Dodaj do ulubionych

Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak......

12.04.10, 16:12
wyborcza.pl/1,76842,5705983,Medal_dla_pilota__co_Lecha_Kaczynskiego_sie_nie_bal.html
Obserwuj wątek
    • plectrum Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 16:30

      A co na tom ś.p. poseł Gosiewski?

      orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 20:03
        O ironio losu, no chyba, że się mylimy.......
    • 1ki Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 20:11
      "Nie ma podstaw, by twierdzić, że na pilotów była wywierana presja" mówi
      prokurator. A wy już z Prezydenta robicie mordercę.
      Napiszę więc jeszcze raz, bo wykasowano.
      Mówić, że Tusk czy Putin kogoś zabił to złe i teoria spiskowa.
      Mówić, że SP Prezydent kogoś zabił to dobre i oznaka logicznego myślenia.
      Żeby było jasne, ja przypuszczam, że to straszna tragedia, która wynikała, albo
      z awarii (piloci przestali w pewnym momencie reagować na wieże) i/lub braku
      porozumienia między wieżą, a samolotem (w wywiadzie kontroler jasno stwierdził,
      że nie mogli się porozumieć co do wysokości).
      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 20:28
        Już stworzyłeś teorie. ja napisałem, że mam nadzieję, że właśnie tak nie było i
        nie mysl, że oczekuje, że to przypuszczenie sie spełni ale juz sam widzisz, że
        historia sie lubi powtarzac i znowu w Smoleńsku zginęli polscy iteligenci.
        • 1ki Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 12:36
          marek_z1 napisał:

          > Już stworzyłeś teorie. ja napisałem, że mam nadzieję, że właśnie tak nie było i
          > nie mysl, że oczekuje, że to przypuszczenie sie spełni ale juz sam widzisz, że
          > historia sie lubi powtarzac i znowu w Smoleńsku zginęli polscy iteligenci.
          gdzie reszta postów, które wczoraj były napisane?
          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 13:02
            Nie liczyłem postów ale chyba są wszystkie plus nowe
            • 1ki Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 13:06
              marek_z1 napisał:

              > Nie liczyłem postów ale chyba są wszystkie plus nowe
              też nie wiem ile było, ale odpowiedziałam Ci parę razy, a nie raz
      • ludde Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 12:26
        Apropo presji:

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,105741,7765164,Wezwali_ich_na_poklad_w_ostatniej_chwili.html


        "Podpułkownik Jarosław Florczak

        Funkcja jaką pełnił podczas tych wizyt, to swego rodzaju bufor
        pomiędzy szefem ochrony VIP-a, a osobą ochranianą. Taka funkcja
        została wprowadzona po wizycie prezydenta w Gruzji, kilka lat temu,
        podczas której pojechał w rejon, gdzie doszło do strzelaniny -
        zdradza rzecznik BOR, Dariusz Aleksandrowicz. Wtedy szef ochrony
        prezydenta nie potrafił się sprzeciwić głowie państwa. - Pułkownik
        Florczak miał za zadanie, w razie czego powiedzieć "nie, tego nie
        robimy" - wyjaśnia rzecznik"
        • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 12:50
          To wiele wyjaśnia. Ten wątek nie poszedł na marne!
    • plectrum Re: na 99% 12.04.10, 21:12

      > mogła to byc powtórka z lotu do tbilisi.. ale zapomnijcie o tym, ze
      kiedykolwiek ujawnia pelny zapis z kabiny pilotow...

      Dokładnie. Bo gdyby okazało się, że była jakakolwiek presja ze strony pasażerów
      to obciach byłby straszny. Dla Polski, polskiego wojska itd...

      Chociaż z drugiej strony bardzo wspierałbym starania rodzin pilotów do ustalenia
      prawdy, gdyby całą wina została zwalona na nich.

      Ja uważam jednak powtórkę Tbilisi za najbardziej prawdopododobny przebieg
      zdarzeń. Jest dla mnie niewybrażalne, aby Kaczyński i jego ekipa lądowali w
      Minsku. To dla nich sprawa "honoru". Lądować w Mińsku i być zdanym na łaskę i
      nie łaskę Łukaszenki?....

      Jedynie mogli lecieć do Maskwy. Ale tam pewnie bardzo długo trwałoby, aż
      zostaniłby zorganizowany przejazd do Katynia. Jako, że nie była to oficjalna
      delegecja zaproszona przez Rosję musieliby starać się o środki lokomocji we
      własnym zakresie. To wszystko potrwałoby pewnie do wieczora i nici byłby z
      transmiski w tv, bo ciemno by już było.

      Więc jedynym honorowym wyjściem było lądować w Smoleńsku. Za wszelką cenę. To
      jest takie tragiczne. I takie polskie. W tym zdarzeniu kumulują się wszyskie
      narodowe cechy Polaków: Brak rozsądnej organizacji wyjazdu, bałagan,
      bezmyślność, brak wyobraźni i unoszenie się chorą dumą i "honorem".

      Mówienie o "drugim Katyniu" jest całkowicie nie na miejscu. Ofiary z przed 70
      lat zostali tam zamordowani. A Ci z soboty zginęli prawdopodobnie na skutek
      braku wyobraźni i chorej dumy.
      • marek_z1 Re: na 99% 12.04.10, 21:17
        Uważam jednak, że jesli tak było, to dowiemy się prawdy dzieki Rosjanom w
        komisji. Nikomu tak bardzo jak im nie zalezy odsunąc od siebie chocby cien
        podejrzeń.
        • color.one jakby ktos mial watpliwosci... 12.04.10, 21:25
          orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
          i pomyslec (zakładam tylko) ze przez takich ludzi zginelo tyle niewinnych osob,
          niezaleznie od barwy czy przekonan politycznych.
          kaczynski to tez byl pewnie mily facet, a jego zona bardzo mila kobieta...
          ogolnie zal za cudza niewyobrazalna glupote i tyle.
          • marek_z1 Re: jakby ktos mial watpliwosci... 12.04.10, 21:46
            Niestety, wszyscy skupilii się na śmierci Pana Prezydenta ale zycie stewardessy
            jest tez równie ważne (np. dla Boga).
    • cartahena Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:05
      Jak juz napisalam w innym watku, ciekawa jestem, kiedy te naciski
      mialy byc wywierane? W ostatnich minutach lotu, w trakcie
      podchodzenia do ladowania? Jak to sobie wyobrazacie? Przeciez NIE
      BYLO CZASU na to czasu! Czy moze jakis general biegal po pokladzie,
      zey pilotow nastraszyc? W Tibilisi chyba byla zupelnie inna
      sytuacja, bo czas na ladowanie byl duzo dluzszy. No i w koncu
      przeciez nie wyladowali.
      • mgr.jekyll Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:15
        z rozmowy z majorem Michałem Fiszerem:


        Jaki jest dostęp pasażerów do kabiny pilota?

        Zasady są takie, że podczas podchodzenia do lądowania jest zakaz wchodzenia do kabiny pilotów. Wątpię, żeby wystąpiła jakaś bezpośrednia presja. Jeśli jakaś miała być to wewnętrzna, związana z wagą wydarzenia.
      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:15
        Wiesz kiedy był czas? Kiedy krążyli trzy razy nad lotniskiem.
        • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:10
          Pragne zwrocic uwage na:
          1.Przy dolocie do lotniska, podczas okrazen lotniska (trzykrotnie!!!) i przy
          podchodzeniu wszyscy pasazerowie MUSZA siedziec w fotelach i miec zapiete pasy.
          Pilot nie bedzie prowadzil ZADNYCH dyskusji nawet z szefem sztabu, dow. wojsk
          lotniczych czy prezydentem w takich okolicznosciach. Nie wolno mu, takie sa
          procedury. Jesli dopuscil do ich zlamania, tzn. w czasie podchodzenia ucial
          sobie pogawedke z kims z pasazerow (w co NIE WIERZE) to pilot ponosi
          odpowiedzialnosc.
          2.Prezydent dzwonil do brata z informacja, ze za 15 minut laduja. Oznacza to, ze
          pilot osobiscie lub poprzez stewardese, poinformowal, ze beda ladowac i w
          konsekwencji nalezy grzecznie usiasc i zapiac pasy. I nie uzywac telefonow.
          Oznacza to, ze pilot jeszcze nie wiedzial o trudnych warunkach panujacych na
          lotnisku. Albo nie wierzyl kontrolerowi ze Smolenska, w co watpie.
          Oczywiscie, mozna snuc teorie spiskowa, ze prezydent powidzial cos innego a brat
          tego nie
          chce ujawnic. Np. ze tym razem zmusil pilota do posluchania "rozkazu"...Nie
          wierze w takie bajki.
          3.Z informacji jakie moglam do tej pory uzyskac wynika, ze: piloci znali jez.
          rosyjski i znali to lotnisko. Nie ma zadnych informacji o tym, ze pilot
          kontaktowal sie z ze swoim przelozonym (dowodca pulku) poniewaz sytuacja tego
          wymagala. Nie ma takze zadnej informacji, ze pilot meldowal wczesniej o
          jakimkolwiek zagrozeniu czy awarii. Lot przebiegal normalnie.
          4. Powtarzana informacja opisujaca sytuacje z lotu do Gruzji, pokazuje dobitnie,
          ze piloci wiedzieli jak sie maja zachowac - skontaktowac sie z przelozonym,
          jesli ktos na pokladzie wywiera na nich presje dot. BEZPIECZENSTWA lotu.
          5. Samolot musial miec wystarczajacy zapas paliwa na dolot i powrot bez
          tankowania, wlasnie z powodow pogodowych. TU-154M ma zasieg ok 6000-6.500 km, w
          zaleznosci od ladunku. Nie sadze, ze byl maksymalnie obciazony.
          6. Pilot wojskowy doskonale wie (jak pokazala syt. z Gruzji) kto jest jego
          przelozonym. Ani prezydent, ani szef sztabu ani nawet dow. sil powietrznych nie
          maja prawa wydac jakiegokolwiek rozkazu pilotowi. Dow. sil lotniczych moglby
          wydac taki rozkaz, gdyby przejal obowiazki dowodcy pulku. Nic takiego sie nie
          wydarzylo.
          7. Pilot wykonal manewr, ktory, z informacji jakie moge uzyskac, jest dla mnie
          kompletnie niezrozumialy. Wg slow rosyjskiego kontrolera, poinformowal, ze
          podejmie probe i oceni sytuacje po (jak rozumiem) wyjsciu pod chmury. Ma takie
          prawo, zadne naciski nie sa do tego potrzebne. Z
          informacji i z animacji komputerowej wynika, ze nie podchodzil do ladowania
          tylko lecial w locie poziomym na wys. 20m. Skoro znal to lotnisko to musial
          wiedziec o maszcie anteny na sciezce podejscia. Z animacji wynika, ze na
          wysokosc 20m zszedl niemal 2km od progu drogi startowej. Podstawa chmur byla na
          ok. 100m. Powinien wyjsc pod chmury na tej wyskosci i bedac na sciezce i na
          slizgu, podchodzic do ladowania. Zeby ocenic sytuacje, musial wyjsc
          pod chmury, zeby stwierdzic czy widocznosc pozwala mu na ladowanie.Z informacji
          przekazanej przez kontrolera wynika, ze pilot zostal poinformowany o tym, ze
          leci zbyt nisko. Nie zareagowal na te informacje. Nie odpowiedzial kontrolerowi,
          nie podal odczytu wysokosci z wysokosciomierza samolotu. Nie zaczal wznoszenia.
          Efektem lotu na tej wysokosci bylo uderzenie o maszt, co, jak wskazuja
          doniesienia, bylo przyczyna, ze samolot albo zaczal sie ROZPADAC w powietrzu,
          przed zalesionym terenem albo na skutek utraty statecznosci obnizyl lot,
          zahaczyl o drzewa na wys.10m. i zaczal sie rozpadac.
          8.Spekulacje na temat "presji" czy "naciskow" na pilota mozna sobie darowac bo
          najwazniejszym pytaniem jest nie dlaczego sie zdecydowal ladowac w Smolensku
          tylko DLACZEGO LECIAL TAK NISKO I POZIOMO!!!
          Czy ktos przy zdrowych zmyslach, jest w stanie twierdzic ze to VIP-y na
          pokladzie samolotu kazaly pilotowi "kosic trawnik"???
          8. Jestem jak najdalsza od obarczania wina pilota, warunki byly trudne ale nie
          wykluczajace ladowania. W przeciwnym razie lotnisko zostaloby zamkniete. To, ze
          wczesniej Il-76 lecacy z Moskwy, zawrocil i nawet nie podjal proby, wynika z
          rosyjskich procedur lotniczych. Wg nich to kontroler(ziemia) podejmuje decyzje a
          nie pilot. U nas (i w wiekszosci krajow zachodnich) jest odwrotnie, to pilot
          decyduje, jesli lotnisko nie jest zamkniete. Kontrola rekomendowala inne
          lotnisko ale nie odmowila zgody na ladowanie.
          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:09
            Wszystko świetnie tylko:
            - dlaczego wszyscy zginęli, schodząc z linii lotu, scinając drzewa, niewidząc pasu
            - skoro Jarek dzwonił do Lecha o 8:20, to juz powinny byc dawno wyłączone
            wszystkie telefony (jesli pamietam ladowaie planowo miało sie odbyc o 8:36) a
            przeciez nie rozmawiali chyna 2 sekundy. Wieza informowała załoge juz na 50km do
            lotniska, że warunki sa kiepskie (przeciez samolo wojskowy z 8:06 został
            skierowany na inne lotnisko)
            • aquanta Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 11:07
              Prezydent dzwonił z telefonu satelitarnego
              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 11:17
                Zgadza się, masz rację.
          • realgniot Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 10:26
            sarah007 napisała:

            Odnośnie punktu 3 to nie byłbym taki pewny jak było, bo w przypadku wypadku CASY można przytoczyć cytat z notatki PAP z gazety.pl "Eksperci ocenili, że katastrofie sprzyjały: brak wyszkolenia drugiego pilota w lotach w nocy i w trudnych warunkach atmosferycznych, brak doświadczenia dowódcy w lotach na tej wersji CASY, brak doświadczenia kontrolera w prowadzeniu samolotów innych niż Su-22, używanie przez załogę i kontrolera różnych jednostek miar."
            W przypadku tamtego wypadku wynika, iż pilot oprócz braku doświadczenia nie mógł się dogadać z kontrolerem po polsku, a po rosyjsku jeszcze trudniej będzie się porozumieć. W samolocie CASY lecieli właściwie sami piloci i czy w tamtym wypadku były jakieś naciski?
            Do tego po informacjach w wywiadzie w gazecie z majorem Michałem Fiszerem mogę wnioskować, że pilot mógł być podatny presji ze względu na niewystarczające doświadczenie, cytat z wywiadu: "Jakie doświadczenie miał ten pilot?

            Miał doświadczenie dość duże, choć standardy światowe mówią, by piloci byli starsi wiekowo, ze względu nawet na standardy życiowe. To osoby mniej skłonne do podejmowania ryzyka. Pilot miał dużą ilość wylatanych godzin, ale standardy NATOwskie mówią, że mają dużo większe doświadczenie. Tyle, że my takich pilotów w lotnictwie transportowym nie mamy. Problem w tym, że w latach 90. piloci z dużym doświadczeniem w zderzeniu z nowymi tendencjami politycznymi odchodziło. Mówiono o nich że byli członkami PZPR, a niemal wszyscy byli, bo musieli. Zamykano im drogę do kariery i w rezultacie lotnictwo niezwykle odmłodniało. Dziś nie mamy zbyt wielu pięćdziesięciolatków w lotnictwie transportowym, a tacy powinni latać z głowami państwa. Na samolotach bojowych powinni latać ludzie młodzi, bo inna jest natura tego latania. Powinni być agresywni, dynamiczni."
            Po zaistniałej sytuacji w Gruzji kapitan jeszcze młodszy mógł być pod presją o jakiej sobie nie zdajemy sprawy. Lądowanie jako sprawa życia i śmierci, ewentualny awans, albo konsekwentne narażenie się na nieprzyjemności. Wcale nie musiało dochodzić do jakieś szczególnej komunikacji z przełożonymi, wystarczyło, że podobna sytuacja jego starszego kolegi wywarła presję, oraz ambicje i próba popisania się (jaki to jestem dobry i doświadczony) mogły doprowadzić do tragedii.
            Z wywiadu z przytoczonym majorem wynika, że system naprowadzania na lotnisku istniał, ale nie był kompatybilny z ILS, a chwilę wcześniej rosyjski samolot nie wylądował ze względu na złą pogodą i posiadał prawdopodobnie sprawny system naprowadzania na pokładzie, więc skoro rosyjski pilot rezygnuje mimo lepszej komunikacji i systemów naprowadzania, a polski ląduje to musi coś być nie tak.
            Najbardziej niebezpieczni kierowcy samochodów to statystycznie dobrze usytuowany trzydziestolatek.
            Nie piszę, że wyłącznie był winny kapitan, ale cały splot zdarzeń przed tragedią. Nie tylko wpływ na zaistniałą sytuację miała pogoda, bo dodać trzeba wiele innych czynników od incydentu w Gruzji, wypadek Casy, presja, ambicja, wiek kapitana, pilota, brak odpowiedniej kadry w polskim lotnictwie itd.
        • cartahena do marek _z1 13.04.10, 00:15
          Latales kiedys samolotem? Jesli nie, to Ci uswiadomie, ze jak
          samolot laduje i przed nalezy siedziec w fotelu z zapietymi pasami.
          Pasazer, moze nawet dokladnie nie wiedziec co sie dzieje z samolotem
          czy krazy czy nie, bo sie na tym nie zna! A Ty zdaje sie masz gotowy
          scenariusz, ze s.p. prezydent doskonale wiedzial, ze to juz krazenie
          nad lotniskiem (ktorego ponoc nie bylo dobrze widac) i ze teraz
          nalezy przymusic pilota do ladowania. CZAS, mog drogi, CZAS tu gra
          role. Moim zdaniem NIE ZDAZYLBY tak szybko zadzialac. Przeanalizuj
          jeszcze raz sprawe z Gruzji. Tam wygladalo to zupelnie inaczej, bo
          tam prezydent zasugerowal, zeby zmienic lotnisko, ale nie w
          ostatniej chwili, nie w trakcie kolowania!
          • marek_z1 Re: do marek _z1 13.04.10, 00:23
            A nie wydaje ci sie, że pilot duzo wczesniej znał warunki panujace na lotnisku.
            Myslisz, ze wzniósł się w powietrze i tam dopiero dowaidywał sie o mgle.
            przeciez dziennikarze wylądowali 1.5 godz. wczesniej i juz wtedy było cięzko.
            • sarah007 Re: do marek _z1 13.04.10, 00:51
              Pilot musi znac warunki i prognoze zanim wogole wystartuje. Ale dopiero na
              miejscu moze sam ocenic sytuacje. W ciagu 1.5 h sytuacja meteorologiczna na
              lotnisku moze sie zmienic diametralnie. W obie strony.
              • vobo7 Re: do marek _z1 13.04.10, 01:09
                sarah007 napisała:

                > Pilot musi znac warunki i prognoze zanim wogole wystartuje. Ale dopiero na
                > miejscu moze sam ocenic sytuacje.


                Czy w takim razie, wiedząc o marnych warunkach, nie powinno się mieć
                przygotowanego alternatywnego planu, zakładającego lądowanie na innym lotnisku,
                mieć tam przygotowany dalszy transport, być może wylecieć wcześniej, itd.?

                Czy wreszcie takie przygotowania nie powinny być poczynione nawet, gdyby w
                chwili startu nad Smoleńskiem mgły nie było? Właśnie na wypadek, gdyby się
                jednak pojawiła?

                Skoro zaś takich przygotowań nie było, to pojawiają się dwa pytania:
                - czemu ich nie było?
                - czy właśnie tu nie ma aby tego poszukiwanego elementu presji?

                Nie znam się na lotnictwie. Niemniej przychodzi mi do głowy jeszcze i takie
                pytanie: czy gdyby to był zwykły cywilny lot, widzialność ok. 400-500 m,
                podstawa ok. 80-100m (a na lotnisku np. wysiadłby ILS), to czy pilot w ogóle
                próbowałby podejścia mając dość paliwa na lot do innego lotniska?
                • sarah007 Re: do marek _z1 13.04.10, 01:19
                  Nie wiem, nie potrafie Ci odpowiedziec. Decyduje pilot.
                  Co do planu B. Nie wiem, nie znam sie na protokole dyplomatycznym i na
                  organizacji takich imprez. Nie sadze,plan B to zawsze albo powrot albo odlot na
                  lotnisko zapasowe. Czy pilot mial zamiar leciec na inne lotnisko? Nie dowiemy
                  sie tego nigdy chyba. Z rozmowy z kontrolerem wynikaloby, ze pilot podejmie
                  probe i jesli sie nie uda to poleci na inne lotnisko. Nie znam instrukcji jakie
                  pilot otrzymal przed lotem. Trzeba troche cierpliwosci, to jest zbyt powazna
                  sprawa, zeby nie ujawniono wszystkiego. Nie jestem zwolenniczka spiskowej teorii
                  swiata...
                  • vobo7 Re: do marek _z1 13.04.10, 02:02
                    Na pewno masz rację co do tego, że musimy poczekać na wyniki badań, śledztwa,
                    itd. Choć przecież prawdą jest też, że waga zdarzeń utrudnia takie cierpliwe
                    czekanie a i spekulacje nie są nienaturalne.

                    A czy na to pytanie-porównanie z lotem cywilnym też nie potrafisz odpowiedzieć?

                    Wracając jeszcze na chwilę do kwestii presji i porównania z wyprawą do Gruzji.
                    Tam była o tyle inna sytuacja, że Prezydent próbował zmienić plan lotu. Czyli
                    musiał się w tym celu wykazać aktywnością. Tu nie miał takiej potrzeby. Gdyby
                    zaszła konieczność lotu na lotnisko zapasowe, to aktywnością w tej kwestii
                    musiałby się wykazać pilot. Domyślam się (bo nie wiem), że wtedy musiałby się
                    skontaktować z dowódcą pułku a być może - ze względu na charakter lotu - także z
                    pasażerami. Pytanie, kiedy powinien/mógł to zrobić?

                    Czy jeszcze te 50 km od lotniska, kiedy uzyskał informację o złych warunkach? Bo
                    jeśli te warunki były znacznie poniżej dopuszczalnych granic, to może jednak
                    należało? Nie wiem, czy są jakieś określone procedury, a już zwłaszcza, czy są
                    dla takich, jak ten lotów.

                    W wywieranie jakiegoś wpływu na pilota podczas samego kołowania czy podejścia
                    też nie wierzę; tzn. nie wydaje mi się to w ogóle możliwe.
                    • sarah007 Re: do marek _z1 13.04.10, 08:17
                      W kazdym przypadku, czy w lotnictwie cywilnym czy wojskowym, decyzja nalezy do
                      pilota.
                      • marek_z1 Re: do marek _z1 13.04.10, 08:22
                        Zapraszam do mojego poczatkowego pierwszego wpisu, tam jest link. Zachęcam do
                        przeczytania całej treści artykułu, nie tylko tutułu.
    • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:13
      Znamy ten motyw. 16 latek "pożycza" autko od rodziców. Razem z kolegami ruszają
      na "podbój". Trafia się długa prosta, tylko jakiś kiep blokuje. Podwójna ciągła,
      lekko pod górkę... No co ty stary, nie wyprzedzisz? Nie bądź c..a, dawaj...
      Tylko, że pilot nie miał 16 lat i miał "prawko" od dawna.
      Wiem, tłumaczenie jest bez sensu, bo takie macie wytyczne. Robota czeka, trzeba
      produkować wątki i siać siać siać.
      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:19
        Nie mam pojęcia o czym napisałeś?
        • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:27
          W skrócie.
          1. Pilot to nie 16latek któremu kumple każą jechać szybciej.
          2. drugie było raczej do botów pokroju w.i.l którzy tworzą miliony tematów na
          sekundę (hiperbola, nie czepiać się)
          • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:31
            A i zapomniałem o jakże zawoalowanej sugestii. Nikt nikogo nie oskarża, ja tylko
            wyrażam troskę. Mam nadzieję, że to nie marek_z1 1 ukradł mi ogórki z piwnicy.
            • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:33
              Może jakis 16-latek
          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:31
            Zacząłęm ten wątek wstawiajac link do faktu, który miał miejsce. Uważasz, że
            tamten pilot miał czy zachowywał sie jak 16-to latek? A moze podawanie faktów
            uważasz za produkcje na forum?
            • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:37
              1. Nie zrozumiałeś, fakt. Uważam, że to właśnie ludzie sugerujący winę
              prezydenta traktują pilota jak 16latka w "pozyczonym" aucie
              2. A moze podawanie faktów
              > uważasz za produkcje na forum?

              Sporo tych faktów i jeszcze ten język troski. "Mam nadzieję, że biedny marek_z1
              nie zestrzelił samolotu prezydenta". Nie żeby jakiś podtekst czy ukryte w
              "pytaniu" sugestie.
              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:45
                Wiesz, problem w tym, że marek_z1 ie zestrzelał wczesniej samolotów a prezydent
                kazał ladowac zmieniając wcześniejsze załozenia dowódców.
                • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:49
                  > kazał ladowac zmieniając wcześniejsze załozenia dowódców.

                  Skutecznie??? Bo o ile pamiętam, to "niebałdzo".

                  Ja też mogę powiedzieć kamieniowi żeby latał. Nawet potupać nogami mogę.
                  • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:52
                    Nieskutecznie z powodu odważnej postawy pilota za co został odznaczony
                    • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:57
                      > Nieskutecznie z powodu odważnej postawy pilota za co został odznaczony

                      No brawo, będą z ciebie ludzie. Czyli samolotem kieruje pilot, a nie "prezydęt".

                      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:59
                        No i weź i cię zrozum
                      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:04
                        Juz wiem jak Ci pomóc. Ponieważ czytanie nie jest Twoja silna strona, wyłuszcze
                        z tekstu artykułu co najważniejsze:

                        Płk Pietruczuk poinformował o swojej decyzji Stasiaka i Łopińskiego. - Po tym
                        pan prezydent przyszedł do kabiny pilotów i osobiście jako zwierzchnik sił
                        zbrojnych polecił mi lecieć do Tbilisi - pisze w meldunku pilot. Wcześniej
                        najbliżsi współpracownicy prezydenta, np. Adam Bielan, twierdzili, że Kaczyński
                        nie kontaktował się z pilotem. A prezydent w wywiadzie dla Polskiego Radia
                        twierdził: - Ja nie wydawałem rozkazu, ja tylko wydałem polecenia różnym dużo
                        wyższym niż pilot oficerom Wojska Polskiego. I oni zrealizowali moje polecenia i
                        wydali pilotowi rozkaz na piśmie. I pilot nie usłuchał.

                        • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:09
                          Naprawdę budzisz nadzieję. Właśnie zrozumiałeś, że decyzje na pokładzie samolotu
                          wydaje pilot, a nie Pan szyszka.
                          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:17
                            Niestety, Ty nie. To nie był ten sam pilot, ten moze nie miał problemów z
                            wykonamiem rozkazu jednego z 7 generałów lub prezydenta, czy kogokolwiek na
                            pokładzie.
                            • kim-lan-san Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:25
                              Ponieważ był świetnie wyszkolonym samobójcą kamikaze, który wiedział że rozkaz
                              rzecz święta- należy go wykonać ponad wszystko.
                              Takowe metody treningu interpersonalnego powinny zostać opatentowane. W końcu
                              wykluczenie instynktu samozachowawczego to co najmniej 5lvl sztuki jedi.
                              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:28
                                Kłucisz sie nie tylko ze mna lecz takze z faktami:

                                1. Lądował w warunkach widocznosci mniejszych niz 450 metrów (Okecie minimum
                                1000 metrów)
                                2. Nie wyladował (kto wie, moze kamikaze, rozkaz to rozkaz)
                                • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:47
                                  Minimum nie oznacza, ze jak widocznosc na Okeciu jest 750 to samoloty nie
                                  laduja!Po za tym jakie samoloty? Mozna posadzic An-26 przy 200m nawet przy
                                  podejsciu na jedna NDB!
                                  • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:51
                                    Mozna lecz z Kowalskimi a nie ze świta 88 VIPów. Pamietaj też, że wierza
                                    odradzała lądowanie. Wiec mozna gdybac i cmokac ale ci co tam pracują (czy
                                    słuza) na codzień wiedza chyba lepiej.
                                    • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:54
                                      Oczywiście WIEŻA [przepraszam za błędy, jestem juz potwornie zmęczony i ide
                                      lulu. Dobranoc.]
                                    • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:03
                                      Nie ma znaczenia kto i jak dlugo pracuje na lotnisku. Decyzje podejmuje pilot,
                                      po zapoznaniu sie z warunkami panujacymi w danym momencie, na danym lotnisku.
                                      Aparatura, sluzaca do pomiaru widocznosci, jest umieszczona ok.50m obok pasa
                                      startowego. Czasem widocznosc na pasie jest inna. W przypadkach watpliwych,
                                      zdarza sie, ze na zadanie, sprawdza sie widocznosc na pasie.Dokonuje tego
                                      meteorolog. Nie znamy, wciaz, dokladnych warunkow meteo w sobote rano na
                                      lotnisku. Pojawiajacy sie w necie METAR to dane ze stacji synoptycznej w
                                      Smolensku a nie z lotniska wojskowego.
                                      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:16
                                        Widze, ze wiesz więcej niz fachowcy z TV. To cieszy, ponieważ tam usłyszałem, że:
                                        1. Wieża pół godziny wczesniej nie zezwoliła na ladowanie rosyjskiej maszyny
                                        (tak to sie mówi: Zezwolic?)
                                        2. Aparatura na tym wojskowym lotnisku jest przestarzała i UBOGA
                                        3. Pilot nie widział pasa, ściął drzewa lecz nie zdążył poderwac maszyny, jest
                                        zbyt cięzka, mało zwrotna
                                        4. Lotnisko było pokryte gęsta mgłą a pilot zrobił trzy okrązenia nad
                                        lotniskiem aby rozpoznac sytuacje (acha, rozumiem). 5. Dziennikarzom wydawało
                                        sie, że ląduja prosto z chmur (korespondencja swiadka)a przeciez mgła była duzo
                                        mniejsza
                                        • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:32
                                          Po pierwsze tamta maszyna to Il-76, po drugie zgodnie z rosyjska procedura
                                          decyduje ziemia a nie pilot. Skoro kilka dni wczesniej na tym samym lotnisku
                                          ladowal premier tym samym (chyba) samolotem i nic sie nie wydarzylo to chyba sie
                                          da wyladowac?
                                          Nie wiemy czy pilot nie widzial pasa. Sciecie drzew nie ma tu juz nic do rzeczy,
                                          najpierw zawadzil o maszt anteny radionamiernika.
                                          Widziales "zwrotny" samolot pasazerski?
                                          Nie wiemy dlaczego pilot zrobil 3 okrazenia, czy stal w holdingu czy, (co jest
                                          praktykowane przy podejsciu na NDB) wykonywał zniżanie w racetracku.
                                          Podobno podstawa chmur miala 100m, pilot musial wyjsc pod chmury, zeby cokolwiek
                                          zobaczyc i podjac decyzje co dalej.
                                          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 08:05
                                            > Po pierwsze tamta maszyna to Il-76, po drugie zgodnie z rosyjska procedura
                                            > decyduje ziemia a nie pilot.
                                            Ziemia nie zezwoliła na lądowanie, interpretowane w Polsce jako Sugerowanie
                                            zmiany lotniska.

                                            Skoro kilka dni wczesniej na tym samym lotnisku
                                            > ladowal premier tym samym (chyba) samolotem i nic sie nie wydarzylo to chyba
                                            sie da wyladowac?
                                            Proszę, co ty piszesz?

                                            > Nie wiemy czy pilot nie widzial pasa. Sciecie drzew nie ma tu juz nic do rzeczy
                                            Zmiana kursu (za szybkie podchodzenie do lądowania) spowodowane bardzo słaba
                                            widocznościa, czego dowodem były sciete drzewa i sam wypadek nie maja ze soba
                                            rzeczywiście nic wspólnego.

                                            > Widziales "zwrotny" samolot pasazerski?
                                            Podejrzewam, że nowsze i mniejsze dla max. 10 VIPów sa zwrotniejsze.

                                            > Nie wiemy dlaczego pilot zrobil 3 okrazenia, czy stal w holdingu czy, (co jest
                                            > praktykowane przy podejsciu na NDB) wykonywał zniżanie w racetracku.
                                            Może mieli sporo czasu, dlatego sobie polatali w "holdingu". Przeciez za 30 min
                                            mialy sie rozpoczac uroczystości.

                                            > Podobno podstawa chmur miala 100m,..
                                            a ja słyszałem, że PODOBNO mgła pozwalała zobaczyc płyte lotniska z wysokości 70
                                            metrów
                                            • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 08:33
                                              Co innego w przypadku rosyjskiego samolotu a co innego w przypoadku obcego.
                                              Wewnetrzne przepisy rosyjskie nie stosuja sie do lotow miedzynarodowych.
                                              Kontroler mogl sugerowac i tyle. Napisales wczesniej o przestarzalym i ubogim
                                              wyposazeniu, jakos to samo wysposazenie, nie przeszkodzilo innym. Ja WIEM, ze
                                              nie we mgle tylko to wyposazenie dziala tak samo we mgle jak i przy bezchmurnym
                                              niebie.
                                              Nie wiem jak bylo, jak na razie takich informacji nigdzie nie znalazlam.
                                              No tak, nieprecyzyjnie napisalam, czy widziales zwrotny samolot pasazerski dla
                                              160 osob?
                                              Nie bardzo rozumiem co ma rozpoczecie za 30 minut do krazenia nad lotniskiem...
                                              No wlasnie, podobno, a skoro plyte bylo widac z 70 m to by oznaczalo ze ktos
                                              widzial te plyte z 70m...Swiadkowie twierdza ze widzieli samolot, podawane sa
                                              rozne miejsca obserwacji, skoro oni widzieli samolot z odl. 500-600m to i pilot
                                              musial widziec ziemie z tej odleglosci.
                                              Nie zamierzam sie klocic ani wymyslac teorii. Ja czekam na wyniki. Zadalam tylko
                                              jedno pytanie, jak na razie retoryczne. Dlaczego lecial tak nisko, bo wynika, ze
                                              lecial poziomo a nie byl w slizgu.
                                              Dorabianie ideologi (to nie do Ciebie) o zamachach, sabotazu i naciskach
                                              prezydenta to po prostu jest smieszne.
                                              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 08:40
                                                > Dorabianie ideologi (to nie do Ciebie) o zamachach, sabotazu i naciskach
                                                prezydenta to po prostu jest smieszne.


                                                zapraszam ponownie do pierwszego wpisu i artykułu linkowanego
                                              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 11:51
                                                a ja mysle, że najlepsza odpowiedz bedzie taka, ze to Rosjanie są winni,
                                                ponieważ nie rozgonili mgły i chmur a jak powszechnie widomo stosuja takie
                                                praktyki przed ważnymi imprezami (olimpiada, zjazdy głow pąnstw etc.). Nie ma
                                                siły, że jakis rusofob-oszołom z pis wyskoczy z czymś takim.
                                  • karma1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:29
                                    Bredzisz kobieto jak potłuczona - leciałaś kiedyś w widoczności 200 m? A
                                    próbowałaś przy tym lądować? I nie turbopropem tylko dużym samolotem z silnikami
                                    odrzutowymi, którego - podejrzewam - prędkość podejścia jest w okolicach 250
                                    km/h. czyli ok 70 m/s. Jak widzisz przed sobą nie więcej niż 200 m, które
                                    przebywasz w niecałe 3 sekundy to życze Ci powodzenia w wylądowanie na jeden NDB
                                    - chyba na Flight Symulatorze!
                                    • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:48
                                      Napisalam o An-26.Pocztowy.
                                      To dotyczylo czegos innego, karma. marek podal minimum dla Okecia. Zgoda, 1000m.
                                      Tylko operowanie takim przykladem jest pozbawione sensu. Podalam przyklad antka
                                      bo jest rownie nieprzystajacy do sytuacji.
                                      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 07:49
                                        Ja niczego nie wymyslam, te wyagane 1000 metrów dla Okecia podał pilot w czasie
                                        wywiadu na antenie TVN24. Również przypomne, że Okecie jest "uzbrojone" w
                                        nowoczesna aparaturę.

                                        Samlot pocztowy? Śmierc VIP-ów? jak to powiazac?
                                        • sarah007 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 08:21
                                          Co ma minimum z Okecia do katastrofy w Smolensku?Tamten antek "usiadl" na
                                          lotnisku z min. 800m, przy widocznosci 200m.Cudem ale usiadl.I czego to
                                          dowodzi?Niczego.
                                          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 08:38
                                            A to, że Okecie jest duzym portem lotniczym z nowoczesna aparatura i na nim
                                            dopuszczalna widocznośc minimalna to 1000m a lotnisko w Smoleńsku jest wojskowe,
                                            kiepsko wyposażone i widocznosc wtedy była nie wieksza niz 450m. Pilot nie
                                            dostał zezwolenia na lądowanie, lecz odmówił.

                                            A Antki zostaw w spokoju.
                              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:39
                                jeszcze dodam, że był żołnierzem: świętej pamieci kapitan pilot Andrzej Protasiuk
                                • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:40
                                  przepraszam - Arkadiusz, nie Andrzej
          • pablo303 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 22:40
            jeszcze w sobotę była to dla mnie najbardziej prawdopodobna
            przyczyna tej tragedii, może dlatego, że bardzo prawdopodobna, ale
            po przeczytaniu wywiadu z mjrem Fiszerem myślę, że to raczej presja
            psychologiczna na pilocie (doskonale wiedział kto, dokąd i po co
            leci) i chyba niestety zła ocena możliwości - wynikająca ze
            stosunkowo młodego jak na pilota wieku, i mimo wielu wylatanych
            godzin większej skłonności do podejmowania ryzyka niż pilot w wieku
            50 lat.
            Zresztą nawet gdyby teoria o presji któregoś z przybocznych
            pissowców byłaby prawdą to wątpię, że się o tym kiedykolwiek dowiemy
            - to informacja zbyt dużej wagi "politycznej" - formalnie na pilocie
            leży cała odpowiedzialność i zapewne tak już zostanie niestety.
          • realgniot Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 10:38
            kim-lan-san napisała:

            A statystycznie, którzy kierowcy powodują najwięcej wypadków?
            Nie jest młody, ma skończone 30 lat, ustabilizowane życie itd.
    • nimisterek Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 12.04.10, 23:12
      niestety ,a tymczasem nazwiemy stadion narodowy imieniem Pana
      Kaczyńskiego . Może ktoś z tego warszawskiego tłumu palącego znicze
      odpowie mi co pochłonęło więcej ofiar - stan wojenny czy wojna z
      Rosją o "prawde katyńską".
      Zastanawiam się czy gdyby Pan Prezydent przeżył katastrofę
      podziękowałby pilotowi z Gruzji ,że być może uratował mu życie,
      wątpię bo słowa skruchy nie słyszałem z jego ust chyba nigdy.
      Dlatego nie wpisuję sie w tą ogulnonarodową szopkę
      • cartahena Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 00:24
        Twoja wypowiedz jest bardzo nie na miejscu. Zwlaszcza o ofiarach. Za
        chwile pewnie napiszesz, ze Jaruzelski to fajny koles byl, bo przez
        jego decyzje zostalo zabitych mniej ludzi niz stracilo je w
        katastrofie. Co to w ogole za porownywanie? Zenada.
        I nie feruj wyrokow, poki nie wszystko jest wiadome.
        A poza tym skad wiesz, ze nie podziekowal (jesli mial za co,
        oczywiscie, bo nie jestem tak do konca przekonana)? Bo media nie
        podaly? Media podaja co chca i jest im wygodnie. Juz gimnazjalisci
        to wiedza.
        • jerjar Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 09:05
          cartahena napisała:

          > Twoja wypowiedz jest bardzo nie na miejscu. <

          To mocna wypowiedź, ale na miejscu. Ten wątek akurat jest mało rozmodlony i dyskutanci próbują racjonalnej analizy.

          Być może nie dowiemy się, czy była bezpośrednia presja, ale brak w tej nieszczęsnej wyprawie jakiegokolwiek marginesu czasowego wpisuje oczywistą presję na początku.

          Zapewne formalną winą obciąży się lotników, ale rzeczywistą odpowiedzialność ponoszą organizatorzy, którym poczucie świętości i słuszności Sprawy zamgliło umysł.
          • ae911truthorg Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 09:39
            Pogratulować rozumu. "Organizatorzy są winni" , a rząd jest od czego ?
            • jerjar Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 09:47
              > Pogratulować rozumu. "Organizatorzy są winni" , a rząd jest od czego<

              Ten wyjazd organizowała Kancelaria, ale jeśli bardzo chcesz, możesz na fali żałobnej wendetty przyłożyć rządowi. Pamiętaj jednak, że musisz przebić posła Górskiego z PiS, bo inaczej nikt nie zwróci na Ciebie uwagi.
              • ae911truthorg Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 13:36
                W/g Ciebie rząd nie odpowiada za: bezp. Prezydenta,wyszkolenie pilota,zakup samolotów itp ? Jakkolwiek nie są to chyba przyczyny, to temat do przemyśleń. Dokładać lubisz Ty,choćby katolikom,pilotowi,prezydentowi. Idź do szkoły dzieciaku.
            • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 11:21
              Chyba jednak źle go zrozumiałeś. On miał na mysli organizatorów delegacji, nie
              gospodarzy czyli Rozjan (tak mysle).
          • glagonia Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 22:23
            dopisuje się do powyzszego. I dziękuję za rzeczową i kulturalną dyskusję - oby
            czytać takie wątki częściej...
    • cotbus76 To nie jest czas i jest zbyt mało pewnych 13.04.10, 08:47
      potwierdzonych informacji by w ogóle rozważać taki straszny
      scenariusz wydarzeń. Druga sprawa to to, że wiele rzeczy nigdy nie
      dotrze do publicznej wiadomości. Trzeba jednak zrozumieć ludzkie
      wątpliwości, bo choć o zmarłych należy mówić dobrze albo wcale jak
      mówiła moja babcia to niestety śp. Pan Prezydent zachowywał się w
      pewnych sytuacjach publicznych jak małe uparte dziecko dążące za
      wszelką cenę do postawienia na swoim. W żadnym wypadku nie można z
      tego wysnuwać aż tak daleko idących wniosków i tworzenie na ich
      podstawie czarnych scenariuszy.
    • zuzka111 spam 13.04.10, 09:14
      Z netykiety: Nie spamuj - nie zamieszczaj tej samej informacji w wielu
      miejscach.
    • marynica Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 12:13
      Mogło być podobnie jak wtedy w związku z Gruzją. Ale mogło być też
      tak, że żadne słowo presji nie padło, a ona i tak była. Lot
      zorganizowany tak, że nie było żadnego planu B. Można było lądować
      tylko w Smoleńsku, bo inaczej zawaliłby się cały plan uroczystości
      katyńskich, gdzie czekała już ekipa telewizyjna, ludzie w Polsce
      przed telewizorami, a na pokładzie była para prezydencka, wszyscy
      wojskowi dowódcy i cała gromada innych vip-ów. Myślę, że gdyby były
      przynajmniej 2 godziny zapasu do rozpoczęcia transmisji telewizyjnej
      z Katynia to nie byłoby tej tragedii. Samolot wylądowałby w Moskwie,
      pilot by nie ryzykował.
      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 12:56
        Tak, tak mogło reczywiscie byc. martwi mnie jednak 3-krotne lot nad lotniskiem a
        potem podejscie do ladowania z "obietnicą" jednej próby a potem zmiany lotniska.
        To mnie najbardziej zastanawia, ponieważ juz byli spóźnienie 20 min. i ta
        decyzja wygląda na przemyślana lub konsultowana. Jednak to co piszesz ma sens,
        przecież pilot zdawał sobie sprawę, z tego, co spotkało jego kolegę z nad Tibilisi.
        • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 16:46
          forum.gazeta.pl/forum/w,1157,109971272,109971272,Arkadiusz_Protasiuk_byl_drugim_pilotem_w_Tbilisi_.html
          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 16:54
            ... i jeszzce ta symulacja:
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7764648,Tak_wygladal_rzadowy_samolot__ANIMACJA_.html
    • andrzej_jm Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 19:03
      marek_z1 napisał:

      > wyborcza.pl/1,76842,5705983,Medal_dla_pilota__co_Lecha_Kaczynskiego_sie_nie_bal.html


      Czy to znaczy, że Prezydent RP w czasie lotu wszedł do kabiny
      pilotów i rozkazał lądować w Tbilisi?

      Czy ja dobrze zrozumiałem artykuł z Wyborczej?

      Czy Pan (i Państwo) też tak go (ten artykuł) zrozumieli?


      Jeśli zrozumiałem artukuł, to znaczy, że Prezydent RP
      nie znał procedur obowiązujących w czasie lotu.

      Z poważaniem

      Andrzej


      • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 19:45
        Znał, znał tylko iał je daleko w poważaniu
        • andrzej_jm Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 19:57
          marek_z1 napisał:

          > Znał, znał tylko iał je daleko w poważaniu

          Czy moje stresczenie artykułu z Wyborczej (w dzienniku
          też jest podobny) jest poprawne?

          >Czy to znaczy, że Prezydent RP w czasie lotu
          > do Azebrjdżanu wszedł do kabiny
          > pilotów i rozkazał lądować w Tbilisi?

          (Wiele zachodnich mediów właśnie w taki sposób nawiązuje teraz
          do lotu Prezydenta RP do Azerbejdżanu w 2008 roku)

          Pan też tak rozumie ten artykuł.

          Z Poważaniem

          Andrzej
          • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 20:33
            Moim zdaniem znał procedury lub zostały jemu przedstawione choby po Tibilisi.
            Przeciez nie lata nigdy sam, tylko z zawodowymi zołnierzami, oficerami BORu.
            Miał wtedy kaprys a jak było tym razem, to moze sie dowiemy po odczytaniu
            czarnych skrzynek? Może juz sama presja Tibilisi wystarczyła aby pilci sami
            podjęli próbe ladowania i nie potrzebna była interwencja.
            • andrzej_jm Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 21:20
              marek_z1 napisał:

              > Moim zdaniem znał procedury lub zostały jemu przedstawione choby
              >po Tibilisi.
              > Przeciez nie lata nigdy sam, tylko z zawodowymi zołnierzami,
              >oficerami BORu.
              > Miał wtedy kaprys a jak było tym razem, to moze sie dowiemy po
              >odczytaniu
              > czarnych skrzynek? Może juz sama presja Tibilisi wystarczyła aby
              pilci sami
              > podjęli próbe ladowania i nie potrzebna była interwencja.


              Nie pytam teraz czy Pan Prezydent znał procedury.

              Ja z artykułu w Wyborczej (i Dziennika) zrozumiałem, że:


              Prezydent RP w czasie lotu Azerbejdżanu do wszedł do kabiny
              pilotów i rozkazał lądować w Tbilisi?

              Czy Pan (i Państwo) też tak go (ten artykuł) zrozumieli?


              Pozdrawiam

              Andrzej
              • marek_z1 Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 21:26
                Ja zrozumiałem, ze wywierał presję na pilotach a czy fizycznie wszedł do kabiny,
                czy rozmowa odbywała się przez osoby trzecie, to nie ma dla mnie znaczenia.
                • andrzej_jm Re: Mam tylko wielką nadzieje, że nie było tak... 13.04.10, 21:40
                  marek_z1 napisał:

                  > Ja zrozumiałem, ze wywierał presję na pilotach a czy fizycznie
                  >wszedł do kabiny
                  > ,
                  > czy rozmowa odbywała się przez osoby trzecie, to nie ma dla mnie
                  >znaczenia.

                  Cytat z Wyborczej:
                  ,,
                  Po tym pan prezydent przyszedł do kabiny pilotów i osobiście jako
                  zwierzchnik sił zbrojnych polecił mi lecieć do Tbilisi - pisze w
                  meldunku pilot.
                  "

                  Ale kiedy wywierał? Czy w czasie lotu, czy jescze przed?
                  Ja zrozumiałem, że Prezydent do kabiny wszedł w czasie lotu do
                  Azerbejdżanu.

                  Czy Pan (i Państwo) też tak go (ten artykuł) zrozumieli?

                  Z poważaniem

                  Andrzej

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka