ae911truthorg
19.05.10, 15:43
Mamy nowe dane. 18 sekund od brzozy. Przyjmuję niewiarygodną ścieżkę
schodzenia na punkt "0", kąt podejścia korzystniejszy dla mataczy(jak Amielin)
2,66 stopnia, chociaż Amielin na karcie pokazuje 2,81 stopnia.
Co wychodzi z obliczeń. TAWS włączył się w punkcie 2360 m, na wysokości 118m.
Wygląda , że przez 5 sekund załoga nie wiedziała o co chodzi, nie reagowała.
Te 118 m polecam wyznawcom wiary, że piloci ryzykowali nad miarę, nie mieli
prawa, itp bzdety.
Potem działo się już tylko gorzej. Nagłe schodzenie - to jest reakcja na
ostrzeżenie o małej wysokości ? Schodzimy niżej ?
Zmiana trajektorii następuje na wysokości 100 m i odległości 2000 m.
Prędkość opadania do wysokości - 15m ,czyli na drodze 133 m, czas ok.
16 sekund ok. 8 m/s !!!!
Rozwiązania są trzy:
- nagła zmiana położenia początku pasa (fałszywa radiolatarnia uruchamia się?)
- awaria układu sterowania,silników ,(której nie było, wiemy z konferencji, że
samolot był sprawny).
- chęć uniknięcia kolizji
Co najlepiej tłumaczy taki scenariusz ?
Utrata sterowności, ale może być to tylko utrata czasowa.
Późniejsze "ewolucje" wskazują na choćby częściowe odzyskanie
kontroli,uniknięcie katastrofy w punkcie 1240 m. Parów pomógł, brzoza
przeszkodziła w udanym wznoszeniu.
Potem druga utrata sterowności, przy rzekomo sprawnym samolocie.
Trochę dużo tych przypadków.