...... no, przynajmniej dla mnie

wiekszosc z Was pewnie przyjmie, to moje "olsnienie" z
poblazaniem. Musze jednak sie z tym moim odkryciem podzielic !
Chodzi mianowicie o kwinkunks. Zawsze go troche pomijalam, jako pewna odmiane twardego
aspektu. Wczoraj wyczytalam i wreszcie zrozumialam jego sens.... niezrozumienie czy tez brak
porozumienia !!! To jest to !
Otoz mam w kwinkunksie asc. i Slonce oraz Urana i MC.
Dluzszy czas podejrzewalam, ze mam zla godzine urodzenia, bo cechy przypisywane mojemu asc.
zupelnie mi nie pasowaly do mojej mentalnosci, bo niby jak ?! Rak: uczuciowy, pro rodzinny....
Slonce w Wodniku: chlodny, obiektywny, no a z rodzinnoscia wodnicza, to wiadomo...
Totez zawsze z pewnym zdziwieniem obserwowalam siebie i wpadalam w zaklopotanie przy
wlasnych reakcjach. Czulam sie nieomal jak wąż z 2-ma glowami w wyczytanym kiedys artykule:
kazda chciala isc w swoja strone !
To samo z drugim kwinkunksem: Uran w Lwie do MC w Rybach. Kiedy ciezko "pracujac" wznosilam
sie na tzw. wyzyny kariery i bylam juz tuz, tuz , to za kazdym razem wymyslalam jakis irracjonalny
powod, zeby sama z niej zrezygnowac lub ja zniszczyc z pelna swiadomoscia.