Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kalekakalekakaleka

    04.02.08, 16:58
    No sory, nie da się inaczej tego nazwać
    :(((((

    Nie można o mnie powiedzieć, że nie zginę w życiu... że jestem zaradna :((((

    (Zagadka: co robi taka kaleka, jak idzie do potencjalnego pracodawcy?
    - Przechodzi obok budynku 2 razy i wraca do domu)
    Obserwuj wątek
      • log222 Re: kalekakalekakaleka 04.02.08, 18:59
        Marzy(ło?) mi się, żeby zrobić coś... "wielkiego". Zaskoczyć wszystkich i pewnego dnia oznajmić, że pracuję... Że sama to załatwiłam, że za miesiąc sama za siebie zapłacę...

        Naprawdę chcę... tylko dopiero się uczę... i póki co umiem tylko wykonać telefon..... :((
        • quiete Re: kalekakalekakaleka 04.02.08, 20:23
          log222, możesz się na mnie gniewać, ale śmiałam się z Twojego pierwszego postu,
          bo... w Twoim opisie zobaczyłam siebie:-) Ja też byłam taką sierotką, co to
          nawet po 5 razy chodziła w jedno miejsce, zanim odważyła się wejść. Teraz całe
          szczęście pracuję 11 lat w jednym miejscu, bo pewnie też bym dużo ścieżek
          wydeptała. Nie łam się, każdemu się zdarza.
        • anciax Re: kalekakalekakaleka 04.02.08, 20:52
          No to powiem Ci, ze jestes lepsza ode mnie, bo ja mam nawet problemy z
          zatelefonowaniem :( Zawsze balam sie dzwonic do kogos i odbierac telefony, a
          teraz boje sie dzwonic.
          Z tym, ze przeszlas obok i nic nie zdzialalas tez mialam podobnie ale do czasu.
          Obecnie jak na czyms mi cholernie zalezy, ale to cholernie, to pomimo, ze
          wydeptam drozke, to jednak wracam, udaje twardziela [a moze nie udaje? w koncu
          jestem DDA bohater] i ide tam. Oczywiscie na poczatku serce mi wali jak mlotem,
          ale co tam! Udowadniam sobie, ze jednak cos umiem. Nawet jesli jest to gUpie i
          jest to na przyklad tylko pojscie do rejestracji i zapytanie o costam [czyli
          kontakt z zywym czloweikiem, czego panicznie nie znosze], to mam satysfakcje, ze
          zrealizowalam cel. Tyle.
          • log222 Re: kalekakalekakaleka 04.02.08, 21:15
            Nie że telefon to dla mnie żaden problem! Zanim zadzwonię to ślęczę nad kartką i zapisuję co powiedzieć, zdania które mogą się przydać, mniej więcej przebieg rozmowy. I wtedy mogę dzwonić.
            Na tej samej zasadzie jest z kontaktem osobistym. Szukam w necie rozkładu budynku, zapisuję co mówić. Jak czegoś nie wiem to się jeszcze bardziej stresuję, a inny scenariusz to właśnie rezygnacja. A i tak posiadanie tej całej wiedzy nie daje gwarancji, że mi się uda.

            Ja też wracam, ale nie bardzo mogę teraz poznać, czy to dlatego, że mi zależy, czy że muszę. A satysfakcja, może trochę; wymieszana z ulgą, tylko nie wiem w jakich proporcjach.
      • mskaiq Re: kalekakalekakaleka 05.02.08, 23:58
        Wazne ze probowalas i to jest bardzo wiele. Przed tym nie zrobilabys
        tegio co zrobilas dzisiaj. Jednego dnia odwazysz sie i wejdziesz do
        budynku i przeprowadzisz rozmowe.
        Napisz Sobie co chcesz powiedziec, zawsze mozesz zerknac na kartke,
        wielu ludzi tak robi.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • dnhl Re: kalekakalekakaleka 06.02.08, 20:53
          no tak, znamy te sytuacje doskonale:). Poniewaz mam pewne
          doswiadczenie z dziedziny "nacisnij klamke" to napisze jak to bylo
          ze mna. a nuz cos Ci to pomoze:). Wiec kiedys tez wybieralem sie na
          taka rozmowe, tez skapitulowalem. Wiadomo-spocony, roztrzesiony,
          rozhisteryzowany zaleznie od odleglosci od drzwi, zwyczajnie
          powiedzialem pierd.., ide stad. Potem wyrywanie wlosow, wscieklosc
          na samego siebie ze nie zrobilem czegos co dla innych jest prawie
          rownoznaczne z zakupami. Ale wniosek byl jeden-nie umiem tego, nikt
          mnie nie nauczyl-musze sie nauczyc sam. Jak z plywaniem-nie umiem to
          trenuje:). No i ustalilem sobie rozklad treningow-Umowielem sie na
          tyle rozmow na ile tylko sie dalo. Byla tam jakas fabryka
          samochodow, jakis zaklad stolarski, i masa roznosci zwiazanych z
          handlem. Ot tak-dzwonilem i juz. Tez mialem problem z sama rozmowa,
          wiec stwierdzilem ze wystarczy wykrecic numer i czekac. Polacze sie
          i mam dwie opcje-albo sie rozlacze, albo cos wybelkotam. Tak czy
          siak-nie trace nic poza kasa na rozmowe. No i tak belkotalem az
          zaczelo mi wychodzic:). Ale ale...zblizal sie czas kolejnej rozmowy.
          Tradycyjnie przed drzwiami budynku robilem piruety i wszelkie
          podobne. A wierz mi-wystarczy nacisnac klamke.. To nieistotne ze
          zrobimy z siebie idiotow, bo czesto dobrze wiemy ze mniej wiecej tak
          bedzie. Jestem DDA-z reguly dla ludzi jestem dziwny. Czy cos sie
          zmieni jesli wejde i sie roztrzese?. Zdecydowanie niewiele. Wiec
          cala swoja zlosc na siebie, na tego co zrujnowal mi zycie, na
          swiat,wykorzystalem do nacisniecia klamki. Do dzis widze siebie
          mowiacego cos pod nosem, przypominajacego sobie dzien ubiegly, kiedy
          to mowilem sobie-"wejdziesz tam. Po prostu. na razie zrob chociaz
          tyle."
          No i wszedlem. Co bylo dalej, wiadomo-kilka zwrotek wierszyka o
          mnie, o moich kwalifikacjach, z przeplatajacym sie trzaskaniem zeba
          o zab. Ogolnie smutny widok. Ale kiedy ja stamtad wyszedlem?..Po
          prostu chwila jedna na milion. Tyle satysfakcji, taki triumf!!!!!!
          Wiedzialem ze warto bylo chocby dla takiej chwili.. I wlasciwie
          potem bylo juz z gorki. Wojna z klamka zamienila sie w potyczke,
          dzien dobry wychodzilo bardziej wyraznie. Rozmowa na nadal byla i
          jest problemem, ale wierz mi-jak juz raz sie gebe do czlowieka
          otworzy, a ten okaze choc cien sympatii-gebe otwierac jest coraz
          latwiej:). W koncu prawie cale zycie milczalem. Mam na prawde duzo
          do powiedzenia. Znalazlem prace dla siebie, pracuje 1,5 roku. Ale
          treningu nie nalezy przerywac. Jak tylko moge gdzies zadzwonic,
          dzwonie. Jak tylko jest okazja zeby zalatwic jakas sprawe-pedze na
          leb,na szyje. Bo tu chodzi przeciez o Nasze zycie. Nie wazne ile
          spotka nas upokorzen. Mysle ze nie doznamy wiekszych niz juz
          doznalismy. A kiedys i tak przyjdzie nam cos zalatwic, do kogos sie
          odezwac.
          Wiec masz dwa wyjscia-albo zaryglujesz sie w czterech scianach,
          siadziesz w koncie i rozplaczesz sie na dobre, albo w koncu powiesz
          sobie, ze trzeba cos zmienic. Wiem ze to jest "latwo powiedziec". Ty
          wiesz, ze musisz isc na te rozmowe:). Wiec idz. Nie mysl o tym co
          powiesz, daj plame-jasne ze daj. Nie spodziewaj sie wiele, uznaj za
          cel samo wejscie. Nie mow sobie ze idziesz zalatwic prace, jeszcze
          nie tym razem- Ty idz zeby pojsc. Stan sobie przed drzwiami i postaw
          wszystko na jedna karte. Wez gleboki oddech, otworz drzwi, przywitaj
          sie. Nie bedzie juz odwrotu, a to sprawdzona przeze mnie metoda
          (takie rzucanie sie na gleboka wode). Nie uda sie?-zaden problem.
          Dzwonisz gdzie indziej, bo przeciez w koncu musisz sie nauczyc.
          Wiesz mi-to na prawde dziala. jak z tym plywaniem-z czasem wychodzi
          ci coraz lepiej, pewnego dnia bedziesz juz po prostu potrafic,a
          potem pozostaje doskonalic umiejetnosc.
          Postaraj sie niczego nie symulowac, tak jak wlasnie ukladanie
          rozmowy, proby wchodzenia, witania sie. Jeszcze nie teraz. Sprobuj
          kierowac sie spontanicznoscia, bo im wiecej cos planujesz, im
          czesciej myslisz o tym, tym jest to trudniejsze. Sprobuj zrobic cos
          w stylu"wpadne przy okazji". Zlokalizuj jakis sklep w poblizu, jakas
          restauracje,miejsce gdzie jest cos, co bardzo lubisz. I ustal ze po
          rozmowie pojdziesz wlasnie tam.
          Poniewaz ja to ja-wiem ze moga Ci takie metody nie odpowiadac. ale
          sprobowac warto. Wiele nie stracisz a nawet jesli nie wszystko
          pojdzie po mysli-na pewno cos zyskasz. Przede wszystkim probuj ile
          wlezie, bo nie ma chyba nic gorszego od rozpamietywania. Probuj
          nawet 50 razy-za ktoryms razem NA PEWNO zdecydujesz sie sfinalizowac
          spotkanie. Czy to ze wscieklosci, czy to z nudy, czy to z
          przyzwyczajenia do takiego krecenia sie wokol budynku po prostu
          bedziesz mniej spieta:).
          Najwazniejsze zebys sie wybrala.Z gory POWODZENIA:). i mam nadzieje
          ze bedziesz nas informowac o przebiegu i postepach:).
          Pozdrawiam gorąco.
            • laila83 Re: kalekakalekakaleka 07.02.08, 15:02
              Wtedy trzeba sobie upatrzyc kolejna:)
              Znaczy ze ta praca nie byla praca dla Ciebie.
              Zaufaj ze Cos wiekszego od nas samych czuwa nad tym co dzieje sie w
              naszym zyciu i chce dla nas jak najlepiej. Nie warto nastawiac sie
              ze cos ja dla siebie wybralam bedzie dla mnie najlepsze. Jestesmy
              tylko ludzmi, nie mozemy tego wiedziec:)
              Dla DDA jest to wyjatkowo trudne jesli cos nie idzie po ich mysli,
              tracimy kontrole wtedy, a to wywoluje lek.
              Warto jednak pozostawac otwartym na to dostajemy w zyciu. Skoro nam
              sie cos przydarza, to znaczy ze Sila Wyzsza wie ze sobie z tym
              poradzimy.
              Ja tak mysle:)
              • dnhl Re: kalekakalekakaleka 07.02.08, 19:33
                W zasadzie zgadzam sie z laila. A co mozna zrobic gdy nie dostanie
                sie wymarzone pracy?? Mysle ze DDA pograzy sie w rozpaczy. Bo nie
                mozna myslec w ten sposob-ta praca i tylko ta. Jesli dla DDA porażka
                w samej rozmowie lub sytuacja gdy wejscie na rozmowe jest za trudne
                jest conajmniej tragedia to strach pomyslec czym byloby nie zdobycie
                pracy ktora uwaza sie za jedyna mozliwa do podjecia. Stawianie sobie
                wygorowanych wymagan jest typowe dla DDA. Ale wszyscy chyba wiemy
                jakie moze to byc destrukcyjne. A jesli nie zdobedziemy te edyne
                pracy, szukamy dalej. Znajdziemy cos innego-nauczymy sie w miare
                normalnie funkcjonowac w pracy a potem droga wolna-mozna sprobowac
                poszukac jeszcze raz tej Jedynej:). Tylko wszystko pomalu. Wiem ze
                jestem DDA dzisiaj, wiem ze bede jutro i wiem ze bede zawsze.
                Swiadomosc conamniej nie krzepiaca. Ale pociesza mnie fakt ze moge
                nad tym pracowac. Co mi sie nie uda dzisiaj, uda sie jutro itd.
                Pozostaje tylko w to uwierzyc...
                • anciax Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 00:21
                  Zawsze jest tak, ze cos mnie wyjatkowo zachwyci w danej pracy: albo portier albo
                  wystroj albo bliskosc mijsca zamieszkania, cokolwiek. no i sie uczepiam jak
                  tonacy brzywy. I wtedy nikt mi nie wytlumaczy racjonalnie dlaczego nie moglam
                  dostac tej pracy, a dla mnie to istna porazka. Zadomowilam sie emocjonalnie i tyle.
                  Nie sadze abym stawiala sobie zbyt wysokie wymagania. co do ludzi, to tak -
                  zabiegam o znajomosc tych,z ktorymi kontakt jest ograniczony, ciężki, trudny. Z
                  praca mam inaczej - nie szuka takiej ponad swoje mozliwosci czy wyksztalcenie -
                  szukam tej malo ambitnej. Z reszta kazda jest ponad moje mozliwosci, bo uwazam,
                  ze nie mam na tyle umiejetnosci zeby pracowac samodzielnie. Nigdy sie tego nie
                  naucze. Strasznie boje sie odpowiedzialnych i samodzielnych stanowisk.
                  Samodzielnosc mnie przeraza. Jak do tego dojrzec? W poprzedniej pracy mylilam
                  sie b. czesto, ale na szczescie nie bylam jakos bardzo odpowiedzialna finansowo.
                  Ale z tego co wie, to w innych firmach pracownik chyba odpowiada finansowo za
                  pomylki.
                  No a mnie wlasnie wkurza to, ze u mnie wszystko idzie po malu. Ludzie z roku juz
                  dawno pracuja, zaczynali pracowac na 3, 4 roku. I nawet unikam spotkan z nimi,
                  bo zawsze pytaja gdzie kto i za ile pracuje... istna masakra. "Zdrowi" nigdy
                  mnie nie zrozumieja, a DDA "kisza" sie w tym srodowisku robiac sobie drugie
                  zycie takie, jak nas spotkalo...
                  • dnhl Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 19:53
                    anciax..
                    Na wstepie-wielkie HMMMMMMMMMm...Wiec koniec, beznadzieja, dramat.
                    Kazda praca jest ponad Twoje mozliwosci. Kazda praca wymaga pewnej
                    samodzielnosci-raz wiekszej, raz mniejszej ale zawsze jakiejs. Ty
                    nigdy sie nie nauczysz samodzielnosci. No dobra. I co dalej? Chyba
                    nie wyobrazasz sobie zebys nie miala juz nigdy pracowac. Ja za to
                    jestem pewien ze wiesz, ze pracowac bedziesz musiala. Malo tego-
                    mysle, ze wiesz ze pracowac bedziesz. Bo kazdy wie. Kazdy kto nie
                    chce sie stoczyc i sprowadzic tym samym swoje dzieciaki na forum DDA
                    portalu Gazeta.pl czy tam jakies siakies. Widze ze jestes po
                    studiach. Nikt za Ciebie ich nie skonczyl, nikt za Ciebie nie
                    wstawal rano etc, etc. Studia ucza samodzielnosci bo po to m.in. są.
                    Chocbys nie wiem ile notatek skserowala itp.
                    Z Twojego postu wynika, ze wkurzylas sie na swiat, bo nie dostajesz
                    tego w czym emocjonalnie sie zadomowilas. Ze do niczego wlasciwie
                    sie nie nadajesz i do niczego juz nadawac nie bedziesz. Ze byc DDA
                    znaczy "kisic sie w tym srodowisku" po wsze czasy. Gdzies na tym
                    forum byl link do audycji w radiowej trojce na temat DDA. To jest do
                    wyleczenia, to sie leczy. Duzo pretensji w tym poscie. Cos chyba
                    mialas wyjatkowo kiepska noc:). Bo nie istnieje ktos kto sie do
                    niczego nie nadaje. Sa tylko tacy ktorzy tak mowia.
                    A teraz troszke praktyczniejszych rzeczy. Błędy w pracy. Znam to bo
                    sam robie ich od cholery. Sprawdzanie wszystkiego po 500 razy to nic
                    innego tylko ja. Jeden blad jeszcze mozna przezyc. Za drugim robi
                    sie goraco, za trzecim sa juz dreszcze i spada lawina bledow. Do
                    czego zmierzam..Pracowalem kiedys w starostwie powiatowym. Najwiecej
                    w Wydziale Drog i Komunikacji. Kopalnia bledow, te wszystkie numery
                    rejestracyjne, adresy, tysiace nazwisk. Nawet glupie ksero(a bo to
                    raz szanowny interesant wracal, bo czegos mu tam nie dokserowalem).
                    Odpowiedzialnosc za blad -by sie zdawalo-dosc spora. Zwykle jednak,
                    kiedy blad wylazl na swiatlo dzienne po prostu sie go poprawialo.
                    Jasne ze nie ominely mnie zjebki Szanownego Pana Naczelnika. Z
                    czasem dosc dlugim bledow bylo coraz mniej, bo pewnosci siebie,
                    samodzielnosci nabieralem ze wzrostem stazu. Poza tym blad zwykle
                    byl dla mnie duzo wieksza tragedia niz bylo na prawde. I w tym chyba
                    najwiekszy problem. Chce Ci powiedziec ze mozna pracowac nawet gdy
                    popelnia sie sporo glupich bledow. Nie jest latwo, to jasne. Ale
                    wiem ze sie da bo w koncu tak wlasnie mam:).
                    Jesli zadnym sposobem nie bedziesz w stanie zmienic nastawienia,
                    zawsze mozesz isc na terapie albo do grupy samopomocowej. Bo bycie
                    DDA nie polega na tym ze jest sie bezwartosciowym, kompletnie do
                    dupy,niczym czy zerem totalnym. To sposob myslenia o Nas samych.
                    Popelniasz bledy nie dlatego ze sie nie nadajesz do niczego, tylko
                    dlatego ze myslisz, czujesz w ten sposob, a co z tego wynika brak Ci
                    pewnosci siebie. Istnieje ten i tylko ten powod. A terapia, czy
                    grupa ma pomoc Ci z tego wyjsc. Watpie zeby nic nie pomogla. Jesli
                    jeszcze tego nie sprobowalas, znaczy ze nie skorzystalas z
                    najlepszej i najpewniejszej z metod na "uleczenie". Dopoki nie
                    bedziesz probowac, powiedzenie sobie ze "nigdy sie tego nie naucze"
                    jest w pewien sposob wygodnictwem..
                    pozdrawiam
                    • anciax Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 20:21
                      Nie umiem przyjmowac krytyki nawet jesli pomylka jest ewidentnie z mojej winy.
                      Mam sobie na czole napisać "dda" zeby szef wiedzial z kim a do czynienia?
                      Ponoc sprawiam wrazenie osoby poukladanej, tak tez pisze w cv, ale jak
                      przychodzi zmierzyc sie w realu z obowiazkami, to okazuje sie, ze jednak nie
                      jestem poukladana tylko popierdzielona. Chocbym nawet milion razy sprawdzala
                      jedna i to samo, to nastepnym razem znowu robie te pieprzone bledy. Staram sie
                      ale mi nie wychodzi. Nikt nie wie ile mnie to nerwow kosztuje! A boje sie, ze
                      pewnego dnia po prostu porycze sie i uciekne z pracy albo upije sie i kolo sie
                      [wreszcie] zamknie...
                      Poki co, to terapia nie ma zadnych pozytywnych wynikow. Dopiero ja zaczelam. Nie
                      umie sie otworzyc i zaufac ludziom z grupy. Blokada. Pieprzona moja chora psychika.
                      Co noc placze. Nie ma z kim pogadac i skonfrontowac swoich mysli. Podobno moje
                      problemy rozsna lawinowo... po co komu dupe zawracac.
                      • dnhl Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 21:06
                        "Nie ma z kim pogadac i skonfrontowac swoich mysli. Podobno moje
                        > problemy rozsna lawinowo... po co komu dupe zawracac."
                        Wlasnie..Mysli tak jeden i mysli tak drugi..i
                        trzeci..piaty..Przechodza obok siebie, juz maja cos powiedziec, o
                        niczym innym nie marzą, ale "po co komu dupe zawracac"..
                        Wez pod uwage ze sporo ludzi wchodzi tu codzien, co godzine -tylko
                        po to zeby sprawdzic czy jest nowy post. Pisz, co by ci do glowy nie
                        przyszlo. Nie jest to moze prawdziwa rozmowa, ale zawsze cos jest..
                        • anciax Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 21:13
                          Wiem, czytalam Cie, prosiles o jakiekolwiek slowa.

                          Ja mialam raczej na mysli to, ze stracilam osobe ktroej wiele zawdzieczam, z
                          ktora duzo rozmawialam, pomogl mi w zyciu. Teraz go nie ma. Pewnie zawracalam mu
                          dupe swoimi glupimi problemami.

                          Dziekuje ze mnie czytasz!
                          • dnhl Re: kalekakalekakaleka 08.02.08, 21:51
                            To przykre. Nie bardzo wiem co Ci powiedziec. Ale teraz przynajmniej
                            wiesz ze nie koniecznie musisz byc zdana tylko na siebie..
                            A co do tych glupich problemow..Co moge powiedziec bedac DDA, ze
                            glupie problemy chyba nie istnieja. Kazdy jest wiekszy od innego..
                            Ale wiesz co? Co ja mysle, to to, ze moze byc juz tylko lepiej. W
                            koncu sa lata, w miare mozliwosci mozna wziac sprawy w swoje rece.
                            obym tylko wierzyl w to za godzine. A juz nabardziej wscieka mnie to
                            ze w zyciu wystarczy sie wlasciwie dobrze urodzic. Sory, ze gadam od
                            rzeczy, jestem swiezo po scysji:). o ironio...
                            • anciax Re: kalekakalekakaleka 09.02.08, 11:09
                              Wlasnie teraz jak go nie ma, to jestem zdana wylacznie na siebie. Tak bardzo
                              brakuje mi rozmow z nim! Ale widocznie moje problemy byly dla niego durne.
                              Co z tego, ze teraz moze wierze w to, ze zycie zalezy tylko ode mnie, jak za
                              kilka dni znowu sie rozkleje bo cos mi sie nie uda i cala ta wiare szlag trafi...
                              • mskaiq Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 09:35
                                Anciax napisala
                                >Nie umiem przyjmowac krytyki nawet jesli pomylka jest ewidentnie z
                                >mojej winy. Mam sobie na czole napisać "dda" zeby szef wiedzial z
                                >kim a do czynienia?
                                >Ponoc sprawiam wrazenie osoby poukladanej, tak tez pisze w cv, ale
                                >jak przychodzi zmierzyc sie w realu z obowiazkami, to okazuje sie,
                                >ze jednak nie jestem poukladana tylko popierdzielona. Chocbym nawet
                                >milion razy sprawdzala jedna i to samo, to nastepnym razem znowu
                                >robie te pieprzone bledy. Staram sien ale mi nie wychodzi. Nikt nie
                                >wie ile mnie to nerwow kosztuje! A boje sie, ze pewnego dnia po
                                >prostu porycze sie i uciekne z pracy albo upije sie i kolo sie
                                >[wreszcie] zamknie...
                                Nie umiesz przyjmowac krytyki bo nie umiesz Sobie wybaczyc. Gdybys
                                ja przyjela wtedy musialabys osadzic i ukarac Siebie, dlatego wolisz
                                jej nie przyjmowac.
                                Nie musisz osadzac i karac Siebie za popelniony blad. Wszyscy
                                popelniamy bledy, trzeba znalesc przyczyne bledu. Nie mozna
                                akceptowac Siebie jako przyczyne popelnionego bledu. Tego mozesz sie
                                nauczyc. Kiedy zrobisz blad znajdz przyczyne i wyeliminuj ja.

                                Jesli chodzi o popelniane bledy w pracy to nie jestes popierdzielona
                                tylko robisz cos zle. Moze musisz stworzyc sobie taki system ktory
                                nie pozwoli Ci popelniac tych samych bledow.
                                Czesto bledy popelniamy przez nieuwage, nasza koncentracja zanika bo
                                zaczynamy myslec o czyms innym i wtedy pojawia sie blad.
                                Serdeczne pozdrowienia.
                                • anciax Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 11:23
                                  Co mam sobie wybaczać? To, że jestem gorsza, bo nie daję rady opanować czegoś?
                                  Bo nie skutkuje jak ktoś mi tłumaczy naście razy jedno i to samo. Mam sobie
                                  wybaczyć, że jestem nieudacznikiem? kpisz?
                                  Nie karzę siebie za to, że czegoś nie umiem - uciekam od tego. Robie wszystko,
                                  żeby nie mieć styczności z obszarem nad którym nie umiem zapanować. Po co pchać
                                  łapy tam, gdzie nie trzeba? myślę, że to dobra metoda.
                                  • kajda28 Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 11:40
                                    wg. mnie mówienie o sobie że jest się gorszym znaczy że pozwalamy sobie na ten
                                    luksus, że pozwalamy sobie na popełnianie błędów, bo przecież nam wolno. a co
                                    robisz aby ich nie popełniać, czy po popełnionym błędzie szukasz jego przyczyny
                                    aby więcej go nie popełnić? Błędem jest popełnić błąd i nie naprawić go. Wydaje
                                    mi się że z góry zakładasz że i tak Ci nic nie wyjdzie więc po co masz się starasz.
                                    Mam koleżankę która rozgłasza wszem i wobec że jest złą matką, i już czuje sie
                                    usprawiedliwiona, już nie musi nic robić bo przecież jest zła.
                                    • anciax Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 12:15
                                      > a co
                                      > robisz aby ich nie popełniać

                                      Z natury jestem osobą konsekwentna i staram sie wyciągać wnioski z popełnianych
                                      błędów. Staram sie ich drugi raz nie robić. Myślisz, ze tak bardzo lubię
                                      usprawiedliwiać sie przed innymi? albo tak kocham wysłuchiwać, że mówili mi już
                                      tyle razy, że miałam to zrobić tak, itd.? Nienawidze tego! Ale mam jakiegoś
                                      pecha. Zaskoczy mnie nowa sytuacja i znowu okazuje się, że popełniłam gafę. Całe
                                      moje życie tak wygląda! Nie tylko tak było w pracy, ale i w życiu osobistym. Nie
                                      ma co udowadniać, ze do czegoś sie nadaję. Raz mi wyjdzie, dwa razy spieprzę
                                      sprawę. Nie chcę tak żyć! Ludzie wcale nie wierzą w obietnice poprawy ani w moją
                                      szczerość ani tym bardziej w moje dobre intencje.
                                    • anciax Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 12:20
                                      > Wydaje
                                      > mi się że z góry zakładasz że i tak Ci nic nie wyjdzie więc po co masz się star
                                      > asz.

                                      Zawsze robię co mogę, a kiedy mi nie wychodzi, to następnym razem zakładam z
                                      góry, że nie ma sensu się starać. Samo sie z siebie to nie wzięło. Moje życie
                                      udowodniło mi to, że nie ma sensu sie starać, skoro za każdym poprzednim razem
                                      spieprzyłam pracę do wykonania.

                                      Ale jestem osobą która nie umie nie włożyć całego serca i oddania w dane
                                      zadanie! Czy to jest kontakt z drugim człowiekeiem czy zadanie do policzenia.
                                      • kajda28 Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 16:27
                                        > Zawsze robię co mogę, a kiedy mi nie wychodzi, to następnym razem zakładam z
                                        > góry, że nie ma sensu się starać. Samo sie z siebie to nie wzięło.

                                        Samo nie. To jest właśnie DDA ;(
                                • anciax Re: kalekakalekakaleka 10.02.08, 17:02
                                  > Czesto bledy popelniamy przez nieuwage, nasza koncentracja zanika bo
                                  > zaczynamy myslec o czyms innym i wtedy pojawia sie blad.

                                  Dlaczego to sie tylko mnie zdarzało a innym nie? Bo za krótko tam pracowałam? Oj
                                  dłużej nie chciałabym tam pracować.
                                  Inni mogą myśleć w pracy o niewiem czym, mogą pisać na forum, mogą gadać ze
                                  współpracownikami, a ja jak tylko na chwilkę zapominialam, że jestem w pracy, to
                                  błędy sypały sie lawinowo.
                                  • mskaiq Re: kalekakalekakaleka 11.02.08, 12:47
                                    Anciax napisala
                                    >Co mam sobie wybaczać? To, że jestem gorsza, bo nie daję rady
                                    >opanować czegoś? Bo nie skutkuje jak ktoś mi tłumaczy naście razy
                                    >jedno i to samo. Mam sobie wybaczyć, że jestem nieudacznikiem?
                                    >kpisz?
                                    >Nie karzę siebie za to, że czegoś nie umiem - uciekam od tego.
                                    >Robie wszystko, żeby nie mieć styczności z obszarem nad którym nie
                                    >umiem zapanować. Po co pchać łapy tam, gdzie nie trzeba? myślę, że
                                    >to dobra metoda.
                                    Nie jestes gorsza. Wybaczyc nalezy Sobie blad ktory popelnilas. Ja
                                    popelnilem dziesiatki bledow i nie raz powtarzalem ten sam blad
                                    wiele razy. Ty nie wybaczasz Sobie, nazywasz Siebie nieudacznikiem,
                                    uwazasz ze jest cos zle z Toba,ze jestes gorsza niz inni. takie
                                    myslenie powoduje ze sama stajesz sie najwiekszym wrogiem siebie.

                                    Nie mozna uciekac od tego co robisz zle bo to zawsze wroci i zawsze
                                    spowoduje blad.
                                    Zwykle najczestsza przyczyna bledu jest pospiech. Moj Ojciec zwykle
                                    mowil: spiesz sie powoli, sprawdz dwa razy jak sie spieszysz.
                                    Sprobuj to robic.
                                    Dzisiaj zadzwonila do mnie znajoma ze wlozyla do pralki pranie i
                                    wcisnela przelacznik na zwykle pranie. Okazalo sie ze przypadkiem
                                    wlaczyla na gotowanie i wszystkie ubrania sie sfilcowaly. Spieszyla
                                    sie, nie sprawdzila.
                                    Imma przyczyna to dekoncentracja czyli przestajemy myslec o pracy
                                    kiedy pracujemy. Kiedy zauwazysz ze tak sie stalo sprawdz wszystko
                                    co zrobilas kiedy nie myslalas o pracy. Jest bardzo duze
                                    prawdopodobienstwo ze zrobilas cos zle.
                                    Serdeczne pozdrowienia.

                • anciax Re: kalekakalekakaleka 07.03.08, 12:50
                  Dnhl, odnalazłam się w tym, co napisałes. I mam nadzieję, że to nie
                  jest euforia, tylko realne podejście do życia.

                  U mnie mija wieeleee czasu zanim przekonam się ze ktoś miał [ma]
                  rację.
                  Ucze się na włąsnych błędach i chyab taka już pozostanę do końca.
                  Przynajmniej jestem sobą. O!
          • h-e-x-e Re: kalekakalekakaleka 15.03.08, 08:47
            niechcący mi pomogłeś:) I pisze to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dlatego
            dzięki Ci za ten post.
            zbierałam sie się już od dawna, zeby pójść i "nacisnąć w końcu na klamkę".Taa i
            na tym zbieraniu się kończyło, niestety.Strach i lęk mnie paraliżowały. Co dla
            innych sprawą naturalną i prostą dla DDA ogromnym wyzwaniem. Przeczytałam Twój
            post i postanowiłam zrobić jak piszesz:pójść i nacisnąć klamkę, skoncentrować
            się na wejściu a nie myśleć i straszyć się co dalej, czy zabraknie mi z nerwów
            słów czy nie itp. Poszłam, weszłam, zaczęłam rozmowe, dostałam namiary na osobę
            z którą mogę dalej rozmawiać, podziękowałam i wyszłam! Co będzie w poniedziałek?
            Nie wiem. Czy dostanę pracę? Nie wiem. Ale wiem jedno powalczyłam o samą
            siebie!!Zrobiłam malutki kroczek do przodu w tej mojej walce jako DDA o normalną
            codzienność. dnhl mi pomogłeś!!!
      • log222 Re: kalekakalekakaleka 11.02.08, 19:23
        Podłamuje mnie "załatwianie spraw". Idzie mi to... kulawo. Chciałabym, żeby tego
        nie było, żeby już nigdy więcej, żeby już się skończyło.... No ale ja jestem
        obowiązkowa dziewczyna, jak trzeba to trzeba, nie ma innego wyjścia.. :(
        • anciax Re: kalekakalekakaleka 11.02.08, 23:06
          > Podłamuje mnie "załatwianie spraw"

          Dlaczego? A załatwiasz czy tylko mówisz, ze musisz załatwić, ale siedzisz w domu
          i zastanawiasz sie o co zapyta cie pani w okienku?
          Nie wiem, nie znam Cię, ale może za duzo przywiązujesz wagi do tego co bedzie?
          Mnie idzie coraz lepiej w załatwianiu spraw. Im wiecej miejsc odwiedzam, tym
          lepiej rozmawia mi sie za każdym razem!
          • log222 Re: kalekakalekakaleka 12.02.08, 14:12
            Ja po "odwiedzeniu miejsc" myślę sobie, że można to było lepiej zrobić, inaczej
            powiedzieć, lepiej zaplanować.
            No może przywiązuję tę wagę... Nie należę do osób, które ogólnie mają stosunek
            olewający. /(Chociaż w domu pewnie inaczej to widzą. Bo co ja przeżywam to tylko
            moje..)./ Gdy muszę z czymś zdążyć, z czegoś się wywiązać, to jasne, że to jest
            dla mnie ważne; i/lub nie wiem jak to/coś zrobić, to pewnie że się martwię. Ale
            dla mnie jest normalne i oczywiste, że jak np. ktoś mi coś zlecił, do czegoś się
            zobowiązałam, to nie mogę na to machnąć ręką, i co, może jeszcze z uśmiechem na
            twarzy...

            Plus jest taki, że robię to /załatwianie spraw/ jakby automatycznie, jak jest
            tego dużo, no i gdy czas goni. A jak raz na ruski rok było coś do załatwienia,
            to odkładałam jak mogłam.
            Może to wszystko to kwestia przyzwyczajenia. No i (/lub) jak mus to mus...
      • log222 Re: kalekakalekakaleka 21.03.08, 22:59
        Pracuję, ale to właściwie nic nie zmienia. (Nie jestem "sprawniejsza".) Myślałam sobie, że to niedobrze, że ktoś się zgodził mnie zatrudnić. Bo ja się nie nadaję, bo jestem za głupia. Bo nie jestem przekonana do tej pracy, nie planuję z nią nic poważnego, a pracodawcy tak zależy/potrzebuje pracownika, i kurcze paskudnie się z tym czuję/że/i/lub/paskudnie postępuję (godząc się na to zatrudnienie)
        Plus taki, że mam co jeść. Itp.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka