Gość: blue.moon85
IP: *.aster.pl
13.04.11, 11:13
Piszę,bo nie wiem sama co o tym myśleć.. Jestem z chłopakiem 4 lata, kochamy się, od niedawna mieszkamy razem.
Na co dzień jest ok, ale gdy na horyzoncie pojawia się jego 'dom rodzinny', ja schodzę na dalszy plan. Zawsze tak jest. Np. od miesiąca planowaliśmy z chłopakiem, że w ten weekend pojedziemy poszukać mebli do naszego mieszkania. Na kilka dni przed dowiaduję się jednak, że jego mama, mieszkająca pod warszawą, pilnie potrzebuje żeby psa podwieźć do weterynarza, więc nasz wyjazd do sklepu przełóżmy, bo on ją zawiezie. Podobnie z weekendem majowym - sugerowałam mu, że może te kilka dni spędzimy razem, we dwoje, może gdzieś wyjedziemy.. Teraz okazuje się, że on jednak do domu jedzie i "może 3 maja skoczymy gdzieś pod warszawę". Podobnie jest ze świętami. Nie oczekuję, że on ze mną zostanie, sama też mam swoich rodziców i z nimi spędzę święta. Chciałam,żeby z moją rodziną w warszawie i ze mną spędził jedynie czwartek wielkanocny (symboliczne łamanie jajka itp.). Ale on bierze wolne, by w domu spędzić ponad tydzień i jeszcze mówi mi- "o co ci chodzi. święta się spędza z rodziną, ty nią na razie nie jesteś.."
Jest mi po prostu przykro.. Powiedzcie, czy ja za dużo oczekuję od niego? A może niepotrzebnie się przejmuję?