Za parawanem małżeństwa

05.01.10, 10:56
partnerstwo.onet.pl/1591568,4628,,zona_geja,artykul.html

Kiedy gej staje na ślubnym kobiercu, spełnia marzenia o normalności,
chce być jak inni. I na początku może być nawet szczęśliwy. Często
jednak przychodzi w jego życiu moment, w którym już nie może dłużej
się oszukiwać; czuje, że musi skończyć ten spektakl i żyć naprawdę.
    • gazeta_mi_placi Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 11:24
      Ohydne oszustwo i skrzywdzenie niewinnej trzeciej osoby dla swoich fanaberii.
      • virginia06 Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 11:42
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Ohydne oszustwo i skrzywdzenie niewinnej trzeciej osoby dla swoich
        fanaberii.
        Nie wiem jak to jest być homoseksualistą,może jest to choroba,
        czy może przyuczenie przez kogoś,przez kogoś wyuzdanego seksualnie.
        Ludzie inni od ogólnie przyjętych zasad maja prawo próbować być jak
        wszyscy normalnymi,czyli model,kobieta jest kobieta,mężczyzna,
        mężczyzną.
        Cóż heteroseksualni i mniej odważni w sprawach seksu pewnie mało
        mają w tym temacie do powiedzenia.
        • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 04:09

          "Cóż heteroseksualni i mniej odważni w sprawach seksu pewnie mało
          mają w tym temacie do powiedzenia. "

          Dlaczego akurat w sprawach seksu?

      • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 11:46
        Nie bylo zadnego oszustwa!
        Ten mezczyzna nie zdawal sobie dobrze sprawy ze swoich ciagotek w
        strone plci przeciwnej, zreszta byl dobrym katolikiem, i jego wiara
        nie pozwalala mu na inne rozwiazaqnie niz slub z kobieta, ktora
        przeciez na swoj sposob kochal.


        gazeta_mi_placi napisała:

        > Ohydne oszustwo i skrzywdzenie niewinnej trzeciej osoby dla swoich
        fanaberii.
        • gazeta_mi_placi Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 11:54
          Nie ma takiej fizycznej możliwości żeby nie zdawał sobie sprawy ze swoich
          "ciągotek".
          Popęd seksualny jest bardzo silny i daje o sobie znać już w okresie dojrzewania.
          A jak taki dobry katolik mógł wstąpić do zakonu-nie skrzywdziłby niewinnej
          kobiety, a i w zakonie mógłby dać upust swoim "ciągotkom".
    • virginia06 Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 11:31
      Pia,podczytuję czasem to forum,gospodarzem forum jest osoba
      homoseksualna,pewnie on(ona) wie jak to jest,zapytaj.
    • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 05.01.10, 16:22
      Lajdak.
      • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:14

        Czy lajdakami sa wszyscy mezczyzni, ktorzy odchodza do
        innej kobiety,
        czy slowo to jest zarezerwowane tylko dla gejow?

        Chyba nie zrozumialas jednej rzeczy. Ten mezczyzna, praktykujacy
        katolik,
        postapil zgodnie z zasadami religii, i ozenil sie wierzac w to,
        ze malazenstwo z kobieta wyleczy go z gejostwa,
        co jest dalej bardzo powszechnie dawana przez ksiezy rada.

        Jednak z czasem coraz bardziej utwierdzal sie w poczuciu swojej
        orientacji i nie chcac zyc dalej w zaklamaniu poprosil o rozwod.
        Czy uwazasz, ze powinien dalej kontynuowac malzenstwo krzywdzac zone
        odmawianiem jej wspolzycia intymnego?



        skiela1 napisała:

        > Lajdak.
        • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:29
          pia.ed napisała:


          > Chyba nie zrozumialas jednej rzeczy. Ten mezczyzna, praktykujacy
          > katolik,
          > postapil zgodnie z zasadami religii, i ozenil sie wierzac w to,
          > ze malazenstwo z kobieta wyleczy go z gejostwa,
          > co jest dalej bardzo powszechnie dawana przez ksiezy rada.


          Z jakim zasadami religii??
          On ja oszukal!
          Jezeli potraktowal malzenstwo jako lek na swoja orientacje i nie poinformowal o
          tym swojej przyszelej zony to zwykly lajdak i oszust jest.


          • ewa9717 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:37
            A ja myślę, że oszukał sam siebie. Zauważ, że to było 17 lat temu,
            kiedy homoseksualizm - nie tylko w obiegowej opinii - mógł być
            tylko zboczeniem lub chorobą, a w ogóle tematem tabu. Ten młody
            wówczas człowiek pewnie był zrozpaczony i pewnie w małzeństwie
            widział lek.
            • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:40

              > A ja myślę, że oszukał sam siebie.

              Ojj biedny mis.
              Oszukal,zniszczyl zycie kobiecie.

              "Ten młody
              wówczas człowiek pewnie był zrozpaczony i pewnie w małzeństwie
              widział lek. "

              I z klamstwem wszedl w zwiazek?
              • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:43
                No moment, ona nie umarła i nie ma 90 lat smile
                • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:58
                  sibeliuss napisał:

                  > No moment, ona nie umarła i nie ma 90 lat smile

                  ale ma 45 (i mam tu na mysli kogos mi bliskiego)z ktorej radosc zycia wyleciala
                  jak z balona powietrze.
                  Ona juz nikomu nie zaufa,mezczyzni przestali ja interesowac,ona tez juz nie jest
                  tak atrakcyjna jak 20 lat temu.......a jego bym za jaja powiesila na pierwszej
                  galezi.
                  Ona chyba to czuje bo od 3 lat mnie unika .

                  • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:59
                    Ona chyba to czuje bo od 3 lat mnie unika .

                    ON*
                  • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:06
                    Chyba za bardzo personifikujesz temat wink
                    • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:23
                      No to EOT smile
                      • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:24
                        skiela1 napisała:

                        > No to EOT smile

                        Idziesz na łatwiznę, bo mogłabyś podejść globalnie smile
                        • skiela1 Re: 06.01.10, 20:01
                          Nie moge podejsc globalnie, bo nie mam wiedzy na ten temat.
                          Bez watpienia z racji wieku mlodym kobietom jest latwiej.W sumie to sie powinny
                          cieszyc,ze chlop je zostawia po 5 latch, a nie po 18.






                          • pia.ed Re: 06.01.10, 22:37
                            "[Zostawił jej list. Przepraszał ją, tłumaczył że to silniejsze
                            od niego. Już nie ma siły dłużej grać kogoś, kim nie jest. Pisał, że
                            może zabrzmi to dziwnie, ale nadal kocha ją i dzieci.


                            I takiego ktos nazywa lajdakiem?
                            sad
                          • sibeliuss Re: 06.01.10, 22:42
                            Skielu tu nie chodzi o wiedzę, a o ładunek emocjonalny.
                            • skiela1 Re: 06.01.10, 23:54
                              sibeliuss napisał:

                              > Skielu tu nie chodzi o wiedzę, a o ładunek emocjonalny.

                              Pogladow nie uzalezniam od moich emocji.
                              W tym temacie takie same mialam 5 lat temu.
                              egoizm,hipokryzja homomeza nie ma w moich oczach usprawiedliwienia ani akceptacji.
                              Ja naprawde za malo wiem w tym temacie,moze jak poznam to i zaakceptuje takie
                              zachowania.Ale jeszcze nie...

                  • gazeta_mi_placi Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:06
                    To prawda.
                    Po 40-tce to już bardzo ciężko (przynajmniej kobiecie) znaleźć kogoś
                    wartościowego i wolnego.
                    Przykre,że swoją preferencję seksualną ktoś chcesz leczyć kosztem drugiej
                    niewinnej osoby sad
                    • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:12

                      Alez ten czlowiek myslal, ze jak tylko bardzo bedzie chcial,
                      to malzenstwo mu sie uda, a o rodzinie marzyl juz od czasow
                      swego nieudanego dziecinstwa.


                      gazeta_mi_placi napisała:
                      > Przykre,że swoją preferencję seksualną ktoś chcesz leczyć kosztem
                      drugiej
                      > niewinnej osoby sad
                      • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:18
                        Powiatowa mentalność (jak będę miał żonę i dzieci to mi przejdzie) i
                        powiatowa presja, że każdy chłop musi mieć żonę.
                        • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 19:04
                          i haniebne zachowanie :Wezme drugiego czlowieka i uzyje go jak papieru do doopy.
                          • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 22:43
                            Jakby odszedł do innej kobiety to byłoby poprawniejsze?
                            • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 07:21
                              nie o to chodzi.
                              chodzi o motywy zawarcia zwiazku. Juz w samym zalozeniu kobieta jest tylko
                              narzędziem. Dodatkowo jeszcze kobieta nie ma zadnych szans, a w momencie
                              ujawnienia nawet nadziei.
                              Gdy kobieta wiąże sie z pijakiem, narkomanem czy hazardzista, wbrew pozorom, ma
                              jakies szanse na zmiane tego czlowieka(wiem co mowie bo moja corka zwiazała sie
                              z narkomanem i walczyła z tym ponad 10 lat, z sukcesem), zona geja takiej szansy
                              nie ma. Jesli mąż jest pijakiem , czy hazardzista, to nawet jesli kobiecie nie
                              uda sie go zmienic to do smierci moze zyc nadzieja. W przypadku małżenstwa z
                              gejem , kobieta nie moze miec nawet nadziei. To sa jednak zdecydowanie dwie
                              róóżne sprawy.
                              • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 07:54
                                Czyli mamy zupełnie różne podejście, chociaż ja naturalnie w dużej
                                części się z Tobą zgadzam. Jedynie biorę pod uwagę zaściankowość
                                tego faceta, czyli że z "Bożą pomocą" to jakoś będzie.
                                • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 13:55
                                  sdłynne : ...my z synowcem na koń siędziem, a reszta jakoś to bedzie..."
                                  • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 13:56
                                    Dokładnie, oddzielam niewiedzę/głupotę od złej wiary.
                          • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 01:03
                            piotr-55 napisał:

                            > i haniebne zachowanie :Wezme drugiego czlowieka i uzyje go jak
                            > papieru do doopy

                            Zapewne trochę zbyt się kieruję własnymi doświadczeniami (w sensie wszystkiego
                            tego, o co się otarłem i co miałem okazję oglądać), niemniej mam wrażenie, że -
                            być może na kanwie przywołanego artykułu - trochę się w tej dyskusji mogła
                            zagubić rzeczywistość.

                            Nie znam aż tylu przypadków małżeństw czy związków, które się rozpadły ze
                            względu na orientację jednej z osób, aby móc czynić z tego statystykę, niemniej
                            znam ich dość, aby zwrócić na pewien aspekt uwagę.

                            Otóż wśród tych wspomnianych, a znanych mi przypadków większość stanowiły nie
                            takie, w których jedna strona (czyli gej naturalnie) dokonała oszustwa, lecz
                            takie, w których dziewczyna wiedziała o orientacji chłopaka i mimo tego (a być
                            może po części - dlatego?) zdecydowała się na związek.

                            We wszystkich właściwie przypadkach, wspomniane wcześniej "leczenie" także
                            stanowiło element sprawy, niemniej to "Ona" zamierzała leczyć "Jego" bardziej
                            niż by on sam chciał leczyć siebie.

                            Pomimo takiego a nie innego tytułu artykułu, w tym wątku "żona" właściwie nie
                            istnieje. Poza rozważaniami dotyczącymi doznanej krzywdy i problemów po
                            rozwodzie. Szkoda trochę, że zgubiliśmy żonę - taką, jaką była przed ślubem.
                            • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 09:13
                              matti.x napisał:


                              > Otóż wśród tych wspomnianych, a znanych mi przypadków większość stanowiły nie
                              > takie, w których jedna strona (czyli gej naturalnie) dokonała oszustwa, lecz
                              > takie, w których dziewczyna wiedziała o orientacji chłopaka i mimo tego (a być
                              > może po części - dlatego?) zdecydowała się na związek.

                              Ale takie przypadki nie stanowia ani tematu rozmowy ani problemu prawnego .
                              Wystarczy sięgnąc do zasad prawa rzymskiego , na ktorych zbudowano nasz system prawny i ktore obowiazuja do dzisiaj by nie miec co do tego zadnych wątpliwosci :
                              Volenti non fit iniuria
                              (Chcącemu nie dzieje się krzywda)

                              Koniec kropka.
                              • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 16:29
                                piotr-55 napisał:

                                > Ale takie przypadki nie stanowia ani tematu rozmowy ani problemu
                                > prawnego.

                                A był jakiś jasno określony temat rozmowy? Sądziłem, że on się klaruje także w
                                jej trakcie. Ponadto, nawet w odniesieniu do tego konkretnego przypadku, także w
                                twoich wpisach, pojawia się (imo) nieco generalizacji - "szanse" kobiety
                                w wypadku małżeństwa z gejem, sama w ogóle koncepcja "geja", która nb. na
                                szczęście chyba nie jest definiowana w prawie, itp.

                                Przyznam, że dla mnie przykładanie do ludzi kodeksów jest jedną z gorszych metod
                                próby zrozumienia tychże ludzi, ich intencji, emocji, zachowań i takich tam. No
                                ale: (a) nie znam się na kodeksach (może one właśnie i do tego świetnie się
                                nadają), (b) nie każdy musi chcieć wszystko rozumieć, a zamiast tego może woleć
                                - oceniać.

                                Pomijając te ogólne moje trele: gdzie tu jest problem prawny?
                                • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 16:58
                                  a to sorry. Ostatnio ciegle gdzieś wpadam na dyskusje o gejach i pewnie dlatego
                                  podszedem do Twojej wypowiedzi schematycznie. Większość rozmow opioera sie o
                                  postulaty jednej czy drugiej strony , w wiec siłą rzeczy, zawsze o prawo/. W tym
                                  tez "duchu" wupowiedziałem sie. jesli to były tylko "wolne, towarzyskie"
                                  rozwazania, to oczywiscie moja wypowiedx była "nie w temacie".
                                  • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 17:35
                                    Hm. Teraz, to (i?) ja się pogubiłem smile

                                    Tytuł przywoływanego artykułu brzmiał "Żona geja". Jedyne na co chciałem zwrócić
                                    uwagę to fakt, że odczuwam niejaki niedosyt dyskusji o "żonie" wobec niejakiego
                                    przesytu dyskusji o "geju"smile

                                    I teraz nie wiem: czy podejście do tematu dzieli się wg. Ciebie w sposób zupełny
                                    na: (a) prawnicze, (b) "wolne, towarzyskie"?


                                    > Ostatnio ciegle gdzieś wpadam na dyskusje o gejach [...]

                                    Jako prawnik (być może "wolny, towarzyski")?
                                    Sądziłem, że prawo, jeśli już coś rozważa (w aspekcie związków, adopcji, itd.)
                                    to odnosi się to osób tej samej płci, a nie do gejów. Rozumiem, że w
                                    wypowiedziach dopuszczalna jest pewna potoczność, zwłaszcza, że przecież
                                    tworzymy tu wątki forumowe nie zaś prawa, niemniej tej drobny szczegół dość
                                    mocno kontrastuje z twoją podziwu godną precyzją wypowiedzi wink

                                    Ups... wycofuję, ale nie kasuję. Dotarło do mniesmile
                                    > Większość rozmow opioera sie o postulaty jednej czy drugiej strony
                                    > ,w wiec siłą rzeczy, zawsze o prawo

                                    Może pytanie zadam. Te dyskusje, w które wpadasz przydarzają się tak ot
                                    przypadkiem, czy coś Cię szczególniej na tematykę uczuliło?

                                    (chyba jestem trochę przemęczony po tygodniu niewolnictwa, więc przepraszam za
                                    niezborność)
                                    • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 19:31
                                      Na ogol zona jest w takich przypadkach poszkodowana,
                                      tylko ze tak samo poszkodowana jest zona ,
                                      jesli 50-letni malzonek ni z tego ni z owego
                                      zamieni swoja zone-rowiesniczke na 20-letnie bimbo ...
                                      Wydaje mi sie, ze szok jest wtedy jeszcze wiekszy,
                                      a porzucona kobieta czuje sie niemal jak sprana, zniszczona
                                      i wyrzucona na smietnik scierka ...
                                      • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 19:46
                                        uwazam inaczej, ale juz nie bedę śię powtarzał. taka "dyskusje" odbylem już tu :
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,95062,105199790,105199790,co_wy_na_to_.html
                                        Jak Ci sie chce to poczytaj ,ale nie polecam, nie ma tam niczego odkrywczego a o
                                        poziom nie jest powalający.
                                        • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 20:32
                                          piotr-55 napisał:
                                          > taka "dyskusje" odbylem już tu:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,95062,105199790,105199790,co_wy_na_to_
                                          .html


                                          Dyskusja bardzo mi sie podobala, szczegolnie stwierdzenie:
                                          "Gdyby gej, który zataił swą orientację seksualną i się ożenił
                                          podpadał pod jakieś paragrafy, pod takie same paragrafy powinien
                                          podpadać impotent, który zataił swą przypadłość i sie ożenił.
                                          Jak i każdy, kto ma jakiś defekt z góry przekreślający udane życie
                                          rodzinne i nie infomując o tym zawiera związek małżeński (alkoholik,
                                          erotoman, hazardzista itp.)."

                                          Mnie tez sie znudzila ta dyskusja ... i nie bede sie wiecej wpisywac.
                                          • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 20:40
                                            "Mnie tez sie znudzila ta dyskusja ... i nie bede sie wiecej wpisywac. "

                                            bo doszlas do punktu w ktorym wszystkie Twoje wywody i wydajemisiie spalily na
                                            panewce.
                                          • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 21:51
                                            pia.ed napisała:

                                            skoro obiecujesz ,ze juz nie bedziesz sie wpisywala to ja skorzystam z okazji
                                            big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                                            > Dyskusja bardzo mi sie podobala, szczegolnie stwierdzenie:
                                            > "Gdyby gej, który zataił swą orientację seksualną i się ożenił
                                            > podpadał pod jakieś paragrafy, pod takie same paragrafy powinien
                                            > podpadać impotent, który zataił swą przypadłość i sie ożenił.
                                            > Jak i każdy, kto ma jakiś defekt z góry przekreślający udane życie
                                            > rodzinne i nie infomując o tym zawiera związek małżeński (alkoholik,
                                            > erotoman, hazardzista itp.)."
                                            >


                                            Bezsens tego argumentu jest tak porażający(jakby powiedzieli "wielcy-mali"
                                            blizniacy, ze az mnie to rozbawiło.

                                            Wszyscy piszecie o równości , o równowadze praw! Dlaczego chcecie przepis,
                                            skierowany przeciw gejom rownowazyc przepisem przeciw hazardzistom czy
                                            alkocholikom ?? Jesli juz ma byc taka "zwrotna równosc praw" ,to poinno sie
                                            dopisac paragraf 2 : kazdy nie gej, ktory wprowadzi geja w blad co do własnej
                                            orientacji seksualnej ... podlega karze ..... (wpiszcie sobie dowolna kare smile

                                            To jest rownosc wobec prawa. Z oświadczam ,ze nie mam nic przeciwko takiemu
                                            przepisowi.

                                            A teraz życzę wszystkim miłego weekendu i daje słowo ,ze do poniedziałku nie
                                            zabiore juz glosy w tym temacie. big_grinbig_grin
                                        • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 20:59
                                          Chyba nam się trochę wcięcia rozjechały smile
                                          Mam wrażenie, że Piotr-55 odpowiadał mnie a nie Pia.ed.

                                          W każdym razie dziękuję za link. Przeczytałem. Moje stanowisko jest bardzo zbliżone do tego, które w tamtym wątku reprezentowała Damakier1.

                                          Dodać mogę być może tyle, że nie wyobrażam sobie jakoś przepisu oraz procedury, na podstawie których sąd miałby stwierdzać czy ktoś jest gejem czy nim nie jest. Z kolei, gdyby nasza ustawa zasadnicza zawierała zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, proponowany przez Ciebie przepis karny by się nie utrzymał. Nawet przy obecnym stanie rzeczy też trochę wątpię, aby TK to przełknął.

                                          A co najmniej pozwalam sobie mieć nadzieję na to, że wprowadzenie do prawa karnego takiego bądź podobnego przepisu nawet w naszym kraju nie jest możliwe. Choć oryginalności pomysłu nie sposób nie docenić.
                                          /to jest taki właśnie dokładnie "wolno towarzyski" komentarzsmile /


                                          Wracając do mojego niedosytu (choćby dla wyjaśnienia, nawet jeśli już wszyscy znudziliśmy się tematem). Chodziło mi głównie o ten początek, o czas, w którym taka relacja się kształtuje, kiedy rodzi się myśl o ślubie, dzieciach, itd. Co powoduje, że kobieta może się chcieć w taki związek angażować? Jak to się dzieje, że nie zauważa niczego symptomatycznego? A może zauważa a nie chce widzieć? Może też sądzi, że "jakoś to będzie". Itd.

                                          Zapewne przypadków może być multum, więc może i nie warto tego rozgryzać. A chętnie wziąłbym pod uwagę całe spektrum: od oszustwa ze strony przyszłego męża po jawną deklarację homoseksualizmu.
                            • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 09:17
                              Natomiast zachowanie opisanego geja moze wprost podpadac pod inna zasade prawa :
                              Alienius dolus nocere alteri non debet
                              (Nikogo nie powinien obciążać cudzy podstęp)

                              i na podstawie tej zasady mozna probowac budowac normę prawna, zakazujaca takich
                              zachowan jak opisane w artykule.
                              Ale to juz temat na zupelnie osobny wątek.
                              • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 19:44
                                piotr-55 napisał:

                                > Natomiast zachowanie opisanego geja moze wprost podpadac pod inna
                                zasade prawa
                                > :
                                > Alienius dolus nocere alteri non debet
                                > (Nikogo nie powinien obciążać cudzy podstęp)


                                A skąd przekonanie o złej wierze?
                                • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 19:55
                                  Sib, ja juz nie mam siły do tego tematu. Jakas damakier(ktorej zupelnie nie
                                  znam) wymordowała mnie u Europy. Nagadałem sie az mnie morda rozbolała. Jeszcze
                                  troche a sam zaczne wierzyc ,ze sie znam na tematyce gejowskiej ,tak jak kiedys
                                  Kalisz uwierzył w to ,ze zna sie na konstytucji. Smiech był na caly UW. Wcale
                                  nie chce wyjśc na "smieszna małpke". To jest temat na ktory moge pisac na
                                  poziomie forumowym a nie "profesjonalnym".
                                  • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 20:00
                                    Ależ nikt tego od Ciebie nie wymaga smile
                                    Ale wiem, że czasami to co z pozoru proste w życiu okazuje się
                                    bardzo trudne i nie da się iść w cudzych butach.
                                  • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa (cień i ... pustka?) 08.01.10, 21:17
                                    piotr-55 napisał:

                                    > Sib, ja juz nie mam siły do tego tematu.
                                    smilesmilesmile

                                    Piotrze, tak bardzo, ale to bardzo się z Tobą nie zgadzam, że gdybym miał okazję (a takoż i przekonanie o celowości) wymordowałbym Cię tak, że przeżycie z Damą Kier przypominałoby delikatne łaskotki wink

                                    W związku z powyższym, poczuwam się do tego, aby Cię choć trochę duchowo wesprzećsmile. Wspominałem wcześniej o mojej "statystyce". Otóż jest w niej pojedynczy przypadek, przy którym ten oszust z artykułu wygląda na widły z igły w sąsiedztwie 25-tonowej koparki. Gdybym nie poznał, nie uwierzyłbym, że człowiek jest w stanie na tyle sprawnie i skutecznie manipulować ludźmi, krzywdząc po drodze nie tylko żonę (i to nie tylko jedną), ale i całą pokaźną grupę innych osób w ramach collateral damage.

                                    Nie wierzę (niestety?) aby lekarstwem na takich ludzi i ich poczynania mógł być kodeks karny.
                • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:06
                  ...Mężowie koleżanek, często zaglądali do kieliszka, albo
                  siedzieli bez pracy z piwem przed telewizorem.
                  A jej mąż nie pił, nie palił, opiekował się córkami. Czasami
                  teściowa zostawała z maluchami, a oni wyjeżdżali do kina, albo brali
                  dzieciaki i jechali zwiedzać, jak nie było stać na zagranicę, to
                  chociaż w Polsce. Kupowali książki, bo Adam lubi literaturę
                  współczesną. Kasia myślała, że małżeństwo to jej wielkie szczęście,
                  mówiła nawet, że widocznie musiała wrócić do swojego miasteczka,
                  żeby poznać Adama, bo to było przeznaczenie.
                  - Nie miał rubasznych żartów. Nie podrywał młodszych koleżanek w
                  pracy. Ideał. ...


                  Wiele kolezanek pewnie jej zazdrosci,
                  ze byla szczesliwa przez cale 17 lat
                  ,
                  poczas kiedy ich heteroseksualne malzenstwa sie tez rozlecialy,
                  a szczesliwe dni mogly policzyc na palcach jednej reki ...
                  • gazeta_mi_placi Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:08
                    Skąd to możesz wiedzieć?
                    • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:19
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Skąd to możesz wiedzieć?

                      Nie wiem czy zauważyłaś, ale pia.ed gdyba.
          • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 16:37
            Skoro tyle lat z nią żył to w moim mniemaniu nie jest gejem tylko
            biseksem. A co łajdactwa, to czy jest różnica czy zostawił rodzinę
            dla baby czy dla chłopa? Jak dla mnie - żadna.
            • gazeta_mi_placi Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 17:07
              >A co łajdactwa, to czy jest różnica czy zostawił rodzinę
              dla baby czy dla chłopa?

              Żadna.
              Ale w tym konkretnym przypadku akurat rzucił dla drugiego mężczyzny i o tej
              konkretnej sytuacji mówimy.
            • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 19:01
              nie sadze zeby to bylo to samo. po pierwsze zachodzi podejrzenie ,ze on od
              poczatku traktował ja instrumentalnie(skonstatowanie tego jest nieporownywalnie
              bardziej przykre niz tego ,ze uczucie "wygasło"),
              a po drugie, to inna jest pozycja społeczna zony porzuconej przez męża, a inna
              gdy wieśc poniesie , ze mąż był homo. Nie zazdroszcze tez tym dzieciom! krzywda
              tych dzieci jest tez dodatkowym cierpieniem ich matki, ktorego nie doswiadcza
              zona rzucona przez męża dla innej kobiety.
              To nie jest to samo !!!
              • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 06.01.10, 22:45
                1. tego nie wiemy
                2. ale to jest polska specjalność
                • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 07:56
                  sibeliuss napisał:

                  > 1. tego nie wiemy

                  Owszem , w pewnej mierze antycypuje, ale czynie to na podstawie twierdzen
                  wypływajacych ze środowis gejowskich, że gejem sie jest od urodzenia aż do smierci.

                  2. ale to jest polska specjalność

                  Ale wątek jest nie o tym.

                  • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 13:07
                    Czytalam o pierwszym biskupie homoseksualnym w USA.To byl jakis
                    odlam protestancki, w ktorym w zasadzie pastor nie powinien byc
                    gejem, ale akurat ten byl tak ceniony, ze zgromadzenie pozwalalo mu
                    osiagac coraz wyzsze stopnie duchowne.

                    Przy okazji napisano o jego zyciu.
                    Gejem czul sie juz jako kilkunastoletni chlopiec, ale wtedy,
                    w latach 50-tych nikt tego nie akceptowal, nawet on sam ...
                    Ozenil sie, bo tak nalezalo zrobic.
                    Z zona przezyl 12 lat, mial z nia troje dzieci.
                    Jednak z dnia na dzien zdawal sobie coraz bardziej sprawe,
                    ze zyje w zaklamaniu i niezgodzie z samym soba.
                    Opowiedzial o tym zonie, ktora go zrozumiala i zgodzila sie na
                    rozwod.

                    Obecnie ten biskup jest po 60-ce i od dwudziestu lat w stalym
                    zwiazku z mezczyzna w jego wieku.
                    • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 13:52
                      a co z tą jego żoną?
                      • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 14:07

                        Pytasz sie o zone biskupa?
                        Oczywiscie zapewnil jej i dzieciom opieke finansowa,
                        i interesowal sie wychowaniem dzieci tak jak przedtem.

                        Jego zona miala mozliwosc ulozyc sobie zycie na nowo, bo ten pastor
                        zawarl malzenstwo w wieku 20 lat, tak jak wtedy bylo czesto w
                        zwyczaju.
                        Przypuszczam jednak, ze kobieta majaca troje dzieci czula sie
                        juz "spelniona" i nie szukala nowego meza.



                        piotr-55 napisał:
                        > a co z tą jego żoną?
                        • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 14:41
                          pia.ed napisała:

                          >

                          > Przypuszczam jednak, ze kobieta majaca troje dzieci czula sie
                          > juz "spelniona" i nie szukala nowego meza.

                          no wprost sielanka big_grinbig_grinbig_grin
                          >
                          >
                          >
                          > piotr-55 napisał:
                          > > a co z tą jego żoną?
                          >

                          • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 14:58

                            To byly czasy, kiedy kobiety nie mialy tyle wymagan co dzisiaj ...
                            Zadawalaly sie sie tym, ze przestana pracowac po slubie
                            i zajma sie wychowywaniem dzieci.

                            Czy nie ogladales swietnej amerykanskiej serii Mad men?
                            • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 15:15
                              nie ogladalem.
                              Troche sobie oczywiscie żartuje.smile
                              Urodzilem sie w czasach gdy homoseksualizm byl spenalizowany. Słyszałem o
                              przypadkach szantazowania homoseksualistow przez , pewnego typu,
                              "szmalcownikow". Szantazowała ich tez SB w ramach akcji "hiacynt", ja to
                              wszystko wiem. To wszystko stwarzało inna sytuacje prawna homoseksualistow i nie
                              mozna sie dziwiwc ze sie ukrywali, a w ramach tego ukrywania, zenili, ok! To
                              zamkniety temat.
                              Natomiast jezeli teraz , na skutek żadan srodowisk homo, mamy zmienic pol
                              kodeksu cywilnego i prawie caly rodzinny i opiekunczy, to trzeba szukac
                              przeciwwagi dla nadawanych im praw. Naturalna przeciwwaga sa obowiazki i
                              sankcje. To musi byc przedmiotem szerokiej debaty publicznej , nie załatwimy
                              tego na forum. A poza tym to ja nie jestem cywilista i nie bardzo czuje sie
                              kompetentny w takich rozwazaniach.
                              • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 20:24
                                piotr-55
                                Naturalna przeciwwaga sa obowiazki i sankcje.

                                Czy mozesz mi to wytlumaczyc? Jakie obowiazki chcialbys
                                nakladac na geja, a te "sankcje" to za co?
                                • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 21:21
                                  prawde mówiąc to nie bardzo mi się chce robic wykłady z prawa. To sa jakies
                                  generalia. Jezeli myslimy nadawac prawea gejom, a wydaje sie to raczej
                                  oczywiste, to zawsze za prawami ida i obowiązki i sankcje. To podstawowa wiedza
                                  z prawoznawstwa. nie bede omawiał całego katalogu mozliwych do udostepnienia
                                  gejom praw. A tylko w w odniesiemiu do praw mozna okreslic obowiazki i sankcje.
                                  Dam Ci przykład : dajemu lesbijkom prawo do darmowego zapłodnienia nasieniem
                                  nieznanego dawcy. Załóżmy ,ze jest to związek trwaly. Jedna z pan rodzi, a
                                  następnie umiera. Jaki jest zwiazek pomiedzy pozostła przy zyciu pania, a
                                  dzieckiem? To jest obowiązek. Załózmy, że postanowimy, że ta pani jest
                                  odpowiedzialna za życie i utrzymanie tego dziecka, ktore nijak jednak nie jest z
                                  nia spokrewnione. Musimy, w normie prawnej, umieścic sankcje ktore zmusza ja do
                                  lozenia na , w sumie zupełnie obce dziecko. Przykład jest prymitywny ale
                                  pokazuje mechanizm tworzenia prawa. Za kazdym nadanym prawem idzie obowiazek i
                                  sankcja, tak działa "demokracja".
                                  • pia.ed Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 22:03

                                    W Skandynawii jest na to proste rozwiazanie, ktore nazywa sie
                                    adopcja
                                    .
                                    Ta druga pani adoptuje urodzone przez partnerke dziecko, ktore staje
                                    sie jej dzieckiem z obowiazkiem alimentacyjnym w razie
                                    rozpadniecia sie zwiazku, a ktorym ma prawo opiekowac sie w
                                    razie smierci partnerki.

                                    To jest mit, ze pary homoseksualne chca adoptowac obce dzieci
                                    .
                                    Chodzi wlasnie o mozliwosc adoptowania dziecka partnera,
                                    niekoniecznie urodzonego podczas trwajacego zwiazku,
                                    tylko dziecka ktore jedna z lesbijek miala jako panienskie czy w
                                    malzenstwie.
                                    Partnerki chca miec pewnosc, ze moga dalej wychowywac dziecko tej
                                    drugiej i nie stanac wobec faktyu ze ktos im to dziecko odbierze, bo
                                    nie jest przez te osobe urodzone.


                                    Ty traktujesz to jako sankcje,
                                    a homoseksualisci w Skandynawii jako przywilej smile




                                    piotr-55 napisał:
                                    dajemy lesbijkom prawo do darmowego zapłodnienia nasieniem
                                    > nieznanego dawcy. Załóżmy ,ze jest to związek trwaly. Jedna z pan
                                    rodzi, a
                                    > następnie umiera. Jaki jest zwiazek pomiedzy pozostła przy zyciu
                                    pania, a
                                    > dzieckiem? To jest obowiązek. Załózmy, że postanowimy, że ta pani
                                    jest
                                    > odpowiedzialna za życie i utrzymanie tego dziecka, ktore nijak
                                    jednak nie jest
                                    > z
                                    > nia spokrewnione. Musimy, w normie prawnej, umieścic sankcje ktore
                                    zmusza ja do
                                    > lozenia na , w sumie zupełnie obce dziecko.

                                    • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 08.01.10, 08:35
                                      pia.ed napisała:

                                      >
                                      > W Skandynawii jest na to proste rozwiazanie, ktore nazywa sie
                                      > adopcja
                                      .

                                      Ja, generalnie jestem przeciwnikiem adopcji, w takim rozumieniu jakie mamy
                                      dzisiaj. Ale w omawianym przypadku jest chyba niezlym rozwiazaniem. Lepszym by
                                      było "{uznanie" dziecka przez druga kobiete, ale jest to niemozliwe ze wzglesu
                                      na konieczność stworzenia podwojnej fikcji prawnej. Tego żaden sąd konstytucyjny
                                      na świecie nie przełknie.


                                      > Ta druga pani adoptuje urodzone przez partnerke dziecko, ktore staje
                                      > sie jej dzieckiem z obowiazkiem alimentacyjnym w razie
                                      > rozpadniecia sie zwiazku, a ktorym ma prawo opiekowac sie w
                                      > razie smierci partnerki.

                                      To jest spojne myślenie, a przynajmniej mnie sie tak wydaje.
                                      >
                                      > To jest mit, ze pary homoseksualne chca adoptowac obce dzieci
                                      >
                                      .
                                      > Chodzi wlasnie o mozliwosc adoptowania dziecka partnera,
                                      > niekoniecznie urodzonego podczas trwajacego zwiazku,
                                      > tylko dziecka ktore jedna z lesbijek miala jako panienskie czy w
                                      > malzenstwie.

                                      to juz budzi we mnie wiekszy opor. Jak powiedziałem jestem zdecydowanym
                                      przeciwnikiem adopcji. Dotyczy to par hetero i nie widze powodu dla ktorego
                                      miało by nie dotyczyc par homo.

                                      > Ty traktujesz to jako sankcje,
                                      > a homoseksualisci w Skandynawii jako przywilej smile

                                      To nie ma znaczenia jak to traktuje panna mania.
                                      Sankcja jest składowa normy prawnej bo tak podaje dziedzina prawa.
                                      To pierwsza rzecz jakiej dowiaduje sie student na I roku .
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Norma_prawna
                                      Sankcje sa rózne, ale w sprawach cywilnych najczesciej egzekucyjna, żadko
                                      niewazności ,a juz do patologicznych zachowan odnosi sie represyjna. A , że ktoś
                                      chce to sobie traktowac to jako frajde, to jego sprawa, tym lepiej dla normy.

                                      Z tym, że jeszcze raz sie zastrzegam : ja nie jestem cywilista!! i moje
                                      kompetencje w tej dziedzinie sa takie raczej "forumowe" niz rzeczywiste.

                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                  • matti.x Re: Za parawanem małżeństwa 08.01.10, 00:34
                                    piotr-55 napisał:

                                    [...] zawsze za prawami ida i obowiązki i sankcje.

                                    Piotrze,

                                    A czy możliwość zawierania małżeństwa niezależnie od płci małżonków nie
                                    rozwiązuje przypadkiem problemu? Od strony prawnej podniesionej przez Ciebie;
                                    pomijam wszelkie kwestie światopoglądowe i pokrewne.
                                    • piotr-55 Re: Za parawanem małżeństwa 08.01.10, 09:04
                                      Myślę, że nie.
                                      Po pierwsze razi mnie slowo małżenstwo. Ale zalóżmy , że nazwiemy to związkiem. Otóż, jak juz pisałem powyżej, taki związek nie załatwia, moim zdaniem!!, sprawy potomstwa, gdyz wymagaloby to założenia "piętrowej " fikcji prawnej ,a to jest niemozliwe. Juz w prawie rzymskim fikcja prawna byla znana i nie budzi ona wiekszych zastrzeżen. Na przyklad taka fikcja prawna jest to , ze ojcem dziecka zrodzonego w czasie trwania malzenstwa i 270 dni po ustanie tego, jest mąż. Tak przyjął prawodawca i ok, to obowiazuje. Musi miec jednak jeszcze jeden walor! :Musi być prawdopodobne. I , jak najbardziej jest! Istnieje tez mozliwość " uznania" dziecka narodzonego poza zwiazkiem. Pani wskazuje pana , pan potwierdza i na tej podstawie zostaje ojcem. To tez fikcja prawna, ale również prawdopodobna. W przypadku zwiazku 2 pan nie ma takiej mozliwości.
                                      Można by strworzyc fikce prawna móiwiąca , że jedna z pan jest panem. Bybyly pewne trudności z prawdopodobieństwem, ale na siłe moze by sie to jakos upchnęło. Ale to za mało. Trzeba by z tej pierwszej fikcji wyprowadzic nastepna i załozyc , ze tenze to "pan" jest ojcem. Nie sadze zeby znalazl sie TK ktory by to " łyknął".
                                      Droga na skroty i zalozenie ,ze jedna z pan jest ojcem, nie "obroni" prawdopodobienstwa ,a wiec juz w fazie uchwalania jest nie do przyjęcia.
                                      Tez pomijam kwestie swiatopogladowe i pokrewne smile
                  • sibeliuss Re: Za parawanem małżeństwa 07.01.10, 13:59
                    1. o tym wiem ciut więcej smile
                    2. niestety to istotny czynnik
    • matt.j Re: Za parawanem małżeństwa 09.01.10, 17:09
      Ciekawa dyskusja. Dziwi mnie jednak fakt, że nikt z was nie
      dostrzega winy, dla mnie ewidentnej, aczkolwiek tylko częściowej, w
      presji jaką wytwarza na homoseksualistach polskie społeczeństwo,
      kościół i wszyscy homofobii. Oczywiście, człowiek sam podejmuje
      decyzję i jest za nią odpowiedzialny. Jednak czy nie wydaje się
      wam, że gdyby nie tak silne negatywne kościelno-homofobiczne
      podejście do gejów i lesbijek w tym kraju to większość małżeństw,
      czy ogólnie związków, homo-hetero nie miałaby miejsca?
      Małżeństwa
      takie są w dużej mierze oparte o łudzenie ludzi katolicką
      możliwością wyleczenia się z homoseksualizmu, presją rodziny, ba
      często groźbami, realną obawą przed odrzuceniem przez najbliższych i
      całe społeczeństwo. Nie wszyscy mają tyle wewnętrznej siły aby
      stawić czoła tak olbrzymiej, zewsząd napierającej na nich presji,
      czasem poddają się i płyną jedynym poprawnym nurtem w tym kraju
      doprowadzając do tragedii, zarówno swojej jak i rodzinnej.
      Możemy dyskutować czy facet postąpił moralnie czy nie, możemy nazwać
      go świnią i łajdakiem, w końcu możemy domagać się jego ukarania ale
      w tej dyskusji jest mowa jedynie o następstwach i konsekwencjach a
      nie o genezie, chyba jeszcze ciągle dość „częstego” zjawiska w tym
      kraju.
      • skiela1 Re: Za parawanem małżeństwa 09.01.10, 19:48
        "Ciekawa dyskusja. Dziwi mnie jednak fakt, że nikt z was nie
        dostrzega winy, dla mnie ewidentnej, aczkolwiek tylko częściowej, w
        presji jaką wytwarza na homoseksualistach polskie społeczeństwo,
        kościół i wszyscy homofobii. Oczywiście, człowiek sam podejmuje
        decyzję i jest za nią odpowiedzialny. Jednak czy nie wydaje się
        wam, że gdyby nie tak silne negatywne kościelno-homofobiczne
        podejście do gejów i lesbijek w tym kraju to większość małżeństw,
        czy ogólnie związków, homo-hetero nie miałaby miejsca?"


        Ja bym powiedziala,ze jest to wina po prostu homofobii i niekoniecznie tylko
        polskiej.
        Przypadek o ktorym pisalam powyzej wydarzyl sie w tolerancyjnej Kanadzie XX wieku.
        Duzo i pieknie mowi sie o tolerancji ,czesto sa to puste frazesy.Gardze taka
        tolerancja ,a juz wyjatkowo polska...(tolerancja)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja