absurdello
03.08.14, 00:18
Jeremiasz Mąciwoda i przyjaciele
Ja mogę zrozumieć różnice w interpretacji dostępnych materiałów (każdy ma jakiś pogląd) ale jeżeli autor po ponad 4 latach od katastrofy prezentuje taki poziom niewiedzy technicznej i jeszcze BANUJE wszystkich co mają jakieś wątpliwości czyli wykorzystuje CENZURĘ w najlepszym PRL-owskim stylu, to można tylko siąść i się zadumać nad przyszłością Polski :(((
I jeszcze bezczelnie pozdrawia "myślących" ... chyba podobnie jak on, bo innym blokuje możliwość komentowania wypisywanych IDIOTYZMÓW !!!!!
Wyjaśniam w czym rzecz. Autor przytacza fragment karty podejścia gdzie podane są minima dla różnych sposobów podejść, a konkretnie rzecz tyczy się używanych trybów pracy autopilota ABSU-154 i podaje, że podejście było jakoby w automacie.
Autor nie zgłębił w ogóle trybów pracy autopilota i tego czego ten autopilot potrzebuje w danym trybie do poprawnej pracy.
W skrócie: są trzy możliwości pracy ABSU-154 w interesującym nas zakresie:
1) Podejście ze sterowaniem ręcznym
2) Podejście ze sterowaniem automatycznym
3) Podejście ze sterowanie półautomatyczny, tzw. dyrektywnym.
W pierwszym przypadku elementami sterowniczymi samolotu (lotki, ster kierunku, ster wysokości) zawiaduje pilot na podstawie wskazań różnych przyrządów pokładowych pokazujących parametry NIEZALEŻNIE od sygnałów nadawanych z terenu lotniska.
W drugim przypadku samolotem na ścieżce podejście steruje autopilot korzystając z informacji o odchyleniu od wiązki (a właściwie wiązek) ILS wytwarzanej przez pokładowy odbiornik ILS. Autopilot tak steruje samolotem aby uzyskać na wyjściu odbiornika ILS zerowe odchyłki od kursu i ścieżki.
W trzecim przypadku samolotem steruje pilot na podstawie wskazówek (dyrektyw) autopilota wytwarzanych podobnie jak w punkcie drugim. Pozwala to na dostosowanie sterowania (zwiększenie elastyczności sterowania o wiedzę człowieka) do zmiennych warunków zewnętrznych przy jednoczesnym wykorzystaniu jako odniesienia wiązek prowadzących nadawanych z lotniska.
W obu jednak przypadkach do pracy w trybie 2 i 3, konieczny jest sygnał ILS nadawany z lotniska i wyznaczający fizyczną ścieżkę podejścia dowiązaną do ziemi (tj. lotniska).
W Smoleńsku nie było systemu ILS, więc nie można było użyć tych trybów pracy, bo po prostu autopilot nie miałby się do czego odnosić ze swoim sterowaniem.
W czasie podejścia załoga używała innych funkcji autopilota:
- stabilizacji poprzecznej odciążającej pilota od ciągłej walki z możliwymi przechyłami powodowanymi przez podmuchy wiatru,
- stabilizacji podłużnej odciążającej pilota od ciągłej kontroli pochylenia przód-tył samolotu, a więc i kąta natarcia.
Tu należy zaznaczyć, że nie oznacza to stabilizacji prędkości opadania samolotu, a tylko stabilizację nachylenia samolotu w jednej z płaszczyzn (tu związanej z osią podłużną samolotu). Prędkość opadania kontroluje pilot na wariometrze i zależnie od tego czy jest ona za duża bądź za mała w stosunku do wymaganej daną ścieżką zniżania odpowiednio zwiększa lub zmniejsza kąt nachylenia samolotu (operując sterem wysokości) dla zwiększenia lub zmniejszenia siły nośnej. Jest to konieczne ze względu na zmiany gęstości powietrza z wysokością powodujące zmiany siły nośnej.
Prędkość Vy zbyt duża -> zwiększamy kąt natarcia skrzydła -> rośnie siła nośna -> rośnie przyspieszenie hamujące -> prędkość Vy maleje.
Gdy Vy jest za mała -> zmniejszamy kąt natarcia.
Trzecia funkcja użyta przy podejściu to była stabilizacja prędkości przyrządowej (Vias) przez włączony automat ciągu odciążający pilota od ciągłej kontroli prędkości na podejściu.
I TEJ WŁAŚNIE FUNKCJI DOTYCZĄ WSZELKIE WYPOWIEDZI POKŁADOWE OKREŚLONE OGÓLNYM HASŁEM "w automacie".
Podejście było realizowane z włączoną stabilizacją prędkości i odejście miało być zrealizowane z włączoną stabilizacją prędkości, a więc w sposób niestandardowy NA TYM ETAPIE LOTU.
"W automacie" oznaczało włączony automat ciągu, a nie użycie przycisku UCHOD, który przy braku sygnału ILS z lotniska mógł dać efekt zgoła niekontrolowany.
Piloci ustawili na Automacie Ciągu prędkość większą niż minimalna podawana dla tej masy i konfiguracji klap samolotu, tj. 280km/h zamiast 265km/h co dawało o ok. 11% większy zapas dysponowanej siły nośnej potrzebnej potem do hamowania opadania samolotu.
Hamowanie opadania samolotu i przejście na wznoszenie miało polegać na zwiększeniu (ruchem steru wysokości) przeciążenia pionowego Ny do wartości 1.1g co odpowiada przyspieszeniu hamującemu ~ 1m/s^2 a co oznaczało:
- wygaszenie prędkości opadania w ok. 7s,
- opad samolotu przy hamowaniu opadania wynoszący ~ 25m
co przy zachowaniu odpowiednio dużej wysokości rozpoczęcia manewru bezpieczne przejście na wznoszenie bez nieprzyjemnych doznań u pasażerów i bez konieczności rozpędzania silników do ciągu startowego co dawało i oszczędność paliwa, i zmniejszenie małego ale nie zerowego prawdopodobieństwa np. rozerwania się turbin silnika (jeden stres dla turbin mniej).
Mała wartość Ny użyta w tym manewrze dawała też bardzo mały przyrost oporu czołowego, dzięki czemu automat ciągu był w stanie stabilizować prędkość Vias bez zarzynania silników ciągiem startowym.
Oczywiście powyższe zadziałało by poprawnie w sytuacji gdyby zastosowano to na wysokości na tyle dużej by nie trzeba było zwiększać gwałtownie kąta natarcia dla zwiększenia siły nośnej, bo z tym wiązał się też duży wzrost oporu czołowego, którego AT nie zdążył by skompensować stopniowo zwiększając ciąg.
Normalnie przestawia się silniki na ciąg startowy, by nie było potencjalnej możliwości wystąpienia deficytu siły napędowej (siła ciągu - siła oporu czołowego) i utraty prędkości przyrządowej od której kwadratu zależy siła nośna czyli też możliwości hamownicze ruchu pionowego samolotu.
Inne brednie napisane w komentarzach, a świadczące o oporności ich autorów na wiedzę techniczną w temacie pozostawię chwilowo bez komentarza, bo szkoda mi klawiatury.
Zaś autor BANUJĄC niewygodnych komentatorów (nie tylko mnie) daje tylko świadectwo, że jest zwykłym mataczem zdającym sobie doskonale sprawę z tego, że pisze głupoty (nie pierwsze już niestety i pewnie nieostatnie) i cynicznie wykorzystującym brzytwę cenzury daną przez twórców portalu Salon24 do pozostawiania wyłącznie klakierów na tym samym poziomie wiedzy merytorycznej (AE911, GINI, PROPATRIAN itd).