toonazona
11.10.10, 15:30
z mezem znamy sie od 8 lat i tyle jestesmy razem. byly burze i wzloty. po 5 latach zaszlam w ciaze i w zwiazku z tym wzielismy slub. cala ciaze bylam sama. maz niedojzal do bycia ojcem. czesto chodzil na imprezy a ja zostawalam sama z brzuchem i problemami zwiazanymi z dzieckiem domem i budawa gniazda. kiedy urodzila sie mala zaczelo sie psuc jeszcze bardziej. bywalo ze balam sie wrocic do samochodu kiedy on czekal az zrobie zakupy bo np kolejka byla za dluga. nigdy mnie nie uderzyl, tylko krzyczal, nie odzywal sie. wychodzil z domu i wracal o 5 rano. bywal agresywny choc nie bul mnie. zaczely sie klpopoty z seksem. a raczej z tym ze ja na niego nei mam ochoty, zdarzylo sie w czasie pologu ze krzyczal na mnie w trakcie. dziecko wychowywalam praktycznie sama. nie dostalam zadnej pomocy z jego strony. kiedy chcialam sie wykapac musialam go prosic zeby przypilnowal dziecka a po 3 min musialam leciec na dol. teraz corka ma 2,5 roku wiec doskonale dajemy sobie rade. nie pracuje. jestem z nia caly czas i jestemy bardzo ze soba zwiazane( o co maz ma pretensje, zle ja wychowuje bo jest ode mnie uzalezniona, nie chce z nim zostawac, a przeciez z babciami nie ma problemu). maz mowi ze jestem glazem ze nie okzauje mu uczuc. pewnie po czesci jest to prawda. zostalam tak wychowana, z drugiej strony za co mam mu to okazywac? za nienawisc ktora mi daje? szuka pretekstu zeby mnie skrytykowac. niewiele pamietam, a raczej nie chcce pamietac, dlatego podaje przykald z wczoraj: rozmawiamy z moimi rodzicami o dawcach szpiku kostnego, jestem tam zapisana wiec troche o tym czytalam. probuje namowic mojego ojca na pobranie probek, tlumacze ze teraz pobierane sa ze sliny. na co moj maz z oburzeniem jakie ty bzdury gadasz. co ty opowiadasz klamiesz. jak zze sliny, i prowadzi wywod na ten temat. poniza mnie przy moich rodzicach. czesto zreszta obraza ich i moja rodzine. mowi o nich zle rzeczy.
przyklad, porzyczylam jego samochod. i strasznie sie wkurzyl ze nie ustawilam lusterek tak jak byly. na argument ze to fizycznie niemozliwe bo nie jestem w stanie ich ustawic pod niego zaczal wrzeszczec.
chce z nim byc, dla naszej corki mysle ze warto walczyc o nasz zwiazek, zastanawiam sie tylko czy to ja powinnam sie zmienic czy to z nim jest cos nie tak. przepraszam za wyrzalenie sie ale dzis cos peklo, tlumilam to w sobie przez 3 lata a dzis po prostu placze i mam nadzieje ze mnie nie zobaczy w tym stanie bo znowu bedzie awantura