Dodaj do ulubionych

I tak oto się stało, że się zakochałam

11.11.10, 22:28
wkońcu ze wzajemnością. Jestem szczęsliwa i zycia sobie bez tej mojej miłości nie wyobrażam.
Mam jednak pewien problem. Panicznie wręcz boję się, że coś się może stać w wyniku czego stracę go bezpowrotnie - jak sobie radzic z tym lękiem. On się pojawia kiedy np. nie odpisuje mi, zawsze jest to poprostu fakt, że jest w pracy, lub spi.

Ja wiem i zdaje sobie sprawę, że to nic wielkiego, ale ja odrazu myślę, że się cos stalo, to już jakby od mojej podświadomości idzie, świadomość jeszcze nawet nie pomyśli, a mnie juz zjada jakiś stres. Musze to wyeliminować, bo to mnie niszczy.
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 11.11.10, 22:45
      Moja droga,
      Jestem pewna, że nie tylko w tej sprawie zamartwiasz się na zapas. Jak jest dobrze, to kombinujesz, a co będzie jak to się skończy - cokolwiek by to nie było.
      Przyjmij zasadę - nigdy, przenigdy nie martw się na zapas w żadnej sprawie.
      Już nie wspomnę o samosprawdzającej się przepowiedni, ale przeciez odbierasz sobie radośc życia.
      Trzeba być naiwniakiem, żeby wierzyć, że życie da się przejść suchą nogą. Nie da się, to jasne!
      Ale będziesz się martwić, jak będziesz miała czym. A teraz - luz, spokój, radość i optymizm. Nie myśl, że twojego spięcia i wypatrywania nieszczęścia nie widać. Widać i to jest irytujące. Wprowadza nerwowość, niepotrzebne napięcie, obowiązek meldowania się.
      Jak najdzie cię taki irracjonalny lęk, zajmij czymś ręce i umysł. Nie siedź bezczynnie i nie wpatruj się w telefon, nie stój przy oknie. Jest tyle pożytecznych rzeczy które możesz zrobić, czekając na ukochanego., więc choćby upiecz ciasto.
      Pozdrawiam
      • bielunka Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 12.11.10, 17:20
        Łatwo powiedzieć wiśta wio
        Tylko to nie jest tak jak Pani napisała. On zawsze odpisuje, szybko. Sam mnie przyzwyczaił do tego ze odpisuje zaraz jak tylko moze, i sam chce tego ode mnie. A moje obawy i jakis lęk przed tym że coś nie tak, pojawiają się gdy nie napisze, dojechałem tu i tu a nie oddzywa się ponad 5 godz. a jest noc. Przykładowo ostatnio spał 16godzin, wiedziałam, że jest zmęczony bo prawie dwie nocy nie spał, ale z tego zmeczenia nie napisal ze juz dojechalem i ide spac - jak to zawsze robi, tylko zasnal i przez te 15 godz. spał jak kamień. Ja nie mam pretensji, o to ze nie napisal - ale chcialabym jakos pokonac ten nieuzasdniony lek. Z jednej strony mysl moze sie cos stalo nigdy tak nie robi a z drugiej no przeciez byl zmeczony pewnie zasnal, ale tyle godzin i nawet go nic nie obudzilo. I zaczyna sie gonitwa mysli.
        A Pani mowi zajmij sie czyms nie mysl, no fajne rady. Nawet jesli sie zajmie czlowiek czyms to i tak mysli.

        Martwic sie na zapas, no tak sama mówie wszystkim, ze to bezsensu, zeby sie nie martwili na zapas, wiec mniemam ze Pani tak mowi, a w srodku ma Pani tysiac mysli, jesli sytuacje dotyka bezposrednio Pani i dotyczy osob które Pani kocha.
    • do3mala Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 12.11.10, 17:27
      wyluzuj! :)
      spięta kobieta jest fuj!
      • labadine Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 12.11.10, 19:21
        Niestety jak sie kocha to tez i sie cierpi-samo zycie
    • esteraj Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 12.11.10, 21:04
      No to może w takim razie załóż najgorsze, że przyjdzie taki czas, że on po prostu się kiedyś Tobą znudzi, będzie miał swoje zainteresowania i będzie zmęczony Twoim natręctwem. A póki co, czerp z tej znajomości jak najwięcej. Ciesz się każdą chwilą z nim spędzoną, każdym smsem, każdym dotykiem, każdym spojrzeniem....
      Pamiętaj, że wszystko w życiu się zmienia i nic nie trwa wiecznie.
      Jak oswoisz się z tą myślą, to może będzie Ci łatwiej.
      Carpe diem.
      • bielunka Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 13.11.10, 22:45
        hehe oj to nei chodzi o znudzi i to ze sobie kogos znajdzie itd.


        _______________
        Kawałek łamigłówki, który nigdzie nie pasuje.
        Cóś nie do wytłumaczenia.
      • jesod Carpe diem 13.11.10, 22:57
        esteraj napisała:
        > Carpe diem.

        Szarpię dniem - ile się da, bo nic nie trwa wiecznie?




        • Gość: byki.z.pampeluny Re: Carpe diem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 18:05
          :)
          carpo, -re to po łąc. uszczknąć nadgryźć, wykraść dla siebie...tłumaczenie 'łap dzień' jest błędne! :)

          do Autorki wątku - a bo to tylko raz człowiekowi sie wydaje, że sie zakochał. Miłość nieodwzajemniona to nie choroba nieueczalna. Z czasem mija! ;) Nie mówiąc o zauroczeniach i 'wydawało mi się'. Żaden dramat! Nic w życiu na siłę, bo sobie można zrobić krzywdę!
    • potwor_z_piccadilly Re: I tak oto się stało, że się zakochałam 17.11.10, 20:18
      bielunka napisała:

      > jak sobie radzic z tym lękiem.

      - Nie angażuj się na maksa. To błąd. Partner będzie czuł się osaczony, przesadnie kontrolowany i prędzej, czy później źle się poczuje w tej roli. Ponadto szaleństwo uczuć potrafi doprowadzić do szybkiego wystrzelania się.
      Fakt że masz chłopaka to miła sprawa, lecz by go utrzymać, radzę ci zwolnić tempo i przejść na metodę małych kroczków.
      - równolegle z pracą nad konstruowaniem związku pielęgnuj coś co nazwę alternatywą.
      Całej siebie nie dawaj bo jutro zawsze jest jakąś niewiadomą. Trzymaj gardę wysoko. Dzięki tym zabiegom zyskasz na pewności siebie i będziesz mogła spokojnie śledzić bieg wydarzeń. Co do twojego chłopaka to wiedz że łatwo osiągalnymi zabawkami, łatwo się znudzić.
      Pamiętaj o tym.
    • mokotowiak29 Najlepiej go zjedz na kolację, to lęk minie 18.11.10, 14:07
      Jak będziesz do gościa dzwonić cały czas, to ucieknie. Faceci nie lubią, jak się ogranicza im wolność, nawet jeśli go kochasz.
      On myśli, że poznał fajną "dupę", którą chętnie będzie bzykał kilka razy w tygodniu. Z którą nawet porozmawia, bo miło jest powymieniać myśli z wrażliwszą osobą, niż zalani kumple od kufla, ale która będzie częścią jego życia, a nie całością. Jak usiądziesz okrakiem na jego życiu, to facet się udusi albo będzie uciekał, gdzie pieprz rośnie. Pewnie myślisz, że jestem męską szowinistyczną świnią i mam "syndrom Piotrusia Pana". Owszem, ale każdy facet go ma, tylko się z tym kryje. Ja w realu też udaję gentlemana :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka