..........

02.01.06, 15:46
interwencja.interia.pl/news?inf=701801
    • maximilianna Re: .......... 02.01.06, 21:49
      maciek2406 napisał:

      > interwencja.interia.pl/news?inf=701801

      Tak, lekarze uważają się za nie wiadomo co.
      A w większości nie umieją poradzić sobie z prostymi rzeczami.
      Byłam kilka razy w szpitalu, jak nie dałam koperty, nie byłoby leczenia..
      Dla mnie to idioci w białych fartuchach....
      Może kogoś obrażę, ale to nie było moim zamiarem.
      Jeszcze nie trafiłam na lekarza kompetentnego, który byłby lekarzem z
      powołania.
      Tak samo jest ze stomatologami...
      Biorą tyle za leczenie zębów, jakby chcieli od razu jeździć dobrymi
      samochodami....
      • skiela1 Re: .......... 02.01.06, 22:48
        Generalizujesz.
      • impostor Re: .......... 02.01.06, 23:12
        coz, jest to efekt 50-cioletniej tradycji socjalistycznej panstwowej sluzby
        zdrowia i obowiazkowych skladek na ten chory twor. dopoki bedziemy to cuiagnac,
        dopoty nic nie ma szans sie zmienic.
        • skiela1 Re: .......... 02.01.06, 23:22
          Jezeli nie skladki to podatki trzeba bedzie podwyzszyc.Z pustego nie naleje.
          • impostor Re: .......... 03.01.06, 00:13
            ja nie o tym...

            bzdura dla mnie jest przymusowe ubezpieczenie zdrowotne. miliony pracujacych
            placa horrendalne sumy co miesiac na twor, ktory na sama swoja biurokracje
            przezera doskonala wiekszosc tych skladek. potezna biurwokratyczna machina,
            ktorej nie jestesmy sobie w stanie wyobrazic. i to z jakimi fochami! sprobuj sie
            krzywo usmiechnac na jej szerokosc pania naczelnik w nfz przy okazji zalatwiania
            najmniejszego papierka! bo prawda jest taka, ze "poblazliwosc wobec pacjentow
            (0chlebodawcow) jest nidopuszczalna; gotowi pomyslec ze my tu jestesmy dla
            nich!". efekt docelowy? na cic nie ma, szpitale bankrutuja, ludzie starsi ( i
            nie tylko), ktorzy przez cale swoje zycie zaplacili na tego molocha potezny
            majatek, nie sa w stanie wykupic lekow, bo sa nierefundowane! to po cholere
            placili te skladki? jakby nie placili, tez by musieli wykupywac leki za 100%!
            darmowe szpitale? nie zartujmy, trzeba poteznie dac w lape zeby byc konkretnie
            leczonym, nawet nie karmia jak nalezy. o stanie technicznym nie wpominajac.
            jedzmy dalej - brak lekow przeciwko nowotworom, szczepionki na grype (!!!), brak
            kasy na badania naukowe... i to wszystko w sytuacji gdy od lat panstwowa sluzba
            zdrowia pochlania potworne pieniadze!! to gdzie one znikaja? nie oszukujmy sie -
            w biurwokracji!
            dalej - wyobrazmy sobie sytuacje w ktorej jest wybor: placisz skladki i leczysz
            sie za panstwowe, albo nie placisz i w 100% pokrywasz oplaty za leczenie. ja
            wybieram opcje nr 2. jezeli jestem dorosly i rozsadny, to nie wydaje wszystkiego
            na snickersy, tylko zostawiam sobie kase na czarna godzine, w tym na leczenie -
            i tak z kazda wyplata. oczywiscie, moge nie byc rozsadny i w razie wu zostaje z
            reka w nocniku - ale w takim wypadku jestem SAM sobie winien i nie zeruje na
            innych leczac sie za ich skladki. trudno, wolnosc to tez obowiazek! ale w takiej
            sytuacji, kiedy lekarze nie sa zwiazani postkomunistycznymi umowami z nfz itp,
            sila rzeczy wytwarza sie na rynku uslug medycznych rynkowa konkurencja i:
            primo: ceny tych swiadczen ida w dol
            secundo: jestem u lekarza pacjentem ale rowniez KLIENTEM. jesli bedzie mnie
            traktowal jak pan i wladca, to wiecej nie zarobi na mnie zlamanego grosza!
            zrozumie? zrozumie!
            tertio: lekarstwa nie beda obciazane panstwowymi marzami, pozostanie ewentualnie
            VAT, wiec ich ceny tez troche spadna, z tym ze nie az tak drastycznie - wiadomo,
            same badania i produkcja sa kosztowne.
            poza tym: nie bedzie sytuacji, kiedy bede musial mdac w lape doktorkowi, zeby
            mnie przyjal i leczyl. bedzie wystarczajaco zarabial i bedzie kolo mnie skakal
            jak foksterier (popatrzmy na prywatne praktyki nierefundowane przez nfz -
            czysto, nowoczesnie, szybko i mila obsluga). znikna te paranoje znane nam tak
            dobrze z "bezplatnej opieki medycznej".

            zeby bylo jasne to dodam na koniec, ze nie jestem gorliwym zwolennikiem
            likwidacji panstwowej sluzby zdrowia, chodzi mi tylko o mozliwosc wyboru. gdyby
            zniknal przymus (wynikajacy li i jedynie z pazernosci nienazartego aparatu
            panstwowego - wiecej kasy mozna z ludzi wyciagnac), wtedy kazdy moglby sie
            zdecydowac, czy mysli tak jak ja i bierze swoje sprawy (i odpowiedzialnosc za
            nie) w swoje lapki, czy pozostaje przy starej, panstwowej, socjalistycznej
            "bezplatnej" opiece medycznej.

            na zakonczenie dodam, ze jest mi przykro, ze moje zdanie na ten temat pokrywa
            sie z programem Pana JKM. nie, nie jestem jego zwolennikiem. ale tu mu racji nie
            odmowie i podpisuje sie pod takim programem obiema lapami.

            ufff, ale sie rozpisalem...
            smile
            • rene8 Re: .......... 03.01.06, 00:29
              dobrze,dobrze impostor.
              A co bedzie jak ("nie daj Ci") tak Cie zmorze,że sie skończy odkładane ze
              snikesów? Bo tego jakoś nie dojrzałam w Twoim wywodzie.

              Ja też uważam generalnie to wy,ale...
              Ale nikt z nas nie wie co nas spotka.
              • impostor Re: .......... 03.01.06, 13:52
                powiedzmy ze zrobie to samo co ten, ktory jest glodny i nie ma na chleb. czy to
                jakas wielka roznica?
    • groha Re: .......... 02.01.06, 23:01
      Zwykle staram się nie uogólniać, ale po licznych doświadczeniach ze służbą
      zdrowia, coraz trudniej przychodzi mi mieć dobre zdanie o naszych lekarzach. I
      niech mi nikt nie mówi, że degrengolada tego zawodu, to kwestia systemu, małych
      pensji itp., i że to powinno być wystarczającym usprawiedliwieniem dla
      przedstawicieli tego ciężkiego zawodu. Nie mam litości dla tych, którym się
      wydaje, że są panami życia i śmierci, a naprawdę są bezdusznymi, niedouczonymi
      i aroganckimi groszorobami, w dodatku - niemal zupełnie bezkarnymi. Dopóki
      czują się, jak święte krowy i tworzą wzajemnie popierający się klan, będzie
      takich coraz więcej. Już teraz, synkowie i córeczki znanych mi lekarzy, idą na
      medycynę z takim powołaniem, że jedynym ich zmartwieniem jest wybór jak
      najbardziej intratnej specjalności, a predyspozycje do zawodu mają mniejsze,
      niż ja do baletu. Oczywiście, chory system opieki zdrowotnej temu sprzyja, bo
      jakby tak jeden z drugim, czuł na plecach potężną konkurencję i musiał utrzymać
      własny, świetnie wyposażony gabinet tylko z wypracowanych kontraktów, to
      nauczyłby się, że nawet brak uśmiechu dla pacjenta może odbić się negatywnie na
      karierz. Nie mówiąc o własnej kieszeni. Ale o czym ja w ogóle piszę, przecież u
      nas, w tym dziwnym kraju, gdzie 40% składek idzie na leczenie, a reszta na
      utrzymanie potężnej machiny urzędniczej, gdzie koperta ma cudnowną moc sprawczą
      (do której pan doktor dzisiaj przyjmuje? Do lewej), normalność, to wciąż czysta
      utopia.
      • impostor Re: .......... 03.01.06, 00:14
        no prosze, widze sie sie zgadzamy pod tym wzgledemsmile
      • tomek854 Re: .......... 03.01.06, 09:29
        Byłem parę lat temu świadkiem takiej sytuacji: siedziałem jako jedna z wielu osób w poczekalni studenckiej. Jedna dziewczyna strasznie źle się czuła, wręcz omdlewała i puściliśmy ją bez kolejki, lekarka jak ją tylko zobaczyła to wybiegła na portiernię i wezwała pogotowie. Zajechała dość szybko karetka polonez, kierowca wysiadł i wraz ze mną pomagał wsiąść tej dziewczynie do samochodu a lekarka, gruba pizda przez okienko nas ponaglała. Pielęgniarka z portierni zapytała czemu sama nie pomoże i chociaż nie obejrzy chorej, na co ona powiedziała że za 900 złotych to ona nawet nie będzie wysiadać z samochodu. W tym momencie dwóch porywczych studentów złapało ją za fraki wywlokło z tego samochodu i kazało kierowcy jechać a jeden z nich powiedział "jak ci się kurwo nie podoba praca za 900 w pogotowiu, to nikt Ci nie każe być lekarzem, możesz iść pracować do McDonald's i więcej zarobisz" a drugi napluł jej w twarz. Kierowca podjechał kilkanaście metrów i poczekał na nią aż dobiegła do samochodu...

        Uważam, ze chłopaki bardzo dobrze zrobili, mam nadzieję że coś do tej pizdy dotarło wtedy.

        Ale o czym chciałem: nie jest wymówką "zarabiam tylko x złotych to nie będę pracować porządnie". I to w każdym zawodzie. Jak się komuś nie podoba, to może nie pracować.Taki przykład: McDonald's non stop szuka pracowników, wielu z moich znajomych studentów narzeka na to, jaką ciężką i kiepsko płatną pracę mają, ale do McDonald's (gdzie jeden z moich kumpoli wydciąga 1200 złotych) nie pójdą, bo tam po prostu naprawdę trzeba pracować.
        • skiela1 Re: .......... 03.01.06, 14:29
          t
          > Ale o czym chciałem: nie jest wymówką "zarabiam tylko x złotych to nie będę pra
          > cować porządnie". I to w każdym zawodzie. Jak się komuś nie podoba, to może nie
          > pracować.Taki przykład: McDonald's non stop szuka pracowników, wielu z moich z
          > najomych studentów narzeka na to, jaką ciężką i kiepsko płatną pracę mają, ale
          > do McDonald's (gdzie jeden z moich kumpoli wydciąga 1200 złotych) nie pójdą, bo
          > tam po prostu naprawdę trzeba pracować.
          >
          Baaardzo sie z Toba teraz zgadzamsmile
        • groha Re: .......... 03.01.06, 15:03
          Świetnie, że jest ten wątek, bo właśnie wróciłam ze szpitala, w którym leży
          tata i czuję, że jak się nie wygadam, to pęknę z wielkim hukiem. Błagam, niech
          nikt przy mnie nie mówi o uzdrowieniu naszej służby zdrowia poprzez
          podniesienie obowiązkowych składek na ubezpiecznie zdrowotne i tym podobnych
          dyrdymałach, bo mogę się zrobić niegrzeczna. To wszystko chyba trzeba zburzyć,
          zaorać i zacząć budować od nowa, wg sprawdzonych wzroców, innego wyjścia nie
          widzę. Otóż, dzięki cieżkiej pracy urzędników NFZ (w cud piękności pałacyku, na
          który poszły miliony, a jakże) właśnie zabrakło... recept. Nie mieli czasu
          zająć się przetargiem, przecież święta były! Targują się o każdy grosz z
          lekarzami, a pacjent leży przez tydzień w szpitalu, bez żadnych badań (bo za
          drogie) i zajmuje łóżko, które ponoć jest na wagę złota. Po to tylko, żeby
          szpital mógł dostać za niego pieniądze, bo za dzień, czy dwa NFZ nie zapłaci.
          Ludzie, czy to się dzieje naprawdę, czy mi się śni? A twórca tego imperium,
          niejaki pan Łapiński i jego szef, ta niedoszła ofiara upadku helikoptera - mają
          się świetnie. I o nich taka cisza, że aż w uszach dzwoni. A przecież te
          miliardy, które poszły na przekształacanie kas chorych w NFZ powinny obciążyć
          ich osobiście. Dopóki decydenci nie zaczną odpowiadać za swoje błędy, to
          pogłowie świętych krów będzie rosło, niestety. O licznych ofiarach stworzonego
          przez tych panów systemu już nie wspomnę, bo te mogą obciążać tylko ich
          sumienia, w których obecność nigdy nie uwierzę. Gdy do tego dodamy panów
          lekarzy, którzy traktują pacjentów, jak powietrze (bo nie ma człowieka, jest
          jednostka chorobowa, a i to nie zawsze, bo jak ją stwierdzić bez diagnozy? )i z
          miną pana i władcy przemierzają szpitalne korytarze, unikając wszelkiego
          kontaktu z jakże uciążliwym i wstrętnym otoczeniem, to tylko siąść i płakać. A
          wiecie, co jest najstraszniejesze? Że system można zmienić na lepsze kilkoma
          dyrektywami, ale co z tego, skoro mentalności i pewnych wzroców ludzkich
          zachowań nie da się wyrąbać nawet siekierą. Tomek ma rację - zawód i pieniądze
          nie mają tu nic do rzeczy. Albo się jest porządnym człowiekiem, albo nie.
          Jednak uważam, że wobec tych, którzy wybrali pracę z ludźmi chorymi, słabymi,
          bezradnymi, poprzeczka wymagań powinna stać zawsze bardzo wysoko i nie może być
          żadnej, powtarzam - żadnej taryfy ulgowej. A jeśli ktoś nie jest w stanie temu
          podołać, pownien szybko zmienić zawód. Ale, na Boga, o czym ja w ogóle mówię?
          Obyśmy wszyscy zdrowi byli!
Pełna wersja