Dodaj do ulubionych

Coś o kelnerach

29.10.08, 14:25
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,5845323,Kelnerzy_nie_wypuszczaja_much_na_zapleczu.html

Coś o tym wiem z opowiadań żony. Kiedyś przyjeżdżałem po nią do
pracy (centrum Poznania). Pamiętam jedną akcję - godzina 23,
czwartek, knajpa pusta, myślami już jesteśmy w domu, a tu przyłazi
jakaś parka i zamawia obiad. Miałem ochotę zabić.
Obserwuj wątek
    • parachute Re: Coś o kelnerach 29.10.08, 15:23
      w miejscu w którym pracowałem restauracja była otwarta do 21...oczywiście do tej
      godziny były zwykle przyjmowane zamówienia bo goście mogli sobie jeszcze
      "trochę" posiedzieć... wtedy kuchnia miała wolne a my czekaliśmy aż ostatnia
      osoba opuści dworek...bywało że koło północy...pamiętam dzień kiedy przed 21
      było już pusto...za pięć 9 zadzwonił facet z prośbą żeby chwilę jeszcze poczekać
      bo bardzo chciałby przyjechać z wybranką serca, że są już gotowi, że za chwilę
      będą...przyjechali po 22...czekaliśmy
      doskonale rozumiem kelnerki/kelnerów i kiedy jestem po ich drugiej stronie
      doskonale rozumiem co czują...
      te kawysmile do dziś mi się śnią... kawy robiliśmy sami w wielkim ciśnieniowym
      cudzie... problem polegał na tym że "zwykłe" kawy mogłem zrobić jednocześnie 2
      ale nie one były problemem...najgorsze były latte... do każdej trzeba było
      spienić mleko a to trwało wieki...zamówiono kiedyś u mnie 6 latte jednocześnie,
      myślałem że wyskoczę przez kuchenne oknosmile a było to tak że najpierw zamówiono 2
      latte i resztę zwykłych. już się odwracałem kiedy usłyszałem "to może ja jednak
      też poproszę latte"...po czym "to ja też" "i ja" "i ja"big_grin
      albo kiedy stolik składający się z 10 osób prosił o 10 rachunków...
      praca w takim miejscu jest wielkim wyzwaniem, kiedy ma się pod opieką kilka
      stolików, każdy chce dostać jak najszybciej a dostać powinni wszyscy w tym samym
      czasie, panie pierwsze...
      mógłbym już chyba o tym książkę napisaćsmile
      tak czy inaczej pracę wspominam z sentymentem... praca bardzo satysfakcjonująca,
      goście w większości wyrozumiali i ciekawi miejsca w którym byli... nie nudziło
      mnie powtarzanie setny raz gdzie są i jakiej historii ów miejsce było świadkiem.
      Doczekałem się nawet reprymendy ze strony szefowej że...za dużo mówię
      mam jednocześnie świadomość że czym innym byłaby praca w jakimś ogródku piwnym
    • debest3 Re: Coś o kelnerach 29.10.08, 17:43
      hmm..nie znam bliżej pracy kelnera,ale domyślam sie że nie jest to zajęcie
      usłane wyłącznie różami.Pracowałem parę lat w usługach,konkretnie w serwisie
      samochodowym.Podejście klientów niczym sie nie różni od tego opisanego w
      artukule.Pamiętam że najgorszymi klientami byli księża,taksówkarze i lekarze.
      • prazanka44 Re: Coś o kelnerach 29.10.08, 18:24
        Kobiety tego zawodu muszą być jeszcze odporne na różnego rodzaju zaczepki. Moja
        znajowa zrezygnowała z tej pracy mimo dobrych zarobków, bo nie lubiła komentarzy
        na temat swego wyglądu.
        • tjbazuka Re: Coś o kelnerach 29.10.08, 23:15
          > Kobiety tego zawodu muszą być jeszcze odporne na różnego rodzaju
          zaczepki

          zaczepka ale w samolocie.
          Dowcipnis-bizmesman pyta sie stuardesy "kotku jakie winko mozesz mi
          polecic"? na to stuardesa:
          "hmm polecam wytrawne chardoney. Ulubione winko pilotow.
          Wlasnie zamowili druga butelke" wink
    • zwierze_futerkowe Re: Coś o kelnerach 01.11.08, 18:21
      Dla mnie sprawa jest prosta: Nikt nie ma obowiązku pracowania jako kelner. A
      jeśli już się decyduje nim zostać, to ma swoją pracę wykonywać rzetelnie. Bez
      fochów i wyżywania się na klientach. Dokładnie tak samo, jak każdą inną pracę.
      Ale w Polsce to niestety wciąż abstrakcja...
      Co do napiwków, to może i w Stanach jest tak, jak napisali w tym artykule, ale w
      Europie - i niech sobie to wreszcie brać kelnerska wbije do głowy! - napiwek NIE
      JEST OBOWIĄZKOWY. Napiwek jest formą podziękowania za miłą i sprawną obsługę.
      Innymi słowy: trzeba sobie na niego zasłużyć.
      A że klient prosi o radę w wyborze dania? Co w tym dziwnego? Nazwy w karcie
      potrafią być takie, że i Einstein by nie zrozumiał...
      • prazanka44 Re: Coś o kelnerach 01.11.08, 18:57
        Rzeczywiście, nikt nie ma obowiązku pracowania jako kelner i jeśli nim
        jest, powinien pracować rzetelnie. Ale nie jest niewolnikiem i ma swoją godność,
        kt-ą klient powinien uszanować. Fochy i obrona godności - granica między nimi
        bywa nieostra. Są tacy, kt-y uważają, że kelnera
        się nie przeprasza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka