skiela1
19.01.14, 21:45
Minister zdrowia zlecił natychmiastową kontrolę szpitala we Włocławku - poinformował rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk. Pacjentka tamtejszej placówki, w 8. miesiącu ciąży, tuż przed cesarskim cięciem, straciła bliźniaczą ciążę.
W czwartek rano (żona - red.) miała lekki skok ciśnienia, to wsiedliśmy w samochód i ją zawiozłem. (...). Ustabilizowali ciśnienie, a pani T. (ginekolog prowadząca ciążę - red.) stwierdziła, że zrobiłaby cesarskie cięcie, ale nie ma w szpitalu specjalisty, żeby zrobić USG - powiedział Szydłowski.
Dodał, że zapała decyzja, iż operacja zostanie wykonana w piątek.
Wyjaśnił, że lekarze co dwie godziny badali ruchy płodów. Według badań przeprowadzonych o północy, wszystko było w porządku. - Dzieciaki normalnie się ruszały, było tętno, było wszystko - powiedział. - Po dwóch godzinach stwierdzili, że nie żyją - dodał.
Mężczyzna powiedział, że żony nie zabrano od razu na cesarskie cięcie, żeby usunąć martwe płody, tylko czekano przez 7 godzin do rana na lekarza, który mógł przeprowadzić badanie USG
www.tvn24.pl/stracili-bliznieta-tuz-przed-cesarka-szpital-sie-broni-minister-zleca-kontrole,388969,s.html
Mamy aparature medyczna na skale XXI wieku a pozbawieni jestesmy rozumu, samodzielnego myslenia i podejmowania decyzji.
30 lat temu dzieci umieraly i dzisiaj tez mimo postepu...