentu i Saturna z MC i Sloncem tamze.
        > Najczesciej polegalo to na tym, ze skladalam wymowienie, a jezeli nie mialam
        > nagranej nowej pracy, to chodzily mi po glowie mysli "trzasnac drzwiami i nie
        > pojawic sie tam nigdy wiecej". Poki co nie trzasnelam drzwiami, ale wszytko
        > przede mnawink

        a to ciekawe bo u mnie "trzaskanie drzwiami" pojawia się kiedy przez mój
        descendent idzie Słońce (etap szykowania sie do skoku mam kiedy przechodzi przez
        Wenus w d.VI). desc mam w Rybach, więc zanim jeszcze wiosna się zacznie pojawia
        sie zrozumienie, ze jestem wykorzystywana i że choć nie mam alternatywy do
        której mogłabym przeskoczyć, to stwierdzam, że nie warto ciągnąć dalej
        krzywdzącego mnie układu zawodowego.Słońce działa na mnie oświecająco i pomaga
        podejmować trudne decyzjesmile
        • janina62 Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 14:06
          opowieść o Dorin
          Uran/Dsc
          wybił ją z dotychczasowej orbity...zaczęła się buntować...odrzuciła wszystko to
          w czym tkwiła przez ostatnie siedem lat...czuła się wyjątkowo podle ,i
          fizycznie, i psychicznie...chorowała na depresję połączoną z napadami
          chisterii...taka była cena wyzwalania się ze starych układów... ujawnili sie
          jej wrogowie, ludzie z najbliższego grona którzy wytoczyli otwartą bitwę jej
          nowatorskimi poglądom i zainteresowaniom...
          Opatrzność była zawsze blisko...Aniołowie jej sprzyjali...ocaliła miłość i
          rodzinę...choć stała się innym człowiekiem,stali się inną rodziną...
          a potem przyszedł Neptun/Dsc
          przyniósł złudzenia na które czekała długo...kochankowie-niewidzialni,
          oddaleni, nieosiągalni... sami jej potrzebowali a ona ich;zaczęła życie w
          świecie iluzji i dla iluzji o kimś ukochanym, wyidealizowanym; jakież to sa
          przyjemne doznania: lekkości, ciepła, niewidzialnej obecności tych których się
          pragnie /wcale nie fizycznie/...za którymi się tęskni i wspomina każde słowo,
          dzwięk głosu w słuchawce telefonicznej...wszystko to było magiczną poezją
          zycia, nagrodą za wcześniejsze starcie z rzeczywistością... bo nie można
          przeciez non stop o kogos/coś walczyć...
          Opatrzność była łaskawa...nikt jej nie skrzywdził choć mógł bo była bezbronna i
          bezwolna...wyszła z tego okresu szlachetniejsza, lepsza dla ludzi i dla samej
          siebie...odkryła na nowo boską opiekę i wsparcie Aniołów /pzdr
          • eevvaa Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 15:59

            Janino ta opowieśc bardzo pasuje do mnie. Tylko te złudzenia mogą być bardzo
            męczące i komuś nieodpowiadać - jak je zmienić, żeby pomagało, a nie męczyło?
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • janina62 Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 17:08
              Ewa...spróbuj znależć kogoś kto zechce Cię słuchać, kto weżmie Cię taką jaką
              jesteś...całą, z twoimi mrzonkami i projekcjami/...patrz:poczta/pzdr
              • eevvaa Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 18:13

                Dziękuję Ci Janino serdecznie smile. Może masz rację, bo do tej pory to ja zawsze
                byłam ta silna od słuchania i udzielania pomocy.
                ewa
                Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
    • neptus Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 14:53
      Sporo tranzytów przeszło w zyciu przez mój descendent. Dzieki za pytanie,
      zrobiłam sobie dzięki niemu rachunek sumienia. wink Ograniczam się do planet
      społecznych i pokoleniowych. Tak to było u mnie:

      Jowisz na desc = zawsze przykrości spowodowane nieodpowiedzialnością jakiegoś
      mężczyzny, bardzo trudny okres, zostawiający złe wspomnienia.

      Kiedy szedł Saturn, wprowadzono (szczęsciem dla mnie tylko na rok) religię do
      szkół. Przy drugim podejściu próbowano mi z kilku stron naraz wcisnąć babajizm.
      W relacjach osobistych wyłącznie zatwierdzenie tego, co już wcześniej zostało
      dokonane.

      Węzeł: zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli z deszczu pod rynnę.

      Uran - decyzja o zakończeniu związku (przyklepana rozwodem przy Saturnie na
      desc)

      Neptun - brak możliwości porozumienia z partnerem: dwie równoległe płaszczyzny,
      żadnych punktów wspólnych.

      Pluton - spotykam takich ludzi, z którymi nawiazuję takie relacje, jak to sobie
      wymyslę.
      Koniunkcja Mars/Pluton na desc - spotkałam człowieka, który mnie zmusza do
      całkowitego przewartościowania wszystkiego, czego dotąd w związkach szukałam.
      Moje własne życzenie zostało doprowadzone do granic absurdu. wink Co z tego
      wyniknie, czas pokaże, tranzyt trwa.
      • czupakabra27 Re: Tranzyty po descendencie 22.08.05, 16:54
        >Dzieki za pytanie,
        > zrobiłam sobie dzięki niemu rachunek sumienia. wink

        polecam się na przyszłość i pozdrawiamsmile
    • uranika Re: O naturze Descendentu 22.08.05, 19:30


      Gdy planeta ciężka wchodzi na Dsc., a szczególnie Uran Neptun czy Pluton,
      to wiadomo,że za chwilę mocno zaakcentuje VII dom i stopniowo,
      w czasie obejmie całą ćwiartkę związaną z „Ty".

      Odnoszenie się do samego Dsc., bez analizy całego kosmogramu daje,
      tylko ogólną regułkę,co znaczy dana planeta na Dsc , wg. tradycji.
      Np.pozbawiona planet prawa strona urodz. horoskopu czeka na tranzyty,
      które dopełniają nam wiedzę o nas samych. Właśnie u takich osób odbiór
      tranzytów jest wyrażniejszy, a przez to mocniejszy.
      Rozrzucenie planet po kole daje przy tranzytach więcej równowagi,
      bo w jakimś sensie przyswoiliśmy sens ćwiartek naszego horoskopu.
      Zgromadzenie planet po stronie lewej, a więc zorientowanie na siebie
      w pozytywnym wydaniu powinno zaowocować dobrym osadzeniem w sobie,
      spokojem i pewnością.
      W innym wydaniu skupienie na sobie,to odbiór ludzi i świata wyłącznie
      pod kątem bezpośrednich korzyści. Jednym słowem egocentryzm do kwadratu.
      A tak ogólnie, optymista z natury nawet w trudnym tranzycie widzi nadzieję,
      że właśnie zmiana już potrzebna i skoro tak, to może być nawet ciekawie.



      • neptus Re: O naturze Descendentu 23.08.05, 02:37
        Oczywiście, ze to, jak dany tranzyt się realizuje jest uzaleznione od tego,
        kogo on dotyczy, w jakim stopniu człowiek jest zdolny do dokonania zmian,
        radykalnych decyzji itp.
        Jest jeszcze inna sprawa - praktycznie nie zdarza się pojedynczy tranzyt,
        zwykle na czlowieka dziala kilka tranzytow rownocześnie, a nawet, gdy tranzyty
        różnych planet działają bezpośrednio po sobie, przebieg tranzytu przez desc
        może byc nie do końca zgodny z teorią dla tranzytu przez ten punkt danej
        planety. Dlatego nie da się stosować wprost żadnych regułek. Na każdy moment
        życia działa w ogromnej większości przypadków więcej niż jeden tranzyt.
        Pojedynczy tranzyt jest ewenementem, który należy odnotować jako coś tak
        rzadkiego, jak zorza polarna nad Morzem Czerwonym, a może nawet ta zorza jest
        bardziej prawdopodobna.
        • astrofru Re: O naturze Descendentu 23.08.05, 16:04
          Oczywiście zgadzam się z Naptusem, niemniej jednak powiem, jak to funkcjonuje u
          mnie. Kiedy Saturn mi wszedł na dsc zaczął się najpoważniejszy ze związków w
          moim życiu; ciekawą sprawą jest natomiast przejście przez dsc. Marsa. Właśnie
          chwilę temu je miałam, skumulowało się parę konfliktów z ludźmi, sprowokowałam
          kłótnię, która oczysciła atmosferę.. ale nie to jest akurat najciekawsze.

          Poprzednie przejście Marsa przez dsc i VII dom przyniosło mi intentywną pracę z
          moim zespołem (muzycznym, dla tych, co nie wiedzą smile, zaczęliśmy próby w lutym,
          kiedy Mars wlazł na dsc a skończyliśmy w maju, jak tylko Mars wyszedł z VII
          domu. Wraz z zakończeniem prób praktycznie rozleciał się zespół. Teraz, w dniu
          kiedy Mars był na dsc, miałam zabranie i kłótnię w sprawie KONKRETÓW
          dotyczących reaktywacji tego zespołu i zaczynamy właśnie próby. Słowo KONKRET
          nie pojawia się tu przypadkowo - w radiksie mam Marsa w Pannie, więc
          manifestacją moich działań musi być konkret. Dom VII to też kontrakty, a
          działalność muzyczną (wydawniczą) pod to podciągam. Teraz przejście Marsa przez
          VII dom będzie dłuższe, Mars będzie retrogradował i wyjdzie mi z VII domu
          dopiero w marcu 2006. Bardzo jestem ciekawa, czy tym razem też przyniesie to
          rozpad zespołu, ale mądrzejsza o poprzednie doświadczenie spróbuję kontrolować
          sytuację; tym bardziej, że pozostałe tranzyty sa zupełnie inne niż w 2002 roku.
          Pozdrawiam wsiech smile
          • zeta23 Re: O naturze Descendentu 24.08.05, 12:27
            Tak, rzeczywiscie nie mogę wyjść z podziwu jak energia planet jest zgodna z
            moim życiorysemsmile)
            Kiedy mars wszedł mi do VII d. dostałam ciekawą dla mnie propozycje pracy (było
            to na nowiu)ponieważ mam merkurego w VII domu (blisko DSC)to kiedy doszedł mars
            do merkurego pojawiły sie konkrety i przypięczetowanie współpracy.
            Mars jeszcze pare razy "przeleci" mi po merkurym, a tranz. merkury też nie
            próżnuje, bo dobija teraz w ruchu prostym do MC. Muszę powiedzieć,że uaktywniły
            mi sie przede wszystkim domy VII i X (tam mam marsa natalnego)
            Ale dom I też jest ważny ponieważ mam ASC w skorpionie.
            Aspekty mam harmonijne i naprawde dostałam "poweru" do pracy. Tym bardziej,że
            to dla mnie czysta przyjemność.
            Pozdrawiam ze słonecznego Trójmiasta-Zeta




            "Nad Bałtykiem ludzie są inni, jakby przewiani wiatrem, nie tak zatęchli jak
            często ludzie w głębi kraju"
            Marek Kondrat Trybuna (16.08.2004)

    • mucha102 Re: Tranzyty po descendencie 26.08.05, 10:23
      Saturn na DSC - poznałam mężczycnę mojego życia jak wtedy myślałam, przyszłego
      męża - teraz wszystko wskazuje na to, że na pół cyklu Saturna suspicious

      Uran na DSC - Urodziłam córkę, i to raczej wszystko, co się działo wtedy.

      Jwoisz na DSC - zmiana szkoły, oraz - przy kolejnym nawrocie - zmiana pracy na
      lepszą

      Neptun na DSC - zaitresowanie światem duszy, romantyczna miłość

      Pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka