Dodaj do ulubionych

Proszę o radę

26.04.11, 00:48
Witam wszystkich i proszę o pomoc - nie wiem co dalej robić.

Znam go od 13 lat. Kocham go od 12. Razem jesteśmy od 11. Jestem rozwódką , mam dzieci - dziś prawie dorosłe. On jest kawalerem. Ma tylko chorą matkę.

Jest dla mnie bardzo dobry, dba o mnie, troszczy się- jest na każde zawołanie. Zawsze mogę liczyć na jego pomoc - zarówno jeśli chodzi o mnie jak i moje dzieci. Jesteśmy niby jak małżeństwo - choć nie mieszkamy razem. Wspólna kasa, niby plany na przyszłość - nie od wczoraj - od kilku lat.
Tylko że te wspólne plany na przyszłość bez wyraźnego powodu stale odsuwane są na później.
Każda rozmowa na ten ten temat kończy się tak samo - ON: "wszystko będzie dobrze", "tak zaraz się za to zabieramy","tylko dojdę do siebie i bierzemy ślub i się wprowadzam".
Jego matka choruje - więc to jest kolejny z problemów - zawsze jest na każde jej wezwanie a ona wzywa często - jak o 21.00 jest ze mną - jej telefon jest murowany - a to czegoś nie ma, a to musi podać jej jakieś lekarstwo itp .
On z nią wciąż mieszka! A ma 38 lat!
Unika seksu jak ognia , wiecznie tłumacząc się zmęczeniem lub bólami - a to boli go brzuch, a to boli go głowa, i tak na okrągło. Rozmawiać nie możemy na ten temat, bo podobno ja nie potrafię na ten temat rozmawiać - nie rozumiem go - on potrzebuje zrozumienia a ja jestem wymagająca . Kilka lat już nasze zbliżenia fizyczne są baaaaaaaaardzo rzadkie - kilka razy w roku. Dla mnie to chora sytuacja. On chce żebym poczekała. Ale ile można?
Nie wiem co robić dalej? Trwać w tym związku - to niszczenie swojego życia. Z drugiej strony wiem (mam już prawie 40-kę) że idealnych ludzi nie ma. Zawsze po okresie początkowego zauroczenia przychodzą problemy . Myślałam że z tym mężczyzną ułożę sobie życie. Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale takiego życia z nim - jak dotychczas też nie chcę już ciągnąć . Co robić? Dodam, że etap "poważnych rozmów", prób zerwania , wzbudzanie zazdrości, itp. mam za sobą. On nie chce pozwolić żebym wyrzuciła go ze swojego życia,ale też nie chce zacząć naszego prawdziwego wspólnego życia razem.
Obserwuj wątek
    • neotehuana Re: Proszę o radę 26.04.11, 02:42
      Skoro nie masz jeszcze 40-stki i masz odchowane dzieci-to nie widze powodu, zebys nie mogla znalezc sobie nowego partnera. Twoj obecny jest z Toba dla wygody. Jako mezczyzna sie nie spelnia-impotencja albo homoseksualizm?
      Wydaje mi sie, ze juz wystarczajaco wiele lat mu poswiecilas i zostalas z niczym.
      • internetowarewolucja Re: Proszę o radę 26.04.11, 07:26
        Zrozum jego matkę, wprowadźcie się z dziećmi do niego a i będzie seks
        i rozkosze życia.

        Będzie dobrze ! Musicie prozmawiać, skoro odsuwa decyzje od siebie to nie chce się żenić!
      • urko70 Re: Proszę o radę 26.04.11, 11:30
        neotehuana napisała:

        > Skoro nie masz jeszcze 40-stki i masz odchowane dzieci-to nie widze powodu, zeb
        > ys nie mogla znalezc sobie nowego partnera.

        Przeczytaj jeszcze raz to co napisała:
        "Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego"
        Poza tym kobieta w oklicach 40stki niełątwo może spotkać kogoś kto by ją chciał i jej pasował.

        > Twoj obecny jest z Toba dla wygody.

        Ech... znów to Twoje nieczytanie: "dba o mnie, troszczy się- jest na każde zawołanie"

        > Jako mezczyzna sie nie spelnia-impotencja albo homoseksualizm?

        Jakże wiele kobiet oczekuje od faceta cech którymi ten facet się chcarakteryzuje..., a Ty sprowadzasz mężczyznę tylko do seksu.

        > Wydaje mi sie, ze juz wystarczajaco wiele lat mu poswiecilas i zostalas z niczy
        > m.

        A nie aby oni wzajemnie się sobie poświecali (?) autoraka dość wyraźnie zachwala jego cechy, poza tym jak to z niczym (?) ma bliską osobą, osobę na której może polegać, osobę która niczego w zamian nie oczekuje....
    • chusteczka4 Re: Proszę o radę 26.04.11, 09:09
      A mi sie wydaję,że jedyny sposób to zaakceptowanie jego życia,bo jeśli facet nie próbował wcześniej zmienić czegoś w swoim życiu teraz tym bardziej już nie zmieni. Kurde, dla mnie bardzo dziwny związek, najbardziej zaskakuje mnie to, że nie mieszkacie razem. Facetowi się z jednej strony nie dziwię, w końcu opiekuje się swoją chorą matką, jeśli ci zależy na nim musisz to wszystko zaakceptować, takie moje zdanie.
    • ewa.zeromska Re: Proszę o radę 26.04.11, 10:27
      Masz przyjaciela, bliskiego człowieka, na którego możesz liczyć, więc po co na siłę chcesz zmieniać status tej znaajomości.
      Wydaje mi się, że to jest człowiek, który nigdy nie wejdzie w buty tradycyjnego męza, tak jak chciałabyś.
      Nie wiem, po co chcesz go w to ubrać? Przecież on tego nie chce, najwyraźniej, a ty nie przyjmujesz tej informacji do wiadomości.
      Jesteś mu bliska, potrzebna, pewnie nie wyobraża sobie życia bez ciebie i twoich dzieci, ale pewnego progu nie przekroczy.
      To nie jest lekceważenie, to życiowa preferencja i należy to uszanowac.
      Co dalej?
      Jest kilka wersji.
      Może zostać tak, jak jest.
      Możecie się nadal przyjażnić, ale w twoim życiu może pojawić się jakiś inny mężczyzna.
      Możecie zerwac stosunki (najgłupsza wersja)
      Możecie na siłę zamieszkac razem i wziąć ślub, ale obawiam się, że żadne z was nie będzie do końca szczęśliwe.

      Czasami dobrze jest zaakceptowqać to, co się ma i dostrzec wartości.
      Pozdrawiam
      • fajny-gwiazdor Re: Proszę o radę 26.04.11, 19:48
        ewa.zeromska napisała:

        > Masz przyjaciela, bliskiego człowieka, na którego możesz liczyć, więc po co na
        > siłę chcesz zmieniać status tej znaajomości.
        > Wydaje mi się, że to jest człowiek, który nigdy nie wejdzie w buty tradycyjnego
        > męza, tak jak chciałabyś.
        > Nie wiem, po co chcesz go w to ubrać? Przecież on tego nie chce, najwyraźniej,
        > a ty nie przyjmujesz tej informacji do wiadomości.
        > Jesteś mu bliska, potrzebna, pewnie nie wyobraża sobie życia bez ciebie i twoic
        > h dzieci, ale pewnego progu nie przekroczy.
        > To nie jest lekceważenie, to życiowa preferencja i należy to uszanowac.
        > Co dalej?
        > Jest kilka wersji.
        > Może zostać tak, jak jest.
        > Możecie się nadal przyjażnić, ale w twoim życiu może pojawić się jakiś inny męż
        > czyzna.
        > Możecie zerwac stosunki (najgłupsza wersja)
        > Możecie na siłę zamieszkac razem i wziąć ślub, ale obawiam się, że żadne z was
        > nie będzie do końca szczęśliwe.
        >
        > Czasami dobrze jest zaakceptowqać to, co się ma i dostrzec wartości.
        > Pozdrawiam
        Gdy przeczytałem posta pomyślałem podobnie jak wyżej, od siebie dodam wielu mężczyzn nie umie podjąć naprawdę męskiej decyzji, trwa w błogim stanie dzieciństwa i nie umie oderwać się od mamusi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka