Dodaj do ulubionych

Parasolki przy pizzerii

20.08.04, 13:13
Witam forumowiczów.

Na początku zaznacze iż jestem zawsze na bieżąco z finansami u spóldzielni.

Nie było mnie jakiś czas więc nie wiem czy poruszał ktoś już temat czegoś, co
ja nazwałbym prowizorycznym ogródkiem piwnym. Wyrósł on wraz z początkiem
lata przed pizzerią, która zresztą znajduje się centralnie pod moją
sypialnią. Ciepło jest więc otwieram na noc okno i niestety muszę do bardzo
późna słuchać rozmów w języku wiadomo jakim z użyciem najczęściej używanych
wyrazów oraz znosić opary piwska wymieszane z dymem z papierochów. Nie trzeba
nikogo przekonywać że spanie w czymś takim jest niemiłe.
Inna sprawa - raz poobserwowałem sobie tych ludzi, sporo z nich po skończeniu
sączenia klarownej żółtej cieczy z pianą jak gdyby nigdy nic wsiadła do
swoich autek i odjechała "paląc gumę". Ciekawy jestem - czy ktoś jeszcze
zwróci na to uwagę zanim ktoś z naszych sąsiadów zderzy się czołowo z którymś
z nich....

Słucham głosów na ten temat.
Obserwuj wątek
    • smootek Re: Parasolki przy pizzerii 20.08.04, 14:56
      Tu znajdziesz wydarzenia z dni ostatnich. Mam ten sam problem:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11165&w=10117983&a=14995654
      Jedyną rzeczą, jaka nam pozostaje - to drugi guziczek przy domofonie (bez
      kluczyka). Może nie wszyscy wiedzą, ale oprócz możliwości wpuszczania naszych
      gości możemy sobie w ten sposób porozmawiać z ochroną. Warto z uporem
      przypominać im o ustaleniach z właścielami. A są one takie, że ogródki mają
      znikać o 22.00. I ochrona wie, o tym. Nie robi nic. Wczoraj ryki ustały w
      okolicach 23.30.
      Obserwacje dotyczące prowadzenia na napędzie nie-etylinowym - bez komentarza!
      Tu by się po prostu przydał patrol drogówki przy wylocie z uliczki i tyle.
    • smootek Re: Parasolki przy pizzerii 24.08.04, 00:06
      A dziś było trochę bardziej optymistycznie - czyli ciszej! Zapewne ciszę i
      spokój zawdzięczamu po trosze i aurze i być może temu, że zaczął się nowy
      tydzień (zarazem ostatni tych wakacji, a może wreszcie zadziałał ochrona????
      Gdyby tylko taki stan utzymał się jakiś czas...
      • smootek Dialogi z ochroną -z dedykacją dla Rady Nadzorczej 26.08.04, 23:50
        22.25 Ryki pod oknami z "zamkniętego" o 22.00 ogródka
        Ochrona: - Już działamy...
        40 minut później - żadnych zmian - ogródek ciągle "zamknięty" - zgodnie z
        ustaleniami RN wink
        Ochrona: - Byliśmy, ale ta Pani powiedziała, że nic nie zrobi, bo są goście...
        23.45 - jest cicho...


        • smootek Re: Dialogi z ochroną... 27.08.04, 19:50
          A może mili Sąsiedzi mają jakieś opinie lub pomysły, co w tej sprawie można
          zrobić?
          ...kiedyś było Forum - a teraz bardziej dziennik przypomina smile
          • smootek Re: Dialogi z ochroną... 31.08.04, 00:11
            Dziś usłyszeliśmy od ochrony, że chronią teren wewnątrz osiedla i chodnik
            między budynkiem a ulicą nie podlega ich działaniom.

            Wniosek: ile razy widzicie zatem ochronę poza podwórkiem - tyle razy widzicie,
            że pan z ochrony jest poza miejscem swej pracy.

            Cóż za inwencja!
            • jeruba Re: Dialogi z ochroną... 31.08.04, 13:18
              smootek niezle

              pzdry,
              j.j.
              • smootek Re: Dialogi z ochroną... 31.08.04, 18:29
                jeruba napisał:

                > smootek niezle
                Obcowanie z przedsatwicielami ochrony zapewnia NIEZAPOMNIANE wrażenia
                intelektualne - połączone z wyrzutem dodatkowej dawki adrenalinysmile

                Obcowanie z przedstawicielami władz wzbudza współczucie - bo okazuje się, że
                największą kompetencją jest NIEMOC. Wszechogarniająca.

                Czemu? Ano:

                - niedługo będziemy świętować okrągłą rocznicę uszkodzenia bramy wjazdowej - od
                grudnia słyszę, że były kłopoty z dostawcą - ale już zaraz wszystko będzie OK
                (ostatnio zapewnienia pod koniec lipca);

                - miesiąc temu minął rok jak Pan Co Malował Barierki obiecał, że jak już je
                podniosą do poziomu 110cm ponad podłogę balkonu - to je pomalują, bo na razie
                szkoda farby i pracy. Mowa-trawa - a rdza rdzawa...

                - po każdym deszczu klatka A-2 zalewana jest przez wodę, bo ktoś zapomniał, że
                spadek położonych płytek powinien doprowadzać do spływania a nie wpływania
                wody - i pewnie po wsze czasy jesteśmy na to skazani. I pewnie mamy się ciszyć,
                że garaż nie jest jeszcze bardziej zalewany niż to się obecnie dzieje...

                - i wiele innych przykładów - co niestety chluby nie przynoszą... więc może je
                przemilczmy. Nie licząc, że oczywistych spraw ludzie, którym płacimy nie
                załatwiają "z urzędu" - o wszystko trzeba się prosić, zwracać uwagę, pisać
                pisma, dzwonić. Czemu?

                I wcale nie cieszy, że po chyba 3 miesiącach (i 5 telefonach) udało się wkleić
                2 (dwa) kołki i wymienić 1 (jedną) świetlówkę w garażu (po 67pln/miesiąc).

          • mooj Re: Dialogi z ochroną... 31.08.04, 13:40
            bardzo lubię Włocha (choc osttanio taki tłok ze trudno miejsce znaleźć)
            nie wiem co się dzieje po 22 -nie bywam
            ale bardzo cieszyłoby mnie (i nie tylko mniesmile gdybyście się dogadali
            tzn żeby zamykali ogródek o 22 ...ja nie korzystam później a obawiam się, że
            jełsi tak będzie dalej to lokal zamkną
            byłoby szkoda
            • smootek Re: Dialogi z ochroną... 31.08.04, 18:04
              1. Ja tam Włocha nie lubię - ale sam sobie na to zapracował. B.chętnie
              gopolubię, o ile będzie wypełniał to do czego się zobowiązał (oprócz lepienia
              pizzysmile

              2. Mam nadzieję, że tzw. "dogadanie" polega wyłącznie na tym, że o 22.00 jest
              cicho jak makiem zasiał - lokalik opróżniony z gości i obsługi, posprzątany i
              czekający na nadejście dnia następnego. Jak i lokatorzy, którzy i tak
              cierpliwie znosili uciązliwe sąsiedztwo przez kilka godzin wcześniej. Z
              dogadywaniem nie ma nic wspólnego podawanie pizzy i piwka do 23.00 a potem
              sprzątanie do północy.

              3. Jak pokazuje smutna historia i rzeczywistość dnia codziennego - ZAMYKANIE
              lokalu przez kogokolwiek oprócz właściciela o wybranej przez niego porze nie
              jest możliwe. Nie w tym miejscu i nie z tymi władzami spółdzielni...

              Pozostaje nam chyba apelowanie do użytkowników o pojawianie się w tym miejscu
              nieco wcześniej. Konsumpcja po 22.00 nie wpływa pozytywnie na zdrowie, a
              konsumpcja połączona z wiedzą o uciążliwości dla innych - zapewne tym
              bardziej...
              • marmaid Re: Dialogi z ochroną... 01.09.04, 17:23
                Odczepcie się od Enzo,to sympatyczny gość!Robi pyszną pizze, obsluga jest mila
                i na pewno mniej halasu robią goście pizzeri niż bywalcy GT,czy solarium,nie
                wspominając już wiecznie tarasujących drogę taksówkarzy!Przypominam,że jeśli
                tak bardzo pilnujecie godzin ciszy nocnej(zwlaszcza ty drogi SMOOTKU) to
                bądzcie konsekwentni i niech te magiczne godziny dotyczą wszystkich!!! GT nie
                może być wyjątkiem tylko dlatego,że pani "wlaścicielka" jest w radzie i
                prezesostwo tam pija piwko. Mnie osobiście bardziej drażnią "karczycha" z
                plastikowymi panienkami w bm-kach pod solarium,parkujący jak popadnie i często
                czekając na klonowane Barbie to oni rozwalają się w GT przy piwsku a potem z
                lokciem na oknie odjazd...Dlaczego wrażliwi na halasy nie mieli nic przeciwko
                zastawianiu chodnika przez wlaścicieli GT? Skąd ta nagonka na Wlocha?!Przecież
                jesteśmy w uniismile)pozdrawiam.
                • smootek Re: Dialogi z ochroną... 01.09.04, 23:20
                  Cisza dla wszystkich... smile Make silence not noise!

                  Precedens pizzerii dotyczy tak naprawdę WSZYSTKICH lokali użytkowych czy
                  postoju TAXI (zresztą chyba jedynego w W-wie, gdzie taksówkarze mogą stać w
                  przeciwną stronę do kierunku ruchu na zajmowanym pasie). Podziwu godna jest
                  beztroska w olewaniu praw innych. Przez każdego.

                  W sprawie GT już w zeszłym roku były podobne głosy, podobne interwencje u
                  ochrony osób, które mieszkają nad pubem - i było całkiem podobnie jak jest
                  teraz - całkowity brak reakcji. Nad GT jest antresola - nad pizzerią już nie.

                  To i wiele innych spraw pokazuje brak chęci, nieudolność, arogancję (?) w
                  działaniach osób, które powinny interweniować w TYCH sprawch. Zamiast tego
                  wszyscy rokładaja ręce.

                  A tak na poważnie - Enzo może być prze-sympatyczny, ale z całą pewnością ma
                  gdzieś to, że ludzie nie mogą przez niego spać. Jestem bardzo ciekawy, czy nie
                  reagowałby podobnie do nas, gdyby po powrocie do domku jeszcze przez kilka
                  godzin nie mógł odpocząć. Nie są też symaptyczni też jego goście, którzy także
                  przypominają tych z przytoczonego opisu sad

                  Opis klonowanych Barbie bardzo trafny smile
                  • mooj Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 08:57
                    no ja cię przepraszam ale Gajos i Trela pryzpominają karka z bmw?
                    • smootek Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 09:23
                      ... nie zuważyłem - pewnie nie byli wystarczająco głośni smile)))))) (na całe
                      szczęście).
                      Codzienna rzeczywistość obfituje też w mniej ekskluzywnych gości sad
                      Zresztą - Klient ich Pan - niech się zachwyca pizzą kto chce.
                      Byle właściciel respektował to do czego się zobowiązał - niech szanuje dane
                      przez siebie słowo - a nie chowa głowę w piasek. Jeszcze w styczniu - lutym
                      kiedy powstanie tego przybytku było w planach słyszeliśmy zapewnienia, że
                      wiedzą o historii tego miejsca i z całą pewnością wszystko będzie OK. Potem
                      były jeszcze starania czysto formalne ze strony SBM. I mowa-trawa. Jest jak
                      jest. Nikt nie liczy się z tym, że prowadzenie działalności gastronomicznej w
                      lokalu mieszkalnym może być uciążliwe dla jego mieszkańców.

                      Pieniądz rządzi światem - bo nikt mi nie powie, że jedzenie pizzy o 23.00 jest
                      czynnością pierwszej potrzeby i że wszyscy są tak zapracowani, że nie mogą
                      wpaść na miłą kolacyjkę ok. 20.00, a całość nie może być posprzątana i
                      zamknięta o 22.00. Tylko o to chodzi.
                      • mooj Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 10:22
                        zgadzam się -miało być do 22 to i tak powinno być
                        a dlaczego nieobecna (bądź prawie nieobecna) w wątku jest straz miejska?
                        są podstawy prawne żeby wzywać czy ni ema?
                        teren spółdzielni? publiczny?
                        tak tylko głosno myślę...zacząłbym od okreslenia stanu prawnego
                        czy jest zezwolenie na "po 22?" czyje? jelsi jest? czy jest wymagane? czy brak
                        takowego jelsi jest wymagane rodzi jakąś (jaką?) odpowiedzialność
                        jeśli jest (spółdzielni? gminy?) to jaka jest molziwośc jego cofnięcia?
                        itp itd
                        naprawde za rzadko jestem na miejscu żeby wypowiadać sie o uciązliwości
                        ale jelsi miałby ryzykowac to z nielicznych obserwacji - raczej GT powinno
                        miec "krechę"
                        obydwa miejsca lubię, są niezłe, doceniają to goście, ich sukces (lokali nie
                        gości) jednak niepowinien byc dla Was obciązeniem ponad miarę -to rozumiem
                        ale koncentrowanie się na Włochu z pomijaniem innych lokali..no nie najlepsza
                        drogasmile
                        pozdrawiam
                        • pieskuba Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 10:40
                          Nie mieszkam nad GT. Nie słyszę GT. Błagam, nie każcie mi tępić GT, za to, że
                          hałasuje w moim domu, skoro nie hałasuje. Tam niech się buntują ci, którym
                          hałasuje. Czy to nie jest dość proste?

                          Zrozumcie, ludzie - Italiano miał działać do 22.00. Jego interpretacja wygląda
                          tak, że o 22.00 wydaje ostatni placek. Potem goście jedzą pod moimi oknami
                          pokrzykując radośnie - siedą mniej wiecej do 23.00 - 23.30. Potem Italiano
                          sprząta!!! Przestawia te swoje stoliki!!! do 24.00 lub 0.30!!! Codziennie. Czy
                          gdybym ja zaczęła przestawiać meble o jedenastej w nocy to sąsiedzi nie mieliby
                          nic przeciwko temu? Czy to jest zachowywanie tak zwanego porządku domowego?
                          Ciszy nocnej? Niech ta plackarnia prosperuje jak najlepiej, niech ma cudownych
                          gości, niech będzie tam wspaniała atmosfera, pyszne jedzenie, życzę wszelkiego
                          powodzenia właścicielom i personelowi. Tylko niech cały ten biznes będzie
                          posprzątany i zamknięty od 22.00, żebym mogła położyć dzieci spać. Moja
                          córeczka, która dziś musiała wstać o siódmej do szkoły wczoraj o 23.15 nie
                          mogła spać, bo wasz ulubieniec zaczął sprzątać!!! Czy tak jest dobrze?
                          Mooj? Marmaid? Czy właśnie tak powinno być? Czy ja się czepiam?

                          pieskuba
                          • mooj Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 12:16
                            kontynuując wtrącanie sięsmile
                            tak powinno być i nie przeczę temu
                            ale "przeszkadzanie" to rzecz bardzo subiektywna
                            jelsi knajpki maja być zamknięte o 22 , ewentualnie o 22 mają byc
                            zamkniete "ogródki" to jest jakas obiektywna norma
                            przyjeżdża straż o 22:10 i co widzi?
                            jeden lokal (jak rozumiem własność kogoś z zarzadu spółdzielni) otwarty -drugi
                            konkurencyjny otwarty
                            mają kazac zamknąc jeden?
                            zdyscyplinować klientów?
                            jak sobie to wyobrażacie czytso technicznie?
                            najmniej odpowiadałoby mi gdybyście doprowadzili do całkowitego zamknięcia
                            Włochasmile bo ma nieszczęście nieposiadać nad soba bufora ograniczającego hałas
                            (to wywnioskowałem z forum)
                            przeciez nai Was nakłaniam, zmuszam czy cokolwiek
                            tylko z praktycznego punktu widzenia radzę -nie da sę innej miary stosować do
                            kilku bliźniaczych zjawisk
                            jełsi postanowione jest 22:00 to 22:00 jets tak samo w GT jak u Włocha -
                            róznicując dacie powody do oceny "a jest głośno" "a nie jest" "a tu
                            przeszkadza 2 osobom" " a tu 5" itp
                            i tyle
                            szkoda gdyby ostała się tylko "ulica" ..dobra ale za droga na szybki wyskoksmile
                            pozdrawiam
                            • pieskuba Sprostowanie 02.09.04, 12:29
                              To nie ON ma nieszczęście nieposiadania bufora. MY mamy to nieszczęście, z
                              którego on sobie nic nie robi, a raczej ma je w dupie.

                              Zasady, jak długo co działa, ustala Rada Nadzorcza i do niej właśnie się
                              zwracam z moim problemem.

                              Absolutnie nie chciałabym zamknięcia pizzerii! Ludzie miło się tam bawią,
                              jedzenie pięknie wygląda i pachnie, jak smakuje nie wiem z oczywistych
                              względów. Wasz ulubiony Italiano nie wygląda na bandziora i generalnie dobrze
                              mu z oczu patrzy, tylko niech działa krócej!!! Da spać mnie i mojej rodzinie!
                              Nie zatruwa życia.

                              pieskuba
                            • smootek Re: Dialogi z ochroną... 02.09.04, 13:13
                              Czysto technicznie - właściciele lokali podpisali zobowiązania o tym, że lokale
                              działają do 22.00. Są pisma. Nie umawiali się ani ze mną, ani z innymi
                              sąsiadami. Umawiali się z Instytucją, jaka zarządza tym miejscem. A instytucja -
                              nic na łamanie ustaleń. I to mniej mi się podoba. A tak naprawdę - w ogóle mi
                              się nie podoba. Tak oczywiste sprawy jak cisza w nocy przestają być oczywiste.

                              Zgoda. Ustalenia powinny dotyczyć wszystkich.

                              Wg mnie eskalowanie konfliktu i angażowanie "służb porządkowych" powinno być
                              ostatecznością - gdy zawiodą działania osób, które powinny w tych sprawach
                              działać. Problem jest rozwiązywalny bardziej pokojowymi metodami. Tylko niech w
                              końcu ktoś zacznie go rozwiązywać - bo na razie NIKT nie robi nic...
                              Administrując nieruchomością warto mieć pomysł jak działać w podobnych
                              sytuacjach - przecież są one łatwe do przewidzenia...

                              Nagle okazuje się, że ani Prezes, ani RN, ani ochrona NIE POTRAFIĄ/a raczej nie
                              chcą/ doprowadzić do przestrzegania ciszy nocnej na zarządzanym/obsługiwanym
                              przez siebie terenie!

                              Pytanie: Co ma zrobić zwykły człowiek nia chcąc codziennie dzwonić do
                              ochrony/prezesa/straży - by doprowadzić do tego, by ktoś przestrzegał tego CO
                              PODPISAŁ? Ktoś wcześniej pisał o Unii - czy to nowy standard wykonywania
                              zobowiązań...
                          • zlosliwyy Re: Dialogi z ochroną... 03.09.04, 09:06
                            polecam w takim razie zakup leśniczówki i przeprowadzkę do Puszczy
                            Białowieskiej, tam będzie cichooo, a serio to zawsze macie (czyt.
                            pieskuba+smootek) dużo problemów i pretensji do całego świata, jak nie furtka,
                            to italiano itd. itp.

                            szkoda życia na wynajdowanie problemów, uśmiechnijcie się i do przodu !!
                            • pieskuba Re: Dialogi z ochroną... 03.09.04, 09:08
                              Mieszkamy w pobliżu furtki i italiano. zamienisz się?

                              pieskuba
                              • zlosliwyy Re: Dialogi z ochroną... 03.09.04, 09:12
                                pieskuba napisała:

                                > Mieszkamy w pobliżu furtki i italiano. zamienisz się?
                                >
                                > pieskuba

                                przyjechał cyrk, jest kolejny powód...
                                moze italiano bedzie mial 3 dni spokoju na forum smile

                                pozdrawiam
                                zlosiwyy
                                • pieskuba Uprzejmie Cię proszę... 03.09.04, 09:17
                                  Odwal się ode mnie, dobrze?

                                  pieskuba
                                  • zlosliwyy Re: Uprzejmie Cię proszę... 03.09.04, 09:28
                                    absolutnie nie chciałem nikogo obrazić/przywalić się, jeśli to uczyniłem to
                                    przepraszam, ale na tym forum trudno przeczytac jakies inne informacje
                                    tylko "księga skarg i zażaleń" do całego świata, już tu nawet nikt nie zagląda,
                                    bo wiadomo czego mozna się spodziewać i co przeczytać.

                                    Pozdrawiam,
                                    zlosliwyy
                                    • pieskuba Re: Uprzejmie Cię proszę... 03.09.04, 09:34
                                      Mówisz, że mam sie nie czepiać. Złośliwy, drogi forumowiczu, przeczytaj moje
                                      wypowiedzi. Nie mam nic przeciwko działaniu lokali przed 22.00. Ale oni emitują
                                      dźwięki do 0.30, a ja przecież muszę położyć dzieci spać i sama też bym
                                      chciała... Wytłumacz mi, proszę, jak chłop krowie na zagonie, gdzie jest ten
                                      moment, gdie ja się bezpodstawnie czepiam, bo jak Boga kocham (a kocham), nijak
                                      nie rozumiem. Tylko krótko, węzłowato i konkretnie.

                                      PS. Italiano ma ode mnie spokój zawsze, bo kontaktuję się w tej sprawie z Radą
                                      Nadzorczą, która od tego jest. Cyrk nie ma tu nic do gadania.
                                    • smootek Vivat bylejakość! 03.09.04, 10:58
                                      ...na tym forum trudno przeczytac jakies inne informacje tylko "księga skarg i
                                      zażaleń" do całego świata...

                                      Tak. Choć nie skarg. Wymagań. Bo mamy dść wysokie wymagania wobec Świata, a
                                      inwestując w tym miejscu swe pieniądze chcemy je NASZYM domem. Mieliśmy
                                      oczekiwania, po których zostało wspomnienie. I może gdybyśmy byli z "pół-
                                      światka" - mielibyśmy skromniejsze wymagania smile

                                      Smutne jest to, że tak naprawdę oprócz kilku dyżurnych spraw, chodzi o coś
                                      więcej niż ich załatawienie - bradziej chodzi o postawę wspólnej i trwałej
                                      TROSKI o to miejsce. Osób, które tu pracują i mieszkają. Wolałbym liczyć na
                                      pomoc - niż na obojętność i schowanie się za swoimi drzwiami (bez numerka - bo
                                      o tym też ktoś zapomniał). Jak sobie zrobić przegląd statusu majątkowego,
                                      którego wskaźnikiem prostym są auta i czas ich zmieniania - to jakoś nijak do
                                      tego powodzenia ekonomicznego nie pasuje mi poziom zrozumienia i stosowania się
                                      do zasad dobrosąsiedzkiej wspólnoty. Wołabym, aby sprawy które mogą być
                                      załatwiane - były załatwiane - bez zgłaszania, interwencji, ponaglania.

                                      Naprawdę nie bardzo mogę zrozumieć CZEMU należy się godzić na stan, gdy ktoś
                                      niszczy wspólne dobro (do dziś nie wiem KTO zniszczył bramę) - stan taki trwa
                                      10 miesięcy - i nikomu to nie przeszkadza. Wszyscy pokornie sie godzą. Dopiero,
                                      gdyby nie można byłoby wyjechać do pracy zaczęłoby się zastanawianie - coś tu
                                      nie gra - bo dotyczy mnie personalnie. A jak - nie - to nie moja sprawa - tylko
                                      ich.

                                      Co do Cyrku i innych "niewesołych miasteczek" - szczerze podziwiam osoby z A1,
                                      które przez 3 letnie tygodnie słuchają kolejki "niby-górskiej" i muszą słuchać
                                      tych hałasów. Dlaczego nikt nie postarał się, by te miejsca znajdowały sobie
                                      inną lokalizację - tu znowu działa siła przyzwyczajenie - zawsze tak było...
                                      ale teraz mieszkają tu ludzi i warto to uwzględniać. Fanaberie? Raczej
                                      zaniechanie.

                                      I jeśli ktoś mnie oświeci czy domaganie się większego łądu w otoczeniu jest
                                      narzekaniem - to poproszę jeszcze o wyjaśnienia - czy krytyka krytyki nie jest
                                      przypadkiem dowodem, na zbyt swobodne patrzenie na kulturę i dobre wychowanie,
                                      czy nie jest po prostu zgodą na zalew chamstwa i prostactwa?

                                      Jeśli ktoś mi powie, że dbanie o bieżące sprawy mieszkańców nie wchodzi w
                                      zakres działań osób administrujących tych miejscem - to chętnie posłucham, KTO
                                      powinien się zająć zepsutą od dobrych 10 miesięcy bramą i innymi sprawami,
                                      które powinny być naprawiane, załatwiane zanim zaczną drażnić i irytować.

                                      Jak chcecie się godzić na "byle-jakość" - OK! Przez 30 lat mieszkałem w
                                      okolicznych blokach i wystarczy. Tu chcę, by moje prawa były respektowane przez
                                      innych - tak jak respektuje je sam - płacąc czynsz i stosując się do zasad
                                      mieszkania w większym zbiorowisku. Nie oczekuję leśniczówki - oczekuję
                                      wzajemnośći w poszanowaniu i repsoektowaniu tych praw. Szacunku dla przyjętych
                                      na siebie zobowiązań. Kultury.

                                      Nikt nikogo nie zmusza do klikania tu i tam. Można sobie zresztą i tu założyć
                                      sobie wątek, w którym będzie można przekonywać, że jeszcze mamy trzy sprawne
                                      bramy, a kasy mogli nam ukraść jeszcze więcej, mogliśmy wybudować jeszcze kilka
                                      zbędnych pięter, lokali użytkowych i rozdać o kilka mieszkań więcej, sprataczyć
                                      jeszcze bardziej. Cieszmy się! Tak jak np. naszą kasą cieszą się inni... i też
                                      to nikomu nie przeszkadza.

                                      Moim zdaniem czas czynów akcyjnych się skończył. Na poziomie budowania
                                      wspólnoty ludzi tu mieszkającej - skutek jest żaden. Klęska. Mimo problemów
                                      przez, jakie przeszliśmy nie udało się zebrać ludzi tu mieszkających i zachęcić
                                      do działania na rzecz tego miejsca. Nikt z tej szansy nie skorzystał. I
                                      przepadło.

                                      Cóż pozostaje - domaganie się, by to miejsce było przynajmniej zarządzane
                                      profesjonalnie. Do wielu ważnych dla osiedla działań nie potrzeba pieniędzy,
                                      których nie ma - i których brak jest wygodną wymówką.

                                      Z pozdrowieniami dla światka całego i pół-światka też!
                                      • zlosliwyy Re: Vivat bylejakość! 04.09.04, 01:09
                                        smootek napisał:

                                        >> o tym też ktoś zapomniał). Jak sobie zrobić przegląd statusu majątkowego,
                                        > którego wskaźnikiem prostym są auta i czas ich zmieniania - to jakoś nijak do
                                        > tego powodzenia ekonomicznego nie pasuje mi poziom zrozumienia i stosowania
                                        sie

                                        przyznaje, nawet ciezko pracujacy zarzad zmienił autka, "zwiazał sie" ze soba,
                                        nabył kolejne lokum w naszym bloczku i zakupił sobie pieska tongue_out
                                        (ps. nie zebym cos miał do pieska smile)

                                        > Naprawdę nie bardzo mogę zrozumieć CZEMU należy się godzić na stan, gdy ktoś
                                        > niszczy wspólne dobro (do dziś nie wiem KTO zniszczył bramę) - stan taki trwa
                                        > 10 miesięcy - i nikomu to nie przeszkadza.

                                        > Co do Cyrku i innych "niewesołych miasteczek" - szczerze podziwiam osoby z
                                        A1,
                                        > które przez 3 letnie tygodnie słuchają kolejki "niby-górskiej" i muszą
                                        słuchać
                                        > tych hałasów. Dlaczego nikt nie postarał się, by te miejsca znajdowały sobie
                                        > inną lokalizację - tu znowu działa siła przyzwyczajenie - zawsze tak było...
                                        > ale teraz mieszkają tu ludzi i warto to uwzględniać. Fanaberie? Raczej
                                        > zaniechanie.

                                        te 3 tygodnie to lekka przesada, ale pozostaje sie cieszyc, ze nie dostali
                                        zgody na rozlozenie sie na naszym "dziedzincu"...
                                        >
                                        > I jeśli ktoś mnie oświeci czy domaganie się większego łądu w otoczeniu jest
                                        > narzekaniem - to poproszę jeszcze o wyjaśnienia - czy krytyka krytyki nie
                                        jest
                                        > przypadkiem dowodem, na zbyt swobodne patrzenie na kulturę i dobre
                                        wychowanie,
                                        > czy nie jest po prostu zgodą na zalew chamstwa i prostactwa?

                                        absolutnie-nie

                                        > Jeśli ktoś mi powie, że dbanie o bieżące sprawy mieszkańców nie wchodzi w
                                        > zakres działań osób administrujących tych miejscem - to chętnie posłucham,
                                        KTO
                                        > powinien się zająć zepsutą od dobrych 10 miesięcy bramą i innymi sprawami,
                                        > które powinny być naprawiane, załatwiane zanim zaczną drażnić i irytować.

                                        trudno sie nie zgodzic...

                                        > Nikt nikogo nie zmusza do klikania tu i tam. Można sobie zresztą i tu założyć
                                        > sobie wątek, w którym będzie można przekonywać, że jeszcze mamy trzy sprawne
                                        > bramy, a kasy mogli nam ukraść jeszcze więcej, mogliśmy wybudować jeszcze
                                        kilka
                                        > zbędnych pięter, lokali użytkowych i rozdać o kilka mieszkań więcej,
                                        sprataczyć jeszcze bardziej. Cieszmy się! Tak jak np. naszą kasą cieszą się
                                        inni... i też to nikomu nie przeszkadza.

                                        sa tacy, sa...

                                        > Moim zdaniem czas czynów akcyjnych się skończył. Na poziomie budowania
                                        > wspólnoty ludzi tu mieszkającej - skutek jest żaden. Klęska. Mimo problemów
                                        > przez, jakie przeszliśmy nie udało się zebrać ludzi tu mieszkających i
                                        zachęcić
                                        > do działania na rzecz tego miejsca. Nikt z tej szansy nie skorzystał. I
                                        > przepadło.

                                        ktos sie pewnie z tego raduje...

                                        > Cóż pozostaje - domaganie się, by to miejsce było przynajmniej zarządzane
                                        > profesjonalnie. Do wielu ważnych dla osiedla działań nie potrzeba pieniędzy,
                                        > których nie ma - i których brak jest wygodną wymówką.

                                        oj, smootku... it's "mission imposible"

                                        > Z pozdrowieniami dla światka całego i pół-światka też!

                                        rowniez pozdrawiam
                                        zlosliwyy
                                        • smootek Dziękuję za zrozumienie:) n/t 05.09.04, 21:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka