Dodaj do ulubionych

TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G

01.05.10, 00:23
W necie pojawiło się mnóstwo filmików jak to nas, pod Smoleńskiem
dobijano. Każdy znajomy fizyk powtarza mi, że to kompletna bzdura.
Nikt nie miał szans na przeżycie.

Zakładając, że:
Podchodzili do lądowania z prędkością 400km/h czyli 110,8m/s - takie
informacje wielokrotnie podawały media.
Lech Kaczyński ważył 100kg
Czas zderzenia z podłożem trwał 0,1s

F=(m*v)/t

Wynika, że Lech Kaczyński w chwili zderzenia ważył 11000 kg czyli 11
TON.

A jego ciało i innych pasażerów miał przeciążenie 110G.
Piloci F16 średnio mają około 3G, bardzo rzadko mogą mieć do 9G, ale
przy 9G tracą przytomność po kilku sekundach.

Nie życzę nikomu takiej śmierci. Więc mam nadzieję, że się mylę.
Proszę o ewentualne zweryfikowanie tego toku rozumowania.
Obserwuj wątek
    • spieprzajacydziad Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:28
      Ty zawistniku!
      A ja tam, bym chciał polec bohaterskom śmierciom!
      0,1 sek, i bohater!
    • witoldzbazin Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:28
      dlatego Bronek był taki zadowolony z premierkiem PO?
      • czarnygrom333 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:33
        Widac jakie szczescie spadlo na nich z nieba,to byl tylko samolot i
        96 trupow.Przykre jest to ze po trupach ida POmyleni do celu.
      • ajr-on Re: TUsk-154, a logika czyli 01.05.10, 00:37
        czy Kamorra na tym skorzystała?
        Mój kot Ciapek zostaje poza podejrzeniami.
      • hawranekslonko Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:38
        Przecież brat nie ma żadnych zahamowań.Zycie toczy się dalej.PiS Przegra.
        • witoldzbazin Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:39
          nie takie zabory ten kraj przetrwał hehehehehe
    • 4_oddech_kaczuchy Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:37
      selifselif napisał:

      >
      > Zakładając, że:
      > Podchodzili do lądowania z prędkością 400km/h czyli 110,8m/s -

      podawano 200- 270 km/h

      takie
      > informacje wielokrotnie podawały media.
      > Lech Kaczyński ważył 100kg
      > Czas zderzenia z podłożem trwał 0,1s

      0,1 s to punktowe zderzenie w niesprężyste podłoże

      A ten samolot rozlatywał się przez klikaset metrów i tak wytracał
      energię.
      Licz dalej
      • spieprzajacydziad Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 00:54
        A ten samolot rozlatywał się przez klikaset metrów i tak wytracał
        > energię.
        > Licz dalej



        No. Wystarczyło by jeszcze kilkaset metrów i samolot wytracił by energię
        całkowicie!
        Wtedy, wstał by dowódca ochrony prezydenta i poprawiając przekrzywiony krawat
        zaintonował :
        "Nic się nie stało! Polacy nic się nie stało!
        Nic się nie staaaało, Polacy nic się nie staaało!"
        • 4_oddech_kaczuchy Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 02:57
          spieprzajacydziad napisał:

          > A ten samolot rozlatywał się przez klikaset metrów i tak
          wytracał
          > > energię.
          > > Licz dalej

          >
          > No. Wystarczyło by jeszcze kilkaset metrów i samolot wytracił by
          energię
          > całkowicie!
          > Wtedy, wstał by dowódca ochrony prezydenta i poprawiając
          przekrzywiony krawat
          > zaintonował :
          > "Nic się nie stało! Polacy nic się nie stało!
          > Nic się nie staaaało, Polacy nic się nie staaało!"
          *
          W rozważaniach przyjęto założenie, że czas wytracania energii wynosi
          0,1 s. Czyli samolot uderzył i zatrzymał się w miejscu. Chyba sam w
          to nie wierzysz. Z pewnością uderzył kilka razy, stopniowo
          wytracając prędkość. Każde z tych uderzeń to kolejny etap
          zmniejszenia prędkości. I tak to trzeba sobie symulować. Zamiast
          jeden raz 11 ton mamy kilka lub kilkanaście uderzeń po kilkaset kg.
          To też dużo, ale efekt nieco inny.

          Do twojego komentarza nie będę się odnosił; jest niemerytoryczny.
      • ae911truthorg Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 15:41
        4_oddech_kaczuchy napisał:
        podawano 200- 270 km/h A ten samolot rozlatywał się przez klikaset metrów
        i tak wytracał
        > energię.
        Poszerzyłeś moją wypowiedź o jedno zagadnienie, które dla uproszczenia wywodu
        pominąłem.
        Typ zderzenia to jedno, a drugie to składowa prędkości.
        Prędkość pozioma to 250 km/h, do policzenia (moje wcześniejsze posty).
        Nachylenie wektora prędkości rzeczywistej jest pomijalne (patrz zmiana wysokości
        w ostatniej fazie lotu). Odległość poruszania się kadłuba po uderzeniu, to 100
        (nie kilkaset metrów).
        Stąd otrzymujemy 3 sekundy.
        Zmiana v to 250-0 i wtedy otrzymujemy średnie przeciążenie w tym czasie,co
        policzyłem we wcześniejszym poście w tym wątku.
        • qwakacz Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 24.06.10, 21:38
          "Zmiana v to 250-0 i wtedy otrzymujemy średnie przeciążenie w tym czasie,co
          policzyłem we wcześniejszym poście w tym wątku"

          Ty jesteś niereformowalny. Człowiek nie rozrywa się od średniego przeciążenia
          tylko od maksymalnego i o takim jest mowa w raportach. Watek był juz wałkowany
          i do mnie przemówiły niektóre argumenty a ty dalej twardy beton . Przy
          prędkości 250 km/h do 240 km/h na pasażerów dziąłało przeciążenie pomijalne .
          To samo było dalej aż do momentu tuż przezd zatrzymaniem . Wązna jest predkość
          przemieszcania pasażera na milimetr przed przeszkodą i wgłebienie jakie
          uczynił w przeszkodzie . Jeżeli pasażer sunął na kawałku blachy z szybkością
          50 km/h i z taka prędkościa uderzył w urwany silnik lub podwozie to z tego
          uderzenia nie zrobił mu sie guz na głowie a w stalowym elemencie nie zrobiło
          sie wgłebienie . Co najwyżej juz nieboszcyk odbił się w drugą stronę a droga
          hamowania z szybkości 50km/h wyniosła kilka mikrometrów . Policz sobie jakiemu
          przeciążeniu poddany został pasażer. Inny mozliwość topasażer wypadający z
          fotela i pod własnym ciężarem pokonujący odległośc do sufitu samolotu . Musisz
          naprawdę wykazać odrobinę dobrej woli i zainteresować się bliżej tematem to
          może wkońcu temat obejmiesz . Spróbuj zrozumieć dlaczego w samochodach montuje
          się boczne poduszki powietrzne . Samolot oprócz tego że leciał przed siebie to
          leciał także w dół . Samochód uderzony w bok ucieka zgodnie z kierunkiem
          uderzenia a pasażer wali głową w szybę . Samolot uderzający w ziemię nie
          spowoduje przesuniącia ziemi tylko sie odbije a pasażer będzie leciał dalej do
          ziemi.Dla mnie to jest wszystko proste. Polecam to doświadczenie z odwróconą
          szklanką -poprzednio kpiłeś z tego przykładu . A może przemówi ciekawość i je
          zrobisz ?
          • niegracz Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 24.06.10, 23:57
            qwakacz napisał:

            > Polecam to doświadczenie z odwróconą
            > szklanką -poprzednio kpiłeś z tego przykładu . A może przemówi ciekawość i je
            zrobisz ?
            >
            .
            te mądrala
            najpierw myslałes że 25 m sek kwadrat to 25g :))
            teraz znów bredzisz nie na temat

            radziłem ci abyś zapoznał sie z opisami innych podobnych katastrof

            moze jednak ciekawośc zwycięży i to zrobisz?

            podałem juz kilka przykładów

            jak np, Tu-134 wali w 2 metrowy nasyp kolejowy
            z predkościa podobna jka tu-154 w smoleńsku
            I co?
            ktos przezywa

            ofiary nie sa porozrywane na kawałki


            te 100g w sprawozdaniu MAK to sciema
            dla odwrócenia uwagi opinii publicznej
            z pewnoscia na wiekszosc pasażerów Tu-154 działały w momencie katastrofy
            znacznie ,znacznie mniejsze przeciążenia


            • qwakacz Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 26.06.10, 14:53
              Może i jestem mądrala ale wiem że choć Jozek jest podobny do Maryśki to
              Maryśka wcale nie jest facetem . To że w jednej katastrofie ktoś ocalał nie
              znaczy że w drugiej także musiał ocaleć. To że samolot rabnoł w nasyp kolejowy
              wcale i komus Bóg pozwolił na pozostanie jeszce na tym świecie wcale nie
              znaczy że wlasku Kabackim też ktoś powinien przeżyć. To że jakis pijak
              wypadnie z 4 pietra i lekko się połamie nie znaczy że przy następnym upadku
              ktoś kolejny przeżyje .

              I jeszcze coś - podobna katasrofa nigdy sie nie wydarzyła . Nasz ukochany
              przywódca nie mógł zginąć w zwyczajnej katastrofie - ta była niepowtarzalna.
              Poiwnieneś tez wiedzieć że żołnierz strzela - Bóg nosi kule ,pilot siedział za
              sterami a Bóg prowadził ten samolot i wudać wolą Boską było skończyć
              prezydenturę ukochanego przez was wodza.
    • ae911truthorg Re: Bardziej realne 01.05.10, 01:24
      Prędkość przyziemienia była 250 km/h - 69 m/s.
      Przyjmij 3 sekundy. Wtedy otrzymasz 23 G.

      "Dobrowolne: ppłk John Stapp w 1954 r. doznał przeciążenia 46,2 g w saniach
      rakietowych[1]. W wyniku tego eksperymentu popękały mu naczynia krwionośne w
      gałce ocznej (okresowa utrata wzroku, który J. Stapp odzyskał – szczęśliwie
      siatkówki w oczach nie były uszkodzone)."
      • kzet69 Re: Bardziej realne 01.05.10, 11:52
        poucz się fizyki, np. o zasadzie zachowania energii i o przemianach
        energii coś poczytaj.,..
        • ae911truthorg Re: Bardziej realne 01.05.10, 17:17
          kzet69 napisał:
          > poucz się fizyki, np. o zasadzie zachowania energii i o przemianach energii
          coś poczytaj.,..
          Mam nadzieję, że Ty wiesz coś o tym przynajmniej z Wikipedii.
          To oświeć mnie. Czy kontakt z ziemią to układ zamknięty, czy nie?
          Jakie zjawiska mogą naruszyć zasadę zachowania energii w tym przykładzie? Czy
          siła tarcia ma wpływ na obliczenie działającego przeciążenia?
          Hmmmm.
          • kzet69 Re: Bardziej realne 02.05.10, 08:54
            oj miszczu... dla ułatwienia rozrysuj sobie wektory kierunku ruchu
            wraku i jego części... i nie opowiadaj o 3 sek. jako podstawie
            obliczeń....
    • atenka11 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 11:05
      Nie ma sensu spekulowac. Wiadomo i widac to nawet golym i nie
      wprawnym okiem, ze przyczyna smierci byl uraz wielonarzadowy (Tusk
      cos jąkał cos o politraumie na konferencji prasowej-szkoda ze nikt
      mu tego nie przetlumaczył). Najprawdopodobniej przy tak dyzym urazie
      byli nieprzytomni wmomencie zetkniecia z ziemia. Włokna bólowe typu
      C , sa dosyc powolne, w porownaniu z innymi włoknami nerwowymi
      przewodzacymi np ruch , inne rodzaje czucia niz czucie bólu. Po za
      tym przy tak rozleklym urazie czy paleniu w temp 900 stopni ,
      zakonczenia newrwowe-receptory i włokna nerwowe ulegaja zniszczeniu
      i nie przewodza.Wspominane juz na forum przeciazenia nawet odrywaly
      glowy. Mozna wiec miec nadzieje ze fizycznie nie zdazyli ciepiec bo
      umarli w zsadzie natychmaist.
      Natomiast cierpieli bo wiedzieli ze zgina. Kilka sekund to duzo.
      • tojabogdan wersja, według której samolot udarzył z dużą siłą 01.05.10, 12:09
        wersja, według której samolot udarzył z dużą siłą o podłoże, jest bardzo
        prawdopodobna i przez wielu zajmującym się tym fachowo, nawet bardzo
        prawdopodobna. W momencie, w którym pilot zorientował się (gdzie był
        nawigator?), że leci zbyt nisko, zdecydował się też na ponowne poderwanie
        samolotu. Stąd też jego wysokość w chwili zderzenia lewego skrzydła z fatalną
        brzozą, jest już inna, wyższa, niż ułamek sekundy przed tym. Decyzja od
        poderwaniu się samolotu łączy się z dodaniem gazu, czyli znacznym zwiększeniem
        mocy silników. Ale urwany duży fragment lewego skrzydła uniemożliwił już
        sterowność i samolot uniósł się wprawdzie, ale jednocześnie przekręcił wokół osi
        i całą mocą uderzył przodem w podłoże. Tak więc siła zdarzenia była dużo wyższa,
        niżby to miało wynikać ze zwykłej, z reguły dość niskiej już prędkości przy
        lądowaniu. To, że fragmenty samolotu znajdowały się po katastrofie nie jednym
        miejscu, też da się prawami fizyki wytłumaczyć.
      • malwius1 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 12:27
        To wyliczenie 110G to tak jak tu ktoś chciał policzyć godzinę katastrofy biorąc godzinę startu, prędkość samolotu i długość trasy Warszawa - Smoleńsk.
        Takie wyliczenie byłoby bardziej przydatne do przypadku Casy z przed 2 lat.
        Samolot miał szansę zbliżyć się w okolice tej wartości waląc nosem w narastające zbocze jaru ale nie walnął, szedł pod górę równolegle do ziemi i gdyby nie kolejne grube drzewa na drodze miałby szanse wyjść z tego dużo lepiej albo odlecieć w górę albo wylądować na brzuchu na trawie , mogło być tak że pilot mógł wyjść z kabiny i otrzepać się z kurzu.
        Tutaj ścinał kolejne drzewa , wytracając prędkość, zahaczył lewym skrzydłem o ziemię znowu coś wytracił, zrobił coś w rodzaju cyrkla ,obrócił się do góry nogami znowu coś wytracił, upadł na bagnisty , podmokły teren-jakaś amortyzacja ale i tak dużo mniejsze wartości przeciążenia wystarczą do uśmiercenia.
        Prawdopodobnie początkową wartość (dopóki trwała rejestracja tego parametru ) poznamy z czarnych skrzynek- ten parametr je na pewno rejestrowany.
    • imponeross Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 12:45
      selifselif napisał:

      ...'
      > Nie życzę nikomu takiej śmierci. Więc mam nadzieję, że się mylę.
      > Proszę o ewentualne zweryfikowanie tego toku rozumowania.

      To nie taka zla smierc, ginie sie przeciez w ulamku sekundy zanim
      cokolwiek czlowiek zdazy pomyslec.
      • malwius1 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 12:59
        tojabogdan napisał:

        "W momencie, w którym pilot zorientował się (gdzie był
        nawigator?), że leci zbyt nisko, zdecydował się też na ponowne poderwanie
        samolotu. Stąd też jego wysokość w chwili zderzenia lewego skrzydła z fatalną
        brzozą, jest już inna, wyższa, niż ułamek sekundy przed tym. Decyzja od
        poderwaniu się samolotu łączy się z dodaniem gazu, czyli znacznym zwiększeniem
        mocy silników. "
        Skąd wiesz że pilot wyrównał po komunikacie kontrolera z wieży , przecież
        wcześniej przestał z nim rozmawiać czy miał cały czas włączony "odbiór " z wieży ?
        • igor_uk Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 13:03
          malwius1 ,przeczytaj jeszcze raz post tojabogdana,a pozniej swoj i pomysl,co
          jest nie tak?
          • malwius1 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 01.05.10, 13:31
            Zgoda , zwracam honor tojabogdanowi, on nic nie pisze o kontrolerze z wieży ,
            widocznie wziąłem to z innego postu ?
    • ludzie_opanujcie_sie Do troskliwych,którzy martwią się o cierpienie ofi 01.05.10, 22:30
      -ar.
      Każdy kto preżył wypadek komunikacyjny potwierdzi moje słowa:
      ofiara wypadku komunikacyjnego nie cierpi, nie czuje bólu
      fizycznegoani lęku przez pierwsze sekundy od zdarzenia.
      Człowiek jest w tzw. "szoku".
      Nikt w czasie kolizji/wypadkunie myslio tym, że umrze instyntk
      człowieka aktywuje pierwotne mechanizmy przetrwania (odruchy
      ucieczki, silnego uchwytu).
      Przezyłem dwa wypadki komunikacyjne - w obydwu przypadkach kolizja
      czyli zderzenie z innym pojazdem były nieokreslonym czasem czegoś na
      kszałt nieważkości-braku odczuwania jakiegokolwiek oporu ciała -
      mimo, że w tych sekundach uderzałem w jednym przypadku o ziemie
      wyrzucony z roweru przez uderzenie samochodu toczyłem się po ulicy
      aż do zatrzymania sie daleko za krawężnikiem, w drugim bezwładnie
      uderzałem ciałem wewnątrz samochodu przyz zderzeniu czołowym (brak
      zapietych pasów bezpieczeństwa).
      To bardzo dzine uczucie "nieważkości/lekkiego unoszenia się w
      przestrzeni"nie jest nieptrzyjemne i ie ma nic wspólnego z
      cierpieniem. Powiem więcej to wręcz przyjemne uczucie.
      Po obu wypadkach byłem przytomny dopiero po kilku minutach
      zaczynałem odczuwać jakiekolwiek skutki wypadków - mimo urazów w
      pierwszych minutach wcalenie czułem bólu ani strachu...
      Watpięwięc szczerze żeby ofiary katastrofy cierpiały w jakikolwiek
      sposob fizyczny lub pyshciczny - TO NIEMOZLIWE!
      Tym samym pragnę Wam powiedzieć, że nagła śmierć w
      katastrofie/wypadku to jedna z najlpeszych opcji jaka może przyrafić
      sięczłowiekowi z punktu widzenia ofiary o ilenie najlepsza.
      • xemxija Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 01.05.10, 22:46
        ludzie_opanujcie_sie napisała:

        > To bardzo dzine uczucie "nieważkości/lekkiego unoszenia się w
        > przestrzeni"nie jest nieptrzyjemne i ie ma nic wspólnego z
        > cierpieniem. Powiem więcej to wręcz przyjemne uczucie.


        Ale zanim wpadli w te "euforie" mieli chyba jednak pare sekund, zeby sie
        najpierw wystraszyc i wpasc w panike? To chyba najprzyjemniejsze nie jest...Oh,
        brrr!
        • robitussin Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 01.05.10, 22:56
          > To chyba najprzyjemniejsze nie jest...Oh, brrr!

          Jedyny "plus" tego strachu to drastycznie podwyższony poziom
          adrenaliny, która istotnie eliminuje wszelki ból czy cierpienie
          podczas wypadku.
          • xemxija Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 01.05.10, 23:08
            Nie, no daj spokoj. Ja tam zadnej adrenaliny nigdy nie czuje jak samolot zaczyna
            gwaltownie opadac (tak jakby mu ktos krzeslo spod dupki znienacka wyciagnal), a
            raz to pioruny walily jak wsciekle (chyba wtedy lecielismy nad tymi piorunami
            jakos, chociaz ze strachu nie pamietam wszystkiego) i tylko patrzylam czy ktos
            juz zaczyna krzyczec, zebym mogla sie legalnie przylaczyc, czy lepiej jeszcze
            troche poczekac. Nawet sobie tego nie wyobrazam jakby mi przyszlo przezyc
            prawdziwe zagrozenie katastrofa w powietrzu. Duzo wczesniej bym ze strachu
            umarla, ot co;)
        • ludzie_opanujcie_sie Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 02.05.10, 00:57
          nie przeżyłaś żadnego wypadku prawda :)?
          nie ma czasu na strach jak w fotelu kinowym
          to nie film :)
          nie bez powodu jedne z gorszych nastepst wypadków drogowych to stres
          pourazowy kiedy nieuświadamiane w czasie i zaraz po - procesy
          dochodzą do świadomości człowieka długo po całym zajściu
          zachęcam psychologów, żeby wypowiedzieli się w tym temacie
      • robitussin Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 01.05.10, 22:53
        > ofiara wypadku komunikacyjnego nie cierpi, nie czuje bólu
        > fizycznegoani lęku przez pierwsze sekundy od zdarzenia.
        > Człowiek jest w tzw. "szoku".

        To najczęściej wynik podwyższonego poziomu adrenaliny.

        > Tym samym pragnę Wam powiedzieć, że nagła śmierć w
        > katastrofie/wypadku to jedna z najlpeszych opcji jaka może
        > przyrafić sięczłowiekowi z punktu widzenia ofiary o ilenie
        > najlepsza.

        O ile wcześniej nie jest się świadomym tego, że lądowanie nie będzie
        standardowe albo wręcz, że za chwilę się zginie.
        Ja wypadku żadnego nie przeżyłem (tfu-tfu), ale miałem przygodę w
        samolocie, gdy przez dobre kilkanaście minut aż do samego lądowania
        nikt nie wiedział, jak się to skończy. I naprawdę nikomu nie życzę
        takich przeżyć i takich emocji.
        • ludzie_opanujcie_sie Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 02.05.10, 00:52
          nie martwcie się o nich, nie cierpieli
          kilkuminutowy stres, a kilkusekundowa nagłakolizja to zupełnie co
          innego
          nie ma czasu na myślenie pozostaja tylko odruchy ponieważ włącza się
          przedewolucyjna częśc mózgu człowieka
          • kzet69 Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 02.05.10, 08:52
            ludzie_opanujcie_sie napisała:
            włącza się
            > przedewolucyjna częśc mózgu człowieka

            ?????? a co to takiego?????
            • atenka11 Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 02.05.10, 09:17
              Chyba chodzilo jej o nizsze pietr niz kresomozgowie-czynnosci
              odruchowe.
              Ale sie z tym nie zgodze. Kilka sekund to wystarczajaco duzo aby
              sie przestraszyc. Inna rzecz , ze Ci ktorzy przezywaja wypadek maja
              niepamiec wsteczna na skutek urazow i nie pamietaja ani strachu, ani
              bolu. Faktycznie reakcje na strach sa podkorowe z petli przez cialo
              migdalowate w ukladzie limbicznym, ale jednoczesnie idzie analiza do
              kory czolowej-ktora koryguje reakcje po analizie sytuacji.
              Porownywanie wypadku samochodowego z katastrofa samolotu-to jakas
              bzdura.
              Oczywiscie niektorzy mogli miec odczucie derealizacji-bo to chya
              opisujesz, ale to indywidualne a derealizacja jest na skutek wlasnie
              starchu przed smiercia. Co do ASD/PTSD to akurat badano ocalałychz
              katastrof lotniczych i okola polowa spelniala kryteria-bo czynniki
              ryzyka PTSD sa indywidualne zwiazane z osobowosci, wczesniejszym
              doswiadczeniem, naduzywaniem substancji psychoaktywnych, oparciem
              spolecznym, a nawet z płcia i PTSD rodziców.Takie uogolnianie jest
              bledne.
              Mialam wypadek jako pasazer myslalam o tym co sie stanie z moim
              dzieckiem malym puki co.
      • croyance Re: Do troskliwych,którzy martwią się o cierpieni 28.06.10, 13:15
        Mysle, ze - jak piszesz - ludzie maja tak silny instynkt
        samozachowawczy, ze do konca sie oklamuja i mysla, ze jakos to
        bedzie. Nie wierze, ze mieli czas uswiadomic sobie z cala jasnoscia,
        ze to koniec: pewnie wyobrazali sobie, ze jednak jakos sie z tego
        wywina.

        Poza tym, ludzie bazuja swoje przewidywania na poprzednich
        doswiadczeniach, a nikt nie ma doswiadczenia smierci: wszyscy zas
        mamy wspomnienie jakiegos niebezpiecznego wydarzenia, ktore skonczylo
        sie dobrze. Podswiadomie wiec oczekujemy, ze i tym razem tak bedzie:
        duzo strachu, a potem ulga.

        Pamietam, jak bralam kiedys udzial w samochodowym ... no, nie
        wypadku, bo nic ostatecznie sie nie stalo, ale samochod wpadl w silny
        poslizg na moscie i obkrecal sie wokol wlasnej osi i obijal o
        barierki przez czas, ktory wydawal mi sie nieskonczony (w
        rzeczywistosci moglo to byc kilkanascie sekund). Wiadomo bylo, ze nad
        autem nie ma zadnej kontroli, ale ani na chwile nie przyszlo mi do
        glowy, ze mozemy zginac.
    • al77 Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 24.06.10, 08:43
      Szanowni Państwo,
      Ostatnie lata prowadzonej pierwszej w Polsce akcji specjalistycznej
      pomocy psychologicznej dla uczestników wypadków komunikacyjnych
      pozwoliły
      nam na skuteczną pomoc ponad 100 osobom cierpiącym na zespół tzw.
      stresu
      pourazowego. Zachęcamy do kontaktu (tel 509 127 858; e mail
      terapia@psych.uw.edu.pl) wszystkie osoby, które w ciągu ostatnich
      dwóch lat
      uczestniczyły, były świadkami wypadku, lub doświadczyły utraty
      bliskiej
      osoby w wypadku. Zapewniamy możliwość specjalistycznej diagnozy
      psychologicznych problemów potraumatycznych (takich jak kłopoty ze
      snem,
      nawracające wspomnienia, nadmierne podenerwowanie lub kłopoty z
      koncentracją uwagi).
      W razie stwierdzenia zespołu stresu pourazowego oferujemy możliwość
      bezpłatnej terapii prowadzonej przez najlepszych specjalistów w tej
      dziedzinie.
      Program "Trakt" jest finansowany ze środków EU, bezpłatny dla
      pacjentów.
      Prowadzi go Uniwersytet Warszawski. Szczegóły programu na
      www.wypadki-drogowe.pl.

      Z wyrazami szacunku,
      Zespół programu "Trakt"
      www.wypadki-drogowe.pl
      tel 509127858

    • you-know-who o nie,... znowu.. 25.06.10, 23:11
      ludziom pourywalo to i owo (np. glowy) od przeciazenia, a ci dalej... "dalo sie
      przezyc!"

      ja zloze oswiadczenie:

      TAK, TAK, DALO SIE PRZEZYC! PREZYDENTA DOBIL FSB-OWIEC Z WIEZY.

      (zobaczymy czy troche sie zdeekscytuja i przestana pisac o tej strasznej nauce,
      fizyce)
      \

      aha, selif^2:
      > Nie życzę nikomu takiej śmierci. Więc mam nadzieję, że się mylę.
      myslisz sie. smierc w ulamku sekundy jest wrecz bezcenna, jesli juz trzeba umierac.
      • state.of.independence Re: o nie,... znowu.. 25.06.10, 23:16
        you-know-who napisał:

        > (zobaczymy czy troche sie zdeekscytuja i przestana pisac o tej strasznej nauce,
        > fizyce)


        A gdzie tam zdeekscytują. To już nie jest poziom wzbudzony. To już stan totalnej
        jonizacji mózgów i continuum... bredni???
        • igor_uk Re: o nie,... znowu.. 25.06.10, 23:22
          state,smiem niesmialo zauwazyc,ze praca na ciebie czeka,chociaz bardzo rad
          widziec cie na forum.
          • state.of.independence Re: o nie,... znowu.. 25.06.10, 23:31
            Igor, racz zauważyć, że zgodnie ze stanem dzisiejszej mojej głupawki wpisałam
            się w wątku związanym z pracą, która na mnie czeka. Mogę Cię na przykład
            oświecić co do mechanizmów deekscytacji zdeformowanych jąder ;-)

            A niektórym na tym forum to już się wszystko podeformowało, od mózgu zaczynając
            a na jądrach kończąc ;-)
            • you-know-who hehe 26.06.10, 03:01
              taa, deekscytacja jader to jeszcze nic. w astrofizyce mamy takie pojecia, jak
              wytryski z okolicy czarnych dziur w ciasnych ukladach podwojnych. byly juz
              kiedys niesmiale protesty na ten temat ze strony dystyngowanych prof'ow UW, ale
              wiadomo - mlodym to bynajmniej nie przeszkadza.
              • state.of.independence Re: hehe 26.06.10, 20:38
                you-know-who napisał:

                > wytryski z okolicy czarnych dziur w ciasnych ukladach podwojnych.

                Szkoda, że w tej chwili nie mam czasu żeby sobie przypominać lepsze "kwiatki" od
                tych wytrysków.

                Raz na jakimś workshopie znajomi(ekipa z UJ + UŚ) zaczęli się chwalić, że z ich
                obliczeń wynika, że niektóre zdeformowane jądra mogą mieć kształt obwarzanka
                (czyli z dziurką w środku). Na to kolega z UW, zgrywus zresztą, zapytał czy to
                wycinanie dziury w jądrze jest bardzo bolesne. Ja się dusiłam ze śmiechu,
                "odkrywcy" spąsowieli z gniewu, a w końcu czas pokazał, że się w tych swoich
                genialnych obliczeniach najprawdopodobniej walnęli ;-ppp
        • niegracz Re: o nie,... znowu.. 26.06.10, 00:12
          state.of.independence napisała:

          > you-know-who napisał:
          >
          > > (zobaczymy czy troche sie zdeekscytuja i przestana pisac o tej strasznej
          > nauce,
          > > fizyce)
          >
          >
          > A gdzie tam ekscytują. To już nie jest poziom wzbudzony. To już stan totalnej
          > jonizacji mózgów i continuum... bredni???
          > .
          raczej Twojego mózgu
          i jeszcze poziom insynuacji

          - powtarzam jak pastuch krowie:
          - trzeba zakwestionowac przeciązenie 100g
          bo prawa fizyki i w tej katastrofie obowiązują

          nie twierdze iz cześć pasazerów przeżyła
          jednak w podobnych katastrofach ludzie przeżywali

          a ciała tych co zginęli nie były tak zmasakrowane

          myślacy człowiek zadaje pytania

          bezmózgowcy wątpliosci nie mają
          i co oficjalna propaganda poda przyjmują za pewnik

    • imponeross Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 26.06.10, 01:02
      selifselif napisał:

      ...
      >
      > Nie życzę nikomu takiej śmierci. Więc mam nadzieję, że się mylę.
      > Proszę o ewentualne zweryfikowanie tego toku rozumowania.

      Mylisz sie. To nienajgorsza smierc, w tych 0,1 sek. nawet nie zdazy
      sie poczuc bolu, ani o niczym pomyslec.

    • croyance Re: TU154 a fizyka. Przeciążenie pasażerów - 110G 28.06.10, 13:07
      Ja sie jestem fizykiem, ale jak sie potknelam we wlasnym pokoju o stol,
      to zrobil mi sie wielki siniak, a jak przewrocilam sie kiedys na
      prostej drodze, to zlamalam sobie zebro. W obu przypadkach sila byla
      praktycznie zadna, nieporownywalna z szybkoscia i ciezarem rozpedzonego
      samolotu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka