kontome
26.04.11, 13:17
Witam serdecznie forumowiczki,
problem stary jak swiat, chorobliwa zazdrosc i zaborczosc partnera. Ja mloda psycholozka kompletnie stracilam kontrole nad tym co dzieje sie w naszym zwiazku. Chlopak z ktorym jestem juz ponad 5 lat, pokazuje do czego jest zdolny, zazdrosc przybiera na sile z kadym dniem, przykladow zazdrosci nie musze pewnie mnozyc, zazdrosc o bylych chlopakow, o sukienke za krotka, o wiadomosci od nieznajomych chlopakow, oczywiscie w skrajnych przypadkach grozi, ze sie zabije, zazdrosc o wszystko i o nic. Problem stal sie tym powazniejszy, ze moj chlopak wpada w panike, np gdy dowie sie ze wychodze z kolezankami do baru, a mam na sobie sukienke, po prostu zielenieje i robi mu sie niedobrze, bo przeciez faceci beda mnie rozbierac wzrokiem, nie daj boze ktos do mnie cos powie, jestem niepowazna, wygladam jak dziwka, po czym obraza sie na amen, tzn na kilka dni, pozniej przeprasza, kilka dni sielanki i od nowa...Wiem, ze pojawia sie teorie, ze im wieksza zazdrosc tym wiecej na sumieniu, w tym jednak wypadku, stawialabym bardziej na komplety brak pewnosci siebie i poczucie nizszosci, ja pracuje juz od dluzszego czasu, utrzymuje sie sama, on nadal nie jest samodzielny mieszka z mama, ma wysokie aspiracje, jednak nie chce przyjac do wiadomosci, ze aby osiagnac sukces musi skupic sie na malych podstawowych sprawach, takich jak jakakolwiek praca, doswiadczenie, aby miec prace w wymazonej branzy.
Wiem, ze analizujac ten przypadek potrzeba wiecej informacji, nie czuje sie na silach by o tym opowiadac, nie oczekuje tez rady, rzuc go, bo kazdy wie co z czlowiekiem robi przywiazanie i pewna forma uzaleznienia jak widac, ja zerwac nie chce, penie tak jest mi wygodniej... Nie wiem moze on taki jest, a mi ciagle brakuje stymulacji, musze miec adrenaline na wysokim poziomie, moze jestem masochistka?
Dzieki za uwage,
pozdrawiam D.