Dodaj do ulubionych

ochota na "skok w bok"

IP: *.87.119.80.rev.sfr.net 07.06.11, 17:38
Jestem mezatka od 6lat,znamy sie z mezem od 13. Moz jest wspanialym czlowiekiem,mamy 3letniego synka. Sex i przebywanie razem daje nam radosc ale... Moz jest moim pierwszym i jedynym partnerem,za dwa 2m-ce skoncze 30lat i jakies glupie mysli dopadly mnie ze to ostatni dzwonek na milosne przygody.Moze to jakis kryzys 30stki.
Pierwsze mysli zaczely sie rok temu w sierpniu na weselu u znajomych. Poprosil mnie pewien mlodzik(20lat) do tanca.Musze przyznac ze dziwnie i niespodziewanie dla mnie na mnie zadzialal(zdziwilam sie,bo jestem wpatrzona w meza,zawsze mi sie podobal i podoba nadal). Musialam nieswiadomie na niego zagladac bo weszedl za mna do damskiej toalety i powiedzial ze czuje sie obserwowany i ze chyba mam to samo w glowie co on. Zbylam go smiechem,czy napewno ma w glowie bo stal tak blisko ze czulam ze nie glowa mysli.Dalam buzi w policzek i wyslalam na poszukiwania kogos odpowiedniego do swoiego wieku. Na sali pelno bylo mlodych dziewczyn. Najgorsze to,to je zasial we mnie jakas dziwna ochote przygody.Nie chce zepsuc tego wszystkiego co mam,a zdrugiej strony ciagle sie lapie na tym ze czegos szukam. Mam nadzieje ze ta dziwna ochota mi przejdzie.Albo jesli pozwole sobie na taka przygode(mozliwosci mam) czy bede potrafila wrocic do normalnosci? Czy ktoras z was mniala takie dziwne ochoty?
Obserwuj wątek
    • Gość: andzia35 Re: ochota na "skok w bok" IP: *.p7.InterArena.pl 08.06.11, 18:51
      jest takie coś jak kryzy
      30stki.
      "gdy zrobisz krok w bok"
      zacznie Ci sie to podobać i będziesz oczekiwała więcej i więcej aż w końcu mąż sie zorientuje i wszystko sie wyda.
      tak było ze mną
      dłuuuga historia straciłam męża i teraz sama jestem:( wcześniej po tym wszystkim żałowałam tego teraz juz mi przeszło choć nie było łatwo ale za to mam 3 dzieci i one dla mnie się liczą
      pozdrawiam
      • Gość: andzia35 chcesz sie zeszmacić śmiało IP: *.e-wro.net.pl 08.06.11, 22:43
        Ale za to mam 3 dzieci i każde z innym facetem. Jedno białe, drugie żółte a trzecie czarne.
        Dzięki emu łatwo mogę je odróżnić. Jestem sama ale dla tych kilku rżnięć w kiblu było warto.
        hej.
        • atak_kobry :) - nt 09.06.11, 20:05
          :)
    • oxf Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 00:23
      nie jestes wcale w tej kwestii taka wyjatkowo. nie brakuje malzenstw ktore nie maja doswiadczen z innymi partnerami. moim zdaniem przynosi to wiecej pozytywow niz negatywow. oczywiscie kazdemu sie czasami chce przygod i mozna to motywowac ciekawoscia , ale czy faktycznie jest to ta przyczyna? moze byc tak ze sprobujesz i poczujesz ze tracisz cos w swoim zwiazku naprawde , ze maz czegos nie robi, nie potrafi a wtedy bedziesz miala prawdziwy problem. byc moze sie rozczarujesz ale byc moze bedziesz miala emocje ktorych bedzie potem brakowa a wtedy bedzie bolalo. naprawde chcesz ryzykowac? tu wcale nie chodzi o to ze on sie dowie. tu chodzi tylko i wylacznie o ciebie i twoje widzenie meza po czyms takim.
      • bmwracer Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 01:06
        "moim zdaniem przynosi to wiecej pozytywow niz negatywow"

        dobrze ze napisales "moim zdaniem"

        "tu chodzi tylko i wylacznie o ciebie i twoje widzenie meza po czyms takim"

        I to sie wlasnie nazywa malzenstwo z milosci iw milosci... ??


        Nie je wazne czyje co je - wazne to je co je moje
        • n.wataha Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 08:44
          Czytając odpowiedź OXF pomyślałem "matko, gdzie jeszcze uchowały się takie dewoty?"

          Powiem tak. Nie mam zamiaru Ci doradzać zdradź męża, zbierz doświadczenia, ani nie zdradzaj męża, bo (jak napisała OXF), możesz dojść do wniosku, że to co masz z mężem to dno i metr mułu. Tak OXF, tak to zabrzmiało w Twoim poście.

          Napiszę tylko, że ja byłem w podobnej do autorki wątku sytuacji. Pierwsza dziewczyna, z którą wskoczyłem do łóżka, pierwsza fascynacja seksem i małżeństwo z tą dziewczyną. Ona miała przede mną partnerów, ja byłem dla niej prawiczkiem.

          Seks w małżeństwie beznadziejny. Tylko w nocy, pod kołdrą i raczej z jej strony "dla świętego spokoju", w pozycji "kłoda drewna". Wiele lat zastanawiałem się po kiego licha ludzie się pobierają jeśli to tak beznadziejna sprawa. Wyłącznie obowiązki, zero przyjemności.
          Tak się złożyło, że po 15 latach małżeństwa rozwiedliśmy się (jak orzekł sąd z jej winy, ale to nie istotne dla tej sprawy).
          Wtedy nadszedł czas "na, bardzo spóźnione wyszumienie się". Oj bywało, bywało. Ogólnie rzecz biorąc mogę powiedzieć, że 70% moich seksualnych przygód była kiepska lub bardzo kiepska. 20% dobra. Ale te 10% to było po prostu coś tak cudownego, że nie da się tego wyrazić słowami. I osłodziło mi te stracone lata z nawiązką. Jedna z tych "cudownych przygód" trwa do dziś (10 lat) w postaci drugiego małżeństwa. Owszem zdarzają się kryzysy, ale w porównaniu z poprzednim małżeństwem jawi mi się jak jedna nie kończąca się impreza, do sali tortur, jaką było poprzednie małżeństwo.

          Jaki z tego wniosek? Ano dobrze mówią starzy ludzie - "zanim pójdziesz do ślubnego kobierca wyszalej się", ale nie po to by wyszaleć się na zapas, lecz by znaleźć odpowiedniego partnera, z którym będziesz się czuć jak z drugą połówką jabłka.

          A co w Twoim przypadku, gdy już ten krok zrobiłaś? Naprawdę nie wiem co Ci doradzić, bo faktem jest, że sama zdrada niewiele Ci może pomóc. Masz 75% szansy, że będzie jak jest lub gorzej, więc stwierdzisz, że nie było warto. Ale jeśli trafisz na te 10% cudownego, upojnego, szalonego seksu, to co? Zostawisz rodzinę, czy też do końca życia będziesz żyła u boku męża, w przeświadczeniu, że zmarnowałaś sobie życie przedwczesną decyzją o małżeństwie?
          I tak źle i tak niedobrze.
          • oxf Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 15:39
            czlowieku o co ci chodzi??? zastanow sie. Czy ja twierdze ze powinien byc jeden od kolyski az po grob\???? przeciez to absurd. Ja tylko twierdze ze niektore malzenstwa po prostu tak maja z roznych przyczyn. To nie jest tak ze tylko ta jedna jedyna autorka posta tak ma i sie denerwuje tym. Oczywiscie moze to rodzic kwiatki takie jak tutaj ze kobieta sie flustruje ze nie bylo innych, ale to raczej wiekszy problem dla mena, ze z inna nie sprobowal. Tylko ze troche chyba za pozno na takie experymenty? z drugiej strony warto widziec pozytywy z zaistnialej sytuacji. Porownania czesto moga wychodzic na niekorzysc obecnego partnera w jakis aspektach. to nie jest tak ze nastepny model, lepszy model jest lepszy we wszystkim. zawsze jest tak ze jest cos lepszego z tym niby gorszym modelu i masz porownanie i sie denerwujesz, frustrujesz. mozna kusic los. to zawsze mozna zrobic. to i tak glownie kwestia okazji.
          • sedona do n. wataha 11.06.11, 21:31
            Bardzo dobry post!
    • didjeridu Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 12:58
      Gość portalu: mila napisał(a):

      > lapie na tym ze czegos szukam. Mam nadzieje ze ta dziwna ochota mi przejdzie.Albo jesli
      > pozwole sobie na taka przygode(mozliwosci mam) czy bede potrafila wrocic do
      > normalnosci?

      Jak szukasz to znajdziesz.
      Przygoda sama w sobie nie jest bardzo grozna.
      Oczywiscie jezeli na przygodzie sie konczy.
      Ryzyko jest jednak takie, ze sie zaangazujesz uczuciowo i przygody Ci bedzie za malo.
      W takim przypadku Twoj zwiazek bedzie mocno zagrozony.
      Zastanow sie czy warto ryzykowac.
      • filesharing lepiej nie mysleć o skoku w bok 09.06.11, 13:28
        Zdrada nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Postaw się w sytuacji partnera i pomyśl jak Ty byś zareagowała. Zdrada nie jest remedium na kryzys w związku ale zawsze zdaje się być najłatwiejszym wyjściem. Adoracja, flirt i docenienie są bardzo potrzebne - przede wszystkim Paniom :)
        • n.wataha Re: lepiej nie mysleć o skoku w bok 09.06.11, 15:13
          No jest jeszcze jedna alternatywa, jeśli nie chcesz by zżerała Cię ta ciekawość, jak to byłoby z innym.

          Po prostu załatw sobie faceta z agencji towarzyskiej. Bez zobowiązań, wymieniania się z nim numerami telefonów itp. duperelami, które mogłyby w przyszłości spowodować odnowienie kontaktów. Po prostu takie zwyczajne fizyczne bzykanko.
          Jest to zdecydowanie bezpieczniejsza psychicznie forma, aniżeli szukać kochanka, które może przemienić się w coś co może z buciorami wtargnąć w Wasze życie.

          Chyba nawet na tym forum czytałem zwierzenia kobiety, która z powodu niskiego libido męża znalazła sobie "friend for fuck" i wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że po którymś tam z rzędu razie to "fuck" zamieniło się w "love" i teraz nie wie co ze sobą począć, bo nie chce stracić męża, a "friend for fuck" jest taki cudowny, że też chciałaby go mieć na wy łączność.
          • Gość: ... Re: lepiej nie mysleć o skoku w bok IP: *.dynamic.chello.pl 10.06.11, 09:06
            > No jest jeszcze jedna alternatywa, jeśli nie chcesz by zżerała Cię ta ciekawość
            > , jak to byłoby z innym.


            > Po prostu załatw sobie faceta z agencji towarzyskiej.

            Coś mi się wydaje, że to rada do dupy. Bo tu raczej nie chodzi o ciekawość innego kutasa w sobie, tylko o ciekawość "wszystkiego" - podchodów, podrywu, słów, pocałunku, dotyku itp. Innego mężczyzny po prostu. Za kasę tego się nie dostanie.
            • didjeridu Re: lepiej nie mysleć o skoku w bok 10.06.11, 13:03
              Gość portalu: ... napisał(a):

              ciekawość "wszystkiego" - podchodów, podrywu, słów,
              > pocałunku, dotyku itp. Innego mężczyzny po prostu.

              Fakt. Czasami wazniejsze jest by gonic kroliczka niz to by zlowic go.
        • didjeridu Re: lepiej nie mysleć o skoku w bok 10.06.11, 08:55
          filesharing napisał:

          > Zdrada nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Postaw się w sytuacji partnera i pom
          > yśl jak Ty byś zareagowała. Zdrada nie jest remedium na kryzys w związku ale za
          > wsze zdaje się być najłatwiejszym wyjściem.

          Wszystko zalezy od tego jak zdefiniujemy zdrade.
          Czy zdrada jest wykacznie seks poza zwiazkiem ?
          Czy jakies drobne przytulanie, pocalunek czy pieszczoty to tez juz zdrada ?
          Moim zdaniem tak ale nie dla wszystkich

          Adoracja, flirt i docenienie są bar
          > dzo potrzebne - przede wszystkim Paniom :)

          Jak daleko mozna sie w tej adoracji posunac ?
    • Gość: mila Re: ochota na "skok w bok" IP: *.87.119.80.rev.sfr.net 09.06.11, 17:48
      Z seksu z mezem jestem ogolnie zadowolona.Zawsze byla zasada ,ze sex tylko wtedy kiedy obydwije mamy ochote.Wiec czasami jest jeden raz w tyg.a czasami 5.
      Miedzy przyjaciolkami jestem sama ,ktora nie robi meza na boki.I czasmi jest mi glopio sie przyznac ze jest nam razem ze soba dobrze. Czasami wychodze wieczorami z kolezankami i ich kochankami(meza nie zabieram,kazdy ma swoje wychodne i to nam pasuje), i dlatego okazja do przygody zawsze jest a to kusi. Tak naprawde nie wiem o co mi naprawde chdzi, chyba tylko tyle ze maz byl i jest moim jedynym partnerem.Ze nie sprobowalam,ze to daje zawsze jakies doswiadczenia
      • bmwracer Re: ochota na "skok w bok" 09.06.11, 21:30
        Sprobowanie z innym daje na pewno doswiadczenia - tylko nie zawsze takie jakich potrzebujesz albo oczekujesz.
        prawda jest take ze jak to zrobisz to bedziesz na pewno zalowac i jak nie zrobisz tez pewnie bedziesz.
        Pytanie teraz co wolisz? , poniewaz cokolwiek zrobisz bedziesz musiala z tym zyc na zawsze.

        Jak nie zrobisz to najwyzej ty dedzisz "cierpiec" a jak zrobisz to i Ty bedziesz cierpirc a moze i wiecej ludzi? Sama siebie niestety nie oszukasz a latwiej jest poradzic sobie z samym soba wtedy kiedy sie wie ze nie zrobilo sie nic zlego..
        Zdajesz sobie sprawe ze juz nigdy nie staniesz przed lustrem i nie spojrzys sobie w oczy mowiac - "zawsze bylam wierna i uczciwa".
        A poza tym jeden "skok w bok" to prawie gwarancja na nogatywne przezycia....moze sie myle ale jak jestes w swoim zwiazku szczesliwa to nie sadze ze bedziesz mogla odczyc pelnie szczescia bedac pierwszy raz w lozku z obcym mezczyzna? Zwykle pary musz sie "zgrac" i rozluznic w 100%.... a tego na pewno nie bedzie za pierwszym razem.
        Ale gdyby bylo wspaniale... gdyby Ci sie to spodobalo to myslalas co potem? Przejscie na lajdactwo?
        Chyba naprawde nie zazdroscisz koleznakom ich podejscia i ich kochankow? Myslisz ze to im przynosi szczescie??? One chyba Tobie zazdroszcza ze jestes szczesliwa a tego chyba nie nalezy sie wstydzic? Zabierz meza kiedys? Dlaczego nie? Powiesz ze to na dzis Twoj kochanek....
      • wittekind28 Re: ochota na "skok w bok" 10.06.11, 14:59
        Witaj miła,
        Piszesz,że jesteś z mężem już 13 lat i że jest Wam ze sobą dobrze także w łózku.....może nie warto tego marnować?to też chyba jest jakaś wartość,jeżeli przez tak długi okres jest Wam ze sobą dobrze to chyba znaczy,że jesteście wyjątkowo dobrani,spójrz wokoło i zobacz co ludzie wyprawiają i ile związków rozpada się wczesniej albo zyją jak hipokryci:).To że masz takie potrzeby erotyczne (ciekawość inności i związany z tym dreszczyk emocji) to najzupełniej ludzkie i normalne myslę że większość ludzi to czuję a Ci którzy mówią inaczej albo oszukują samych siebie albo są hipokrykrytami.Zastanów się miła, załózmy że Ci sie spodoba ta drogą próbowania ,,tego co inne,świeże,nowe i ekscytujące"załózmy nawet najbardziej optymistyczny scenariusz,że wyłączysz uczucia(co tak naprawdę niewielu kobietom które znam się udaje w takich sprawach) to będziesz poszukiwać ciągle nowych doznań...znajdziesz na pewno wielu wspaniałych kochanków(podobnie jak i beznadziejnych egoistów łóżkowych) i będziesz ich porównywać do męża i to porównanie mąż przegra(bo będziesz oceniać tylko aspekt seksualny wyrwany z kontekstu całego trudu ludzkiego życia).Jeśli trafisz na złych kochanków to wpadniesz w frustrację i albo będą Cię gryzły wyrzuty sumienia albo będziesz szukać dalej...droga donikąd.....Najgorsze jednak jak w te gry erotyczne ,,wplączą" się niechcący uczucia....wtedy gdy najdzie Cie refleksja to poczujesz się jak bohaterka filmów Woody'ego Allena...wiem coś o tym z autopsji.Zatem pozwolę sobie w tej komentatorskiej sondzie opowiedzieć się za ,,wiernością", nie jako dewot(nie znosżę), katol, tchórz czy jakiś nieudacznik ale jako młody, choć doświadczony sceptyk z dystansem do świata i ludzi:)
        pozdrawiam i życzę sukcesów
        Lars
      • Gość: mis Re: ochota na "skok w bok" IP: *.bremultibank.com.pl 10.06.11, 19:57
        Witaj mila
        wlaśnie znalazłem ten wątek bo mam bardzo podobne odczucia i podobny dylemat ale z tej drugiej strony,jest mi totalnie w porządku z żoną ale zaczałem mysleć jak by to było z inną , nie miałe m kobiety przez ślubem i teraz takie mysli jak by to było kochać sie z innącoraz częściej przychodzą mi do głowy.
        Nawet stwierdziłem ze chce sie przekonać czy był bym dał radę zrobić taki krok.
        moze byśmy sie spotkali podagali na ten temat może jak by było nam blizej do zrobienia czegoś takiego to spowodowało by to poważniejsze myśli i wiedzieli byśmy na pewno czy tego chcemy czy nie.
        co o tym myślisz?
    • Gość: dd Re: ochota na "skok w bok" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 22:07
      teoretyzując, robisz ten skok w bok i co..??
      Wracasz potem do męża i wszystko jest OK..??
      Byle by sie tylko nie wydało..??
      Wiesz co myślę,że ty chyba jesteś znudzona i według ciebie takim lekarstwem na nudę w małżeństwie,jest zrobienie z męża rogacza.
      Tylko gdzie tu miejsce na elementarną uczciwość i lojalność wobec partnera..???
      Gdzie tu miejsce na empatię..???Na postawienie się choć na chwilę na miejscu męża..??
      Taki hedonizm połączony z egoizmem rozwalił juz nie jeden bardzo dobry związek,więc i ty jesteś na prostej drodze do tego.Ale twój wybór.


      • Gość: Dovan do autorki IP: *.e-wro.net.pl 09.06.11, 23:13
        Twoje koleżanki to zwykłe szmaty. Rozumiem Ty też chcesz taka być? To, że wszyscy wokoło kradną znaczy, że Ty też musisz? Jedz gó.... Miliony much nie mogą się mylić.
        • n.wataha Re: do autorki 10.06.11, 15:13
          Ciekawość, to nie znudzenie. Sam przeżywałem katusze tej ciekawości, jakby to było z inną przez jakieś 14 lat.
          Tyle, że mój związek był beznadziejny, a i tak ciągnąłem ten kierat dopóki się dało. A ciekawość tłumiłem. Cóż, zaspokoiłem ją, ale nie dla tego, że ja tak chciałem, lecz że życie postawiło na mojej drodze faceta, który zabrał sobie moją byłą żonę (wraz ze wszystkimi dobrami materialnymi). Wiesz, nawet nie byłem na niego zły :)
          Teraz on się z nią męczy (to, że się męczył wiem, ale czy nadal, to mnie już nie obchodzi).

          Ty masz co stracić, bo sama piszesz, że macie udany związek. Więc sama zdecyduj czy warto to marnować dla zwykłej ciekawości.
    • bombalska Re: ochota na "skok w bok" 10.06.11, 15:05
      Ale czego sie spodziewasz po seksie z kims innym?
      • didjeridu Re: ochota na "skok w bok" 10.06.11, 15:34
        bombalska napisała:

        > Ale czego sie spodziewasz po seksie z kims innym?

        Mila napisala o przygodzie a nie o seksie.
        Nie kazda przgoda musi sie konczyc seksem.
        • Gość: ?Sekspert radzi nazwywajmy żeczy po imieniu IP: *.e-wro.net.pl 10.06.11, 18:20
          >Mila napisala o przygodzie a nie o seksie.
          >Nie kazda przgoda musi sie konczyc seksem.
          zdrada to zdrada czy to fizyczna czy emocjonalna czy szmaciana.
          mila kce sie puszczac. kce wiedziec jak to smakuje.
          jak posmakuje to bedzie miec wyrzuty i niesmak w gebie albo polubi to
          i bedzie sie walic dalej z innymi
          • Gość: sonia Sekspert IP: *.elblag.vectranet.pl 10.06.11, 21:39
            Gość portalu: ?Sekspert radzi napisał(a):

            > >Mila napisala o przygodzie a nie o seksie.
            > >Nie kazda przgoda musi sie konczyc seksem.
            > zdrada to zdrada czy to fizyczna czy emocjonalna czy szmaciana.
            _________________
            a co to szmaciana zdrada?nie ma takiego pojęcia w wikipedii?czy to definicja stworzona przez Ciebie?
            _________________
            mila kce sie puszczac. kce wiedziec jak to smakuje.

            _________________
            a co to znaczy "kce"?nie znam tego słowa?to też stworzone przez Ciebie?
            __________________
            "walic" z innymi?
            tylko na wulgaryzmy Cie stać???
            Co znaczy "walic: prostaku?
            • Gość: mila ochota na "skok w bok" IP: *.87.119.80.rev.sfr.net 10.06.11, 23:00
              Ciesze sie ze zalozylam ten watek i ze wyraziliscie swoje zdanie na ten temat. Na slowo napisane patrzy sie inaczej niz na mysli i chyba wiecej do czlowieka dociera. Wczoraj maz wrocil z 3dniowej delegacji.Strasznie za nim sie stesknilam, jak zadzwonil do dzwi i otworzylam to bylam taka szczesliwa ze wkoncu juz jest.
              Moze te mysli to naprawde wplyw przyjaciolek, jak je teraz widze szczesliwe jak szesnastolatki tak jakby przezywaly pierwsza milosc,podekscytowane,wypiekniale. My z mezem przeslismy juz do fazy stabilizacji, wszystko jest ulozone,jest bezpiecznie.
              Przez te wszystkie lata bycia razem nawet nigdy sie nie poklocilismy,nigdy maz mnie nie obrazil ani ja jego.
              Dziekuje wam,zrobilam bilans naszego zwiazku i widze ze naprawde wiecej mam do stracenia niz do zyskania. Chyba naprawde dopadl mnie jakis kryzys 30-stki .
              • allegropajew Re: ochota na "skok w bok" 23.10.18, 18:59
                Nie napisałaś tylko, czy jak mąż wrócił to akurat chciało się wam obojgu....

                Gościula
    • ta_co_kocha Re: ochota na "skok w bok" 11.06.11, 13:55
      Nie mam ''jeszcze'' 30-stki, ale myślę, że kiedy, się na prawdę kocha drugą osobę, to nie powinno się mieć takich myśli. Może to tylko chwilowe. Może dopiero teraz sobie zdałaś sprawę, że oddałaś całe swoje życie jednemu mężczyźnie, nie uważam, żeby to było złe, wręcz przeciwnie. Ale być może każdą z nas, nawet jeśli kochamy swojego partnera ponad życie, czekają takie myśli. Myślę, że powinnaś z tym walczyć i się nie dać tym pokusom. Masz kochającego męża wspaniałego synka, jednym słowem cudowną rodzinę. Czego chcieć więcej? Aż Ci zazdroszczę hihihi :)
    • cedem Re: ochota na "skok w bok" 12.06.11, 11:36
      Ja byłem w podobnej do Twojej sytuacji. Jakiś czas temu zaczęły mnie dopadać dokładnie te same myśli. Jeden partner, kryzys, pokusa, przygoda... . Różnica między nami polega jedynie na tym, że jestem facetem.

      Ja w przeciwieństwie do Ciebie niedawno przekroczyłem tę cienką granicę. Tę, przed przekroczeniem której myśli się o zrobieniu czegoś, natomiast po jej przekroczeniu robi się to. Nie wiem, jak to się stało, ale stało się w jednej chwili.

      Cóż, choć była to chwila przyjemności, to jednak przyjemności takiej czysto fizycznej i nic więcej. Może to śmieszne, ale dziś przyrównałbym tę chwilę uniesienia raczej do masturbacji, niż do seksu z kobietą.

      A bilans tej przygody jest następujący:
      - po pierwsze - żadna rewelacja, a wręcz z powodu tego, że byłem spięty, z wielkim trudem osiągnąłem to, po co poszedłem do tej kobiety,
      - po drugie - na wspomnienie tej sytuacji czuję wielki niesmak, o ile nie wstręt
      - po trzecie - z wielkim trudem udaje mi się spojrzeć na siebie w lustrze, a jak już mi się uda, to czuję się, jak śmieć,
      - po czwarte - ilekroć pomyślę, jak ja mogłem zrobić to mojej żonie, osobie, którą kocham nad życie, czuję obrzydzenie do siebie,
      - po piąte - ilekroć przez przypadek powrócę myślą do tego wydarzenia, mój mózg blokuje chyba jakieś połączenia neuronowe, bo natychmiast zaczynam myśleć o czymś innym; nie wiem, na czym to polega, pewnie więcej miałby tu do powiedzenia psycholog,
      - po szóste - tak bardzo odpycham to od siebie, że choć było to niedawno, to wydaje mi się, jakby się to wydarzyło jakieś 20 lat temu, w czasach dzieciństwa - to chyba też jakaś cudowna właściwość mózgu ludzkiego, która chroni nas przed zwariowaniem.

      Cóż, wygląda na to, że powyższy bilans jest ujemny, a koszty wielokrotnie przekroczyły zyski. Nie wiem, jak to robią inni, którzy zdradzają na okrągło ukochane osoby. Ja się do tego nie nadaję.

      Może ten wpis w jakikolwiek sposób pomoże Ci w podjęciu decyzji.
      • n.wataha Re: ochota na "skok w bok" 14.06.11, 09:12
        cedem napisał:

        > ...


        Przejdzie Ci. Czas leczy rany, a istotne jaki będzie teraz Twój stosunek do żony.
    • inkaria Re: ochota na "skok w bok" 16.06.11, 20:52
      Czasami spotykaja nas takie niespodzianki,ale lepiej sie od takich zachcianek uwolnic.
      Jakość ludzkiej spermy jest rozna u mezczyzn i czasem tylko znajdziesz cos dla siebie:)
      seksbaza.com Nie zorjetujesz sie nawet,kiedy wpadniesz w sidla.
    • bbmkg1 Re: ochota na "skok w bok" 17.06.11, 21:51
      nie jesteś jedyna, jest nas więcej na tym świecie... Ja sama czasami mam wrażenie, że zwariuję. Mam męża, który mnie kocha, dba o mnie, spełnia wszystkie moje zachcianki łóżkowe... a jednak... chciałabym żeby go ktoś zastąpił czasem... och, wielki to dylemat. Jak się to zrobi to nie ma odwrotu, ale pokusa jest wielka dla mnie... Z resztą przecież jak to zrobimy to nas nie ubędzie chyba ;-)) mam taką nadzieję. Jestem przekonana, ze jak tylko znajdzie się odpowiedni kandydat, który mnie subtelnie do tego przekona, to to zrobię... Chciałabym przynajmniej.

      Pozdrawiam
      • rubarom Re: ochota na "skok w bok" 17.06.11, 22:02
        Bbmkg1, twój mąż też na pewno wariuje (z tego samego powodu ,co ty).
        No przecież gdy to zrobi , to was nie ubędzie.
        No i na pewno gdy tylko znajdzie się odpowiednia kandydatka, która go do tego subtelnie przekona, to on to zrobi... Chciałby przynajmniej...
        • bbmkg1 Re: ochota na "skok w bok" 17.06.11, 22:16
          a więc dobrze mu życzę. Naprawdę z całego serca, niech mu się wiedzie i niech ma... ;-)) Fajnie jest mieć takie przygody, a po nich spokojnie wracać do domu. Nie będę mu miała za złe, że się rozrywa, a potem wraca na łono rodziny żeby nas dalej kochać...

          A jeśli masz ochotę mi powiedzieć, że mogłoby się nie zdarzyć że wróci, to powiem ci na to od razu, że szkoda by było, ale jeśli tak zdecyduje- wybierze, tzn, że wcala nas nie kocha. A żyć z kimś kto jest tylko fikcją i złudnym wyobrażeniem to smutek jest straszny i żal, że się okazał wyidealizowanym obrazkiem. Do póki to się nie zdarzy, to się nie dowiem jak to jest z tą jego wielką miłością. I szczerze ci mówię, że kocham gościa miłością, której może jeszcze nie doświadczasz, miłością przyjacielską, a ona na wiele pozwala i wiele potrafi zrozumieć. w końcu po to są przyjaciele...

          Pozdrawiam cię serdecznie, i naprawdę fajny jest ten mój mąż ;-)
          • rubarom Re: ochota na "skok w bok" 17.06.11, 22:29
            Wiesz, mi nawet wcale nie przyszło do głowy, że miałby do Was nie wrócić czy cokolwiek w tym stylu. I nawet nie mam zamiaru rozwodzić się nad (wątpliwym według mnie) rozróżnieniem między miłością przyjacielską i nie-przyjacielską.
            Tylko wydaje mi się, że Twoje wyobrażenia o beztrosce małżeńskiego życia po takich powrotach od innej / innego nie będą miały kompletnie żadnego pokrycia w rzeczywistości.
            Nawet jeśli się umówicie. A przeszłam już trochę, i wiem, co mówię, uwierz.
            • bbmkg1 Re: ochota na "skok w bok" 17.06.11, 22:58
              o, no to "słucham", opowiedz mi proszę historię, która mogłaby zadziałać na moją wyobraźnię. Może wyzwoli mnie to z tej dręczącej myśli o pokusie.
              • bbmkg1 o rubarom c.d. 17.06.11, 23:32
                Rubarom, wybacz mi ale Ty jesteś jakaś nawiedzona chyba- tak widzę cie po przeczytaniu kilku twoich postów. Masz jakąś furę kompleksów starszną czy Bóg cie nawiedził żeby nas bronić?
                To jest buractwo jakieś nudziarne. Przepraszam, to dla mnie jawi się jakoś żałośnie.
                Ciotko Dobra Rada, brak mi wiary, że mogłąbyś być autorytetem za jaki się masz jak domniemam.
                Przepraszam Cię bardzo, rozczarowałąm się Twoją nudą. Widzę, ze masz misję.
                • bbmkg1 Do Rubarom c.d. 18.06.11, 08:05
                  Rubarom, przepraszam cię za moją wczorajszą wypowiedź o tobie. Masz takie samo prawo pisać co myślisz jak ja co czuję. Ponieważ myślę o tym "problemie" od dawna, mam fazy różnej refleksji i wniosków. Z całą pewnością nie zasłużyłąś na moją buraczaną opinię, choć przyznam, że myśl o tobie jako Ciotce Dobrej Radzie, też trochę wpłynełą na moje kolejne przeobrażenie niedoszłęj "zdrajczyni". Czuję, wiem i boję się tego, że mogłabym kiedyś skrzywdzić mojego męża. A tego nie chciałąbym bardzo, biję się że po zdradzie mogłabym sobie sama nie wybaczyć tego braku lojalności. I to chyba ciagle trzyma tę fantazję w swerze marzeń.

                  Pozdrawiam cie i przepraszam. Życzę miłego dnia Pani Ciotko Dobra Rado ;-)
                  • rubarom Re: Do Rubarom c.d. 18.06.11, 08:47
                    Kompletnym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że (skąd?) wyciągnęłaś wniosek o tym, że ja cie odwodzę od owych myśli czynów? Że "radzę ich nie wcielać w życie" Napisałam tylko jedno - że z pewnością byłoby czy będzie inaczej, niż ci się wydaje.
                    I kogo chcę bronić?!
                    Ciekawe jest też, skąd wrażenie, że ja mam jakąkolwiek misję? Że mam się za autotytet? Po twoich postach sądzę, że nawet nie jestem starsza od ciebie, więc to tym bardziej byłoby bez sensu.
                    Czy z tą domniemaną misją łączą sie domniemane kompleksy?
                    Dziwne jest w ogóle, że mój post (a w sumie nic w nim nie było) tak cię rozjuszył.
                    Poziom twojej wypowiedzi to twoja sprawa, świadczy o tobie tak, a nie inaczej, i sama to chyba zrozumiałaś.
                    A ja dzięki twojej wypowiedzi też coś zrozumiałam: żeby wcielić w życie to, co już jakiś czas temu chodziło mi po głowie, i zniknąć z forum. Szkoda czasu na lekturę takich jak twoja wypowiedzi, na które nie zasługuję.
                    Żegnam


                    • bbmkg1 Re: Do Rubarom c.d. 18.06.11, 10:42
                      oj biedna pokrzywdzona. Gdzie pchasz się dziewczyno skoro takieś wrażliwe biedactwo? Daj sobie na luz i odejdź rzeczywiście. Miewaj się dobrze i trzymam za ciebie kciuki. Czas cię nauczy
                      dystansu.
                      Pozdrawiam
    • patrykslask Re: ochota na "skok w bok" 19.10.18, 23:51
      Witam serdecznie wszystkie Panie. Jestem 25 latkiem z woj śląskiego. Bardzo chętnie poznam kobietę starszą od siebie lub w podobnym wieku, która ma ochotę na dyskretny romans, skok w bok, przygodę i spełnienie marzeń erotycznych. Patryk9425@interia.pl
    • patryk9425 Re: ochota na "skok w bok" 07.03.19, 01:00
      Cześć. Bardzo chętnie Cię poznam :)
      O mnie : 174cm wzrostu, o normalnej sylwetce, niebieskie oczy i blond włosy, wykształcony, po kursie masażu, mieszkam sam, mobilny, jestem singlem od 3 miesięcy , jestem otwarty na nowe znajomości i propozycje. moge wysłać moje zdjęcie i nr.tel.

      Pisz śmiało Patryk9425@gazeta.pl

      Mogę wiele zaoferować:
      stały układ, przyjaźń, związek,dyskrecję, przygode, relax, higienę , kulturę osobista, striptiz, pocałunki, perfumy, gra wstępna, kremy i żele do masażu, masaż, klasyczny/erotyczny, grę wstępna, minetke, 69, sex w każdej pozycji, spelnienie fantazji, zabawy, Wspólny wyjazd, romantyczna kolacja przy świecach.
    • kacperinho Re: ochota na "skok w bok" 13.03.19, 23:23
      Z doświadczenia wiem, ze skokiw bok sa fajne ale potrafia potem przysporzyc multum problemow. Warto sie zastanowic czy dla chwili przyjemnosci chcemy zyc przez dluzszy czas w stresie i z problemami na glowie. No chyba, ze przysłowiowo mamy wyje.... :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka