Dodaj do ulubionych

dobry wieczór/pj harvey

04.10.08, 22:08
Trochę Was poczytałam, trochę popisałam, to poniewczasie się
przywitam.
Dobry wieczór wszystkim.
Od razu podzielę się czymś pieknym, co chodzi za mną od kilku
dni.pl.youtube.com/watch?v=ZON2rv5XKzo&feature=related
Abstrahując od piekności lingwistycznej 'piże arwe', dla mnie
przepiękna pieśń, przepięknie wykonana, coś odswieżającego jak
strzał w głowę.
Nie znałam wczesniej zbyt dokładnie twórczości tej Pani, ale
orientuję się na tyle żeby wiedzieć, że dosyć ostro zmieniła
stylistykę. Tak czy siak, jak to mówią, szacun..
Obserwuj wątek
    • skiela1 Re: dobry wieczór/pj harvey 05.10.08, 01:41
      witajsmile
      • uyu Re: dobry wieczór/pj harvey 05.10.08, 10:35
        witaj amesiu smile)

        Lingwistycznej pieknosc 'piże arwe'polega rowniez na tym, ze w argot
        fonetycznie oznacza to: rozumiesz? rozumiecie?

        à propos stwierdzenia "coś odswieżającego jak strzał w głowę" - czy
        skutki takiego odswiezania sa stale czy odwracalne?
        wink)
        • uyu Re: dobry wieczór/pj harvey 05.10.08, 10:36
          w tym argo idzie tylko i wylacznie o samo "piże"
          • amesia Re: dobry wieczór/pj harvey 05.10.08, 11:26
            witajcie
            mnie chodziło bardziej o to szczególne piekno dźwiękowe, z jakim
            Francuzi chwytają się za język angielski...
            (jako frankofonka,uyu, sadząc po Twoich sygnaturkach,pewnie wiesz o
            co mi chodzi)
            czemu strzał w głowę? Kobieta multiinstrumentalistka gra na rzadziej
            używanym instrumencie tak sobie po prostu śpiewając:
            'teach me , Mummy
            how to grow
            how to catch someone's fancy underneath the twisted oak grove'..
            i jaką to ma moc
            Drugim kontrastem jest rozgadana prowadząca i czarna smutna surowa
            PJ.Zabiło mnie to na parę dni.
            O innych konotacjach lingwistycznych nie miałam pojęcia..
            • uyu Re: dobry wieczór/pj harvey 05.10.08, 19:44
              Staosunki panujace miedzy angielskim i francuskim bardzo trafnie
              okreslil Georges Clemenceau mowiac: L'anglais, ce n'est jamais que
              du français mal prononcé.
              (Angielski to nic innego jak jak zle wymawiany francuski)
              wink
              • amesia Re: dobry wieczór/pj harvey 06.10.08, 10:39
                Nie wiem, jak Ty się zapatrujesz na to zjawisko - mieszkałaś długo
                we Francji, dopiero wczoraj kuknęłam na Twojego bloga, który
                notabene jest świetny - ale te antagonizmy i to 'les anglosaxons'
                cedzone przez zęby jest takie zabawne.
                W temacie zresztą bloga nie wiem czy natknęłaś się na fenomenalną
                książkę Horwitza 'Błękitne przestrzenie' - wyrusza śladami Cooka
                opisując jego wyprawy i co współcześnie w tych miejscach zastał,
                zahaczając też i o Tahiti. Wiele obserwacji macie wspólnych
                • uyu Re: dobry wieczór/pj harvey 06.10.08, 10:55
                  Tego angielsko-francuskiego droczenia nie nazwalabym antagonizmami.
                  Nawet nie animozja. To juz tylko anegdota.
                  Tym bardziej, ze osiedlajac sie we Francji anglicy przywrocili do
                  zycia wiele malych miasteczek.
                  Ksiazki Horwitza nie znam i sadze, ze w Czechach bedzie mi dosc
                  tudna ja znalezc po polsku. Postaram sie poszukac na necie.

                  Dziekuje za uznanie dla bloga smile) Przydalo sie , bo mam blogowy
                  dolek i nie bardzo chce mi sie pisac. Uwazam, ze jak na kogos kto
                  nie lubi pisac i tak napisalam bardzo wiele. Najwiekszy problem
                  stwarza mi pisanie o Polsce, o tym jak bardzo zmienila sie, a
                  wlasciwie o tym jak bardzo zmienilo sie spoleczenstwo.
                  • amesia Re: dobry wieczór/pj harvey 06.10.08, 11:07
                    Ja we Francji nie mieszkałam nigdy na stałe, natomiast akurat ów
                    antagonizm i kwestionowanie różnych dokonań Anglików dla mnie był
                    nadal żywy, acz rzeczywiście nie do końca traktowany poważnie. Może
                    akurat takich ludzi spotkałam.
                    Książkę masz tu, acz z kosztami wysyłki to trudno powiedzieć jaki
                    drogi biznas by to był:
                    www.empik.com/blekitne-przestrzenie-wyprawa-sladami-kapitana-cooka-ksiazka,105829,p
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka