Dodaj do ulubionych

pytanie do p.Ewy

07.08.11, 18:37
Czy samotny mężczyzna który przyjaźni się od wielu lat z małżeństwem z dziecmi (wspolne wyjazdy na wakacje, spotkania przy piwie) dowiedziawszy sie, iz zona przyjaciela kocha go od wielu lat (choć męża też kocha-tak twierdzi(?)) powinien odsunac się od tej rodziny - dla ich dobra - czy powinien udawać ze nic się nie dzieje i dalej spotykac sie z nimi przy piwku i jeździć na wakacje?
Obserwuj wątek
    • Gość: Jenifer Re: pytanie do p.Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.11, 18:49
      Odpowiedź jest chyba oczywista.
      Nie wiem skąd wątpliwości.
    • potwor_z_piccadilly Re: pytanie do p.Ewy 07.08.11, 19:36
      Geneza.
      Dwie możliwości.
      - Przyjaciel też cię kocha.
      - Przyjaciel jest idiotą.
      - Przyznaj że bajerowałeś babę kolegi.
      Fajnie było, co ?
      Rada.
      To trudne, bo w tym waszym układzie towarzyskim powstał pat.
      Co byś nie zrobił będzie kicha.
      Najrozsądniejszym wyjściem dla wszystkich będzie ochłodzić relacje, a kolegę ostrzec i przeprosić. Jeśli tego nie zrobisz, to kiełbie we łbie białogłowy i jej męża doprowadzą do jeszcze większego bałaganu w ich życiu. Chirurg ująłby to tak.
      Tniemy, to jest szansa.
      Zostawiamy własnemu losowi, to daję .... miesiące życia.

      • potwor_z_piccadilly Re: pytanie do p.Ewy 07.08.11, 19:37
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Dwie możliwości.

        Trzy

    • oxf Re: pytanie do p.Ewy 07.08.11, 19:43
      a ona cie kreci jestes samotny przeciez?
      • wip123 Re: pytanie do p.Ewy 08.08.11, 17:16
        oxf napisał:

        > a ona cie kreci jestes samotny przeciez?

        To czy kręci czy nie to nie ma znaczenia.Jest dla mnie nieosiągalna.
    • Gość: tak sie nie robi Re: pytanie do p.Ewy IP: *.welnowiec.net 07.08.11, 19:50
      nie robi sie tego koledze, bo skoro jezdzicie razem na wakacje to chyba jestescie w dobrych stosunkach.
      uwazam ze trzeba byc swinia zeby dla seksu rezygnowac z przyjazni a tym bardziej rozbijac rodzine.
      • wip123 Re: pytanie do p.Ewy 08.08.11, 17:15
        Gość portalu: tak sie nie robi napisał(a):

        > nie robi sie tego koledze, bo skoro jezdzicie razem na wakacje to chyba jestesc
        > ie w dobrych stosunkach.
        > uwazam ze trzeba byc swinia zeby dla seksu rezygnowac z przyjazni a tym bardzie
        > j rozbijac rodzine.

        O jakim seksie piszesz?W przypadku który opisałem seksu nie było i nie będzie.
        Pytanie dotyczy tego czy warto rezygnować z wieloletnij przyjaźni, by ona nie widziała mnie a ja jej, by mogła zapomnieć o mnie i skoncentrować sie wyłącznie na swoim mężu.
        Mi szkoda tej przyjaźni, ale nie wiem czy można zapomnieć, spotykajac się czy należy ograniczyć te kontakty, czy koniecznie z nich zrezygnować.
    • ewa.zeromska Re: pytanie do p.Ewy 08.08.11, 18:53
      Wiele zależy od tego jaka jest twoja reakcja na to wyznanie. Czy bardziej ci ono pochlebiło, czy bardziej przeraziło i zaniepokoiło.
      Jakby nie było sytuacja stała się niezręczna, chyba dla owej pani i dla ciebie, w takim samym stopniu.
      Zastanawia mnie, dlaczego w ogóle doszło do tej deklaracji. Coś ją przecież sprowokowało, prawda?
      Jeśli nadal masz uczciwe zamiary wobec tej pary, nadal chcesz być ich przyjacielem, to radziłabym ci czasowo ograniczyć kontakty.
      Przydałoby się porozmawiać również z tą panią i wyraźnie powiedzieć jej jakie jest twoje nastawienie do całej sprawy.
      Mam nadzieję, że nie masz ochoty wdawać się w romans, bo to okropne, może nawet najgorsze świństwo jakie przyjaciel przyjacielowi może zrobić.
      Jestem pewna, że ty też tak czujesz, bo inaczej nie napisałbyś.
      • potwor_z_piccadilly Re: pytanie do p.Ewy 08.08.11, 22:45
        ewa.zeromska napisała:

        > Przydałoby się porozmawiać również z tą panią i wyraźnie powiedzieć jej jakie j
        > est twoje nastawienie do całej sprawy.

        Rzucanie grochem o ścianę odniesie podobny skutek.
        Nie z panią należy rozmawiać. Tą panią tylko wstrząs jest w stanie otrzeźwić. Tu trzeba otworzyć oczy panu, by póki czas dostrzegł zagrożenia i zdecydowanie zareagował. Sprawy w tym związku nie stoją w miejscu. Wyraźnie widać że facet w miarę upływu czasu traci w oczach żony.
        Niestety, przyjaźń ucierpi, ale autor (jeśli uczciwy) osiągnie zysk w postaci czystego sumienia.
        Tu znów sprawdza się prawda.
        "Karty przy orderach, kobieta przy nodze" z zaznaczeniem że druga część zasady działa w obie strony.
        Pozdrowienia.

        • Gość: gość B Re: pytanie do p.Ewy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.08.11, 18:07
          Odkąd to sumienie jest motywem dla podniet cielesnych?
          Bardziej zastanawiałabym się,dlaczego i na co ten "przyjaciel"czeka.Pani lubi adorację i nic dziwnego,natomiast bycie trzecim i to w obecności męża jest wg mnie upokarzające i nie wrózy sukcesu dla żadnego z panów.
          Myślę,że będąc tą kobietą,bawiłabym się taką adoracją ale szukała kogoś,kto umiałby o mnie/i o siebie!/zawalczyć.
          • potwor_z_piccadilly Re: pytanie do p.Ewy 15.08.11, 14:37
            Gość portalu: gość B napisał(a):

            > Odkąd to sumienie jest motywem dla podniet cielesnych?

            Prośba.
            Czytaj ze zrozumieniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka