Dodaj do ulubionych

plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:(

IP: 85.222.87.* 31.03.10, 09:44
dziecko wybrało 3licea, każde kolejne o 10 pkt mniej/135-124-114/, ale
zastanawiam się co będzie jeśli coś pójdzie nie tak:( ponieważ moje dziecko
nie jest orłem a mierzy wysoko, to myślę,że może
- to ostatnie liceum z listy powinno mieć jednak bardzo, ale bardzo niski
próg?/poniżej 99/
- może trzeba jednak wziąć pod uwagę liceum niepubliczne? /jak wygląda
rekrutacja do tychże?/

- jakieś inne propozycje?

p.s.
ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie cokolwiek/złego i dobrego/
o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 10:05
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > dziecko wybrało 3licea, każde kolejne o 10 pkt mniej/135-124-114/,
      ale
      > zastanawiam się co będzie jeśli coś pójdzie nie tak:( ponieważ
      moje dziecko
      > nie jest orłem a mierzy wysoko, to myślę,że może
      > - to ostatnie liceum z listy powinno mieć jednak bardzo, ale
      bardzo niski
      > próg?/poniżej 99/
      > - może trzeba jednak wziąć pod uwagę liceum niepubliczne? /jak
      wygląda
      > rekrutacja do tychże?/
      >
      > - jakieś inne propozycje?
      >
      > p.s.
      > ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
      > doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie
      cokolwiek/złego i dobrego/
      > o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna


      A czy policzyliscie na ile realnie punktów dziecko może liczyć ?
      Oceny, średnia, osiągnięcia-to w miare łatwo przewidzieć. Egzamin-
      chyba były jakieś próbne i mniej więcej wiadomo ? Jak nie to może
      niech dziecko samo zrobi kilka testów na próbe żeby mieć
      orientację. 114 punktów nie wyglada na bardzo wysoki próg, ale to
      tylko mozna stwierdzić porównując ten realny możliwy do osiągnięcia
      przez dane dziecko. Od tego bym zaczeła, i od tego wyznaczyła
      wersję optymistyczną (+5 pkt) i wersję pesymistyczną (-10 pkt). To
      ja bym tak liczyła ten przedział punktów aby mieć "plan B".
    • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 10:20
      Jeżeli te trzy wybrane licea spełniają oczekiwania, to teraz nie ma
      sensu ich zmieniać. Po ogłoszeniu wyników egzaminu, kiedy już będzie
      wiadomo mniej więcej ile punktów ma nasze dziecko, można się
      zastanowić czy listy liceów nie zmienić.

      Może faktycznie warto mieć wiedzę na temat liceów poniżej 99
      punktów, tak na wszelki wypadek, ale wpisywać na razie nie ma sensu.

      Mało wiem o liceach w tym rejonie, ale pamiątam, że verdana i
      ratyzbona chwaliły liceum Górskiego.


      Inna sprawa to liceum niepubliczne. Jeżeli Was stać a dziecko
      faktycznie mierzy wysoko, to ja jednak sugerowałabym raczej liceum
      niepubliczne a nie takie poniżej 99 punktów. Oczywiście pod
      warunkiem, że znajdziecie jakieś sensowne. Każda szkoła niepubliczna
      ma swoje zasady przyjąć, niktóre przeprowadzają rekrutację w marcu ,
      inne w maju.

      Pytanie kolejne: dlaczego nie należy do orłów mimo, że aspiracje ma
      wysokie? Może interesuje się tylko wybranym przedmiotem? A może
      należy do słynnej grupy "zdolny ale leniwy" (co cząsto oznacza, że
      brakuje mu nauczyciela mistrza. A może to pracwoita mrówka, która
      mimo ciężkiej pracy nie osiąga wyników?


      Wybór szkoły to nie tylko zdobyte punkty, ale także osobowość
      ucznia. Są jednostki silne, wiedzące czego chcą, które dadzą sobie
      radę w każdej szkole. Ale są też młodzi ludzie, na których atmosfera
      w szkole może wpływać demotywująco i np. jeżeli cała klasa naukę i
      nauczyciel olewa, one się temu poddają.





      • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 10:29
        Ale ja nie wiem czy do niepublicznych liceów (tych uchodzących za
        przyzwoite, bo niestety w odróżnieniu od gimnazjów, akurat
        warszawskie licea niepubliczne nie wszystkie są OK) tak łatwo się
        dostać komuś z domyślnym 90 pkt ?

        Widziałam egzaminy do Bednarskiej (były razem z tekstem egzaminów na
        Raszyńską), widziałam do "Dwójki"-to nie były bardzo proste egzaminy
        i one raczej były przeznaczone dla tych dobrych uczniów.

        • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 10:48
          Oczywiście.

          Ale są też inne licea, nie tak dobre, ale moim zdaniem mogą być
          lepsze niż liceum z progiem 99 punktów. Hawa opowiadała tutaj kiedyś
          o bodajże "17" społecznej, gdzie przyjmują niemal każdego i gdzie
          ten, kto chce się uczyć to się nauczy, jeżeli nie to nie, bo
          nauczyciele, delikatnie mówiąc, presji nie wywierają.

          Jeżeli ktoś jest zdecydowanym humanistą, jest liceum Grotowskiego .
          gdzie humanistom jest raczej łatwo się dostać.


          Dlatego trudno radzić w ciemno.
          • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 11:03
            Mnie chodzi tylko o to aby nie tworzyć iluzji, że wystarczy zapłacić
            i "słabemu" uczniowi w ten sposób zapewni się doskonałą szkołę.
            Niestety (albo stety) do tych dobrych niepublicznych też obowiązują
            egzaminy wstępne, czasem dużo trudniejsze niż egzamin gimnazjalny i
            też jest konkurencja (jaka dokładnie to już trzeba sprawdzić w
            konkretnej szkole).

            Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
            niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując od
            pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar).

            Moim zdaniem (wracając do szkół publicznych) celowanie w
            szkoły ,klasy różniace się progami o wiecej niż 15 pkt nie ma zbyt
            wielkiego sensu, jeśli zna się mniej więcej punkty, a po egzaminie
            już zna się konkretnie swój wynik. Różnice w progach z roku na rok
            raczej aż tak bardzo się nie różnią, myslę że 15 pktów to bardzo
            bezpieczny przedział i z 99,9% można założyć że dziecko się na
            którąś szkołe-klase w obrębie tych 15 pkt załapie. No ale
            rzeczywiscie trzeba dobrze oszacować (a potem już wiedzieć) ten próg
            konkretnego dziecka (i progi klas, np z kilku lat). Oczywiście może
            się zdarzyć jakaś tragedia że dziecku egzamin kompletnie nie
            pójdzie, ale nie wiem czy należy aż tak pesymistycznie myśleć,
            lepiej chyba pomóc aby jednak ten wynik był lepszy i jak najlepszy,
            np przepytujac dziecko, albo pomagająć w czymś co dziecku sprawia
            wciąż trudności (można poprosić nauczyciela). Ja bym tak robiła,
            zachęcała do pracy nad wynikiem a nie szukała szkół na najgorszy
            scenariusz (tym bardziej jeśli jak pisze autorka dziecko ma
            aspiracje).
            • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 11:23
              Ja po prostu się obawiam (pewnoście nie mam) , że liceum o progu 99
              punktów to dawna szkoła zawodowa. Wg mnie lepsze jest średnie nawet
              liceum niepubliczne, ale jednak ogólnokształcące niż zawodówka.

              Między innymi dlatego pisałam o osobowości ucznia. Niektórzy nie
              poradzą sobie psychicznie w zawodówce. Pomijając już aspiracje
              naukowe.

              Ale to tylko zainteresowani mogą wiedzieć.


            • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 11:38
              agatka_s napisała:
              "> Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
              > niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując od
              > pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar)."

              A ja wrecz przeciwnie. Poza trzymajaca poziom Dwojka i czyms tam przy SGH i moze
              Przymierzem - wiekszosc szkol niepublicznych to szkoly "kiepskie". Za czasow
              mojego syna Bednarska byla na 10 miejscu w rankingu, teraz jest 40, a
              humanistyczne liceum na Pradze to juz w ogole porazka. Ale gdyby moje dziecko
              mialo 100 punktow i nie mialabym pieniedzy na oplacenie czesnego do
              jakiejkolwiek szkoly prywatnej , nocami ukladalabym towar na polkach w tesco,
              byle tylko nie trafilo np. na Gladka (pozdrowienia dla kkokos:)) Ewentualnie
              staralabym sie o przyjecie dziecka np. do szkoly dla trudnej mlodziezy, ale
              przynajmniej z norma intelektualna; jest taka na Pradze.

              • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 11:50
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > agatka_s napisała:
                > "> Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
                > > niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując
                od
                > > pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar)."
                >
                > A ja wrecz przeciwnie. Poza trzymajaca poziom Dwojka i czyms tam
                przy SGH i moz
                > e
                > Przymierzem - wiekszosc szkol niepublicznych to szkoly "kiepskie".
                Za czasow
                > mojego syna Bednarska byla na 10 miejscu w rankingu, teraz jest
                40, a
                > humanistyczne liceum na Pradze to juz w ogole porazka. Ale gdyby
                moje dziecko
                > mialo 100 punktow i nie mialabym pieniedzy na oplacenie czesnego do
                > jakiejkolwiek szkoly prywatnej , nocami ukladalabym towar na
                polkach w tesco,
                > byle tylko nie trafilo np. na Gladka (pozdrowienia dla kkokos:))
                Ewentualnie
                > staralabym sie o przyjecie dziecka np. do szkoly dla trudnej
                mlodziezy, ale
                > przynajmniej z norma intelektualna; jest taka na Pradze.
                >
                >

                dlaczego ? w czym zła szkoła niepubliczna jest lepsza od złej
                publicznej ?


                Mnie się wydaje poprstu że w publicznej jednak te dzieci które chcą
                mają szanse wyjść na ludzi, mają szansę trafić na nauczyciela
                pasjonata, mają stawiane jednak jakieś wymagania itp, mam wrażenie
                że w niepublicznych tych z dołów rankingów (podobnie jak na
                niepublicznych studiach gotowania na gazie), jest taka niepisana
                umowa między szkołą a klientem (rodzicem płacacym): idzie się po to
                aby sobie "kupić" papier, obowiązuje zasada "płace i mam zapewnione
                że dziecko zdaje z klasy do klasy, nieważne co tam się de facto
                dzieje"-przy takim podejściu bałabym się o dziecko które samo z
                siebie jest nieambitne. To jest moja subiektywna opinia, wrażenie-
                nie twierdze że tak jest, poprostu mam takie przeświadczenie i
                dlatego ja osobiście do takiej szkoły niepublicznej dziecka bym nie
                posłała. Mówie bardzo teoretycznie bo nie mam takiego problemu, ale
                to jest mój tok rozumowania na dziś kiedy mnie to de facto nie
                dotyczy.

                • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 12:53
                  agatka_s napisała:
                  > dlaczego ? w czym zła szkoła niepubliczna jest lepsza od złej
                  > publicznej ?

                  Z moich doswiadczen wynika, ze w szkolach niepublicznych dzieci "niestandardowe"
                  maja o wiele lepsza opieke i mozliwosci indywidualnego rozwoju niz w szkolach
                  publicznych.
                  Moj syn nigdy w zyciu nie dostalby sie do Batorego, Jezioranskiego czu
                  Czackiego, watpie czy w publicznym gimnazjum udaloby mu sie zebrac wiecej niz
                  100 punktow. Z kolei gdyby trafil na Gladka czy tam do Milewicza albo do innej
                  Osieckiej - czulby sie jakims dewiantem, czytajacym "grube ksiazki" ksiazki i
                  to w obcym jezyku.
                  W szkole spolecznej nie czul sie dziwnie, takich cudakow jak on bylo tam mnostwo
                  i wszyscy wyszli "na ludzi", no i nie byl bity, ponizany,nigdy nie uslyszal ze
                  jest nieuleczalnym debilem.

                  • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 13:04
                    ale rozumiem że Twój syn chodził do Bednarskiej, tak ? Bednarska to
                    dobra szkoła jest. Prowadzi nabór przez egzaminy i nie każdy tam
                    się może dostać (czytałam teksty egzaminów np z matematyki i na mój
                    gust są dużo trudniejsze niż egzamin gim).

                    Ja mówie (że bałabym się takich szkół) o szkołach, które nie są
                    dobre i do których może dostać się każdy pod warunkiem, że zapłaci.
                    Ale to moje osobiste przekonanie i na dodatek powtarzam
                    teoretyczne rozważanie, nie wykluczam że gdybym miała w domu
                    nieuczącego się i olewającego wszystko ancymona to patrzyłąbym na to
                    inaczej, może błogosławiłabym możliwość że mogę poprostu "kupić"
                    maturę i średnie wykształcenie licealne dziecku, nieważne czy
                    dziecko czegoś się nauczyło bo i tak wiedziałabym że za dużo się nie
                    nauczy, chocby nie wiem co zrobić, a tak to przynajmniej byłby
                    bezpieczny i z maturą na końcu. Nie potępiam nikogo, poprostu z
                    dzisiejszego punktu "siedzenia" wybrałabym publiczną szkołę licząc
                    że tam bez taryfu ulgowej byłaby szansa na większe efekty nauczenia
                    się czegokolwiek.
                    • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 13:26
                      agatka_s napisała:

                      > ale rozumiem że Twój syn chodził do Bednarskiej, tak ? Bednarska to
                      > dobra szkoła jest. Prowadzi nabór przez egzaminy i nie każdy tam
                      > się może dostać (czytałam teksty egzaminów np z matematyki i na mój
                      > gust są dużo trudniejsze niż egzamin gim)."

                      Nadete wymagania na Bednarska maja znaczenie tylko wizerunkowe chyba; w tej
                      chwili jest to szkola na pozycji 40. w rankingu i raczej nie garna sie do niej
                      olimpijczycy.
                      Ma jednak wielka zalete- chodza tam dzieci, ktorych rodzice sa w stanie zrobic
                      wszystko, aby nie trafily do slabych szkol publicznych.
                      No i nauczyciele - na poziomie intelektualnym znacznie powyzej sredniej
                      nauczycielskiej krajowej.
                      • Gość: znikomek Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.icm.edu.pl 06.04.10, 10:29
                        >menodo
                        Wybitni nauczyciele na Bednarskiej 2/4? Niestety to już w dużej mierze przeszłość:
                        Laskowski, Leszczyński, Krasowski, Smólski,
                        Dziama, Sterna....
                        Szkoda
                        • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 12:50
                          znikomek napisał(a):

                          > >menodo
                          > Wybitni nauczyciele na Bednarskiej 2/4? Niestety to już w dużej mierze przeszło
                          > ść:
                          > Laskowski, Leszczyński, Krasowski, Smólski,
                          > Dziama, Sterna....
                          > Szkoda"
                          No, szkoda, ale w tym watku nie o to chodzi.
                          Gdybym miala dziecko nietypowe tzn. z mala liczba punktow po gimnazjum, ale
                          uzdolnione w jakiejs dziedzinie, zwlaszcza humanistycznej, to nie posylalabym go
                          do liceum z progiem 100 punktow tylko zainteresowalabym sie szkolami
                          niepublicznymi. Bednarska albo Kuroniem czy Grotowskim.
                          • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 13:13
                            Możesz mi powiedzieć, Menodo, skąd takie dobre zdanie o Kuroniu?
                            Szkole, oczywiście. Pytam bez złośliwości i podtekstów. Po prostu
                            pytam.
                            • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 14:49
                              filga napisał(a):

                              > Możesz mi powiedzieć, Menodo, skąd takie dobre zdanie o Kuroniu?
                              > Szkole, oczywiście. Pytam bez złośliwości i podtekstów. Po prostu
                              > pytam."

                              Dobre??? Moge Ci powiedziec, dlaczego serce mi peka, kiedy widze jak w tej
                              szkole slabo poszla matura.
                              Dyrektor tej szkoly byl wychowawca mojego syna i nauczycielem historii na
                              Bednarskiej,poznalam go osobiscie i uwazam go za wspanialego
                              czlowieka,nauczyciela, wielka indywidualnosc w polskiej edukacji. W grupie
                              mojego syna wszystkie dzieci zdaly mature rozszerzona na poziomie > 80 proc. i
                              byly to wyniki chyba najlepsze w Polsce. Mimo ze nauka historii nie polegala na
                              rozwiazywaniu testow, kuciu na pamiec dat i zapmietywaniu facjat roznych typow z
                              wikipedii. Nie wiem, czy czytalas jego artykul napisany kiedys dla GW,
                              porownujacy mature z historii i egzaminy na Oksford.

                              Z tym ze moj syn nie jest humanista - interesuje sie historia, polityka i
                              sprawami miedzynarodowymi. Studiuje na 2 kierunkach, teraz jest na Erasmusie,
                              ale nadal uwaza, ze najciekawsze zajecia mial ostatnio w liceum.
                              Pomysl utworzenia liceum humanistycznego uwazam za wspanialy. W Warszawie jest
                              kilka dobrych szkol z klasami humanistycznymi - z tym, ze mam wrazenie - sa to
                              klasy,ktore dobrze przygotowuja do matury rozszerzonej,niekoniecznie jednak
                              rozwijaja.
                              W przypadku Kuronia - jestem przekonana, ze jest to szkola stwarzajaca ogromne
                              mozliwosci rozwoju dla humanistow - niestety, z jakichs powodow nie
                              odzwierciedlaja tego wyniki pierwszego maturalnego rocznika... Z drugiej strony
                              - nadal twierdze, ze w przypadku dziecka uzdolnionego artystycznie (muzyka,
                              teatr, film, plastyka, literatura) - z pewnoscia jest to szkola bardzo
                              sprzyjajaca, przyjazna i jak najbardziej godna polecenia.
                              • myszmusia LO Kuronia 06.04.10, 16:18
                                czy wy mówicie o tej szkole:

                                www.lokuronia.edu.pl/
                                przeciez tam dyr i vce dyr to kobiety.


                                jezeli o tej to moze jeszcze cos na temat szkoły?
                                • Gość: menodo Re: LO Kuronia IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 16:29
                                  Nie, mam na mysli zupelnie inna szkole i filga chyba tez.

                                  www.humanistyczne.pl/
                                  • kkokos Re: LO Kuronia 06.04.10, 17:48
                                    tak na marginesie - strasznie mnie to irytuje

                                    mieliśmy w warszawie taką fajną, oryginalną tradycję potocznego rozróżniania
                                    ogólniaków po nazwiskach patronów, a nie numerach (tradycję nieznaną w innych
                                    miastach, a na pewno nie w łodzi i nie we wrocławiu) - teraz nagle pojawiają się
                                    takie baboki jak dwa licea imienia kuronia czy dwa licea imienia herberta:

                                    www.herbert99lo.edu.pl/
                                    www.waw.com.pl/CV-LO/
                                    :(
                                    • myszmusia Re: LO Kuronia 06.04.10, 18:38
                                      > takie baboki jak dwa licea imienia kuronia czy dwa licea imienia herberta:

                                      fakt wkurzajace, tym bardziej ,ze mało kto w ogóle pamieta jakies numery liceów .Mówi sie "batory" staszic" itp... a jaki to ma numer sadze,że mało kto wie.
                                    • joa66 Herbert 06.04.10, 19:16
                                      Dla ułatwienia oba "herberty" to licea z oddziałami dwujęzycznymi i
                                      ba na Pradze. Tylko jedno na Pradze Północ a drugie na Pradze
                                      Połuddnie.
                                      • kkokos Re: Herbert 06.04.10, 19:28
                                        i oba z angielskim, i po angielsku jest historia i wos :)

                                        ale van gogha to już białołęka, nie praga północ. chyba.
                                      • Gość: filga Re: Herbert IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 21:07
                                        Poprawka. Nie na Pradze Północ tylko na Białołęce
                                  • myszmusia Re: LO Kuronia 06.04.10, 18:40
                                    no własnie cos mi sie nie zgadzało;-) To jest to nowe "wypączkowane" z bednarskiej. Teraz juz wszystko wiem:-)

                                    Czyli o tamtym nic nie wiecie?
                                    • kkokos Re: LO Kuronia 06.04.10, 19:06
                                      > Czyli o tamtym nic nie wiecie?

                                      nic nie wiem
                                      sądząc po adresie, jest to szkoła przy dawnym technikum wielozawodowym - być
                                      może już nieistniejącym
                                      ale złośliwie napiszę, że też jest to liceum "humanistyczne", bo żadna klasa nie
                                      ma rozszerzonego przedmiotu ścisłego (no dobra, w jednej jest prawie ścisła
                                      biologia).

                                      ale mówiąc serio:
                                      to liceum na stronie perspektyw ma podane wyniki tylko matury podstawowej -
                                      czyżby nikt tam nie zdawał nic na poziomie rozszerzonym?? nawet z polskiego czy
                                      angielskiego??

                                      a średni wynik polskiego - poziom podstawowy - to tylko niecałe 44 proc. :(
                                      • myszmusia Re: LO Kuronia 06.04.10, 19:28
                                        no własnie tak widzialam i mi sie skojarzyło,że do niskoprogowych by pasowało.
                              • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 18:37
                                Dziękuję, Menodo, za wyjaśnienie. Zgodzę się , że dobre liceum
                                humanistyczne bardzo jest potrzebne. Nie wiem, czy takie jest w
                                Warszawie. Niestety panuje obiegowa opinia, że humanista to ten,
                                który nie lubi/nie zna matematyki i fizyki.Nie ma potrzeby
                                rozwodzenia się, jak bardzo mylna jest ta opinia i wyjaśniania, kto
                                to jest humanista.
                                Zapytałam o liceum Kuronia, bo miałam kilka razy kontakt z uczniami
                                tej szkoły, no i nie wpadłam w zachwyt. A ściślej mówiąc, trochę
                                mnie przerażenie ogarnęło. Nie wiem, może tylko popisywali się, może
                                nie są reprezentatywni. Nie chcę przenosić wrażeń na opinię o całej
                                szkole.
                                O dyrektorze jako o nauczycielu historii słyszałam dobre zdania, ale
                                wybacz, nie musi to znaczyć, że jest dobrym dyrektorem. i zawsze
                                twierdziłam, że szkoda takiego super-nauczyciela na każde inne
                                stanowisko. Nie wiem, kim z wykształcenia jest p. Starczewska, ale
                                dyrektorem była charyzmatycznym. I Bednarska była "za niej" super.
                                Teraz już nie jest. Może szkoda było wydzielać z Bednarskiej
                                Kuronia. Może to nie było dobre dla obu szkół
                                • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 21:42
                                  filga napisala:
                                  > "O dyrektorze jako o nauczycielu historii słyszałam dobre zdania, ale
                                  > wybacz, nie musi to znaczyć, że jest dobrym dyrektorem. i zawsze
                                  > twierdziłam, że szkoda takiego super-nauczyciela na każde inne
                                  > stanowisko. Nie wiem, kim z wykształcenia jest p. Starczewska, ale
                                  > dyrektorem była charyzmatycznym. I Bednarska była "za niej" super.
                                  > Teraz już nie jest. Może szkoda było wydzielać z Bednarskiej
                                  > Kuronia. Może to nie było dobre dla obu szkół"

                                  Krystyna Starczewska jest filozofem, chyba nawet po doktoracie, ale w przypadku
                                  dyrektora szkoly kierunek jego wyksztalcenia chyba nie ma wiekszego znaczenia.
                                  Zreszta Bednarska nie byla jej osobistym projektem - raczej inicjatywa
                                  edukacyjna srodowiska,ktore reprezentowala: nauczycieli, ale i rodzicow
                                  przyszlych uczniow tej szkoly.
                                  Co do Kuronia - wlasnie obejrzalam odswiezone strony szkoly i...wyglada na to,
                                  ze i ta szkola jest w jakims sensie szkola "srodowiskowa". Nie jest to co prawda
                                  moje srodowisko, wiec raczej bym do tej szkoly dziecka nie poslala, niemniej
                                  dobrze jej zycze:)
                                  Niemniej,dobrze jej zycze:)
                                  • Gość: znikomek Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 08:50
                                    menodo
                                    Krystyna Starczewska jest filozofem, chyba nawet po doktoracie, ale w przypadku
                                    dyrektora szkoly kierunek jego wyksztalcenia chyba nie ma wiekszego znaczenia.
                                    Tak Krystyna ma doktorat. A Jan Wróbel nie :) Noblese oblique
                                    Doktorat posiadają
                                    Laskowski
                                    Leszczyński
                                    Smólski
                                    Proniewska - Mazurek
                                    Madziuka Jaworska
                                    i dlatego ich już na Bednarskiej nie ma...
                                    wystarczy wpisać nazwisko na stronie www ludzie nauki :)
                                    Wielu Dyrektorów przez duże D byłoby dumnych zatrudniając adiunktów w swojej
                                    szkole. Niestety uzmysłowienie sobie korzyści z zatrudnienia Nauczycieli przez
                                    wielkie N przekracza zdolności intelektualne Jana Wróbla. Woli dbac o rodzinna
                                    atmosferę w budzie ;)

                                    • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 07.04.10, 09:01
                                      A w którym roku pan Wróbel został dyrektorem Bednarskiej i skąd się
                                      wziął (był nauczycielem w tej szkole?)
                                      • Gość: znikomek Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 09:36
                                        Niestety.... był i to od samego początku.
                                        Dyrektorem Bednarskiej został na plecach Krystyny w 2004 i od tego czasu...
                                        równia pochyła.
                                        Słodyczy pełna Krystyna ma bardzo wiele zalet ale i kilka wad. Jedną z nich jest
                                        promowanie miernot na stanowisku Dyrektora i wyżynanie w pień konkurentów z
                                        wysokim IQ do berła władzy.
                                        • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.10, 11:42
                                          znikomek napisał(a):

                                          > Niestety.... był i to od samego początku.
                                          > Dyrektorem Bednarskiej został na plecach Krystyny w 2004 i od tego czasu...
                                          > równia pochyła.
                                          > Słodyczy pełna Krystyna ma bardzo wiele zalet ale i kilka wad. Jedną z nich jes
                                          > t
                                          > promowanie miernot na stanowisku Dyrektora i wyżynanie w pień konkurentów z
                                          > wysokim IQ do berła władzy. "

                                          Wydaje mi sie, ze Wrobel w miedzyczasie mial jeszcze jakas inna robote, a w
                                          pewnym momencie -chyba rzeczywiscie w 2004 roku - pojawil sie nagle jako
                                          dyrektor szkoly.
                                          Ja nigdy nie nalezalam do dworu "Krysi" - bylam zwyklym, rzetelnie placacym
                                          czesne rodzicem, z zazeniowaniem obserwujacym konflikty w szkole i wymiane
                                          opinii skonfliktowanych stron m.in. np. na slynnym "bednarszoku".
                                          Rownia pochyla Bednarskiej pojawila sie moim zdaniem wraz z uruchomieniem
                                          Raszynskiej, a to nie byl pomysl Janka - za ktorym zreszta nie przepadam - tylko
                                          "slodyczy pelnej Krystyny " wlasnie.
                                          Nie chce byc niepoprawna politycznie (chociaz jestem) - ale to dzieki Krysi do
                                          szkoly trafilo wiele potrzebujacych oswiaty dzieci, za ktore czesne placili inni
                                          rodzice, a za ich wyniki w nauce - zaplacil wizerunek szkoly w rankingach.
                                          • Gość: znikomek Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 12:13
                                            Racja po stokroć racja. Tyle tylko że to Jan Wróbel wyrzucał wybitnych acz
                                            niepokornych a hołubił klakierów obdarzonych lisim węchem do pieniędzy. Im
                                            więcej dzieciaków na Raszu tym więcej dzieciaków na Bedn. (a gdyby to nie
                                            zadziałało to przyjmiemy dzieciaki z miasta - proste). Więcej dzieciaków to
                                            więcej kasy dla mnie i moich kumpli ;) Gwoli przypomnienia do niedawna Bedn,
                                            nie płaciła za budynek....
                                            I ta słynna argumentacja Jana Wróbla: W zasadzie to nieważne to nieważne jaki
                                            Uczeń przychodzi do mojej szkoły byleby Rodzice płacili czesne. Jak ulał
                                            pasowałaby do właściciela lupanaru.

                                    • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 07.04.10, 22:48
                                      Ciekawe czy Pan Laskowski udziela lekcji prywatnych (korepetycji,
                                      itp)
                                      • Gość: znikomek Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.icm.edu.pl 08.04.10, 07:43
                                        Wątpię by Pan Laskowski aka Jaś Piotruś chciał udzielać korepetycji ;)
                                        Jego uczniowie nie mieli takich potrzeb. W grą wchodziłaby co najwyżej
                                        weryfikacja wiedzy :D
                                        Naturalnie zawsze możesz pojawić się na Kłopotowskiego i osobiście zapytać.
                                        Kursy aka korki z historii to raczej domena Historyków z Bednarskiej. Pecunia
                                        non o(m)let :)
                                        • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 08.04.10, 08:54
                                          Nie sądzę, żeby mój syn potrzebował korepetycji z historii. Ale może
                                          kiedyś (w liceum) będzie chciał/potrzebował "mistrza"? Nie wiem.

                                          Dlatego tylko tak z ciekawości pytam (o konkretną osobę, o której
                                          dużo dobrego słyszałam)
                                          • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 10:48
                                            joa66 napisała:

                                            > Nie sądzę, żeby mój syn potrzebował korepetycji z historii. Ale może
                                            > kiedyś (w liceum) będzie chciał/potrzebował "mistrza"? "

                                            Rozumiem, o co Ci chodzi, chcialam Ci odpowiedziec na priv, ale w zasadzie
                                            zrobil to za mnie znikomek.
                                            PL to nie wlasciwy adres dla korepetytora dziecka,ktore chcialoby sie
                                            "wyciagnac" z historii na 2,nadrobic zaleglosci czy nauczyc sie pisania testow
                                            maturalnych, bo historia jest mu potrzebna na SGH, ale od czytania glowa je boli.

                                            Natomiast do roli Mistrza osoby, ktora historia sie pasjonuje, PL nadaje sie jak
                                            najbardziej! Pisanie esejow historycznych, metodologia badan, praca na tekstach
                                            zrodlowych, ciekawe dyskusje itd. Mam w domu jego ucznia (6 lat), ktory
                                            twierdzi, ze w
                                            calej swojej pozniejszej edukacji (dwa kierunki, stypendium naukowe, obecnie
                                            Erasmus na swietnym europejskim uniwersytecie) nie spotkal juz tak wybitnego
                                            Nauczyciela.
                                            >
                                            • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 11:19
                                              "Mam w domu jego ucznia (6 lat),"

                                              Sorry,uczen ma wiecej lat:) Mialam na mysli szescioletnia edukacje historyczna:)
                • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:18
                  "idzie się po to
                  aby sobie "kupić" papier"

                  mała techniczna uwaga. W liceum niepublicznym nie można sobie kupić
                  matury, bo to egzamin zewnętrzny. "Kupowanie" papierka jest mozliwe
                  na uczelniach wyższych (egzaminy, obrony - wewnetrzna spraw uczelni)
                  • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:30
                    joa66 napisała:

                    > "idzie się po to
                    > aby sobie "kupić" papier"
                    >
                    > mała techniczna uwaga. W liceum niepublicznym nie można sobie
                    kupić
                    > matury, bo to egzamin zewnętrzny. "Kupowanie" papierka jest
                    mozliwe
                    > na uczelniach wyższych (egzaminy, obrony - wewnetrzna spraw
                    uczelni)


                    to był taki skrót myślowy, zaliczenie matury jest od 30% co nie jest
                    wielkim wyczynem, dużo większym wyczynem jest ukończenie liceum, i
                    to miałam na myśli że kiepskie prywatne liceum gwarantuje że nawet
                    największego lenia do matury dopuści i doprowadzi bez stawiania
                    wymagań.

                    Ale to co pisze o słabych liceach prywatnych nie wynika z jakiejś
                    twardej wiedzy, raczej z moich obaw, nie upieram się że tak jest.
                    Ja poprostu tego bym się bała, ale ktoś inny nie musi mieć takich
                    obaw. Powtórze to tylko moje subiektywne obawy, i to na dodatek z
                    pozycji matki bardzo dobrego ucznia, która nie martwi się
                    o "przepchniecie" przez mature. Niewykluczone że gdybym miała
                    dziecko z problemami inaczej bym o tym myślała i była gotowa
                    zapłacić za to aby moje dziecko na 100% skończyło liceum. Mogę to
                    sobie wyobrazić.
                    • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:34
                      Ja nie patrzę się na to jak na gwarancję skończenia liceum, tylko na
                      skończenie go w godnych warunkach. Jest wiele publicznych szkoł,
                      gdzie ta gwarancja tez jest, ale nie wiem czy cena jest tego warta.


                      • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:46
                        joa66 napisała:

                        > Ja nie patrzę się na to jak na gwarancję skończenia liceum, tylko
                        na
                        > skończenie go w godnych warunkach. Jest wiele publicznych szkoł,
                        > gdzie ta gwarancja tez jest, ale nie wiem czy cena jest tego warta.
                        >
                        >

                        joa, ja nie pisze o Tobie. Ja pisze że ja prawdopodobnie gdybym
                        miała dziecko które nie osiaga progu 100( czyli ponizej 50%) , czyli
                        obiektywnie nie uczy się zbyt dobrze, może nie jest zdolne i zdanie
                        matury będzie naprawde autentycznym problemem, a może jest zdolne
                        ale leniwe i szkoła nie jest ważna, to ja osobiście wolałabym aby w
                        takiej sytuacji moje dziecko poszło do szkoły publicznej gdzie nie
                        będzie miał parasola jaki płatne szkoły często stwarzają i będzie
                        choć ciut motywowane do nauki. Ja osobiscie bałabym się posłać
                        dziecko do szkoły prywatnej gdzie nie ma kryterium sprawdzania
                        wiedzy, tylko jest kryterium portfela rodziców, bo zwyczajnie
                        bałabym się że ta szkoła ma jedyny cel doprowadzić dzieci do matury
                        za pieniadze rodziców, bez wymagania od tych dzieci czegokolwiek.
                        Gdybym znalazła naprawde dobrą szkołę niepubliczną która przyjmuje
                        wszystkich, moze wtedy tak, ale obawiam się że szkoła która
                        przyjmuje wszystkich bez innych warunków niż pieniadze rodziców z
                        założenia nie będzie OK.

                        Ale to byłyby MOJE obawy i to na dodatek w MOJEJ DZISIEJSZEJ pozycji
                        matki szcześliwie nie posiadającej takich dylematów.
                        • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:52
                          Być może (zapewne) przesadzam, ale:

                          -pamiętam słynny film z koszem na śmieci na głowie nauczyciela
                          -byłam niedawno w budynku technikum samochodowego i popatrzyłam
                          sobie na uczniów

                          I wiem, że np. mój syn w takich szkołach przezywałby katorgi - ze
                          względu na swój charakter, a nie tylko ze względu na możliwości
                          intelektualne.

                          I dlatego podkreslam, ze wazna jest też osobowośc ucznia.

                          • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:57
                            joa66 napisała:

                            > Być może (zapewne) przesadzam, ale:
                            >
                            > -pamiętam słynny film z koszem na śmieci na głowie nauczyciela
                            > -byłam niedawno w budynku technikum samochodowego i popatrzyłam
                            > sobie na uczniów
                            >
                            > I wiem, że np. mój syn w takich szkołach przezywałby katorgi - ze
                            > względu na swój charakter, a nie tylko ze względu na możliwości
                            > intelektualne.
                            >
                            > I dlatego podkreslam, ze wazna jest też osobowośc ucznia.
                            >

                            Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
                            najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o tym
                            cała Polska.

                            Nie chodż po technikach jeśli masz wrażliwe i grzeczne dziecko, bo
                            to bez sensu. Idż do kilku liceów publicznych (nawet jeśli o nich
                            nie myślisz, ale aby sobie wyrobić zdanie o szkołach publicznych na
                            poziomie liceum), tam naprawde są normalne dzieci, które nikomu
                            koszy na głowe nie wsadzają. Czy będąc w Reytanie też wyszłaś
                            spanikowana ? A gwarantuje Ci że te nienajgorsze licea tak właśnie
                            wyglądają i taka tam jest młodzież-NORMALNA.
                            • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:03
                              W technikum byłam w całkiem innej sprawie i tak naprawdę w budynku
                              technikum a nie w samej szkole (sa tam tez inne instytucje). A że
                              chwilę czekałam to sobie popatrzyłam.

                              Reytan jest w porządku, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdyby
                              miał ukłąd języków (rodzaj plus ilośc godzin) Cervantesa, chyba
                              dopuściłabym się przestępstwa namawiania na szkołę. Ale to syn na
                              razie nalega na język, a wyjątek robi tylko dla Witkacego.
                            • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 18:11
                              agatka_s napisala:
                              > Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
                              > najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o tym
                              > cała Polska."

                              To chyba jednak bylo technikum, w Toruniu, i to nie jest jakis ewenement.
                              • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:28
                                Gość portalu: menodo napisał(a):

                                > agatka_s napisala:
                                > > Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
                                > > najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o
                                tym
                                > > cała Polska."
                                >
                                > To chyba jednak bylo technikum, w Toruniu, i to nie jest jakis
                                ewenement.

                                możliwe, nie pamiętam, ale chyba samobójstwo było w gimnazjum w
                                Gdańsku, mogłam pokrecić.

                                W Reytanie to nawet zajrzenie do dziennika przez ucznia jest karane
                                naganą i to publiczną, oraz obniżeniem sprawowania ("fakt
                                autentyczny" z klasy mojego syna), nie mówiąc o
                                nieusprawiedliwionych nieobecnosciach czy nabazgraniu na murze.
                                Kosze na głowie nauczyciela to jakaś odległa o lata świetlne planeta
                                zamieszkała przez inne istoty ....

                                Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich i tam młodzież
                                była TAKA SAMA jak np w Dwójce, czy prywatnym liceum Primus (bywam
                                tam nie w sprawach szkolnych). Nauczyciele też tak samo dobrze po
                                polsku mówili i wygladali tak na oko podobnie.
                                • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:33
                                  "Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich "

                                  Czy wśród tych liceów były takie z proegiem 90 punktów?
                                  • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:41
                                    joa66 napisała:

                                    > "Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich "
                                    >
                                    > Czy wśród tych liceów były takie z proegiem 90 punktów?

                                    Oczywiście że nie, ale Twój syn przecież nie pójdzie do liceum z
                                    progiem 90 punktów, bo 90 punktów ma szanse dostać z samego
                                    egzaminu ;-) (obawiam się że mylimy 2 tematy, ja teraz pisze o twoim
                                    zdaniu że "zaryzykujesz" nie o autorce wątku, która ma zupełnie inny
                                    problem niż ty)
                                    • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:49
                                      Ja generalnie piszę o dziecku anny, a przykłąd swojego przywołałam
                                      tylko po to, żeby pokazać, że nie każdy charakter nadaje się do
                                      szkoły typu "była zawodówka".

                                      Nie twierdzę, ze szkoły z progiem 90 punktów to byłe zawodówki - bo
                                      tego nie wiem. Ale na pewno sprawsziłabym to dokładnie.

                                      I zakładając na przykład, że dziecko anny, charakterologicznie jest
                                      podobne do mojego, radziłabym jednak szkołę niepubliczną jeżeli
                                      sytuacja finansowa jej na to pozwala.
                                      • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:06
                                        joa66 napisała:

                                        jest
                                        > podobne do mojego, radziłabym jednak szkołę niepubliczną jeżeli
                                        > sytuacja finansowa jej na to pozwala.

                                        I tu się róznimy, bo ja nie ośmieliłabym się nic radzić. Dla mnie
                                        (przyznaję się bez bicia) sytuacja ze dziecko moze nie osiągnąć 100
                                        pkt jest totalną abstrakcją, tak samo jak sytuacja że syn nie uczy
                                        się czy nie stara się, albo sprawia jakieś problemy (jakiekolwiek).
                                        Dlatego ja nie ośmielam się radzić. Ja pisze tylko jakie JA
                                        mogłabym mieć obawy, ale to są moje obawy i z obecnego punktu
                                        widzenia. Zaznaczam (z uporem maniaka) że po pierwsze ktoś nie musi
                                        moich obaw podzielać, a po drugie niewykluczone że gdybym miała
                                        słabe, nieambitne dziecko myślałabym zupełnie inaczej (jak ? mam
                                        nadzieję że nie będe musiała się dowiadywać).

                                        Natomiast Tobie mającej bardzo podobne do mojego dziecko (ambitne,
                                        parcowite, otwarte, chętne do nauki), moge spokojnie radzić: Olej
                                        szkoły niepubliczne, przestań myśleć że RYZYKUJESZ i spokojnie
                                        dostawajcie się do najlepszych publicznych szkół, bo dobrze będzie.
                                        • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:24
                                          " drugie niewykluczone że gdybym miała
                                          słabe, nieambitne dziecko myślałabym zupełnie inaczej "

                                          Ja mam jeszcze wyobraźnię, dosyć bogatą zresztą;)

                                          Zresztą wynik poniżej 100 punktów nie musi oznaczać, ze dziecko jest
                                          mało ambitne, słabe itp. Może się na to składac mnóstwo czynników.

                                          Dlatego znowu radzę zastanawiać się nad konkretnym dzieckiem.
              • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: 217.11.129.* 31.03.10, 14:32
                Nie na Pradze, a w Aninie. "Kąt"
                • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 15:03
                  filga napisał(a):

                  > Nie na Pradze, a w Aninie. "Kąt"

                  No tak, te szkole mam na mysli. Z tym ze ja mieszkam po drugiej stronie Wisly,
                  wiec troche sie nie orientuje, a poza tym nie uzywam + nie mam + polskiej
                  czcionki i wiem ze nazwanie szkoly KAT mogloby wywolac jakies nieporozumienie.
                  • Gość: Hawa Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.182.63.167.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.03.10, 15:29
                    "Kąt" to szkoła dla osób z problemami, które rzeczywiście potrzebują większego
                    niż standardowe wsparcia pedagogicznego. Źle napisany egzamin nie jest powodem,
                    żeby tam aplikować. Po pierwsze można odebrać miejsce komuś, komu naprawdę
                    należy się pomoc. Po drugie uczeń "normalny" będzie tam zwyczajnie tracić czas -
                    po co mu socjoterapia i dwaj wychowawcy?
                    Z resztą: może teraz coś się zmieniło, ale w czasach kiedy chodzili tam moi
                    znajomi, 'KĄT' dość starannie sprawdzał, czy kandydat jest "wystarczająco
                    problemowy", żeby doń trafić. Chętnych zwykle było więcej niż miejsc.
                    • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 15:55
                      > Z resztą: może teraz coś się zmieniło, ale w czasach kiedy chodzili tam moi
                      > znajomi, 'KĄT' dość starannie sprawdzał, czy kandydat jest "wystarczająco
                      > problemowy", żeby doń trafić. Chętnych zwykle było więcej niż miejsc. "

                      Mysle, ze moje znajome dziecko jest wystarczajaco problemowe, aczkolwiek test
                      moze napisac calkiem dobrze, bo jest bardzo inteligentne i potrafi mobilizowac
                      sie wtedy, gdy wymaga tego potrzeba sytuacji...
          • Gość: Hawa Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.182.63.167.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.03.10, 15:16

            Jeśli chodzi o "17", to:

            Nauczyciele do nauki nie zmuszają, ale jak przyjdzie ktoś, kto chce się uczyć,
            to traktują go z dużą życzliwością. Na zasadzie: "Patrzcie, dziecko chce się
            uczyć! Wesprzyjmy je!". Brzmi idiotycznie, bo uczeń pracując żadnej łaski nie
            robi, ale taka polityka bardzo pomaga, zwłaszcza podczas przygotowań do
            konkursów/olimpiad.
            Zasada niezmuszania do czegokolwiek funkcjonuje do połowy trzeciej klasy. Kiedy
            ktoś ewidentnie nie jest przygotowany do matury, to nie zostanie do niej
            dopuszczony. Nie ma przepychania.
            Odradzam osobom, które do nauki potrzebują motywacji zewnętrznej, czy wręcz "bata".
            Do takiej szkoły zawsze można się przenieść. Zawsze. Dlatego warto spróbować w
            publicznym LO. Może akurat będzie dobrze?

            Jeśli chodzi o Żoliborz, to stanowczo odradzam 1 LO im. Limanowskiego. Koszmarna
            szkoła. Na parterze i pierwszym piętrze okna nie mają klamek (coby nikt nie
            uciekał... klaustrofobiczne i przygnębiające; uciążliwe zwłaszcza w toaletach w
            których zawsze jest pełno dymu). Poziom słaby (zwłaszcza języków, lekcje
            odbywają się w ponad dwudziestoosobowych grupach), towarzystwo nieciekawe.
            Mnóstwo "karków" i panienek rodem z "Galerianek'(mam na myśli stylistykę i
            sposób bycia). Atmosfera mało naukowa.


            • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 15:25
              Lepiej utopić dziecko w kloace, niż dać do Limanowskiego.Wiem,
              przerabiałam ja, teraz przerabia nieszczęsny syn przyjaciółki. I nie
              o towarzystwo nawet chodzi - o nauczycieli.
              • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:08
                verdana napisała:

                > Lepiej utopić dziecko w kloace, niż dać do Limanowskiego.Wiem,
                > przerabiałam ja, teraz przerabia nieszczęsny syn przyjaciółki. I nie
                > o towarzystwo nawet chodzi - o nauczycieli.

                A z czego Twoim zdaniem wynika tak niska pozycja tej szkoly? Przeciez to jest
                szkola z nr1 w Warszawie! W dodatku swietnie polozona, w dzielnicy tzw, starej
                inteligencji !







                ;
                • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 16:36
                  Ta inteligencja juz taka stara, ze ma demencję:)
                  Nie wiem - mieszkam na Żoliborzu od urosdzenia i jeszcze, gdy ja
                  wybierałam liceum - to było najgorsze w dzielnicy. Może nie takie
                  jak teraz, ale słabsze od pozostałych.
                  To, co ja widziałam w tej szkole to ped do podwyższenia pozycji w
                  rankingach. Przyjmuje się młodzież średnią. A potem - zamiast uczyć -
                  wymaga, w jednym tylko celu. Żeby do matury dopuscić tylko tych, co
                  dobrze rokują, bo w ten sposób bez wysiłku szkola będzie "lepsza".
                  O takich drobiazgach, jak łapówki za oceny, nie wspomnę.
                • morekac Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 22:58
                  Kurcze, przecież Limanowski to zawsze był bardzo 'taki sobie' -
                  eufemistycznie rzecz ujmując...
                  • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 23:15
                    morekac napisała:

                    > Kurcze, przecież Limanowski to zawsze był bardzo 'taki sobie' -
                    > eufemistycznie rzecz ujmując.."

                    No wiem i pamietam. Ale nie rozumiem, dlaczego szkola z numrem 1 w Warszawie
                    jest taka powiedzmy szczerze obciachowa, a np. szkola nr 2, czyli Batory jest
                    tym, czym jest.
                    • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 09:10
                      Bo to chyba jeszcze przedwojenne numery.
                    • morekac Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 10:17
                      A na jakiej zasadzie szkoły były numerowane? Myślę, że numer nie ma
                      żadnego wpływu na jakość szkoły...
                      • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 10:32
                        "A na jakiej zasadzie szkoły były numerowane? Myślę, że numer nie ma
                        żadnego wpływu na jakość szkoły.."

                        Wydaje mi sie, ze te numery zostaly nadawane po wojnie - np. w kolejnosci jak
                        reaktowywaly swoja dzialalnosc.
                        Oczywiscie ze numer jako taki nie ma wplywu na poziom nauczania, jednak szkoly z
                        tradycjami przedwojennymi ten poziom jakos trzymaja.
                      • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 10:37
                        Czytałam, że przed wojną było w Warszawie 8 męskich gimnazjów,
                        dostały numery od 1 do 8. Ponoć numer 1 miał Batory, ale coś się
                        potem pozmieniało i został z nr 2. Słysaałam również, że przed kilku
                        laty próbował odzyskać 1, ale mu się nie udało.
                        • kkokos Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 11:32
                          Gość portalu: filga napisał(a):

                          > Czytałam, że przed wojną było w Warszawie 8 męskich gimnazjów,
                          > dostały numery od 1 do 8. Ponoć numer 1 miał Batory, ale coś się
                          > potem pozmieniało i został z nr 2. Słysaałam również, że przed
                          kilku
                          > laty próbował odzyskać 1, ale mu się nie udało.


                          o, a to rzeczywiście ciekawe :)

                          zwłaszcza że, jak czytamy w zakładkach "historia" na stronach tych
                          dwóch szkoł, limanowski zaczął po wojnie działalność we wrześniu
                          1945 (w dawnym budynku poniatówki, która już przed wojną miała numer
                          V), a batory już na przełomie marca i kwietnia 1945. czyli batory
                          powinien miec nr I. ale może chodziło o robotniczy rodowód szkoły
                          im. limanowskiego - więc w powojennej rzeczywistości musiał dostać
                          nr I?
                          • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 11:35
                            Wydaje mi się, że w powojennej historii to Batory miał numer 1, a
                            Limanowski "odzyskał" numer 1 kilka lat temu - tak jakoś kojarzę
                            artykuły w prasie na ten teamt, ale szczegółów nie pamiątam.
                            • kkokos Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 14:34
                              oj nie, limanowski w latach 80. też miał nr I
                              • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 14:44
                                Limanowski miał nr 1 na 100% już w 1964 - wiem, bo chodziłam do
                                podstawówki przy Limanowskim - wtedy te szkoly były razem i miałam
                                tarczę z nr 1.
                                • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 15:02
                                  To może coś pokręciłam , przepraszam. Ale pamiętam z mediów jakąś
                                  awanturę między Batorym a Limanowskim o "jedynkę" .
                                • kkokos Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 15:03
                                  verdana napisała:

                                  > Limanowski miał nr 1 na 100% już w 1964 - wiem, bo chodziłam do
                                  > podstawówki przy Limanowskim - wtedy te szkoly były razem i miałam
                                  > tarczę z nr 1.


                                  to skandal :)))) nr 1 wśród podstawówek zawsze miała ta przy wilczej
                                  (no, przy wilczej to ona jest bodaj od 1953)!! ja nosiłam tarczę z
                                  nr 1 właśnie tam w latach 70., gdzieś około 1975 wchłonęła szkołę nr
                                  45? z noakowskiego.
                                  • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 17:11
                                    W latach 70-tych już podstawówka przy Limanowskim nie istniała, więc
                                    jest OK:)A nasze tarcze w latach 60-tych (Boże, jaka ja stara
                                    jestem...), miały prócz jednynki dużą literę L - na znak, ze to
                                    podstawówka przy liceum.
    • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 11:19
      ania napisala:
      p.s.
      ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
      doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie cokolwiek/złego i dobrego/
      o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna "

      O siwych wlosach to juz zaczyna mowic moja corka z 1 klasy liceum, ktorej
      najblizszy przyjaciel z dziecinstwa mowi, ze ktos kto liczy na powyzej 100
      punktow jest wrednym kujonem; skadinad bardzo inteligentny mlody
      czlowiek;pomijam juz kolor wlosow jego matki:(

      Wracajac do sprawy -pierwszy etap logowania to wrozenie z fusow. W czerwcu
      wszystko mozna zmienic, ale wlasnie dlatego warto rozszerzac swoje "swiatowe"
      horyzonty. Skoro syn aspiruje, niech aspiruje - cecha aspiracji jest to, ze ma
      prawo byc troche "na wyrost", no i to - ze motywuje. Inna sprawa, czy syna
      motywuje to, ze musi doganiac lepszych od siebie...
      Na Zoliborzu, poza wysokopunktowym Witkacym, jest jeszcze Lelewel i Sempolowska,
      Jose Marti - szkoly z tradycjami. Z jakichs powodow znajome mi dzieci z
      Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich dzielnicowych szkol (poza
      Witkacym).
      Skoro mieszkacie w okolicach metra - dlaczego syn ogranicza swoj wybor do
      dzielnicowych szkol?

      Osobna sprawa - uwazam, ze o ile w przypadku dziecka, ktore moze liczyc na duza
      liczbe punktow np. ok 130 - lepszym wyborem jest szkola publiczna, o tyle w
      sytuacji jakiegos punktowego niepowodzenia, jesli ma sie taka mozliwosc -lepiej
      wybrac szkole spoleczna/prywatna.
      • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 14:06
        Nie znam słabych prywatnych liceów (tzn. dla jasnosci, wiem, ze
        sporo liceów jest słabych, tylko nic o nich nie wiem). Mój syn zdaje
        niedługo do takiej "sredniej" szkoly niepublicznej. jestem jednak
        zdania, ze dla nie najlepszego ucznia z aspiracjami (a jednak
        upieram się, ze tacy istnieją) liceum niepubliczne moze dac więcej,
        niż publiczne na zbliżonym poziomie. O ile ogólnie wolę szkoły
        panstwowe, to dla "nietypowych" nie zawsze się one sprawdzają. W
        niepublicznych uczniow jest zwykle mniej, klasy sa mniejsze i
        łatwiej widać, kto ma z czym problemy, rodzice zazwyczaj są szybciej
        powiadamiani o problemach. Ja sama uczyłam 9 lat w liceum kupieckim -
        sadzilam, że ksztalcimy ludzi do kopania rowów. Ale po czterech
        latach tej szkoły ci, ktorzy się w niej uczyli - ku mojemu
        zaskoczeniu - szli na studia (fakt, rzadko elitarne, ale i tacy
        byli). I teraz wiem już o czterech doktoratach, jednej habilitacji w
        toku, dwóch milionerach. Jak na niewielką szkołę - nieźle. A
        habilitant przyszedł do nas ze srednią 1,6 czy cos koło tego.
      • morekac Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 16:11
        Ale w Lelewlu to te progi są chyba powyżej 140 - czyli wcale nie
        takie niskie...

        > jakichs powodow znajome mi dzieci z
        > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
        dzielnicowych szkol
        bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej...
        • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 16:15
          morekac napisała:

          > Ale w Lelewlu to te progi są chyba powyżej 140 - czyli wcale nie
          > takie niskie...
          >
          > > jakichs powodow znajome mi dzieci z
          > > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
          > dzielnicowych szkol
          > bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej...


          no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.
          • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:31
            > no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.

            No to jest na Zoliborzu Gorski, Reymont czy Limanowski. Pytanie tylko, czy jest
            sens wyslanie tam aspirujacego dzieciaka.
            • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:00
              Gość portalu: menodo napisał(a):

              > > no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.
              >
              > No to jest na Zoliborzu Gorski, Reymont czy Limanowski. Pytanie
              tylko, czy jest
              > sens wyslanie tam aspirujacego dzieciaka.


              No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
              140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
              wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
              dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc.
              • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:08
                Ale stopni już czasem nie da się poprawić. Albo wiadomo, ze dobry
                wynik na egzaminie jest mało prawdopodobny.
                • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:16
                  verdana napisała:

                  > Ale stopni już czasem nie da się poprawić. Albo wiadomo, ze dobry
                  > wynik na egzaminie jest mało prawdopodobny.


                  No to właśnie pisze że wszystko zależy od tego wyniku, który mniej
                  więcej wiadomo jaki może być, już całkiem wcześnie. Jeśli dziecko
                  ma około 110 pkt w najlepszym wypadku, to nie ma sensu zaznaczać
                  szkół 140, bo to jest głu[pota. Ale jeśli dziecko ma około 130 to
                  ja bym wciąż szanse widziała i pomagała aby o te 140 zawalczyć. Mój
                  syn tak ma, szkoła nr 1 jest narazie "za wysoko" dla niego o kilka
                  punktów, ale on będzie walczył, oczywiście jeśli się nie uda trzeba
                  będzie weryfikować plany.
              • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 17:11
                agatka_s napisala:
                "No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
                140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
                wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
                dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc."

                Ale autorka watku pyta o plan B a nie jak zdobyc punkty zeby zrealizowac plan A.
                I ja uwazam ze w sytuacji jej dziecka najlepszym rozwiazaniem w ramach planu B
                jest jest szkola niepubliczna.
                • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:23
                  Gość portalu: menodo napisał(a):

                  > agatka_s napisala:
                  > "No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
                  > 140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
                  > wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
                  > dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc."
                  >
                  > Ale autorka watku pyta o plan B a nie jak zdobyc punkty zeby
                  zrealizowac plan A
                  > .
                  > I ja uwazam ze w sytuacji jej dziecka najlepszym rozwiazaniem w
                  ramach planu B
                  > jest jest szkola niepubliczna.


                  Jeśli są przyzwoite szkoły niepubliczne które przyjmują bez
                  egzaminu wstępnego dzieci, które nie są w stanie osiagnąć progu 100-
                  to Ok. Poprostu obawiam się, że te szkoły prywatne które przyjmują
                  wszystkich bez żadnych wymagań wstępnych nie są najlepsze i ja
                  zwyczajnie obawiałabym się takiej szkoły gdzie jedynym kryterium
                  przyjęcia są pieniadze rodziców.

                  Ale zaczynamy kręcić się w kółko....
        • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:21
          > jakichs powodow znajome mi dzieci z
          > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
          dzielnicowych szkol
          bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej... "

          Nie, jedno nawet zrezygnowalo z Witkacego i poszlo do Dwojki, inne maja powyzej
          170 punktowi kochaja metro.
          • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:31
            A propos planu B

            Ja podjęłam jedną decyzję - żadnych dodatkowych egzaminów przed
            egzaminem gimnazjalnym, bo to już będzie szaleńtswo. Chyba, że na
            wyraźne życzenie młodego.

            • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:35
              joa66 napisała:

              > A propos planu B
              >
              > Ja podjęłam jedną decyzję - żadnych dodatkowych egzaminów przed
              > egzaminem gimnazjalnym, bo to już będzie szaleńtswo. Chyba, że na
              > wyraźne życzenie młodego.
              >


              Ale szkoły niepubliczne do których jest choć minimalna konkurencja
              chyba takie egzaminy organizują ? W każdym razie te niepubliczne
              licea o których ja słyszałam-tak. Może się mylę, ale tak mi się
              wydaje.
              • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:40
                Ja mam nadzieję, że w ogóle nie będziemy musieli korzystać z planu B.

                Dlatego ryzykuję. W zeszłym roku Bednarska miała dwa miejsca w
                sierpniu i ta tendencja może się utrzymać z powodu kłopotu z
                lokalizacją, spadkiem w rankingu, itd.

                Dwójki w ogóle nie biorę pod uwagi - są lata, kiedy tam w ogóle nie
                ma rekrutacji.


                Zostaje też Grotowski i byc może liceum japońskie. Ale to plany C.
                • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:52
                  joa66 napisała:

                  > Ja mam nadzieję, że w ogóle nie będziemy musieli korzystać z planu
                  B.
                  >
                  > Dlatego ryzykuję. W zeszłym roku Bednarska miała dwa miejsca w
                  > sierpniu i ta tendencja może się utrzymać z powodu kłopotu z
                  > lokalizacją, spadkiem w rankingu, itd.
                  >
                  > Dwójki w ogóle nie biorę pod uwagi - są lata, kiedy tam w ogóle
                  nie
                  > ma rekrutacji.
                  >
                  >
                  > Zostaje też Grotowski i byc może liceum japońskie. Ale to plany C.

                  Co to znaczy ryzykujesz ?????

                  Przecież Twój syn bardzo dobrze się uczy, jest zdolny i pracowity.
                  Chyba trochę przesadzasz napewno dostanie się do każdej szkoły do
                  jakiej zechce, jeśli ułoży sobie wszystko w głowie i nie zacznie o
                  tym myśleć w ostatniej chwili.

                  Nie sądze aby w Waszym przypadku była konieczność tworzenia planów
                  B, ani tym bardziej C. Do dobrych szkół dostają się normalne
                  dzieci, a nie jakieś cyborgi (tyle że muszą chcieć i trochę
                  popracować).
                  • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 17:59
                    "Nie sądze aby w Waszym przypadku była konieczność tworzenia planów
                    B, ani tym bardziej C. "


                    To kwestia charakteru. Ja lubię mieć plan B kiedy dotyczy to ważnych
                    spraw. A w sumie nie wiem czy w lutym 2011 mój syn nie zakocha się
                    na zabój i (a) przestanie robic cokolwiek poza śpiewaniem serenad
                    (b) pobije konkurenta i będzie miała naganne zachowanie (chociaż on
                    z tych niebijących i rozsądnych, ale miłośc może wszytsko;) ).

                    Ja wychodze z założenia, że nastolatki mogą robic różne "dziwne"
                    rzeczy, chociaz takich doświadczeń nie mam (jeszcze?) , ale takie
                    jets podobno prawo natury.


                    Staram się syna nie mieszać do szczegółów planów B, poza uwagami
                    typu "jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było', ale sama
                    taki plan mam (to kwestia charakteru)
                    • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:14
                      Chyba przesadzasz. W 3 klasie Twój syn napewno tak samo jak i
                      większość jego rówieśników będzie się wyborem szkoły bardzo
                      przejmował i z pewnością będzie mu na tym zależało i będzie to
                      bardzo ważny aspekt (poprostu mu się udzieli od kolegów
                      przynajmniej). Nie znam Twojego syna, ale wiem jak to jest w
                      3klasie, to poprostu staje się to bardzo ważną kwestią, nie sądze
                      aby nagle w miarę normalnemu chłopcu aż tak odbiło aby przestał się
                      interesować swoją szkołą, nawet jakby nie wiem jak się
                      zakochał...Wszyscy będą wybierać szkoły, "licytować się", wymieniać
                      opiniami itp, on też będzie.

                      Po drugie: mój syn chodził przez 3 lata do szkoły społecznej i choć
                      uważam tę szkołę za bardzo OK, to jednak nie byłabym tak
                      bałwochwalczo wpatrzona w szkoły niepubliczne, one też mają wady i
                      czasem też trafia się na towarzystwo w klasie które nie jest
                      najidealniejsze dla wrażliwego i spokojnego dzieciaka(w naszej
                      szkole były 2 klasy, tak dramatycznie i diametralnie różne pod
                      względem składu towarzystwa, aspiracji, amvbicji że aż czasem
                      zastanawiałam się jak to możliwe ?). Mój syn zaliczył już 4 szkoły-
                      3 publiczne i 1 społeczną i jakbym m iała tak z ręką na sercu
                      powiedzieć to akurat ta społeczna była najsłabsza i jeśli mogę w
                      ogóle powiedzieć ze mój syn czegoś złego się nauczył od kolegów to
                      własnie najbardziej paradoksalnie w szkole spółecznej (choć nadal
                      uważam że to była bardzo dobra szkoła, a synowi jakaś tam
                      niegrzeczność trochę się akurat przydała !!!).
                      • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:26
                        Ja nie mam złudzęn co do idelaności, manier czy grzeczności
                        młodziezy ze szkoł niepublicznych. Nawet w jednej klasie znajdują
                        się skrajne przypadki (czasami takie, że niemal włosy dęba stają na
                        głowie).

                        Jednak z większością mój syn ma wspólny język - nawet jeżeli się nie
                        lubią czy kłócą to robią to w tym samaym "języku".


                        Do tego dochodzi fakt, że z oczywistych względów nauczyciele w
                        szkołąch społecznych na ogół chcą rozmawiać z rodzicami i z
                        uczniami, często są to ciekawi, pełni pasji ludzie. A kiedy rodzice
                        jednak wymagają czegoś od dziecka , wspólnie można cos osiągnąć.


                        Ale to naprawdę zależy od konkretnego dziecka.


                        Anna nie sprecyzowała dokaldnie jakie aspiracje i jakie
                        zainteresowania ma jej dziecko.

                        • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:39
                          joa66 napisała:

                          > >
                          > Jednak z większością mój syn ma wspólny język - nawet jeżeli się
                          nie
                          > lubią czy kłócą to robią to w tym samaym "języku".
                          >
                          >
                          >

                          Wiesz co chyba naprawde masz jakieś skrzywione pojęcie. W 2 klasach
                          Reytana u mojego syna są dzieci po "zwykłych" publicznych szkołach z
                          róznych dzielnić Warszawy (najwięcej z Ursynowa), po szkołach
                          społecznych (ze szkoły syna są 4 osoby), są dzieci z katolickiej
                          szkoły Przymierza Rodzin i dzieci z "prowincjonalnych" szkół
                          (Pruszków, Legionów, Sulejówek) i z bardzo snobistycznego Primusa-no
                          i jakoś kurcze się dogadują (poza jednym chłopcem, który jest
                          wyraźnie wyalienowany, ale to poprostu taka osobowość z problemami)
                          i nawet razem ze sobą jeżdzą na kajaki w wakacje (kiedy już nie
                          muszą być ze sobą) w super spartańskie warunki (w tym roku zabrakło
                          miejsc). Wydaje mi się że to naprawde nie rodzaj szkoły do której
                          dziecko uczęszcza czy uczęszczało jest decydujacy o tym czy dziecko
                          się dogada z rówieśnikami czy nie.
                          • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:45
                            cały czas mówisz o tej samej grupie młodzieży.

                            Ile uczniów z Ząbkowskiej ze srednią 2,9 po podstawówce jets w
                            klasie Twojego syna?
                            • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 18:56
                              joa66 napisała:

                              > cały czas mówisz o tej samej grupie młodzieży.
                              >
                              > Ile uczniów z Ząbkowskiej ze srednią 2,9 po podstawówce jets w
                              > klasie Twojego syna?


                              Nie rozumiem o czym piszesz ? Czy uczniowie z Ząbkąwskiej ze średnią
                              2,9 dostaną się do liceów o których myśli Twój syn ?

                              powtórze raz jeszcze, ja teraz pisze o Twoim przypadku: syn dobry,
                              ambitny uczeń który mysli o dobrych szkołach (a jeśli nie myśli, to
                              zacznie w 3 klasie). A ty piszesz że "zaryzykujesz" i nie będziesz
                              brać pod uwagę szkół niepublicznych. Tego nie rozumiem. Jakie
                              ryzyko ???? Gwarantuje Ci że w dobrych liceach publicznych Twój syn
                              nawet nie wiem po jak doskonałej i "delikatnej" i rodzinnej szkole
                              społecznej doskonale się odnajdzie, bo dobre licea publiczne to
                              naprawde normalne miejsca gdzie spotka takich samych jak on, a nie
                              zaniedbaną wychowawczo chuliganerie która wsadza kosze na głowe
                              nauczyciela .

                              Czym innym są licea ponizej 90 pkt, tu się nie wypowiadam, bo na
                              tym "segmencie" się nie znam. Mamy tu od takich szkół specjalistkę-
                              verdanę.
                              • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:07
                                Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:

                                Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum niepublicznym,
                                które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
                                pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki wypadek.


                                Lepiej poczekać do czerwca kiedy będzie wiadomo, czy plan B jest w
                                ogóle konieczny.

                                A ryzyko polega na tym, że może się okazać, że np. na Bednarskiej
                                nie ma już miejsc i zostają tylko licea, gdzie przyjmują każdego.

                                • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:10
                                  joa66 napisała:

                                  > Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:
                                  >
                                  > Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum
                                  niepublicznym,
                                  > które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
                                  > pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki
                                  wypadek.
                                  >

                                  >
                                  > Lepiej poczekać do czerwca kiedy będzie wiadomo, czy plan B jest w
                                  > ogóle konieczny.
                                  >
                                  > A ryzyko polega na tym, że może się okazać, że np. na Bednarskiej
                                  > nie ma już miejsc i zostają tylko licea, gdzie przyjmują każdego.
                                  >

                                  ile punktów w najgorszym wypadku może mieć Twój syn ?
                                  • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:21
                                    Nie wiem co to jest najgorszy przypadek. Pewnie 20 punktów? ;) Jak
                                    odmówi pójścia na egzamin?

                                    Poważnie - wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że z
                                    normalnym wysiłkiem powienien mieć około 150-155 punktow (testów
                                    próbnych nie miał, oceniam to na podstawie średniej szkoły, a on
                                    jest powyżej średniej klasy na co dzień plus testy wałbrzyskie, z
                                    kluczowego przedmiotu szóstek w szkole nie ma itp)

                                    Może szczęscie i jakis dodatkowy wysiłek/sukces sprawi, że będzie
                                    miał o wiele więcej punktów?

                                    A może wręcz przeciwnie?

                                    Dla mnie plan B zaczyna działać wtedy kiedy z JAKICHKOLWIEK powodów
                                    nie dostanie się nawet do liceum 3 wyboru. A o to chodzi chyba w
                                    planach B.


                                    • agatka_s Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:32
                                      joa66 napisała:

                                      > Nie wiem co to jest najgorszy przypadek. Pewnie 20 punktów? ;) Jak
                                      > odmówi pójścia na egzamin?
                                      >
                                      > Poważnie - wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że
                                      z
                                      > normalnym wysiłkiem powienien mieć około 150-155 punktow (testów
                                      > próbnych nie miał, oceniam to na podstawie średniej szkoły, a on
                                      > jest powyżej średniej klasy na co dzień plus testy wałbrzyskie, z
                                      > kluczowego przedmiotu szóstek w szkole nie ma itp)
                                      >
                                      > Może szczęscie i jakis dodatkowy wysiłek/sukces sprawi, że będzie
                                      > miał o wiele więcej punktów?
                                      >
                                      > A może wręcz przeciwnie?
                                      >
                                      > Dla mnie plan B zaczyna działać wtedy kiedy z JAKICHKOLWIEK
                                      powodów
                                      > nie dostanie się nawet do liceum 3 wyboru. A o to chodzi chyba w
                                      > planach B.
                                      >
                                      >
                                      ok czyli ma tyle ile na dzień dzisiejszy mój syn, a ja jestem pewna
                                      ze jest się w stanie dostać do kazdej klasy do której bedzie chciał
                                      i jeśli tylko będzie chciał, i nie zakładam żadnych planów B, nie
                                      panikuje i nie zakładam że się zakocha, albo piorun go strzeli.

                                      150 punktów to bardzo dużo i daje to naprawde praktycznie
                                      nieograniczone możliwości wyboru (bo jeśli brakuje to kilku punktów,
                                      co zawsze można jeszcze nadrobić, jesli tylko jest wola i ambicja),
                                      przestań myśleć kasandrycznie i ciesz się z tak komfortowej sytuacji.
                                      • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:41
                                        "przestań myśleć kasandrycznie "

                                        nie, to nie jest myslenie kasandryczne.

                                        Po prostu plan B.
                                  • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 19:37
                                    joa66 napisała:

                                    > Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:
                                    >
                                    > Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum
                                    niepublicznym,
                                    > które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
                                    > pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki
                                    wypadek."

                                    Eee, to zalezy od podejscia.Egzaminy do szkol niepublicznych to zreszta lajcik w
                                    porownaniu z olimpiadami, testami predyspozycji jezykowych, egzaminami do szkol
                                    dwujezycznych...Moje dziecko w 3 klasie zostalo przeegzaminowane na wszytskie
                                    sposoby, no moze tylko w Staszicu nie byla:) Da sie to przezyc, o wiele wiekszym
                                    stresem dla mojej corki byl codzienny kartkowkowy dzien w nieprzyjaznym gimnazjum.
                                    >
                                • verdana Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:12
                                  Mój syn bedzie zdawał egzamin w kwietniu, wlasnie w
                                  celu "odstresowania" - o ile zda oczywiscie:) Jeśli zda - to
                                  podejdzie do egzaminu na luzie. W przypadku mojej corki, ktora
                                  podchodzila do matury z indeksem w ręku, okazało się to zbawienne.
                                  • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 31.03.10, 19:29
                                    A ja mam obawy. Myślę, że gdyby mój syn dostał się np. na Bednarską
                                    w marcu, bardzo nastawiłby się na tę szkołę, nawet podświadomie, a
                                    dla mnie nie jest to idelany wybór-wolałabym liceum państwowe. Gdyby
                                    się nie dostał- jeszcze gorzej.
                                  • Gość: ania Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 19:46
                                    bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak czytam,że 155pkt
                                    może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?:)

                                    moje dziecko to typ"zdolny,ale leń", uczy się zrywami - do kartkówek,
                                    sprawdzianów....bez przysłowiowego bata nie da rady:(
                                    Oceny, z 4 punktowanych przedmiotów - "4", średnia ocen - "4,25", osiągnięć
                                    brak:( ....a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
                                    moje dziecko 45/45:).
                                    Obstawiane licea to wspomniane wyżej Lelewel-Norwid-Górski, planu B ciągle brak:(
                                    ...będę śledzić watek dalej:)
                                    • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:04
                                      ania napisala:
                                      a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
                                      moje dziecko 45/45:)."

                                      No, to rzeczywiscie jedna wielka niewiadoma.
                                      Moze dowiedz sie, w jakiej skali mierzony jest test gimnazjalny i dopiero wtedy
                                      zacznij liczyc dziecku punkty.
                                      • jakw Re: pięknie się wątek rozwinął:) 01.04.10, 10:07
                                        Chyba nie zrozumiałaś Ani. Imho zakłada, że wynik z testu będzie po
                                        40 punktów (razem 80), dziecko, że zdobędzie po 45 (razem 90).
                                        • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 10:38
                                          jakw napisała:

                                          > Chyba nie zrozumiałaś Ani. Imho zakłada, że wynik z testu będzie po
                                          > 40 punktów (razem 80), dziecko, że zdobędzie po 45 (razem 90)."

                                          Tak, i juz to sprostowalam, bo po chwili zalapalam:)
                                    • verdana Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:05
                                      Czuj się dobrze. Ja np. teraz własciwie uznałam, ze to liceum
                                      niepubliczne jest planem A i przestaliśmy się stresować.
                                      155 punktów? Cóż, dla mnie to próg wysoki. Moja córka tyle nie
                                      dostała, a była wybitną uczennicą, tyle, ze wyłacznie z humanistyki.
                                      I co? I dostała sie tylko do sredniego liceum - za co jest wdzieczna
                                      losowi po dzis dzień.
                                      Mój syn ma chwilowo średnią ok. 3. Przy naprawdę bardzo dużej
                                      wiedzy, dodatkowych pracach, jakie wykonuje i indywidualnym trybie
                                      nauczania z polskiego.
                                      • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:46
                                        verdana napisala:
                                        > Mój syn ma chwilowo średnią ok. 3. Przy naprawdę bardzo dużej
                                        > wiedzy, dodatkowych pracach, jakie wykonuje i indywidualnym trybie
                                        > nauczania z polskiego."

                                        No to tak jak moj w podstawowce. Nigdy nie mial czerwonego paska! Rodzice i
                                        dziadkowie w depresji.Osoby z taka srednia tylko z uprzejmosci zaprasza sie do
                                        znajomych na naszej klasie...
                                        Tylko ze moj syn przesyla obecnie ironiczne zapyatnia w stylu co tam w
                                        ojczyznie - a nie jest czlowiekiem,ktory gdzies tam myje garnki, tylko studiuje
                                        sobie na swietnym europejskim uniwersytecie i ogolnie ma sie lepiej niz
                                        wszystkie jego srednie razem wziete:)
                                        • verdana Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:57
                                          Tak jak moj najstarszy, ktorego odebrałam po pierwszym semestrze z
                                          LO (Limanowskiego zreszta) ze średnią 2 z czymś, a teraz pracuje na
                                          uczelni i pisze doktorat.
                                          Nie mowiąć o moim czcigodnym ojcu, co to oblał maturę, a jakoś do
                                          encyklopedii się przedostał. I matce, co miała poprawki w dwóch
                                          klasach, a jej teksty sa w podręcznikach szkolnych. I na szczęście -
                                          bo przynajmniej dziadkowie nie w depresji.
                                    • agatka_s Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:10
                                      )Gość portalu: ania napisał(a):

                                      > bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak
                                      czytam,że 155pk
                                      > t
                                      > może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?:)
                                      >
                                      > moje dziecko to typ"zdolny,ale leń", uczy się zrywami - do
                                      kartkówek,
                                      > sprawdzianów....bez przysłowiowego bata nie da rady:(
                                      > Oceny, z 4 punktowanych przedmiotów - "4", średnia ocen - "4,25",
                                      osiągnięć
                                      > brak:( ....a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja
                                      zakładam 40/40,
                                      > moje dziecko 45/45:).
                                      > Obstawiane licea to wspomniane wyżej Lelewel-Norwid-Górski, planu
                                      B ciągle brak
                                      > :(
                                      > ...będę śledzić watek dalej:)


                                      No następna panikara !!! Skąd te 99 pkt ?


                                      80 (z egzaminu)+40 za oceny+4 za srednią, to razem 124. Czyli
                                      liceum ze 114 pkt to spokojnie (nawet jak w tym roku punkty się
                                      zmienią) powinno się udać.

                                      Oczywiście jest tylko jedna niewiadoma: egzamin, bo 80 punktów to
                                      obiektywnie jest jednak sporo i nie każdemu się to udaje, a już 90
                                      pkt to jest średnia najlepszego warszawskiego gimnazjum-Batorego.
                                      Nie mówie Broń Boze ze Twój syn nie moze osiagnąć takiego rezultatu,
                                      ale czy napewno dobrze przewidujecie ? Robił Twój syn próbne
                                      egzaminy ? Nad tym bym się zastanowiła. Szczególnie że podajesz
                                      takie równe wartości, co rzadko się zdarza, na ogół któryś egzamin
                                      jest lepszy, a któryś gorszy.
                                      • Gość: ania Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 20:28
                                        rzeczywiście założenie jest po równo z każdego egzaminu:), do tej pory było
                                        tak,że humanistyczny wypadał o niebo lepiej od mat.przyr., ale bardzo dużo syn
                                        pracuje nad testami z mat.przyr. i stąd założenie,że będzie ok:) oczywiście te
                                        40/40 to moja wersja bardzo optymistyczna, stąd poszukiwania planu B....

                                        p.s.
                                        próbny test był:)
                                        humanistyczny 44pkt
                                        mat.przyr. 38pkt
                                        • agatka_s Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:35
                                          Gość portalu: ania napisał(a):

                                          > rzeczywiście założenie jest po równo z każdego egzaminu:), do tej
                                          pory było
                                          > tak,że humanistyczny wypadał o niebo lepiej od mat.przyr., ale
                                          bardzo dużo syn
                                          > pracuje nad testami z mat.przyr. i stąd założenie,że będzie ok:)
                                          oczywiście te
                                          > 40/40 to moja wersja bardzo optymistyczna, stąd poszukiwania planu
                                          B....
                                          >
                                          > p.s.
                                          > próbny test był:)
                                          > humanistyczny 44pkt
                                          > mat.przyr. 38pkt


                                          No to przy takich wynikach egzaminu (bardzo dobre !!!) czemu on ma
                                          same czwórki ? Przecież napewno go stać na lepsze oceny, skoro go
                                          stać na taki egzamin, nie da się jeszcze poprawić ? choćby ze 2
                                          piatki i wtedy "z palcem w nosie" się dostanie do tego najlepszego
                                          ze swojej listy.
                                          • Gość: ania Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 21:10
                                            chyba musi się bardzo mobilizować do testów:)
                                            a oceny?, są takie bo zawsze brakuje ze sprawdzianu lub kartkówki 1pkt do 4 lub 5:(
                                            • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 21:31
                                              ania napisał(a):

                                              > chyba musi się bardzo mobilizować do testów:)
                                              > a oceny?, są takie bo zawsze brakuje ze sprawdzianu lub kartkówki 1pkt do 4 lub
                                              > 5:
                                              No ale to nie powod do siwych wlosow:)
                                              • Gość: ania Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 21:39
                                                :)to czemu mam ich z każdym dniem więcej?:)
                                                generalnie nie jest źle,ale strzeżonego..... .Tak czy inaczej plan B,jeśli nie
                                                moja dziecko to ja, muszę mieć:)

                                                • joa66 Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 21:52
                                                  Też lubię mieć plan B, zwłaszcze jeżeli jego przygotowanie nie
                                                  wymaga dużo wysiłku - większośc danych i tak pochodzi z głownego
                                                  nurtu "badań";).


                                                • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 21:58
                                                  :)to czemu mam ich z każdym dniem więcej?:)
                                                  generalnie nie jest źle,ale strzeżonego..... .Tak czy inaczej plan B,jeśli nie
                                                  moja dziecko to ja, muszę mieć:)

                                                  Nie wiem, zapytaj o to swojego psychoanalityka:}

                                                  Moim zdaniem Twoje dziecko calkiem rozsadnie wybralo szkoly/klasy a w czerwcu
                                                  moze wszystko zmienic, wiec opracowywanie planu B w sensie szukania szkoly
                                                  ponizej 100 pkt. w jego przypadku nie ma sensu.
                                    • Gość: menodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:18
                                      'a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
                                      moje dziecko 45/45:)."

                                      Sorry, teraz pomyslam ze moze dodajesz (mam nadzieje) te punkty, bo ja mam na co
                                      dzien do czynienia z matkami, ktore nie maja pojecia jak co liczyc:)
                                      • Gość: ania Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 20:33
                                        :)
                                    • agatka_s Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:24
                                      jeśli to 124 wychodzi tak "na bank", to ja tę szkołę z punktami 135
                                      raczej bym wykluczyła, bo 10 punktów to jednak za dużo aby liczyć na
                                      fuksa i ryzykować. Zaczęłabym tak od klas ze 130 i zeszła w dół ale
                                      max do 110, niżej już bym nie schodziła, bo to nie ma sensu (chyba
                                      że i tak klasa pasuje). Ale to wszystko gdybym rzeczywiscie
                                      wiedziała na ile moje dziecko ma realną szansę napisać egzamin.

                                      Niech napisze jakiś próbny teraz w święta, to zobaczycie, no i
                                      trening będzie przy okzaji.
                                    • joa66 Re: pięknie się wątek rozwinął:) 31.03.10, 20:35
                                      155 punktów to jakieś tam założenie.

                                      Plan B wdraża się wtdy kiedy założenia biorą diabli i np. punktów
                                      jest 100:)
                                    • Gość: mecodo Re: pięknie się wątek rozwinął:) IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 22:53
                                      ania napisał(a):

                                      > bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak czytam,że 155pk
                                      > t
                                      > może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?"

                                      A moje dziecko mialo 165 punktow i co z tego? Ma kolege ktory w pierwszej klasie
                                      zostal laureatem ogolnopolskiej olimpiady przedmiotowej
                                      No i jak "ja mam sie czuc"?....Wyluzuj sie:)
                                      >
                            • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 10:50
                              A powiedz proszę, joa, skąd Ci nagle przyszła do głowy Ząbkowska?
                              Cały czas obracacie się w kręgu liceów i gimnazjów śródmiejskich lub
                              okołośródmiejskich. A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
                              nie ma uczniów ze średnią 2,9?
                              • joa66 Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 01.04.10, 11:12
                                Użyłam przykładu Ząbkowskiej jako symbolu czytelnego dla
                                wszystkich, nie miałam na myśli konkretnie tej ulicy (nota bene -
                                moi znajomi: doktor chemii i psychoterapeuta mieszkają tam z dziećmi
                                i żyją a dzieci się edukują)
                              • Gość: menodo Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 11:20
                                Gość portalu: filga napisał(a):

                                > A powiedz proszę, joa, skąd Ci nagle przyszła do głowy Ząbkowska?
                                > Cały czas obracacie się w kręgu liceów i gimnazjów śródmiejskich lub
                                > okołośródmiejskich. A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
                                > nie ma uczniów ze średnią 2,9?"

                                Wiem ze to do joa, ale kiedys juz na tym forum ktos postawil absurdalny zarzut,
                                ze obrazamy dzieci z Pragi.
                                Tymczasem Zabkowska to skrot myslowy - czytelny dla kazdego warszawiaka. Na
                                Zoliborzu (Bielanach) jest np. Wrzeciono, ale nie wiem czy nazwa tej ulicy jest
                                rownie rozpoznawalana "marka" w Warszawie.
                                Inna sprawa - wyniki egzaminow gimnazjalnych i testow po szostej klasie na
                                Pradze Polnoc sa najnizsze w Warszawie a jeden Wladyslaw IV nie jest w stanie
                                zapracowac na zmiane wizerunku edukacji na Pradze Polnoc.
                              • jakw Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 06.04.10, 19:36
                                Gość portalu: filga napisał(a):

                                > A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
                                > nie ma uczniów ze średnią 2,9?
                                Ale na Mokotowie nie ma tej przysłowiowej Ząbkowskiej...
                                • kkokos Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( 06.04.10, 20:03
                                  > Ale na Mokotowie nie ma tej przysłowiowej Ząbkowskiej...

                                  e tam, nie ma czegoś takiego, jak przysłowiowa ząbkowska, bo nie ma przysłowia o
                                  ząbkowskiej. już raczej "osławionej" lub "umownej". co zresztą nie jest prawdą -
                                  są na mokotowie naprawdę parszywe rejony, co da się wyczytać choćby na forum
                                  mokotowa na gazecie :)
                                • Gość: filga Re: plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 21:12
                                  No, rzeczywiście. Ale jeśli już, to symboliczne jest Brzeska a nie
                                  Ząbkowska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka