Dodaj do ulubionych

Tajemnica chwili ostatecznej

23.10.07, 16:46


Tak odczuwasz śmierć

Większość ludzi prawdopodobnie przynajmniej raz w życiu zastanawiała się, co
się właściwie odczuwa w momencie śmierci. Tym pytaniem zajęli się także
naukowcy i właśnie opublikowali wyniki swoich badań w renomowanym czasopiśmie
"New Scientist"

Naukowcy doszli do wniosku, że niezależnie od sposobu w jaki się umiera,
zwykle to brak dopływu tlenu do mózgu sprawia, że życie uchodzi z człowieka.
Wyniki swoich badań podzielili na kilka kategorii.

Utonięcie
Ofiara w pierwszej chwili panikuje, potem przez ok. 30-90 sekund próbuje
utrzymać oddech. Ci, którzy przeżyli, opowiadali o uczuciu rozrywania i
palenia w płucach, gdy wlewała się do nich woda. Szybko jednak tonącego
ogarnia uczucie spokoju. Brak tlenu prowadzi do utraty przytomności,
zatrzymania akcji serca i śmierci mózgowej.

Atak serca
Człowiek odczuwa bolesny ucisk w klatce piersiowej, gdyż serce walczy o dopływ
tlenu. Zakłócenia w normalnym biciu serca prowadzą do zatrzymania jego akcji.
W ciągu 10 sekund następuje utrata przytomności, a śmierć może nadejść w ciągu
kilku minut.

Utrata krwi
Ta forma śmierci związana jest z kilkoma stopniami "szoku krwawiennego". Po
utracie ok. 1,5 l krwi człowiek czuje się słaby, ma pragnienie, dręczy go
niepokój. Gdy straci dwa litry odczuwa zawroty głowy, nie wie co się z nim
dzieje, w końcu traci przytomność i umiera.

Porażenie prądem
Porażenie, podczas którego prąd przebiega bezpośrednio przez serce lub mózg
może spowodować natychmiastową utratę przytomności. Naukowcy twierdzą, że
skazańcy traceni na krześle elektrycznym (np. w USA) umierają dlatego, że
gotuje im się mózg lub duszą się.

Upadek z dużej wysokości
Ci, co przeżyli, opowiadają, że spadając, mieli wrażenie, iż czas zwalnia lub
staje w miejscu. Badania pośmiertne stu samobójców, którzy skoczyli ze
słynnego mostu Złote Wrota w San Francisco (USA) wykazały, iż śmierć nastąpiła
wskutek uszkodzenia płuc, pęknięcia serca lub wbicia się żeber w wewnętrzne
narządy.

Powieszenie
Samobójcy i skazani na powieszenie umierają wskutek uduszenia. Jeśli pętla
jest dobrze założona, ofiara po 10 sekundach traci przytomność. Jeśli jest
zbyt luźna, człowiek może cierpieć przez kilka minut. Pętle na długim sznurze
powodują złamanie karku.

Poparzenia
Poparzenia w pierwszej chwili wywołują ogromny ból. Ale po zniszczeniu nerwów
na powierzchni ciała, ofiara przestaje w ogóle odczuwać ból. Większość ofiar
pożarów ginie jednak nie od poparzeń lecz od uduszenia się tlenkiem węgla.

Obcięcie głowy
Najszybsza i najbardziej bezbolesna śmieć. Ale naukowcy twierdzą, że mimo
przerwania rdzenia kręgowego mózg funkcjonuje przez ok. siedmiu sekund.
Raporty z gilotowania skazańców we Francji podają, że jeszcze przez ok. 30
sekund po egzekucji obserwowano, jak poruszają się oczy i usta w obciętej głowie.
Obserwuj wątek
    • login_niedostepny Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 16:49
      panicznie boje sie smierci... skad taki strach sie bierze?
    • menk.a Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 16:50
      Ten wątek przyprawił mnie o dreszcze i szybsze bicie serca tongue_out
      • skiela1 Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 16:52
        no ciooosmile)

        Halloween sie zblizatongue_out
        • menk.a Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 16:55
          No tak. Przebierańcy wink))
          • szwagier_z_niemodlina Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 18:05
            Najgorsze jest niedodawkowanie trucizny podobno,
            • menk.a Re: Tajemnica chwili ostatecznej 24.10.07, 09:08
              Przeżyje się albo odratują i tu roślinka zostaje...
              wink
    • agulaszek Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 18:13
      rany boskie, brrr...
      co za wątek...
    • kriss67 Mistrz i Małgorzata... 23.10.07, 18:24
      I to jest własnie Tajemnica Chwili Ostatecznej....


      Pamietasz może powieść "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa?

      Tam jest taka scena, jak komunista, w nic nie wierzący, doświadcza
      smierci. I co? I nic.

      Stacza sie w niebyt. Złe dusze lądują na balu u Wolanda - szatana, a
      niewierzący osobnik leci w otchłań nicości...

      Czyli nie ma go ani w niebie, ani w piekle..

      Oj, przechalpane mają wszelkiej maści lewakismile

      Pozdro
      Krzysztof
      • chaladia A tak naprawdę... 23.10.07, 19:00
        Widzisz, Kriss:
        Mamy chyba z parę setek religii, każda z zakazami i nakazami
        sprzecznymi z pozostałymi. Nie da się przestrzegać wszystkich reguł
        i wyznawać wszystkich Bogów.
        Wobec porażającej ilości opcji, prawdopodobieństwo że "trafisz" i po
        śmierci wylądujesz w świecie takim, jak go opisuje KRK jest bliskie
        zeru. A jeśli "nie trafisz", to zamarzniesz w piekle Zratustrian,
        usmażysz się w piekle Żydów albo Mahometan, albo zostaniesz inaczej
        potraktowany jako heretyk w piekle Aglikanów, Luteranów,
        Prawosławnych lub Kalwinów. Masz jeszcze szanse odrodzić się, jeśli
        rację mają Buddyści, Shintoiści, Hinduiści albo Druzowie. Tyle, że
        ci co nie wyznają tych religii odrodzić sie mają jako
        najnikczemniejsze ze stworzeń, np. karaluchy. Miła perspektywa...
        Możesz na koniec wylądować w "życiu po życiu" Starożytnych Egipcjan,
        a tam nie mając zmumifikowanych szczątków doczesnych i "Księgi
        Umarłych" pod ręką, by odpowiedzieć na pytania też marnie skończysz.

        Reasumując - ta Nicość nie jest wcale taką złą perspektywą.
        • kriss67 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 08:50
          Oj, nie jest tak do końca jak piszesz...

          Kosciół Katolicki juz nie nazywa wyznawców innych religii
          heretykami, odmieńcami, a "bracmi w wierze". Po Soborze Watykańskim
          II wyraźnie stwierdzono, że istnieje wiele dróg zbawienia, dróg do
          Boga. Chociaż za właściwą, słuszną, uznaje sie religie rzymsko-
          katolicką. I dobrzesmile
          • p_k_79 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:00
            ..i to jest dopiero herezja w najczystszej postacismile)))

            Cześć Krisssmile
            • kriss67 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:10
              Czołemsmile
              Gdzie tu herezja? Dialog i uznanie praw innych.
              Dawniej odszczepienców wykleto by, obłozono ekskomuniką, w
              radykalnych przzypadkach poddano torturkom. A teraz trzeba sie z
              nimi miłowaćsmile
              • p_k_79 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:13
                A bo - wdzisz - tak się dziwnie składa, że Bilblia mówi inaczej.. a
                to ponoć podstawa religii katolickiej?smile No więc ona powiada, że
                jest tylko jedna wiara i jedna droga do Boga.. ale pewnie autor,
                czyli Bóg, wiedział mniej niż Księża, jak Go należy szukaćwink)
                • kriss67 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:19
                  A pewnie że jedna. Tylko cicho, bo sie wyda i uznają nas za
                  nietolerancyjnych ksenofobówsmile

                  Zauważ Peka, że historia i kultura naszego kontynentu jest na wskroś
                  chrześcijańska.
                  • p_k_79 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:21
                    No ja bym tego za chrześcijańską nie uznała.. Nominalnie jedynie,
                    faktycznie ma się to do nauk Chrystusa, jak pięść do okawink
                    • kriss67 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:26
                      A widzisz, są dwa poglądy , dwie postawy w katolicyzmie. Ładnie o
                      tym napisał wiele lat temu profesor Józef Maria Bocheński.
                      Dominikanin zresztą.

                      Jedna opcja nakazuje miłować nieprzyjaciela, druga mówi że wroga
                      trza lac po głowie. Optuje zdecydowanie za druga opcjąsmile
                      Wróg jest po to, żeby go laćsmile
                      • p_k_79 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:32
                        smile)

                        Ale mi zupełnie nie o to szłosmile) Wszystkie katolickie reguły są
                        dokładnie przeciwne do tego, co w Biblii - zacznijmy od celibatu.
                        Biblia mówi, że "biskup ma być mężem jednej żony", a.. KK sobie, bo
                        wiedzą lepiej niż Bóg ustanowiłsmile Kasy za dużo by odpływało, więc
                        lepiej wprowadzić ograniczenie w postaci celibatu i nie ma problemu
                        z dziedziczeniemwink)
                        • kriss67 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:50
                          Hm....celibat nie należy do dogmatów wiary, a jest wynikiem
                          wielowiekowej tradycji panującej w kosciele.
                          • p_k_79 Re: A tak naprawdę... 24.10.07, 09:55
                            Tylko, że ta tradycja, jest wynikiem problemów z cząstkowaniem
                            majątku kościelnego w związku z dziedziczeniem. Dlatego powstała. I
                            jest sprzeczna z organizacją kościoła, jaką pozostawił Chrystus.
                            Powiedziane jest jasno, jak przytoczyłam.. mądrze zresztą, bo Bóg,
                            jako stwórca Człowieka wie, że towarzyszy Mu pociąg fizyczny,
                            dlatego sam by takiej bzdury nie wymyślił. Jest ona wynikiem
                            chciwości, a prowadzi Księży do tego, do czego prowadzi - do
                            cudzołóstwa, niemoralności. Sami siebie wystawiają na grzech
                            skrywany. Tak to bywa, jak chce się być mądrzejszym od Boga..
    • p_k_79 Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 19:29
      No same przyjemności.. akurat na sen będziewink)
    • debest3 Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 19:36
      ale to wszystko pikuś przy minie Jarosława kiedy usłyszał o wynikach głosowania...
    • poprioniony Re: Tajemnica chwili ostatecznej 23.10.07, 20:40
      Zdawalo mi sie, ze aktualnie najwieksze zniwo zbiera rak.
      Ktora to kategoria?
      Podobywa mi sie taka lektura, ale chcialbym tez zobaczyc opis
      smierci od krolika-zabojcy i smierci z zaruchania sie.
    • best_gigi88 Re: Tajemnica chwili ostatecznej 24.10.07, 06:27
      Makabra.A co najgorsze ,że nikt nie umknie przed śmiercią.
    • agulaszek "Fajną" rozmowę słyszałam w autobusie 24.10.07, 14:34
      Jechały dwie laski i pokazywały z ktorego budynku ktoś skoczył i
      opowiadały dlaczego. A były takie ze trzy na trasie.
    • weekenda Re: Tajemnica chwili ostatecznej 24.10.07, 15:35
      7 sekund: 121,122,123,124,125,126,127...

      samolot spada ok.20 sek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka