sibeliuss 26.08.07, 01:31 Człowiek powstał z małpy, czy stworzył go dobry Bóg? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:50 e tam najpierw był komputer co to wszystko zaprogramował. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 05:10 sibeliuss napisał: > Chyba armatniego. Moze byc i armatni. ale KTos go musial stworzyc.. Odpowiedz Link
te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:24 to lepsze niż w jednej książce bohater mówił o sobie że jest "kupą gnoju" a odpad atomowy to brzmi dumnie. Odpowiedz Link
lekia Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:52 tak wygląda małpka www.ga.com.pl/foto11/04187x.jpg a tak Jaśnie Bóg newagesucks.blox.pl/resource/Bog-web.jpg Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:09 Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy? Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:27 Tak przy okazji,jeden jedyny gen dzieli nas ludzi - podkreślem jeden jedyny gen - od szympansa,a co za różnica Odpowiedz Link
agulaszek Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:32 Dlatego tylu troglodytów krązy po świecie ))) Odpowiedz Link
te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:04 Ric napisał że jeden gen dzieli nas od szympansa mnie chyba żaden. Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:51 te1109 napisał: > Ric napisał że jeden gen dzieli nas od szympansa mnie chyba żaden. Hehehehe,Ty czytasz w moich myślach?) Dobry bespouednie) Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:13 Hehehehe,jest jednak różnica, my - ludzeie - potafimy pisać,mówić a w moim wypodku i godać)) Odpowiedz Link
te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:28 rico-chorzow napisał: > Hehehehe,jest jednak różnica, my - ludzeie - potafimy pisać,mówić a w moim > wypodku i godać)) Ja jeszcze potrafię fanzolić Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:42 Nie ma problemu i fandzolić))) Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 16:33 agulaszek napisała: > A jak to się robi? )) Pewnie chodzi o to,co ja robię - ględzenie -)) Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:49 agulaszek napisała: > Dlatego tylu troglodytów krązy po świecie ))) Witaj Aguś),pewnie zdarzają się) Odpowiedz Link
agulaszek Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 13:31 Na szczęście są w mniejszości )) Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 16:30 Nie wiem czy są w mniejszości,ale ma nadzieję Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 14:10 rico-chorzow napisał: > Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy? tata bog z mama boginia Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:16 adam81w napisał: > rico-chorzow napisał: > > > Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy? > > > tata bog z mama boginia Było tak u Ciebie? Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:25 dokladnie tak. i dokladnie to samo ja powtorze Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:46 Opowiem Ci jak było u mnie,jestem jedynakiem,4 Onkli i niezapomniany Opa Johann,mnie nie było nic złego zrobić,Opa Johann pozwolił mi na wszystko,nawet meble mogłem pomalować i piach z placu mogłem wywalić w domu,nikt mi nic nie zrobił,nawet matka nie mogła mnie uderzyć,było mi wszystko wolno. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:18 z calym szacunkiem ale nie wiem jak to sie ma do mnie. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 14:08 pomysl ze czlowieka stworzyl bog (ktorykolwiek) jest poroniony. wiara religijna stoi w sprzecznosci i konflickie z nauka i wiedza o swiecie. czas pozbyc sie wiary w bajki. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:27 adam81w napisał: czas pozbyc sie wiary w bajki. Adamie to jest Twoja opinia Nie narzucaj jej tym,ktorzy mysla inaczej... bo to,ze na nauka...nie jest zadnym tlumaczeniem Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:28 alez nikomu nic nie narzucam. Kazdy moze myslec jak chce. Po prostu wyrazam swoja opinie. Póki nie będę miał innego powodu będę uważał religię za bajkę i proszę to uszanować. Nikt jeszcze nie udowodnil ani nie podal ani jednego sensownego powodu na sensownosc religii i istnienie boga czy bogow. Dlatego nie ma powodu myslec inaczej i jezeli ktokolwiek komukolwiek tu by narzucal to teista mnie a nie na odwrot. Ja mam dosc rzadania ode mnie bym odbieral bajki i niejasne domysly jako oczywista prawde. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:33 adam81w napisał: Póki nie będę miał innego powodu będę uważał religię za bajkę i > proszę to uszanować. I vive versa a ja sobie tak mysle,ze moze Bog kierowal sie ewolucja....(?) wiesz...my tylko mozemy sibie gdybac Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 29.08.07, 12:18 Moze moze moze moze byl ktos kto to wszystko zaczal ale potem przestal sie mieszac do spraw swiata i wszechswiata? (choc ja nie sadze byt ka bylo) Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 29.08.07, 12:19 mialo byc "by tak bylo"a nie byt ka bylo Odpowiedz Link
kriss67 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 29.08.07, 11:05 "Dylematy ewolucji", ks.prof. Michał Heller i abp Józef Życiński „Życie na naszej planecie zaistniało na mocy działania praw fizyki bez żadnej nadzwyczajnej ingerencji, a współudział elementów przypadkowych i koniecznych w tym procesie nie był bardziej nadzwyczajny niż na to zezwalają „zwyczajne” prawa fizyki”. Pod takim stwierdzeniem podpisują się obaj autorzy książki „Dylematy ewolucji”. I nie byłoby w tym nic dziwnego dla postronnego Czytelnika, gdyby nie fakt, iż obaj są duchownymi katolickimi – Michał Heller to wybitny polski kosmolog, zaś Józef Życiński to arcybiskup lubelski. W powszechnej bowiem świadomości pokutuje przekonanie o istniejącym konflikcie między nauką a wiarą chrześcijańską. Konflikt ten miałby szczególnie dotyczyć teorii ewolucji Darwina i niemożliwości pogodzenia darwinowskiego spojrzenia na świat z myślą chrześcijańską. O tym jak mylne są te przekonania świadczy praca wyżej wymienionych duchownych, którzy, jak nikt inny na polskim gruncie, przerzucają mosty nad wytworzoną sztucznie przepaścią między wiarą a nauką. „Dylematy ewolucji” niesie informacje nie tylko o fizycznych i biologicznych podstawach ewolucji, ale jest także bogatym, choć jak zapewniają autorzy i tak z konieczności skrótowym, przeglądem wpływu historii filozofii i kultury na naukę w ogóle. Tak więc począwszy od Arystotelesowskiego niezmiennego świata Czytelnik dowiaduje się o okolicznościach upadku fizyki niezmiennego nieba wraz z opublikowaniem przez Newtona w 1687 „Philosophiae Naturalis Principia Mathematica”. Ta przełomowa praca wprowadzała mechanikę traktującą prawa niebios tak samo jak ziemskie. Przez blisko dwieście lat Arystotelesowska niezmienność świata pokutowała w naukach przyrodniczych, choć myli się ten, kto w dziele Darwina dopatruje się tylko i wyłącznie autorskich refleksji Darwina na temat świata ożywionego. Darwin nie był bowiem pierwszym, który zwątpił w niezmienność świata ożywionego. Książka Hellera i Życińskiego stanowi także przyczynek do rozmyślań o ewolucji w kontekście wszechświata. Bez kierunku czasu nie może być mowy o jakiejkolwiek ewolucji. Dopiero opracowanie praw termodynamiki klasycznej uzmysłowiło fizykom możliwość wyznaczenia termodynamicznej strzałki czasu dla wszechświata – układ termodynamiczny pozostawiony samemu sobie dąży do wyrównywania temperatury lub w najlepszym razie zachowuje swój stan niezmieniony. W miarę wyrównywania się temperatury energia ulega rozproszeniu - staje się bezużyteczna. Miarą rozpraszania jest entropia. Entropia wszechświata wzrasta, a gdy osiągnie swoje maksimum (różnice temperatur zostaną wyrównane) nastąpi stan termodynamicznej śmierci wszechświata. To będzie koniec ewolucji wszechświata... Tyle teoria. Ruch, czas, historia wszechświata, zagadnienia doboru naturalnego czy wpływ mutacji na ewolucję organizmów żywych – to tylko niektóre z czynników leżących u fizycznych i biologicznych podstaw ewolucji. Zagadnienia stricte fizyczne bądź biologiczne prowadzą jednak do stawiania pytań natury filozoficzno-moralnej. Czy prawa fizyki wystarczyły do wyprodukowania życia?- brzmi jedno z nich. Redukcjonista odpowie pozytywnie, zwolennik witalizmu – negatywnie na tak postawione pytanie. Bez względu jednak na to, jaka jest prawdziwa odpowiedź „trzeba tak prowadzić badania, jakby interwencji nie było”, pisze Heller. „Tam jednak gdzie biolog ograniczy się do studiowania współoddziaływań praw i przypadku, teolog będzie szukał głębszych tłumaczeń, które – bez popadania w antropomorfizm – pozwalałyby nam pojąć ewolucję jako racjonalny proces kontynuacji Boskiego dzieła stworzenia” – dopowiada Życiński. Słowa autorów „Dylematów ewolucji” dowodzą nie tylko umiejętności wyraźnego rozdzielenia myślenia teologicznego od naukowego, ale wręcz informują o konieczności zgodności świata poznawanego naukowo ze światem widzianym oczami teologa. Jak pisał św. Paweł – w Bogu „żyjemy, poruszamy się, jesteśmy” (Dz 17,28). Tym samym dla chrześcijanina odkrycia naukowe stają się kolejną informacją pomocną w postrzeganiu świata widzialnego, a nie – jak wynika ze szczególnie napiętnowanej przez Hellera i Życińskiego postawy kreacjonistów – sposobem na zatajenie prawdy o ingerencji Boga w akt stworzenia życia czy człowieka. Książka stanowi znakomitą ucztę intelektualną i godna jest polecenia zarówno osobom ciekawym nauk przyrodniczych w kontekście myśli chrześcijańskiej, jak i wszystkim tym, którzy nie wierzą w możliwość pogodzenia rozumowania naukowego z religijnym widzeniem świata. Jak bowiem dowodzi wspólna praca Hellera i Życińskiego, możliwe jest podejście z szacunkiem do poglądów, z którymi niekoniecznie trzeba się zgadzać. Poświęciwszy chwilę na ich refleksję człowiek staje się bogatszy o kolejne spojrzenie na otaczający nas wszechświat. I takiej kultury naukowej dysputy o świecie wypada życzyć wszystkim wokoło." Pozdro Krzysztof Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 29.08.07, 12:36 wiara religijna i nauka sa nie do pogodzenia. Napewno nie da sie pogodzic mysli chrzescijanskiej (lub mysli muzulmanskiej) z nauka. Np mysl chrzescijanska mowi nam, ze swiat powstal w 7 dni. Nauka udowodnila ze to nie prawda. Takich przykladow jest milijony. Oczywiscie na upartego (na tzw teologa) zawsze mozna wtloczyc idee boga do naszego swiata. Tylko to wtlaczanie strrasznie skrzypi. A co wazniejsze powstaje pytanie o ktorym (jakim) my bogu mowimy? Bo jesli nawet nie zgodze sie ze np bog chrzescijanski jest zgodny z nauka to zgodze sie ze moze istniec bog ktory jest zgodny z nauka (np bog naukowiec ktory posluguje sie zasadami naukowymi i zbawia tylko ludzi ktorzy w zyciu kieruja sie zasadami zdroworozsadkowymi czyli areligijnych zeby nie powiedziec ateistow Cieszy mnie gdy teolog zwraca sie ku nauce ale pozostaję sceptyczny co do kierunku jego zwracania sie. Teolog zawsze bedzie staral sie dopasowac wiedze naukowa do swoich dogmatow, do tego co wmowil sobie ze musi byc. Prawdziwie szczery bylby taki teolog ale juz wtedy raczej czlowiek ktory po prostu odrzucilby wszystko co sobie wmowil i badal swiat rozumem i nauka. Bo nie moze byc tak ze jedne tezy (co by nie mowic naukowe) traktujemy w jeden sposob a inne w drugi. Wiecej o tym dlaczego nuka jest niezgodna z wiara religijna mowi Dawkins. Odpowiedz Link
bartoszcze Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 30.08.07, 00:34 adam81w napisał: > wiara religijna i nauka sa nie do pogodzenia. Gdybyś nie zauważył, to wiara religijna i nauka należą do dwóch róznych porządków Napewno nie da sie > pogodzic mysli chrzescijanskiej (lub mysli muzulmanskiej) z nauka. > Np mysl chrzescijanska mowi nam, ze swiat powstal w 7 dni. Nie jesteś na czasie w nauczaniu Kościoła nie jest to stanowisko naukowe. Poza tym w 6 dni, jeżeli już > Nauka > udowodnila ze to nie prawda. Takich przykladow jest milijony. > Oczywiscie na upartego (na tzw teologa) zawsze mozna wtloczyc idee > boga do naszego swiata. Tylko to wtlaczanie strrasznie skrzypi. Bynajmniej. Jest wiele zjawisk naukowo niewytłumaczalnych (które w zasadzie z "naukowego" punktu widzenia nie powinny mieć miejsca), z których wiele da się wytłumaczyć przy zastosowaniu hipotezy istnienia boga. O tym Dawkins woli milczeć > A co > wazniejsze powstaje pytanie o ktorym (jakim) my bogu mowimy? Bo > jesli nawet nie zgodze sie ze np bog chrzescijanski jest zgodny z > nauka to zgodze sie ze moze istniec bog ktory jest zgodny z nauka > (np bog naukowiec ktory posluguje sie zasadami naukowymi i zbawia > tylko ludzi ktorzy w zyciu kieruja sie zasadami zdroworozsadkowymi > czyli areligijnych zeby nie powiedziec ateistow Czytaj uważniej swojego mistrza Dawkinsa - zbawienie nie jest kategorią nauki) poza tym i ateista ma szansę na zbawienie. Odpowiedz Link
kriss67 Pewnie, że 6:) 30.08.07, 10:57 Siódmego dnia zakończył Swoje dzieło Musiał odpocząć Stworzył więc Rower... I wiedział, że był On dobry Piękne Dzieło Stworzenia - pomyślał i odjechał na swoim lśniącym, nowym rowerze.... Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 13:44 > Gdybyś nie zauważył, to wiara religijna i nauka należą do dwóch róznych porządków nie ma czegos takiego jak dwa porzadki. jest jeden porzadek i jeden swiat. Nie jesteś na czasie w nauczaniu Kościoła nie jest to stanowisko naukowe ech znowu cos kosciol zmienil? Mija pare dni i kosciol zmienia swoje stanowisko. Typowe. Kosciol co chwila zmienia swoje stanowisko jak mu wygodnie. Jak mu wygodnie sankcjonowac niewolnictwo to tak robi jak mu wygodnie sankcjonowac tego ze kobietom nie owlno glosowac to tez tak robi. Kosciol moze miec dowolne stanowisko bo kosciol ma zawsze racje a dlaczego bo zawsze ma racje. To jakie stanowisko ma ta klamliwa instytucja mnie nie obchodzi. Oni zawsze twierdza cos i arogancko uwazaja ze maja pelna racje potem sie okazuje ze nie mieli racji wiec mowia ze to byla przenosnia albo przemilczaja ten fakt ze nie mieli racji. Przyklad z stworzeniem swiata byl przykladem. Przykladem tego ze nauka co raz udowadnia ze religijne twierdzenia sa tylko fantazja nienaukowa. > Bynajmniej. Jest wiele zjawisk naukowo niewytłumaczalnych (które w zasadzie z > "naukowego" punktu widzenia nie powinny mieć miejsca), z których wiele da się > wytłumaczyć przy zastosowaniu hipotezy istnienia boga. O tym Dawkins woli milcz > eć A jednak. To ze nauka jeszcze czegos nie potrafi wyjasnic nie oznacza ze kiedys tego nie zrobi. Wiele razy juz tak bylo. Wszystko da sie wytlumaczyc przy pomocy hipotezy boga. Juz mowielm ta hipoteza jest niesaaaamowicie pojemna. Powiedz cokolwiek na temat boga ZAWSZE bedziesz miec racje. Jestem pewien ze wiele ze zjawisk ktore tobie wydaja sie niewytlumaczalne maja swoje wytlumaczenie tylko Ty po prostu on tym nie wiesz. Zludzenia, halucynacje, OBE to wszystko wyjasnila nauka a prze setki lat kosciol uzywal tego do omamiania ludzi. Czytaj uważniej swojego mistrza Dawkinsa - zbawienie nie jest kategorią nauki > ) > poza tym i ateista ma szansę na zbawienie. Dawkins nie jest moim mistrzem ani autorytetem. nikt nie jest. Nie daje sie slepo wodzic za nos. Co najwyzej sa ludzie z ktorych zdaniem moge sie zgadzac. I czesto tak jest z panem Dawkinsem. Zbawienie jest zadna kategoria jest pustym slowem nic nie znaczacym. Jak mozna wierzyc w to ze cos jest po smierci??? i ze trzeba sie zachowywac to sie pojdzie do nieba a jak nie to do piekla. Oczywiscie kazdy kosciol co innego kaze ci robic zebys trafil do nieba. jak mozna nie zauwazac bycia manipulowanym tutaj? Aha poza tym katolik tez ma szanse by poslugiwac sie rozumem Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 14:16 "Zludzenia, halucynacje, OBE to wszystko wyjasnila nauka a prze setki lat kosciol uzywal tego do omamiania ludzi." zludzenia i halucynacje moze i tak ale... OBE? widocznie za malo wiesz na ten temat. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:04 Tak się składa ,że czytałem ostatnio artykuł z rzepy "Poza ciałem lecz wewnątrz umysłu". OBE to iluzja przebywania poza ciałem. Mózg potrafi robić niesamowite rzeczy. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:19 adam81w napisał: > Tak się składa ,że czytałem ostatnio artykuł z rzepy Ciesz sie,ze tylko czytales Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 14:22 ach te male zlosliwostki nie mialem sily streszczac ci artykulu. przedstawilem zdroworozsadkowe podejscie do tematu, do ktorego jak sadze nie ma powodu by podchodzic inaczej. Nie ma powodu by wierzyc ze OBE to co wiecej niz tylko iluzja. Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 15:19 Zadne zlosliwosci. Poprostu moja opinia. To trudny temat... tak jakby tlumaczyc komus, kto nigdy nie kochal co to znaczy milosc. Nie opowiesz,nie zrozumiesz. Musisz to przezyc i doswiadczyc. bo teorie to wszyscy znaja.. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 09.09.07, 04:54 Będę trochę mniej miły niż dotychczas. Proszę nie sugeruj że wiara w boga to coś jak miłość bo to trochę nie celne. Jest to też trochę dla mnie ateisty obrażające bo mówisz jakoby "wszyscy na świecie wiedzieli jaka jest prawda, wszyscy potrafili ją zauważyć, wszyscy na świecie potrafili zauważyć jak na patelni podane niezbite dowody istnienia boga - tylko ty biedaku nie". Otóż nie ma takiego niezbitego dowodu dowodzącego istnienie boga więc kto tu jest biedny? Wmawiasz sobie coś czego nie ma. Pora pożegnać się z wiarą w świętego mikołaja i dojrzeć. Mówisz też, że wiara religijna jest to coś przez co każdy musi przejść. ????? Sugerujesz, że każdy musi w końcu uwierzyć religijnie. Jedna z podstawowych bzdur wmawiana ateistom. Zareaguje na to tak: ziew Uwierz mi, że się mylisz. Ale masz do tego prawo. Nie ma takiego obowiązku uwierzenia a wg mnie rozwój osobisty człowieka odbywa się na linii od teizmu do ateizmu. Odpowiedz Link
bartoszcze Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 30.08.07, 00:43 Ja dodam od siebie, że kiedy czytałem "Przepis na człowieka" Ryszkiewicza, to nie mogłem się opędzić od myśli, że skoro dla ludzkiej ewolucji niezbędnych było tyle szczęśliwych zbiegów okoliczności, to albo jestesmy Wyjątkowym Kosmicznym Przypadkiem (tu kłania się teoria współtwórcy teorii ewolucji Wallace'a, wg której cały bieg historii wszechświata w jakiś bliżej nieokreślony sposób zmierza do powstania ludzkości jakby w tym celu został zaprogramowany), albo - ktoś nam pomógł.. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 13:55 W ewolucji czlowieka i kazdej zywej istoty a nawet nie zywej (tzn rosliny tez, nie ma czegos takiego jak przypadek albo szczesliwy zbieg okolicznosci. Jest ewolucja a w ewolucji nie ma nic z przypadku. Najlepiej widac to po przykladzie chocby dzisiejszych ludzi. Z kim zwiaze sie ladny bogaty facet i z kim splodzi dwojke synow by ich potem wychowac. No przeciez nie z cpunka, ktora urodzi mu chore zainfekowane dzieci i za 2 lata umrze na hifa. Ewolucja to jest zawsze wybor. Ewolucja to tez stopniowa zmiana ze stanu gorszego na lepszy. Np jakis stworek ma 2/7 oka potem za jakis czas 3/7 a na koncu ma cale oko 7/7. A czemu mu sie to tak powoli zmienia? Bo ewolucja. bo zycie musi zobaczyc co mu sie oplaca? co jest lepsze? oczywiste jest ze lepsze jest 3/7 oka od 2/7 oka. lepiej jest miec 5/7 od 3/7 oka. To pomaga w przezyciu w codziennym zyciu w przyrodzie. Jak masz 5/7 oka to mozesz zauwazyc napastnika ktory chcialby cie zjesc a ktorego nie zauwazylbys z np 1/7 oka. To sie zmienialo bardzo powoli. To nie byl jeden skok jak chce nam wmowic religia. To byly miliardy lat zmian i prob i z tych zmian i prob w koncu wyszedl czlowiek. Przykro mi i naprawde przepraszam jesli burze kogos swiatopoglad ale se la vi. se ewolusją. (tak ogolnie) Odpowiedz Link
skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 14:13 > Przykro mi i naprawde przepraszam jesli burze kogos swiatopoglad ale > se la vi. se ewolusją. Na szczescie swoimi tekstami nie zburzysz nikomu swiatopogladu)) To sa tylko Twoje przemyslenia do ktorych masz prawo. Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 19:59 wazne zeby sie nikt nie obrazal a zmiany pogladow sa. Poglady sie zmieniaja nie ma w tym nic zlego. Odpowiedz Link
miszpat Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:16 adam81w napisał: > wazne zeby sie nikt nie obrazal a zmiany pogladow sa. Poglady sie > zmieniaja nie ma w tym nic zlego. Jeśli taki z Ciebie pro ewolucjonista to dlaczego z taką troska podchodzisz do odczuć innych ich ew. nieobrażania się? Ewolucja wymaga bodźców korzystnych i niekorzystnych. Lepsza 1/7 oka widzącego w podczerwieni niż 7/7 w nadfiolecie... Odpowiedz Link
adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 14:28 Poniewaz zmiany nalezy wprowadzac powoli Pewna kolezanka powiedziala mi kiedys ze religia to sprawa ckliwa a glupia. Wielu ludzi reaguje na niezgodna z doktryna religijna wypowiedz checia mordu na tobie. To raz wiec po prostu nie chce zrazac do siebie ludzi a dwa nie chce zeby mnie zabili Jezeli zraze do siebie ludzi i mnie zabija to nikt nie uslyszy tego co mam do powiedzenia a wiec moje memy beda mialy gorsze szanse w wyscigu ewolucyjnym. Odpowiedz Link
miszpat Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 18:40 Eee tam zabija od razu, sam towarzystwo przetrzebić możesz słowem memy będą miały większą szansę. Odpowiedz Link
kriss67 OP.Jacek Salij o ewolucji 29.08.07, 14:41 www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/28.php Odpowiedz Link
menk.a Re: a może... 31.08.07, 22:16 ewolucja działa się z ingerencją Boga. Wiecie, sławetny palec Opatrzności. I mówię poważnie. (nie ma tu nic o mojej wierze czy ateizmie) Odpowiedz Link
miszpat Re: a może... 31.08.07, 22:22 ów palec opatrzności, dotkniecie którego wywołuje narastające przemiany. W wyniku których uśpione staje się żywym, nieruchome poruszać sie zaczyna.... Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 01.09.07, 14:18 i ten palec opatrznosci mieszka w swiatynii opatrznosci bozej wmawianie sobie. To ludzie a nie zaden palec opatrznosci robia rzeczy, dotykaja i dokonuja przemian w wyniku ktorych uspione staje sie zywym a nieuchronne poruszac sie zaczyna. Smutne ze nagrody i podzieki za starania zwyklych ludzi i efekty ich dzialania zbiera zawsze wymyslona postac. Poza tym gdzie ten palec opatrznosci byl gdy mordowano zydow w 2 wojnie swiatowej, gdy palono ludzi na stosach bo smieli nie wierzyc w bajki, gdy urzednicy pana bozi na ziemi gwalcili male dzieci, gdy mordowano indian i narzucano im sila wiare religijna itd. Ow palec nie byl wtedy chyba opatrznoscia. Wtedy nie czuwal nad swoja trzodka . Nad swoim swiatem. To co to bylby za ojciec czy matka? Sama idea boga czuwajacego nad swiatem i ingerujacego w niego jest glupia, poniewaz jaka wtedy wiedze zdobylby o konkretnym czlowieku bog? Za co mialby rozliczyc tego czlowieka? przeciez wszystko zrobilby za niego. Gdybym byl bogiem to nie ingerowalbym w swiat tylko czekal i obserwowal kto jaki jest bo to daloby mi najlepsze dowody kto na co zasluguje. Odpowiedz Link
menk.a Re: a może... 01.09.07, 16:46 Błedy czy zło popełnić może każdy. Niezależnie czy wierzy w coś czy nie wierzy. Człowiek ma rozum i wolną wolę. Wiara pomaga przetrwać takie zawieruchy. Daje nadzieję, że ktoś czuwa. Że to wszystko ma sens, choć trudno znaleźć w tym sens. Że to nie przypadek. Że człowiek nie jt zdany na los. A wszystko dzieje się w ramach planu. Choć oczywiście: można wtedy zwątpić. Czy pogniewać się na tego, w kogo się wierzy. Ja to miałam. Miałam kryzys. I czasem się zastanawiam czy on już minął.. Ten , kto nie wierzy może polegać wyłącznie na sobie. Brakuje mu wiary i nadziei na cokolwiek. Choć wtedy każde zakończenie może traktować jako coś dobrego: wszak mogło być gorzej. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 09.09.07, 05:43 człowiek ma rozum i powinien z niego korzystać i nie bać się mówić, że coś takiego jak bóg to wymysł. Jeżeli ktoś mówi, że istnieje siła wyższa to na chwilę zawiesza używanie mózgu. Wierzy religijnie a więc przez chwilę nie myśli. Nie bójmy się myśleć. Ewolucja nie ot tak sobie wykształciła nam mózg. Wiara pomaga przetrwać zawieruchy ale wiara nie musi być religijna. Może być wiara w coś innego. I taka wiara też pomaga przetrwać zawieruchy. Może być wiara np w siebie, "że zawsze dam sobie radę choćby nie wiem jak ciężko było". Wiara religijna nie równa się wiara normalna. Ja ateista jestem głęboko wierzący w siebie i w to że Polska awansuje na ME. Wmawianie, że wiara w boga jest potrzebna żeby odczuwać sens w życiu też jest bzdurna. Sens można znaleźć zawsze i wszędzie. Podstawowym sensem życia o wielcy "nie mamy problemu w życiu więc wymyślimy sobie religię" jest a) spłodzenie potomka/mki czyli zapewnienie swoim genom dalszego życia lub b) danie czegoś światu/ wniesienie czegoś z siebie do skarbnicy wiedzy/ rozsiewanie swojej wiedzy/ swoich memów. Jeżeli dla was takie rzeczy jak znalezienie właściwego/ej partnerki/ spłodzenie dziecka/ wychowanie go/ znalezienie pracy, z której będzie się można utrzymać - to pryszcz i takie rzeczy nie mogą dawać satysfakcji to winszuje. Dla mnie to jest niebotycznie trudne. Aczkolwiek wiem, że mi się to uda. O czym piszę. W takich rzeczach też można znaleźć sens. Człowiek nie jest zdany na los bo niczego takiego nie ma. There is no fate but what me make for ourselves. Nie ma czegoś takiego jak los. Jest tylko zakres w jakim nasze życie może się rozwijać - tzn. jeśli urodziłeś się z matki ćpunki i ojca pijaka to jest prawdopodobne, że skończysz w więzieniu. Wy nazywacie to "prawdopodobieństwo" tego co się z nami może dziać w życiu losem. Obudźcie się. Tylko my kierujemy tym co się dzieje. Nie zrobimy - nie będzie. Możemy żyć i zachwycać się życiem bez pryzmatu religii. Po prostu bezpośrednio. Drzewo, kot są piękne same w sobie a nie dlatego, że ktoś chciał by takie były (poza tym nikt nie chciał by takie były one się po prostu przez miliardy lat ewolucji takie zrobiły). Bo zawsze lepiej pić ze źródła schylając się niż na szybcika pociągać kranówę. Poza tym: jeśli wierzysz i twoje życie naprawdę jest zapisane w jakiejś księdze to hm jaki sens mają podejmowane przez Ciebie działania? Po co wstajesz każdego ranka? Leż wszystko samo się zrobi. Wiara religijna uczy bezradności i to jest jeden z moich zarzutów przeciw niej. Aha wg mnie gdyby istniał bóg i mówił ludziom "macie oto jest plan na życie każdego z was, tu wam napisałem co macie robić" to tym samym przyznawałby się do traktowania ludzi jak debili, którzy są tak nieinteligentni, że jak dzieci nie wiedzą co mają ze sobą robić tylko trzeba im ciągle mówić bo by se krzywdę zrobili. Innym moim wnioskiem jest to, że "gdy mówisz do boga to tak naprawdę mówisz do siebie, rozmawiasz z samym/samą sobą". Tylko po co sobie wmawiać, że jak się gada z samym sobą to się gada z jakimś bogiem. Takie udawanie że się gada z kimś innym we własnej głowie prowadzi do schizofrenii. Oczywiście można się pogniewać na samego siebie. Ja gdy nie poderwę ładnej dziewczyny gniewam się na siebie. Znowu byłeś słaby Adamie. I to jest przykład konwersacji wewnętrznej. Mówię np sobie ale ma piersi ta z przodu albo tego to bym nalał itd. Wyjątek jest taki, że ja wiem kto w mojej głowie sprawuje władze. Kto rządzi i wydaje rozkazy: JA. Wierzącym rządzi wymyślona postać i wymyślone 2 tyś lat temu nieżyciowe zasady. Aha Ateiści też mają kryzysy... niewiary. Miałam kryzys. I czasem się zastanawiam czy on już > minął.. daj sobie szansę. Daj szansę rozumowi. Nie zamykaj rozumu póki jeszcze rozum maaaaaasz. lalala Ten kto nie wierzy religijnie polega tylko na sobie. Fakt. A na kim innym ma polegać? buahahaha. Chcesz czuć dumę z tego co zrobiłeś, co osiągnąłeś sam czy nie czuć dumy bo mama Ci ciągle pomaga w życiu bo ty sam nie dajesz rady. Chcesz być dojrzały czy całe życie liczyć, że Ci ktoś pomoże? Ale czasem ateista może też polegać w krótkim okresie na współmałżonku (że np zamknie drzwi od domu), dziadku, babci, panu z warzywniaka, że przywiezie te brokuły, które tak lubię. Ateista może polegać na wielu ludziach. Ateiście absolutnie nie brakuje wiary i nadziei na cokolwiek. Ja co chwila mam nadzieje i wiarę w wiele rzeczy. Jeszcze raz wiarę dzielimy na: a) wiarę normalną np wierzę w to, że Polska awansuje na ME, wierzę, że ona da się pocałować i b) wiarę religijną wierzę w boga. Każde zakończenie to początek. Każda śmierć to narodziny. Przypomniało mi się jak Dawkins pisze w swojej książce, że "pomyślmy byliśmy niesamowitymi szczęściarzami, że w ogóle się urodziliśmy. Ile milionów plemników przegrało z nami walkę o jajeczko? A jednak to my wygraliśmy.. wygraliśmy wyścig po życie" Kiedyś tłumaczyłem coś takiego: translations.blox.pl/2006/11/Tlumaczenie-Why-the-Christian-God-is-Impossible.html Polecam lekturę. Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: a może... 09.09.07, 07:53 Ewolucja jest taka,że szczury na achipelagu Bikini,gdzie Francuzi w latach 40 czy 50-tych,nie wiem dokładnie,przyzwyczaiły się do promieniowania nuklearnego,pewnie palec opatrzności. Odpowiedz Link
skiela1 Re: a może... 09.09.07, 13:49 patrze w lusro i sie zastanawiam kto stworzyl malpe Odpowiedz Link
skiela1 Re: a może... 09.09.07, 18:17 adam81w napisał: Jeżeli ktoś mówi, że istnieje siła wyższa to na > chwilę zawiesza używanie mózgu. Dlaczego tylko na chwile? Wierze non-stop,a nie tylko na chwile. Zauwazylam,ze najwiecej argumentow na temat wiary i religii maja ateisci. Tylko te argumenty sa smiesznie zalosne (generalizuje bo znam ateistow,ktorzy szanuja moje poglady,a ja ich...i nikt mi jeszcze nie powiedzial ,ze zawieszam mozg) mam ogromny szacunek do ateistow ,ale takich,ktorzy potrafia powiedziec-'nie wierze w nic'i nie probuja mnie przekonywac do swoich racji i przy okazji obrazac (nazwanie wierzacych bezmyslnymi). Tak sie sklada ,ze w tym temacie racje kazdy ma swoje.I najwazniejsze,zeby je szanowac. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 09.09.07, 19:06 wiara religijna to nic innego jak niemyslenie. Wiec jest to zawieszanie uzywania mozgu. gdyby czlowiek rzeczywiscie caly czas wierzyl religijnie to hm tylko by siedzial i patrzyl tepo w sciane. Może trochę ostre słowa ale troche tycza sie religii: Naukowiec sprawdza swoją hipotezę i jest gotów od niej odstąpić, jeśli materiał badawczy jej nie potwierdzi. Paranoik przeciwnie, z góry zna "prawdę" i szuka jej potwierdzenia. z str 31, Polityka nr 29 (2613), 21 lipca 2007 Prosze podac jakikolwiek material badawczy ktory potwierdzil istnienie boga. hm ktory to ateista potrafi powiedziec "nie wierze w nic". To jakas piramidalna bzdura. Nie tylko teisci wierza. Ateisci tez. Ateisci wierza w wiele rzeczy. Nie wierza tylko w boga/bogow. Przestancie wreszcie klamac ze ateista nie wierzy w nic bo to bzdura. Jeszcze raz ateista wierzy w wiele rzeczynie wierzy tylko w boga/bogow. Prawda jest taka ze zawsze jedna osoba przekonuje druga jezeli okazuje sie ze ktos nie ma racji to najlepiej jest po prostu przyznac ze sie nie ma racji a nie brnac w bezmyslnosci. Idee maja to do siebie ze sie scieraja. Ja nie bede pozwalal zeby wmawiano mi ze wierzenie religijne ma cokolwiek wspolnego z mysleniem. I nikogo nie probuje przekonywac ale jak ktos zaczyna dyskusje na jakis temat to musi sie liczyc z tym ze ktos sie z nim nie zgodzi. Inaczej to lepiej nie zaczynac dyskusji. I prosze nie miec do mnie pretensji ze mowie co mysle a nie jak te inne tchorze co niby nazywaja sie ateistami ale mowia jak teisci. Jestem szczery. bede mial powod myslec inaczej bede myslal inaczej. Na razie nie ma powodu bym myslal inaczej. Nie chce nikogo obrazac ale jak ktos sie obraza za to co pisze to juz problem tego obrazajacego sie. Swoja droga jakbym ja mial sie obrazac za to co o mnie mowia to tez musialbym sie co chwila obrazac. Obrazanie sie jest glupie. Aha nie nazywam ludzi bezmyslnymi. Wierzenie religijne nazywam niemysleniem. No chyba ze w zyciu czlowiek zajmuje sie tylko wierzeniem religijnym od rana do nocy wtedy tak taki czlowiek jest bezmyslny ale przeciez normalny czlowiek zajmuje sie w zycoiu milionami spraw wiec nie widze powodu by czlowieka ktory wierzy nazywac bezmyslnym. Na koniec to co można ode mnie dostac. Co najwyzej moge szanowac wiare religijna tak jak mowi o tym Hl Mencken "Szanuje wiare religijna w takim i tylko w takim stopniu i tylko w taki sposob w jaki szanuje sie wiare meżczyzny ze jego zona jest najpiekniejsza na swiecie a jego dzieci najmadrzejsze". Wg mnie jestem w porzadku wobec teistow. Teraz pora teistow zeby byc w porzadku i nie zmuszac mnie np do niechodzenia w niedziele czy w swieta katolickie do galerii handlowej. Ja teistom nie rozkazuje co maja robic w swoim zyciu ale przysiegam sprobujcie TYlko mi powiedziec co ja mam robic w swoim zyciu... Odpowiedz Link
skiela1 Re: a może... 09.09.07, 19:33 "ale przysiegam sprobujcie TYlko mi powiedziec co ja mam robic w swoim zyciu..." To cooo? ateista fanatyk jest grozny. Boje sie takich ludzi. Widzisz jak latwo przekroczyles granice tolerancji. EOT. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 09.09.07, 21:53 > To cooo? to pozaluje. Nie dam sobie wchodzic na glowe. nie rob ze mnie fanatyka. Ja tylko bronie swoich praw. Wiadomo ze ateisci broniacy swoich praw nie sa lubiani. Powinni byc potulni i dawac religii kolejne przywileje. Niczego nie przekroczylem. Niby gdzie? Jestem bardzo tolerancyjny. Zreszta czy ja musze tolerowac cos co mi sie nie podoba? Co znaczy slowo tolerancja? Jedna z moich zasad jest taka, że jak ktoś jest w porzadku wobec mnie to i ja jestem w porzadku wobec tej osoby. Odpowiedz Link
raff-1 Re: a może... 09.09.07, 22:40 adam81w napisał: > > To cooo? Grozisz. Nie lubie gdy czlowiek czlowiekowi grozi,straszy. Zreszta mozna cie za to ukarac tu na Gazecie. fanatyzmem niestety zalatuje. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 09.09.07, 22:43 to nie jest grozba. Raczej prosba. Ale oczywiscie jak sie ktos uprze to mozna odczytac jak sie chce. Aha i sam mi grozisz i straszysz. Ja tylko prosiłem, żeby mi nie mówić jak mam żyć. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 01:56 raff-1 napisał: > Fanatyzm trzeba tepic. > a nie sluchac prosb. Masz rację. Fanatyzm tak. Ale ja nie jestem fanatykiem. Co najwyżej można o mnie powiedzieć fundamentalista czyli ktos mocno trzymający się pewnych zasad. Tak naprawdę ważne jest jednak to jakich to zasad się trzymamy a nie etykietki. Fanatyzm to (łac. fanum - sanktuarium, świątynia) – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkrytycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych. Przejawem fanatyzmu jest skrajna nietolerancja wobec przedstawicieli odmiennych poglądów. U mnie tak nie jest. Ani nie podążam ślepo ani nie jestem skrajnie nietolerancyjny. Bo czy np muszę tolerować kogos kto przychodzi pod moje okno kazdego dnia o 4 nad ranem i puszcza glosno muzyke tak zebym nie mogl spac. Albo czy musze tolerowac kiboli na stadionie? Inna sprawa, że rzeczywiście przesadziłem z tym "pożałuje" choć chodziło mi o pozałowanie przez to, ze będzie musial ze mna dyskutowac na forum a wiem ze tego mozna zalowac. Wiec przepraszam za to slowo. Chodzilo mi tylko o to ze przestrzen wewnetrzna kazdego czlowieka jest swieta i nie mozna mu mowic co ma robic a jesli ktos bedzie probowal wciskac mi kit to moze sie sparzyc. Tyle. Odpowiedz Link
raff-1 Re: a może... 10.09.07, 17:59 > Inna sprawa, że rzeczywiście przesadziłem z tym "pożałuje" choć chodziło mi o pozałowanie przez to, ze będzie musial ze mna dyskutowac na forum Czlowieku! nikt nic nie musi. To,ze komus sie chce tu odpowiadac nie znaczy,ze musi. Z takimi pogladami to ty niebezpieczny jestes. I tyle. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:01 tak jestem niebezpieczny dla pewnych pogladow i dobrze. tak bedzie. bede niszczyl to czego nie lubie. Odpowiedz Link
mabiwy Re: a może... 09.09.07, 22:55 adam81w napisał: > to nie jest grozba. Raczej prosba. Ale oczywiscie jak sie ktos uprze to mozna odczytac jak sie chce. Aha i sam mi grozisz i straszysz. Ja tylko prosiłem, żeby mi nie mówić jak mam żyć. oczywście, masz prawo żyć jak chcesz, o ile nie krzywdzisz innych. Tylko po co, to niemal fanatyczne szkolenie? Przyjmij, że cudze widzenie świata, mimo że merytorycznie całkowicie inne, jest równorzędne Twojemu. Aprobować nie musisz. Toleruj. To wystarczy. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 02:06 jezeli juz to fundamentalne. i po co? pytano dystkutowano to odpowiadalem. dla mnie jest wazne uczciwe podejscie do dyskusji. cudze widzenie swiata masz tu na mysli teistyczne widzenie swiata jest nie do przyjecia i nie bede go przyjmowal. Gdybym go przyjal byloby to rownoznaczne z przyznaniem mu racji. A merytorycznie to widzenie swiata jest niemerytoryczne. I rownorzedne nie jest. Tak twierdze ze ateistyczne jest lepsze. Sprawdzajac normalnymi metodami (teza - sprawdzenie tezy) w religii jest zero sensu w nauce duzo sensu. toleruje jesli nie wchodzi mi do ogrodka. Jak wchodzi to dostaje po lapach. tyle. Ja nie kaze chodzacym do kosciola w niedziele przyjsc w ta niedziele na np kregielnie czy do parku. To nie ja chce zapisac w konstytucji Rp ze takich ludzi jak ateisci to w Polsce nie ma itd Odpowiedz Link
mabiwy Re: a może... 10.09.07, 07:05 Adam zluzuj. Nie walczysz o przetrwanie. Chyba, że S@lon traktujesz jak Hyde Park. Odpowiedz Link
rico-chorzow Re: a może... 10.09.07, 08:07 Ateiści też wierzą,np. w nieistnienie boga,każdy z nas w coś wierzy,np.sam chrzest małego dzieciaka jest już grzechem,bo jest przymuszaniem dziecka niepotafiącego wyrazić swoje zdanie do jakichś obrządków chrześciańskich celebrowanych przez mężczyzn w kiecach,zwanymi księdźmi,podobno namaszczonymi,tylko i ich namaściły inne kiece. Odpowiedz Link
skiela1 Re: a może... 10.09.07, 14:54 Jak wierza to chyba dobrze. Ja nic nie mam do ich wiary. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:12 jedna sprawa. ateizm to nie jest wiara religijna. to jest niewiara religijna. w niewierze nie ma nic z wiary. tak jak niepalenie papierosow nie jest paleniem papierosow. I nie wierze w to zeby teista nie mial nic do ateizmu, zeby ten byl letni dla niego. Ja mam duzo do teizmu. Normalne jest ze poglady sie scieraja. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:07 nie jest tak ze ateisci wierza w nieistnienie boga. blad. ateisci nie wierza w istnienie boga. to roznica. ale jak pisze ateisci wierza w wiele rzeczy nie wierza tylko w sily wyzsze. Odpowiedz Link
adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:04 jestem luzny. ale czasem odnosze wrazenie ze niektorzy chca bym zamknal usta bo mam inne od nich poglady na religie. Ja tylko mowie ze ust sobie zamknac nie dam. religia jest takim samym tematem jak kazdy inny. Odpowiedz Link