Dodaj do ulubionych

O Gladiatorach....

06.05.07, 08:08
"Choć najlepsi mieli zapewnioną opiekę lekarską, nie przeżywali trzech lat
walk na arenie. Ginęli przed trzydziestką, czasem dobijani młotem. Naukowcy
poznali nieznane dotąd szczegóły życia gladiatorów, dzięki badaniom cmentarza
w Efezie - podaje BBC.

Efez w dzisiejszej Turcji, w czasach imperium rzymskiego, był jednym z
największych miast cesarstwa. Odkryta tam nekropolia to pierwszy cmentarz
gladiatorów, z jakim mają do czynienia naukowcy. Archeolodzy odnaleźli w
grobach tysiące kości, zachowały się też trzy nagrobki z wizerunkami
walczących na arenie.

Choć na wielu znanych dziś przedmiotach z czasów starożytnego Rzymu, m.in. na
jednej trzeciej lamp oliwnych, przedstawiono sceny walk gladiatorów, ciągle
niewiele wiedzieliśmy o ich codziennym życiu. Odkrycie z Efezu dostarcza
nowej wiedzy i obala niektóre mity.

Dwóch patologów z akademii medycznej w Wiedniu - prof. Karl Grossschmidt i
prof. Fabian Kanz - od pięciu lat bada i opisuje kości z cmentarza w Efezie.
Wyniki ich prac przeanalizowała dla BBC dr Charlotte Roberts, antropolog z
Uniwersytetu Durham. - Oglądałam już kilkaset szkieletów starożytnych
Rzymian. Widziałam wiele przykładów obrażeń głowy - zarówno ran zagojonych,
jak i nie. Widziałam też szkielety osób, które zabito przez obcięcie głowy.
Nigdy jednak nie miałam do czynienia z podobnymi przypadkami - mówi Roberts.

- To pierwsze odkrycie tego rodzaju. Obala wiele mitów o gladiatorach i
pokazuje, jak naprawdę walczyli - ocenia brytyjska antropolog.

Rzadko dożywali trzydziestki

Nim wiedeńscy badacze zaczęli wyciągać wnioski na temat życia i obyczajów
gladiatorów, musieli zdobyć pewność, że właśnie z ich szczątkami mają do
czynienia. Kanz i Grossschmidt przeanalizowali dane co najmniej 67 osób.
Okazało się, że choć prawie wszyscy zmarli w wieku od 20 do 30 lat, to
większość z nich jeszcze wcześniej była ranna w walce, a rany te zagoiły się
przed ich śmiercią. To zdaniem naukowców wyraźnie sugeruje, że na odkrytym w
Efezie cmentarzu pochowani byli gladiatorzy.

Naukowcy odkryli rzecz też rzecz zdumiewającą: osoby, których kości badali,
doświadczały fachowej opieki medyczną. Jedno z ciał ma nawet ślady amputacji
dokonanej przez chirurga. Tak więc gladiatorzy - niewolnicy i jeńcy wojenni
przeznaczeni do widowiskowej walki na śmierć i życie, byli otoczeni większą
troską niż zwykli żołnierze.

Z analizy kości wynika też, że mężczyźni nie brali udziału w masowych i
chaotycznych bitwach. Brak wielokrotnych ran wskazuje - zdaniem patologów -
na zorganizowane, odbywające się według ścisłych reguł pojedynki, których
przebieg był nadzorowany.

Śmierć na życzenie widowni

Patolodzy odkryli też na kręgach ślady niezagojonych ran śmiertelnych, które
potwierdzają relacje walk gladiatorów w źródłach pisanych: jeśli walczący nie
wykazał się dostatecznymi umiejętnościami, widownia mogła zażądać od
zwycięzcy zabicia go krzycząc "iugula" (przebij go). Są też one zgodne z
wizerunkami gladiatorów klęczących i przebijanych mieczem od gardła do serca.
Co miało gwarantować szybką śmierć.

Na niektórych czaszkach odnaleziono też trzy rany w regularnych odstępach: -
To nie są typowe obrażenia, które odnosili w walkach zwykli żołnierze.
Wskazują na użycie trójzębu - broni typowej dla gladiatorów - twierdzi prof.
Karl Grossschmidt.

Trójzębem nie posługiwało się regularne wojsko, jest natomiast widoczny w
scenach z gladiatorami. Włoscy archeolodzy odkryli ostatnio kolejny taki
wizerunek - mozaikę z Villa dei Quintili (rezydencja znanego z
filmu "Gladiator" cesarza Kommodusa), która przedstawia walczącego na arenie
Montanusa. Obok uzbrojonego w trójząb i sieć gladiatora stoi sędzia, który
ogłasza go zwycięzcą.

- Montanus był ulubieńcem Kommodusa, mozaikę wykonano na jego cześć -
mówi "Daily Mail" dr Riccardo Frontoni, szef zespołu archeologów w Villa dei
Quintili. - To, że coś takiego w ogóle wykonano w rezydencji Kommodusa, wiele
mówi: o władcy tym wiadomo, jak dbał o to, by sam zawsze być zwycięzcą -
dodaje archeolog.

Kommodus lubił walki gladiatorów. W czasach, gdy nawet najlepiej walczący na
arenach niewolnicy uważani byli przez Rzymian za grupę gorszą, bez prestiżu
społecznego, cesarz wzbudzał szok na widowni: nierzadko sam wchodził na arenę
w przebraniu gladiatora.

Asystenci od dobijania rannych?

Rzeczą, która mocno zaskoczyła wiedeńskich patologów były wyniki badań części
czaszek. Na niektórych odnaleźli rany w kształcie prostokąta, co wskazuje na
użycie młotów. Dotychczas archeolodzy i historycy wykluczali, by gladiatorzy
używali też takiej broni.

- Możliwe, że na arenach byli też "asystenci", którzy dobijali rannych
gladiatorów. Wielu archeologów popiera tę hipotezę - mówi prof. Kanz. - Wśród
gladiatorów nie brakowało i takich, którzy walczyli świetnie, więc
publiczność nie skazywała ich na śmierć nawet, jeśli przegrywali. Jednak
nierzadko poważne rany odniesione w walce nie dawały im szans na przeżycie.
Dlatego dobijano ich młotem - dodaje Kanz.

Jeśli gladiator zdołał przeżyć trzy lata walk na arenie, w nagrodę otrzymywał
wolność. Często zostawał potem nauczycielem w szkole dla gladiatorów.

Szanse na przeżycie tych trzech lat były jednak znikome: naukowcy szacują, że
prawdopodobieństwo śmierci w walce wynosiło średnio jeden do trzech. Udało im
się jednak zrekonstruować szkielet gladiatora, który dożył emerytury. Czaszka
ma ślady zagojonych ran, żadna z nich nie była śmiertelna. - Żył jak
przeciętny Rzymianin w tamtych czasach. Najpewniej zmarł z śmiercią
naturalną - mówi Kanz.

11 maja BBC nada film "Cmentarz gladiatorów''"


Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka