Dodaj do ulubionych

Próbne egzaminy w klasach 1-2

18.04.09, 19:32
Z czystej ciekawosci pytam: czy w szkolach Waszych dzieci na
zakonczenie pierwszej i drugiej klasy sa probne egzaminy na wzór
tego po trzeciej klasie? W szkole mojego syna są i mam mieszane
uczucia. Z jednej strony jestem bardzo "za" - bo wtedy ten egzamin
po trzeciej klasie to już raczej rutyna, nie żadna nowość.
Z drugiej i trzeciej strony: termin kompletnie mi nie lezy -
pierwsza część byla dziś ( w sobotę), następne - we wtorek i srodę.
Tuż po feriach, ktore powinno się zatem spedzić na pilnym
powtarzaniu, a nie po to są. A w przyszlym tygodniu praktycznie bez
lekcji - najpierw probne (jedna godzina dziennie), potem te
prawdziwe i dwa dni wolne.
No i zastanawiam się - ten, komu dwa razy poszło świetnie, moze być
w przyszłym roku zbyt pewny siebie. Ten, kto się uczył, ale mu dwa
razy nie poszło, prawdopodobnie wypadnie na ostatecznym egzaminie
nie najlepiej, bo jego pewność siebie spadnie dramatycznie.
Ale w sumie - jestem bardziej za ni z przeciw, tylko jestem ciekawa,
czy to rutyna, czy specyfika szkoły.
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 18.04.09, 19:56
      Mój syn jest w 1 klasie i nie mają takich egzaminów teraz na 100%.

      Nie wiem czy by to miało sens, bo jak syn przeglądał egzamin mat-
      przyr, to powiedział , że sporej części zagadnień (np z matematyki,
      czy chemii jeszcze nie mieli) i poprostu nie umiałby odpowiedzieć bo
      nie wie o co chodzi w pytaniu. Egz humanistyczny wygląda, że nie
      nastręczałby takich problemów, bo tam takiej "twardej" wiedzy jest
      mniej-ale nie robią nic takiego.

      Mają mieć za to co miesiąc takie egzaminy z przyrody. Szkoła
      zakupiła testy i mają robić co miesiąć taki test, przy czym nie
      wolno im brać tych książek do domu, chodzi o sprawdzanie na bieżąco
      bez ćwiczenia w domu. O ile zrozumiałam tu chodzi o śledzenie
      postępów, a nie o sam wynik.

      Moje dziecko i tak się skarży że ich ciągle "straszą", mówi że już
      ma dość słuchać ciągle o tym egzaminie, i o tym jak jest ważny itp,
      itd. Szkoda mi go, bo dopiero co skończył egzaminy do gimnazjum, a
      tu znów na horyzoncie następne....
      • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 18.04.09, 20:02
        To nie sa testy, ktore robi się po trzeciej klasie! Tylko specjalnie
        opracowywane przez szkolnych nauczycieli z calego poprzedniego roku -
        czyli w 100% z rzeczy przerobionych.
        Co do ostatniego zdania, to zgadzam sie calkowicie - jak dlugo można
        zyc w egzaminacyjnym stresie? Moj syn bardzo się denerwuje, nie jest
        rewelacyjnym uczniem, ale slabym też nie - tylko jak samemu
        powtorzyć sobie caly rok nauki?
        • kkokos Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 18.04.09, 20:42
          u nast testów teraz też nie ma.
          i na szczęście na razie egzaminiem gimnazjalnym nie straszą - poza
          jedną panią od geografii, która o nim wspomina na każdej lekcji.
          • joa66 Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 18.04.09, 21:04
            I klasa gimnazjum-nie ma żadnych testów,z tego co wiem to w drugiej
            klsaie też nie ma.

      • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 18:57
        Jezeli szkola zakupila profesjonalne testy i cwiczy dzieci w ich rozwiazywaniu
        to chwala jej za to. Dziecko na poczatku moze sie stresowac, ale za to za 2 lata
        na wiekszym luzie podejdzie do wlasciwego egzaminu.
        W szkole mojej corki testami probnymi konczyly sie dwie pierwsze klasy i I
        polrocze trzeciej. Ale do "prawdziwych" testow mialy sie nijak - to byly jakies
        zlepki przypadkowych pytan nauczycielek roznych przedmiotow. Kompletny bezsens.
        W dodatku niektore nauczycielki braly pod uwage wyniki swojej czesci "testu" w
        wystawianiu koncowych ocen, glownie po to, by je obnizac. Zeby bylo smieszniej,
        na zebraniu z rodzicami w polowie 3 klasy wychowawczyni odczytala szczegolowe
        zalecenia szkoly dla rodzicow - gdzie sa najwieksze braki... i nad czym rodzice
        (!) powinni popracowac z dziecmi.
        Efekt byl taki, ze wiekszosc dzieci w II semestrze chodzi na platne kursy
        przygotowujace do testu. Nawet piatkowi uczniowie. Moja corka byla dzis na
        ostatnim spotkaniu i wrocila pelna pozytywnego nastawienia, bo jak mowi, chyba
        zalapala, o co w tych testach chodzi...Tyle ze przez kilka ostatnich tygodni nie
        miala ani jednego wolnego weekendu (zajecia na kursie w soboty i niedziele).
        Slowem - dziekuj szkole, ze cokolwiek w tej sprawie robi, aczkolwiek
        rzeczywiscie nie powinna straszyc...Ale - przyznasz- ze to lepiej niz gdyby
        tylko straszyla!




        • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 19:02
          Szkola, o ile wiem, sama robi testy, nie kupuje ich - co jest o tyle
          rozsadne, ze tylko nauczyciele wiedza, co zdążyli dotychczas
          przerobić. Myslę, ze tu nie chodzi o "profesjonalizm" testów, ale
          przygotowanie dziecka do zdawania egzaminu, do atmosfery sali ,
          pojedynczych stolikow, kontroli, czy się nie ściaga.
          Profesjonalne testy kazdy może sobie ściągnąć albo kupic i robic w
          trzeciej klasie.
          Niestety, tu tez wszyscy korzystają z kursów - problem w tym, ze
          nauczyć się rozwiazywania testów można tylko rozwiązujac testy -
          normalna wiedza nie za duzo tu daje - a trudno, zeby szkoła tłukla
          testy pół trzeciej klasy, zamiast uczyć. ja tez posle, ale na pewno
          nie na cale weekendy. Praca 7 dni w tygodniu całymi tygodniami moze
          się skonczyc tak gruntownym przemeczeniem, ze ( LO bedzie horrorem.
          • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 20:04
            Verdano, przepraszam, moja wypowiedz odnosila sie do postu agatki_s, ale zle ja
            umiejscowilam.

            " Szkoła zakupiła testy i mają robić co miesiąć taki test, przy czym nie
            wolno im brać tych książek do domu, chodzi o sprawdzanie na bieżąco
            bez ćwiczenia w domu. O ile zrozumiałam tu chodzi o śledzenie
            postępów, a nie o sam wynik."

            Moim zdaniem to dobry pomysl,ze raz w miesiacu szkola sprawdza postepy dzieci w
            umiejetnosci rozwiazywania testow zblizonych forma do tych, ktore beda
            rozwiazywali w 3 klasie.
            W przypadku mojej corki raczej malo prawdopodobne, aby z wlasnej nieprzymuszonej
            woli rozwiazala choc jeden w wolnej chwili, zwlaszcza z czesci mat.-przyr.Stad
            zajecia w weekendy 11.30-14, a ze mieszkamy na wsi, z dojazdami do centrum W-wy
            rzeczywiscie kupe czasu to zajmuje. To konsekwencje wyboru bardzo zlego
            gimnazjum. O liceum jestem spokojniejsza, bo mature bedzie zdawala z tego, czym
            sie pasjonuje.
            • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 20:35
              Dobry pomysł, ale przecież nie tylko z biologii...
              Ja mam zamiar sadystycznie wyslać dziecko na dwa kursy w soboty.
              Jako wieloletnia prowadzaca kursy do matury widze, jacy wykonczeni
              byli uczniowie , ktorzy nie mieli czasu wolnego. No i po znajomych
              (ale to już wyżej, studia), widze ile z tych gorliwych w klasie
              maturalnej zawalilo pierwsza sesje -ponad połowa.
              • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 21:54
                verdana napisała:

                > Dobry pomysł, ale przecież nie tylko z biologii...

                Ja zrozumialam, ze chodzi o czesc mat.-przyrodnicza. Z samej biologii to byloby
                bez sensu.
                W klasie mojej corki sa dzieci, ktore od poczatku roku chodza na kursy
                CODZIENNIE i jeszcze przygotowuja sie do FCE w czerwcu a w szkole dzielnie
                walcza o szostki z punktowanych przedmiotow...Niedawno widzialam jedna z
                kolezanek mojej corki - strzep czlowieka. No ale jej mama marzy o Czackim albo o
                klasie z programem IB etc. Bez 14 pkt. za tytul finalisty konkursu trudno
                inaczej zdobyc 170 punktow!
                Moja corka bimbala sobie przez 2 lata, tzn. glownie zajmowala sie swoimi
                rozlicznymi pasjami, i dobrze, ale II semestrze 3 klasy,kiedy zobaczyla progi
                punktowe do szkol, na ktorych jej zalezy (chodzi jej glownie o jezyki) - sama
                znalazla sobie te kursy (tylko czesc mat.-przyrodnicza).
                • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 19.04.09, 22:47
                  E, jeden semestr (a własciwie pół, bo do konca kwietnia), to da się
                  przezyc.
                  Ja jestem teraz cholernie uczulona na przemęczenie, bo córka
                  kolezanki tuz po maturze wyladowała na onkologii i lekarze
                  stwierdzili, ze co roku maja połowe sali własnie takich cholernie
                  przemeczonych dzieciaków, co latami zasuwaja od rana do nocy... A
                  corka kolezanki tak pracowala od podstawowki.
                  • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 09:43
                    Dziewczyny !!!

                    Nie przerażajcie mnie. Mnie to nawet na moment nie przyszło do
                    głowy aby na jakieś kursy wysyłać !!???. Z czego wynikają takie
                    Wasze (dzieci ?) pomysły ? Mnie się wydawało że szkoła (w zasadzie
                    każda) i tak już do tych testów przygotowywuje. Tak było w każdym
                    razie w 6 klasie, moje dziecko miało bardzo intensywny program
                    (byłam zresztą temu ciut przeciwna, bo było to jednak
                    kosztem "normalnej" nauki). Z tego co rozumiem podczas zebrań, bo
                    zawsze jakies tego rodzaju wiadomości są przemycane, 3 klasa jest
                    bardzo podporządkowana tym egzaminom. Potwierdza to mój syn, bo
                    właśnie to straszenie polega na tym, że jak się teraz nie będą uczyć
                    to ich nauczyciele będą musieli wziąć ostrzej w 3 klasie...

                    Dopytałam się jeszcze dokładnie o te testy co miesięczne. One są
                    zdecydowanie tylko z przyrody (biologii ?), są na lekcji biologii.
                    Sprawdzanie odbywa się wspólnie po napisaniu-nauczycielka wyjaśnia
                    odpowiedzi, nie ma po tym żadnego śladu np w ocenach, to jest czysto
                    informacyjnie (jak się spytałam syna jak mu poszło to
                    powiedział "nieźle"-cokolwiek to znaczy....) 5 pierwszych osób może
                    jeśli uważają ze mają dobrze oddać prace do sprawdzenia i jeśli jest
                    OK to dostać plusa. Po napisaniu te ćwiczenia wędruja do
                    sekretariatu i tam są przechowywane (aby nikt do nich nie miał
                    dostępu i nie czytał przyszłych testów).

                    Nic mi nie wiadomo o testach z innych przedmiotów.



                    Dziś w TVN24 był czytany post gimnazjalisty w którym modlił się aby
                    te egzaminy już były bo ma już dosyć ciągłego uczenia się do 3
                    rano. To normalnie już istne szaleństwo !!!!
                • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 13:25
                  menodo napisała:

                  > No ale jej mama marzy o Czackim albo
                  > o
                  > klasie z programem IB etc.


                  Jeśli mogę skorzystać z okazji i zapytać się o Liceum tu wspomniane,
                  czyli Czackiego.

                  Na czym polega fenomen tej szkoły ? że tam takie są wysokie progi
                  punktowe ? Pytam z ciekawości, bo w sobotę byłam na spotkaniu i
                  muszę powiedzieć że szkoła nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia (w
                  odróżnieniu np od Batorego, w którym byłam tego samego dnia). Czemu
                  ten Czacki jest tak oblegany i to z roku na rok ? Na czym polega że
                  jest to tak porządana szkoła że się o niej marzy dla dziecka ? (ja
                  tam kompletnie nie chciałabym posłąć dziecka...)


                  I jeszcze jedno sprostowanie. Żeby się dostać na IB, wbrew pozorom
                  wcale nie trzeba mieć aż tylu punktów. Bardziej bym się
                  zastanawiała nad znajomością języka, bo główne sitko to właśnie
                  angielski, jak już się zda angielski to potem osoby nawet z 140
                  punktami się dostają. No i w ogóle to IB-to bardzo poważna decyzja,
                  nie wiem czy takie poprostu "dobre oceny" to wystarczające aby na
                  ten program się decydować. To jednak odpowiedzialna decyzja, bo
                  powrotu do polskiej matury już nie ma.
                  • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 21:23
                    Czemu
                    > ten Czacki jest tak oblegany i to z roku na rok ? Na czym polega że
                    > jest to tak porządana szkoła że się o niej marzy dla dziecka ? (ja
                    > tam kompletnie nie chciałabym posłąć dziecka...)


                    Tez sie nad tym zastanawialam. Moim zdaniem to kwestia wizerunku.
                    Bylam na spotkaniach w 2 szkolach i w zadnej mi sie nie podobalo - z roznych
                    powodow, ale innych niz corce.W Czackim byla z kolezanka. I obie wrocily
                    zachwycone.Probowalam wydobyc od nich, z czego ten zachwyt wynika i wyszlo na
                    to, ze zadzialalo porownanie z dwiema poprzednimi szkolami - na korzysc
                    Czackiego wlasnie. W wielkim skrocie - ze to nowoczesna szkola, widac ze dla
                    inteligentnych ludzi, ale tez artysci moga sie w niej dobrze poczuc i to nie
                    tylko w klasie kulturowej. Ogolnie - bylo milo. Z dwoch poprzednich wyszla z
                    fochem - ze brzydko, ze nudne przemowienia, ze kujony, ze plakaty na korytarzach
                    w stylu zabytki naszej dzielnicy etc. albo ze dyrektorka nie radzila sobie z
                    power pointem a uczennice mialy przetluszczone wlosy. Moje dziecko bywa wredne
                    w ocenach rzeczywistosci, zwlaszcza w towarzystwie kolezanek, a po Czackim
                    pierwszy raz wrocilo bez szyderczych komentarzy.
                    Wiec najwyrazniej jej sie podobalo i zaluje ze nie ma tam klasy jezykowej.
                    Jak wazne sa sprawy wizerunkowe - przyklad z Batorym, Moja corka uwazala te
                    szkole za "koszmarna", ale niedawno ktos ja zaprosil na koncert organizowany tam
                    wlasnie....I teraz mowi: no wiesz, ale gdyby tam same kujony chodzily to nie
                    zorganizowalyby takiego koncertu.
                    Co do IB to zalezy. W Batorym jest tak jak mowisz, ale do klasy IB w Koperniku
                    trzeba miec duzo wiecej punktow z samych ocen i egzaminu.
                    Uwazam ze to swietny program jesli ktos chce studiowac np. w Usa. Ale dla wielu
                    rodzicow jest to po prostu prestiz i tyle, i dzieciak ma na ten prestiz pracowac.
    • tukata Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 10:38
      Moja córka jest w pierwszej klasie i nie pisała żadnych testów, z
      tego co wiem w drugiej też nic takiego nie mają. Natomiast
      przerażacie mnie tymi dodatkowymi kursami przygotowującymi do
      egzaminu. Wiem, że dzieci u córki w gimnazjum nie chodzą na takie
      kursy i dostają się do bardzo dobrych szkół, średnia z egzaminu
      gimnazjalnego też jest bardzo wysoka. Czy to nie przesada te
      dodatkowe zajęcia?
      • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 20:18
        Muszę Was zmartwic - szkola nie przyotowuje do egzaminu, bo na nim
        liczy się przede wszystkim umiejetność rozwiazywania testów, a nie
        jakas tam niepotrzebna wiedza. Dobra szkoła stara się zrobic
        program, a nie tluc oglupiajace testy... A problem lezy w tym, ze
        część humanistyczna lepiej mogą zrobic dzieci nauczone przecietnie,
        niż dobrze, a już samodzielne myslenie należy wyrwac z korzeniami.
        I tego ucza kursy.
        • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 20.04.09, 22:19
          Z tego co slysze, szkoly, ktore maja w tym interes - przygotowuja dzieci do
          testu. Gimnazja prywatne, spoleczne czy dwujezyczne przy liceach, ktore walcza
          o "klienta", reputacje etc., sa rozliczane ze swoich osiagniec. Zwykle rejonowe
          gimnazja realizuja swoje programy nauczania i tyle. Jesli sredni wynik egzaminu
          w szkole zmiesci sie w granicach sredniej krajowej, szkola jest zadowolona. Rok
          temu zapytalam dyrektorke szkoly mojego dziecka czym tlumaczy tak niski wynik
          gimnazjum w czesci przyrodniczej - uslyszalam, ze to jest dobry wynik (dokladnie
          jak srednia krajowa).
          • Gość: dede Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 IP: 217.11.129.* 21.04.09, 07:18
            Zapewniam Cię, Menodo, że gimnazja dwujęzyczne przy liceach nie
            muszą walczyć o klienta.
            • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 09:19
              Napisalam tak:
              "Z tego co slysze, szkoly, ktore maja w tym interes - przygotowuja dzieci do
              testu. Gimnazja prywatne, spoleczne czy dwujezyczne przy liceach, ktore walcza
              o "klienta", reputacje etc., sa rozliczane ze swoich osiagniec."

              Wiec zeby uscislic - gimnazja dwujezyczne walcza o swoja reputacje, bo ta
              zapewnia im "dobrych klientow", czyli uzdolniona i ambitna mlodziez. Gdyby w tym
              roku okazalo sie, ze w Zmichowskiej czy Batorym srednia z testu gimnazjalnego to
              srednia krajowa - obie szkoly moglyby miec problem z rekrutacja przyszlych
              kandydatow.
              • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 09:26
                Wydaje mi się że to trochę trywializowanie pracy nauczyciela, czy
                pedagoga. Wydaje mi się (i wydaje mi się to na podstawie kontaktów
                i obserwacji nauczycieli mojego syna), że jednak większość
                nauczycieli, ba nawet DYREKTORÓW szkół (często też zwykłych
                nauczycieli), że nauczyciele mają ciut szlachetniejsze intencje niż
                tylko "zapewnienie klienteli". Większość znanych mi nauczycieli
                jednak poprostu chce dobrze dla tych dzieci które uczy, w każdym
                razie akurat w wymienianych przez Ciebie szkołach społecznych, czy
                publicznych dwujęzycznych (bo te 2 typy szkół znam na 100% z
                autopsji). Oczywiście że istnieją rankingi, oczywiście że między
                szkołami istnieje rywalizacja (pierwsze miejsce przeżywa się
                conajmniej jak medal na olimpiadzie), ale to nie jest prawda że
                szkoła to takie miejsce gdzie na ostatnim miejscu myśli się o tym co
                konkretny Jaś się nauczy, naprawdę się myśli, a nie tylko żeby tych
                Jasiów przyciągnąć jak najwięcej.
          • joa66 Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 07:25
            Syn jest w szkole społecznej - w podstawówce w 6 klasie zrobili może
            3-4 testy na zwykłych lekcjach. W gimnazjum testy zaczynają robić w
            3 klasie (ale bez całej oprawy egzaminacyjnej). W sumie cały czas
            trwa normalna nauka. Wyniki szkoły-bardzo dobre.
    • izzo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 12:01
      U nas nie ma tłuczenia testów ani w I, ani w II klasach. Być może robi się nieco
      więcej testów w klasie III, ale bez przesady. I naprawdę nie widzę sensu
      posyłania dzieciaka na dodatkowe kursy przygotowujące do testów, chyba że ktoś
      ma rzeczywiście problemy z logicznym myśleniem. Przecież większość pytań tzw.
      zamkniętych jest trywialna, nawet dla I-klasisty (sprawdzałam na moim
      I-klasiście) i polega głównie na czytaniu wykresów, rozumieniu tekstu plus
      trochę wiedzy. Raczej nie zauważyłam, żeby nadmiar posiadanej wiedzy
      przeszkodził w odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie zamknięte testu, czy to
      mat-przyr, czy humanistycznego. Problem może być jedynie w pytaniach otwartych i
      tu rzeczywiście widzę sens ćwiczenia pisania w taki sposób, żeby w wymaganej
      liczbie słów/objętości zawrzeć to, co trzeba itp. Uważam, że trochę
      demonizujecie ten egzamin. Tym bardziej, że testy te są tak idiotycznie
      skonstruowane, że raz traktują o koniu, innym razem o jeziorze i tłuczenie
      testów z lat ubiegłych/jakichś tam wzorcowych tak naprawdę - moim zdaniem -
      niewiele daje. Natomiast dobrze jest, jeśli uczeń faktycznie kilka-kilkanaście
      testów "przerobi", choćby po to, żeby zorientować się, ile czasu zajmuje mu
      przeczytanie tekstu, obliczenia itp., zwłaszcza jeśli musi nad tym siedzieć
      non-stop, bez łażenia po domu itp., jak to ma miejsce w normalnych warunkach
      domowych.
      • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 12:20
        Owszem, na przyklad na zeszlorocznej maturze osoby, ktore
        przeczytaly "Lalke" mialy klopoty ze zinterpretowaniem podanego
        fragmentu, wyrwanego z kontekstu. Te, ktore do "Lalki" nie zajrzaly
        i nie wiedziały, o co chodzi - poradzily sobie bez problemu.
        Awantura byla na całą Polske.
        Jako historyk widze często, ze odpowiedzi na pytania dotyczace
        historii sa jasne tylko dla tych, ktorzy doskonale znaja podrecznik
        i nic poza tym - bo prawda podrecznikowa i historyczna to często
        dwie rózne rzeczy. Jak chocby granice podziału dzielnicowego czy
        bitwa na Psim Polu.
      • menodo Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 13:25
        izzo napisała:
        I naprawdę nie widzę sensu
        > posyłania dzieciaka na dodatkowe kursy przygotowujące do testów, chyba że ktoś
        > ma rzeczywiście problemy z logicznym myśleniem.

        Na kursach nie nauczy sie logicznie myslec, ale moze zapoznac sie ze specyfika
        zadan testowych. Kursy moga tez pomoc w restrukturyzacji wiedzy, ktora dziecko
        posiada - a to bardzo sie przydaje na egzaminie. Jesli jest malo zdyscyplinowane
        i nienawidzi rozwiazywania "glupich testow" w domu, na kursach zrobi to pod
        presja prowadzacych zajecia...Poza tym moze liczyc na cenne wskazowki typu
        "najczestsze bledy" - jak ich nie popelniac etc.
        W przypadku mojego dziecka wazne sa tez aspekty psychologiczne - po zrobieniu
        ilus tam testow i wysluchaniu wskazowek prowadzacych uznala, ze chyba da sobie rade.
        Tego testu nie mozna nie zdac, ale wielu dzieciom zalezy na tym, aby zdac go
        bardzo dobrze. Pewnie, ze wiekszosc pytan jest zenujaco latwa, ale w sytuacji
        egzaminu dochodzi jeszcze stres, presja czasu - i wiele dzieci nieoswojonych z
        taka sytuacja traci punkty a potem stuka sie w glowe. Moja corka po 6 klasie
        uznala, ze jest debilem, bo polegla na najprostszym zadaniu, z czego do dzis sie
        smieje, chociaz i tak zdala swietnie.
        • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 14:11
          Zgadzam się.
          W dodatku, jako osoba przygotowujaca wiele lat do testow
          (maturalnych wprawdzie) uwazam, ze osoby myslace logicznie moga na
          teście sie wyłozyć. Bo część odpowiedzi prawidłowych przy logicznym
          rozumowaniu jest błędna, niestety. Trzeba np. nauczyć mlodego
          człowieka, ze przy pytaniach dotyczacych tekstów źrodlowych ma
          zapomnieć o tym, co wie ponadto i interpretowac jedynie tekst - w
          ktorym czesto znajdują się wiadomosci sprzeczne z jego wiedzą. O tym
          może napisać wyłącznie gdy w poleceniu zawarte jest "Korzystajac z
          wiedzy pozaźrodlowej...".
          • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 14:19
            To chyba jednak mówisz o maturach, nie o egzaminie gim.

            W egzaminach gimnazjalnych nie ma takich subtelności. Naprawde nie
            jest to wielką filozofią napisać ten test, jeśli jest się jako tako
            uczącym się dzieckiem i zrobiło się kilka takich testów na próbe.
            Ja nie widziałam w każdym razie takich dwuznacznych pytań w tych
            egzaminach które przegłądałam. Inną rzeczą są oczywiście nerwy, to
            wiadomo że czasem się na egzaminach "głupieje", ale to już
            niezależnie od formy przydarza się i przydarzało i przydarzać
            będzie....
            • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 14:32
              Nie.
              Moja córka np. z reguły wykladała się na wszystkich rozprawkach i
              wypracowaniach. Były zbyt niekonwencjonalne, aby zmiescic się w
              sztampowo opracowanym kluczu.
              ja niestety, widzę dwuznacznosci w pytaniach z historii. Nie mam pod
              reka testów, ale prawda jest taka, ze nie nalezy wiedzieć za duzo.
              • agatka_s Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 14:44
                Ale te wypracowania z testów to wiadomo, że nie są to takie normalne
                wypracowania, żeby się wyrazić, tylko zeby pokazać że się wie jak
                pisać określoną formę wypowiedzi. Tego raczej każdy uczeń gimnazjum
                (nawet ten najbardziej niepokorny i piszący niekonwencjonalnie
                zarówno pod względem formy i treści) moze się nauczyć, i tego raczej
                się uczy w szkole. Trzeba w iluś tam dziesiątkach słów udowodnić że
                się wie jak napisać list, recenzję z filmu, czy opis, raz na jakiś
                czas można swoją oryginalność okiełznąć i napisać tak jak oczekuje
                tego komisja egzaminacyjna. To tak samo jak się pisze wypracowania w
                języku obcym, mniej chodzi o treść, bardziej o to czy się umie
                wyrazić swoje myśli.


                To naprawde średnio inteligentny człowiek może zrozumieć: egzamin ma
                swoje prawa (a "super" wypracowania pisać na inne okazje).


                • verdana Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 15:14
                  Po pierwsze uczenie w gimnazjum jak pisac gorzej niż się pisze - to
                  kompletne nieporozumienie. A do tego, nie ukrywajmy, się ta idea
                  sprowadza. Uczenie wszystkich, by pisali sztampowo to bardzo zły
                  pomysł. Tym bardziej, ze liczy sie nie tylko forma, ale i teść - oba
                  elementy maja być "pod klucz". Oryginalność myslenia to nie jest to
                  co szkoła powinna tępić, nie mowiac już o tym, ze wytepić tego się
                  po prostu nie da. Jeli tego spodziewamy się po dobrej szkole, to ja
                  dziekuję.
                  Przyklady wejdź na zeszłoroczny test z humanistyki i np.
                  przewidywana odp. na pytanie 23. O ile z pierwsza częścia klucza
                  moge się zgodzic, to druga jest niezwykle jednostronna. Pasowanie na
                  rycerza na portresie ma byc jedynie forma "edukacyjnej zabawy",
                  kiedy a. to w ogóle nie odpowiada na zadane pytanie "czym było ono
                  dla chłopaca z obrazu", bo dla chłopca mogł to być wyraz uznania ze
                  strony dziadka, uznanie go za godnego pamięci przodków, dojrzałego -
                  slowem cos w rodzaju rytuału przejscia itd. Zareczam, ze dla
                  żadnego dziecka w tym wieku nie jest to "zabawa edukacyjna". Miejmy
                  nadzieje, ze inne odpowiedzi uznano, ale z moich doswiadczeń wynika,
                  ze niekoniecznie.
                  W zadaniu 11 trzeba wczesniej wlasnie nauczyć mlodego człowieka, ze
                  ma odpowiadać TYLKO zgodnie z tekstem, a nie z tym, co wie.
                  Bo "hołd" jest odpowiedzią prawdziwą.
                  Odpowiedź na pytanie 25 jest w opinii znawcow literatury błedna.
                  Choc oczywiscie na poziomie gimnazjum mozna ja uznać, ale nie może
                  być jedyną odpowiedzią podaną jako prawidlowa - bo po prostu nią nie
                  jest. I tu też nieszczęśnik, ktory czyta opracowania
                  literaturoznawców (pewnie 1 na sto tysiecy, ale tych powinnismy
                  wlasnie cenic, nie?) polegnie. Naiwność, jaka reprezentują autorzy
                  klucza uznajac, ze "syneczku" musza mowic rodzice jest dla mnie
                  powalajaca. Odpowiedź dopuszczalna jest na pewno odpowiedzia
                  znacznie lepsza i na wyższym poziomie niż rzekomo "dobra".
                  Czyli jeden test, a pułapek mnostwo.
              • Gość: dede Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 IP: 217.11.129.* 21.04.09, 16:18
                "ale prawda jest taka, ze nie nalezy wiedzieć za duzo. " Czytam
                regularnie i z uwagą fora edukacyjne, stojąc po przeciwnej strony
                tej swoistej "barykady". I często,bardzo często mam inne zdanie niż
                piszące tu Panie, ze szczególnym uwzględnieniem Ciebie, Verdano. Tym
                razem jednak tak bardzo się z Tobą zgodzam, że aż musiałam to
                napisać!
    • pati2494 Re: Próbne egzaminy w klasach 1-2 21.04.09, 16:51
      Witam :) Chodzę do 2 kl. gim. i w klasie 1 miałam taki test. Był on
      specjalnie przygotowany dla pierwszej klasy, więc materiał
      przerabiamy w drugiej się na nim nie znalazł. W tym roku równiez
      takie testy próbne będę miała. Pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka