Dodaj do ulubionych

Katolicyzm a teoria ewolucji

26.08.07, 01:31
Człowiek powstał z małpy, czy stworzył go dobry Bóg?
Obserwuj wątek
    • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:39
      Z małpy którą stworzył Bóg.
      • wacikowa Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:40
        Najpierw było jajkosmile
        • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:50
          e tam najpierw był komputer co to wszystko zaprogramował.
          • sibeliuss Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:20
            Jestem odpadem atomowym?
            • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:23
              Z prochusmile
              • sibeliuss Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:26
                Chyba armatniego.
                • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 05:10
                  sibeliuss napisał:

                  > Chyba armatniego.

                  Moze byc i armatni.
                  ale KTos go musial stworzyc..
            • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:24
              to lepsze niż w jednej książce bohater mówił o sobie że jest "kupą gnoju" a
              odpad atomowy to brzmi dumnie.
              • sibeliuss Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 02:29
                tja...
      • lekia Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 01:52
        tak wygląda małpka
        www.ga.com.pl/foto11/04187x.jpg
        a tak Jaśnie Bóg
        newagesucks.blox.pl/resource/Bog-web.jpg
    • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:09
      Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy?
      • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:27
        Tak przy okazji,jeden jedyny gen dzieli nas ludzi - podkreślem jeden jedyny gen
        - od szympansa,a co za różnicasmile
        • agulaszek Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 09:32
          Dlatego tylu troglodytów krązy po świecie smile)))
          • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:04
            Ric napisał że jeden gen dzieli nas od szympansa mnie chyba żaden.
            • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:51
              te1109 napisał:

              > Ric napisał że jeden gen dzieli nas od szympansa mnie chyba żaden.

              Hehehehe,Ty czytasz w moich myślach?smile)

              Dobry bespouedniesmile)
              • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:52
                YES YES YESsmile))
                • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:13
                  Hehehehe,jest jednak różnica, my - ludzeie - potafimy pisać,mówić a w moim
                  wypodku i godaćsmile))
                  • te1109 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:28
                    rico-chorzow napisał:

                    > Hehehehe,jest jednak różnica, my - ludzeie - potafimy pisać,mówić a w moim
                    > wypodku i godaćsmile))

                    Ja jeszcze potrafię fanzolićsmile
                    • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 12:42
                      Nie ma problemu i fandzolićsmile)))
                      • agulaszek Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 13:33
                        A jak to się robi? smile))
                        • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 16:33
                          agulaszek napisała:

                          > A jak to się robi? smile))

                          Pewnie chodzi o to,co ja robię - ględzenie -smile))
          • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 11:49
            agulaszek napisała:

            > Dlatego tylu troglodytów krązy po świecie smile)))

            Witaj Aguśsmile),pewnie zdarzają sięsmile)
            • agulaszek Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 13:31
              Na szczęście są w mniejszości smile))
              • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 26.08.07, 16:30
                Nie wiem czy są w mniejszości,ale ma nadziejęsmile
      • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 14:10
        rico-chorzow napisał:

        > Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy?


        tata bog z mama boginia smile
        • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:16
          adam81w napisał:

          > rico-chorzow napisał:
          >
          > > Można się zapytać:kto stworzył Boga?;może małpy?
          >
          >
          > tata bog z mama boginia smile

          Było tak u Ciebie?
          • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:25
            dokladnie tak. i dokladnie to samo ja powtorze smile
            • rico-chorzow Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:46
              Opowiem Ci jak było u mnie,jestem jedynakiem,4 Onkli i niezapomniany Opa
              Johann,mnie nie było nic złego zrobić,Opa Johann pozwolił mi na wszystko,nawet
              meble mogłem pomalować i piach z placu mogłem wywalić w domu,nikt mi nic nie
              zrobił,nawet matka nie mogła mnie uderzyć,było mi wszystko wolno.
              • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:18
                z calym szacunkiem ale nie wiem jak to sie ma do mnie.
    • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 14:08
      pomysl ze czlowieka stworzyl bog (ktorykolwiek) jest poroniony.
      wiara religijna stoi w sprzecznosci i konflickie z nauka i wiedza o
      swiecie. czas pozbyc sie wiary w bajki.
      • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 27.08.07, 16:27
        adam81w napisał:

        czas pozbyc sie wiary w bajki.

        Adamie to jest Twoja opiniasmile
        Nie narzucaj jej tym,ktorzy mysla inaczej...

        bo to,ze na nauka...nie jest zadnym tlumaczeniemsmile
        • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:28
          alez nikomu nic nie narzucam. Kazdy moze myslec jak chce. Po prostu wyrazam
          swoja opinie. Póki nie będę miał innego powodu będę uważał religię za bajkę i
          proszę to uszanować. Nikt jeszcze nie udowodnil ani nie podal ani jednego
          sensownego powodu na sensownosc religii i istnienie boga czy bogow. Dlatego nie
          ma powodu myslec inaczej i jezeli ktokolwiek komukolwiek tu by narzucal to
          teista mnie a nie na odwrot. Ja mam dosc rzadania ode mnie bym odbieral bajki i
          niejasne domysly jako oczywista prawde.
          • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 28.08.07, 21:33
            adam81w napisał:

            Póki nie będę miał innego powodu będę uważał religię za bajkę i
            > proszę to uszanować.

            I vive versasmile

            a ja sobie tak mysle,ze moze Bog kierowal sie ewolucja....(?)
            wiesz...my tylko mozemy sibie gdybacwink
            • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 29.08.07, 12:18
              Moze moze moze smile moze byl ktos kto to wszystko zaczal ale potem
              przestal sie mieszac do spraw swiata i wszechswiata? (choc ja nie
              sadze byt ka bylo)
              • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji 29.08.07, 12:19
                mialo byc "by tak bylo"a nie byt ka bylo smile
    • kriss67 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 29.08.07, 11:05
      "Dylematy ewolucji", ks.prof. Michał Heller i abp Józef Życiński

      „Życie na naszej planecie zaistniało na mocy działania praw fizyki
      bez żadnej nadzwyczajnej ingerencji, a współudział elementów
      przypadkowych i koniecznych w tym procesie nie był bardziej
      nadzwyczajny niż na to zezwalają „zwyczajne” prawa fizyki”. Pod
      takim stwierdzeniem podpisują się obaj autorzy książki „Dylematy
      ewolucji”. I nie byłoby w tym nic dziwnego dla postronnego
      Czytelnika, gdyby nie fakt, iż obaj są duchownymi katolickimi –
      Michał Heller to wybitny polski kosmolog, zaś Józef Życiński to
      arcybiskup lubelski. W powszechnej bowiem świadomości pokutuje
      przekonanie o istniejącym konflikcie między nauką a wiarą
      chrześcijańską. Konflikt ten miałby szczególnie dotyczyć teorii
      ewolucji Darwina i niemożliwości pogodzenia darwinowskiego
      spojrzenia na świat z myślą chrześcijańską. O tym jak mylne są te
      przekonania świadczy praca wyżej wymienionych duchownych, którzy,
      jak nikt inny na polskim gruncie, przerzucają mosty nad wytworzoną
      sztucznie przepaścią między wiarą a nauką.

      „Dylematy ewolucji” niesie informacje nie tylko o fizycznych i
      biologicznych podstawach ewolucji, ale jest także bogatym, choć jak
      zapewniają autorzy i tak z konieczności skrótowym, przeglądem wpływu
      historii filozofii i kultury na naukę w ogóle. Tak więc począwszy od
      Arystotelesowskiego niezmiennego świata Czytelnik dowiaduje się o
      okolicznościach upadku fizyki niezmiennego nieba wraz z
      opublikowaniem przez Newtona w 1687 „Philosophiae Naturalis
      Principia Mathematica”. Ta przełomowa praca wprowadzała mechanikę
      traktującą prawa niebios tak samo jak ziemskie. Przez blisko
      dwieście lat Arystotelesowska niezmienność świata pokutowała w
      naukach przyrodniczych, choć myli się ten, kto w dziele Darwina
      dopatruje się tylko i wyłącznie autorskich refleksji Darwina na
      temat świata ożywionego. Darwin nie był bowiem pierwszym, który
      zwątpił w niezmienność świata ożywionego.

      Książka Hellera i Życińskiego stanowi także przyczynek do rozmyślań
      o ewolucji w kontekście wszechświata. Bez kierunku czasu nie może
      być mowy o jakiejkolwiek ewolucji. Dopiero opracowanie praw
      termodynamiki klasycznej uzmysłowiło fizykom możliwość wyznaczenia
      termodynamicznej strzałki czasu dla wszechświata – układ
      termodynamiczny pozostawiony samemu sobie dąży do wyrównywania
      temperatury lub w najlepszym razie zachowuje swój stan niezmieniony.
      W miarę wyrównywania się temperatury energia ulega rozproszeniu -
      staje się bezużyteczna. Miarą rozpraszania jest entropia. Entropia
      wszechświata wzrasta, a gdy osiągnie swoje maksimum (różnice
      temperatur zostaną wyrównane) nastąpi stan termodynamicznej śmierci
      wszechświata. To będzie koniec ewolucji wszechświata... Tyle teoria.

      Ruch, czas, historia wszechświata, zagadnienia doboru naturalnego
      czy wpływ mutacji na ewolucję organizmów żywych – to tylko niektóre
      z czynników leżących u fizycznych i biologicznych podstaw ewolucji.
      Zagadnienia stricte fizyczne bądź biologiczne prowadzą jednak do
      stawiania pytań natury filozoficzno-moralnej. Czy prawa fizyki
      wystarczyły do wyprodukowania życia?- brzmi jedno z nich.
      Redukcjonista odpowie pozytywnie, zwolennik witalizmu – negatywnie
      na tak postawione pytanie. Bez względu jednak na to, jaka jest
      prawdziwa odpowiedź „trzeba tak prowadzić badania, jakby interwencji
      nie było”, pisze Heller. „Tam jednak gdzie biolog ograniczy się do
      studiowania współoddziaływań praw i przypadku, teolog będzie szukał
      głębszych tłumaczeń, które – bez popadania w antropomorfizm –
      pozwalałyby nam pojąć ewolucję jako racjonalny proces kontynuacji
      Boskiego dzieła stworzenia” – dopowiada Życiński.

      Słowa autorów „Dylematów ewolucji” dowodzą nie tylko umiejętności
      wyraźnego rozdzielenia myślenia teologicznego od naukowego, ale
      wręcz informują o konieczności zgodności świata poznawanego naukowo
      ze światem widzianym oczami teologa. Jak pisał św. Paweł – w
      Bogu „żyjemy, poruszamy się, jesteśmy” (Dz 17,28). Tym samym dla
      chrześcijanina odkrycia naukowe stają się kolejną informacją pomocną
      w postrzeganiu świata widzialnego, a nie – jak wynika ze szczególnie
      napiętnowanej przez Hellera i Życińskiego postawy kreacjonistów –
      sposobem na zatajenie prawdy o ingerencji Boga w akt stworzenia
      życia czy człowieka.

      Książka stanowi znakomitą ucztę intelektualną i godna jest polecenia
      zarówno osobom ciekawym nauk przyrodniczych w kontekście myśli
      chrześcijańskiej, jak i wszystkim tym, którzy nie wierzą w możliwość
      pogodzenia rozumowania naukowego z religijnym widzeniem świata. Jak
      bowiem dowodzi wspólna praca Hellera i Życińskiego, możliwe jest
      podejście z szacunkiem do poglądów, z którymi niekoniecznie trzeba
      się zgadzać. Poświęciwszy chwilę na ich refleksję człowiek staje się
      bogatszy o kolejne spojrzenie na otaczający nas wszechświat. I
      takiej kultury naukowej dysputy o świecie wypada życzyć wszystkim
      wokoło."

      Pozdro
      Krzysztof
      • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 29.08.07, 12:36
        wiara religijna i nauka sa nie do pogodzenia. Napewno nie da sie
        pogodzic mysli chrzescijanskiej (lub mysli muzulmanskiej) z nauka.
        Np mysl chrzescijanska mowi nam, ze swiat powstal w 7 dni. Nauka
        udowodnila ze to nie prawda. Takich przykladow jest milijony.
        Oczywiscie na upartego (na tzw teologa) zawsze mozna wtloczyc idee
        boga do naszego swiata. Tylko to wtlaczanie strrasznie skrzypi. A co
        wazniejsze powstaje pytanie o ktorym (jakim) my bogu mowimy? Bo
        jesli nawet nie zgodze sie ze np bog chrzescijanski jest zgodny z
        nauka to zgodze sie ze moze istniec bog ktory jest zgodny z nauka
        (np bog naukowiec ktory posluguje sie zasadami naukowymi i zbawia
        tylko ludzi ktorzy w zyciu kieruja sie zasadami zdroworozsadkowymi
        czyli areligijnych zeby nie powiedziec ateistow smile
        Cieszy mnie gdy teolog zwraca sie ku nauce ale pozostaję sceptyczny
        co do kierunku jego zwracania sie. Teolog zawsze bedzie staral sie
        dopasowac wiedze naukowa do swoich dogmatow, do tego co wmowil sobie
        ze musi byc. Prawdziwie szczery bylby taki teolog ale juz wtedy
        raczej czlowiek ktory po prostu odrzucilby wszystko co sobie wmowil
        i badal swiat rozumem i nauka. Bo nie moze byc tak ze jedne tezy (co
        by nie mowic naukowe) traktujemy w jeden sposob a inne w drugi.
        Wiecej o tym dlaczego nuka jest niezgodna z wiara religijna mowi
        Dawkins.
        • bartoszcze Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 30.08.07, 00:34
          adam81w napisał:

          > wiara religijna i nauka sa nie do pogodzenia.

          Gdybyś nie zauważył, to wiara religijna i nauka należą do dwóch róznych porządkówsmile

          Napewno nie da sie
          > pogodzic mysli chrzescijanskiej (lub mysli muzulmanskiej) z nauka.
          > Np mysl chrzescijanska mowi nam, ze swiat powstal w 7 dni.

          Nie jesteś na czasiesmile w nauczaniu Kościoła nie jest to stanowisko naukowe. Poza
          tym w 6 dni, jeżeli jużsmile

          > Nauka
          > udowodnila ze to nie prawda. Takich przykladow jest milijony.
          > Oczywiscie na upartego (na tzw teologa) zawsze mozna wtloczyc idee
          > boga do naszego swiata. Tylko to wtlaczanie strrasznie skrzypi.

          Bynajmniej. Jest wiele zjawisk naukowo niewytłumaczalnych (które w zasadzie z
          "naukowego" punktu widzenia nie powinny mieć miejsca), z których wiele da się
          wytłumaczyć przy zastosowaniu hipotezy istnienia boga. O tym Dawkins woli milczećsmile

          > A co
          > wazniejsze powstaje pytanie o ktorym (jakim) my bogu mowimy? Bo
          > jesli nawet nie zgodze sie ze np bog chrzescijanski jest zgodny z
          > nauka to zgodze sie ze moze istniec bog ktory jest zgodny z nauka
          > (np bog naukowiec ktory posluguje sie zasadami naukowymi i zbawia
          > tylko ludzi ktorzy w zyciu kieruja sie zasadami zdroworozsadkowymi
          > czyli areligijnych zeby nie powiedziec ateistow smile

          Czytaj uważniej swojego mistrza Dawkinsa - zbawienie nie jest kategorią naukismile)
          poza tym i ateista ma szansę na zbawienie.
          • kriss67 Pewnie, że 6:) 30.08.07, 10:57
            Siódmego dnia zakończył Swoje dzieło

            Musiał odpocząć

            Stworzył więc Rower...

            I wiedział, że był On dobry

            Piękne Dzieło Stworzenia - pomyślał i odjechał na swoim lśniącym,
            nowym rowerze....
          • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 13:44
            > Gdybyś nie zauważył, to wiara religijna i nauka należą do dwóch
            róznych porządkówsmile

            nie ma czegos takiego jak dwa porzadki. jest jeden porzadek i jeden
            swiat.

            Nie jesteś na czasiesmile w nauczaniu Kościoła nie jest to stanowisko
            naukowe

            ech znowu cos kosciol zmienil? Mija pare dni i kosciol zmienia swoje
            stanowisko. Typowe. Kosciol co chwila zmienia swoje stanowisko jak
            mu wygodnie. Jak mu wygodnie sankcjonowac niewolnictwo to tak robi
            jak mu wygodnie sankcjonowac tego ze kobietom nie owlno glosowac to
            tez tak robi. Kosciol moze miec dowolne stanowisko bo kosciol ma
            zawsze racje a dlaczego bo zawsze ma racje. To jakie stanowisko ma
            ta klamliwa instytucja mnie nie obchodzi. Oni zawsze twierdza cos i
            arogancko uwazaja ze maja pelna racje potem sie okazuje ze nie mieli
            racji wiec mowia ze to byla przenosnia albo przemilczaja ten fakt ze
            nie mieli racji.
            Przyklad z stworzeniem swiata byl przykladem. Przykladem tego ze
            nauka co raz udowadnia ze religijne twierdzenia sa tylko fantazja
            nienaukowa.

            > Bynajmniej. Jest wiele zjawisk naukowo niewytłumaczalnych (które w
            zasadzie z
            > "naukowego" punktu widzenia nie powinny mieć miejsca), z których
            wiele da się
            > wytłumaczyć przy zastosowaniu hipotezy istnienia boga. O tym
            Dawkins woli milcz
            > ećsmile

            A jednak. To ze nauka jeszcze czegos nie potrafi wyjasnic nie
            oznacza ze kiedys tego nie zrobi. Wiele razy juz tak bylo. Wszystko
            da sie wytlumaczyc przy pomocy hipotezy boga. Juz mowielm ta
            hipoteza jest niesaaaamowicie pojemna. Powiedz cokolwiek na temat
            boga ZAWSZE bedziesz miec racje. Jestem pewien ze wiele ze zjawisk
            ktore tobie wydaja sie niewytlumaczalne maja swoje wytlumaczenie
            tylko Ty po prostu on tym nie wiesz. Zludzenia, halucynacje, OBE to
            wszystko wyjasnila nauka a prze setki lat kosciol uzywal tego do
            omamiania ludzi.

            Czytaj uważniej swojego mistrza Dawkinsa - zbawienie nie jest
            kategorią naukismile
            > )
            > poza tym i ateista ma szansę na zbawienie.

            Dawkins nie jest moim mistrzem ani autorytetem. nikt nie jest. Nie
            daje sie slepo wodzic za nos. Co najwyzej sa ludzie z ktorych
            zdaniem moge sie zgadzac. I czesto tak jest z panem Dawkinsem.
            Zbawienie jest zadna kategoria jest pustym slowem nic nie znaczacym.
            Jak mozna wierzyc w to ze cos jest po smierci??? i ze trzeba sie
            zachowywac to sie pojdzie do nieba a jak nie to do piekla.
            Oczywiscie kazdy kosciol co innego kaze ci robic zebys trafil do
            nieba. jak mozna nie zauwazac bycia manipulowanym tutaj?
            Aha poza tym katolik tez ma szanse by poslugiwac sie rozumem smile
            • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 14:16
              "Zludzenia, halucynacje, OBE to
              wszystko wyjasnila nauka a prze setki lat kosciol uzywal tego do
              omamiania ludzi."

              zludzenia i halucynacje moze i tak ale...
              OBE?
              widocznie za malo wiesz na ten temat.
              • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:04
                Tak się składa ,że czytałem ostatnio artykuł z rzepy "Poza ciałem
                lecz wewnątrz umysłu". OBE to iluzja przebywania poza ciałem. Mózg
                potrafi robić niesamowite rzeczy.
                • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:19
                  adam81w napisał:

                  > Tak się składa ,że czytałem ostatnio artykuł z rzepy

                  Ciesz sie,ze tylko czytalessmile
                  • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 14:22
                    ach te male zlosliwostki smile

                    nie mialem sily streszczac ci artykulu. przedstawilem zdroworozsadkowe podejscie
                    do tematu, do ktorego jak sadze nie ma powodu by podchodzic inaczej. Nie ma
                    powodu by wierzyc ze OBE to co wiecej niz tylko iluzja.
                    • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 15:19
                      Zadne zlosliwosci.
                      Poprostu moja opinia.

                      To trudny temat...
                      tak jakby tlumaczyc komus, kto nigdy nie kochal co to znaczy milosc.
                      Nie opowiesz,nie zrozumiesz.
                      Musisz to przezyc i doswiadczyc.

                      bo teorie to wszyscy znaja..
                      • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 09.09.07, 04:54
                        Będę trochę mniej miły niż dotychczas.
                        Proszę nie sugeruj że wiara w boga to coś jak miłość bo to trochę nie celne.
                        Jest to też trochę dla mnie ateisty obrażające bo mówisz jakoby "wszyscy na
                        świecie wiedzieli jaka jest prawda, wszyscy potrafili ją zauważyć, wszyscy na
                        świecie potrafili zauważyć jak na patelni podane niezbite dowody istnienia boga
                        - tylko ty biedaku nie". Otóż nie ma takiego niezbitego dowodu dowodzącego
                        istnienie boga więc kto tu jest biedny? Wmawiasz sobie coś czego nie ma. Pora
                        pożegnać się z wiarą w świętego mikołaja i dojrzeć. Mówisz też, że wiara
                        religijna jest to coś przez co każdy musi przejść. ?????
                        Sugerujesz, że każdy musi w końcu uwierzyć religijnie. Jedna z podstawowych
                        bzdur wmawiana ateistom. Zareaguje na to tak: ziew
                        Uwierz mi, że się mylisz. Ale masz do tego prawo.
                        Nie ma takiego obowiązku uwierzenia a wg mnie rozwój osobisty człowieka odbywa
                        się na linii od teizmu do ateizmu.
      • bartoszcze Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 30.08.07, 00:43
        Ja dodam od siebie, że kiedy czytałem "Przepis na człowieka" Ryszkiewicza, to
        nie mogłem się opędzić od myśli, że skoro dla ludzkiej ewolucji niezbędnych było
        tyle szczęśliwych zbiegów okoliczności, to albo jestesmy Wyjątkowym Kosmicznym
        Przypadkiem (tu kłania się teoria współtwórcy teorii ewolucji Wallace'a, wg
        której cały bieg historii wszechświata w jakiś bliżej nieokreślony sposób
        zmierza do powstania ludzkości jakby w tym celu został zaprogramowany), albo -
        ktoś nam pomógł..
        • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 13:55
          W ewolucji czlowieka i kazdej zywej istoty a nawet nie zywej (tzn
          roslinysmile tez, nie ma czegos takiego jak przypadek albo szczesliwy
          zbieg okolicznosci. Jest ewolucja a w ewolucji nie ma nic z
          przypadku. Najlepiej widac to po przykladzie chocby dzisiejszych
          ludzi. Z kim zwiaze sie ladny bogaty facet i z kim splodzi dwojke
          synow by ich potem wychowac. No przeciez nie z cpunka, ktora urodzi
          mu chore zainfekowane dzieci i za 2 lata umrze na hifa. Ewolucja to
          jest zawsze wybor. Ewolucja to tez stopniowa zmiana ze stanu
          gorszego na lepszy. Np jakis stworek ma 2/7 oka potem za jakis czas
          3/7 a na koncu ma cale oko 7/7. A czemu mu sie to tak powoli
          zmienia? Bo ewolucja. bo zycie musi zobaczyc co mu sie oplaca? co
          jest lepsze? oczywiste jest ze lepsze jest 3/7 oka od 2/7 oka.
          lepiej jest miec 5/7 od 3/7 oka. To pomaga w przezyciu w codziennym
          zyciu w przyrodzie. Jak masz 5/7 oka to mozesz zauwazyc napastnika
          ktory chcialby cie zjesc a ktorego nie zauwazylbys z np 1/7 oka. To
          sie zmienialo bardzo powoli. To nie byl jeden skok jak chce nam
          wmowic religia. To byly miliardy lat zmian i prob i z tych zmian i
          prob w koncu wyszedl czlowiek.
          Przykro mi i naprawde przepraszam jesli burze kogos swiatopoglad ale
          se la vi. se ewolusją. (tak ogolnie)
          • skiela1 Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 14:13
            > Przykro mi i naprawde przepraszam jesli burze kogos swiatopoglad ale
            > se la vi. se ewolusją.

            Na szczescie swoimi tekstami nie zburzysz nikomu swiatopogladusmile))

            To sa tylko Twoje przemyslenia do ktorych masz prawo.
            • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 19:59
              wazne zeby sie nikt nie obrazal a zmiany pogladow sa. Poglady sie
              zmieniaja nie ma w tym nic zlego.
              • miszpat Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 31.08.07, 20:16
                adam81w napisał:

                > wazne zeby sie nikt nie obrazal a zmiany pogladow sa. Poglady sie
                > zmieniaja nie ma w tym nic zlego.

                Jeśli taki z Ciebie pro ewolucjonista to dlaczego z taką troska podchodzisz do
                odczuć innych ich ew. nieobrażania się?
                Ewolucja wymaga bodźców korzystnych i niekorzystnych. Lepsza 1/7 oka widzącego w
                podczerwieni niż 7/7 w nadfiolecie...
                • adam81w Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 14:28
                  Poniewaz zmiany nalezy wprowadzac powoli smile Pewna kolezanka powiedziala mi
                  kiedys ze religia to sprawa ckliwa a glupia. Wielu ludzi reaguje na niezgodna z
                  doktryna religijna wypowiedz checia mordu na tobie. To raz wiec po prostu nie
                  chce zrazac do siebie ludzi a dwa nie chce zeby mnie zabili smile Jezeli zraze do
                  siebie ludzi i mnie zabija to nikt nie uslyszy tego co mam do powiedzenia a wiec
                  moje memy beda mialy gorsze szanse w wyscigu ewolucyjnym.
                  • miszpat Re: Katolicyzm a teoria ewolucji - do poczytania 01.09.07, 18:40
                    big_grin
                    Eee tam zabija od razu, sam towarzystwo przetrzebić możesz słowem memy będą
                    miały większą szansę. wink
    • kriss67 OP.Jacek Salij o ewolucji 29.08.07, 14:41
      www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/28.php
    • menk.a Re: a może... 31.08.07, 22:16
      ewolucja działa się z ingerencją Boga. Wiecie, sławetny palec
      Opatrzności. I mówię poważnie. (nie ma tu nic o mojej wierze czy
      ateizmie) wink
      • miszpat Re: a może... 31.08.07, 22:22
        ów palec opatrzności, dotkniecie którego wywołuje narastające przemiany. W
        wyniku których uśpione staje się żywym, nieruchome poruszać sie zaczyna....
        • adam81w Re: a może... 01.09.07, 14:18
          i ten palec opatrznosci mieszka w swiatynii opatrznosci bozej smile

          wmawianie sobie. To ludzie a nie zaden palec opatrznosci robia rzeczy, dotykaja
          i dokonuja przemian w wyniku ktorych uspione staje sie zywym a nieuchronne
          poruszac sie zaczyna. Smutne ze nagrody i podzieki za starania zwyklych ludzi i
          efekty ich dzialania zbiera zawsze wymyslona postac.

          Poza tym gdzie ten palec opatrznosci byl gdy mordowano zydow w 2 wojnie
          swiatowej, gdy palono ludzi na stosach bo smieli nie wierzyc w bajki, gdy
          urzednicy pana bozi na ziemi gwalcili male dzieci, gdy mordowano indian i
          narzucano im sila wiare religijna itd. Ow palec nie byl wtedy chyba
          opatrznoscia. Wtedy nie czuwal nad swoja trzodka . Nad swoim swiatem. To co to
          bylby za ojciec czy matka?

          Sama idea boga czuwajacego nad swiatem i ingerujacego w niego jest glupia,
          poniewaz jaka wtedy wiedze zdobylby o konkretnym czlowieku bog? Za co mialby
          rozliczyc tego czlowieka? przeciez wszystko zrobilby za niego. Gdybym byl bogiem
          to nie ingerowalbym w swiat tylko czekal i obserwowal kto jaki jest bo to daloby
          mi najlepsze dowody kto na co zasluguje.
          • menk.a Re: a może... 01.09.07, 16:46
            Błedy czy zło popełnić może każdy. Niezależnie czy wierzy w coś czy
            nie wierzy. Człowiek ma rozum i wolną wolę.

            Wiara pomaga przetrwać takie zawieruchy. Daje nadzieję, że ktoś
            czuwa. Że to wszystko ma sens, choć trudno znaleźć w tym sens. Że to
            nie przypadek. Że człowiek nie jt zdany na los. A wszystko dzieje
            się w ramach planu. Choć oczywiście: można wtedy zwątpić. Czy
            pogniewać się na tego, w kogo się wierzy.

            Ja to miałam. Miałam kryzys. I czasem się zastanawiam czy on już
            minął..

            Ten , kto nie wierzy może polegać wyłącznie na sobie. Brakuje mu
            wiary i nadziei na cokolwiek. Choć wtedy każde zakończenie może
            traktować jako coś dobrego: wszak mogło być gorzej.
            wink
            • adam81w Re: a może... 09.09.07, 05:43
              człowiek ma rozum i powinien z niego korzystać i nie bać się mówić, że coś
              takiego jak bóg to wymysł. Jeżeli ktoś mówi, że istnieje siła wyższa to na
              chwilę zawiesza używanie mózgu. Wierzy religijnie a więc przez chwilę nie myśli.
              Nie bójmy się myśleć. Ewolucja nie ot tak sobie wykształciła nam mózg.

              Wiara pomaga przetrwać zawieruchy ale wiara nie musi być religijna. Może być
              wiara w coś innego. I taka wiara też pomaga przetrwać zawieruchy. Może być wiara
              np w siebie, "że zawsze dam sobie radę choćby nie wiem jak ciężko było". Wiara
              religijna nie równa się wiara normalna. Ja ateista jestem głęboko wierzący w
              siebie i w to że Polska awansuje na ME.

              Wmawianie, że wiara w boga jest potrzebna żeby odczuwać sens w życiu też jest
              bzdurna. Sens można znaleźć zawsze i wszędzie. Podstawowym sensem życia o wielcy
              "nie mamy problemu w życiu więc wymyślimy sobie religię" jest a) spłodzenie
              potomka/mki czyli zapewnienie swoim genom dalszego życia lub b) danie czegoś
              światu/ wniesienie czegoś z siebie do skarbnicy wiedzy/ rozsiewanie swojej
              wiedzy/ swoich memów.
              Jeżeli dla was takie rzeczy jak znalezienie właściwego/ej partnerki/ spłodzenie
              dziecka/ wychowanie go/ znalezienie pracy, z której będzie się można utrzymać -
              to pryszcz i takie rzeczy nie mogą dawać satysfakcji to winszuje. Dla mnie to
              jest niebotycznie trudne. Aczkolwiek wiem, że mi się to uda. O czym piszę. W
              takich rzeczach też można znaleźć sens.

              Człowiek nie jest zdany na los bo niczego takiego nie ma. There is no fate but
              what me make for ourselves. Nie ma czegoś takiego jak los. Jest tylko zakres w
              jakim nasze życie może się rozwijać - tzn. jeśli urodziłeś się z matki ćpunki i
              ojca pijaka to jest prawdopodobne, że skończysz w więzieniu. Wy nazywacie to
              "prawdopodobieństwo" tego co się z nami może dziać w życiu losem.
              Obudźcie się. Tylko my kierujemy tym co się dzieje. Nie zrobimy - nie będzie.
              Możemy żyć i zachwycać się życiem bez pryzmatu religii. Po prostu bezpośrednio.
              Drzewo, kot są piękne same w sobie a nie dlatego, że ktoś chciał by takie były
              (poza tym nikt nie chciał by takie były one się po prostu przez miliardy lat
              ewolucji takie zrobiły). Bo zawsze lepiej pić ze źródła schylając się niż na
              szybcika pociągać kranówę.

              Poza tym: jeśli wierzysz i twoje życie naprawdę jest zapisane w jakiejś księdze
              to hm jaki sens mają podejmowane przez Ciebie działania? Po co wstajesz każdego
              ranka? Leż wszystko samo się zrobi. Wiara religijna uczy bezradności i to jest
              jeden z moich zarzutów przeciw niej.

              Aha wg mnie gdyby istniał bóg i mówił ludziom "macie oto jest plan na życie
              każdego z was, tu wam napisałem co macie robić" to tym samym przyznawałby się do
              traktowania ludzi jak debili, którzy są tak nieinteligentni, że jak dzieci nie
              wiedzą co mają ze sobą robić tylko trzeba im ciągle mówić bo by se krzywdę zrobili.

              Innym moim wnioskiem jest to, że "gdy mówisz do boga to tak naprawdę mówisz do
              siebie, rozmawiasz z samym/samą sobą". Tylko po co sobie wmawiać, że jak się
              gada z samym sobą to się gada z jakimś bogiem. Takie udawanie że się gada z kimś
              innym we własnej głowie prowadzi do schizofrenii. Oczywiście można się pogniewać
              na samego siebie. Ja gdy nie poderwę ładnej dziewczyny gniewam się na siebie.
              Znowu byłeś słaby Adamie. I to jest przykład konwersacji wewnętrznej. Mówię np
              sobie ale ma piersi ta z przodu albo tego to bym nalał itd. Wyjątek jest taki,
              że ja wiem kto w mojej głowie sprawuje władze. Kto rządzi i wydaje rozkazy: JA.
              Wierzącym rządzi wymyślona postać i wymyślone 2 tyś lat temu nieżyciowe zasady.

              Aha Ateiści też mają kryzysy... niewiary.

              Miałam kryzys. I czasem się zastanawiam czy on już
              > minął..

              daj sobie szansę. Daj szansę rozumowi. Nie zamykaj rozumu póki jeszcze rozum
              maaaaaasz. lalala

              Ten kto nie wierzy religijnie polega tylko na sobie. Fakt. A na kim innym ma
              polegać? buahahaha. Chcesz czuć dumę z tego co zrobiłeś, co osiągnąłeś sam czy
              nie czuć dumy bo mama Ci ciągle pomaga w życiu bo ty sam nie dajesz rady. Chcesz
              być dojrzały czy całe życie liczyć, że Ci ktoś pomoże?

              Ale czasem ateista może też polegać w krótkim okresie na współmałżonku (że np
              zamknie drzwi od domu), dziadku, babci, panu z warzywniaka, że przywiezie te
              brokuły, które tak lubię. Ateista może polegać na wielu ludziach. Ateiście
              absolutnie nie brakuje wiary i nadziei na cokolwiek. Ja co chwila mam nadzieje i
              wiarę w wiele rzeczy. Jeszcze raz wiarę dzielimy na: a) wiarę normalną np wierzę
              w to, że Polska awansuje na ME, wierzę, że ona da się pocałować i b) wiarę
              religijną wierzę w boga. Każde zakończenie to początek. Każda śmierć to narodziny.

              Przypomniało mi się jak Dawkins pisze w swojej książce, że "pomyślmy byliśmy
              niesamowitymi szczęściarzami, że w ogóle się urodziliśmy. Ile milionów plemników
              przegrało z nami walkę o jajeczko? A jednak to my wygraliśmy.. wygraliśmy wyścig
              po życie"

              Kiedyś tłumaczyłem coś takiego:
              translations.blox.pl/2006/11/Tlumaczenie-Why-the-Christian-God-is-Impossible.html
              Polecam lekturę.
              • rico-chorzow Re: a może... 09.09.07, 07:53
                Ewolucja jest taka,że szczury na achipelagu Bikini,gdzie Francuzi w latach 40
                czy 50-tych,nie wiem dokładnie,przyzwyczaiły się do promieniowania
                nuklearnego,pewnie palec opatrzności.
                • skiela1 Re: a może... 09.09.07, 13:49
                  patrze w lusro i sie zastanawiam kto stworzyl malpewink
              • skiela1 Re: a może... 09.09.07, 18:17
                adam81w napisał:
                Jeżeli ktoś mówi, że istnieje siła wyższa to na
                > chwilę zawiesza używanie mózgu.


                Dlaczego tylko na chwile?
                Wierze non-stop,a nie tylko na chwile.

                Zauwazylam,ze najwiecej argumentow na temat wiary i religii maja ateisci.
                Tylko te argumenty sa smiesznie zalosne (generalizuje bo znam ateistow,ktorzy
                szanuja moje poglady,a ja ich...i nikt mi jeszcze nie powiedzial ,ze zawieszam
                mozgbig_grinbig_grin)

                mam ogromny szacunek do ateistow ,ale takich,ktorzy potrafia powiedziec-'nie
                wierze w nic'i nie probuja mnie przekonywac do swoich racji i przy okazji
                obrazac (nazwanie wierzacych bezmyslnymi).
                Tak sie sklada ,ze w tym temacie racje kazdy ma swoje.I najwazniejsze,zeby je
                szanowac.
                • adam81w Re: a może... 09.09.07, 19:06
                  wiara religijna to nic innego jak niemyslenie. Wiec jest to
                  zawieszanie uzywania mozgu. gdyby czlowiek rzeczywiscie caly czas
                  wierzyl religijnie to hm tylko by siedzial i patrzyl tepo w sciane.

                  Może trochę ostre słowa ale troche tycza sie religii:
                  Naukowiec sprawdza swoją hipotezę i jest gotów od niej odstąpić,
                  jeśli materiał badawczy jej nie potwierdzi. Paranoik przeciwnie, z
                  góry zna "prawdę" i szuka jej potwierdzenia. z str 31, Polityka nr 29
                  (2613), 21 lipca 2007

                  Prosze podac jakikolwiek material badawczy ktory potwierdzil
                  istnienie boga.

                  hm ktory to ateista potrafi powiedziec "nie wierze w nic". To jakas
                  piramidalna bzdura. Nie tylko teisci wierza. Ateisci tez. Ateisci
                  wierza w wiele rzeczy. Nie wierza tylko w boga/bogow. Przestancie
                  wreszcie klamac ze ateista nie wierzy w nic bo to bzdura. Jeszcze
                  raz ateista wierzy w wiele rzeczynie wierzy tylko w boga/bogow.

                  Prawda jest taka ze zawsze jedna osoba przekonuje druga jezeli
                  okazuje sie ze ktos nie ma racji to najlepiej jest po prostu
                  przyznac ze sie nie ma racji a nie brnac w bezmyslnosci. Idee maja
                  to do siebie ze sie scieraja. Ja nie bede pozwalal zeby wmawiano mi
                  ze wierzenie religijne ma cokolwiek wspolnego z mysleniem. I nikogo
                  nie probuje przekonywac ale jak ktos zaczyna dyskusje na jakis temat
                  to musi sie liczyc z tym ze ktos sie z nim nie zgodzi. Inaczej to
                  lepiej nie zaczynac dyskusji. I prosze nie miec do mnie pretensji ze
                  mowie co mysle a nie jak te inne tchorze co niby nazywaja sie
                  ateistami ale mowia jak teisci. Jestem szczery. bede mial powod
                  myslec inaczej bede myslal inaczej. Na razie nie ma powodu bym
                  myslal inaczej.

                  Nie chce nikogo obrazac ale jak ktos sie obraza za to co pisze to
                  juz problem tego obrazajacego sie. Swoja droga jakbym ja mial sie
                  obrazac za to co o mnie mowia to tez musialbym sie co chwila
                  obrazac. Obrazanie sie jest glupie.

                  Aha nie nazywam ludzi bezmyslnymi. Wierzenie religijne nazywam
                  niemysleniem. No chyba ze w zyciu czlowiek zajmuje sie tylko
                  wierzeniem religijnym od rana do nocy wtedy tak taki czlowiek jest
                  bezmyslny ale przeciez normalny czlowiek zajmuje sie w zycoiu
                  milionami spraw wiec nie widze powodu by czlowieka ktory wierzy
                  nazywac bezmyslnym.

                  Na koniec to co można ode mnie dostac. Co najwyzej moge szanowac
                  wiare religijna tak jak mowi o tym Hl Mencken "Szanuje wiare
                  religijna w takim i tylko w takim stopniu i tylko w taki sposob w
                  jaki szanuje sie wiare meżczyzny ze jego zona jest najpiekniejsza na
                  swiecie a jego dzieci najmadrzejsze".

                  Wg mnie jestem w porzadku wobec teistow. Teraz pora teistow zeby byc
                  w porzadku i nie zmuszac mnie np do niechodzenia w niedziele czy w
                  swieta katolickie do galerii handlowej. Ja teistom nie rozkazuje co
                  maja robic w swoim zyciu ale przysiegam sprobujcie TYlko mi
                  powiedziec co ja mam robic w swoim zyciu...
                  • skiela1 Re: a może... 09.09.07, 19:33
                    "ale przysiegam sprobujcie TYlko mi
                    powiedziec co ja mam robic w swoim zyciu..."

                    To cooo?

                    ateista fanatyk jest grozny.
                    Boje sie takich ludzi.

                    Widzisz jak latwo przekroczyles granice tolerancji.

                    EOT.
                    • adam81w Re: a może... 09.09.07, 21:53
                      > To cooo?

                      to pozaluje. Nie dam sobie wchodzic na glowe.

                      nie rob ze mnie fanatyka. Ja tylko bronie swoich praw. Wiadomo ze
                      ateisci broniacy swoich praw nie sa lubiani. Powinni byc potulni i
                      dawac religii kolejne przywileje.

                      Niczego nie przekroczylem. Niby gdzie? Jestem bardzo tolerancyjny.
                      Zreszta czy ja musze tolerowac cos co mi sie nie podoba? Co znaczy
                      slowo tolerancja? Jedna z moich zasad jest taka, że jak ktoś jest w
                      porzadku wobec mnie to i ja jestem w porzadku wobec tej osoby.
                      • raff-1 Re: a może... 09.09.07, 22:40
                        adam81w napisał:

                        > > To cooo?

                        Grozisz.
                        Nie lubie gdy czlowiek czlowiekowi grozi,straszy.
                        Zreszta mozna cie za to ukarac tu na Gazecie.

                        fanatyzmem niestety zalatuje.
                        • adam81w Re: a może... 09.09.07, 22:43
                          to nie jest grozba. Raczej prosba. Ale oczywiscie jak sie ktos uprze
                          to mozna odczytac jak sie chce. Aha i sam mi grozisz i straszysz. Ja
                          tylko prosiłem, żeby mi nie mówić jak mam żyć.
                          • raff-1 Re: a może... 09.09.07, 22:53
                            Fanatyzm trzeba tepic.
                            a nie sluchac prosb.
                            • adam81w Re: a może... 10.09.07, 01:56
                              raff-1 napisał:

                              > Fanatyzm trzeba tepic.
                              > a nie sluchac prosb.

                              Masz rację. Fanatyzm tak. Ale ja nie jestem fanatykiem. Co najwyżej
                              można o mnie powiedzieć fundamentalista czyli ktos mocno trzymający
                              się pewnych zasad. Tak naprawdę ważne jest jednak to jakich to zasad
                              się trzymamy a nie etykietki. Fanatyzm to (łac. fanum - sanktuarium,
                              świątynia) – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i
                              bezkrytycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych,
                              religijnych lub społecznych. Przejawem fanatyzmu jest skrajna
                              nietolerancja wobec przedstawicieli odmiennych poglądów. U mnie tak
                              nie jest. Ani nie podążam ślepo ani nie jestem skrajnie
                              nietolerancyjny. Bo czy np muszę tolerować kogos kto przychodzi pod
                              moje okno kazdego dnia o 4 nad ranem i puszcza glosno muzyke tak
                              zebym nie mogl spac. Albo czy musze tolerowac kiboli na stadionie?

                              Inna sprawa, że rzeczywiście przesadziłem z tym "pożałuje" choć
                              chodziło mi o pozałowanie przez to, ze będzie musial ze mna
                              dyskutowac na forum a wiem ze tego mozna zalowac. Wiec przepraszam
                              za to slowo. Chodzilo mi tylko o to ze przestrzen wewnetrzna kazdego
                              czlowieka jest swieta i nie mozna mu mowic co ma robic a jesli ktos
                              bedzie probowal wciskac mi kit to moze sie sparzyc. Tyle.
                              • raff-1 Re: a może... 10.09.07, 17:59
                                >
                                Inna sprawa, że rzeczywiście przesadziłem z tym "pożałuje" choć
                                chodziło mi o pozałowanie przez to, ze będzie musial ze mna
                                dyskutowac na forum


                                Czlowieku!
                                nikt nic nie musi.
                                To,ze komus sie chce tu odpowiadac nie znaczy,ze musi.
                                Z takimi pogladami to ty niebezpieczny jestes.
                                I tyle.
                                • adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:01
                                  tak jestem niebezpieczny dla pewnych pogladow i dobrze. tak bedzie.
                                  bede niszczyl to czego nie lubie.
                                  • raff-1 Re: a może... 11.09.07, 16:29
                                    Najpierw odwiedz psychiatre.
                          • mabiwy Re: a może... 09.09.07, 22:55
                            adam81w napisał:

                            > to nie jest grozba. Raczej prosba. Ale oczywiscie jak sie ktos
                            uprze to mozna odczytac jak sie chce. Aha i sam mi grozisz i
                            straszysz. Ja tylko prosiłem, żeby mi nie mówić jak mam żyć.

                            oczywście, masz prawo żyć jak chcesz, o ile nie krzywdzisz innych.
                            Tylko po co, to niemal fanatyczne szkolenie? Przyjmij, że cudze
                            widzenie świata, mimo że merytorycznie całkowicie inne, jest
                            równorzędne Twojemu. Aprobować nie musisz. Toleruj. To wystarczy.
                            • adam81w Re: a może... 10.09.07, 02:06
                              jezeli juz to fundamentalne. i po co? pytano dystkutowano to
                              odpowiadalem. dla mnie jest wazne uczciwe podejscie do dyskusji.

                              cudze widzenie swiata masz tu na mysli teistyczne widzenie swiata
                              jest nie do przyjecia i nie bede go przyjmowal. Gdybym go przyjal
                              byloby to rownoznaczne z przyznaniem mu racji. A merytorycznie to
                              widzenie swiata jest niemerytoryczne. I rownorzedne nie jest. Tak
                              twierdze ze ateistyczne jest lepsze. Sprawdzajac normalnymi metodami
                              (teza - sprawdzenie tezy) w religii jest zero sensu w nauce duzo
                              sensu.

                              toleruje jesli nie wchodzi mi do ogrodka. Jak wchodzi to dostaje po
                              lapach. tyle. Ja nie kaze chodzacym do kosciola w niedziele przyjsc
                              w ta niedziele na np kregielnie czy do parku. To nie ja chce zapisac
                              w konstytucji Rp ze takich ludzi jak ateisci to w Polsce nie ma itd
                              • mabiwy Re: a może... 10.09.07, 07:05
                                Adam zluzuj. Nie walczysz o przetrwanie. Chyba, że S@lon traktujesz
                                jak Hyde Park.
                                • rico-chorzow Re: a może... 10.09.07, 08:07
                                  Ateiści też wierzą,np. w nieistnienie boga,każdy z nas w coś wierzy,np.sam
                                  chrzest małego dzieciaka jest już grzechem,bo jest przymuszaniem dziecka
                                  niepotafiącego wyrazić swoje zdanie do jakichś obrządków chrześciańskich
                                  celebrowanych przez mężczyzn w kiecach,zwanymi księdźmi,podobno
                                  namaszczonymi,tylko i ich namaściły inne kiece.
                                  • skiela1 Re: a może... 10.09.07, 14:54
                                    Jak wierza to chyba dobrze.
                                    Ja nic nie mam do ich wiary.
                                    • adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:12
                                      jedna sprawa. ateizm to nie jest wiara religijna. to jest niewiara
                                      religijna. w niewierze nie ma nic z wiary. tak jak niepalenie
                                      papierosow nie jest paleniem papierosow. I nie wierze w to zeby
                                      teista nie mial nic do ateizmu, zeby ten byl letni dla niego. Ja mam
                                      duzo do teizmu. Normalne jest ze poglady sie scieraja.
                                      • skiela1 Re: a może... 10.09.07, 23:44
                                        Wierzysz w niewierzenie?
                                        dobrze.
                                  • adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:07
                                    nie jest tak ze ateisci wierza w nieistnienie boga. blad. ateisci
                                    nie wierza w istnienie boga. to roznica. ale jak pisze ateisci
                                    wierza w wiele rzeczy nie wierza tylko w sily wyzsze.
                                • adam81w Re: a może... 10.09.07, 23:04
                                  jestem luzny. ale czasem odnosze wrazenie ze niektorzy chca bym
                                  zamknal usta bo mam inne od nich poglady na religie. Ja tylko mowie
                                  ze ust sobie zamknac nie dam. religia jest takim samym tematem jak
                                  kazdy inny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka