Dodaj do ulubionych

Praca "mamki"!

15.10.05, 13:37
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=29880005
Pięć lat temu urodziłam dziecko. Miałam tyyle pokarmu ,że oddawałam go do
punktu laktacyjnego w szpitalu na Litewskiej.Nikt nie widział problemu.
Na sali ze mna była kobieta ,która urodziła "wielkiego chłopa" i nie miała
pokarmu na tyle aby nie był głodny.
Moje dziecko było w inkubatorze,a ja cały dzień spędzłam na ściąganiu pokarmu
(aby nie dostać zapalenia piersi).
Ona płakał,dziecko płakało z głodu i ja .
Poprostu spojrzałyśmy sie na siebie... i to ja wykarmiłam jej dziecko przez 2
tygodnie.
Lekarze i pielegniarki były w szoku!
A ja szcześliwa i Ona.

Zawsze mówie Maćkowi ,że ma "mlecznego" brata smile

p.s.Pozdrawiam Dorotę i Gerarda (Gucia)
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: Praca "mamki"! 15.10.05, 14:58
      Mleko musi byc zbadane na obecnosc wirusow.Przeciez moglabys byc nosicielka
      groznej choroby a za iles tam lat moga Cie sadzic,ze ich o tym nie
      poinformowalas,albo bylo to obowiazkiem szpitala.Nie ,nie jest to proste..od
      strony prawnej.
      • rene8 Re: Praca "mamki"! 15.10.05, 17:44
        Mleko było badane!
        Jeżdziło do szpitala codziennie!
        • towita Re: Praca "mamki"! 15.10.05, 17:57
          Jeżeli "mamka" jest zdrową kobietą i nie bierze oczywiście żadnych leków uważam
          to za wielki dar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka