Dodaj do ulubionych

Saturn inaczej

13.12.06, 22:49
Nie wiem co jest z moim Saturnem. Wiekszosci dziala prawidlowo, to znaczy "daje w kosc".
U mnie dziala na opak: Jak mialam opozycje do Slonca, to zamiast czuc jakies oslabienia,
nabralam niebywalego wigoru i czulam, ze moge "gory przenosic", energia mnie tak rozsadzala,
ze najblizsi zaczeli podejrzewac o objawy hiperaktywnosci, a najrozniejsze robotki odkladane
przez wiele miesiecy zalatwilam w kilka dni, a poniewaz odczuwalam w dalszym ciagu niedosyt,
to i przeorganizowalam cale mieszkanie wlacznie z myciem okien, praniem zaslonek i sofy !!!!
Jak mi siedzial w II-gim domu, to zamiast restrykcji i niedoboru w dziedzinie finansow, sypnelo
mi gotowka jak nigdy dotad !!!
Wlasnie wrocilam do domu obladowana paczkami i paczuszkami, w wiekszosci zakupy NIE
PIERWSZEJ POTRZEBY, czyli szalenstwo Wenus na calego smile
W drodze powrotnej tak sobie kombinowalam co tam z Wenus w tranzytach u mnie
Faktem jest, ze Jowisz z Marsem ustawily sie w kwadracie do urodzeniowej, ale ta tranzytujaca
jest w zerowej ( dokladnie o 22: 24) koniunkcji z Saturnem, a ja sobie zaszalalam jak nigdy !!!
Ja wogole nie odczuwam Saturna, ani zadnych jego ograniczen. Czy to moze dlatego, ze ma on w
moim horoskopie jako jedyny tylko harmonijne aspekty ? czy dlatego, ze jest u "siebie" w
Koziorozcu ?
Obserwuj wątek
    • iokepine Re: Saturn inaczej 13.12.06, 23:09
      Faaajnie cismile
      Ja mam urodzeniowo opozycję Słońca i Merkurego do Saturna i tą są stałe
      negocjacje, na ile sobie mogę pozwolić, a co już będzie przegięciemsmile

      Właściwie na rok przed przejściem zaczęłam łapać, o co mojemu Saturnowi chozi i
      dlaczego to jest dobre, słuszne i właściwe. Słońce, jak wiadomo, jest argumentem
      samym za siebie, a Saturn wymaga zrozumienia.

      A jak ty masz go w Kozie, to sie wcale nie dziwię, żeś mocna. Przecie on tam
      panem pełna gębą. W jakim domu Ci ląduje? Jestem ciekawa, w czym jesteś tak
      super-hiper-odpowiedzialna-ostrodopalona, ze mózg stajesmile)) ?

      • makaryna Re: Saturn inaczej 13.12.06, 23:49
        iokepine napisała:

        > Faaajnie cismile

        Pewnie tak, ale jeszcze bardziej by mnie ucieszylo: dlaczego jest mi fajnie smile

        > Ja mam urodzeniowo opozycję Słońca i Merkurego do Saturna i tą są stałe
        > negocjacje, na ile sobie mogę pozwolić, a co już będzie przegięciemsmile
        >
        > Właściwie na rok przed przejściem zaczęłam łapać, o co mojemu Saturnowi chozi i
        > dlaczego to jest dobre, słuszne i właściwe. Słońce, jak wiadomo, jest argumente
        > m
        > samym za siebie, a Saturn wymaga zrozumienia.
        Gratuluje, przynajmniej wiesz co masz zrozumiec, a ja ciagle nie moge znalezc mojego Saturna.
        Wiem, ze to jest problem bardzie z tych luksusowych...

        >
        > A jak ty masz go w Kozie, to sie wcale nie dziwię, żeś mocna. Przecie on tam
        > panem pełna gębą. W jakim domu Ci ląduje? Jestem ciekawa, w czym jesteś tak
        > super-hiper-odpowiedzialna-ostrodopalona, ze mózg stajesmile)) ?

        No, niezupelnie. Tam gdzie Saturn to powinny byc nasze leki, kompleksy, slabosci...
        U mnie jest w VI-tym domu, czyli tam powinnam miec jakies zahamowania.
        Zdrowie ( odpukac w niemalowane, a i splunac 3x za siebie) dobrze ponad przecietna. Do lekarzy
        nie chodze, lekarstw ani innych witamin nie lykam, pale 1.5 paczki papierosow, cala zime chodze
        bez czapki i szalika ( chyba nawet nie mam). Fakt, ze chodze regularnie na silownie, ale nie ze
        wzgledow zdrowotnych, tylko nadmiaru energii odkad progresywne Slonce weszlo w Barana.
        Jem wszystko i w nadmiarze smile
        Praca: albo pracuje, albo nie smile Tzn. nie umiem udawac, ze pracuje. Albo sie angazuje i pracuje
        pelna para po 10-14 godzin i pieniadze mnie nawet niespecjalnie interesuja, a jak mnie praca nie
        interesuje, to zadna sila mnie nie zmusi.... i wtedy zaciagam pasa ( w II-gim Uran).
        Czy to sa te restrykcje Saturna ?!

      • lwi2 Re: Saturn inaczej 13.12.06, 23:52
        Makaryna, nie chcę Cię martwić, to starość, ja mam to samo, w ogóle źle o swoim
        Saturnie nie myślę, i też ma dobre aspekty raczej i też w Koziorożcu, krzywdy
        mi jeszcze nie zrobił, za wyjątkiem zębów.
        Lwi
        • makaryna Re: Saturn inaczej 14.12.06, 00:06
          lwi2 napisała:

          > Makaryna, nie chcę Cię martwić, to starość, ja mam to samo, w ogóle źle o swoim
          >
          > Saturnie nie myślę, i też ma dobre aspekty raczej i też w Koziorożcu, krzywdy
          > mi jeszcze nie zrobił,

          Czy moglabys sprecyzowac "starosc" !!!!!! smile))
          Czy chcesz przez to powiedziec, ze go zdazylam oblaskawic ? To moja odpowiedz jest: nie. Ja go nie
          moge dojrzec, wiec nie moge tez i oblaskawic. Ja bym chciala go "zobaczyc" i dowiedziec sie gdzie
          sa moje kompleksy i leki...
          A moze ta regula odnosnie restrykcji w domach obowiazuje wszedzie za wyjatkiem Koziorozca ?
          Mowiac prawde, to VI-ty dom zaczyna mi sie w 10° Strzelca ( pewnie dlatego przesadzam z praca w
          lewo albo w prawo), ale ciagnie sie do 17° Koziorozca. Moze jezeli Saturn jest w Kozie, to nie
          dyscyplinuje ?

          >za wyjątkiem zębów.>
          Nie powiem, ze u mnie jest tu idealnie, ale bez przesady... jeszcze mam smile))

          A w ktorym domu go masz ?

          • lwi2 Re: Saturn inaczej 14.12.06, 06:31
            Mój Saturn w 3 domu. Czyli po domach to w 3 i w 6 ma coś wspólnego z Merkurym,
            a z Merkurym to Saturn sobie radę daje i vice versa.
            Lwi
    • jerry.uk Re: Saturn inaczej 14.12.06, 00:34
      Chyba ja też jestem "dzieckiem Saturna", bo docenia moją pracę. Akurat
      tranzytuje mój II dom, co powoduje napływ nowych zleceń (i gotówki), pojawiają
      się nowi klienci. Potwierdzam i jestem przykładem tego, że Saturn w II domu nie
      musi oznaczać kłopotów finansowych. Owszem, kiedy Saturn wchodził do II domu
      miałem pewnego stresa, że własna działalność gospodarcza może nie wystarczyć,
      aby się utrzymać, ale teraz widzę że to były tylko obawy. Myślę, że jeśli ktoś
      wytrwale pracuje, jest dobrze zorganizowany, to Saturn mu pomaga.
    • mb1mb Re: Saturn inaczej 14.12.06, 01:05
      mało aspektów:
      opozycja do Słońca ścisła, do Merkurego luźna (orb 6 st.), trygon do asc.

      też nie narzekam smile może dlatego, że V dom to dla Saturna całkiem fajne miejsce.
      Jedyna "uciążliwość" to opóźnienia - rzeczywiście człowiek chce być perfekcyjny
      we wszystkim co robi, przekłada terminy a nawet rezygnuje, kiedy nie czuje się
      wystarczająco przygotowany; nic dziwnego, że trwa to długo - no i nie daj boże
      jak ktoś skrytykuje - do końca życia zapamiętam ...big_grin

      najbardziej smakuje jak:
      1. zrobisz coś bardzo trudnego ("misja specjalna")
      2. zrobisz to sam
      3. pochwali cię odpowiednia osoba (tzn. ktoś kto się zna na rzeczy)

      Bardzo miło wspominam koniunkcję ze Słońcem w XI - to był jeden z tych
      nielicznych okresów kiedy czułam się "duszą towarzystwa" - ten V-domowy Saturn
      tak po lwiemu chciałby skupiać ludzi wokół siebie, ale jak przychodzi co do
      czego, okazuje się dość wybredny w wyborze znajomych - bo w końcu mało kto go
      zrozumie, a przecież nie ilość a jakość stanowi.

      Przejście przez asc to też był dobry czas - używając przenośni, uważam, że
      "w uniformie mi do twarzy", żadnego osłabienia sobie nie przypominam. smile

      Czy jestem zadowolona ze swoich dotychczasowych osiągnięć? Cóż...jak na
      saturnowe dziecko (bo 30 lat w języku Saturna to przecież dziecko jeszcze wink)
      przystało, uważam, że jeszcze daleka droga przede mną do upragnionego celu.
      Ale ten cel teraz (dopiero!) stał się bardziej wyrazisty... smile
      • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 14.12.06, 11:06
        >Cóż...jak na
        > saturnowe dziecko (bo 30 lat w języku Saturna to przecież dziecko jeszcze wink)
        Bez przesady... Saturn return czyli 1 obieg saturna tradycyjnie jest symbolem
        dojrzalosci czyli wlasnie okolo 30 roku zycia.
        • mb1mb Re: Saturn inaczej 14.12.06, 11:40
          u mnie relacja Słońce (wł. VI) Saturn (wł. X) wiąże się z pracą i karierą
          zawodową, więc w tym kontekście pisałam o "dziecku" - w wieku 30 lat można co
          najwyżej zaliczyć pierwsze szczeble i mieć obiecującą przyszłość, ale naprawdę
          wysokie stanowiska, osiągnięcie ugruntowanej pozycji społ. i prestiżu jest
          udziałem raczej starszych osób.
          Przynajmniej tyle wynika z moich obserwacji (ale może nie patrzę tam gdzie
          trzeba smile)
          • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 14.12.06, 12:52
            >w wieku 30 lat można co
            > najwyżej zaliczyć pierwsze szczeble i mieć obiecującą przyszłość, ale naprawdę
            > wysokie stanowiska, osiągnięcie ugruntowanej pozycji społ. i prestiżu jest
            > udziałem raczej starszych osób.

            oooo z przyjemnoscia to czytam, wreszcie ktos rozsadny bo wsrod Polakow czesto
            mam do mam do czynienia ze sfurstrowanymi 28 latkami ze jeszcze nie osiagnely
            bog wie jakiej pozycji zawodowej a przeciez powinny w tym wieku miec juz
            mieszkanie, budowac dom, meza, szczesliwa rodzine, 2 dzieci i oczywiscie byc juz
            conajmniej managerem jakims...he he...
            Moze to napedza fakt ze oczekiwania w Polsce sa naprawde duze (No do wielu
            zawodow nie przyjmuja po 35 roku zycia.ha ha) i tu czesciej niz gdziekolwiek
            indziej w swiecie zdarzaja sie 28 letni dyrektorowie, prezenterzy telewizyjni,
            stewardessy sa w wieku i wygladzie modelki najczesciej.(Proponuje porownac
            przedzial wiekowy z prezenterami CBS oraz stewardessami chocbby w BA)
            30 latek w Polsce czuje sie naprawde dosc staro he he jak zauwazylam... i to
            dziwnie nieralistycznie zwlaszcza w kraju w ktorym NAPRAWDE osiagnac cokolwiek
            jest duzo trudniej niz powiedzmy w USA

            a tak szczerze mowiac to rzadko sie zdarzaja wczesne blyskotliwe kariery a la
            whitney huston, britney spears itp. Dotyczy to zazwyczaj pewnego typu dziedzin
            artystycznych, bo tak naprawde w wieku 28 lat pracujac w firmie w USA bylam
            postrzegana jako dzieciak jeszcze z mala szansa awansu zbyt wysoko ze wzgl na
            ograniczone doswiadczenie zyciowe i zawodowe oczywiscie.
            • magda8867 Re: Saturn inaczej 14.12.06, 13:59
              Ja mam saturna w V domu, odbiera raczej harmonijne aspekty ale daje mi sie tez
              negatywnie odczuć. Wszystko co związane z tym domem przychodzi mi ciężko. Do
              flirtowania sie nie nadaję, bo nie mogę sie wyluzowac, jestem spięta. Jeśli
              chodzi o dziecko, to mam jedno, ale jakoś ciężko mi, mąż prawie nieobecny,
              siedze naokrągło sama. z mężem też mi się ciężko żyje, kłocimi się (chyba
              przeze mnie bo mam kwadrat księżyca do marsa) i więcej dzieci nie chcę mieć, bo
              nie podołam, choć w głebi duszy chciałabym przytulić jeszcze takiego niemowlaka
              (Vdom w raku). Nie narzekam na finanse, nie jestem bogaczką ale umiem sie chyba
              dobrze rządzić a to dzięki księżycowi i wenus w byku w 2domu, poza ty wenus
              świeci na 3dom dzięki czemu mam wiele przyjaciól i dar chyba nawiązywania
              przyjaźni.
            • panna_hanna Re: Saturn inaczej 14.12.06, 14:41
              Masz racje, oczekiwania mlodych ludzi w Polsce, a zwlaszcza w Warszawie sa
              DUZE. Studia, drugie studia, doktorat (bo jeden magister to w sumie zadne halo)
              kariera i pieniadze, a po drodze jeszcze rodzina, dom pod Warszawa, ewentualnie
              apartament na Kabatach. Ogolnie rzecz biorac: duza presja i cisnienie na
              odniesienie sukcesu i ciagle porywnywanie sie...

              Tak sobie mysle, ze te wzorce to ze Stanow importowane. Tyle, ze u nas dziki
              kapitalizm, kapitalizm bez oslon spolecznych i kapitalu.

              No i jeszcze wzorzec szybkiej kariery ustanowiony przez ludzi, ktorzy weszli na
              rynek pracy w okresie transformacji ustrojowej. Nie do powtorzenia po prostu.
              Co w takim razie zostaje dla ich mloddzego rodzenstwa? (czyzby polskiej wersji
              pokolenia X?)Praca fizyczna w Wielkiej Brytanii?
              • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 14.12.06, 15:33
                > Tak sobie mysle, ze te wzorce to ze Stanow importowane. Tyle, ze u nas dziki
                > kapitalizm, kapitalizm bez oslon spolecznych i kapitalu

                oj nie, uwierz starej wyzeraczce emigracyjnej( od 1996 do dzis) takie wzorce to
                moze byly w latach 70tych w USA w NYC i Chicago. Co prawda studiowalam 5 lat a
                potem pracowalam nie na wsch wybrzezu ale w Kalifornii, w San Francisco ale
                zadna z moich "szkolnych" kolezanek w wieku 28 lat nie miala poczucia az takiej
                presji jaka w Polsce teraz jest aby miec kariere i wszystko w wieku 28 lat
              • dori7 Re: Saturn inaczej 14.12.06, 19:58
                panna_hanna napisał:

                > Masz racje, oczekiwania mlodych ludzi w Polsce, a zwlaszcza w Warszawie sa
                > DUZE. Studia, drugie studia, doktorat (bo jeden magister to w sumie zadne
                > halo)
                > kariera i pieniadze, a po drodze jeszcze rodzina, dom pod Warszawa,
                > ewentualnie apartament na Kabatach.

                Z widokiem na Tesco big_grinDD

                > Ogolnie rzecz biorac: duza presja i cisnienie na
                > odniesienie sukcesu i ciagle porywnywanie sie...

                Cos w tym chyba jest. Ide wczoraj z bratem do samochodu i nagle on mowi z
                uznaniem: "ale masz fajne poncho". Na co ja, wybitnie ucieszona, bo komplement
                od brata nie tak czesta rzecz, powiewajac polami pochwalonego poncho jak Batman,
                odpowiadam z wielkim zadowoleniem: "swietne, nie? 25 zeta w szmateksie!". Na co
                moj brat podskakuje nerwowo, rozglada sie dokola, czy nikt nie slyszal tego
                wyznania nader wstydliwej tresci, po czym z cala szczeroscia i troska Ksiezyca w
                Rybach poucza mnie, ze nie powinnam takich rzeczy glosno mowic, gdyz ludzie w
                Warszawie sa naprawde wredni, niektorzy tylko czyhaja, zeby komus podstawic noge
                albo podlozyc swinie; ja o tym najwyrazniej jeszcze sie nie przekonalam, ale
                powinnam uwazac, bo moge sobie zaszkodzic takim nierozwaznym postepowaniem uncertain

                Dodam, ze brata mam mlodszego, jeszcze na studiach i dlatego bylo to podwojnie
                przerazajace, uslyszec cos takiego...
                • neptus Re: Saturn inaczej 14.12.06, 22:01
                  Tiaaa, prześliczna dulszczyzna. smile)) Wszyscy się ubierają w ciuchlandach ale
                  udają klientow takich sklepów, gdzie 1 klient pojawia się raz w tygodniu i to
                  się właścicielowi nie tylko opłaca ale oznacza znakomite obroty. smile)))
                  Cheese, proszę państwa, cheese!!!
                  • dori7 Re: Saturn inaczej 15.12.06, 23:44
                    neptus napisala:

                    > Tiaaa, prześliczna dulszczyzna. smile)) Wszyscy się ubierają w ciuchlandach ale
                    > udają klientow takich sklepów, gdzie 1 klient pojawia się raz w tygodniu i to
                    > się właścicielowi nie tylko opłaca ale oznacza znakomite obroty. smile)))

                    Gdyby tu chodzilo o dulszczyzne, taka smieszna i glupia, to pol biedy. Chodzi o
                    cos innego - o autentyczne poczucie zagrozenia, bycia kontrolowanym,
                    obserwowanym i ocenianym przez ludzi, ktorzy maja wladze wplywania na cudze
                    zycie i moc niszczenia go. To nie jest smieszne, to jest przerazajace, ze mlodzi
                    ludzie odczuwaja taka presje i lek. To juz nie wscibska sasiadka patrzy, ale
                    Wielki Brat uncertain
                • panna_hanna z widokiem na Tesco 15.12.06, 14:55
                  Ooooo, ide dzis na parapetowe do znajomych co to kupili sobie (a raczej wzieli
                  kredyt na 40 lat) mieszkanie na Kabatach z widokiem na Tesco wlasnie.

                  Wlasnie pieke dla nich przepyszne ciasto, ktore dzisiaj chyba nie bedzie takie
                  przepyszne, bo z zakalcem (chyba, poki co nie otwieram piekarnika, bo mam
                  wrazenie, ze jeszcze bardziej opadnie)

                  Moj piekarnik wydaje jakies niepokojace odglosy, wiec koncze.
    • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 14.12.06, 11:10
      >Ja wogole nie odczuwam Saturna, ani zadnych jego ograniczen.
      A czy juz przeszlas caly cykl saturna czyli masz conajmniej 30 lat?

      >Czy to moze dlatego, ze ma on w moim horoskopie jako jedyny tylko harmonijne
      >aspekty ? czy dlatego, ze jest u "siebie" w Koziorozcu ?
      Ehh wiesz z tymi harmonijnymi aspektami to nie taka prosta recepta do szczescia.
      Mam znajoma co ma prawie same trygony i wesolo jej zycie sie nie uklada, faktem
      jest ze duzo jeczy i wielkie lenistwo ma ( tak to czasem daje lenistwo).
      Zas mam kolezanke-wojowniczke z prawie samymi kwadraturami co w zyciu wiele
      osiagnela swoja praca i walka. Roznie to bywa.
      • trigga74 Re: Saturn inaczej 14.12.06, 12:09
        saturn kojarzy mi sie jeszcze inaczej. Prawde mowiac to jakby soczewka, filtr
        ktory usuwa wszystko co zbedne. Mysle ze saturn jest czyms poza wszystkimi
        ludzkimi pragnieniami, emocjami, falszywa nadzieja i falszywa wiara. Jesli
        czlowiek godzi sie zarowno ze swoja wlasna sila i oryginalnoscia jak i maloscia
        i ograniczeniem to wlasnie jest Saturn. Gdy dostrzegasz, ze jesli cos robisz,
        wierzysz i mowisz, jest to od ciebie i niezalezne od jakichkolwiek kontekstow -
        to wlasnie saturn. Anty-saturn, to przesadzona wiara, przesadzony optymizm,
        przesadne lokowanie swojego zycia i poczucia bezpieczenstwa w tym wszystkim, co
        nie jest twardym saturnicznym szkieletem. I mam tu na mysli wszystkie uczucia,
        subiektywnosci, zbytnie pokladanie wiary w ludzka dobroc i "zbiegi przypadkow"
        ktore obracaja sie na korzysc.
    • princesswhitewolf Re: Saturn humorystycznie 14.12.06, 14:41
      Blogoslawieni ci ktorym Saturn daje popalic a wyciagaja wnioski, albowiem oni
      unikna losu tepych klaczy i na stare lata los madrosc zydiowa bedzie ich
      kierowac przez najgorsze doswiadczenia.
      • panna_hanna Re: Saturn humorystycznie 14.12.06, 14:49
        Niech odtrutka na rakiego Saturna bedzie zaklecie: Nie daj mi Boze, bron Boze
        skosztowac, tak zwanej zyciowej madrosci...Dopoki zycie trwa!

        To Osiecka, jesli dobrze pamietam: 09.10.1936, Warszawa
        • neptus Re: Saturn humorystycznie 14.12.06, 15:09
          Czyż nie jest wspaniałe przytulić sie do saturnicznego twardego kaflowego
          pieca, w ktorym buzuje słoneczny ogień? Dzieki Saturnowi możesz z tego
          słonecznego żaru bezpiecznie korzystać i nie oparzyć się. Saturnowa bariera dla
          Słonca to ochrona przed pozarem, przed spłonięciem.
          Nie zaprzęgniesz Słońca do pozytecznej pracy bez Saturna. Silnik to saturniczna
          twarda konstrukcja poruszana energią słonecznego ognia.
          Słonce bez Saturna to tylko straszny zywioł, któże wszystko spalić. Daje zycie
          i je odbiera. Saturn pozwala, aby to zycie trwało. Hawgh. smile
          • neptus Re: Saturn humorystycznie 14.12.06, 15:13
            > Słonce bez Saturna to tylko straszny zywioł, któże wszystko spalić. Daje
            zycie
            > i je odbiera. Saturn pozwala, aby to zycie trwało. Hawgh. smile

            Przepraszam za literówkę. Ma być:
            Słonce bez Saturna to tylko straszny żywioł, który może wszystko spalić. Daje
            życie i je odbiera. Saturn pozwala, aby to życie trwało. Hawgh. smile
        • princesswhitewolf Re: Sympatia nabyta z wiekiem 14.12.06, 15:55
          Chcialam zglosic swoje veto na okolicznosc traktowania Saturna wg starych
          tradycji jako malefika nad malefikami. Bez Saturna nie byloby trwalosci w niczym
          ani w zwiazkach ani w innych aspektach zycia.

          No i te dygresje dwie...
          Gdzies to tez wyczytalam niedawno ze im silniejszy Jowisz w horoskopie tym
          silniejsza lekcja Saturna.

          Cos mi sie snilo ze chyba to w wedyjskiej astrologii najwazniejsza planeta jest
          Saturn a nie Slonce.
      • zocha.w Re: Saturn humorystycznie 15.12.06, 22:41
        Moj ulubiony cytat (chyba z Liz Greene, ale glowy nie dam), calkiem powazny, o
        Saturnie: "Saturn pokornego prowadzi, opornego wlecze". Samo zycie.
    • neptus Re: Saturn inaczej 14.12.06, 14:59
      Kontakt Saturna ze Słońcem ma złą opinię, bo ich dziedziny sa w naturalnym
      kwinkunksie. To konflikt pomiedzy potrzebą zabawy a obowiązkiem, swobodą
      tworzenia, a koniecznością stosowania norm i reguł. W rzeczywistości jednak
      energie Słońca i Saturna bardzo ładnie do siebie pasują. Słońce to energia
      tworcza, Saturn nadaje jej kształt, obleka w formę materialną. Dlatego tranzyty
      Saturna przez Słońce często umożliwiają zrealizowanie długo noszonych w sobie
      pomysłów, dokończenie spraw, na które jakoś tak brakowało dotąd czasu i energii.
      Natalnie koniunkcja tych dwóch ciał jest z reguły bardzo korzystna. Czesto
      wiąże sie z prominentnym lub arystokratycznym pochodzeniem albo też osobistą
      karierą i uzyskaniem wysokich stanowisk. Słońcosaturn to m. in. symbol władzy -
      blask urzędu, to takze symbol pomnika, trwałego uznania. Przy aspektach
      harmonijnych dostajemy to za darmo, przy nieharmonijnych musimy o to powalczyć
      lub powalczyc z władzą. Sam aspekt nawet kwadratury nie ma w sobie ani wygranej
      ani przegranej w tym konflikcie. To od naszej zdolności do zrozumienia i
      zintegrowania z resztą wpływów planetarnych zalezy, czy tranzyt nas zdołuje, a
      Saturn stanie sie kulą u nogi pełnego energii i zapału Słońca, czy też inwencji
      słonecznej nada formę i postawi Słońce na cokole.
      • panna_hanna Re: Saturn inaczej 14.12.06, 16:34
        Naptus, napisals, ze natalna koniunkcja Slonca i Saturna jest bardzo korzystna -
        jako symbol wladzy, blsk urzedu, trwalego uznania, zaszczytow...

        A jesli ta koniunkcja wypada w domu 12? A dokldnie Slonce delikwenta wcisniete
        jest miedzy koniunkcje Saturna i Jowisza w znaku Wagi? Dalej jest jeszcze
        Pluton, w luzniejszym juz kontakcie z tym towarzystwem, za to w koniunkcji z
        Ascendentem w Wadze...(ta cala gromadka w trygonie do Ksiezyca w Wodniku w 4
        domu) to jak taki potencjal mozna wykorzystac? Zostac przeorem jakiegos zakonu
        i z tego typu funkcji czerpac ow blask? Chyba raczej nie, taki Ksiezyc nie lubi
        zamkniecia...

        Probuje oswajac mojego Saturna od wielu lat (od 3 lat juz calkiem swiadomie, po
        zapoznaniu sie z astrologia) Zreszta pierwsze zetkniecie z astrologia nastapilo
        na kwadraturze Saturna do urodzeniowego Saturna i Slonca, jednoczesnie mialam
        tranzyt Neptuna do Slonca. W sumie lubie go coraz bardziej, choc przyjaciolmi
        jeszcze nie jestesmy. Ale mysle,ze moj Saturn ma zadatki na oddanego i
        lojalnego przyjaciela.

        O.K, postaram sie myslec o nim jak o cieplym piecu, przy ktorym mozna sie
        ogrzac w zimowy dzien...
        • neptus Re: Saturn inaczej 14.12.06, 21:53
          Z takim układem można też zostać doskonałym ojcem chrzestnym mafii. Gdyby był w
          tym układzie jeszcze Mars i Merkury, mogłabyś napisać poważną i poważaną
          dysertację naukową pt. "Krok defiladowy w terenie grząskim". suspicious
          Dwa największe tradycyjne straszaki astrologiczne na niegrzeczne dzieci to
          Saturn i 12 dom. Sa układy łatwiejsze do realizacji i trudniejsze ale nie ma
          ewidentnie maleficznych ani beneficznych, bo to jest sprawa realizacji. Kosmos
          nie jest ani dobry ani zły. On po prostu jest.
          Saturn w 12 domu nie jest w najbardziej wymarzonym położeniu, czuje się tam
          trochę, jak Napoleon na Helenie ale to problem Saturna, nie Twój. wink Trygon do
          Księżyca raczej nie boli. Owszem, Księzyc w Wodniku jest dość nerwowy, w
          połaczeniu z Saturnem w 12 emocje łatwo generują lęki i zahamowania. Każdy
          medal ma jednak swoje dwie strony. Książyc w Wodniku ma łatwość wyczuwania
          subtelnych sygnałów, niedostępnych dla większości. Trygon z Saturnem, Jowiszem
          i Słońcem umozliwia praktyczne wykorzystanie tych zdolności. A ze to dom 12? No
          to co? Kiedy chcesz, by coś miało realne kształty w 12 domu, rób coś 12-
          domowego, neptunicznego. Takie coś to np. pomaganie innym ludziom jako medyk,
          jasnowidz, psycholog albo spec od reiki. Pluton na asc, nawet 12-domowy daje
          siłę przebicia, wpływ na ludzi. Waga jest stworzona do nawiązywania kontaktów,
          negocjowania, rozważania. Dla pociechy ciekawostka: dawniej domy 6/12 nie były
          domami słuzby ale domami forsy! To były tzw "małe krowy" (6) i "duże krowy"
          (12). Wcale nie musisz byc "pomagaczem", mistykiem ani biedakiem. Mozesz byc
          np. bankierem. Wielka kasa tez wymaga mnóstwo intuicji, wyczucia i nieźle
          szarpie emocje.
          Jak znajde chwilę czasu, o co mi teraz b. trudno, to poszukam w bazie 12-
          domowcow, którzy zrobili wielkie kariery. jest tego sporo, mówię Ci to jako 12-
          domowiec. smile))
          • panna_hanna Re: Saturn inaczej 15.12.06, 14:41
            No. Po tym ostatnim poscie zyskalam jakies poczucie wiekszej zyciowej wolnosci,
            naprawde. Bo dom 12, odkad w ogole dowiedzialam sie o jego istnieniu i jak
            wielkie odgrywa w moim zyciu znaczenie, traktowalam jako wielki zyciowy kierat.

            Moze trafilam na pierwszego kiepskiego astrologa, ktory dosc tradycyjnie go
            zinterpretowal (i ostrzegal: moze cie ciagnac, aby wstapic do zakonu, ale
            pamietaj to nie twoja droga) Szczerze mowiac, choc jest osoba wierzaca, nigdy
            nie mialam takich pomyslow...wiec siedzialam tam przed jego komputerem pelnym
            dziwnych znaczkow i czulam, ze coraz mniej rozumiem...Ale jakas straszna i
            przygnebiajaca przyszlosc mnie czeka...duzo smutku, samotnosci i cierpienia.

            Lektura von Pronaya tez nie wniosla zbyt wiele optymizmu do mojego myslenia o
            domu 12 wink)) Zwlszcza ten fragment o wieznieniu albo szpitalu (rzecz jasna
            psychiatrycznym, zeby bylo bardziej zlowrogo...)

            Ale wracajac jeszcze do tego Saturna: on jest po to w domu 12, aby nadac
            strukture rzeczom neptunicznym, zeby nie ugrzeznac w neptunicznym blocku,
            zagubic sie w naptunicznej mgielce. Np.osatnio coraz czesciej mysle, zeby
            bardziej systematycznie zajac sie astrologia. Wiecie: zapisac sie na kurs,
            kupic ksiazki i odrabiac prace domowe wink)

            No, ale najpierw pokoncze moje 2 kierunki studiow wink
        • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 15.12.06, 10:52
          oh panna_hanna,
          Nie jest tak zle u ciebie. Mam przyjaciela z Saturnem i Plutonem w 12 domu ktory
          po 50tce zrobil fantastyczna kariere i ma niesamowite zycie.
          Ja mam Saturna w koniunkcji z Wenus w Bliznietach w 7 domu. Saturn/Wenus ma
          kwadrat do Ksiezyca w rybach w 3 Neptun w 12 na asc, slonce w raku w 8 ) i
          scisly 0 stopniowy trygon do marsa merkury w lwie przelom 8/9. Wiec musze
          przyznac ze zycie mocno mnie poturbowalo od 7 domowej strony. Ale jako ze
          merkury mysli wyciagam wnioski i nauczylam sobie z tym radzic i zmienic taktyke
          z matki teresy na bardziej saturniczna. Saturn po 30 juz jest lzejszy...
          • asu1 Re: Saturn inaczej 15.12.06, 12:59
            To prawda, po 30 mój Saturn w 9 domu w Bliźniętach mniej już wymaga, ale tez
            nie moge powiedziec, mimo że studiowałam przez lat 8 to myslę że to Jego
            zasługa, że wogóle doszłam do konca, bo przeciągnął mnie za włosy przez
            studia,a i wyszukał mi coś bardziej dziewiątodomowego niż anglistyka, na którą
            się nie dostałam. Znam też osobę z Saturnem w 9 domu , która czterokrotnie
            zaczynała studia, ostatni raz w 40-tym roku życia , i nic nie skończyła chociaż
            za pierwszym razem była tylko dwa czy trzy egzaminy od absolutorium. Byc może
            dlatego ze studia, które wybrała to psychologia i polonistyka, a to raczej nie
            pachnie 9 domem.Poza tym ta osoba baardzo opiera sie jakiejkolwiek dyscyplinie
            i nie przyjmuje tezy ,że wszytko w zyciu ma swój porządek.Uważa ,że ordnung
            jest słuszny, ale w odniesieniu do innych. Dziwny ten jego Saturn bo Strzelcowy
            i w trygonie do Merkurego Baranowego w 1 domu więc o co chodzi.
            Sama jestem raczej dobrego zdania o Saturnie, ale to akurat taki okres w
            życiu smile))(ciężko wzdycham, ale zdania jestem dobrego)
            • princesswhitewolf Re: Saturn inaczej 15.12.06, 13:13
              asu1 napisała:
              >Mam też osobę z Saturnem w 9 domu , która czterokrotnie
              > zaczynała studia, ostatni raz w 40-tym roku życia , i nic nie skończyła
              No ja tez mam taka kolezanke co uparla sie studiowac i miala wlasnie Saturna w 9
              i niezbyt ciekawie aspektowanego i wylatywala ze studiow chyba z 4 razy az
              zrezynowala.
              Ale mam tez kolezanke z bardzo kiepsko aspektowanym Saturnem w 9 domu ktora
              podrozuje, ma wiele lat starszego meza dyplomate, sama w przemysle turystycznym
              w USA pracuje....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka