debest3
05.10.07, 18:19
...a ja wczoraj myślałem ze to ja mam problem...widzicie znam pewną kobietę
,wdowa ,lat 50 i trochę...odchowała troje dzieci...syn i córka mieszkają poza
domem ,mają swoje rodziny...jedna córka również dorosła mieszka z
matką..kobieta jest fajna kobiecina..z humorem..i bardzo porządna...dzisiaj
dowiedziałem sie że ma problem ze swoimi dziećmi...kurde..przejde do rzeczy
...otóż doszła ona do wniosku że jeszcze jest na tyle młoda i silna że da radę
wychować jeszcze kilkoro dzieci...więc zgłosiła sie na kurs dla rodziców
zastępczych..ukończyła kurs...miała wprawdzie problemy bo ktoś na nią jakiś
głupot w Zielonej Górze gdzie kurs sie odbywał,nagadał..nie chcieli powiedzieć
kto..ale jedna z pań powiedziała że niech sie rozejrzy wśród swojej
rodziny..po ukonczeniu kursu dostała pod opiekę siedmiolatka
Kamila...początkowo myślałem że to jej wnuczek..ale ona miała żal że tylko
jedno dziecko bo obiecano jej dwoje...a to co sie działo potem to dopiero z
gazety sie dowiedziałem...co sie okazuje...syn i córka którzy są poza domem
powiedzieli matce że nie chca jej znać bo przybłede przyjęła i oni są juz dla
niej niczym(ja podejrzewam że to synuś na nią właśnie doniósł)..zeby było
ciekawiej kiedy chciała żeby swoje dzieci zostawiali jej pod opieką to zawsze
odmawiali...córka z którą pani Ulą mieszka nie miała nic przeciwko i od razu
go zaakceptowała..chłopak wyglądał na typowe dziecko z patologicznej
rodziny(miał jak ja to mówie..syndrom kopniętego psiaka)opowiadał że mama piła
i go lała jak o jedzenie poprosił..a do domu wchodził przez okno..a tata był
dobry bo pił ale"prawie"go nie bił i jak był głodny to dał mu na słoik fasolki
po bretońsku i odgrzał go sobie na kuchence...miał wtedy 5 lat...pani Ula
mówiła że jak do niej przyszedł to chował sie w kącie...nasmażyła mu placków
ziemniaczanych ..a on pyta ile moze zjeść ..no to mu powiedziała ze ile
chcesz...zjadł wszystkie i zwymiotował..tak jakby chciał sie na zapas
najeść..Kamil jest grzecznym chłopcem..czasem go widuje na ulicy...dobrze sie
uczy nie rozrabia...no dość opisów
Teraz to pytanie które mnie dręczy ..o co chodzi tym dzieciom pani Uli które w
ten sposób po prostu chamski ja traktują..ona ich przeciez wychowała..pamietam
jak sie zaliła ze zadne z nich ani wnuków na świeta do niej nie
zajrzeli..teraz juz wiem dlaczego..a na chrzciny najmłodszego wnuka
powiedzieli że może przyjśc ale bez Kamila...nie wiem czy mam dalej opowiadać
..bo przecież mi sie to w głowie nie miesci...jak tak mozna...przyznam ze
jestem wzburzony kiedy to pisze...nie rozumiem czegoś takiego....