Jak ocenić fakt, że kobieta nie dość, że decyduje się na samodzielne
wychowywanie dziecka, to jeszcze funduje mu tatę znanego jedynie na papierze?
Ot tak się zastanawiam, w kontekście tego, że ostatnio mam parcie na drugie
dziecko, a odpowiedniego (odpowiedzialnego) samca brak