Dodaj do ulubionych

Czego w nich nie lubimy...

26.09.07, 04:18


Spotkałaś wreszcie Księcia z Bajki, po wielu randkach z pięknymi bukietami
zamieszkaliście razem. Sielanka.

No właśnie... Skończyły się randki a wraz z nimi piękne bukiety. Teraz, kiedy
już razem zasiedliliście wasze gniazdko, Książę z Bajki kwiatki przynosi z
okazji urodzin (jeśli sobie przypomni) i obowiązkowo w Dniu Kobiet (jeśli
obchodzismile). Romantyczne wieczory też jakoś zostały wykreślone z repertuaru
albo muszą coraz częściej konkurować z Ligą Mistrzów... Ukochany przez sen
potrafi wymienić skład Chelsea Londyn a nie potrafi zapamiętać nazwy twoich
ulubionych perfum? I tego w nich właśnie nie lubimy.


kobieta.interia.pl/moj-swiat/news/czego-w-nich-nie-lubimy,982697
Obserwuj wątek
    • agulaszek Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 06:45
      Łażenia w brudnym podartyn dresie, ktorego jak sama nie odam do
      prania to książe pan nie wpadnie na ten pomysł, cgrapania i
      puszczania bąków. Podobno wiąkszość mężów na to cierpi, chyba za
      dobrze im gotujemy wink
    • e._ Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 07:16
      Mój mi nadal przynosił, dbał o romantyczne wieczory, kupował perfumy
      Givenchy (to były czasy pierwszej, drugiej i trzeciej Organzy),
      uwielbiał bawić się z dziećmi.
      Po piętnastu latach odkryłam, że co do dzieci, to owszem, bawił sie
      tylko z naszymi. Co do reszty - był równie miły i troskliwy nie
      tylko dla mnie.
      Mam swój honor, wiec bez ceregieli postawiłam pod scianą i dałam dwa
      tygodnie do namysłu i uporzadkowanie jego (a więc i mojego) życia.
      Po czym wywaliłąm jego rzeczy i kazałam wnieść o rozwód. W zamian
      zgodziłam się, żeby bez orzekania o winie.
      Ale nejlepsze było potem, bo powtarza mi, że byłam i jestem
      największą miłością jego życia.
      Obecnie jest sam, tamto dość szybko padło.
      To już 5 lat.
      Z perspektywy widzę, że dobrze się stało.
      Nie brakuje mi tego, że wiecznie sie spóźniał a potem uroczo
      (naprawdę czarująco!) oświadczał: Oto jestem, o co chodzi?.
      Nie brakuje mi tego że stale komuś coś obiecywał a ja musiałam
      świecić oczami ("wpadniemy na pewno!", "zadzwonię, przysięgam!",
      pożyczam tę książkę - lub wiertarkę itp - ale słowo, że oddam
      pojutrze"), bo mi było wstyd przed rodziną, przyjaciółmi i własnymi
      dziećmi.
      Nie brakuje mi tego, że zawsze był zdania, że jemu należą się
      najlepsze kąski, ostatnie ciastko itp. Jemu, a nie na przykład
      dzieciom. To samo dotyczyło planowania kolejnosci wydatków - jego
      były zawsze najważniejsze.
      Powiem tak: było uroczo.
      Teraz za to jest po prostu super!
    • luba91 Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 14:11
      Kiedys zostawial skarpety gdzie popadnie.
      • rene8 Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 17:22
        A ja Go kocham bez "ale".
    • weekenda Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 17:40
      charkania... no nie przełamię się nigdy uncertain zawsze robi mi się
      niedobrze i niestety czar pryska bardzo szybko bo jak sobie
      wyobrażę, że za chwilę on mnie pocałuje to...

      pierdzenia... ok. ja też gazuję ale dżizes... nie przez cały
      czas!!! uncertain na szlaku, w domu, w nocy, leży na kanapie i z krótkimi
      przerwami słyszę: pierd pierd pierd... a ukochany rycerz bez skazy,
      moja duma i podpora w tej samej chwili podnosi noge albo sie obraca
      i wącha ten aromat czarowny... no wymiękam zawsze... uncertain

      nienawidzę tego! uncertain
    • skiela1 Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 18:12

      Moj przeglada poczte (papierowa) podczas obiadu.
      ale juz sie poprawiltongue_out

      .
    • salamandra222 Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 18:56
      Nie lubię kiedy chodzi na ryby i grzyby, a nie ma czasu pójsć do
      fryzjera. Do całej reszty już dawno się przyzwyczaiłam.
      Chociaż nie... staram się ułożyć psa, a On ją (bo to suczka)
      rozpuszcza;/
    • sibeliuss Re: Czego w nich nie lubimy... 26.09.07, 20:55
      Nie ma książąt z bajek.
      Jesteśmy wszyscy dorosłymi ludźmi i mamy zmysły, wzrok, słuch i węch.
      Teksty, że po ślubie się zmieni były dobre 100 lat temu dla pensjonarek. Obie
      strony powinny wiedzieć, że bycie razem zobowiązuje. On chyba wie jak męczący i
      bolesny ona ma period, a ją nie powinny dziwić jego śmierdzące skarpetki - ale.
      Ona nie powinna wyżywać się na nim, gdy jest jej źle z powody zewu natury, a on
      nie może zostawiać bielizny gdzie popadnie, bo nie żyje samotnie na środku
      puszczy. A jeśli oboje tego nie rozumieją to chyba coś jest z nimi nie tak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka