sloggi
07.08.06, 22:58
kobieta.interia.pl/news?inf=777408
Gdyby w Stanach Zjednoczonych sądy chciały karać za wszystkie wykroczenia
związane z seksem, musiałyby wsadzić za kratki połowę Amerykanów.
Areszt za uprawianie seksu bezpośrednio po zjedzeniu sardynek, zakaz chodzenia
w spodniach na szelkach, 40 lat więzienia za stosunek homoseksualny... Jeśli
ktoś myślał, że Stany Zjednoczone to najbardziej liberalne i wyzwolone państwo
świata, to był w grubym błędzie.