chaladia
07.05.05, 00:13
Podsłuchiwać jest nieładnie, ale czasami nie da się tego uniknąć.
Kupowałem dziś bateryjki w kiosku, obok był punkt przyjmowania zakładów
Totalizatora. Nad lottomatem dumny napis "Potrójna Kumulacja, przewidywana
wygrana 9.000.000 zł". Gość obsługujący ten automat powiada do drugiego,
który do niego po coś przyszedł: "ludzie coś nie grają, kumulacja jak na
razie nie dociągnęła do 6 milionów i słabo przybiera, naewno nie będzie 9
milionów".
Ciekaw jestem, po co Totalizator okłamuje grajacych mamiąc ich perspektywą
wygranej, której nie będzie. I czy taki grający, który przypadkiem trafi "6"
ma jakieś szanse domagać się wypłaty wygranej w wysokości podanej na
kolekturach, a nie w takiej, jaka wynikła z ilości zawartych zakładów?
Ostatecznie regulamin jest znany, stan zakładów w każdej chwili też i jeśli
zwykły szeregowy pracownik potrafi przewidzieś, że wygrana będzie niższa, to
co robi tam jakiś dyrektor d/s marketingu z pięciocyfrową stawką, służbowym
Jaguarem i czym tam jeszcze?