sibeliuss
27.04.11, 11:12
Od roku jego domem jest pogotowie opiekuńcze. Jego byli rodzice zastępczy zerwali kontakt nie tylko z dziećmi, ale i ze wszystkimi instytucjami nadzorującymi ich pracę. Zapowiadali, że opuszczą kraj. Kuba został - bez rodziny i bez wiary, że może być lepiej. - Do adopcji raczej bym już nie poszedł. Nie wierzę, że jest tu jakaś rodzina normalna, która chciałaby nas adoptować - mówi Kuba.
www.tvn24.pl/-1,1700908,0,1,dzieci-porzucone-po-raz-drugi,wiadomosc.html