skiela1
25.02.10, 23:39
Mimo dążeń do budowy "wielkiej Australii", której populacja ma według
przewidywań wzrosnąć z obecnych 22 milionów do 35 milionów w 2050 roku —
głównie poprzez imigrację — zarówno rząd Austarlii jak i premier tego kraju
podejmują zdecydowane kroki mające w zdecydowany sposób służyć zwiększeniu
bezpieczeństwa mieszkańców tego kraju.
Muzułmanie, pragnący żyć według prawa szariatu, mają opuścić Australię.
Australijski rząd, analizując w środę problemy bezpieczeństwa, wskazał na
islamskich radykałów jako czynnik zwiększający prawdopodobieństwo zamachów
terrorystycznych. W dodatku, premier Kevin Rudd oburzył część australijskich
muzułmanów mówiąc tego samego dnia, że popiera monitoring tamtejszych meczetów
przez służby specjalne.
„To imigranci, nie Australijczycy, muszą się dostosować. Przyjąć tutejsze
zwyczaje, albo stąd wyjechać. Take it, or leave it! – oświadczył Kevin Rudd.
„Mam już dość tego ogólnonarodowego zamartwiania się, czy my przypadkiem nie
uchybiamy innym lub ich kulturze. Od czasów ataku terrorystycznego na Bali
zetknęliśmy się z wielkim przypływem uczuć patriotycznych u większości
Australijczyków.
Naszą kulturę od ponad dwustu lat w walce, poprzez próby, usiłowania i
sukcesy, rozwijały miliony mężczyzn i kobiet poszukujących wolności. Mówimy
przeważnie po angielsku. Nie po hiszpańsku, libańsku, arabsku, chińsku,
japońsku, rosyjsku czy w jakichś innych językach. Dlatego jeśli ktoś pragnie
stać się cząstką australijskiej społeczności, niech uczy się naszego języka.
Większość Australijczyków wierzy w Boga. To fakt, a nie skutek jakiejś
politycznej presji chrześcijańskiej prawicy,
bo przecież nikt inny, lecz właśnie chrześcijanie, opierając się na
chrześcijańskich zasadach stworzyli podwaliny narodu, co zresztą jest
przejrzyście udokumentowane. Toteż ściany szkół, w których uczą się nasze
dzieci, są najwłaściwszym miejscem, żeby to zamanifestować. Wszystkim, którzy
twierdzą, że symbol Boga uraża ich uczucia, sugeruję, aby poszukali sobie
jakiegoś innego miejsca zamieszkania, ponieważ Bóg pozostaje częścią naszej
kultury.
Akceptujemy odmienne przekonania religijne, nie pytając o powody, dla których
zostały wybrane. W zamian jednak oczekujemy akceptacji naszej wiary,
harmonijnego współistnienia z nami oraz pokojowego korzystania
z przysługujących praw.
To jest nasz kraj. Na naszej ziemi obowiązuje nasz styl życia. I każdy ma
możliwość cieszenia się tym wszystkim. Natomiast tych wszystkich, którzy się
uskarżają, jęczą, których skręca na widok naszej flagi, roty ślubowania,
wiary chrześcijańskiej czy naszego stylu życia zachęcam do odważnego
skorzystania z jeszcze jednej wielkiej australijskiej wolności: prawa do
opuszczenia kraju.
Nie jesteś tutaj szczęśliwy, to wyjedź. Nie zmuszaliśmy nikogo do przyjazdu.
Przybyłeś z własnej woli. Wobec tego zaakceptuj kraj, w którym ty też zostałeś
zaakceptowany”
– powiedział australijski premier.