skiela1 29.07.05, 20:24 Wszyscy dojechaliscie do domow bez problemu?? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
chaladia Re: Po burzy 29.07.05, 21:24 Jak się zna Warszawę, to można dojechać nawet w taki kataklizm. Poza kilkoma minutami odstanymi na Sokolej jechałem całkiem szybko - i to rozpaczliwie niskim Fordem Escortem, który jest zaprzeczeniem samochodu off-road. Małżonka moja, mając Suzuki Ignis wogóle problemów nie miała (ale on ma chyba 19 cm "światła" pod spodem). Odpowiedz Link
grudniowe.slonko Re: Po burzy 29.07.05, 21:44 W tą straszliwą burzę jechaliście, ja bym ze strachu umarła. Odpowiedz Link
sloggi Re: Po burzy 29.07.05, 22:19 Koło Placy Żelaznej Bramy na torach leżą połamane drzewa, jadąc autobusem mijałem dużo leżących konarów. Odpowiedz Link
grudniowe.slonko Re: Po burzy 29.07.05, 22:32 To też ja nie mogę się nadziwić, że Chaladia jechał w tą nawałnicę samochodem ...odwaga to czy lekkomyślność ??? Odpowiedz Link
grudniowe.slonko Re: Po burzy 29.07.05, 22:45 Zapewne ...chociaż mnie by nic nie zmusiło do jazdy samochodem w taką burzę. Dzisiaj miałam ten komfort ,że zostałam w domu ale ja w sytuacjach gdy nadciąga burza staram się zaparkować jak najdalej od drzew(jeżeli to możliwe) i schować do jakiegoś budynku . Wiem jestem okropnym tchórzem ale ten typ tak ma Odpowiedz Link
wadera3 Re: Po burzy 29.07.05, 23:33 grudniowe.slonko napisała: > To też ja nie mogę się nadziwić, że Chaladia jechał w tą nawałnicę > samochodem ...odwaga to czy lekkomyślność ??? .....w trakcie burzy dostałam sms-a od koleżanki,że zalewa jej mieszkanie-ona dziś wróciła ze szpitala po urazie kręgosłupa-doczołgała się do drzwi balkonowych i nie miała siły ich zamknąć....dociągnęła jakimś cudem ,czy siłą woli,ciężki fotel i stała w wodzie patrząc jak jej /wody/ przybywa a o kilknaście cm od jej stóp moczy się w wodzie gniazdko elektryczne od przedłużacza......w jednej chwili wyturlałam się z domu/chodzę jeszcze z kulą po urazie kolana/ i wraz z moją połówką dotarliśmy do jeszcze zywej koleżanki.... dobrze,że miałam klucze od jej mieszkania......odwaga to czy lekkomyślność? wracając widzieliśmy drzewa połamane,powyrywane z korzeniami....koło mnie wielgachna topola padła jak zapałka....trakcja tramwajowa nie działa-na mokotowie wozy techniczne ściągaja tramwaje z torowisk...teraz patrzę,znów zbliża się burza....od zachodu.... Odpowiedz Link
ela630711 Re: Po burzy 29.07.05, 23:52 Koleżanka ma szczęście, że ma przyjaciół.Ja nie miałam na myśli takich sytuacji. Wspomniałaś o tym ,że jesteś po urazie kolana ,ja natomiast jestem po bardzo poważnym wypadku komunikacyjnym w związku z czym mam w sobie części zamienne.I dlatego między innymi tak panicznie boję się burzy. Odpowiedz Link
grudniowe.slonko Re: Po burzy 29.07.05, 23:57 Oczywiście ten nick na górze to też jest mój. Zapomniałam sie przelogować Odpowiedz Link
wadera3 Re: Po burzy 30.07.05, 00:20 aaaa,ja póki co lecę na swoich )) ale jakby co,chyba bym się ubrała w izolację i też poleciała do rana utopiłaby się albo zabiłby ją prąd.... Odpowiedz Link
grudniowe.slonko Re: Po burzy 30.07.05, 01:11 Ja nie twierdzę,że nie wyszłabym podczas burzy gdyby była taka konieczność. Ale to nie zmienia mojego strachu przed wszelkimi żywiołami. Odpowiedz Link
very_famous Re: Po burzy 29.07.05, 22:44 Ja byłam w pracy w czasie burzy. Pioruny waliły niedaleko. Odpowiedz Link
magoo_king Re: Po burzy 30.07.05, 01:24 powróciłem z pracy ok 18 z groszami ( czyli jeszcze pokropiwało ) koledzy akurat w tym czasie rownież powracali do domów po pracy, błysło, jebło. ja dalej spacerkiem, a koledzy ... hmm migusiem ... dwudziestym siódmym ... na klatkowską się zwinęli .... doszedłem ich po 2 minutach (nie biegam : dla zasady ). śmiech taki, że jeszcze na wspomnienie się chichram. O masz, żonę obudziłem śmiechem. pozdrówki dla was. Odpowiedz Link