Strach przed utratą pracy

18.04.05, 22:52
Czy dzisiaj ma jeszcze jakieś granice? Czy żyjąc w tym strachu, ludzie są już
gotowi zgodzić się na wszystko: niegodziwości, oszustwa, przekręty i
poniżenia, byle tylko mieć pracę? Co więcej - wbrew wszelkim faktom,
przedstawiającym pracodawcę w marnym świetle, stają w jego obronie ze strachu
o własny byt. A może są już na etapie: nie ważne, co jedzą inni, ważne bym ja
miał co jeść?
Czy będąc mieszkańcem małego miasta (w którym, nawiasem mówiąc, chyba
łatwiej umrzeć, niz żyć) można zachować resztki godnosci? Tyle pytań mi się
urodziło, bo szkoda mi mieszkańców Starachowic. Zresztą, czy tylko
Starchowic? Akurat mam je dość blisko, po prostu.
    • grazia.eni Re: Strach przed utratą pracy 18.04.05, 23:18
      Trudne pytania zadajesz dzisiaj. Mieszkałam 7 lat w takim miejscu i przez ponad
      rok wypłacałam takim ludziom zasiłki. Nie raz miałam łzy w oczach na widok
      smutnych buzi dzieci.
      Cieszę się, że wyjechaliśmy stamtąd.
    • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 18.04.05, 23:20
      Samo zyciesad(.Trzeba byc na prawde silnym psychicznie zeby taki stan zaakceptowac.
    • groha Re: Strach przed utratą pracy 18.04.05, 23:42
      Przepraszam, że zasmuciłam nieco. Ale tak właśnie wygląda teraz prowincjonalne
      życie - dla większości jest rozpaczliwie paskudne.
      • towita Re: Strach przed utratą pracy 19.04.05, 08:52
        Tak, obawiam się, że wrócą czasy, kiedy nawet bardzo zdolne dzieci zakończą
        edukację na szkole, która znajduje się w ich miejscowości. Studia - dojazdy,
        akademik, książki to ogromne koszty, nie do udźwignięcia przez biedną rodzinę.
        • f.l.y Re: Strach przed utratą pracy 19.04.05, 11:14
          daleko nie trzeba szukac - w podwaszawskiej miejscowości /20-25 km od W-wy/
          prężna firma - właściciel nie dość, że płacił pracownikom mało, za nadgodziny
          marne stawki, to wykorzystywał do innych robót np.fizycznych na dworzu i
          zaniżał do ZUSu wynagrodzenia...
          z 'miastowymi' liczył się bardziej, ale mimo to odeszłam....bo nie mogłam
          patrzec na ten wyzysk...
          acha! podobno jest baardzo wierzącym człowiekiem...
          • rafi.raf Re: Strach przed utratą pracy 19.04.05, 14:06
            f.l.y napisała:
            > acha! podobno jest baardzo wierzącym człowiekiem...

            typowy polak-katolik.
            • towita Re: Strach przed utratą pracy 19.04.05, 14:35
              Moim zdaniem nietypowy właśnie.
    • sloggi Re: Strach przed utratą pracy 20.04.05, 22:05
      Mieszkam w Warszawie, też się boję.
      • wedrowiec2 Re: Strach przed utratą pracy 20.04.05, 22:20
        Parę miesięcy temu osiągnęłam stan, gwarantujący mi pewność zatrudnienia. Tak
        sądziłam, ale zgodnie z nową ustawą o szkolnictwie wyższym wszyscy pracownicy
        (oprócz profesorów belwederskich) będą na kontraktachsad
        Wędrowcy nie są, z racji niespokojnego ducha, stworzeni na profesorówsad((
    • groha Re: Strach przed utratą pracy 20.04.05, 23:12
      Niestety, teraz, gdy chodzi o pracę, nikt nie jest pewny dnia, ani godziny. Cóż
      się zatem dziwić, że ten brak komfortu psychicznego czasem przekłada się na
      zgryźliwość i złość do całego świata. Przez co żyje się jeszcze trudniej.
      Boże, jak ja marzę o spokojnej emeryturze...
    • chaladia To się zmienia... 20.04.05, 23:50
      Wczoraj dyrektor jednej z podwykonawczych firm na naszym Projekcie podszedł do
      mnie i pyta, czy ni znam jakiegoś inżyniera, który by zechciał zostac u niego
      kierownikiem budowy, bo jego kandydat właśnie się zwolnił (jedzie na Zachód,
      gdzie dorwał lepszą robotę).

      Znalezienie w miarę doświadczonego inżyniera budownictwa lub architekta z
      dobrym angielskim i znajomością komputera zaczyna być problemem. Obserwuję
      pewne niedowierzanie wśród kadrowców - jeszcze niedawno (rok-dwa temu) można
      było każdego sterroryzować groźbą zwolnień, obniżyć wynagrodzenia, nie wypłacać
      premii, zapłaty za godziny nadliczbowe - a dziś ludzie podnoszą głowy...

      W bieżącym roku wiek emerytalny zaczną osiągać panie urodzone po 1945 roku. A
      ten rocznik jest dwukrotnie liczniejszy od "wojennego" 1944. Z 5 lat to samo
      będzie się działo z męszczyznami. Jednocześnie każdy następny rocznik wchodzący
      w zawodowe życie będzie mniej liczny - średnio o 20-50 tysięcy głów rocznie.
      Oznacza to, że podaż rąk do pracy i głów do myślenia będzie w RP3 malała
      rocznie o około 100.000, nie licząc emigracji zarobkowej, której nikt nie zdoła
      oszacować, gdyż ludzie ci wcale się nie wymaldowują.

      Myśle, że to dobrze, bo w RP3 wraz z likwidacją komunizmu zlikwidowano wszelkie
      zdobycze prawa pracy i jeśli mi coś nasza ojczyzna przypomina, to Mancheseter z
      połowy XIX wieku.
      • grazia.eni Re: To się zmienia... 20.04.05, 23:55
        Właśnie - podnoszą głowy w Polsce, i to się chwali.
        Ale dlaczego tak nisko opuszczają za granicą?
    • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 20.04.05, 23:52
      70% doroslych Polakow uwaza,ze mlodzi ludzie powinni zaczac zakladac prywatne
      przedsiebiorstwa,ale tylko 2%rozwaza taka mozliwosc.
      Latwo radzic,realizacja nie jest taka prosta jak to sie niektorym wydaje.
      • chaladia Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 00:09
        Jak czytam szmatawce w rodzaju "Twój Styl" (ona to-to prenumeruje), gdzie w
        każdym wydaniu promuje się "młode, zdolne, ambitne, co to zaraz po maturze lub
        na sudiach założyły własną firmę i dorobiły się milionów" - to mnie szlag
        trafia. Na 100 takich żółtodziobów, którzy pojęcia nie mają o funkconowaniu
        biznesu, o robocie, o zarządzaniu itd itp 1-2 odnosi sukces. Pozostałe 98-99%
        bankrutuje. Dobrze, jak bankrutują jako sp.z.o.o. Ale wielu nie stać na
        założenie sp. z o.o. i bankrutują jako p.p. A to oznacza odpowiedzialność całym
        swoim majątkiem. Ludzie ci są zapchnięci na margines szarej strefy (cokolwiek
        do końca życia legalnie nie zarobią, to im komorni zabierze) i stanowią
        doskonałą pożywkę dla wszelkiego rodzaju mafii. Nie mówiąc już o tym, że
        te "młode biznesy" są zakładane z reguły przy pomocy funduszy zebranych wśród
        najbliższej rodziny i przyjaciół. Ludzie ci naczej nie najmą oprawców do
        egzekucji długu, ale ponoszą ewidentne straty.
        Nie oszukujmy się - żeby założyć w Polsce (i nie tylko w Polsce) własny biznes
        trzeba mieć parę lat praktyki w branży, w której zamierza się działać, jakieś
        znajomości, rozeznanie rynku, itd itp. Wtedy dopiero, na podstawie chłodnej
        samooceny można "wystartować".
        • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 00:17
          Wszystko prawda.Na 100 tylko dwoch odnosi sukces i o tych dwoch sie mowi.ZAcheta
          dla nastepnych.Jest to w czyims interesie.
          • grazia.eni Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 00:27
            Przypomniał mi sie program w tv o gościu, który zaczął robić miotły z gałązek.
            Nakład niewielki, zarobek - ok.500,00PLN/miesiąc. Gość twierdzi, że mu na życie
            wystarcza. Tylko, gdyby chciał legalnie, to nawet na składkę ZUS by mu nie
            starczyło.
        • groha Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 00:36
          chaladia napisał:


          > Nie oszukujmy się - żeby założyć w Polsce (i nie tylko w Polsce) własny
          biznes trzeba mieć parę lat praktyki w branży, w której zamierza się działać,
          jakieś znajomości, rozeznanie rynku, itd itp. Wtedy dopiero, na podstawie
          chłodnej samooceny można "wystartować".

          W tym "itp itp" mieści się o czywiście spory kapitał. A biorąc pod uwagę nasze
          prawo, nie tylko gospodarcze, trzeba jednak mieć wielką dawkę odwagi, czasem
          graniczącej z ryzykanctwem. Nawet starzy biznesowi wyjadacze często się gubią.
          • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 00:49
            Starzy biznesowi wyjadacze czesto sie gubia ale tylko z wlasnej
            nachalnosci.Ciekawa rzecz zauwazylam ze w Polsce jest masa drobnych wytworcow i
            zupelnie dobrze im idzie a sa to ludzie prosci,bez wyzszego wykszralcenia i
            zupelnie zadowoleni z tego co maja.Moze nie trzeba za wysoko patrzec?znac swoje
            mozliwosci i dobrze liczyc.
            • grazia.eni Re: Strach przed utratą pracy 21.04.05, 01:02
              Masz rację, ale to wszystko do czasu. U nas najgorsze jest to, że nie ma nic
              pewnego. Co chwilę nowe przepisy. Nic nie można zaplanować, a jak ktoś chce
              założyć firmę, to miło by było, żeby się rozwijała, a nie tylko ściupanie w
              miejscu.
    • sloggi Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 16:11
      Teraz mogę powiedzieć jak się czuję, ale po co?
      • f.l.y Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 16:35
        hmm..
        sloggi....
        dobrze będzie...
      • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 17:49
        sloggi napisał:

        > Teraz mogę powiedzieć jak się czuję, ale po co?

        Ale jedno jest pewne-nie czujesz juz stracha przed utrata pracy...?
        A w ogole , co to znaczy"ale po co"?Ja wiem nie kazdy chce byc tak "wylewny"
        ale czasami pomaga.smile
        • sloggi Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 17:52
          Może czasami tak.
    • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 19:19
      Powiedz mi jak to wyglada od strony prawnej?
      Prcownik nie chce pracowac po godzinach(czego nie ma w umowie),to jest powod do
      zwolnienia?Taki powod podali?
      Ja wiem to nic nie zmieni,bo kto ma czas i forse na adwokatow.
      • grazia.eni Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 22:01
        Skielo, chyba nie myślisz, że podali to jako przyczynę. "Jak się chce psa zbić,
        to się kija zawsze znajdzie". Chciałabyś pracować dalej w firmie, która dała
        Ci "kopa"?
        Wiem, co Sloggi, czuje, bo miałam to samo. I nie jest ważne, jaka jest
        przyczyna. Przez godzinę szef mi się tłumaczył i co z tego. Równie dobrze
        mógłby przysłać fax z napisem "wylatujesz", jak w którymś z amerykańskich
        filmów. Uraz został mi taki, że nawet, jak mi radzono, żeby się dogadać z
        firmą, bo musiałam wyjechać, żeby mnie niby zwolnili, nie mogłam się
        zdecydować. Wolałam chodzić głodna 4 miesiące. Wiem, że czułabym się
        paskudnie.Jak wtedy.
        Na szczęście Sloggi na pewno sobie znajdzie nową pracę i za kilka dni humorek
        mu się poprawi.
        • skiela1 Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 23:36
          grazia.eni napisała:

          > Skielo, chyba nie myślisz, że podali to jako przyczynę. "Jak się chce psa
          zbić,
          >
          > to się kija zawsze znajdzie". Chciałabyś pracować dalej w firmie, która dała
          > Ci "kopa"?
          > Wiem, co Sloggi, czuje, bo miałam to samo. I nie jest ważne, jaka jest
          > przyczyna. Przez godzinę szef mi się tłumaczył i co z tego. Równie dobrze
          > mógłby przysłać fax z napisem "wylatujesz", jak w którymś z amerykańskich
          > filmów. Uraz został mi taki, że nawet, jak mi radzono, żeby się dogadać z
          > firmą, bo musiałam wyjechać, żeby mnie niby zwolnili, nie mogłam się
          > zdecydować. Wolałam chodzić głodna 4 miesiące. Wiem, że czułabym się
          > paskudnie.Jak wtedy.
          > Na szczęście Sloggi na pewno sobie znajdzie nową pracę i za kilka dni humorek
          > mu się poprawi.

          Grazia,zle mnie zrozumialas dziewczynosmile)Za nic bym nie wrocila do takiej
          firmy i Sloggi tez nie.Nie w tym rzecz.Do zwolnienia sa podstawy,sa tez
          przepisy prawne od ktorych zalezy ile mozna jeszcze od nich wyciagnac.Wyprawka
          to jeszcze nie wszystko.Szanujaca sie firma podchodzi powaznie do tych
          przepisow.A tak swoja droga to ja bym wolala zeby mi przyslali faxa ze
          zwolnieniem.Latwiej dla obu stron.Moj maz kiedys byl po tej drugiej
          stronie,musial zwalniac i tylko ja wiem jak to przezywal bo bardzo czesto
          zwolnienia byly niesprawiedliwe.Nie spal,codzienne bole glowy a pozniej strach
          bo taki ex pracownik mogl sie pojawic z pistoletem.Na szczescie dawno to bylo.
          • grazia.eni Re: Strach przed utratą pracy 06.05.05, 23:57
            Twój mąż? Ja musiałam robić to samo. Kilka lat wcześniej. Szef się mną
            wyręczał. Ci pracownicy byli emerytowanymi milicjantami i wojskowymi. A ja
            miałam 27 lat.
            Nie martw się, zrozumiałam Cię dobrze smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja