• kamak23 Oporna jestem... 24.04.06, 19:32
      Nie mogę dziewczyny...dziś 4 jogurty zjadłam, ostatnio tylko na to mam
      ochotę...no i na słodkie ale tu się kontroluję. Do tego chyba jakaś zaraza mnie
      łapie, głowę mi rozsadza.
      W czwartek znów wyjeżdżam,na dłuuuuuuuuuugi majowy weekend, do Krakowa, na
      ponad tydzień, więc nawet nie zaczynam naszego ścisłego planu(niezła wymówka).
      Dziś rano 82kg :(
    • kamak23 Dłuuuuuuga majówka 27.04.06, 19:29
      Wyjeżdżam na majówkę, wracam 8.05 czyli dłuuuugo mnie nie będzie, wszystkim
      życzę szczuplejszej sylwetki i miło spędzonego czasu! Trzymajcie się!
    • kamak23 Wracam po raz kolejny :) 07.05.06, 21:41
      Wróciłam z majówki, która trwała 10 dni. Było fantastycznie, wypoczęłam i super
      spędziłam ten czas, w najpiękniejszych zakątkach Polski, między innymi w
      cudownych Tatrach. I wszystko byłoby ok gdyby nie to jedzenie...mieszkanie u
      rodzinki, kochanej i dobrze gotującej...Po całym dniu chodzeniu po górach,
      wieczorem, obfite kolacje...
      Przyznaję, że jadłam wszystko, smażone, białe pieczywo, ziemniaki, ryż z bitą
      śmietaną...ciasto, czekoladę...czyli wszystko, czego nam nie wolno...
      Czuję, że przytyłam, czuję się ociężale, jutro ważenie...
      Wracam na naszą dietę od jutra, bo źle sie czuję w swojej skórze...
      • olanc Re: Wracam po raz kolejny :) 08.05.06, 10:28
        Kamak, czasem jak się zaszaleje to przy powrocie waga szybciej spada...To chyba
        jedyny plus. Moje 10 dni też było przegraną walką z pokusami, tym bardziej, że
        miałam urodziny. W takim razie azymut na etap 1 planu ! I dziękuję za
        życzenia :). Pozdrawiam
        • kamak23 Skusiłam się na dietę kopenhaską 08.05.06, 18:26
          Dziś rano tak mi strzeliło do głowy, no i jestem pierwszy dzień na
          kopenhaskiej. Mam nadzieję że wytrzymam, jestem zdesperowana, bo oto wyniki
          porannego pomiaru:
          waga 83 kg
          biust 102cm
          pas 91 cm
          biodra 104cm
          Wiosna taka cudowna a ja taka ociężała...
          Nad kopenhaską myślałam od dawna, w końcu się zdecydowałam, choć w miarę
          spontanicznie, w jednej chwili, wiem że jak nie teraz to nigdy. Czuję się
          średnio po tym dniu, trochę boli mnie głowa i głodna jestem, ale zaciskam zęby
          i wierzę że dam radę. Wiem że to nie forum kopenhaskiej, dlatego nie będę za
          dużo pisać ale myśle że co kilka dni się odezwę i zdam relację :) Chyba że
          macie coś przeciwko... ale mam nadzieję że nie :)
          • dorocia8 Re: Skusiłam się na dietę kopenhaską 08.05.06, 19:02
            Kamak Kochana!!! Ale nie przejmuj się, że to nie forum kopenhaskiej!! Pisz ile
            chcesz, nie przejmuj się niczym. Tak czy siak jesteś wypłukiwaczką! :) Trzymam
            kciuki i pisz dużo i często jak Ci idzie i jak się czujesz :)
          • malgaska Re: Skusiłam się na dietę kopenhaską 08.05.06, 23:50
            A jednak skusiła Cię...:)
            Jak dla mnie to mozesz pisac relacje nawet ze szczegółami ;) byle by
            często...powodzenia....
            • kamak23 Niestety...nie dla mnie kopenhaska... 09.05.06, 10:33
              Wczoraj wieczorem nie czułam się najlepiej, potwornie bolała mnie głowa ale
              pomyślałam, że to może dobrze, że organizm się toksyn pozbywa czy coś takiego,
              tak jak w naszym planie. No i dziś z rana kawa na czczo, wg menu
              diety...dziewczyny, ale się działo... :| Cały czas mnie czyści, nie mogę wyjść
              z domu w ogóle, tylko latam do WC...wszystko mnie już boli od tego, nie mogę
              być na tej diecie bo uniemożliwia mi ona normalne funkcjonowanie, a muszę
              chodzić na uczelnię przecież... :(
              Moja siostra próbowała tą dietę przeprowadzać jakiś rok temu ale po tygodniu
              zrezygnowała, bo miała cały tydzień zaparcie. Z kolei sąsiadka, schudła 17 czy
              18 kg ale cały czas miała rozwolnienie...Dziwne, co człowiek to inna realcja.
              Porzucam tą dietę bo reakcja mojego organizmu mi sie nie podoba, z resztą, nie
              mogę dwóch tygodni spędzić w domu, czy raczej, w toalecie ;) Szkoda mi trochę
              bo napaliłam się na widoczny efekt, choćby 4 kg by sprzodu było w końcu
              7...niestety...nie będę nic na siłę robić skoro czuję się bardzo źle, brzuch
              bardzo boli a to na pewno niedobrze...Nie będzie więc piorunujących efektów i
              szybkiego chudnięcia, dociera do mnie, że wszystko trzeba powoli... I wiecie
              co, widzę że to, co dotychczas zrzuciłam, nie wraca tak szybko. Na Święta
              jadłam i jadłam, słodkie i wszystko co kaloryczne, weekend majowy to też było
              jedzenie i jedzenie a tu nie jest tak źle, 83 kg. Fakt, że dwa wróciły i bardzo
              mi szkoda, bo utraciłam to o co walczyłam wiele dni, nawet tygodni...Ale wydaje
              mi sie że po moim obżarstwie z ostatnich dni i tak nie jest źle, dziwię się
              nawet że więcej nie przytyłam...Cóż, widać że te kilogramy były dobrze i trwale
              zrzucone :) I za to lubię nasz plan, nie mogę cudować z innymi dietami tylko
              zaufać Planowi i pozostać mu wierną i wytrwale go stosować.
              • malgaska Re: Niestety...nie dla mnie kopenhaska... 09.05.06, 18:48
                Aha a co do kilogramów i teorii o utrwaleniu wagii...te dwa co Ci teraz wróciły
                powinnaś też zdecydowanie szybciej zrzucić niż wczesniej...przynajmniej ja tak
                u siebie zauwazyłam...po odzyskaniu sił witalnych wróć do planu jak najszybciej
                a przekonasz sie sama...mysle, ze juz mozesz wprowadzić tez CLA, o ile juz nie
                stosujesz...mi doradziła bozzar i się sprawdza...
                informacja dla wszystkich - CLA według autorki planu wprowadzamay dopiero w
                trzeciej fazie)
    • kamak23 Znacie jakieś domowe sposoby na biegunkę??? 09.05.06, 14:03
      Ale mam dzisiaj dzień...ciągle w kibelku...węgiel nie pomaga, Smecta też
      nie...znacie może jakieś domowe sposoby na rozwolnienie?Poza kleikiem
      ryżowym...ja już nie mogę...
      • malgaska Re: Znacie jakieś domowe sposoby na biegunkę??? 09.05.06, 18:34
        A moze gorzka czekolada....przyjemne z pożytecznym ;)
        Szybkiego powrotu do normalego funkcjonowania... zdrówka i zdrówka :) pa pa
        • olanc Re: Znacie jakieś domowe sposoby na biegunkę??? 10.05.06, 10:41
          Kamak, zdecydowanie jagody, można kompot z jagód, suszone jagody, i chyba
          herbatkę z suszonych jagód. Znam osoby na któe działają błyskawicznie.
          Powodzenia !
          • kamak23 dochodzę do siebie... 10.05.06, 14:35
            Juz mi lepiej ale jeszcze nie do konca dobrze sie czuję. Dzięki dziewczyny za
            odzew, w końcu się uspokoiło...dzis nie jadlam zgodnie z dieta :/, ale musze
            dojsc do siebie.
            • kamak23 Re: dochodzę do siebie... 13.05.06, 13:28
              Dziewczyny, ostatnio sie nie odzywam, wiem...wybaczcie ale mam potężny kryzys,
              nie mogę się zmobilizować. Z wagą nie jest źle, dziś rano 82,5, ale ze mną źle.
              Jem za dużo i zbyt kalorycznie i zdaję sobie z tego sprawę, ale brakuje mi tej
              iskry, by znów zacząć. Wczoraj kupiłam soki, w końcu znalazłam sklep w moim
              mieście, który posiada co trzeba. I co z tego? Dziś miałam zacząć...i nadal
              nic...Nie wiem, czy muszę znów do tego dojrzeć czy po prostu załapać ten klimat
              i entuzjazm...nie ćwiczę...bo jakoś nie chce mi się ...Chcę to zmienić ale na
              razie mi sie nie udaje. I tak sobie myślę, że ta dieta jest cudowna bo nie
              stosuję jej już a nie tyję w błyskawicznym tempie! Trzymajcie sie dziewczyny,
              zaglądam na to forum codziennie, z pisaniem gorzej bo nie ma o czym, wstyd sie
              odzywać... :/ Ale wrócę...tylko nie wiem kiedy... :/
              • malgaska Re: dochodzę do siebie... 13.05.06, 15:35
                O nie nie...niemyśl sobie że tak łatwo sobie odpuścisz - a Ja Tobie ;)
                ...nic z tego...dziś sobie poodpoczywaj, miałaś pewnie ciężki tydzień ;)
                ale jutro koniec... do roboty i nie ma że się nie chce...po prostu nie
                zaskoczyłaś jeszcze po majowym weekendzie...wymyśl sobie jakiś bodziec.. może
                basen??? tam trzeba się rozebrać pokazać...to od razu działa :) wracasz po i od
                razu wiesz ze trzeba dalej się starać bo różowo nie jest ;) a jak nie to pół
                godzinki stepera - to tez fantastycznie pomaga wziąc sie w garść- po czujesz
                energie i od razu wiesz że możesz osiągnąc wszystko co tylko chcesz...dasz
                rade...
                kamak do roboty :) i nie ma że boli...
                Ja w kazdym razie czekam i nie odpuszcze...
                • kamak23 Re: dochodzę do siebie... 13.05.06, 23:11
                  Dziękuję Ci malgaska za wszytko, za wsparcie i za to że zawsze mnie motywujesz,
                  jesteś naprawdę kochana...Ale ja jakoś nie mogę. Dziś był gril, smażone
                  kiełbaski więc i piwo...
                  Dzięki za rady i to, że we mnie wierzysz, ze dam radę.
                  Ostatnio zaczęłam myśleć o tym, czy nie zacząć palić. Zamiast jeść, papierosy.
                  Wiem, ze to okropne ale znam wiele osób, które w ten sposób
                  schudły...zdesperowana jestem i nie potrafię nic z tym na razie zrobić. Ale
                  obiecuję, ze spróbuję...już niedługo. :)
                  • malgaska Ostatnia szansa?? 14.05.06, 08:15
                    Kamak grill ok odpoczynek w diecie ok
                    Ale błagam Cię tylko nie papierosy...sama chyba nie wierzysz że to może być
                    dobry pomysł...mam nadzieję...chyba nie muszę pisać dlaczego ? ... :)
                    ale rozumiem jestes w cięzkiej desperacji...

                    Czy nie czułaś sie fantastycznie jak byłaś naszą Królową od robienia brzuszków,
                    nikt cie nie przebił w tym, a jaki podziw wzbudzalaś!!! Czy to nie miłe uczucie?
                    Przetrwasz ten kryzys i będzie ok, przeciez za miesiąc Twoje urodziny!!!
                    I co, nie chcesz sobie zrobić fantastycznego prezentu...
                    Ale masz racje jak nie poczujesz tego bodzca w sobie to zadna malgaska nie
                    pomoze :(
    • kamak23 Ostatnia szansa :) 15.05.06, 18:05
      Wracam. Nie ma że boli, nie od jutra ale od dziś. Na dobry początek 45 minut na
      steperze po obiedzie i 50 brzuszków. Faza pierwsza rozpoczęta, woda żurawinowa
      w lodówce, tym razem musi się udać! Muszę wytrzymać. I chcę. Będę się tu
      uzewnętrzniać tak jak wcześniej, nie ostatnio bo ostatnio zaniedbałam to forum
      i siebie. I choć wagowo nie przytyłam specjalnie, to czuję się bardzo ciężko i
      grubo. A taka wiosna piękna...
      Dziękuję wszystkim którzy we mnie wierzą!
      Córka marnotrawna powraca...;)
      • malgaska Re: Ostatnia szansa :) 15.05.06, 20:52
        Witaj, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę...
        Czyż nie wspaniałe uczucie poczuć tą wiosnę w sobie.. :)
        Powrót godny królowej - od razu 50 brzuszków!!! Mówiłam że nikt tak nie
        potrafi :) dla mnie jesteś pod tym względem niedoscignionym wzorem :)
        Dalej tak trzymać i zarażaj ta pasją pozostałe dziewczyny...
        I żeby mi to było ostatni raz... ;)
        Pozdrowionka.
      • olanc Re: Ostatnia szansa :) 16.05.06, 11:11
        Całe szczęście, że jedną z cech kryzysów jest to, że przechodzą :). Cieszę się
        podwójnie, bo i mój minął. Tak trzymaj nasza Mistrzyni brzuszków (za które i ja
        muszę się wreszcie wziąć)! Pozdrawiam :)
        • kamak23 Jest dobrze :) 16.05.06, 11:59
          To niesamowite, waga już drgnęła, dziś rano wskazała 82 i to niecałe :) Czuję
          się świetnie i nawet nie przerażają mnie zbliżające sie imprezy tj. urodziny
          koleżanek. Bo teraz będę silna, to moja ostatnia szansa, nie mogę sie poddać.
          Olanc, masz rację, kryzysy mijają ale mój był duuuży i myślałam, że już z niego
          nie wyjdę. Z takich dłuuuuugotrwałych kryzysów bardzo trudno wyjść i wrócić na
          dobrą ścieżkę, ale udało mi się! Dzięki za pomoc!
    • kamak23 Boli głowa...czyli wszystko ok :) 16.05.06, 16:44
      Dziś cały dzień masakrycznie boli mnie głowa, wiem że to objaw normalny,
      pisałyście o tym, ale za pierwszym razem gdy zaczynałam, aż tak mnie nie
      bolało. To nic, przeżyję, mimo że przede mną długi wieczór, bo idę na koncert.
      Ale czuje w sobie zapał i energię do odchudzania!Oby szybko mi nie minęło!
      • kamak23 Nawet mi idzie...mimo wszystko! 18.05.06, 13:28
        Jakoś sobie z dietą radzę, zaliczam małe wpadki, np na kawę się dziś skusiłam,
        ale generalnie jest dobrze, wczoraj godzina na steperze, a przedwczoraj byłam
        na studenckim koncercie i odparłam wszelkie pokusy, takie jak na przykład
        piwo :)
        Dziś rano na wadze było 81,3 mniej więcej, czyli idzie w dół :) :) :)
        Nie piszę dużo na forum bo mam trochę problemów osobistych, choroba w rodzinie
        i inne smutaski... :( jak wszystko sie poukłada to na pewno będzie mi lepiej
        szło z pisaniem i zaglądaniem tutaj.
    • kamak23 kolejny dzień, mimo wczorajszej wpadki 19.05.06, 13:21
      Wczoraj wieczorem zaliczyłam wpadkę, na którą składała sie jajecznica z żółtym
      serem(wiem, wiem,makabra, ale mąż się tak starał i zrobił, nie mogłam odmówić),
      no a potem...jedno piwo :|
      Ale rano waga mnie ucieszyła, bo wskazówka zbliża się coraz bardziej do 80kg,
      dziś to było 80,3 mniej więcej :) Skruszona wracam, moje menu na dziś:
      koktajl
      na śniadanie grejfrut
      potem jabłko
      obiad:gotowana panga z surówka z czerwonej kapusty
      grejfrut
      2jajka na twardo na kolację
      koktajl
      Mama nadzieję ze uda mi sie zrealizować to zamierzenie i nie będę nic podjadała.
      Staram się mieć w lodówce to co mogę jeść i co jest dobre. Nawet mąż już
      jogurtów nie je żeby mnie nie kusiły(tylko dlaczego robi mi jajecznice z żółtym
      serem??). Ale zawsze się coś znajdzie,np. w szafce leży czekolada od babci.Leży
      i kusi...A mój ślubny za słodyczami nie przepada, skubnie kosteczkę na dzień i
      koniec. Proszę go, by już to zjadł, bo mnie kusi, ale on nie daje się namówić...
      Generalnie jestem zadowolona, u mnie już lepiej,w ogóle lepiej, wiec i z dietą
      musi być lepiej, bez wpadek, nie będę już zżerać stresów :)
      Zmierzyłam się:
      biust 100
      pas 89
      biodra 103
      Dziwne te wymiary, wiem, ale ja mam trochę męską budowę, moja siostra jest
      szczuplejsza i prawie nie ma telii, to znaczy brak większego wcięcia i proste
      biodra...no cóż, nie zmienię budowy kości, mogę tylko zredukować tłuszcz na
      nich :) i wtedy już będzie dobrze :)
      • kamak23 Eh... 23.05.06, 00:29
        A więc...idzie mi średnio, co oznacza, że zaliczam wpadki takie jak kawa, czy
        późniejsza kolacja, jak na przykład dzisiaj... :| Poniedziałki nigdy mi się nie
        udają...Cały dzień na uczelni głodna a później wieczorem za duża
        kolacja...Wiem, sama sobie winna jestem, to przez brak organizacji, żeby
        wcześniej sobie coś przygotować...
        Weekend był średni, w sobotę basen godzinę i brzuszki ale z rana, wieczór
        niestety gorszy...
        Najgorsze że z wagą źle, albo sie zepsuła albo już nie wiem, bo dziś 82 mi
        pokazała, co nie moze być prawdą!!!Zobaczymy jutro, może to kwestia jakiejś
        zaległej kupki czy coś takiego ;)
        No a dziś wysiliłam sie na 45 minut na steperze(M jak miłość sobie oglądam na
        ćwicząc na steperku :) no i 75 brzuszków zrobiłam... :) Chociaż tyle...
    • kamak23 Moja ustabilizowana waga... :| 23.05.06, 12:31
      Dziś rano jednak 82, no cóż, najwyraźniej moja waga dobrze sie
      ustabilizowała...Właśnie zjadłam obiadek, ale cudo sobie przyrządziłam,
      pieczarki i paprykę poddusiłam na patelni(udało sie beztłuszczowo, bo szybko
      sok puściły :), ugotowałam mięso z piersi indyka, pokroiłam i dodałam do warzyw
      na patelnię, przyprawiłam ziołami, pietruszką i koperkiem i ...mniam! Do tego
      świeży ogórek z olejem (blee) i octem jabłkowym jako surówka... Ale była
      wyżerka :) Zjadłam sporą porcję, takie przepyszne było. Pocelam!
      Poza tym jakoś się trzymam, na uczelni mam sporo roboty, terminy zaliczeń sie
      zbliżają i nawał nauki i trochę nerwów. I tak sobie myślę, jak tu nie zjadać
      stresów, co miałam w zwyczaju wcześniej. Muszę sobie znaleźć coś innego, co da
      mi się wyżyć, najlepszy chyba byłby sport, ale jakoś tego nie widzę, kilka dni
      przed egzaminem. Macie może jakieś pomysły, co tu zrobić, by w nerwach i
      stresie nie jeść panicznie?
      • kamak23 Re: Moja ustabilizowana waga... :| 23.05.06, 19:00
        A miało być tak pięknie...zaliczyłam wpadkę :( , którą był jogurt...A miało
        być idealnie... Dlaczego mam taką słabą wolę???
        Głowa mnie niemiłosiernie boli od obiadu, w ogóle dziś nienajlepiej sie czuję,
        na pewno nie dam rady poćwiczyć i pewnie pójdę wcześniej spać...
        Cały dzień za mna chodzi kawa, taka ze śmietanką i cukrem...ale nie skusiłam
        się, chociaż tyle...
        • malgaska Bądz dla siebie czasami wyrozumiała ;) 23.05.06, 23:37
          A ja myślałam, ze tylko moja waga zwariowała i się zepsuła :)))

          Kamak ja myślę, ze w Twoim przypadku musisz być bardziej dobra dla
          siebie...pobłażliwa czasami...Ty już sama wiesz kiedy możesz a kiedy nie można
          sobie popuścic.. ;) ja kawy nie traktuje zupełnie jako odstępstwo od planu :)
          musze wypić jedną a nawet czasami zdarza mi się dwie... i co ... i nic...też
          chudłam ;) jeśli chodzi za Tobą kawa ( no może bez cukru :) to ją wypij i bierz
          się ze spokojem za naukę...unikniesz jednego stresu...a z tym jogurtem co za
          panika...zjadłaś też dobrze... w końcu jest tyle diet, w których jada się
          jogurty i też chudnie... :) byle by nie przesadzać w żadną stronę :) ja wiem
          chciało by sie tak idealnie według planu, ale to sie tak nie da na dłuższa
          mete... rygor można trzymać 2 tygodnie może miesiac :) a u nas to trwa dłużej i
          żeby nie popaść w zniechęcenie musimy być dla siebie od czasu do czasu
          wyrozumiałe... :)po to aby wytrwać dłużej...starać się dać z siebie
          wszystko...ale rozsadnie....
          A Twój obiad dzisiejszy spapugowałam od razu :) całkiem niezłe i
          szybkie...dzięki
          ale głowa mnie też rozbolała...co jest ??? pogoda czy menu :)
          pa pa
      • olanc Re: Moja ustabilizowana waga... :| 24.05.06, 11:26
        Kamak, ja jak się stresowałam przed egzaminami, a nie chciałam sięgać po
        jedzenie to piłam, głownie wodę mineralną. Do dziś tak mi zostało, że jak coś
        robię ważnego i stresogennego to ciągle biegam po wodę i ...do toalety
        oczywiście. Co do wpadek - moje od początku tygodnia ciasto i wino - koledze z
        pracy urodziła się trzecia córka !!!, banan, cukierek czekoladowy, trochę
        ziemniaków, paluszków, deserków po moim dziecku, ale to bardzo małe ilości. Po
        wpadce do końca dnia jestem wzorem do naśladowania. Zauważyłam, że branie
        suplementów - ja biorę olej z wiesiołka, Omegi-3, CLA i chrom powodują, że nie
        chce się jeść zakazanych rzeczy i łatwiej wytrzymać do następnego posiłku. Co
        do bólu głowy - owszem pogoda takowym sprzyja, ale zauważyłam, że jak dodałam
        do swoich posiłków więcej warzyw (bo mamy ich większy wybór) jestem mniej
        głodna i głowa mnie nie boli. Jeśli chodzi o Twój ostatni obiadek - mniam, dziś
        to robię... I nie martw się tym jogurtem, bo od zamartwiania to tylko się chce
        drugiego jogurtu... Głowa do góry :).
    • kamak23 Brak słów.... 25.05.06, 13:09
      Wściekła wściekła wściekła na samą siebie jestem, że nie potrafię długo
      wytrzymać i trzymać rygor. I wiem, że nikt mi nie pomoże, tylko ja sama...mogę
      sobie pomóc. I próbuję ale mi nie wychodzi :( mam za słabą wolę i nie potrafie
      się trzymać swoich postanowień... :( Jak zmienić swój charakter, stać się
      konsekwentnym i wytrwałym, silnym i upartym...Nie ma na to łatwego przepisu,
      wiem...
      Boję się jojo...czuję się ciężko choć dziś było ok, sniadanko i obiad całkiem
      dietetyczne, gotowany kurczaczek z zielonym ogórkiem i papryką. Wczorajsza
      kolacja...szkoda gadać, to raczej była wyżerka, coś mnie napadło i nie mogłam
      się pohamować... :(
      Generalnie jest źle, głownie z popędem do jedzenia, ciągle jestem głodna i
      głodna, i w żołądku, i oczami... :( Co za tym idzie, samopoczucie mam do
      bani... :(
      • olanc Re: Brak słów.... 25.05.06, 14:01
        Kamak, może ten głod jest związany ze stresem np. z powodu egzaminów ? Tu
        trudno poradzić...Mnie najlepiej ostatnio zapychają surówki z nowej białej lub
        pekinskiej kapusty, plus gotowane mięso z kurczaka, do tego suplementy
        (wiesiołek, Omegi_3 i LCA). Jak mam napad jedzenia sięgam po rzodkiewki. Na
        stres polecam herbatkę antystresową vitaxa i magnez. Trzymaj się dziewczyno,
        każda z nas ma słabą wolę, ja już rano zjadłam cukierka, teraz jestem w pracy
        to się trzymam, gorzej będzie w domu...Mnie motywuje to wesele 10.06...Może
        masz jakiś bliski cel i to by Ci pomogło ? A jak nic nie pomoże to rzucaj się
        na warzywa...I się nie załamuj, bo jesteśmy z Tobą :) I trzymamy kciuki !!! ps.
        a tak na koniec to mnie się wydaje, że te twoje wpadki to nie są jakieś
        straszne..Raczej takie malutkie...
      • kamak23 rehabilituję się :) 25.05.06, 22:04
      • kamak23 Rehabilituję się :)))))))))))))) 25.05.06, 22:09
        Zacisnęłam dziś zęby i w ramach wyrzutów sumienia za wczorajszą wyżerkę dziś
        nieco poszczę, tzn obiad był moim ostatnim posiłkiłkiem, jestem bez kolacji.
        Do tego poćwiczyłam sobie intensywniej, czyli 60 minut na steperze
        (huuuurrrrra!!!wytrzymałam tyle i bardzo się z tego cieszę)i 100 brzuszków
        jeszcze z siebie wycisnęłam. Po tym wszystkim czuje sie cudownie i choć w
        brzuchu burczy, jest mi wspaniale, tak lekko i przyjemnie, naprawdę :)
        Idę zaraz spać żeby czasem niczego nie podjeść :)
        • kamak23 Co na to lekarz... 26.05.06, 17:16
          Wróciłam właśnie od lekarza, powiedział że jestem zdrową kobietą ale jak myślę
          o ciąży to powinnam jeszcze schudnąć conajmniej 10 kilo, oczywiście nie za
          szybko. Tak więc mam bardzo poważną motywację, najpoważniejszą: ZDROWIE, już
          nie tylko uroda...Musi mi to pomóc, w końcu sprawa jest poważna i po prostu nie
          mogę odpuścić!!!
          Dziś rano koktajl, na śniadanie jogurt i otręby
          Bez obiadu bo nie miałam kiedy, w przelocie szklanka kefiru a teraz jabłko i
          brzoskwinia.Ale to reguluje trawienie ;)
          To więc dzień bez żurawiny i jedzenie odstaje od naszego Planu, ale uważam, że
          menu jest bardzo zdrowe i dobre. Co prawda brak tu obiadku, ale tak wyszło,
          chyba nic mi nie będzie jak raz nie zjem :) I postaram się nie nadrabiać
          kolacją :) No i nie czuje się głodna... :)
          Na kolację planuję sałatkę z jajka na twardo i gotowanych brokułów mniam :)
    • kamak23 Efekt jest :) 26.05.06, 10:55
      Po wczorajszym pościku i ćwiczeniach waga dziś: 80,8 kg!!!!!! :))))
      Najbliższy cel: osiągnąć 7 sprzodu do urodzin czyli do 13.06 :) To będzie dla
      mnie najlepszy prezent :)
      • lady284 Re: Efekt jest :) 26.05.06, 11:08
        niesamowita jesteś:) gratulacje i do przodu!:)
        ja się za to wezmę w przyszłym tygodniu:)
        • kamak23 Re: Efekt jest :) 27.05.06, 13:38
          Wczoraj wieczorem zjadłam jeszcze kiełbaskę z grila, ale była chuda i dobrze
          wypieczona więc nie było źle. Dziś albo jutro skoczę na basen :)
          Coś cicho się zrobło na tym naszym forum...mam nadzieję ,że to chwilowe :)
          • kamak23 Kolejny dzień... :) 28.05.06, 00:09
            A więc dziś był ciekawy dzień, na śniadanie mój ulubiony jogurt, obiad
            normalny, tzn 2 naleśniki z serem, kolacja lekka, 1 jajko na twardo i brokuły
            gotowane, pomiędzy tym jabłko, i 7 truskawek zjadłam :) No i capucino mi się
            wkradło... ;) Ale samopoczucie ok :)
            Najbardziej pozytywne jest to że ćwiczyłam wieczorem, 60 min na steperze i 100
            brzuszków :)
            • malgaska Re: Kolejny dzień... :) 28.05.06, 08:39
              No i bardzo dobrze... i wreszcie bez tych strasznych wyrzutów sumienia
              dietetycznego :)))).... byle by nie przegiąć w drugą stronę...
              Powodzenia...
              • kamak23 Re: Kolejny dzień... :) 28.05.06, 13:54
                Dziś rano waga wskazała 80 kg!!! :) :) :) Więcej mówić nie muszę :)
                • olanc Re: Kolejny dzień... :) 29.05.06, 10:51
                  Kamak, gratuluje :) Widzisz, przestałaś się martwić i zaraz lepiej poszło :).
                  Grunt to dobre nastawienie :). Naprawdę, aż przyjemnie się czyta. Pozdrawiam :)
    • olanc Co słychać ? 31.05.06, 10:12
      Kamak bardzo jestem ciekawa co u Ciebie, jak się trzymasz, ostatnio tak dobrze
      Ci szło :). Pozdrawiam :)
      • kamak23 Re: Co słychać ? 31.05.06, 16:45
        • kamak23 Niestety to dla mnie nenajlepszy okres....... 31.05.06, 16:51
          Jutro czeka mnie masakryczny dzień, od poniedziałku nie jest dobrze, same
          stresy i nerwy na studiach, śpię po 4-5 godzin już trzecią noc z rzędu, uczę
          się i uczę, z jedzeniem nienajlepiej, wczoraj wieczorem pochłonęłam pudełko
          Rafaello :(, choć udało mi się zmobilizować na ćwiczenia, 60 min steper i 50
          brzuszków, a dziś na obiad pół pizzy :/ Nie mam siły nad sobą panować, to
          straszne, wiem....no i piję kawę, ale bez tego bym nie dała rady. Generalnie
          więc jest nienajlepiej ale myślę, ze jak jutro przeżyję i wyjdę obronną ręką,
          będzie już lepiej i dojdę do siebie... Dzięki za troskę, trzymajcie jutro za
          mnie kciuki!!!
          Waga dziś rano 80 kg
          • olanc Trzymamy kciuki ! 01.06.06, 10:09
            Kciuki trzymamy, podczas egzaminów dietować się nie da... Nie ma czasu na
            robienie surówek, sałatek itp. Zresztą organizm i tak chce czegoś innego. Ale
            waga elegancka :) Pozdrawiam
            • kamak23 Najgorsze minęło... 02.06.06, 13:11
              Czeka mnie jeszcze wiele w tej sesji, tzn 4 egzaminy i różne zaliczenia ale to
              czego bałam się najbardziej juz za mną, poszło średnio, czyli dobrze :) Teraz
              wracam do diety, dziś rano koktail no i obiadek zrobię jak trzeba, w końcu mam
              trochę czasu :) Niestety wczoraj była megawpadka... dostałam na Dzień Dziecka(
              choć nie jestem dzieckiem ale dla swoich rodziców chyba zawsze będę :) ptasie
              mleczko...zjadłam pół opakowania, jakieś 1000 kcal... :/ Efekt widoczny na
              wadze, 81... :( Ale liczę, że łatwo wróciło to może łatwo odejdzie :) Dziś
              planuję poćwiczyć i mam nadzieję że dojdę do siebie, by do urodzin mieć 7
              sprzodu :) Wczorajsza wpadka była straszna, wiem i żle sie z tym czuję, brzuch
              mnie bolał i wyrzuty sumienia zżerały. Ale nie mam zamiaru sie nad sobą
              rozczulać tylko biorę się w garść :)
              • dorotka.psotka tzn ze schudlas 10 kg? 02.06.06, 22:07
                smutno gratuluje bo ja dopiero zaczynam, mam nadzieje (mala) ze tez cos spadne
                • kamak23 Re: tzn ze schudlas 10 kg? 02.06.06, 22:34
                  TAK, to znaczy że schudłam 10 kilo!!! Jeszcze to do mnie nie dociera, bo nie
                  widzę tego po sobie tak bardzo, z resztą, już się do "nowej" wagi
                  przyzwyczaiłam ale nie mam zamiar na długo się do niej przyzwyczajać :) No bo
                  jeszcze dużo przede mną :) A Ty dasz radę, trzymam za Ciebie kciki :)
                  • kamak23 Waga znów stoi... :( 03.06.06, 11:25
                    Wczoraj było prawie idealnie, no oprócz tego, że zjadłam pół kilo słodkich
                    truskawek :) Ale popołudniu już grzecznie, do tego 45 min na steperze
                    wieczorem. Waga nadal 80...Ciekawe ile będzie tym razem stać w miejscu? Wiem,
                    że muszę to przetrwać bo to normalne, na 85 mi stała jakieś 2 tygodnie chyba,
                    Malgasce też z tego co pamiętam stała długo w miejscu mimo diety. Ale to
                    wkurzające kiedy z nadzieją stajesz na wagę i liczysz, że twoje wysiłki zostaną
                    nagrodzone a tu...nic! Ale z drugiej strony tak sobie myślę, że ta waga wtedy
                    się utrwala i stabilizuje, no i potem nie ma ekspresowego jojo, potwierdza to
                    mój przypadek, gdzy przez miesiąc w sumie nie byłam na diecie, zdarzało mi się
                    jadać pizze i inne "tuczyciele" no i 2 kilo wróciło. Ale nie 5 czy 7! Może to
                    zasługa właśnie tej stabilizacji wagi, utrwaliła się stojąc w miejscu. I
                    wszystko fajnie, niech się stabilizuje, ale do urodzin niech będzie chociaż te
                    79...!
                    • malgaska Re: Waga znów stoi... :( 03.06.06, 11:34
                      Nie martw się do urodzin na pewno bedzie 79 albo i mniej...:)
                      Przeciez jeszcze parę dni temu było 81 a jest 80, to przeciez musi troszke
                      potrwać i waga musi przekonac sie czy aby na pewno tego chcesz :)))
                      Nie przejmuj sie aż tak wagą i rób wszystko aby było lepiej a na pewno Twoje
                      wysiłki zostaną docenione....
                      Powodzenia i cieplutkie pozdrowionka :)))
                    • kamak23 Ach ta sesja... 05.06.06, 21:21
                      Ostatnio nie pisałam bo za bardzo nie mam czasu a jak już siedzę przy
                      komputerze to piszę prace itd...
                      Generalnie u mnie nienajlepiej...Dlatego też nie piszę, bo nie ma sie czym
                      chwalić...
                      Uczę sie dużo i jakoś tak nie potrafię utrzymać diety, może nie jest tak źle bo
                      raczej się nie obżeram, ale skuszę się to na kromkę razowego chleba, to na
                      pierożka czy naleśnika...no a dziś to przegięłam na maxa...2 banany
                      pochłonęłam, 2 pierniczni w czekoladzie i coś tam jeszcze, acha, kilka
                      orzechów...Jutro mam egzamin i stres mi doskwiera, do tego wczoraj coś mnie
                      zaczęło rozkładać i nienajlepiej się czuję, choć obłożnie chora na szczęście
                      nie jestem.
                      Do ćwiczeń też nie mogę się zmobilizować... :( ani czasu ani ochoty nie mam...
                      Najgorsze: waga zbliza się do 81... :(
                      • kamak23 Re: Ach ta sesja... 05.06.06, 21:23
                        Zapomniałam dodać że mój ukochany się ze mnie śmieje, że zostanę chyba wkrótce
                        zdetronizowana i już nie będę "Królową Brzuszków" na tym forum... ;)
                        • malgaska Re: Ach ta sesja... 05.06.06, 23:16
                          Kamak kochana, ukochany niech się nie martwi ;) Twoja pozycja jest na razie
                          niezagrozona ...a nawet gdyby... to i tak masz tytuł w kieszeni
                          Pierwszej Królowej... :)
                          E to pewnie dopiero na dobre wrócisz po egzaminach...zdawaj szybko i
                          skutecznie... czekamy z utęsknieniem i trzymamy kciuki... pa pa
                          • olanc Królowa brzuszków 06.06.06, 10:35
                            Coś Ty Kamak, jak napisała Malgaska, pozycję masz bardzo silną :). Cięzko jest
                            dietować w stresie. W takich chwilach sukcesem jest nie objadać się i nie jeśc
                            zbyt dużo słodyczy. Acha, i bierz magnez. Pomaga w takich chwilach, i olej z
                            wiesiołka też. I pij dużo wody mineralnej. Trzymam kciuki ! Za egzaminy i za
                            walkę z pokusami. Pozdrawiam :)
                            • kamak23 Urodzinowe imprezy... 09.06.06, 14:34
                              U mnie nadal sesja i nie trzymam niestety diety :( Do tego urodziny męża... 2
                              kawałki kopca kreta zjadłam, i jeszcze kilka innych tragicznie słodkich i
                              kalorycznych rzeczy...
                              Waga 81
                              Wrócę na dobre chyba dopiero po sesji, tj. ok 26 czerwca, bo wtedy mam ostatni
                              egz...
                              • malgaska Urodzinki ... :))))))) 13.06.06, 08:47
                                Doniosły mi ptaszyny ze dziś Twoje URODZINY !!!!! :))))

                                Kamaczku kochany wszystkiego najlepszego naj naj naj
                                samych fantastycznych i radosnych chwil
                                spełnienia marzeń... wszystkich...
                                szósteczki na początku...
                                i mam nadzieję że dzisiejszy egzamin zdasz również z fantastyczna oceną...

                                sto lat sto lat..... niech żyje nam!!!!!
                                • olanc Re: Urodzinki ... :))))))) 13.06.06, 09:54
                                  Kamak, z okazji Twojego Święta zdrówka, optymizmu na codzień, sukcesów na
                                  studiach i w naszym dietowaniu i samych szczęśliwych chwil :) Wszystkiego
                                  naj :).
                                  • gosia-samosia55 Re: Urodzinki ... :))))))) 13.06.06, 11:24
                                    Z okazji urodzin życzę CI,aby udało ci się wszystko,co zaplanowałaś,
                                    żeby nie opuszczła Cię wytrwałość w dążeniu do celu
                                    i towarzyszyła Ci pogoda ducha na co dzień,
                                    a także, byś nigdy nie stała się zbyt dorosła na to,
                                    by umieć się cieszyć najdrobniejszymi sprawami.....

                                    100 lat i 1000 buziaków !!!!!!
                                    • kamak23 Re: Urodzinki ... :))))))) 13.06.06, 12:02
                                      Dziękuję Wam dziewczyny za życzenia, kochane jesteście :) Dzień zaczęłam od
                                      ważenia...beznadzieja totalna, dobijam do 82...Ale nie dziwcie się, zero
                                      ćwiczeń ostatnio, i te urodzinowe ciasta...
                                      Teraz nie mogę ćwiczyć bo cierpię na poparzenia słoneczne...Byliśmy nad morzem,
                                      co prawda tylko 1 dzień, niedzielę, ale było cudownie, pogoda wymarzona, woda
                                      ciepła, tylko zjaraliśmy się ostro, nie mogę teraz spać, nosić ubrań itd bo
                                      wszystko sprawia mi ból...
                                      Biegamy po pokoju w samych gaciach a wyjście na dwór jest bolesne...Oczywiście
                                      okłady z kefirku codziennie :) Ale najgorsze, że nie mogę ćwiczyć, bo słony pot
                                      to dla mojej skóry zabójstwo, samo zginanie się to koszmar. Niedługo pewnie mi
                                      przejdzie(zejdzie wraz ze skóra ;).
                                      Co do wagi to przykro mi i tak jakoś głupio, że nie osiągnęłam celu, czyli 7
                                      sprzodu na urodziny... Ale nie poddaję się i mam zamiar walczyć, może do końca
                                      czerwca?Jak ściśle zastosuję plan to powinno się udać :)
                                      Dziękuję Wam wszystkim za życzenia jeszcze raz!
                                      • kamak23 PORAŻKA w czasie sesji... 19.06.06, 20:03
                                        Ta porażka to nie moje egzaminy bo idzie w miarę, ale jedzenie... I waga...
                                        Mam jojo i to normalne przy moim obżarstwie sesyjnym... Przytyłam i czuję
                                        to... Czuję sie bardzo źle a najgorsze że jak sie uczę to nie potrafię się
                                        opanować...jem słodycze niestety...
                                        Nie ćwiczę w ogóle co też "efekt" tycia.
                                        Czuje że spodnie są znów ciasne, prawie jak na starcie :(
                                        Zdaję sobie ze wszystkiego sprawę ale najgorsze że ja nie mogę zapanować nad
                                        swym apetytem, tylko bym jadła i jadła a najchętniej czekoladę... Niech juz sie
                                        ta sesja skończy!!! Bo dojdę znów do 90! :(
                                        • kamak23 Re: PORAŻKA w czasie sesji... 19.06.06, 22:02
                                          Ponarzekałam trochę, ale to że się wygadałam chyba mnie trochę zmobilizowało,
                                          bo wysiliłam się na 60 min stepera... To sukces w porównaniu do ostatnich dni :)
                                          • olanc Re: PORAŻKA w czasie sesji... 20.06.06, 11:09
                                            Kamak super, że się pojawiłaś :). Doskonale rozumiem Twoje rozterki związane z
                                            sesją. Miałam tak samo. Moje koleżanki chudły ze stresu, a ja go zajadałam
                                            czekoladkami, kanapkami i tyłam. W czasie pisania pracy magisterskiej
                                            powiedziałam sobie koniec ! I zawsze jak mnie kusiło piłam szklankę wody
                                            mineralnej. Oczywiście nie wyeliminowało to calkowicie słodkości z mojej diety,
                                            ale znacznie je ograniczyło i nie przytyłam. Trzymam za Ciebie kciuki i
                                            pozdrawiam ciepło :)
                                            • kamak23 Słońce wyjdzie i dla mnie... :) 20.06.06, 12:41
                                              Jest lepiej, dużo lepiej. Wczoraj koktajl przed snem, dziś rano też...wracam do
                                              dobrych nawyków!!! :))) Najlepsze, że cudownie sie czuję, znów lżej i
                                              pozytywną energię czuję... :)
                                              Waga niestety nienajlepiej, dziś rano wahała się, raz 82, raz 83
                                              pokazuje...Więc jest kiepsko, ale zrobie wszystko, by było lepiej! Mam moc!
                                              • kamak23 Re: Słońce wyjdzie i dla mnie... :) 21.06.06, 12:39
                                                Troszkę cichutko się zrobiło na forum więc coć napiszę, nadrobię straty bo
                                                długo przecież nie pisałam.
                                                Wczorajszy dzień minął w miarę ok, choć wpadki były, odrobina truskawek z serem
                                                (malutko, ale jednak...), na kolację jogurt...Generalnie więc mogłobybyć
                                                lepiej, bo nie planowałam ustępst...Ale czuję sie dobrze, lżej i wiem, że w
                                                porównaniu z ostatnimi dniami jest dużo dużo lepiej.
                                                • olanc Re: Słońce wyjdzie i dla mnie... :) 21.06.06, 13:45
                                                  Kamak, metody powrotu do planu są różne. Metoda "cięcia skalpelem", metoda
                                                  małych kroków..:) Ja stosuję różne, bo najważniejsze to zbliżyć się jak
                                                  najbardziej do ideału i chudnąć, i chudnąć, i chudnąć...:)Pozdrawiam
                                                  serdecznie :)
                                                  • kamak23 Re: Słońce wyjdzie i dla mnie... :) 21.06.06, 23:16
                                                    Nie popisałam sie wieczorem, muszę znów sie uczyć do kolejnego egzaminu i znów
                                                    tracę panowanie nad swym apetytem na słodycze...
                                                    Chrom jakos nie pomaga...
      • kamak23 Czuje ze mi sie uda 22.06.06, 21:32
        Dzisiejszy dzień prawie bez wpadek, pół kilo truskawek zjadłam,nie mogłam sie
        powstrzymać. Ale poza tym wszystko jak trzeba,popijam wodę żurawinową i nawet
        nie jestem głodna, kupiłam zapas soków i jestem pełna optymizmu. Jem chrom,
        magnez i jakoś udało mi sie pohamować apetyt na słodycze.
        Teraz kolejne dni nauki ostrej mnie czekają ale tylko do poniedizałku :)
        Do tego dziś pojawiła sie szansa wakacji nad morzem śródziemnym... To mnie
        baardzo motywuje, kupię dwuczęściowy strój i będę opalać brzuch bo szkoda
        słońca nad takim morzem. Do tej pory to pokazywałam sie tylko w jednocxęśćowym,
        ale koniec z tym!!! Do sierpnia jeszcze wiele czasu,powinnam zdążyć trochę
        zrzucić,pod warunkiem że będę się trzymać planu... :)

        Dziś rano waga 82 i mam nadzieję,że zacznie spadać :)

        Mam zapał. Tylko mi źle z tym, że nie ćwiczę ale obecnie nie mam na to czasu
        ani siły...
        • kamak23 Re: Czuje ze mi sie uda 23.06.06, 18:29
          Cichutko na forum, ale nie szkodzi :)
          U mnie ok, rano waga 81! :)))))))
          Z jedzeniem dobrze, choc wczoraj wieczorem zjadłam jednego małego herbatnika i
          jednego orzeszka pistacjowego, ale liczę, ze mój organizm tego nie zauważył :P
          No i kupiłam dwuczęściowy strój kąpielowy, naprawdę fajny(rozm. 42 :( jeszcze,
          ale mam zamiar to zmienić). Powiesiłam go w pokoju na szafie, w widocznym
          miejscu. Jak kusi mnie coś do jedzenia, ciasteczko męża czy coś innego,
          spoglądam na strój i myślę, że mam się w nim pokazać ludziom juz wkrótce. I
          wiecie co, działa naprawdę, odechciewa mi sie słodkości :) Ugotowałam sobie
          właśnie kalafiorek i jem w przerwie od nauki :)
          Obym tylko wytrzymała wieczorem, z tym jest najgorzej...Ale mam entuzjazm i
          motywację (właśnie spojrzałam na strój) :)
          • gosia-samosia55 Re: Czuje ze mi sie uda 25.06.06, 08:53
            Witaj Kamak!
            Cieszę się bardzo,że przystąpiłaś do ataku!W czwartek nie miałam czasu
            pisać ,ale przeczytałam Twój post .Waga 82 kg.Pomyślałam,że cię doganiam, i być
            może wyprzedzę,a tu dzisiaj patrzę - 81!! Ho,ho - zaskoczyłaś mnie kompletnie!!
            Gratuluję i oby tak dalej!
            Ale uprzedzam lojalnie - mam zamiar Cię wyprzedzić, tylko nie wiem czy mi na to
            pozwolisz :)
            • kamak23 Re: Czuje ze mi sie uda 27.06.06, 16:42
              Dziś rano waga wskazała 80 kg, wczoraj wieczorem sobie poćwiczyłam i efekty
              są :) Dietę trzymam i eksperymentuję w kuchni :) Napiszę przepisy jak znajdę
              dłuższą chwilkę. Generalnie jest ok i świetnie sie czuję :)
              Gosiu samosiu, co Ty na to? ;)
              • kamak23 Re: Czuje ze mi sie uda 27.06.06, 17:15
                Zapomniałam dodać, że dziś przegięłam z owocami, zjadłam:
                2 jabłka
                1 nektarynkę
                1 gruszkę
                10 słodkich czereśni
                jakieś pół kilo truskawek...no, może troszeczkę mniej
                Wiem, ze to za dużo jak na plan...duuuużo za dużo, ale taką miałam ochotę...
                w sumie to byo moje sniadanie i przekąski w międzyczasie...ale juz nic dziś nie
                zjem i poćwiczę, obiecuję! Po wczorajszych ćwiczonkach nie mogę się ruszać i
                wszystkie mięśnie mnie bolą, szczególnie nogi, chodzić prawie nie mogę...ale
                przynajmniej wiem, ze mam mięśnie i że ćwiczenia są dobre...
                A przepis na obiadek,jaki dziś jadłam napiszę w wątku z przepisami :)
                • olanc Re: Czuje ze mi sie uda 29.06.06, 12:41
                  Kamak jesteś na fali wznoszącej , tak trzymaj :). Ja jakoś powolutku, bez
                  fali, ale staram się trzymać. Raz lepiej jak gorzej, ale po ciuchach widzę, że
                  trochę jakby spadam z wagą...Oby to nie były złudne nadzieje...Pozdrawiam
                  • kamak23 WYJEŻDŻAM i żegnam się z Wami... 29.06.06, 16:23
                    Niestety nadszedł czas pożegnania...Sesja zdana, opuszczam moje miasto
                    uniwersyteckie...Wyjeżdżam na wakacje do domu, wróce w październiku. Do
                    internetu raczej nie będę miała dostępu, może czasami to wtedy tu zajżę i się
                    odezwę. Smutno mi się tak z Wami rozstawać bo będzie mi Was brakować...Ale pora
                    roku sprzyja odchudzaniu i mam nadzieję, ze jak kolejny raz się pokaże na forum
                    to bedzie mnie mniej, i Wam też tego życzę z całego serca. Ja do września
                    bardzo chcę zrzucić conajmniej 5 kilo, a najlepiej to 10 :) Wierzę że to
                    możliwe, zwłaszcza przy zwiększonym wysiłku fizycznym :)

                    Mam jeszcze prośbę, żeby któraś z Was przesyłała skany nowym dziewczynom, ja
                    nie będę miała tej możliwości.
                    • nata31 Re: WYJEŻDŻAM i żegnam się z Wami... 29.06.06, 20:45
                      Kamaczku, do zobaczenia w październiku..powodzenia w odchudzaniu ..wierzmy,że
                      sie uda i z tygodnia na tydzień będzie kochanego ciałka mniej..
                      Jak tylko będziesz miała możliwość zaglądaj tu do nas:)
                      Udanego odpoczynku i miłego pobytu na wczasach.
                      Pozsdrawiam
                    • malgaska Re: WYJEŻDŻAM i żegnam się z Wami... 02.07.06, 13:22
                      Kamaczku mój kochany:))) a ja dopiero dzisiaj mam kolejną szanse na kontakt z
                      cywilizacją...i nie zdąrzyłam Ci pomachać pa pa...
                      Ale mam nadzieję że czasami też uda Ci się zajrzeć tutaj... i zobaczysz :))
                      dziewczyny polecam na wakacjach kafejki internetowe od czasu do czasu można
                      przecież z nich skorzystać...
                      Gratuluje zdanych egzaminów mam nadzieję ze wszystkie tak wspaniale...
                      i dotarcia do 80 !!! mam nadzieję że już za chwileczke zobaczysz upragnione 7 z
                      przodu a jak do nas wrócisz na dobre to i 6:)))
                      Zyczę cudnych wakacji, muszę przyznać że plany masz obiecujące...
                      I czekam z utęsknieniem....pa pa
                    • olanc Re: WYJEŻDŻAM i żegnam się z Wami... 03.07.06, 10:12
                      Kamak, gratulacje z powodu zakończenia sesji i udanych wakacji. Trzymam za
                      Ciebie kciuki, do zobaczenia w pażdzierniku z nową, mniejszą wagą. Mam
                      nadzieję, że czasem wskoczysz na nasze forum bo pusto tu będzie bez Ciebie :(.
                      Uściski
                      • kamak23 Wpadam na chwilkę :) 12.07.06, 20:00
                        Dziewczyny, mam chwilkę i możliwość skorzystania z Internetu więc piszę. U mnie
                        wakacje, jestem na garnuszku mamy i efekt jest taki że waga wskazuje 81...
                        Zobaczymy, co będzie dalej... Staram się trzymać dietę ale trudno mi...odezwę
                        się następnym razem...oby było mniej na liczniku.
                        • olanc Re: Wpadam na chwilkę :) 26.07.06, 13:40
                          Kamak witaj ! :). No, u mamy to na pewno ciężko dietować. Ale staraj się
                          chociaż kilka elementów raz na jakiś czas wprowadzać w życie, żeby nie przytyć.
                          Polecam Ci rower, pomógł mi utrzymac wagę na wakacjach mimo słodkich wpadek :).
                          Pozdrawiam serdecznie :)
                        • malgaska Re: Wpadam na chwilkę :) 16.08.06, 10:40
                          Kamaczku! Mam nadzieje ze wakacjujesz sie wspaniale...i dbasz pommo wzystko o
                          dietke ;) ja juz po wakacjach i tak bardzo długich i teraz postaram sie nieco
                          więcej popisac...pamietam i pozdrawiam serdecznie...pa pa czekam
                          • malgaska Już niedługo wróci Kamak!!!! 21.09.06, 10:12
                            Fajnie ze Kamak niedługo wraca...wesprze na duchu i pomobilizuje...
                            Kamak tylko nie ma ze boli...jak tylko wrócisz siadasz i piszesz... choćby nie
                            wiem co ;))) czekam .. :)
                            • bozzar Re: Już niedługo wróci Kamak!!!! 23.09.06, 22:11
                              Kamaczku a gdzie Ty?? córka marnotrawna powróciła na łono wypłukiwaczek...a
                              Ciebie nie ma? Daj koniecznie znać po powrocie co u Ciebie dobrego słychać? i
                              jak ma sie Twoja waga? Widzę,że ja znów startuje z najwyższym wskaznikiem;-)
                              a co tam...przynajmniej mam z czym walczyć;-))
                              pozdrawiam ciepło i czakam na kilka słów!!
                              • kamak23 POWRÓT KAMAK! 12.10.06, 13:00
                                Witam wszystkie wypłukiwaczki bardzo serdecznie i cieszę się ogromnie, że
                                wracam do Was!
                                Sprawa wygląda tak: przytyłam choć nie wiem ile, bo zepsuła mi się waga. Muszę
                                kupić nową, ale stawiam na jakieś 5 kilo, może nawet więcej, bo przez wakacje
                                jadłam normalnie(chleb,ziemniaki, smażone itp), nawet czasem skusiłam się na
                                coś słodkiego, choć nie przesadzałam. Ale najgorsze, że nie ćwiczyłam... :/
                                Jakoś nie mogłam się zmobilizować...Ale teraz zaczynam :)
                                Przez ostatnie kilka dni przygotowuję sie do planu, co ma wyraz w odstawieniu
                                chleba, kawy i herbaty, piję dużo dużo wody no i nie jem późnych kolacji, co
                                też popełniałam w czasie moich 3-miesięcznych wakacji :(
                                Weekend jeszcze nie będzie idealny, bo nie mam soku i innych potrzebnych
                                produktów, ale mam chęci :)Mam zamiar przez ten weekend się rozruszać :) To
                                chyba liczy się najbardziej... :)

                                Podaję moje początkowe wymiary:

                                biust 102
                                pas 90
                                biodra 104
                                waga ???

                                Nawet nie wiecie jak sie cieszę, ze znów tu będę pisać :) Uściski dla
                                wszystkich moich kochanych wypłukiwaczek!!! :)
                                • malgaska KAMAK! wraca :) !!! 12.10.06, 22:13
                                  Witaj Kamaczku kochany ;)
                                  Bardzo się cieszę, że sie sama zmotywowałaś i wkraczasz na ścieżke wyrzeczeń :)
                                  ale i lepszego jutra :)
                                  a ja jak sie cieszę, że znowu popiszemy.... mam nadzieję ze też i się ;)
                                  Pozdrowionka buziaki pa pa
                                • kamak23 Re: POWRÓT KAMAK! 12.10.06, 23:48
                                  Dzisiejszy dzień pod względem dietowania był średnio udany, śniadania nie
                                  zjadłam bo nie miałam kiedy, wiem że to niedobrze ale cóż...
                                  Obiad: surówka z selera, 1 pomidor, gotowana wątróbka drobiowa, gotowane brokuły
                                  przekąska: jabłko
                                  kolacja 1 śledź w occie i odrobina wędzonej makreli a potem skusiłam sie
                                  jeszcze na jogurt, choć nie miałam tego w planie... ;)
                                  Czuję się dobrze, pozytywna energia zaczyna we mnie wstępować, same wiecie, jak
                                  to bywa na początku :)
                                  Na dobre zaczne w przyszłym tygodniu, ale jutro mam zamiar wyskoczyć na basem
                                  by troszkę rozruszać zasiedziałe kosci ;)

                                  • kamak23 Re: POWRÓT KAMAK! 14.10.06, 14:18
                                    Wczoraj nie zmobili\zowałam sie do ćwiczeń ale z jedzeniem było ok, sałatka z
                                    pomidora, jaja na twardo i brokułów na sniadanie, na obiad panga w ziołach z
                                    selerem i brokułami, kolacja tuńczyk 100 g w sosie własnym
                                    W międzyczasie 2 mandarynki i jabłko

                                    A dzis na śniadanko 2 jaja na twardo
                                    obiad właśnie robię, gotowane udko z kurczaka z kalafiorem + pomidory z cebulką
                                    i koperkiem na surówkę

                                    Ogólnie jest ok, czuję się super, tylko te brzuszki...jak tu wziąć się do
                                    roboty...? Kurczę, odzwyczaiłam się...a mąż właśnie wlazł na steper i wyciska
                                    już godzinę...nie ma jak to dobry przykład... :)
                                    • bozzar Re: POWRÓT KAMAK! 14.10.06, 15:14
                                      Witaj Kamak;-))))
                                      Jak dobrze,ze jesteś! Znów powraca duch pozytywnej rywalizacji i dzielenia się
                                      trudami i radościami walki z tłuszczykiem;-)
                                      Przodownico Planu...witamy znów!!!!
                                      Daj nam dobry przykład jak to sie robi;-)))))
                                      Nawet nie wiesz jak sie cieszę,że jesteś!!!!!!!!!!!!
                                    • kamak23 Zaczynam ćwiczyć :) 17.10.06, 00:38
                                      No i w końcu wzięłam sie do roboty. Zaczęłam tradycyjnie od brzuszków, mam na
                                      koncie 60 :) Do tego 300 podskoków na skakance i około godziny "domowego"
                                      aerobiku z płyty CD :) Zmęczyłam się porządnie. I o to chodzi! :)
                                      • malgaska Re: Zaczynam ćwiczyć :) 17.10.06, 17:55
                                        Sssuper!!! nic tak mnie nie mobilizuje jak dobry przykład i pozytywna
                                        rywalizacja ;)
                                        I o to chodzi! ;)
                                        Nie za dużo jak na jeden i pierwszy raz.. jak dzisiaj??? zakwasy ????
                                        Pozdrówka...
                                        • kamak23 Re: Zaczynam ćwiczyć :) 18.10.06, 00:02
                                          Dzięki malgasko za odzew, masz rację, zakwasy mam dziś nieziemskie...Chodzić
                                          nie mogę. Może to rzeczywiście za dużo jak na pierwszy raz, ale wiem, że jak
                                          nie zacznę "z grubej rury" to w ogóle nie zacznę.
                                          A dziś byłam półtorej godziny na basenie, z czego może z pół godzinki pływałam
                                          a resztę...zjeżdżałam na wodnej zjeżdżalni, albo zażywałam wodnych masaży oraz
                                          bąbelków w jakuzzi... :) Cudownie było, znaleźliśmy świetny kompleks sportowo
                                          rekreacyjny a to wszystko bardzo tanio...(4 zł za godzinę) :) Tyle, że trzeba
                                          40 km jechać, ale to nic, bo warto.
                                          Tak więc nieco rozruszałam moje zakwasy, choć uda, pośladki i mięśnie brzucha
                                          nadal bolą, ale to nic, przynajmniej wiem, że mam mięśnie... ;)
                                          Z dietą nienajlepiej, bo jem chleb...Jakoś nie mogę się od niego opędzić...
                                          Ale będzie lepiej...Musi! ;)
                                          • olanc Re: Zaczynam ćwiczyć :) 18.10.06, 10:56
                                            Kamak, nareszcie jesteś :). Wyglądałam Cię od początku października :). Trochę
                                            mi się sytuacja unormowała i wracam do diety, na razie mam rozruch. I zachęcona
                                            dobrym przykładem zacznę w końcu te brzuszki, bo mój brzuch po urodzeniu
                                            dziecka to jedno wielkie nieporozumienie...Pozdrawiam :)
                                          • kamak23 Zaczęłam i na tym się skończyło.... ;( 21.10.06, 13:54
                                            Po ostatnich zakwasach coś nie mogę się zabrać...

                                            Dieta kiepsko...mam duży kryzys finansowy, nie eksperymentuję i nie wymyślam
                                            fajnych potraw.Niestety, nie mogę na razie szaleć.....

                                            Poza tym mam teraz sporo roboty z magisterką a same wiecie , jak się odchudza
                                            gdy trzeba dużo myśleć...i pisać!!! ;(
                                            Ale staram sie choć trochę, żadnych słodyczy, kawy nie piję juz 2 tyg ale
                                            ciągnie mnie strasznie i nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
                                            Trzymajcie się dziewczyny!
                                            • kamak23 Może jednak... 23.10.06, 08:19
                                              Ten tydzień mam zamiar pilnować się bardzo bo za tydzień mam chrzciny, będę
                                              matką chrzestną a wcześniej o tym nie wiedziałam. Szkoda, miałabym motywację...
                                              Przynajmniej mam ją teraz, na ten tydzień ;)
                                              • malgaska Re: Może jednak... 23.10.06, 10:07
                                                Witaj!
                                                Dobra motywacja to najlepszy bodziec!!! szczęściara :) do roboty...moze to
                                                podziała na innych tez ;)
                                                Co do zakwasów.. z doświadczenia wiem ze na drugi dzień i kolejny trzeba sie
                                                przemóc i tez poćwiczyc...wszystko boli ale trzeba dalej... a na kolejne
                                                wszystko przechodzi.. i juz jest super...mój rekord ćwiczenia przy muzyce z
                                                płytki bez przerwy to ponad 14 dni ;)
                                                co ciekawe - nigdy nie miałam zakwasów od stepera ani rowerka.. ale od
                                                schodzenia z góry.. i tych ćwiczeń to wielkie jak góry :) czyli to dla naszych
                                                miesni niezły wycisk :) ciekawe czy dla tłuszczyku też ;)
                                                • olanc Re: Może jednak... 23.10.06, 12:31
                                                  Kamak, kupiłam w Auchanie mrożone żurawiny, dziś robię sok, 350 g na 4 szklanki
                                                  wody, gotować aż pękną owoce. Wyjdzie taniej niż kupowany już gotowy. Bardzo
                                                  jestem zmotywana, aż dziw...Ty w niedzielę masz chrzciny, ja spotkanie klasowe,
                                                  ten tydzień będzie nasz ! Pozdrawiam :)
                                              • kamak23 Dam radę, dam, DAM!!! 24.10.06, 16:54
                                                Od kilku dni staram się troszkę oszczędzać, nie jadać po 18 przede wszystim. I
                                                pije dużo wody. Czeję ze chudnę.
                                                Wymiary z dzisiaj z rana:
                                                biust: 101
                                                talia: 89
                                                biodra: 103
                                                Oznacza to ze jest lepiej, choć nie wiem jak z wagą bo chwilowo nie
                                                posiadam "sprzętu ważacego".
                                                Najważniejsze że coś idzie!Mam moc!!!
                                                • malgaska Re: Dam radę, dam, DAM!!! 24.10.06, 17:35
                                                  Pewnie ze dasz..a ja nie chce zostać w tyle..i żeby nie zapeszać.. odzyskuje
                                                  siły.. drżyjcie :)
                                                  To co dziś steperek? .. moje godziny na steperkowanie to od 21 do 22 :)
                                                  Dzis razem ? :) trzymaj sie cieplutko pozdrawiam ...
                                                  • olanc Re: Dam radę, dam, DAM!!! 26.10.06, 11:01
                                                    Pewnie, że dasz :). Jakoś ta jesień póki co sprzyja nam wszystkim :).
                                                    Pozdrawiam :)
                                                  • kamak23 wyjeżdżam 26.10.06, 12:50
                                                    Dziewczyny, wyjeżdżam na dłuuugi weekend, do 5.11 mnie nie będzie, trzymajcie
                                                    się dzielnie moje wypłukiwaczki, jak wrócę to ruszam pełną parą, obiecuję! A wy
                                                    nie jedzcie na cmentarzu popkornu, ostatnio widziałam jak sprzedawali, to już
                                                    przesada...Życzę refleksyjnego Święta Zmarłych...moje zawsze takie jest jak
                                                    pomyślę o tych moich bliskich, którzy już odeszli...
                                                  • kamak23 No i wróciłam 04.11.06, 10:13
                                                    Weekend był udany, bardzo rodzinny z tym, że jak to bywa na rodzinnych
                                                    spotkaniach(zaliczyłam imprezę z okazji chrztu, spotkanie z rodziną nie
                                                    widzianą 3 lata i urodziny członka rodziny) jedzenie jedzenie i jeszcze raz
                                                    jedzenie, obiady polskie, ciasta, itd...mam dosyć. Muszę dojść do siebie bo źle
                                                    się czuję.Nie obżerałam się ale nie powiem, żebym się maksymalnie
                                                    powstrzymywała, niby normalnie jadłam(dla kogoś nie odchudzającego się) ale dla
                                                    mnie teraz to nienormalne jedzenie, bo normalne to to, co zgodne z planem... ;)

                                                    Pozytywny aspekt wyjazdu: dostałam rower treningowy!!!Używany ale bardzo dobry,
                                                    tylko komputerek nie działa, albo muszę kupić baterie... ;)
                                                    Wczoraj zaczęłam pozytywnie od koktajlu przed snem. Jeszcze wagę muszę kupić,
                                                    zbieram się i zbieram i zebrać jakoś nie mogę...

                                                    Zaczynamy weekend kobitki!!!Pokażcie co potraficie! ;)
                                                  • kamak23 wróciłam i się pochwalę ;) 04.11.06, 18:36
                                                    Sobota, która właśnie się kończy, nie była może nalepsza pod względem menu, bo
                                                    jadłam normalnie, pieczywo a na obiad pierogi, ale właśnie skończyłam
                                                    ćwiczyć... :) :) :)
                                                    Mam na koncie 30 min stepera, 20 min na rowerku i znów steperek 15 min, w sumie
                                                    ponad godzina ćwiczeń aerobowych ;) Suuuuper!!! ;)
                                                  • kamak23 Zaczyna się tydzień... 06.11.06, 07:17
                                                    Niedziela taka sobie była, nienajgorsza ale mogło być lepiej... ;)
                                                    Ten tydzień zaczynam od koktajlu długowiecznosci ;)
                                                  • olanc Re: Zaczyna się tydzień... 17.11.06, 10:18
                                                    Kamaczku jak u Ciebie ? Z dietą i z brzuszkami ? U mnie niestety klapa, ale
                                                    dziś coś drgnęło, więc może...Może...Pozdrawiam
                                                  • kamak23 Przeprowadzka 29.11.06, 15:58
                                                    Ze wzgledu na to, że nasze forum coś ostatnio podupadło, zmieniam miejsce.
                                                    Przenoszę się na forum Kuby tak jak malgaska i swojego czasu dorocia. Nowe
                                                    forum, nowy start, nowy zapał...Tym razem musi się udać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka