Dodaj do ulubionych

Historia jak z książki

IP: *.189.47.139.atman.pl 24.05.11, 15:33
Dość długo zbierałem się do napisania tego postu bo historia jest dość długa i skomplikowana, za długa by ją analizować w całości a każde jej skrócenie wydawało mi się pominięciem jakiejś ważnej rzeczy. I tu w sukurs przyszła mi książka "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Vargas Llossy.
Proszę więc o opinię tych którzy przeczytali książkę.

Czy waszym zdaniem Niegrzeczna Dziewczynka kochała Ricardo?
Co Ricardo mógł zrobić aby ją przy sobie zatrzymać?

A teraz wyobraźcie sobie że w czasie jednej z przerw między spotkaniami (tym razem 2 lata) Ricardo poznaje inną kobietę. Wie że kocha niegrzeczną dziewczynkę, ale nie widząc szansy by być z nią na stałe, decyduje się na małżeństwo z tą drugą, bardziej z rozsądku niż miłości. A przecież ślub nie oznacza że Niegrzeczna Dziewczynka przestała się pojawiać w moim życiu.

Ktoś w recenzji napisał, że to bardzo pretensjonalna książka. A co jeśli podobna historia zdarzyła się na prawdę?
Obserwuj wątek
    • aaa11144 Re: Historia jak z książki 24.05.11, 17:15
      Cześć
      Trudno powiedzieć czy go kochała. Wracała do niego kiedy akurat wpadła w tarapaty bo wiedziała, że on jej pomoże. Na pewno nie był jej obojętny. Można by postawić kilka tez wg mnie: pierwsza - nie kochała go ale wracała do niego gdy miała tarapaty bo wiedziała, że on jej pomoże, druga - przeżycia z przeszłości spowodowały, że bardzo bała się miłości dlatego gdy tylko orientowała się, że coś do niego zaczyna czuć to uciekała bo bała się, że się bardziej zakocha i bała się, że może zostać zraniona, trzecia - coś do niego czuła ale nie odpowiadał jej taki tryb życia, wolała zabawę, pieniądze, ciągłe zmiany a nie spokojny ciepły dom. Moim zdaniem właściwie w każdej z postawionych tez jest trochę prawdy a fakt, że czytelnik zadaje sobie pytanie, o co właściwie jej chodziło odzwierciedla osobowość niegrzecznej dziewczynki i całej tej sytuacji. Nie ma pewnej jednej odpowiedzi czy to miłość, czy fantazja czy zauroczenie dzięki temu książka właśnie jest taka fascynująca. Niepewność czytelnika ma odzwierciedlać niepewność uczuciową między głównymi bohaterami i tak jak Ricardo nie miał pewności tak czytelnik ma jej nie mieć.
      Fakt, że Ricardo związał się z inną kobietą (ślubu nie wzięli bo on nie miał rozwodu) wydaje się być zaspokojeniem zwykłej ludzkiej potrzeby w pewnym wieku - stabilizacji. To właściwie nie była miłość tylko pewnego rodzaju sposób na życie, ona nie była sama miała przyjaciela, on też mógł na nią liczyć, takie spokojne ustabilizowane, wygodne życie. Poza tym związek z inna kobietą pozwalał mu niejako zapomnieć o niegrzecznej dziewczynce.
      Jak Ricardo mógł ją przy sobie zatrzymać? Na pewno nie pieniędzmi ani wysoką pozycją - trzeba zwrócić uwagę, że wszystkie związki niegrzecznej dziewczynki skończyły się mimo, że dawały jej to czego chciała (twierdziła, że chciała) czyli pieniądze, a mimo to uciekła z nich.
      Wydaje mi się, że postać niegrzecznej dziewczynki to nie taka zwykła postać nic nie znacząca. Wydaje mi się, że ma ona symbolizować pewną gonitwę za pieniędzmi, które niby mają dać szczęście - mam na myśli nas wszystkich, którzy codziennie biegamy za pieniędzmi. Z drugiej strony trzeba zwrócić uwagę na sytuacje polityczną książki - może sugerować, że niegrzeczna dziewczynka jest symbolem emigranta, który krąży po świecie w poszukiwaniu własnego miejsca.
      Dla mnie to nie tylko książka miłosna, skończyłam ją czytać jakiś miesiąc temu i właściwie jak się nad nią zastanawiam to do dzisiaj dopatruję się nowych rzeczy.
      Fakt, że ojciec niegrzecznej dziewczynki budował falochrony też nie jest przypadkowy. Morze które jest żywiołem nieposkromionym, który przychodzi, niszczy i zabiera wgłąb wszystko co stanie mu na drodze, wyrzuca na ląd - to odzwierciedla sytuację polityczną.
      Łatwiej będzie ocenić, doszukać się odpowiedzi na pytania jeśli jeśli na daną postać z książki nie będzie się patrzeć jak na jednostkę tylko jak na grupę, którą reprezentuje.
      Rozpisałam się ale mnie też zakręciła ta książka
    • Gość: A. Re: Historia jak z książki IP: *.rev.pro-internet.pl 24.05.11, 21:41
      Nie wyobrażam sobie małżeństwa z rozsądku
      (w swoim przypadku).
    • Gość: mynia Re: Historia jak z książki IP: *.static.korbank.pl 25.05.11, 20:19
      Możesz się oczywiście zastanawiać, czy ta pani kochała swojego Ricardito czy nie i szukać podobieństw między swoją sytuacją a tą opisaną w książce. Nie wiem, czemu to miałoby służyć, ale rozumiem. Jednak moje wrażenie po przeczytaniu książki (skądinąd ciekawej) było bardzo klarowne i jednoznaczne - ta pani spie przyła całe, caluteńkie życie temu panu. I to, że na koniec tego spie przonego życia dostał od niej dom i odkrył swój talent pisarski, wg mnie nie zmienia faktu, że całe życie przez nią cierpiał. Chcesz tak spędzić życie?
      Miałam w życiu 2 toksyczne związki (jeden po drugim) przypominające trochę ten z książki MV Llosa i te 6 lat wspominam jako koszmar i nigdy już nie wpakuję się w taki układ. Bohaterowi książki głęboko współczuję, że spędził na takiej szarpaninie dziesiątki lat... Osobiście uważam, że takie toksyczne układy niewiele mają wspólnego z miłością.
      • zakletawmarmur Re: Historia jak z książki 27.05.11, 18:38
        Jednak moje wrażenie po przeczytaniu ksi
        > ążki (skądinąd ciekawej) było bardzo klarowne i jednoznaczne - ta pani spie prz
        > yła całe, caluteńkie życie temu panu.

        A w jaki sposób ONA mu spieprzyła życie? I co to w ogóle znaczy?
    • esteraj Re: Historia jak z książki 26.05.11, 11:46
      Drogi Ricardito.
      Jeżeli chcesz związać się z kobietą z rozsądku i na dodatek kochasz inną, to od razu odradzę Ci taki krok. Skrzywdzisz w ten sposób nie tylko siebie, ale również obecną partnerkę.
      Miłości nie da się udawać, a bycie niekochaną jest upokarzające.
      Domyślam się, że nie byłeś na tyle szczery, by wyznać tej dziewczynie, że kochasz inną, a z nią jesteś z szacunku.
      Życie trzeba spędzać z kimś, z kim można konie kraść.
      Przede wszystkim, musisz nauczyć się być sam, musisz być pełnią samym w sobie, musisz czuć się dobrze sam ze sobą. Nie bój się samotności. Naucz się czerpać z życia, bo tylko taką postawą możesz przyciągać inne kobiety.

      Widzisz, ja pobrałam się z rozsądku, kochając kogoś innego skrycie.
      Moja historia potoczyła się tak, że zdradziłam męża (on się o tym nie dowiedział), a potem on zdradził mnie (wtedy cała prawda wyszła na jaw). Oboje szukaliśmy miłości. Ja chciałam kochać, on chciał być kochany.
      Na szczęście głęboka analiza tego co się wydarzyło i wielu innych spraw, pozwoliła nam odnaleźć się na nowo. Niemniej straciliśmy jedne z lepszych naszych lat życia.

      Ricardito, pobądź sam, doświadczaj życia i uniezależniaj się od żadnej kobiety. Kiedy będziesz wolny wewnętrznie i bogaty życiowo, wtedy będziesz mógł ofiarować siebie. Bo miłość to nie branie lecz dawanie.
      • grzeszna-go Re: Historia jak z książki 26.05.11, 12:57
        Bardzo mądra odpowiedź. Z ciekawością przeczytałam zarówno post główny jak i odpowiedzi.Rzeczywiście życie nieraz tak nam się dziwnie pokręci i sami nie wiemy co dalej z nim zrobić.
        Ja też uważam,że z rozsądku trudno utrzymać zwiazek i partnera nie mozna krzywdzić takim związkiem. Poczekaj, na twojej drodze stoi pewnie taka osoba przy której poczujesz chemię i motyle w brzuchu. A swoją drogą jesteś niezwykłym męzczyzną-czytasz, analizujesz, piszesz pięknie. Gdzie są tacy mężczyźni-myslałam,że już całkiem wyginęli.
        • grzeszna-go Re: Historia jak z książki 26.05.11, 12:58
          Idę kupić tą ksiażkę...
    • Gość: Ricardito Re: Historia jak z książki IP: *.189.47.139.atman.pl 27.05.11, 10:47
      Dziękuję za przemyślane i szczere odpowiedzi. Jestem bardzo mile zaskoczony bo balem się że dyskusja spadnie poniżej pewnego poziomu, a tymczasem...

      Czemu ma służyć szukanie podobieństw. Myślę, ze są dwa główne powody. Dzięki Dziewczynce wiem co to znaczy stracić dla kogoś rozum. Ale czas który upłynął od ostatniego spotkania i miedzy innymi lektura książki pozwalają mi na nowo spojrzeć na to co się wydarzyło. Uwierzcie, to przedziwne uczucie czytać myśląc, że ktoś opisuje moją historię, oczywiście z innym tłem inieco innym podejściem bohaterów. Od czasu kiedy ożeniłem się wydarzenia też potoczyły się inaczej. Książka póki co utwierdza mnie w przekonaniu ze ostatnie rozstanie było mimo wszystko dobrą decyzją, tym bardziej że podjęliśmy ją oboje. Drugim z powodów jest to że zwyczajnie za nią tęsknię i przyznaję się do tego przed sobą i próbuje jakoś zagłuszyć w sobie to uczucie co nawet mi się udaje ostatnio. Łatwiej jest myśleć o sobie z perspektywy książki nawet gdy w obu historiach są różnice.

      Dziękuję aa11144 za odpowiedz na pytanie o miłość. Zgadzam się, choć wyszło mi z tego że moja Dziewczynka jednak mnie kochała. Kiedyś bylem tego pewien. Ale ta pewność była przeplatana jej zniknięciami.

      Z perspektywy czasu wydaje mi się że znam odpowiedz tez na drugie moje pytanie o to jak Ricardo mógł ją zatrzymać. Niestety odpowiedz poznałem gdy byłem żonaty bo dopiero wtedy zaczęło jej na mnie zależeć. Bo po prostu zaczęło zależeć jej na czymś czego nie mogla mieć od razu. Prawie mnie wtedy przekonała do rozwodu ale widocznie wszystko działo się dla niej za wolno więc postanowiła załatwić sprawę po swojemu i przejechała po nas walcem drogowym. Tyle że już wtedy miałem córkę na co ona zupełnie nie zważała. Właśnie ze względu na córkę i na niepewność czy za jakiś czas nie zostawi mnie znowu postanowiłem jednak ratować swoje małżeństwo. Nikomu nie życzę takiej sytuacji, odrzucać kogoś kogo się kocha i ratować związek z kimś na kim nie zależy. A mimo to z perspektywy czasu nadal wydaje mi się że podjąłem najlepszą z możliwych decyzję.

      Wiecie czego brakowało mi w książce? Przez te wszystkie lata nie było dnia żebym o niej nie myślał ale tez nie było dnia żebym nie zadawał sobie pytania za co ja tak kocham. Ricardo wcale takiego pytania sobie nie zadawał. Jak myślicie, za co Ricardo kochał niegrzeczną dziewczynkę?

      Dziękuję esteraj. To o czym piszesz, czyli uwolnienie się od kobiet to było to co zrobiłem przed ślubem. Po kolejnym odejściu dziewczynki miałem dosyć kobiet i zakrętów w związkach. Potrzebowałem takiej cichej przystani. Swoją drogą z rozmów z moimi znajomymi wynika, ze wielu facetów podejmuje decyzję o ślubie właśnie z tego powodu. No i znalazłem sobie taka przystań. Tyle tylko, że jak się ktoś przejadł to nie znaczy że już nigdy nie będzie chciał jeść i to właśnie uświadomiła mi dziewczynka wraz ze swoim pierwszym pojawieniem się po ślubie. A poza tym okazało się ze moja żona nie była taka cichą przystania jak sadziłem. Ale to temat na inną historię.

      Ale odbiegłem od książki. Po przeczytaniu, gdy stwierdziłem że nawet niektóre dialogi były podobne miałem ochotę napisać maila do Llossy z pytaniem czy istniał pierwowzór dziewczynki bo jestem przekonany że tak. Niestety nie udało mi się znaleźć bezpośredniego maila do autora. I jeszcze coś. Moja koleżanka po przeczytaniu książki powiedziała, ze dla niej lektura była irytująca, bo jak facet mógł w ogóle pozwolić na to żeby go tak traktowano.

      Mam takie wrażenie, że stoję z boku i jeszcze raz, w końcu na trzeźwo patrze na to wszystko. Szkoda tylko że tak późno,

      • zakletawmarmur Re: Historia jak z książki 27.05.11, 18:15
        Jak myślicie,
        > za co Ricardo kochał niegrzeczną dziewczynkę?

        Właśnie za to:-)
        "Niestety odpowiedz poznałem gdy byłem żonat
        > y bo dopiero wtedy zaczęło jej na mnie zależeć. Bo po prostu zaczęło zależeć je
        > j na czymś czego nie mogla mieć od razu."

        Nieprzewidywalność, brak możliwości "złapania jej", niebezpieczeństwo- adrenalinka:-) Nawet gdy razem zamieszkali a ona miała już koło pięćdziesiątki, facet stale nie był pewny, czy gdy wróci z podróży zastanie ją w domu... No i powiedzmy sobie szczerze, nie miała banalnej osobowości:-) On też nie był banalnym facetem. Nie wiem na czym dokładnie polega moc takich osób ale ciężko jest o nich zapomnieć, może chodzi o ich oryginalność? Są tacy ludzie z którymi przyjemniej spędza się czas i nawet zwykłe głupie bycie razem staje się wielką przygodą. To właśnie Ricardito odnalazł u Peruwianeczki:-) Z punktu widzenia typowego człowieka cena była wysoka ale i bez niej jego życie mogło wyglądać podobnie. Nie wiadomo czy taki introwertyk znalazłby sobie inną kobietę? Przecież miał taką możliwość ale jakoś nie palił się do szukania kobiety. Chyba podobało mu się tak jak było.

        Co mógłby zrobić, żeby ją zatrzymać? Na pewno zazdrość o inne kobiety i dominacja (ale bez przesady, ona uwielbiała przeglądać się w oczach faceta, potrzebowała wiec takiej pozornej "władzy"). Niegrzeczna dziewczynka bała się stracić to jego bezinteresowne i czyste uczucie. Gdyby pojawiały się w życiu Ricardito inne kobiety musiałaby o niego walczyć... Wtedy, gdy rzucił ją na łóżko- pierwszy raz oddała mu się tak na prawdę:-)
      • potwor_z_piccadilly Re: Historia jak z książki 27.05.11, 20:20
        Gość portalu: Ricardito napisał(a):

        > Wiecie czego brakowało mi w książce? Przez te wszystkie lata nie było dnia żeby
        > m o niej nie myślał ale tez nie było dnia żebym nie zadawał sobie pytania za co
        > ja tak kocham. Ricardo wcale takiego pytania sobie nie zadawał.

        Jeśli nie było dnia, to trąca mi to (niestety) obsesją.
        Musisz gościu się ogarnąć bo z tego co widzę, to źle inwestujesz.

        Jak myślicie,
        > za co Ricardo kochał niegrzeczną dziewczynkę?

        Nie sadzę.
        On owszem, kochał, lecz nie konkretną osobę, lecz wyobrażenie o tej osobie. Są tacy ludzie, lecz częściej ta przypadłość dotyka kobiet.

        > A po
        > za tym okazało się ze moja żona nie była taka cichą przystania jak sadziłem.

        Czy zwrot "była" to przypadek, czy rzeczywiście związek ten nie przetrwał ?

        Al
        > e to temat na inną historię.

        Jeśli jednak "była" a tylko tak wyszło i wasz związek przetrwał to dla ciebie nie powinna być ważna historia jakiejś podfruwajki, lecz ta którą nazwałeś "inną historią".

        Moja koleżanka po przec
        > zytaniu książki powiedziała, ze dla niej lektura była irytująca, bo jak facet m
        > ógł w ogóle pozwolić na to żeby go tak traktowano.

        Masz mądrą koleżankę.
    • Gość: g Re: Historia jak z książki IP: *.centertel.pl 27.05.11, 17:42
      Ja również czytałam tą książkę. Myślę, że Niegrzeczna dziewczynka nie doznała w dzieciństwie miłości od ojca więc nie potrafiła jej przyjąć od mężczyzny, który chciał jej ją dać. Jego pogoń za nią świadczy o tym, że także z nim było coś nie tak, ponieważ nie dostawał od niej nic, a jednak twierdził że ją kocha. Dopóki Niegrzeczna dziewczynka nie pójdzie do psychoterapeuty nie będzie w stanie kochać kogoś kto ją kocha. Dopóki Ricardo nie pójdzie do psychologa to może o niej nie zapomni?? Twoja postawa mnie trochę przeraża. A zwłaszcza myślę o Twojej żonie. Myślę, że ją kochasz, ale nie jesteś tego świadomy, że ona daje Ci sto razy więcej niż twoja Niegrzeczna dziewczynka. Myślę że to co z nią tworzysz jest prawdziwą wartością, ale możesz to przeoczyć bo wciąż myślisz tylko o tamtej... Obyś nie obudził sie pod koniec życia.
    • moonogamistka Re: Historia jak z książki 27.05.11, 19:09
      Ciekawy temat:) swietne odpowiedzi:)
      Moim zdaniem kochala- ale na swoj chory sposob.To byla milosc toksyczna, niszczaca i spalajaca- ale dajaca rodzaj emocji, ktore uzalezniaja sila. Nic nei bylo letnie i nudne, ciagle palilo sie goracym ogniem. Trudno utrzymac taka temperature w stalym zwiazku, w codziennym zyciu. Rozsadek mowi- uciekaj z tego ukladu- serce - teskni za sila ognia. Ale musza sie spotkac osoby podatne na takie emocje- czyli- winna przeszlosc- jakies przezycia z dziecinstwa, przeniesienie.
      Dobrze, ze dales rade i rozsadnie stworzyles inny zwiazek- tamten by Cie spalil. A najpiekniejsze milosci to podobno to i tak te niespelnione do konca:)
      • zakletawmarmur Re: Historia jak z książki 27.05.11, 20:01
        > Dobrze, ze dales rade i rozsadnie stworzyles inny zwiazek- tamten by Cie spali
        > l.

        IMO z każdą kobietą miałby jakiś niedosyt... Niegrzeczną Dziewczynkę chciałby przerobić na "idealną kandydatkę na żonę" w związku z "idealną kandydatką na żonę" będzie mu brakować tych emocji...

        W takich chwilach trzeba zachować się po męsku. Przemyśleć, podjąc decyzje a później się tego uparcie trzymać:-) Oczywiście zawsze pozostaje pytanie, w którym przypadku
        "trzymanie się decyzji" byłoby przyjemniejsze:-) To już zależy od konkretnego człowieka, czasu i okoliczności.

        Tak czy inaczej- niestety czasami nie można mieć wszystkiego. Trzeba nauczyć się z tym żyć:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka